Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. artkas

    artkas

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      227


  2. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      7 223


  3. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      4 153


  4. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      4 615


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 19.07.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. 7 punktów
  2. Relacja z wczoraj Szczeliniec Wielki z dwóch stron Po kilku latach prób w końcu udało nam się rodzinnie (choć niestety nie w pełnym składzie) pojechać w Góry Stołowe. Od dzisiaj do soboty będziemy się kręcić w okolicach Karłowa, w którym mieszkamy. Potem jedziemy do Kowar i Szklarskiej Poręby a na deser jeszcze Szczyrk Wszystko w niecałe 2 tygodnie. Po 11h jazdy nocnym pociągiem dojechaliśmy rano do Kudowy - Zdrój, która od Karłowa znajduje się ok. 8 km. Po dojeździe na miejsce i szybkim śniadaniu poszliśmy na Szczeliniec Wielki. Niecałe pół godziny spacerkiem i jesteśmy na górze. Po drodze minęliśmy sporo ciekawych form skalnych. Na górze tłum jak na Morskim Oku (albo i większy). Trochę popatrzyliśmy na widoki, które są bajeczne i zaczęliśmy wracać się tym samym szlakiem. Tłum walił na ścieżkę turystyczną, więc odpuściliśmy. Wróciliśmy się do Przełęczy między Szczelińcami i skręciliśmy w niebieski szlak, który trawersował Szczeliniec. Potem skręciliśmy na żółty do Wodospadów Pośny. Po drodze spotykaliśmy skały, które zapierały dech w piersiach. Po cofnięciu się poszliśmy żółtym szlakiem do Pasterki (wieś nieopodal Szczelińca). Widoki piękne! Mały obiadowy pit stop w schronisku i zapada ostateczna decyzja - wracamy na Szczeliniec. Kontynuujemy podróż żółtym szlakiem i po dłuższym czasie znów jesteśmy na przełęczy i zaraz na Szczelińcu. Jestem tu 3 raz w życiu - pierwszy raz byłem 3 lata temu na szkolnym wyjeździe. Widoki cały czas są piękne Do Karłowa zeszliśmy ścieżką turystyczną z mnóstwem fantastycznych form skalnych. W sumie przeszliśmy ponad 13 km - jak na rozgrzewkę po nieprzespanej nocy jest super! Kilka fotek ze ścieżki na koniec. Pozdrawiam Marcin ~leitner Coś Tapatalk namieszał ze zdjęciami.
    4 punkty
  3. Gdybym miał do BSA do 150 km, śmigałbym na tych 70 m śniegu, póki nie zniknie. Nie rozumiem Waszych problemów z BSA. Byłem tam tylko raz, warunki pogodowe niesprzyjające , ale będąc w okolicy zapewne tam zajrzę na kilka godzinek. Pozdrawiam Szczyrk i okolice.
    3 punkty
  4. Dzień trzeci - śladem Kormoranów. Nim przejdę do krótkiej fotorelacji z dzisiejszego pływania, to odpowiem. @Mitek kamizelki niestety nie mają hermetycznych kieszeni - chyba, że ta na plecach? Nie próbowałem i chyba raczej nie będę próbował Na zwałkach kamizelki super się zachowują i o nic nie zahaczają. Ten nasz sprzęt, to Hiko - tej firmy z całą pewnością można coś kupić z wodoszczelnymi kieszeniami - trzeba opisy poczytać. Dosyć duży wybór w sklepie www.prokajak.pl Dzisiaj zrobiliśmy 25 kilometrów po tutejszych jeziorach. Eksplorowaliśmy dotąd niepływane przez nas Jezioro Litygajno - celem było dopłynięcie do rzeki Połom, która łączy się z rzeką Ełk, którą można potem płynąć i płynąć... Krótka historia tego dnia. Początek ten sam, czyli Mały, Wielki Szwałk, Jezioro Piłwąg, Jezioro Łaźno. Wyspa Rezerwat: Kanał łączący Jezioro Piłwąg i Litygajno: Tę zastawkę widzieliśmy dzień wcześniej z mostu i rowerów: Jesteśmy na Litygajnie Pogoda nas nie rozpieszcza...ale jest duży plus - wieje! Pojawiają się Kormorany, które nam towarzyszą przez większość dnia. Rozwijamy żagiel Płoszymy Kormorany Odlatują kilkaset metrów, a my płyniemy za nimi... ...