Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      4 153


  2. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      5 316


  3. MAIKEL 1977

    MAIKEL 1977

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      1 872


  4. kmarcin

    kmarcin

    VIP


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      1 110


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 06.11.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. Jabłko -TYLKO takie z drzewa, do jedzenia ??
    3 punkty
  2. Na Krupovą przywieźli pierwsze gondole. Jeszcze nie rozpakowane Zdjęcia z ich strony na fb.
    2 punkty
  3. Hehe, zwłaszcza z tą najlepszą optyką Błysnęli teraz zumem optycznym. Tylko to na plus. Ekran w iphonach nie różni się od tych w innych smartfonach i specjalnych udogodnień dotykowych, innych niż do innych smartfonów, nie wymaga. Baterie w iphonach też wybuchają i zostawiają użytkownikom poparzenia.
    2 punkty
  4. Teraz dopiero przeczytałem relację. I pomyśleć, że latem szedłem po części Waszymi śladami... Swoją drogą to przy podejściu do starego schroniska (chyba Alte Prager Hütte) znalazłem jakieś połamane Blizzardy. To mi przypomniało, że nie dokończyłem swojej relacji. Postaram się to nadrobić
    2 punkty
  5. Pozwalam sobie założyć osobny wątek, bo podkarpackie ośrodki są raczej mało popularne na forum. Ja natomiast, z racji posiadania rodziny w ok. Sanoka, bywam tu czasami. Byłem w okresie świątecznym, ale ze względu na panującą odwilż, nie udało mi się pojeździć. Tym razem było lepiej, w piątek po drodze z Krakowa wstąpiłem do Gogołowa, a w niedzielę do Karlikowa. Inne pobliskie ośrodki, które czasami odwiedzam, to Kiczera Puławy oraz Chyrowa. W miarę blisko mam jeszcze do Laworty w Ustrzykach. Na początek kilka słów o Gogołowie. Ośrodek nazywa się "Pod dziedzicem" :smile: i znajduje niedaleko Frysztaka, po drodze z Brzostka. Dwa talerzyki o długości 500 m, chodzące równolegle. Jedna trasa, niebieska. Wziąłem karnet 10 zjazdowy - 24 zł, i to w zasadzie wystarczyło :smile: Jeżdziłem od 18 do 19, trasa dobrze przygotowana, mimo późnej pory było dosyć twardo i równo. W ośrodku, przy dolnej stacji znajduje się kasa, wypożyczalnia, wc i sala z kominkiem, gdzie można się ogrzać/przebrać. Jakaś restauracja jest tylko na górze, nie odwiedzałem.http://www.gogolow-narty .pl/ trzeba usunąć spację, bo filtr usuwa "narty" :smile:Kilka fotek: Trochę zły podjazd do bramek i talerzyków, bo pod górę. Zwłaszcza dla masy bezkijkowców :biggrin: i młodszych narciarzy.
