Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. johnny_narciarz

    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      8 428


  2. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      16 752


  3. Gerald

    Gerald

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      1 998


  4. surfing

    surfing

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      4 038


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 14.05.2018 w Odpowiedzi

  1. Taki tam filmik z pierwszego ultramaratonu:
    5 punktów
  2. Max Franz dołączył do teamu Fischera
    3 punkty
  3. A z kolei Dave Ryding opuścił Fischer'a i podjął współpracę z Dynastar I Lange
    2 punkty
  4. artykuł napisał Jakub Łoginow z portalu porteuropa.eu - aktywista na rzecz transgranicznej komunikacji autobusowej na Podhalu: Tunel pod Tatrami, czyli temat zastępczy W ostatnim czasie po raz kolejny, tak jak i dziesięć lat temu, wypłynął temat tunelu kolejowego pod Tatrami. Sprawa rozpala wyobraźnię i angażuje zainteresowanie mediów oraz samorządowców. Szkoda tylko, że ten w gruncie rzeczy nierealny pomysł odciąga ich od sprawy o wiele pilniejszej. Od 1 lipca mają ruszyć autobusy transgraniczne, które tu i teraz rozwiążą problem braku połączeń komunikacyjnych polskiej i słowackiej strony Tatr – o ile na ostatniej prostej samorządy nie wycofają się z deklaracji dofinansowania tego projektu i pomocy w jego promowaniu Autobusy transgraniczne: samorządy obiecały wsparcie finansowe Prace nad polsko-słowackimi połączeniami autobusowymi i kolejowymi użyteczności publicznej trwają od marca 2017 roku i aktualnie wchodzą w finalną fazę. Przypomnijmy: 5 lipca 2017 roku marszałkowie Jacek Krupa i Grzegorz Lipiec oraz starostowie nowotarski i tatrzański, burmistrz Nowego Targu i Zakopanego oraz wójtowie kilkunastu gmin podhalańskich uroczyście podpisali list intencyjny w sprawie wspólnego uruchomienia od wakacji 2018 roku autobusowych połączeń transgranicznych ze Słowacją. Starostowie, burmistrzowie i wójtowie zobowiązali się także do ich dofinansowania i pomocy w działaniach promocyjnych. Aktualnie sprawa jest na finalnej prostej: czekamy na potwierdzenie deklaracji o dofinansowaniu tych połączeń przez wójtów, burmistrzów i starostów i wkrótce startuje przetarg na obsługę tych linii. Na dniach zostanie zawarte porozumienie w tej sprawie z Krajem Żylińskim, który od 1 lipca, dostosowując się do naszych propozycji, uruchamia linię Sucha Hora – Oravice – Zverovka w Tatrach Zachodnich, skomunikowaną z naszą linią transgraniczną Zakopane – Sucha Hora. Robimy komunikacyjną rewolucję i nie potrzebujemy do tego tunelu. Byłoby świetnie, gdyby samorządy lokalne również uznały to za swój sukces. Niektóre zresztą tak już do tego podchodzą, np. Gmina Kościelisko, która zadeklarowała wpłatę ponad 100 tysięcy złotych na obsługę tych połączeń, dostrzegając w nich szansę na rozwój gminy oraz lepszy transport dla ich mieszkańców (także w zakresie dojazdu do Zakopanego). Odciąganie uwagi W tej sytuacji dziwi nieco, że na półtora miesiąca przed startem prawdziwej transportowej rewolucji w Tatrach jak bumerang akurat teraz wraca sprawa tunelu, czyli tematu nierealnego