Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
12.10.2016 - 12.10.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 12.10.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
Nie o to chodzi, że ktoś komuś broni - jak sam napisałem niech każdy robi to co lubi...ale... Postęp dotyka każdej dziedziny życia, od nart przez drogi, stadiony, sposób pracy, a kończąc na stylu życia. Niestety zawsze znajdzie się grupa malkontentów, którym przeszkadzało będzie to, że rodzina z dziećmi przyjedzie na stok zamiast siedzieć przed TV (sic!). Bo to już nie jest ich stok, nie ich polana/łąka tylko muszą go dzielić z ceprami, którzy jeszcze mają szpanerski sprzęt. Przez takie płytkie myślenie mamy w Polsce jak mamy. Jeździłeś Leitner kiedyś na takim wyciągu jak w filmie ? Zapewne nie! Ja jeździłem, powiem Ci że zarąbista zabawa jak mi (ówczesnemu gówniarzowi) lina szła na wysokości szyi i drugą ręką musiałeś ją stale odpychać. Tak się składa, że poznałem (jak zapewne wielu na tym forum) obydwa opisywane światy. W minionej epoce nie dostrzegam plusów. Dla równowagi napiszę, że owszem - rozprzestrzenienie narciarstwa doprowadziło do zalewu stoków ludźmi, którzy narty traktują tylko i wyłącznie jako miejsce do pokazania się/lansu. Ale kim my jesteśmy żeby im zabraniać czy wyrażać niezadowolenie z ich obecności na stoku?? Tak długo jak nie powodują zagrożenia niech sobie jeżdżą różowe lalunie, mistrzowie prostej w spyderach, kapeluchy (dalej nie wiem kim oni są), matki z dziećmi (tej grupy w ogóle nie powinno się tu znaleźć bo to sama przyjemność patrzeć jak maluchy zasuwają na nartach, niczym nieskrępowana szczera radość na twarzach tych brzdący!) Trochę się rozpisałem, ale wpis MOSTOSTAL odebrałem jako typową zawiść, coś w stylu "kiedyś było lepiej, teraz pełno motłochu na stokach. Sprzęt mają zarąbisty a nie "umią" jeździć, cepry jedne."4 punkty
-
Co tu się pisze ! Głowa mała. Niejednokrotnie nasłuchałem się od ojca na temat takiej jazdy. Jazda na nartach (bardziej deskach) z jakimiś rzemykami w zwykłych butach. Pół dnia próbowali coś ubijać w krzakach żeby raz zjechać. Mimo, że jestem dużo młodszy również pamiętam namiastkę takiej jazdy. Stare żółte polsporty zapinane na sprężyny, but narciarski jakiś byle jaki. Jazda po polach, które wcześniej trzeba było ubić. Pierwszy wyjazd na stok do Kamiannej (koło Krynicy-Zdrój) i również jazda po nie-ratrakowanym stoku. Gleba na tym "sprzęcie" w takich warunkach mogła się każdorazowo zakończyć kontuzją. Powiem tak - nietęskno mi za tamtymi czasami. W opowieściach ojca też nostalgii nie czuć. Poczułem namiastkę tamtych czasów i dziękuję, postoję. Trochę irytuję mnie tok myślenia prezentowany przez Mostostal. Świat idzie do przodu, sport również. Trzeba się z tym pogodzić, bo nieumiejętność dostosowania się do postępu prowadzi do rozgoryczenia i tęsknoty za tym co było - pomimo, iż przeszłość wcale nie była lepsza. Inna kwestia - na stokach jest masa pozerów i ludzi którzy nart nie kochają ale jeżdżą bo to modne. Ważniejsza jest focia na Ista lub FB niż przyjemność z jazdy. Różnica jest taka, ze ja się tym nie przejmuję i nie przykładam do tego nadmiernej uwagi, równocześnie ciesząc się z rozwoju infrastruktury i możliwości podróżowania. Niech każdy robi to co lubi, na szczęście we mnie i w moim bracie ojciec zaszczepił idee "narty = pobudka". Przeważnie przy bramkach jesteśmy gdy kolej jeszcze stoi - można poszaleć bez tłumów. Jedynym minusem rozwijającej się infrastruktury jest redukcja ilości orczyków a co za tym idzie zanik wśród narciarzy tej fundamentalnej umiejętności utrzymania się gdy jest się ciągniętym - napisałem to całkiem serio. @toppaner - można takie chwile przeżyć również dzisiaj. W Polsce rano przez godzinę dwie na każdym stoku. A podczas mojego ostatniego i jak na razie jedynego pobytu w Alpach (marzec) pusty stok przed sobą nie był żadną niespodzianką.4 punkty
