Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. MajorSki

    MajorSki

    Użytkownik forum


    • Punkty

      24

    • Liczba zawartości

      831


  2. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      21

    • Liczba zawartości

      5 316


  3. surfing

    surfing

    Użytkownik forum


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      4 038


  4. johnny_narciarz

    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      8 428


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 23.03.2017 w Odpowiedzi

  1. Gdy w Rużomberku są korki (a ostatnio są prawie zawsze z powodu budowy autostrady) można wracać północną stroną jeziora, warto zobaczyć wodospad Luczański w Lucky. Dobrą opcją jest powrót górską drogą 584 przez Zuberec
    7 punktów
  2. 3-5 marca 2017 Dolina Mięguszowiecka Czyli jak wyrównałem porachunki z Wołowym Grzbietem i kolejny raz nie zjechałem z Wysokiej fot. Lidia Kloc #16 Nižná Hincova priehyba - Wołowy Grzbiet W tamtym roku pogoda nas skutecznie wygoniła ostatniego dnia z Wołowej Kotlinki tylko tam udało nam się dojść W tym roku wybrałem się na wyjazd Sekcji Narciarstwa Wysokogórskiego KW Kraków w celach narciarskich, chociaż brałem pod uwagę zapoznanie się ze wspinaczką zimową na Tępej to jednak ze względu na warunki i gorszą dyspozycyjność lewej ręki po kontuzji troczka - odpuściłem. Do Popradzkiego Plesa docieramy w 4os, przepak i wyruszam od razu z koleżanką w stronę Wołowej Kotlinki by podejść na Wołowy Grzbiet. fot. Lidia Kloc Jest słonecznie, ale wieje zimny wiatr, zastanawiam się czy w tych warunkach śnieg odpuści na zjeździe. By po ok 3,5h od schroniska dotrzeć na przełęcz Czy ktoś poznaje co jest charakterystycznego w tle? fot. Lidia Kloc Śnieg na podejściu twardy, zmrożone "kalafiory", dlatego nie śpieszymy się, słońce cały czas świeci , więc zostawiamy sprzęt i podchodzimy w rakach i z czekanem na Hińczowy Zwornik 2360m Stąd pięknie widać całą Dolinę Mięguszowiecką! Oraz Koprowy Wierch nasz cel z zeszłego roku, w tym podejście jest dużo gorzej wyśnieżone, albo raczej zostało wywiane Zjazdu nie będę opisywał niestety... zmrożone kalafiory nie odpuściły :/. Co prawda próg Dolinki Wołowej był całkiem ok. Dla Lidki były to pierwsze tatrzańskie zjazdy, w dosyć nie ciekawych warunkach i w sumie miałobyć 35st (tak pisało w przewodniku) ja zmierzyłem 40st więc od razu na głęboką wodę No to nadrabiam zaległości bo to 3dniówka, a w kolejny weekend była znowu 3dniówka :), a wyjazd do Norwegii już tuż tuż Pozdr Tomek
    7 punktów
  3. ... a na Pilsku sztruksik układają przed weekendem
    6 punktów
  4. Dokładnie charakterystyczna rysa najczęściej widziana z Czarnego Stawu albo okolic Szpiglasowej wygląda trochę inaczej niż z tej perspektywy Przy okazji mała anegdota :). Będąc już na Nižná Hincova priehyba, oglądając ryse i delektując się promieniami słońca i widokami nagle przychodzi na myśl, że z tej okolicy (Wołowego Grzbietu), gdzieś musi wychodzić "Zachód Grońskiego" :), wychylam się na polską stronę, rozglądam prawo lewo, ale wszędzie przepaść stwierdzam, że to na pewno nie tutaj :), po powrocie do domu szukam dalej informacji... Okazuje się, że to jednak tam to była ta przepaść :P, zjazd startuje ze szczerbinki obok, kilka metrów z Zapadna Volia strbina (Mała Wołowa Szczerbinka) w Wołowych Rogach. Od strony słowackiej wygląda to tak: A zbliżenie od strony polskiej, na start zachodu grońskiego Start czyli Zapadna jest schowana u góry lekko w lewo, Niżna na której stałem to ta na wprost minimalnie powyżej i na prawo od narciarza Przy okazji warto wspomnieć, ze jest to jeden z najtrudniejszych zjazdów tatrzańskich nasze TR6, a Miro Peto wycenił to na S4+/E3!! Pozdrawiam Tomek
    5 punktów
  5. Są jeszcze tacy, co po czapce śniegu w krótkich gaciach.... Jak widać, warun mega!
    5 punktów