do realizacji w ciągu najbliższych 20 lat. Owszem, o takich sprawach można i warto dyskutować. Ale może dokończmy najpierw jeden projekt, w którym jesteśmy już na finalnej prostej, a dopiero po jego sukcesie dyskutujmy o następnych. Podhalanie chcą zbudować tunel, przez który żaden pociąg nie pojedzie Nie chcę w tym momencie przesądzać o zasadności bądź niezasadności budowy tunelu pod Tatrami, ani tym bardziej o kwestiach technicznych czy przyrodniczych tego projektu. Wspomnę natomiast o jednym: zanim za ogromne miliardy zaczniemy budować czwarte kolejowe przejście graniczne między Polską a Słowacją, zadbajmy może o to, by przez trzy pozostałe w ogóle jeździły jakieś pociągi. Bo na razie jest z tym dość słabo. Przez przejście graniczne Muszyna-Plavec nie kursuje obecnie ani jeden pociąg pasażerski. Przez Łupków-Medzilaborce pociągi kursują tylko w sezonie. Natomiast przez przejście Zwardoń-Skalite jeżdżą tylko słowackie pociągi osobowe do Zwardonia. Bardzo słaba oferta. I zanim zaczniemy porywać się z motyką na słońce i snuć mrzonki o tatrzańskim metrze, udowodnijmy na przykładzie już istniejących linii, że potrafimy je wykorzystać. Inaczej skończy się tak, że za wiele miliardów zbudujemy pod Tatrami tunel, po którym nie będzie jeździł żaden pociąg. Między Krynicą a Popradem żadnego tunelu nie potrzeba, tory już są – a pociągi nie jeżdżą, mimo że od kilku lat toczą się na ten temat rozmowy. Dlaczego zakładamy, że w Tatrach byłoby inaczej? Słowacja nie ma środków Abstrahujmy na razie od wszystkich innych kwestii i załóżmy optymistycznie, że możliwości techniczne są, nie ma przeszkód przyrodniczych, własnościowych i prawnych, a Polska chce w projekt tunelu wejść i wyłożyć pieniądze na polską część inwestycji. Problemem jednak jest taki drobny niuans, że Słowacja przez najbliższe 20-30 lat nie ma i nie będzie miała środków na wkład własny (nawet przy założeniu dofinansowania unijnego), bo priorytety polityki transportowej naszego sąsiada są zupełnie inne. Najważniejsza inwestycja transportowa Słowacji to dokończenie autostrady D1 Bratysława – Koszyce. Zostało już niewiele, ale i tak inwestycja się przeciąga z braku środków i problemów m. in. z budową, nomen omen, tuneli. Aktualny termin ukończenia to ok. 2025 rok. Ślimaczy się modernizacja głównej magistrali kolejowej Bratysława – Koszyce i nie ma szans, by z tym zdążyć do 2025 roku. Kolejne ważne inwestycje to: autostrada Żylina – Skalite – Zwardoń, dokończenie Drogi Wodnej Wagu wraz z jej połączeniem z Odrą (realizacja w latach 2020-30), autostrada Koszyce – Użhorod, budowa trzech dróg ekspresowych przecinających kraj z północy na południe, obwodnica Bratysławy, a także modernizacja innych niż Bratysława – Koszyce linii kolejowych na terenie całego kraju, w tym lokalnych, zwłaszcza na południu (Kraj Bańskobystrzycki i Nitrzański). Słowacja upora się z tymi zadaniami nie wcześniej, niż około 2040 roku. Dopiero wtedy można będzie mówić o innych, mniej priorytetowych projektach, takich jak tunel do Polski. Jedno połączenie kolejowe do Polski już zresztą powstaje. Mowa o polskiej inwestycji w magistralę kolejową Podłęże – Piekiełko. Ogromny wysiłek finansowy, inwestycja ma powstać