-
Ja też, mając do wyboru kanapę i orczyk, wybiorę zawsze kanapę. Ech, chyba jestem jakimś kapeluchem, czy coś ...2 punkty
-
Jeździmy coraz nowocześniejszymi samochodami, wymieniamy telefony na nowsze, rezygnujemy z użycia papierowych pieniędzy na rzecz transakcji kartą, itd itp. Nie rozumiem dlaczego oburzenie wzbudza to, że infrastruktura narciarska ewoluuje i jest unowocześniana. Ja nie zaznałam tych "starych, dobrych" czasów i jakoś specjalnie nie żałuję. Jak mam do wyboru orczyk lub kanapę, wybiorę kanapę, choć na orczyku też sobie spokojnie radzę. I kolejny grzech, jestem z miasta stołecznego, chociaż teraz to już właściwie z podwarszawskiej wsi... I kocham narty, czy może to też miłość ceprom zakazana Luz panowie, szukajmy pozytywów w zmianach, nie bolejmy nad postępem, bo to ślepa uliczka2 punkty
-
2 punkty
-
FerraEnzo, niestety nie miałem okazji nigdy jeździć na wyrwirączce. Nigdy nie widziałem "na żywo" takiego wyciągu, więc nie wiem, jak się na nim jeździ. Chciałbym sprawdzić to z czystej ciekawości. Tylko nie wiem czy gdzieś jeszcze taki się ostał. "Ostatni Mohikanin" jest być może jedynym wyciągiem tego typu, który działa do dzisiaj (o ile w ogóle działa, bo filmik jest z przed kilku lat, a ostatnie zimy nie należały do śnieżnych, więc być może wyciąg ten nie istnieje). Jeśli mam do wyboru kanapę i orczyk, to wybieram to, do czego jest mniejsza kolejka. Jeśli jest taka sama, to jeżdżę na zmianę (mam też zasadę, że jeżdżę na każdym uruchomionym wyciągu w ośrodku - nawet na piekielnie wolnym talerzyku). Infrastruktura narciarska ewoluuje dość szybko, dzięki temu jest większe prawdopodobieństwo, że w przyszłości znajdzie się sporo chętnych do przypomnienia sobie narciarstwa rodem z XX wieku. Będą chcieli spróbować czegoś innego, "nowego". Albo przypomnieć sobie czasu dzieciństwa. Idealist, też jestem z Warszawy (chociaż tuż obok mojego bloku biegają dziki, sarny, bażanty i lisy; ostatnio nawet jakiś dzik zagryzł bezdomnego psa) i widzę ile "miastowych" robi na stoku co chce. Żadnej kultury, stosowania się do zasad czy Kodeksu Narciarza. Wjeżdżanie tuż przed innych i nawet nie obejrzy się czy z tyłu ktoś nie zaliczył gleby przez niego). I żeby nie było - "miastowi" nie są wyjątkiem - ludzie, którzy nie potrafią zachować się porządnie mieszkają wszędzie. Tylko, że od "miastowych" oczekuje się większej kultury (tak przynajmniej kiedyś było...). Swoją drogą Mostostal też jest z miasta Cieszę się, że narciarstwo rozwija się coraz szybciej. Jednak w każdym większym ośrodku (jakim jest też niewątpliwie SON) przyda się "zaciszny kącik" z wyciągiem o mniejszej przepustowości.1 punkt
-
Witam po latach. Wracam do narciarstwa ......... Na "usprawiedliwienie" się powiem tylko że walczyłem z tworem ......... Ale już prawie ok. W każdym razie : apartamenty w Ischgl już wykupione , narty odkurzone . Dla "starych" forumowiczów" - pamiętacie mnie także jako "Atomiconia" . To ja wylicytowałem 1 parę Atomicow Beta Carv 9,121 punkt
-