    1 punkt
  6. Hej Jakoś tak mi umknął nasz kwietniowy wypad :), ale powiedzmy, że dojrzewał forum nie działało a sezon się zbliża, więc można coś wrzucić Tak czy inaczej w składzie Wiesiek, Paweł, Kamil i ja byliśmy na 8dniówce w rejonie GrossVenedigera, drugiego co do wysokości szczytu Wysokich Taurów i 4 szczytu Austrii. Ekipa: Co tu dużo mówić, może w pierwszym wpisie skrótowa fotorelacja, a później dokładniejszy opis Wystartowaliśmy 2 kwietnia do Matreier-Tauernhaus By dojść do schroniska Neue Prager Hutte i kolejnego dnia wejść i zjechać z GrossVenedigera 3666m n.p.m. Cel został zrealizowany wejście i zejście okazało się dużo łatwiejsze niż się spodziewaliśmy co uskuteczniło tego dnia ok 40-50 osób! GrossVenediger 3666m n.p.m. Sam szczyt to ogromna "czapa" lodowa, którą ładnie widać od północnej strony Zjazdy były dużo łatwiejsze niż tatrzańskie, ale trzeba było uważać, ponieważ poruszaliśmy się w terenie lodowcowym. A szczeliny były... Te "małe" Trochę większe... Były też seraki wielkości bloków mieszkalnych Zjeżdżaliśmy też wąwozami, gdzie pod śniegiem latem płynie rzeka Były też nieplanowane przygody jak gubienie nart... i to dwukrotnie z tego raz ok 300-400m na lodowcu tutaj ekipa już po wyprawie "ratunkowej" Gdy pogoda załamała się to odbywaliśmy koleżeńskie doszkalania z autoratownictwa Razem z symulacją wpadnięcia narciarza (tutaj za modela robił Wiesiek :P) do szczeliny lodowca Naszą przygodę zakończyliśmy jak na prawdziwych freerajderów przystało... nart nie chcieliśmy ściągnąć do samego końca (nie chcieliśmy powielać powrotu z Mięguszowieckiej :P) No ale, cóż nasza droga powrotna do auta została odcięta (opad śniegu + mgła) więc nie chcieliśmy się pchać na plateau lodowca i wracaliśmy inną doliną... wylądowaliśmy ok 45km od auta https://photos.google.com/album/AF1QipPdRBrpWky64ORnRSsY8zWqFKA_xoQtcaW-WC7K To tak w "telegraficznym" skrócie... Pozdr Tomek
    1 punkt
  7. Marzyło nam się już jakiś czas temu żeby skoczyć do Ameryki Południowej,co by spędzić wakacje w troszkę bardziej egzotycznym zakątku naszego globu.Podróż planowaliśmy z małżonką zdecydowanie wcześniej(dla mnie i córki najważniejszą rzeczą tego wyjazdu było pojeżdzić na nartach w Andach) Dla małżonki nie koniecznie,więc musiałem także coś zaplanować dla żonki żeby wszyscy byli zadowolenI,udało się to w stu procentach Wylot z Katowic do Paryża mija ekspresowo.Mamy 2 dwa dni w zapasie więc troszkę szwędamy się po stolicy Francji Następnie szybki lot do Santiago (15 godz) i naszym oczom ukazuje się potężne miasto otoczone szczytami gór Wita nas temperatura w okolicy 29 stopni.To dokładnie taka sama sytuacja jak rok temu gdy jeżdziliśmy w podobnym okresie w Szwajcari. Tyle że tu o tej porze jest zima CDN..
    1 punkt
  8. A i jeszcze coś. Coś za czym będę bardzo tęsknił do wiosny. Jeżdżenie z moim małym na dopołudniowe spacery rowerem zamiast wózkiem. Na narty jeszcze za malutki, ale po Telegrafie rowerem śmigaliśmy. Uwielbia to !!!
    1 punkt
  9. A ja od razu muszę powiedzieć, że CTE nigdy nie złożyło wniosku o pozwolenie na budowę systemu naśnieżania powyżej hali Szczawiny. I tak jak kilka postów wcześniej pisałem Natura 2000 nie jest obszarem ochrony ścisłej i inwestowanie na takich terenach jest możliwe, tyle, że wymaga decyzji środowiskowych, które z reguły są pomijane na terenach niechronionych.
    1 punkt
  10. Jeśli chodzi o jesienną jazdę na rowerze, to od września u mnie bida z nędzą. Raptem 4x po 1,5 godziny wyrwałem się na szosówkę pokręcić trochę. A że teraz aura już typowo jesienna, to trochę zjeżdżałem z asfaltu. Na szosówce też da się o ile nie ma błota czy piachu, a wcale nie jest mniej wygodnie niż na niektórych asfaltach.
    1 punkt
  11. Dziewczyna jest leciusieńka jak piórko. Nie wiadomo też, czy jeszcze dużo urośnie - może tak, a może już nie (np. jak moja córka). Ja bym swojej przy takich parametrach nie kupowała nart dłuższych niż 155 cm.