dopiero w 2026 roku, a znając realia pewnie się to przesunie na okolice roku 2030. A i ona ma problemy z pozyskaniem unijnego finansowania – mimo że jest to międzynarodowa magistrala pasażerska i towarowa, łącząca porty bałtyckie z czarnomorskimi i adriatyckimi. Słowacy wbrew prośbom polskiej strony nie planują na razie modernizacji ich odcinka tego korytarza, czyli granica z Polską – Preszów ani tym bardziej Muszyna – Poprad, bo zwyczajnie nie mają na to pieniędzy. To zresztą być może ostatnia perspektywa finansowa, w której Słowacja będzie korzystać z Funduszu Spójności. W kolejnej Słowacja prawdopodobnie będzie statystycznie za bogata i unijne dofinansowanie znacznie się zmniejszy. Można będzie korzystać z takich instrumentów, jak Plan Junckera, ale musi się to wszystko kalkulować, w danym przypadku – dzięki przewozom towarowym. Przewozy towarowe pod Tatrami? Raczej nie Strategicznie ważna linia Podłęże – Piekiełko ułatwi dojazd z Warszawy, Gdyni i Krakowa do Zakopanego, ale nie dlatego uzyska (jeśli w ogóle) unijne dofinansowanie. Ma na to szansę tylko dzięki temu, że Ministerstwo Infrastruktury wpisało ją na listę głównych transeuropejskich linii kolejowych do przewozu towarów. A i to bez modernizacji po stronie słowackiej jest wątpliwe. Kalkulacje pokazały jednoznacznie: opierając się na samych przewozach pasażerskich nie ma co liczyć na zewnętrzne finansowanie, zwłaszcza unijne. Nie inaczej będzie z linią pod Tatrami. Tunel mógłby się jakoś sfinansować w perspektywie 50 lat tylko w przypadku, gdyby oprócz przewozu pasażerów między Zakopanem a Szczyrbskim Plesem pełnił też rolę ważnej magistrali towarowej, np. łączącej porty Bałtyku i Adriatyku. Tę funkcję będzie jednak spełniać Podłęże – Piekiełko oraz VI Korytarz Transportowy Gdynia – Łódź – Katowice – Ostrawa – Brno – Wiedeń/Bratysława i dalej na południe. Kolejna magistrala towarowa w tym rejonie w sąsiedztwie dwóch innych zwyczajnie nie ma ekonomicznego sensu. Zresztą, warto się zastanowić, czy koniecznie chcemy, by to właśnie przez Zakopane, ulicę Chałubińskiego i Kuźnice przebiegła ważna transkontynentalna linia towarowa. Może niekoniecznie, a tylko dzięki przewozom towarowym ten tunel miałby ekonomiczny sens – podobnie jak analogiczne tunele w Alpach, tak chętnie przytaczane jako wzór dla tatrzańskiego tunelu. Wspierajmy to co już jest, nie ulegajmy mrzonkom Nie twierdzę, że tunel pod Tatrami jest z góry skazany na niepowodzenie. Być może kiedyś, za 50 lat, będzie on miał sens. A może nawet wcześniej. Warto o nim rozmawiać, ale powiedzmy sobie jedno: zejdźmy na ziemię. Dokończmy najpierw ten projekt, który już mamy, czyli małopolskie autobusy transgraniczne. Wykażmy, że cieszą się one dużą frekwencją i że jest potrzeba rozszerzania całego systemu. Zbudujmy w końcu Podłęże – Piekiełko i pozwólmy Słowakom stworzyć bazową sieć transportową, bo w wielu miejscach ich pociągi jadą 20 km/h, my zresztą nie jesteśmy w tym lepsi. Ale nie porywajmy się z motyką na słońce. Mam bowiem wrażenie, że pomysł z tunelem jest dla wielu samorządowców i dziennikarzy doskonałą wymówką, by nie zajmować się „nudnymi i przyziemnymi” autobusami transgranicznymi. Zawsze łatwiej i wygodniej jest bujać w obłokach, niż zmierzyć się z rzeczywistością. Halo, tu ziemia. Od lipca robimy na polsko-słowackim Podtatrzu komunikacyjną rewolucję. Dostrzeżmy to wreszcie i mocniej ten projekt wesprzyjmy, również jeśli chodzi o zainteresowanie mediów, zamiast bujać w obłokach. Jakub Łoginow