żaglowy skupia się na robocie Radocha z takiego pływania jest spora. Jeszcze jedno foto naszej jednostki pływającej - GoPro: Nim się zerwą do ponownego lotu, osuszają skrzydła: ...potem, to tylko chwila gdy startują, rozbiegają się po powierzchni wody. Docieramy do celu naszej wyprawy - mimo tego, że pływamy w lewo, w prawo, trochę przed siebie, trochę w bok - nie udaje nam się znaleźć choćby odrobiny przestrzeni by wpłynąć mocniej w rzekę Połom. GPS pokazał nam, że nawet ok 100 metrów w niej byliśmy... ...szkoda, że ten szlak nie jest drożny Mając maczetę i dużo samozaparcia można by było popłynąć - tylko po co? I tak trzeba wracać, wypłynęliśmy daleko, a obiadek na nas czeka o 17. Zostawiamy dopływ Ełku za rufą. W drodze powrotnej znowu Kormorany... ...wychodzi słońce, a one jakby przyzwyczajone naszą obecnością pozują do fotek. Najodważniejsze stoją do końca - dzięki temu mogę zrobić poniższe piękne foto Wracamy opływając kormoranią wyspę... Potem moją ulubioną na Piwłągu: Wiosłuję mocno pod wiatr... By potem ponownie, w drodze powrotnej postawić żagiel i w ciszy kontemplować przyrodę. Dopływamy do Małego Szwałku przez uroczy kanalik, który od ostatniego pływania dorobił się kolejnej zwałki - chyba bóbr się wkurzył, że mu tak pływamy i postanowił zafundować nam kolejną przeszkodę. Kolejny dzień się skończył - było cudnie! Jutro powtórka z rozrywki - spróbujemy dopłynąć do miejscowości Mazury i kolejnego małego jeziorka (eksploracja Jeziora Łaźno). pozdrawiamy marboru i Paula
    3 punkty
  5. Drugi dzień spaceru po Górach Stołowych. Dzisiaj trasa Kudowa Zdrój - Czermna - Błędne Skały - Karłów Do Kudowy dojechaliśmy rano taksówką. Może nie tak rano, bo było przed 11 W Kudowie zaczęliśmy od przejścia przez Park Zdrojowy przy słynnym sanatorium. Obok znajduje się pijalnia wód, sklepiki, restauracja, kawiarnie, sklep z drogimi alkoholami itd - innymi słowy wszystko, czego potrzebuje prawdziwy kuracjusz. Może kiedyś tu trafię. Stamtąd poszliśmy do Czermnej - tam znajduje się Kaplica Czaszek, w której jest kilkadziesiąt tysięcy kości i czaszek. Robi niesamowite wrażenie. Zdjęć nie można było robić. Po drodze zahaczyliśmy o Czechy. Na początku idziemy drogą asfaltową, z której szlak po pewnym czasie skręca w polną ścieżkę. Potem znowu droga a do Błędnych Skał dochodzimy znów ścieżką leśną. Idzie się bardzo różnie - raz jest łagodnie a czasami dwa kroki to prawie pół metra przewyższenia. Im wyżej tym więcej skał. Kilka zdjęć: Wyczerpani (na dole było rano 30 stopni ) docieramy do kasy przy Błędnych Skałach. Niestety nie było tam nic do picia (chociaż na mapie był zaznaczony bufet). Prawie wszytko wypiliśmy, więc reszta trasy (kilka km) musiała być już na sucho. Skały nie dość, że są błędne, to jeszcze obłędne. Wijąca się ścieżka między monumentalnymi skałami robi ogromne wrażenie. Niestety zdjęcia nie oddają nawet połowy tego, co się widzi. Po prostu trzeba tu przyjechać i zobaczyć Choć niektórzy mogą mieć problem, bo często przejście jest naprawdę bardzo wąskie. Kurza stopa: Potem dość długo idziemy prawie płaskim grzbietem omijając Skalniak. Dziwne, że tak wysoko są bagna, ale taki urok tego miejsca. Do tego jagód jest pełno Oczywiście zrywać nie wolno, bo jesteśmy w Parku Narodowym. Niestety kornik drukarz sieje tu spustoszenie Na koniec ostre zejście prosto do Karłowa. Przewrócone drzewo: W sumie przeszliśmy ok. 17 km, prawie 5h samego marszu. Jutro mamy zaplanowaną krótką wyprawę, ale pewnie coś wydłużymy Pozdrawiam Marcin ~leitner
    1 punkt