  6. Tak widziałeś z Terinki patrząc na Czerwoną Ławkę i Żółtą Ławkę to na lewo od Żółtej Może nie żleb, ale jest Ławka Dubkego Po prawej stronie zdjęcia masz koniec żlebu z Żółtej Ławki do Terinki Dosyć ambitny skialp byłby z tej strony po podejście to teren o trud. 0+ do I (dla zaawansowanych na żywca, ale początkujący raczej na lotnej z 2 czekanami :P) Tutaj widać od prawej Czerwoną Ł., Żółta Ł., i lekko zaśnieżoną Ławkę Dubkego a tutaj już sama Ławka Dubkego Sam zjazd na filmie wygląda całkiem spoko ale tylko przy dobrym śniegu :P, bo 45st, nie chce już zsuwać się po lodzie z czekanem w ręce Sorry aklim i nurek za zaśmiecanie wątku Pozdr Tomek
    4 punkty
  7. W niedzielę warunki pogodowe nie zapowiadały się dobrze z uwagi na spory wiatr, który szalał w Tatrach pomimo tego postanowiliśmy razem z Andrzejem i Rafałem zrobić Kozi Wierch. Z parkingu w Palenicy Białczańskiej ruszyliśmy o 6:30 z buta asfaltem do Wodogrzmotów Mickiewicza, potem zielonym szlakiem jeszcze pierwsze podejście w rakach (dało się bez ale lodu było sporo) by po dojściu do pierwszego mostku zacząć foczyć. Śniegu na szlaku ubogo z dużą ilością igliwia trochę to marnie wyglądało ale czym wyżej podchodziliśmy tym było lepiej, w końcu doszliśmy do czarnego szlaku (wersja zimowa) którym już w rakach wspięliśmy się do schroniska. W schronisku zrobiliśmy sobie godzinną przerwę pośmialiśmy się przy stoliku z fajną parą turystów, na marginesie dużo fajnych wesołych ludzi spotkaliśmy tego dnia, pomijam już innych w "adidasach" których, chyba nie da się nie spotkać na szlaku w Tatrach. Jakoś nie bardzo nam się już chciało iść dalej ale postanowiliśmy spróbować wejść na Kozi bez ciśnienia dokąd wyjdziemy tyle będzie bo wiatr czasem powalał, i tak dreptaliśmy z czekanem w ręku pomału aż dotarliśmy na szczyt o dziwo mniej na nim wiało niż niżej :). Zrobiliśmy parę fotek i trzeba było zmykać bo czas gonił zeszliśmy ciut niżej, szybka przepinka w dość ciężkich warunkach bo pogoda zaczęła się załamywać i wio centralnym żlebem w dół niestety filmy ze zjazdu ani fot nie ma bo chyba za bardzo przejęci byliśmy zbliżającymi się warunkami. Zjazd był mega choć dla mnie był to test nowych nart i początek trochę mi nie szedł ale czym niżej to było lepiej po dotarciu do piątki zaczął sypać śnieg i mocniej wiać a na dole padało. Do samochodu dotarliśmy o 17-tej i tak skończyła się nasza przygoda, poniżej kilka fotek z tego wypadu. Pozdrawiam.
    3 punkty
  8. To i ja dodam kilka fotek nieco stuningowanych z dzisiejszego rewelacyjnego Pilska
    3 punkty
  9. Tak, to maj 2017r... Nieee, 2016...
    2 punkty
  10. Budowa tunelu na trasie S7 pod górą Luboń Mały Pozdrawiam Paweł
    2 punkty
  11. Brawo! super tura :), ostatnio miałem mało czasu, więc wcześniej nie mogłem skomentować ale nadrabiam! Zjazd z Koziego Wierchu to jeden z moich ulubionych zjazdów w Tatrach! 650mH pięknego zjazdu! Dzięki za odkurzenie wspomnień! Jak tutaj się nie zakochać w takim zjeździe? I ten widok na całą dolinę! ale ostatnio natrafiłem na inny ciekawy zjazd... wyjdzie ok 700-750mH i prawie 1km długości cały czas żlebem ze stromymi ścianami! z Pośredniej Przełączki! To ten zjazd na czerwono czy wyprzedzi Kozi i będzie nr1? Pozdr Tomek
    2 punkty
  12. A to ja ten mój z Włoch też tu wsadzę, szczególnie że wyszły ujęcia z pomocą gimbala. Pozdrawiam
    2 punkty
  13. Kilka fotek-widoczków z dzisiejszej wycieczki skitourowej na Pilsko z Johnny i Andy. Było cudownie... Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  14. #15 Zadni Zabrat x3.5 Pewnie zastanawia to pół w nazwie :P, ale to dalej w relacji! No cóż prognozy nie były zbyt optymistyczne, ba były złe, cały tydzień dzień w dzień sprawdzanie prognoz i czy będzie duży opad z mocnym wiatrem. Opad cały czas się przesuwał, ale wiatr zaczynał coraz mocniej wiać. Kasprowy 150km/h, Łomnica 223km/h, wcześniej wytypowaliśmy trzy cele 1. Dolina Łatana, 2. Gąsienicowa (Zadni Granat), 3. Dolina Ziarska. Zdjęcia z Gąsienicowej trochę rozwiały wątpliwości podejścia, lód na szlaku przez Boczań, śniegu w dole bardzo