Dzień czwarty - rowerowa wycieczka do Pizzo.
Nadrabiam zaległości z wczoraj - dzisiaj dzień odpoczynku nad basenem, ale ileż można pływać, grać w piłkę wodną i się prażyć? Przerwa w chłodnym, klimatyzowanym pomieszczeniu z piwkiem.
Wczoraj zrobiliśmy ponad 54 kilometrów rowerami MTB do oddalonego o ok 25 km od naszego hotelu - Pizzo.
Do południa temperatura była znośna ale później wróciły do nas włoskie upały - daliśmy radę!
Wracając do tematu wycieczki - Pizzo podobnie jak Tropea - oczarowuje. Pizza w Pizzo - mistrzostwo świata!
Zapraszam do krótkiej fotorelacji z tej wyprawy:
Ryneczek? Uwielbiam takie klimaty - poniższa fota, uważam, że jest jedną z lepszych jakie mi się udało zrobić
Zjeździliśmy całe miasto, zjedliśmy lunch - dotarliśmy na sam koniec cypelka wychodzącego w Morze i...
...zażyliśmy kąpieli!
Na początku z rowerkiem
Upał dawał się we znaki więc można było zrobić nietypowe zdjęcie, znanej rowerzystce
Pytałem o publikację tego zdjęcia... dostałem odpowiedź, a co kiedy masz mi takie fotki robić, jak będę stara Pełne zaskoczenie. Tak więc publikuję...
@Góral spod Skrzycznego coś dla Ciebie
Pizzo to szereg uliczek i niesamowitego klimatu. Nie wszystkie są ultra wąskie, ale wszystkie mają klimat.
By dojechać do celu musieliśmy z poziomu Morza przedrzeć się przez niezłe, sięgające ok 150 m npm wzniesienia. Tutaj można było uchwycić aparatem nieco inny charakter Calabrii. Spójrzcie na poniższe zdjęcie - jedna strona spalona...a poniżej w dolinie rzeki stado owiec - ale tego chyba nie widać... Centralna szara plama za charakterystycznym drzewkiem
W samym Pizzo, również było trochę wspinania na najniższych przełożeniach...
...a tu już na samym dole
Uwielbiamy takie miejscowości, i takie klimaty.
Klasyczna fotka Pauli z wakacji:
Wąskie uliczki również są.
Po pizzy przyszedł czas na kąpiel
Marzenie o błękitnym skuterku...
Widoczek z góry w stronę wody i zamku:
Zamek z bliska i z dołu
Podjazd...
...zjazd
"Nasza" plaża w Pizzo - widok? Zobaczcie sami:
Oddycham pełną piersią...
Radość z osiągnięcia celu i z fantastycznej wycieczki rowerowej
Jeden z uroczych kościółków - do tego najważniejszego nie dotarliśmy... cóż mądry człowiek po szkodzie Ci co byli w Pizzo wiedzą, o jakim kościele piszę.
Po drodze skończyła się nam woda
By nie wracać pod górę do miasta postanowiłem, że się zaopatrzymy po drodze na jednej z dwóch mijanych stacji... okazało się, że na stacjach benzynowych zero napoi, zero sklepów... masakra jakaś.
Ponad 10 kilometrów przejechaliśmy mając jedynie pomarańczę.
Na szczęście udało się dotrzeć, do czynnego w porze sjesty markeciku - smak Coli i wody - bezcenne!
Poniżej fotka... zwróćcie uwagę, że Cippola kosztuje jedynie 1 EUR
Reszta relacji prawdopodobnie po powrocie do Polski - mamy napięty plan.
Pozdrawiamy serdecznie
marboru i Paula