Jak co roku w lutym i marcu 2017 kiedy śniegu będzie już pod dostatkiem organizujemy w Samotni kursy skiturowe dla początkujących i średnio zaawansowanych skiturowców. Noclegi w schronisku, doświadczeni instruktorzy, świetna atmosfera, sprzęt skiturowy, to zastaniecie na miejscu. W tym sezonie przewidujemy 5 szkoleń między 13.02 a 18.03.2017. Więcej informacji w samotniowych wydarzeniach pod hasłem "skitury w Samotni" na fb i na stronie szkoły górskiej: https://www.facebook.com/Schronisko-Pttk-Samotnia-im-Waldemara-Siemaszki-281396955204850/events http://centrum.szkolagorska.com/szkolenia.php#szkola Zapraszamy w Karkonosze, zapraszamy do Samotni!1 punkt
-
No właśnie... za młody waść jesteś by wiedzieć co to kapeluchy... popytaj rodziców, dziadków... Pojęcia kolego nie masz o prawdziwym narciarstwie. Cóż.... zmiana pokoleń... ;-p Popatrz tu, może zrozumiesz... :-/1 punkt
-
KGP razem z Paulą mamy już zaliczoną... ...a ponieważ była przerwa na forum, to sporo zaległości mam w relacjach z kolejnych szczytów. Pora powoli je uzupełniać i zgodnie z chronologią zaczynam właśnie to robić - na początek: Góry Opawskie - Biskupia Kopa 891 m npm. Szesnasty szczyt z Korony Gór Polski - 13 sierpnia 2016 Zaczynamy z Pokrzywnej i idziemy głównym szlakiem zielonym. Początek jest łagodny i nie stwarza absolutnie żadnych problemów. Mijamy piękne miejsce wypoczynku z polową kapliczką i idziemy w stronę granicy państwowej i naszego celu. Chwilę później mijamy zielony, zarośnięty stok przy szlaku. Jest to - jak głosi tablica pozostałość po starodawnej skoczni narciarskiej. Niestety miejsce w chwili obecnej nieciekawe pod względem obrazowym ale pod względem historycznym? Bardzo. Co mówi wikipedia? Skocznia narciarska w Pokrzywnej („Seiffentalschanze”) – nieczynna, położona w polskiej części Gór Opawskich, na stokach Szyndzielowej Kopy (533 m n.p.m.). Skocznia powstała w 1931 roku z inicjatywy radcy naukowego Konrada Hannaka oraz Klubu Narciarskiego i Tenisowego z Prudnika. Budowę przeprowadziła prudnicka sekcja Śląskiego Sudeckiego Towarzystwa Górskiego (SGGV). Obiekt pozwalał oddawać ponad 40-metrowe skoki. Obiekt służył celom sportowym do końca lat 50. XX wieku, natomiast ostatnie zawody rozegrano tu w 1947 roku. Później obiekt nie był wykorzystywany m.in. z powodu nieregularnych opadów śniegu na tym terenie. W 2007 roku rozważano projekt remontu skoczni wraz z pokryciem jej igielitem oraz budowy drugiego, mniejszego obiektu. Ostatecznie zamiary te nie doczekały się realizacji. Idziemy dalej - teraz nasz szlak co kilkaset metrów przecina potok nad którym pobudowane są malownicze, drewniane mostki. Zaczyna robić się stromo i najbliższe metry, to ostre podejście. W jego wyniku przedostajemy się do obszaru nadgranicznego - szlak czerwony. Stąd w stronę polską taki oto widoczek. Grań, krzaki, stromo po drobnych kamyczkach w górę - dochodzimy do krzyża stojącego po stronie czeskiej a potem jeszcze kilkaset metrów i jesteśmy na szczycie. Tutaj wybudowana piękna, przypominająca latarnię morską wieża widokowa. Wstęp 5 zł u sympatycznego Czecha i idziemy podziwiać cudowne widoki. Nam najbardziej podobała się strona z widokiem na Góry Złote i Masyw Śnieżnika - tam, bo zaczynamy właśnie długi weekend się wybieramy. Schodzimy ze szczytu szlakiem żółtym robiąc sobie przerwę w tamtejszym Domu Turysty - Schronisku pod Biskupią Kopą. Cel zaliczony, więc zasłużyliśmy na jakieś jedzonko i przerwę. Charakterystyczny w tym miejscu "barometr" pogodowy. Zaczyna robić się