mało. Codzienne sprawdzanie meteo.hzs.sk raczej pokazywało, że wiatr bardzo kręci, stała była tylko jedna... wiatr z zachodu, ale kręciło raz z północy raz z południa, więc ogólnie to trzeba było uważać na wystawy NE, E, SE, S. No więc, od gapiłem pomysł naszego forumowego kolegi aklima i wybrałem Łataną! :P Startujemy ok 9:30 pod Zwierówką W komplecie, Karolina, Michał, Sławek i Ja Podejście jest szybkie w porównaniu do Chochołowskiej :P, dodatkowo nie każdy wie, ale zimą na Zabrat wychodzi się nie jak szlak letni (żółty) tylko dolinkę wcześniej (grzbiet wcześniej zanim dojdziemy do odbicia zielonego szlaku na Grzesia) odbija się w prawo w stronę Sindlov zlab i gdy teren się wystramia odbijamy w lewo w stronę grzbietu opadającego z Zadniego Zabratu. Dzięki temu, podejście jest krótsze, łagodniejsze, i bezpieczniejsze (żółty szlak podchodzi wschodnią wystawą) Wychodzimy pierwszy raz i zjazd w pobliżu grzbietu, niestety to nie jest dobra decyzja, stok jest jak puzle, miejscami fajny, miejscami twardo wywiane do betonu i jest szorowanie. Po zjeździe na ok 1400m robimy skidepo niepotrzebnego sprzętu (raki, czekan, picie, i inne "niepotrzebne rzeczy") i stwierdzamy, że zjedziemy skrajnie prawym żlebem więc zakładamy swój ślad, niestety bez harszli które zostały w skidepo jest cieżko! 5-10cm śniegu na twardym i ciężko założyć swój ślad idzie to mozolnie! w połowie rezygnujemy teren stromy i stwierdzamy, że to był głupi pomysł Zdjęcia wypłaszczają, ale było ponad 30-35st, stąd pół w nazwie relacji . Niby trasa miała być połowę krótsza... ale zajeło nam to 1h! za to kolejne podejście już po założonym wcześniej śladzie pokazuje, że w 30min docieramy na górę więc wychodzi 8x szybciej niż zakładanie własnego śladu na tardym :P. Meldujemy się kolejny raz na grani 2,5 Pięknie widać Grań Rohaczy i moje ostatnie cele, czyli Salatyn i jego Centralny Żleb, Spaloną i Banikowską Przełęcz Zjazd skrajnie prawym żlebem to trafna decyzja jest dużo lepiej ale jestem zaskoczony stromizną, z dołu wszystkie zjazdy wyglądały na łagodne, a tutaj jest ponad 30st. Ostatnie podejście i zjazd żlebem ze zdjęcia nr 4, początek bajka! w końcu jazda w świeżym śniegu ok 10-15cm i nie czuć betonu pod nartami, aż dojeżdżamy do zwężenia, lej, żleb który wygląda na najbardziej płaski okazuje się, że ma najstromsze przewężenie, dodatkowo ściany boczne mają ponad 40st no cóż każdy pokonuje go najlepiej jak potrafi ześlizg boczny, ześlizg skośny czy skręt z poszerzenia kątowego to podstawowe techniki skiturowe Na koniec mapka z podejściem i zjazdami Polecam dla osób, które chciałby zacząć skitury, można zaliczyć fajne zjazdy, a podejście jest bardzo krótkie wyszło 15km i 1270mH, od strony Chochołowskiej pewnie byłoby 23-25km przy tym samym przewyższeniu Pozdr Tomek
    2 punkty
  15. Parę foci z dzisiejszych tur z Czech Pełna fotorelacja tu
    2 punkty
  16. #14 Starorobociański Wierch 2176m Stary bocian mocno śpi, stary bocian mocno śpi! My się go... no cóż nazwa tego szczytu (słow. Klin) jest chyba najczęściej myloną nazwą w naszych Tatrach , a polska nazwa pochodzi od dawnej Hali Stara Robota, a nie starego bociana . Jest to najwyższy szczyt leżący w polskich Tatrach Zachodnich. Startujemy u wylotu Wąskiej Doliny, by po chwili odbić na Doliny Raczkowej, tak podejście jest nie od polskiej tylko słowackiej strony W połowie Doliny Raczkowej na polanie ukazuje nam się już cel! chociaż w tym momencie jeszcze nie wiemy, że to będzie nasz cel dzisiejszego dnia! Dlaczego? bo wstępny plan był Bystra & Błyszcz, ale po dotarciu do koliby Zmieniamy plany na południowo-zachodnie zbocza Starorobociańskiego :), chociaż siedząc przy ławeczce w słońcu, ciężko ruszyć się w dalszą drogę! Przy okazji inny wariant wejścia, prosto centralnym żlebem wybiera jeden ze Słowaków! Trochę wyżej wyłania się Kończysty Wierch i grań między nim a Jarząbczym, trochę słonko przygrzało. Jest i nasz cel podejścia i zjazdu Spotykamy stadko kozic Ktoś rozpoznaje? Oczywiście zdjęcie szczytowe musi być! Niestety góra do sporo kamieni, od polskiej strony nie da się zjechać ani w stronę Zwornika, ani Kończystego, my schodzimy ok 50m w dół i zakładamy narty Zjazd... bajka! idealnie w tempo, śnieg odpuścił a na dole cień jeszcze nie zdążył zabetonować Wszystkie zdjęcia: fot. Szymon Rochowiak Pozdr Tomek