    1 punkt
  12. A ja odradzam wszelkie smartfony Huawei z racji jednej wady, o której jest głośno na forach, a która w dalszym ciągu jest olewana przez producenta. A mianowicie chodzi o rzecz czy to na nartach, czy na rowerze, czy podczsa wędrówek lub biegania bardzo ważną, czyli rejestrowanie trasy i danych przez programy Strava, Endomondo iSki Tracker, itp. Po włączeniu GPS, uruchomieniu aplikacji po pewnym czasie aplikacja jest "zabijana" przez telefon bez naszej wiedzy. Kiedy chcemy zatrzymać aplikację po np, dojechaniu do domu czy skończonym dniu na nartach, okazuje się, że smartfon zrobił to znacznie wcześniej, a od tego miejsca i czasu, do chwili kiedy to zauważyliśmy i próbowaliśmy sami zatrzymać jest po prostu linia prosta, co fałszuje i dystans i wszelkie inne parametry. Nie pomaga tutaj żadne dodawanie aplikacji do "wyjątków mających bezwzględnie działać", nic nie pomaga. Działa jak chce i tak 30-40% jazd kończy się w ten sposób. Inną wadą GPS w Huaweiu jest to, że auto-pauza działa sobie jak chce, tzn. raz zadziała prawidłowo, a innym razem w ogóle. Generalnie smartfony Huawei są bardzo dobre, ale ta wada je zwyczajnie dyskwalifikuje. Ja mam p9 lite, ale jak rozmawiam z innymi osobami mającymi Huaweie, to mają ten sam problem, to samo można wyczytać na forach. Wcześniej miałem Samsugi, prostsze, tańsze, słabsze... ale bezawaryjne pod tym względem. Tak, że teraz wyjściem jest wożenie dwóch smartfonów, jednego normalnego, a drugiego z odpaloną tylko Stravą, Endomondo, itp. No chyba, że zakup licznika z GPSem.
    1 punkt
  13. Haha, mam S6Edge a żona S7Edge, i ja pewnie wezmę S8, gdy tylko się pojawi. Ale nie będę pisał postów o rękawicach by Wam zakomunikować nowy zakup Ale o tych specjalnych naklejkach z chęcią poczytam. Aparat to dla mnie główna funkcja w smartfonie. Gdyby iPhone miał najlepszy to... nie, nawet wtedy nie wziąłbym iphona (aparat w 7 jest najlepszy w historii iphone'ów, ale nie najlepszy na rynku) Samsung jakoś zamiennie wypuszcza partie ze swoimi sensorami albo od Sony (nie sprawdzałem jakie są w naszych). Gdzieś w jakichś rankingach ostatnio S7 stało na równi z Xperia X Performance, ale przed 7 od Apple). I o ile mój S6 w nocnym "oświetleniu" sobie słabo radzi, to S7 żony robi świetne zdjęcia W dzień oba świetnie.
    1 punkt
  14. Z tą optyka to jesteś pewien?
    1 punkt
  15. Z tego co wiem to śnieżenie przez GAT nie było do końca legalne. Co do zaskarżania decyzji, to takie mamy prawo. Co więcej prawnik CTE mówi, że nie da się obronić żadnej decyzji, stąd budowa trzech krzeseł naraz.
    1 punkt
  16. Bardziej wtajemniczeni wiedzą o co chodzi, a co do naśnieżania to się nie zgodzę, bo w świetle prawa nie istnieje takie coś jak pozwolenie na naśnieżanie. Jedyne o co trzeba się starać to pozwolenie wodnoprawne na piętrzenie i korzystanie z wód np. danego potoku. No chyba, że w grę wchodzi budowa zbiornika retencyjnego, wtedy jeszcze pozwolenie na budowę. W 2010 gat zaczął naśnieżać V od szczawiny do miziowej, mieli zbiornik na terenie wtedy jeszcze porośniętej trasy nr VII. Potem CTE złożyło wniosek o pozwolenie na oczyszczenie i korzystanie ze zbiorników w rejonie H. Szczawiny i H.Miziowej. Do 2013 trasa nr V była naśnieżana. Potem wszelkie decyzje zaskarżała pracownia, więc wszystko stanęło w miejscu.