    2 punkty
  5. Trasa ze Zbójnickiej Kopy będzie lekko zakręcać nad jarem
    2 punkty
  6. Akurat na drużynach pro tour specjalnie nie oszczędzają, bo to dla nich świetna reklama. Tysiące bogatych fanów kolarstwa z Hiszpanii, Francji, czy Włoch chętnie kupują rowery warte kilkadziesiąt tysięcy. Te kraje kochają kolarstwo szosowe. Producenci naciskają na UCI, aby dopuściło lżejsze rowery do wyścigów najwyższej rangi, bo wtedy łatwiej byłoby sprzedać takie modele bogatym prawnikom i lekarzom. UCI jednak dość konserwatywnie podchodziło do sprawy i czasami zdarzało się, że rowery przygotowane na wyścig trzeba było trochę sztucznie dociążyć: http://road.cc/content/tech-news/197339-bauke-mollema’s-bike-makes-mockery-uci-weight-limit
    1 punkt
  7. Co ma waga roweru do bezpieczeństwa? Regulamin jest bardziej po to, żeby kasa nie decydowała o poziomie kolarza i tyle. Im lżejszy, tym bezpieczniejszy dla stawów kolanowych! Jedyne zagrożenie to to, że się rozpadnie... Ale nawet przy wadze 6,8 gwarancji nie ma... Natomiast waga samego kolarza to już inna bajka. Tu faktycznie jest problem... Podobnie jak u skoczków i nie tylko...
    1 punkt
  8. Właśnie dlatego ludzie często rezygnują z korzystania, ponieważ taki transport jest skrajnie niewygodny. Szczególnie jak wieziesz narty. Respektując aktualnie obowiązujące przepisy, kary są dosyć niskie za przewóz zbyt dużej ilości osób. Często opłaca się dostać mandat karny za to, a w ciągu dnia przewoźnik odbija sobie. Poza tym, część policjantów i ich rodzin też dojeżdża busami. Jak się to zacznie respektować - wzrosną ceny biletów i zmniejszy się liczba kursów. Nie jest tajemnicą, że normalnie wykonywany transport lokalny i regionalny jest prawie zawsze deficytowy. Transport prywatny "busowy" na Podhalu często zaczynał działać nielegalnie. Kiedy na zlecenie powiatu moi znajomi prowadzili badania i obserwacje potoków pasażerskich w miejscowościach podhalańskich, zdarzało się że kierowcy busów nagle skręcali do lasu na ich widok (nic nie było zgłaszane na policję - żeby rozwiać wątpliwości). Tam jest prędkość szlakowa 30 km/h ze zwolnieniami do 20 km/h. Niestety 50 km/h to już nie te czasy. Szczególnie niebezpieczne jest jedno osuwisko bardzo wysokiego nasypu. We wcześniejszym zrobiłem błąd. Polska i Słowacja ma 3 a nie 2 kolejowe przejścia graniczne. (zapomniałem wspomnieć o Muszyna/Plavec)
    1 punkt
  9. Odgrzebię Ci ten temat. Jechałem kiedyś Malczyce-Wrocław wzdłuż Odry po południowej stronie. Początek trudny, od Rzeczyce (nie próbuje odmieniać) lepiej. Ale generalnie fajna przygoda. Przeglądałem trochę Twoje relacje bo poruszam się trochę w tych samych rejonach pn-zach od Wro. Ostatnio przejechałem wg trasy Bike Maraton Mega Miękinia. Bardzo fajne, polecam. Podobno to jest nawet maraton MTB, ale to tylko takie pagórki, chociaż na koniec trasy ze dwa razy już nie dałem rady podjechać na singlach.