    2 punkty
  17. #11 i #12 Rysianka kult... nie tym razem niekultowo tylko klubowo W ostatnią sobotę i niedzielę po całym tygodniu spędzonym na Podhalu i w Tatrach, przemieszczamy się prosto do Sopotni Wielkiej :), na rysiankowe spotkanie integracyjne Sekcji Narciarstwa Wysokogórskiego KW Kraków Co tu dużo mówić, wystartowaliśmy z Justyną późno, po 14, przeszliśmy 5-10min od szlabanu i tel. od kolegi, że jest w Sopotni, nie pojechał wcześniej do Korbielowa (miał iść z resztą przez Pilsko) i pyta gdzie jestem więc robimy pierwszy popas i tak o 14:30 startujemy do góry, ale zamiast iść standardowo stokówką do góry i potem przecinką obok niebieskiego nachodzi mnie głos ekspolatora "nie rób tego!" , Justyna mówi, że jest późno i żebyśmy szli najkrótszym szlakiem prosto do schroniska, ale znowu odzywa się mój wewnętrzny głos (schizofremia?) "nie rób tego!", a potem "nie idź tą drogą" no i tak znajduję na mapie szlak/przecinkę w stronę polany Stefanki dzięki temu sprawdzimy warunki na jutrzejszy zjazd czy o płaca się tamtędy bo nachylenie dla Justyny powinno być odpowiednie Co najdziwniejsze? jest jakieś 2-3tyg po ostatnim opadzie... a my zakładamy pierwszy ślad! wow! śnieg też wygląda całkiem fajnie, przemrożony zsiadły puch Docieramy do polany Stefanki, wygląda to całkiem dobrze! śnieg jest zaskakująco szybki! dwa tygodnie temu przy 50cm opadzie nie dało się jechać bo z płasko. Proponuje 2 opcje, albo wychodzimy do góry na szlak i szlakiem do schroniska, albo wychodzimy do góry zjeżdżamy w dół jakieś 200mH i robimy trawers przez las do najniższego punktu grani i podchodzimy do góry na Rysiankę z ominięciem 3Kopców . Oczywiście delikatnie przekonałem resztę do pomysłu nr 2 zjazd super! Część alkoholową pominę , były rozmowy, opowiadania, relacje z wypraw :), na drugi dzień krótkie szkolenie lawinowe i z systemu gps i z używania kompasu i mapy Babia Góra i Pilsko No i w niedzielę odwrót, przechodzimy przez 3Kopce i zjeżdżamy polanką Stefanka... bajka! mimo małego nachylenia śnieg jest szybki, dodatkowo co jakiś czas "ścianki" pozwalają się rozpędzić i na pełnej petardzie przejechać całość tz. Justyna jedzie swoim tempem Potem trochę przez las i lądujemy na kolejnej polance dużo mniejszej, ale za to kompletnie nietkniętej (tylko nasz ślad podejściowy). Na początku wjeżdzam w nasłonecznione miejsce i strasznie mokry śnieg hamuje narty, ale po 3m wpadam w cień i wow! jakbym dostał turbo doładowanie jest ogromna różnica między przemrożonym zsiadłym śniegiem, a takim mokrym. Na koniec jeszcze zjazd stokówką w "wąwozie" i lądujemy na szlaku.. Justyna z bananem na buzi stwierdza, że to był jej najlepszy skiturowy dzień idealny śnieg i idealnie dobrane zjazdy do jej poziomu, dodatkowo super podejście bez ludzi, w ciszy, w nietkniętym śniegu oby więcej takich dni w sezonie! Pozdr Tomek
    2 punkty
  18. Tomek , nie ma problemu z tym zaśmiecaniem , Nurek chyba mnie też poprze A co do zjazdu po stromym , to faktycznie , jak fajny śnieg i lawinowo bezpiecznie , to nawet te 45 stopni nie jest jakimś wielkim problemem , ale jak śnieg zbetonowany i jeszcze lodowe kalafiory po drodze , to wtedy każdy skręt jest walką o życie .
    1 punkt
  19. Do czterech razy sztuka, bo 3 ostatnie wyjazdy na Chopok w ostatniej chwili musiałem odwoływać W sobotę wcześnie rano wyjazd, po drodze prawdopodobnie Tatrzańska Łomnica, bo najbliżej, a potem niedziela i poniedziałek na Chopoku Oby wszystko wypaliło
    1 punkt
  20. Oczywiscie ze z tylu widac Rysy i pol-zacieniona ryse
    1 punkt
  21. I tak wygląda godne zakończenie. Ale to jeszcze nie 2017 r.?
    1 punkt