    1 punkt
  17. No, no, no!!!! Oni już zaczęli!!! http://strimeo.tv/film/w-karpaczu-rozpoczela-sie-zima
    1 punkt
  18. W Białce wyciągają armaty!
    1 punkt
  19. W końcu jesień pokazała się z dobrej strony! Kilka fotek z dzisiejszej trasy Przegibek-Żar-Przegibek. Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  20. Korzystając z pięknej pogody pokręciłem się dziś co nieco po okolicy. Trasa: Skawina - Kalwaria Z. - Zachełmna - Sułkowice - Skawina. Bez szaleństw, ale przyjemnie spędzony czas. Jesień bywa piękna W Harbutowicach chyba powoli szykują artylerię No i nie mogę nie pochwalić się ostatnim nabytkiem
    1 punkt
  21. Tak jak napisałem w temacie o Snow Expo, spotkałem się wczoraj z przedstawicielem Kotelnicy i Tatry Ski. Ośrodek nie planuje póki co żadnych inwestycji (na razie chwalą się i cieszą najnowocześniejszymi w Polsce dwoma 6-osobowymi kanapami). Od dwóch lat Kaniówka stara się o budowę wyciągu talerzykowego łączącego ośrodek z górną stacją kolei Remiaszów. Mają nadzieję, że w następnym sezonie wyciąg zostanie oddany do użytku. Zapytałem się też o współpracę TatrySki z grupą Góral Skipass. Podobno ta pierwsza grupa zwróciła się do kilku stacji z ofertą dołączenia do karnetu TS. Właściciele odrzucili ofertę. Łatwiej jest dogadać się z zagraniczną Bachledovą niż z sąsiednią stacją... Jeśli karnet Góral Skipass powiedzie się, być może rozpoczną się rozmowy z TatrySki. Jeśli się uda, za kilka lat powstanie karnet narciarski obejmujący Harendę, Suche, Witów, Szymoszkową, Kasprowy Wierch, Kotelnicę, Kaniówkę, Banię, Palenicę w Szczawnicy, Jurgów, Czorsztyn-ski (Kluszkowce), Grapę-Litwinkę, Czarną Górę (Koziniec) i Bachledovą. Czyli ponad 53km tras na jednym karnecie. Gdy to się uda, nic nie będzie stało na przeszkodzie, żeby połączyć kilka ośrodków wyciągami (zwłaszcza, jeśli dołączy się jeszcze Rusiń-ski). Póki co to tylko pomysły, ale dobrze że górale zaczęli w końcu zwracać uwagę na łączenie się a nie dzielenie. Brawo!
    1 punkt
  22. W weekend wybrałem się pojeździć trochę po lasach, wyjechałem na Szyndzielnię, następnie zjechałem do Kołowrotu by ponownie lekko pod górę pokręcić w kierunku źródeł Białej pod Klimczokiem. Tam napotkałem resztki śniegu tak że małego bałwanka udało się ulepić. Zjechałem szeroką szutrówką do Bystrej. Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  23. Witam. Trochę czasu już upłynęło ale chciałem napisać parę słów o wyścigu, pod kątem którego przygotowywałem się od początku roku. Mianowicie Tatra Road Race, wyścig szosowy dla amatorów organizowany na Podhalu,a dokładnie w Zakopanem i okolicach. Bardzo pochlebne wypowiedzi uczestników pierwszej edycji skłoniły mnie by również spróbować, więc początkiem lutego zapisałem się jednocześnie opłacając start(70 złotych) więc nie było już odwrotu... Wyścig organizowany był początkiem lipca i teoretycznie pogoda powinna być ok, ale wiadomo że różnie może być dlatego też wybrałem krótszy dystans (54 km zamiast 130). Start odbywał się z Kościeliska i już od samego początku zaczęliśmy jazdę pod górę. Pierwsza górka czyli Butorowy Wierch. O pogodę obawiałem się mocno ale pierwsze