późno więc mkniemy na dół, do auta. Przed nami jeszcze sporo kilometrów - noclegi mamy pod samym Śnieżnikiem więc należy się streszczać. Droga powrotna to eksploracja "Piekiełka" - miejsca, w którym sporo skał i szyb starej kopalni kamieni szlachetnych. Trochę emocji przy schodzeniu po pionowej kilkudziesięcio metrowej drabince. Góry Opawskie i Biskupią Kopę zaliczamy i jesteśmy oczarowani tym miejscem. Przepięknie, malowniczo i ciekawie - pozytywne zaskoczenie. Docieramy do auta i udajemy się ku dalszym górskim przygodom. CDN1 punkt
-
Właśnie to jest pytanie, jak również to czy my amatorzy w ogóle powinniśmy wprowadzać do techniki takie IMHO trudne elementy. Wrzuć ten filmik jak znajdziesz Ogólnie polecam ten kanał bo goście tłumaczą poszczególne elementy w łopatologiczny sposób. Jest tam więcej filmików z napisami - niestety te najnowsze nie są przetłumaczone. Oby do zimy!1 punkt
-
Powiem tak. Od jakiegos czasu o tym myslalem ale nie znalazlem info iz cos takiego jest juz omawiane. Jakos tak sam na to wpadlem obserwujac jazde na roznych filmach, co nie znaczy ze potrafie. Podczas jazdy w miekkim sniegu probuje wlasnie caly czas jechac w ten sposob. Na filmie ktory pokazales nie jest to tak bardzo widoczne ale widzialem to wczesniej u innych profesjonalistow i bardzo mi sie ten typ prowadzenia nart podoba. Szczerze mowiac dopiero po Twoim filmie polaczylem to w calosc Znajde jakis dobry film pozniej i dodam . Jezeli nie jestem w bledzie to ta technika charakteryzuje sie tym ze w krotkim zmiana kierunku jest prawie pod katen 90 stopni do osi stoku. Tak jakby rowne rozlozenie masy na obie narty dawaly przyczepnosc jak w F1 a nie jak jazda po szutrze w WRC Teraz nasuwa sie jeszcze pytanie. Co to daje poza bardzo efektowna jazda ?1 punkt
-
Prawa autorskie praktycznie do całej muzyki w YT są ograniczone - tzn. możesz wykorzystywać muzę ale w zamian za reklamę na filmiku (na początku jego odtwarzania wyskakuje w dolnej części "okienka" baner reklamowy, który można zamknąć w sekundzie z krzyżyka) - coś za coś i to rozumiem. Co do utworów muzycznych - tzw. "hitów na czasie", z reguły ograniczenia są całkowite. Zmiana praw z tego co zaobserwowałem następuje po ok roku...to zależy od wytwórni fonograficznej - te największe, zarówno firmy jak i "gwiazdy" ograniczają prawa zdecydowanie dłużej... W Kreatorze jak pomyszkujesz jest również muzyka darmowa, którą możesz wykorzystać...ale delikatnie rzecz ujmując - jest drętwa (przy takiej muzie reklamy nie wyskakują). Wybór należy do Ciebie :happy: Marcin - fajnie, że z każdym krokiem w Twoich filmikach jest lepiej :applause: Jest muzyka, jest więcej scen - to wszystko jest in plus. To co mógłbyś zrobić w kolejnym kroku, urozmaicić ujęcia. Wstawić trochę jazdy, trochę scen "z ręki", więcej ruchu w kadrze, więcej ludzi :cheerful: Dynamiki. Szkoda, że Johnnego złapałeś tylko przypadkiem... Połączenie scen i efekty? Raczej to nie jest dobry pomysł - dużo lepiej wyglądają sceny łączone bez "przejść" i "efektów". Wiesz, że sam się w "to" bawię... ...też się wciąż uczę. Popatrz uważnie - może to Ci troszkę podpowie? [video=youtube;VhP7Hi8YpdM] (do obejrzenia tylko na kompie). Życzę powodzenia i czekam z niecierpliwością na Twoje kolejne prace :applause: pozdrawiam Mariusz1 punkt
-
Otztal + Kuhtai Kolejna moja produkcja - tym razem z ostatniego pobytu w dolinie Otztal oraz ośrodka Kuhtai. Czekam na uwagi, wskazówki, rady. [video=youtube;L4rCGVtShNM]1 punkt