  22. Kaprun-Hiszpańska knajpka -Espaghettis Con Almeja -Paella Marisc
    1 punkt
  23. Krótka relacja z Pilska Bez zbędnego ględzenia - start B-B o godz. 7.20 i ciśniemy do Korbielowa. Po drodze dzwoni Rafał i dowiadujemy się o jakimś kierowcy z Gliwic, któremu bardzo spieszyło się na narty... Nie nie, to nie Jasiek. My ciśniemy fullwypasówką, więc tu raczej nas nikt nie zatrzyma. Dalej oczywiście przez wioski, ale tu "szuwarków" nie spotkaliśmy. Docieramy na miejsce nieco po ósmej. Na parkingu już sporo samochodów, ale miejsca jeszcze dość. Wszystko dookoła zlodzone i czuć przenikliwe zimno. Gramoling, do kas po jeden wyjazd na Szczawiny, bo na dole śniegu brak i na krzesełko. Jeszcze podczas jazdy do Korbielowa było lekkie zachmurzenie, ale już z krzesełka ukazał nam się piękny błękit na niebie. Dzień zapowiadał się pięknie. przyjemność psuły nieco silne podmuchy wiatru. Ale kto by się przejmował. Zakładamy foki i ruszamy w kierunku Płaju. Ciśniemy trochę niebieską trasą, trochę przez las, co tam fantazja podpowie. Oczywiście trzeba było się porozbierać, bo mimo mrozu zrobiło nam się ciepło. Po drodze spotykamy tez innych skitourowców. Były też osoby, które niosły narty w rękach w dół, choć śniegu sporo... Po co się pchać na zamkniętą trasę, kiedy umiejętności brak? Nie lepiej było piątką zjechać? Nie nasz problem, ale byliśmy nieco zaskoczeni widokiem. Po dotarciu na Miziową kontaktujemy się z Jaśkiem i resztą ekipy i zgadujemy na późniejszego browara. Nie chcemy wytracić temperatury i wolimy najpierw wejść na szczyt, a dopiero później odpocząć. Wchodzimy na Kopiec, skąd przypuścimy atak na szczyt. Od Miziowej wzwyż przybyło sporo śniegu - nawet do 30 cm! Do tego to puch. Tutaj non stop było na minusie. Na Kopcu krótka sesja i czas ruszyć na ostatni odcinek. Przy okazji znajdujemy fajne obejście najstromszej ścianki, gdzie często lód utrudnia przejście.Gdy tylko wchodzimy na kopułę, zaczyna mocno wiać. Trzeba się cieplej poubierać i założyć rękawiczki. Gdzieś tak od polskiego szczytu Pilska, wiatr dosłownie urywa głowę. Czasami potrafi wytrącić na chwilę z równowagi. Kijki też jakoś tak dziwnie się stawia - człowiek chce go wbić, a ten w bok ucieka... No ale tu już po płaskim i szybko docieramy do właściwego wierzchołka. Wspinaczka zakończona! Czas porobić zdjęcia, podziwiać widoki, choć Tatry słabo widoczne i ściągnąć foki. Kiedy mocno duję, to nawet spore wyzwanie... Zjeżdżamy na Miziową i tu spotykamy się z całą ekipą obecną na Pilsku. Tradycyjne jedzonko, pifko i debata w miłej atmosferze. Przy okazji, dzięki kolegom, udaje się nam zaliczyć dodatkowy zjazd, a właściwie jeden wyjazd na górę. Warunki fantastyczne, więc warto było! Jednak do wyciągu na Pilsko kolejka spora. Ale nie dziwi mnie to. Czas ucieka i po spotkaniu ruszam w ostatni zjazd na Szczawiny. Warunki nieco gorsze, choć trudno narzekać. Tam żegnamy się z częścią ekipy i krzesełkiem na dół. Piękny dzionek! Mam cichą nadzieję, że jak zwykle Pilsko przetrwa do drugiej połowy kwietnia. Śniegu powyżej Miziowej sporo, więc jest szansa. Zazwyczaj to tu w Beskidach kończyłem sezon. Pozdrawiam, Johnny.
    1 punkt
  24. Wczoraj o północy złożyłem filmik z naszej wyprawy. Relacja będzie nieco później...
    1 punkt
  25. Cześć W tamtym tygodniu miałem okazje pojeździć trochę w Zieleńcu. Warunki jak wszędzie o tej porze sezonu, nie najlepsze. Udało mi się nagrać i zmontować film, więc chciałbym go wam pokazać
    1 punkt
  26. Zdjęcia robi genialne, do tego stopnia mnie zaintrygowały że już wiem od marboru że to nie lustrzanka. Marboru jak wrzucasz zdjęcia na forum czy sam zmniejszasz je przed wrzuceniem? Moje ulubione i porównanie
    1 punkt