kilometry udało się przejechać po suchym ale były obawy. Po przejechaniu pierwszej hopki zaczęliśmy długi zjazd w kierunku na Dzianisz, Chochołów. Ponad 10 km ciągle w dół. Następnie kierunek Ciche i kolejny, krótki ale bardzo treściwy podjazd nazywany Zoki. Za plecami takie oto widoczki... Udaje mi się cały czas jechać w grupce, staram się szanować siły bo nie wiem co mnie jeszcze będzie czekało a trasę wcześniej niestety nie udało się dobrze poznać. Niestety po drugiej hopce tego dnia rozpadało się na dobre, tego się obawiałem... Mocny wiatr, ulewny deszcz i kolejny podjazd, również krótki ale jeszcze bardziej treściwy niż Zoki, czyli Bachledówka, oj niezła góreczka:) Poniżej właśnie foto, na którym jestem już prawie na szczycie... Na szczycie był ustawiony jedyny bufet na trasie więc dodatkowy bidon i coś na ząb i jazda w dół. Na pewno nie było to przyjemne, byłem coraz bardziej mokry, trochę zrobiło się zimno no i trzeba było być maksymalnie skoncentrowanym aby się na mokrej nawierzchni się nie wywrócić. Nie było sensu ryzykować ale musiałem się trzymać w miarę blisko tak aby grupka która mi towarzyszyła nie uciekła. Dobrze że zjazd krótki i znowu zaczynamy jazdę pod górę, tempo zaczyna rosnąć a człowiek ponownie się rozgrzewa i robi się cieplutko, kontakt z grupą utrzymany a i nawet padać przestaje! Na szczycie w miejscowości Ząb już nie pada, ale co z tego skoro szosa dalej mokra. Teraz kolej na następny nieprzyjemny zjazd tego dnia. Udaje się, ostry skręt w lewo i z Nowego Bystrego zaczynamy już ostatni podjazd. Jedziemy dokładnie tak samo jak zawodowcy na TourdePologne. Wąsko, mokro, ale fajny asfalt a ja czuję się dobrze więc jadę już mocno pod górę! Zyskuję kilka pozycji i na szczycie Butorowego jestem z przodu grupki z którą jechałem z niewielką przewagą, którą na zjeździe utrzymuję. Końcowe metry i ostry finisz lekko pod górkę, jeszcze mijam dogonionych dwóch zawodników i finiszuję 81 w kategorii open na około 200 uczestników tego dystansu:) Na mecie jestem zadowolony, udało się w niezłym tempie przejechać te kilometry mimo deszczu i mokrej nawierzchni, średnia wyszła ponad 25 km/h. Po wyścigu udałem się po ciepły posiłek, organizator zadbał o to by niczego nie brakowało. Trochę przeschłem więc udałem się jeszcze zobaczyć co na Krupówkach, a dokładnie co z dawnym Domem Turysty PTTK. Kiedyś tam nocowałem kilkakrotnie za dość przystępną cenę, dziś z domu dla turystów zrobiono hotel i spa, a o przystępnej cenie można zapomnieć... Pozdrawiam serdecznie Maciek
    1 punkt
  24. Czas pomału kończyć relację stacją na pograniczu Chile-Argentyna Portillo-stacja narciarska która wywarła w mojej psychice niezapomniane wspomnienia Już sam dojazd do stacji drogą ,../Chrystusa Odkupiciela potrafi wywołać palpilację serca Napęd na cztery koła zdecydowanie się nam tu przydał No ale jak już jesteśmy na miejscu to micha uśmiechnięta od ucha do ucha przez całe 5 dni pobytu Mieszkamy w charakterystycznym żółty hotelu położonym pośród andyjskich szczytów tuż nad jeziorem Lagun del Inca na wysokości 2600 Tu dane nam było spotkać kadry narodowe alpejczyków(Austria,USA) Ze względu na ograniczoną liczbę karnetów na dzień nigdy tu nie ma kolejki Z każdej strony jesteś otoczony wysokimi szczytami Andów,niesamowite miejsce Jeśli ktoś chciał by tu przyjechać i po nartach jak choćby w Solden pobyć ,zaliczyć apres-ski zapomnijcie Narty,narty,narty ewentualnie po obiadokolacji w hotelu można pomoczyć się w basenie termalnym obok hotelu Trasy w większości wymagające,najdłuższa chyba z 3,5km Piękny wysokogórski ośrodek