  6. Dzień czwarty - ostatnie pływanie w pogoni za Czaplą Siwą. Ostatni dzień pływania i kolejna eksploracja: Jezioro Łaźno, rzeczką bez nazwy do miejscowości i Jeziora Mazury. Udało się wreszcie upolować aparatem Czaplę Siwą - towarzyszyła nam przez większość odcinka rzecznego - modelka Zapraszam do krótkiej fotorelacji Wpływamy na Jezioro Łaźno: Kilka kilometrów wachlowania i dopływamy do miejscowości Mazury: Sprawdzamy GPSa i szukamy małej rzeczki, którą można dopłynąć do malutkiego Jeziora Mazury. Wpływamy i od razu widać, że będzie walka z chaszczami. Przy brzegu witają nas krówki Spryciule chronią się w cieniu - oczywiście po kąpieli. Płytko, czasami po całej szerokości w roślinności ale dajemy radę. Dopływamy do mostu w miejscowości Mazury: Przedzieramy się przez morze trzcin - czy jesteśmy już na Jeziorze? Chyba nie - niestety ok 100 metrów przed naszym celem ściana roślinności nie pozwala nam dalej płynąć Robimy nawrót... ...szkoda, że się nie udało W drodze powrotnej udaje mi się wreszcie strzelić na ostro Czaplę Siwą... ...i to kilka razy Modelka towarzyszyła nam w całej drodze powrotnej do Jeziora Łaźno. W przelocie niestety nie wyszło zbyt ostro ...ale za to na drzewie - bomba! Jezioro Łaźno: W drodze powrotnej spotykamy również na środku jeziora najprawdopodobniej Zaskrońca... ...ok 300 metrów od brzegu Polował tak daleko? Przepływał na drugą stronę jeziora? Przerwa na wyspie gdzie napadają na nas pijawki - Paula łapie jedną ja chyba ze 30ści... dwie duże i masę maluteńkich Pozbywamy się intruzów i wracamy na kwaterkę na pyszną karkówkę. Jutro wycieczka do Augustowa i powrót do domu Pozdrawiamy marboru i Paula
    1 punkt
  7. Cześć Nie rób tego. Niech jeżdżą za granicę, wtedy dłużej będzie sielsko. Mariusz czy te kamizelki, które macie mają kieszeń/nie w miarę hermetyczne? Widzę, że chyba tak. Czy te ściągacze z tyłu nie haczą na wąskich przejściach o konary i gałęzie. Chciałbym coś kupić jak najprostszego ale z kieszenią koniecznie. Pozdrowienia
    1 punkt
  8. Dzień drugi - Szwałk Od rana deszcz... Co w taki dzień można robić? Oczywiście założyć wodery i iść do lasu, na grzyby. Grzybków niewiele...ale złapałem kleszcza Zdrapałem go niechcący - dopiero się we mnie wbił... na szczęście całość drania wyszła. Później - ponad 30 kilometrowa wycieczka po okolicy - pogoda się poprawiła, wyszło słonko. Zapraszam do krótkiej fotorelacji. Na początek kilka grzybków... ...niestety na Mazurach jeszcze nie ma wysypu - kilka znalazłem, ale nic świeżego W innych regionach Polski - wysyp. Początek dnia: Trochę ciężkich chmur na skraju lasu: Spotkana na grzybach kacza rodzina: Trochę zmokłem, więc szybko wróciłem na kwaterkę - szybka kawa, chyba trzecia tego dnia i co? Wyszło Słońce, więc rowerek. Krótki rajd pomiędzy jeziorami. Wg Agnieszki, właścicielki Agroturystyki - to punkt czerpania wody Okolice Czerwonego Dwór: Na początku wycieczki - Żurawie To chyba te co rana mnie budzą drąc się w niebogłosy Jakieś oswojone, bo mimo hałasu kół rowerów MTB, w odległości ok 30 metrów od drogi na łące - kompletnie nie przejmowały się nami. Na początku myślałem, że to Czapla Siwa - wujek Google jednak utwierdził mnie, że to Żurawie Odwiedzamy miejscowość Borki - Borki od Puszczy Boreckiej, czy Puszcza Borecka od Borków? Tutaj kilka fotek... Trochę się pić chce... ...to co? Jedziemy do sklepu? Jedziemy. Lusterko z bliska: Krótka przerwa i wracamy... ...widoki z trasy? Piękne Jutro będziemy tędy płynąć kajakiem - mamy zamiar zrobić całodzienną wyprawę wodą w stronę Ełku. Zobaczymy dokąd dopłyniemy. Kończymy wycieczkę znajdując grzybka jadąc rowerem... ...weszliśmy na chwilę do lasu. Uciekliśmy szybciutko - chmura komarów. Teraz piję sobie piwko i patrzę na jeziorko - pięknie. Uwielbiam takie sielskie klimaty Pozdrawiamy marboru i Paula
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...