  27. No cóż, czas się odezwać Na początek WIIIIEEEEELLLLLKKKKKIE dzięki dla Mariusza i Pauli za to, że chciało im się zorganizować i przeprowadzić to przedsięwzięcie. Przygotowanie i znajomość terenu przez Mariusza pomogła nam zobaczyć rzeczy, których będąc tam sami byśmy nie zobaczyli. Jeszcze raz, Mariusz szacunek i wielkie dzięki od Ani, Halinki, Michaela i Janusza . Co do Włoch - bajka. Miejsce jest przecudne i wręcz bajkowe. Narciarsko, widokowo, jedzeniowo.........po prostu bomba. Relacji też pisać nie muszę i za to Mariusz drugi dzięks. Na koniec krótki filmik: Komentarz zbędny Po nas widać, że wyjazd udany. Tak było codziennie PS: Wszystkie ujęcia poza pierwszymi dwoma robione były gimbalem z gopro 3+ black. Gimbal jest fantastyczny. Pozdrawiam
    1 punkt
  28. Fajnie się tu jeździło. Ja tez miałem typowo włoską, słoneczną pogodę.
    1 punkt
  29. Wczoraj udało się zaliczyć trochę roweru na prawie dzikich ścieżkach. Po kilku km dojazdu i wspinaczki dostałem się na grzbiet Cubernioka (wszyscy mówią Cybernioka) pod Szyndzielnią. Zastanawiałem się czy zjechać do Dębowca czy do Wapienicy. Padło na traskę tzw. DH do Wapienicy. Byłem sam więc jazda spokojna bez ryzyka. Wiadomo jakby cosik się stało to nie ma pomocnej duszy w pobliżu. Po drodze w dół trochę fotek, trochę sprzątania z wycinki położonej wprost na ścieżkę przez przez złośliwych drwali. Piękna wycieczka.
    1 punkt
  30. Lagazuoi - najpiękniejszy ośrodek narciarski na świecie? Cz. 2 Wysiadamy ze skibusa na parkingu przy wielkiej gondoli - przechodzimy przez jezdnię i jedziemy niebieską nartostradą w kierunku do pierwszych krzeseł. A tam? Ok godziny 13 w niektórych miejscach trasy - sztruks Trasa szeroka, a po jednej ze stron ustawiony gigant - mój czas 35:25 hehehe lepszy od dwóch Włochów Wygląda to tak: Po kilku zjazdach i rozgrzaniu mięśni po wycieczce krajoznawczej - jeździmy i poznajemy kolejne trasy, których w zasadzie nie jest dużo ale są za to świetne. Niebieskie przejazdówki w dużej ilości i niestety bardzo płaskie. W ośrodku należy jeździć jedynie czerwonymi trasami. Tych jest niewiele ale jazda po nich - świetna! Narciarzu tylu co widać na poniższej fotce... A na szczycie widoki? Proszę: W oddali gdzieś Cortina...ale my za tło wolimy góry. Główna trasa ośrodka w połowie rozgałęzia się na dwa różne warianty - obydwa doskonałe... ...a początek jest taki (widok z oddali): Początek jest z takim widokiem Końcówka tej, którą jeździło nam się najlepiej: Druga strona góry wygląda tak: Niestety było tutaj miękko, ale bez tragedii, jak widać - urok południowej ekspozycji i wiosny. Przejazdówka do domknięcia wielkiej Ósemki - tutejsza Sella Infrastruktura ośrodka nie powala - poza jednym szybkim, wyprzęganym krzesłem raczej starocie. Kto by jednak zwracał na to uwagę jeśli puste stoki i widoki nie z tej ziemi...? Dwie fotki dla Marcina z infrastrukturą: Malownicza górna stacja krzesła: Ot krzesełko Ostatni zjazd w stronę gondoli Lagazuoi i parkingu: Kończymy dzień wynikiem z Endomondo powyżej 80 kilometrów - nie jest źle jak na wycieczkę narciarską PS. JC - Jacku, dziękuję za wszystkie wskazówki co do ośrodka, i sorry, że przeszkodziłem w porannych biegach. Pozdrawiam marboru PS. Jutro przedostatni dzień na nartach dla mnie i Pauli, dla Piotra i reszty Ludzików ostatni Szybko ten czas leci...
    1 punkt
  31. Kurcze już wiem, gdzie pojadę w następną zimę. Te widoki, które kontemplowałeś to masyw Le Tofane i wcale się nie dziwię tej kontemplacji, bo jak zobaczyłem ten widok jesienią, to usiadłem z wrażenia i stwierdziłem, że chcę tu zostać. Myślę, że nie pogniewasz się jak umieszczę 3 fotki tego miejsca i tych kolorów z jesieni, bo wiem, że też trochę chodzicie z Paulą po górach. Polecam Dolomity we wrześniu, oczywiście bez nart . Pozdrawiam Darek
    1 punkt
  32. Tak, dzisiaj dzień "instruktorski" Na szczęście nie samą "pracą" człowiek żyje , więc i na przyjemności czasu nie zabrakło. Colfosco to świetny kawałek "naszego" areału (to nasze słowo klucz) : Tu kilka widoków z tras: Ot i tak nam czas płynie. Pozdrawiamy wszystkich.
    1 punkt