    1 punkt
  25. Tak jak klikałem oprócz nart coś tam jeszcze zwiedzaliśmy Tym bardziej że pogoda w górach zmienną jest Ze Santiago można tanio polecieć do stolicy Peru-LIMY Mała fotorelacja
    1 punkt
  26. Kolejny ośrodek to Nevados de Chilla Mały kameralny ośrodek,położony na wysokości 1800-2500 Z daleka ośrodek prezentuje się świetnie Temperatura na małym minusie Trasy przygotowane wzorcowo
    1 punkt
  27. A po ciężkim dniu czas na zasłużony relaks
    1 punkt
  28. Po wylądowaniu do wypożyczalni po auto i zmęczeni udajemy się do hotelu Kąpiel,śniadanie,piękna pogoda za oknem zmienia wcześniej ustalone plany Udajemy się do ośrodka La Parva Położony na wschód od Santiago Do celu tylko 50km ale drogo ostro pnie się w górę ,mnóstwo serpentyn Czas dojazdu to dobra 1.40 Dolna stacja znajduje się na 2600-3600 Temperatura na lekkim minusie Wypożyczamy narty i prosto na wyciągi Piękna pogoda,na stokach pustki,można się było zajeżdzić
    1 punkt
  29. Z uwagi na fakt, że do chwili obecnej na tym forum nie znalazłem szczegółowego opisu tego ośrodka pozwolę sobie podzielić się swoimi subiektywnymi odczuciami na jego temat. Koniecznie muszę wspomnieć, że to mój pierwszy wyjazd narciarski w Alpy. Postanowiłem spełnić swoje marzenie oraz podszkolić się. Trochę poszperałem w necie i znalazłem bardzo budżetowy wyjazd na narty wraz ze szkoleniem narciarskim. Termin 04-10.01.2015 r. Położenie i dojazd Ośrodek znajduje się z północnej Lombardii. Z Warszawy odległość około 1400 km – przez przełęcz Maloja (do Insbrucku autostradami – dalej już drogami niższej kategorii i jednojezdniowymi). Przejazd przez Szwajcarię i słynne St. Moritz.. Swoją drogą przejazd przez Szwajcarię i St. Moritz niezwykle widowiskowy J Aha – jak ktoś się będzie tam wybierał – koniecznie trzeba sprawdzić czy przełęcz Maloja jest przejezdna. Z góra zaznaczam, że przełącz SPLUGA zimą jest nieprzejezdna Pogoda Może nie wszyscy pamiętają, ale we wspomnianym terminie były duże problemy ze śniegiem – praktycznie w całej Europie. Dojechaliśmy na miejsce 03.01 w godzinach południowych. Temperatura wynosiła wówczas około 14 stopni (na plusie) i piękne słoneczko. Podczas całego tygodniowego pobytu piękne słońce i na dolnych stacjach rano kilka stopni na minusie. Prawie IDEAŁ J, prawie ponieważ do 06.01 trochę wiało, i wyższych partiach ośrodka część wyciągów unieruchamiano. Ośrodek narciarski Ośrodek kameralny –około 50-60 km tras narciarskich. Ponoć jest to ośrodek o największych opadach śniegu w całych Włoszech Można powiedzieć, że ma dwa oblicza, w tym to wysokogórskie. Na szczyt PIZZO GROPPERA (2 950 m.n.p.m) dostajemy się tylko starą kabinówką – a tam mamy dwie trasy po południowej