    1 punkt
  10. W ostatnich dniach SON zdemontował długie Juliany. Póki co nie powstanie tu nic
    1 punkt
  11. Zanim machnę relację (postaram się jakoś sensownie streszczać bo wrażeń wiadro) to dwie małe fotki. Dotąd (czyli prawie 4100 m npm doszliśmy (i zjechaliśmy) na nartach. Dalej była wspinaczka granią z prawej. Było nawet zdecydowanie bardziej lufiasto jak na focie. Po niecałych kolejnych dwóch godzinach. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  12. Ha ha ha, ciekawe co zobaczę podczas BBT? 🐻🐍 Startuję o 20:00, więc od razu pierwsza nocka! Mam już oficjalnie kwalifikację do BBT, zaznaczoną na liście startowej i zmieniłem kategorię z OPEN (jazda w grupie) na SOLO. Tak przejechałem "Piękny Wschód", tak też chcę przejechać BBT. Pozostało opłacić start - drobne 610 zł... A w ostatni weekend też nie próżnowałem i zrobiłem sobie dwie traski (sobota i niedziela) do Ustronia i do Karwiny w Czechach. Odpowiednio 132 i 134 km. Nie mogę spocząć na laurach, bo forma sama się nie zrobi (utrzyma). Trzeba zap... Kilka fotek z weekendu. Strumień Skoczów Ustroń Karwina Czeski Cieszyn Cieszyn
    1 punkt
  13. Zdjęcie z objazdu trasy Bike Atelier Maraton Brenna trasą pro. 50 km 2 km przewyższenia. Widoki cudne.
    1 punkt
  14. Cel Osiek Molo przerwa Bielany nad Sołą Asfaltowe polne drogi wśród kwitnącego rzepaku Na lewo przy wieży kościoła w Wilamowicach widać Szyndzielnię dalej Skrzyczne, całkiem na lewo to pasmo Beskidu Małego
    1 punkt
  15. Kolarz widmo... Rzecz działa się między godziną 2 a 3 nad ranem. Totalnie puste drogi, lekko oświetlone przez księżyc. Kiedy na drodze było trochę łatek bądź innych nierówności, dość często oglądałem się za siebie, żeby przy moich manewrach wymijających, kogoś nie wypchnąć z drogi. Nie słyszałem jak mnie doganiał, bo rower szosowy należy do wyjątkowo cichych, a do tego wiatr skutecznie zagłuszał nawet samochody. Czułem się dobrze, spanie mnie nie brało. Pewnie zmierzałem do PK-5, czyli piątego Punktu Kontrolnego. Gdzieś w połowie trasy między PK-4 a PK-5, dogoniła mnie para kolarzy, a właściwie kolarz i "kolarka". Chwila dyskusji i zaczęli mi powoli odjeżdżać. Po następnych 20 minutach zniknęli za horyzontem. Ale niedługo po tym dogoniłem ich w jakiejś miejscowości, bo ów kolarz miał jakiś problem techniczny, czy coś w tym rodzaju. Zapytałem asekuracyjnie czy wszystko ok i po twierdzącej odpowiedzi ruszyłem dalej. Byłem pewien, że szybko mnie dogonią i znowu uciekną... Minęło jakieś pół godziny, jak dostrzegłem za sobą lampkę rowerową. Na dość długim zjeździe. Takowe najczęściej pokonywałem całkiem na luzie i nie forsowałem tępa. Aby było powyżej 30 km/h. Po pierwsze - dobrze wykorzystać każdą fałdkę terenu do odpoczynku, po drugie - nawet przy mocnej lampie widoczność jest ograniczona,a uszkodzić cienką oponę kolarki nietrudno. Byłem pewien, że zaraz zostanę wyprzedzony, ale nic takiego się nie dzieję. Kiedy spodziewany czas wyprzedzania znacząco został przekroczony, ponownie oglądam się za siebie i... pusto! Ciemno i nikogo nie widać. Może mi się coś przywidziało? A może jednak byłem szybszy z górki? Po kilku