  33. Lagazuoi - najpiękniejszy ośrodek narciarski na świecie? Cz. 1 Późno dzisiaj zaczynam pisać relację, bo fotek masa i dzień był niesamowity. Na przełęczy Falzarego ok 2100 m npm pojawiamy się ok 8:30. Wyciągi działają od 9. Jest czas na rozejrzenie się i spokojne przygotowanie nart. Dzisiaj rozdzieliliśmy się - ja z Paulą wg planu, Piotr z ekipą: nauka jazdy na nartach Ani, naszej nowej, bardzo sympatycznej Koleżanki. Piotr jak rasowy, tyrolski instruktor Relacja będzie się składała z dwóch części - pierwsza to, część Lagazuoi, druga trasy narciarskie i widoczki z Col Gallina. Dlaczego uważamy z Paulą, że ośrodek dzisiaj przez nas odwiedzony jest jednym z najpiękniejszych i najciekawszych na świecie? Myślę, że przekonają Was fotki... ...ale również to, że miejsce to jest historyczne - w czasie I Wojny Światowej miały miejsce tutaj zacięte boje...a same góry do dzisiaj są historią obciążone. Lagazuoi, to nie tylko to - przede wszystkim piękno przyrody i kultowa Ski Tour road oraz mieszcząca się na niej knajpka z kultowym jedzeniem. Się rozpisałem... Pora na fotorelację: Piękny kościółek na przełęczy: Końcówka trasy czerwonej prowadzącej ze szczytu w kierunku przełęczy: Przepiękna gondola, która dzisiaj niezwykle kontrastowała z kolorem gór oraz niebem: Warunki narciarskie o poranku... ...później ze względu na wysokość tras - nie wiele gorsze były zresztą. Zjazd w stronę przełęczy: CD: Widok z tarasu widokowego mieszczącego się przy schronisku - w stronę Marmolady: Uchwycone gdzieś w oddali... No to w dół Ski Tour Road... ...ale nim w dół jeszcze trochę historii Przy wejściu do tuneli, z których walczyli żołnierze jakieś pozostałości ofiar toczących się tu walk W środku jest ciasno... Co chwila otwory strzelnicze - z poniższego widać trasę narciarską. Jeszcze w innym sprzęt, niestety nieco zardzewiały... Przy wejściu worki z piaskiem, a zaraz za umocnieniami - przepaść. Okoliczne widoki rozwalają człowieka na łopatki! Jak tu nie pokontemplować? Ruszamy na nartach...choć z jazdą, to niewiele ma wspólnego - non stop zatrzymanie i albo kamera, albo aparat... Fotka raz... Fotka 2: A dookoła coraz lepsze widoki... Monumentalnie to wygląda... Aparat nie daje rady objąć całości. Czujemy się jakbyśmy byli w jakiejś bajce... No i sławna z nieziemskiego jedzenia knajpka: No to dalej w dół: Po drodze lodospad... ...a trasa narciarska jak marzenie! Jazda tutaj? Boska! Twardo, równo...ehhh - co ja będę pisał. Szkoda pisać. Końcówka trasy, to też mała knajpka. Stąd można zadzwonić po taxi i wrócić na górę (minimum 5 osób, cena 6 EUR od głowy)...a można pojechać na nartach dalej. Po kilkuset metrach można się przesiąść na sanie i konia...a można pojechać dalej na nartach trasą rzekłbym biegową. Po ok 2 kilometrach przystanek skibusów - kolejeczka, wszyscy czekają a samochody kursują jeden za drugim - koszt wjazdu na górę, to też 6 EUR. Po drodze jeszcze kolejna atrakcja na przełęczy - muzeum I Wojny Światowej, czy jakoś tak To tyle co do pierwszej połowy dnia. Na drugą, zapraszam do części drugiej, którą właśnie zaczynam powoli pisać
    1 punkt
  34. DS5 zawsze wymiata. To przy okazji wrzucę jak to wyglądało gdzieś w styczniu. Szlak do schroniska i samo schronisko. A właśnie w Tatrach szykują się kolejne opady przez kilka dni, więc zima wraca
    1 punkt
  35. Powoli sezon narciarski w Beskidach kończy się niestety . Wiem, wiem ośrodki jeszcze działają, ale mam wrażenie, że to już ostatki. Dlatego moja aktywność będzie coraz bardziej kierować się na rower, chociaż jakieś wiosenne narty jeszcze się na pewno zdarzą, może nawet jutro. Dzisiaj udało mi się wyrwać z młodzieżą (ciągle się dziwię, że chcą ze mną jeździć) w kierunku Szyndzielni przez Dębowiec. Naszym celem była zalegalizowana przez miasto Bielsko-Biała ścieżka "Enduro Trails" z Cybernioka w kierunku Dębowca. Zaraz po wyjeździe z domu myślałem, że moje nogi nie wytrzymają wycieczki, ale dalej było już tylko lepiej . Chłopaki ćwiczyli swoje sztuczki, ja spokojnie. W górach po ostatnich wiatrach jest już sucho, widoki piękne, smogu w dole brak. Zrobiliśmy marne 16 km, ale liczy się jakość, a nie ilość .