stronie – z widokiem na dziewicze Szwajcarskie trzytysięczniki. Trasy, Królują zdecydowanie czerwone. Jak ktoś się potrudzi i otworzy mapę ośrodka zauważy kilka niebieskich – ale pomijając dojazdówki, przecinki i łączniki – to o ile mnie pamięć nie myli są dwie. Trasy czerwone – bardzo mocno urozmaicone (nie tylko moja opinia ). Jeśli chodzi o trasy – jak dla mnie bomba , szczególnie z Cima Sole do Madessimo (11,20 i 23) Infrastruktura narciarska prawie idealna. Dlaczego tylko prawie – w całym ośrodku orczyków brak. W większości wyprzęgane krzesła z osłonami. Jedyny minus – za krzesło Val di lei – Pizzo Groppera – które obsługuje dwie trasy narciarskie na wysokość prawie 3 000 m. Niestety jest dwuosobowe, niewyprzęgane i bez osłon. Jak na dole stacji (w rejonie Madesimo) było powiedzmy -2 stopnie, tak na Pizzo Groppera – 15 i niezły wiatr. No i jeszcze stara gondola z Cima Sole na Pizzo Groppera (pamiętająca wczesne lata 60 ubiegłego wieku) – niestety wrażliwa na wiatr. Warunki śniegowe Niestety warunki nie były najlepsze. Czynne było około 60 % tras. To i tak luksus bo w Dolomitach jak i Austrii było znacznie gorzej w tym terminie. Poza tym twardo, trochę lodu i drobnych kamyczków Obłożenie tras i wyciągów Do 06.01 Włosi mieli wolne. Z tego też względu troszkę ludzi było. Nie mniej bez kolejek do wyciągów i tłoku na trasach. 06.01. Od rana wiało dosyć mocno – czynne były tylko najniższe wyciągi. Przez co dwa do godziny ok. 13 trzeba było czasami odstać i po 10 minut do wyciągów. Około 13 wiatr ustał. Uruchomiono wyciągi. W jednej chwili kolejki zniknęły. Od 07.01 – do 10.01 totalnie pusto. Reasumując Wyjazd bardzo udany. Wyjeździłem się, trochę się podszkoliłem wypocząłem i poimprezowałem. Hmmm…. Chciało by się znowu….. PLUSY +Fajne trasy, ale raczej nie dla mocno początkujących + mimo wszystko jest to ośrodek o największych opadach śniegu we Włoszech, stąd warto tam zerknąć jeśli w Austrii czy Dolomitach jest problem ze śniegiem MINUSY - dojazd – z centrum Polski to ok. 1400 km Poniżej trochę zdjęć – dzięki uprzejmości moich współtowarzyszy.
    1 punkt
  30. Korzystając z okna pogodowego, wybraliśmy się z kolegą w sobotę na gościnne występy w Beskidzie Małym. W planie 100km, szosowa pętla Andrychów - Andrychów z kilkoma klasycznymi górkami po drodze. Jeszcze dobrze nie ruszyliśmy, a już pod górę... pierwszy podjazd to Przełęcz Kocierska. Bez zbędnych ceregieli spokojnie wyjeżdżamy... no cóż, powiedzmy, że kiedyś wydawała mi się ta góra trudniejsza Zjazd w stronę Żywca, to świetna okazja, by poćwiczyć technikę, bez niej bardzo łatwo zostać jadąc w grupie. Następnie trochę mieszanego terenu i jesteśmy w Międzybrodziu, by zacząć klasyczny podjazd na Żar. Po drodze wyprzedza nas jeden "dzik" :stupid:, nie zamierzamy się jednak szarpać i go gonić, wyjeżdżamy spokojnie, oszczędzając raczej energię na ciąg dalszy trasy. Mimo spokojnego tempa, strava pokazuje czas lepszy o kilkanaście minut. No cóż, poprzednim rezultatem, nie było się co chwalić Na górze mały popas i przerwa zdjęciowa... Po zjeździe zaczyna się już nieco psuć pogoda, wracamy w stronę Żywca, jeszcze jeden widok na