minutach ponownie oglądam się za siebie i tym razem jestem pewien, że będę lada chwila "machnięty". Czekam, jadę blisko krawędzi jezdni, ale nic... Znowu patrze za siebie, a tam ciemno i nikogo dostrzec nie mogę. Może to samochód w oddali. albo jakaś przydrożna lampa spowodowała takie wrażenie? Mija kolejne kilka minut i znowu widzę kogoś za sobą, tym razem dokładnie się przyjrzałem. Tak, teraz będę wyprzedzany! Znowu mija dłuższa chwila i... znowu nikogo za mną nie widzę! Tym razem miałem 100 % pewności. Czyżby jakieś halucynacje, choć nie czuję jeszcze zmęczenia??? Trochę się zaniepokoiłem i przestałem się oglądać za siebie. Wtedy, tuż przed PK-5, słyszę głosy i dogoniła mnie owa para. Razem odnajdujemy ów punkt kontrolny. Podbijamy karty, idziemy jeść, pić i nieco odpocząć... Ciągle jednak mnie intrygowało, czy ktoś za mną jechał, czy miałem jakieś zwidy. Chwilę później słyszę, jak ów Pan z dziewczyną, co dojechali ze mną na punkt rozmawiają o lampce... Nie wytrzymałem i się spytałem: - To Wy mnie co chwila doganialiście i znikaliście? - Ciągle lampa mi się wyłącza... nie wiem co z nią... - usłyszałem. Wszystko jasne, więc już byłem spokojny o mój stan umysłowy...
    1 punkt
  16. Finsteraarhorn od strony Lodowca Fiescher ciekawy projekt, będę Wam kibicował Finsteraarhorn atakowałem latem 2005 roku, niestety załamanie pogody uniemożliwiło wejście na szczyt. Auto zostawiliśmy na Przełęczy Grimselpass 2165m i podchodzili Lodowcem Oberaargletscher na Oberaarjoh 3223m i dalej Lodowcem Studergletscher przez przełęcz Gemslicke 3335m i Lodowiec Fieschergletscher do schroniska Finsteraarhornhutte 3048m. Następnego dnia doszliśmy lodowcem na Hugisattel ok 4000m. i zabrakło jedynie 250m skalnej grani. Oberaargletscher i przełęcz Oberaarjoch Oberaarjoch Finsteraarhorn widziany z Lodowca Studergletscher trawersowanie Lodowca Studergletscher, z tyłu Oberaarhorn widok z przełęczy Gemslicke na Lodowiec Fiescher - w środku Grünhornlicke (przejście na Konkordiaplatz) z prawej Gross Grünhorn, z lewej Gross Wannenhorn zejście z przełęczy Gemslicke Gemslücke widziana z Lodowca Fiescher Finsteraarhorn widziany z Lodowca Fiescher czyste i wygodne schronisko Finsteraarhornhütte POWODZENIA
    1 punkt
  17. Tatry Zachodnie dobra alternatywa 3 maja, bez tłumów korków i kolejek. MAPA Rohacka Dolina podjazd asfaltem na rowerze- 600m w górę na 12km , dałem radę na moim trekingu, nagroda termy Orawice
    1 punkt
  18. Moja niedzielna trasa Mało znany most na Wiśle Góra Pałac Myśliwski, Promnice Plaża Tychy Paprocany Zapora Goczałkowice
    1 punkt
  19. O ile nic się nie zmieniło to limit UCI dla rowerów dopuszczonych do startów wynosi minimum 6,8kg. Producenci potrafią oczywiście zrobić lżejsze rowery, ale ze względów bezpieczeństwa UCI zabrania ich stosowania w profesjonalnym ściganiu, więc nie opłaca się zbyt ryzykownie schodzić. Chociaż producenci mówią, że da się bezpiecznie z tej wagi trochę zejść. A w zakresie wagi - no cóż - zobaczcie jak mocno zbudowani są zawodnicy jeżdżący najlepiej w górach podczas Grand Tourów:
    0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...