    1 punkt
  36. Witam. Kilka zdjęć z kręcenie po Beskidzie Małym, tydzień temu Przegibek, Nowy Świat oraz parę jeszcze krótszych podjazdów w rejonie Międzybrodzia i Czernichowa. Cały czas odkrywam jakieś nowe dla mnie ścieżki... Wczoraj udało się zrobić klasyczną traskę, czyli Przegibek, Żar, Przegibek [emoji5] Generalnie warunki do kręcenie po asfalcie coraz lepsze, a w terenie niestety odwrotnie, czyli bardzo trudne. Tak więc pozostaje jazda po szosie na mtb[emoji5] Serdecznie pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  37. Vitage Ski 1941 Film z 1941r. opis sprzętu narciarskiego [video=youtube;OrKiet0xqW8]
    1 punkt
  38. Jakby ktoś jeszcze był chętny trochę więcej fotek jest w albumie... aczkolwiek monotematyczne : http://www.skionline.pl/forum/album.php?albumid=356
    1 punkt
  39. Do tego trzeba się przyzwyczaić, też kiedyś się dziwiłem Teraz uważam że , kolor zielony powinien zagościć w wielu Polskich ośrodkach, a po czerwonych w Alpach wiem czego mogę się spodziewać o czarnych nie wspominając
    1 punkt
  40. Wprawdzie minął tydzień od przyjazdu z Austri ale nie było czasu opisać co i jak.Więc z domku wyjeżdżamy o 8 i po 9 godzinch bez przygód meldujemy się w ST.Johamn in PongauWarunki mieszkaniowe przyzwoite a przede wszystkim sprawdzone z kilku ostatnich wyjazdów.Cóż jeśli chodzi o warunki śniegowe to w dolinach cóś jakoby wiosna : i śniegu troszku brakowałoMowa tu tylko i wyłącznie o dolnych odcinkachPierwsze trzy dni pogoda piękna,następnie już nie tak pięknie,choć na plusZa to można się przyczepić do natężenia na stoku,choć nas to chyba ominęło większym łukiem niż kolege Mirka(MB) :wink:Pierwsze 4-dni omijaliśmy z daleka Flachau-Wagrain,oprócz umówionego spotkania z Wróżką i MB do którego nie doszło :sorrow:,ale o tym póżniejNasza jazda zaczęła się od Schlaming,Haus-Ennstal po Pichl,Bad Hafhastein.Dwa ostatnie dni nartowaliśmy we Flachu i Alsoendorf Ogólnie wyjazd udany choć sklamałbym że wszystko było tip-top :redface:Plan był żeby spotkać się z forumowiczami ale szlag trafił telefon a właściwie cholerną karte simWskrzeszona została w ostatni dzień nartowania,ale tak jak już wcześniej pisałem co się odwlecze to nie uciecze :wink:Dobra kończe bo po mału trza się pakować na narty,tym razem ja będe sponsorowany :biggrin:,choć nie wiem jeszcze gdzie,trzyma mnie żonka w niepewnośći :Jedyne co wiem to start w poniedziałek,powrót w niedziele,mam pewne przypuszczenia bo cóś mi grandziła a może byśmy pojechali na ....
    1 punkt
  41. no to cierpliwie czekamy na kolejną Twoją relację :happy:
    1 punkt
  42. Odpuściłem sobie Flachau, zacząłem maltretować Włochów region Val Gardena
    1 punkt
  43. Szczerze mówiąc Mirku sam byłem troche ździwiony ilością narciarzy Ja osobiście tłumaczyłem to sobie PŚ,choć we Flachu jeździliśmy w środe :
    1 punkt
  44. Wróciłem i ja i zacznę od tego... Nie udało mi się osobiście poznać MB i Wrożkę :sorrow:(komunikacja tel. z mojej strony złośliwie padła na kilka dni : Ale cóż życie czasami pisze różne scenariusze,ale co się odwlecze to nie uciecze :smile: Jeśli chodzi o warunki to całkiem spoko,choć śniegu powiedzmy na styk,musi w najbliższych dniach sypnąć bo będzie kicha Co do luda to jeden dzień jeżdziło się do bani,ale to nic z tym co widzieliśmy wracając do domu :stupid: Chordy pielgrzymów udających się w jedynie słusznym kierunku(nie mylić ze Ski-Amade na dzień dzisiejszy) Ps.jak się troche ogarne to i relacja będzie,chyba
    1 punkt
  45. No i na takie relacje CODZIENNIE czekam (my) :smile: Jeszcze 3 dni i sprawdze osobiście czy nie kłamałeś z warunkami :wink: Ps.Wróżka-Kasia tyż sprawdzi :happy:
    1 punkt
  46. Relacja strone wcześniej :happy:
    1 punkt
  47. jest szansa malutkiego WZF we Flachau przy okazji nocnego slalomu może i ja się będę gdzieś tam kręcił w okolicy jeszcze nie wiem co wybrać (gdzie)
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...