górę: No i jedziemy w kierunku głównego celu dnia - Magurki Wilkowickiej. Pogoda coraz bardziej straszy, nad Szkrzycznem czarno... Ciemne chmury straszą i straszy również podjazd. Wspinaczka na Magurkę, to ponad 500m przewyższenia, przy średnim nachyleniu na kilku ostatnich kilometrach ponad 12%! Co tu dużo mówić - kolarska rzeźnia. Od momentu jeziorka (?) nad Wilkowicami, cały czas asfalt pnie się ostro w górę, za miejsca do odpoczynku robią fragmenty 8-9%... Mimo "januszowych", lekkich przełożeń, całą drogę trzeba pokonać na stojąco. Ale udaje się wjechać do końca asfaltu, po czym już pieszo pokonujemy ostatni fragment do schroniska. Tutaj znów odpoczynek. W międzyczasie chmury przelatują gdzieś bokiem i wygląda na to, że jednak nas tym razem nie złapią. Zjazd z Magurki już nie tak fajny jak poprzednie. Wąsko, kiepska nawierzchnia, nie ma co szaleć. Do mety zostaje nam już tylko jedna góra - Przełęcz Przegibek. Po wcześniejszej mordędze, ten podjazd już nie robi większego wrażenia. Po prostu wyjeżdżamy, by następnie w nagrodę pocisnąć w kierunku Międzybrodzia. I tu również znacznie poprawiam własne czasy zarówno na podjeździe jak i zjeździe Potem jeszcze przejazd wzdłuż jeziora... Porąbka z wiatrem, trochę patatajni i jesteśmy z powrotem na parkingu w Andrychowie. Wyszło 104km. Tutaj więcej detali.
    1 punkt
  31. W niedzielę natomiast pojechałem do Karlikowa. Stacja znajduje się w gminie Bukowsko, ok. 20 km na południe od Sanoka. Myślę, że można powiedzieć, że to pierwsza stacja w Bieszczadach, bo gdyby zjechać na drugą stronę góry niż trasy, to znaleźlibyśmy się w Rzepedzi k. Komańczy. Ośrodek w poprzednim sezonie nie działał wcale. Obecnie ma nowego właściciela/najemcę (?). Z tego co kojarzę z wpisów na FB, to miał trudny start w tym sezonie :biggrin: W ośrodku są dwa równoległe orczyki o długości 1100m, z drewnianymi kotwicami. Obecnie czynny lewy. Również 2 trasy, biegnące po obu stronach orczyków. Obecnie czynna prawa. Jeździłem od 10 do 13. Karnet 3h - 45 zł. Na początku zero kolejek, przed 12 kolejka na ok. 5 minut, bo przybyło więcej ludzi i orczyk dosyć często stawał - problemy z zawijaniem się linki orczyka wokół liny wyciągu. Wieczorem na FB Karlikowa pojawiły się wpisy, że jakiś dowcipniś owijał linkę orczyka wokół drzewa :stupid: Trasa w stanie powiedzmy przyzwoitym, byłem godzinę po otwarciu, ale nie widziałem śladów ratraka. Nie sądzę, żeby jeździł w nocy, bo ludzi było kilkunastu i nie zdążyliby jeszcze tak zjeździć stoku :smile: Trochę przetarć, ziemia wyłaziła w paru miejscach, trochę kamyczków, później jakieś placki lodu też wyłaziły.Nowa strona ośrodka:http://www.nadsolinka.wyciag-karlikow.pl/wyciag-narciarski/Kilka fotek: Mostostal, co to za model, bo widać, że wiekowy ? Góra naprzeciwko ma potencjał na kilka fajnych i ostrzejszych trasek: Ciekawa koncepcja logo na karnetach: Stacja z niezłym potencjałem, obecne trasy coś jak główna z Kotelnicy w Białce. W koło kilka górek, które można by nieźle "otrasować". Ciekawe co zdziała nowy właściciel, bo okolica ma potencjał na podkarpacką "Białkę".
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...