Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
10.05.2019 - 10.05.2019
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.05.2019 uwzględniając wszystkie działy
-
Mam trzyobiektywowy (de facto trzy aparatowy) huawei P30. Świetny szeroki kąt, bardzo dobry standard i akceptowalne tele. Szczególnie pozytywnie zaskoczył mnie szeroki kąt (np ta fota ze strumieniem), w teleobiektywie zaś pozytywna jest szybkostrzelność - pewnie ze 15 kl/s i żadnych kłopotów z transmisją - seria 50 zdjęć idzie płynnie, dłuższych już nie sprawdzałem. Przenosząc to na tematy: klasyczny krajobraz (czyli szeroki kąt) to prawdziwa przyjemność, typowy reportaż podobnie. Zdjęcia sportowe - mogłoby być lepiej ale to w końcu smartfon. Tryb portretowy - bardzo dobrze (fota jest w tej części z Palon de la Mare), noc - rewelka, wszystkiego jeszcze nie sprawdziłem bo kupiłem go parę dni przed wyjazdem a musiałem przede wszystkim poprzenosić inne aplikacje (choćby Locusa). Co do zdjęcia z sałatką to wykorzystałem tryb nocny czyli serię zdjęć (trzyma się nieruchomo aparat przez 8 s) które sam łączy to w "kompozyt". Jest oprócz tego "normalne" HDR chyba już jednoklatkowe. Jest też możliwość robienia RAW. Ten ostatni ma "drobne" 70 MB tak, że pamięć 128 GB to żadna fanaberia. Teraz naświetlenie i ustawienie histogramu. Program bardzo dba aby nie prześwietlać świateł (dosuwa wtedy histogram do prawej) niektóre klatki są więc trochę ciemne w średnich i niskich tonach. Aby było dobrze wymaga to lekkiej korekty w programie graficznym. Prawdopodobnie po uruchomieniu hdr problem ten znikłby. Razem poziom całkiem przyzwoitego kompakta (oczywiście w niektórych aspektach bije go na głowę). Początkowo skłaniałem się do Xiaomi Mi9 (z 500 zł taniej) ale testy z DxO były wyraźnie na korzyść P30. Do tego pierwszy nie ma żadnej odporności na wodę, a ten ma dość słabe ale jednak IP54 i dodatkowy slot na pamięć. Za kolejne 900 zł można było kupić wersję P30 PRO z IP 68 (to już można nurkować) i stabilizacją matryc. Ale ten telefon jest jeszcze większy (6,4") i chyba to zadecydowało, że nie zdecydowałem się na tę wersję. Pozdro Wiesiek4 punkty
-
Będąc w ośrodku narciarskim Słotwiny Arena w Krynicy miałem okazję wyratrakować stok przed jazdą wieczorną. Jeżeli chcecie się dowiedzieć jak to wyglądało, dlaczego ze śniegu robi się sztruks... zapraszam na film!3 punkty
-
3 punkty
-
1. Miejsce zbrodni Opisałem Wam trzy z 6 -ciu wycieczek jakie zrobiliśmy ze schroniska Cesare Branca podczas ostatniej majówki. Schronisko to położone jest w Masywie Ortlera we Włoszech - blisko Szwajcarii. Dojazd prowadził przez doskonale znane Livignio, dalej Bormio i Santa Catarina di Valfurva. Na końcu była prywatna droga z parkingiem (15 E/tydz) do schroniska I Forni. Czyli bardzo daleko - 12 godzin solidnej jazdy. Do "naszego" celu było jeszcze około godziny marszu na nartach. 2. Szkic sytuacyjny Na wizualizacji są tracki, które udało nam się odszukać w internecie. Schronisko jest w środku. Na czerwono oznaczyłem cele, które zrobiliśmy, fioletowe to wszystkie, które są opisane jako cele skiturowe. W przewodniku to aż 20 wycieczek, często w różnych podwariantach. Nie wszystkie jest optymalnie robić akurat z Brancy, zasadniczo te zasygnalizowane z lewej strony kadru wygodniej zaatakować z Pizzini Frattola lub wspomnianego I Forni. 3. Dlaczego tam? Na szybko licząc, to co warto z Branki zrobić to 15 celów, niektóre z podwariantami. Schronisko leży prawie na 2500 m npm, szczyty mają 3500 - 3700 m npm. Ponieważ część tras zaczyna się poniżej Branki (50 - 150 m vertical) to w praktyce mamy nawet do 1400 m zjazdu. Do tego to są małe odległości, tylko 5-6 km. Gwarantuje to dobrą jazdę nawet w końcówkach. Do tego jak widać na mapie dostępne są wszystkie kierunki róży, szlaki mają też bardzo różny charakter (co chyba wyłapaliście z relacji). Co lepsze część tych wysokich szczytów nie leży na lodowcu (kwestia szpeju). Podsumowując bardzo ale to bardzo dużo możliwości z jednego miejsca i rewelacyjna jakość jazdy. To wszystko bardzo narciarskie cele. Czasem jest stromo (do 45 a nawet 50 stopni) ale jednocześnie szeroko i bez podcięć. Oczywiście jak ktoś się uprze to jest gdzie się wpakować. 4. Stacjonarna koncepcja Dotąd w Alpach robiliśmy głównie trawesy czyli przejścia (Np Alp Otztalskich, Berneńskich, Taury wokół GrossVenedigera, Silvretty i właśnie masywu Ortler-Cevedale), z jednej strony to jest ciekawe - codziennie inne schronisko i nie powtarza się dróg. Ale ma też fundamentalne wady - słabą elastyczność, zjazdy w nierozpoznanym terenie, zawsze ciężki wór. Jedno stałe schronisko pozwala zabrać dużo rzeczy (np ciuchy schroniskowe i piżamę, spory powerbank rozwiązujący doskonale problemy spiętrzeń w dostępie do gniazdek, duży ręcznik, kosmetyki ). Plecak można zaś wypełnić stosownie do planów dnia przez co jest czasem dużo lżejszy. Jeszcze lepsza jest elastyczność w wyborze celu dnia (powiązana z pogodą , kierunkiem wiatru) a także zjazdy liniami podejścia. Co pozwala uczestnikom, którzy są w danej chwili w gorszej dyspozycji dojść dokąd dadzą radę i wspólny zjazd. Reszta zaś nie traci czasu. W razie dupówy łatwo można spakować zabawki i zjechać na parking. Zresztą z tego skorzystaliśmy w ostatni piątek gdy po zjeździe z Punta Cadini (wystraszyła nas pogoda) zadecydowaliśmy o 12:00, że nie czekamy do rana i wracamy do domu. 5. Laurka dla Brancy Ogólnie schronisko pod względem standardu, jak na Włochy, jest OK Bardzo porządne zaplecze sanitarne (toalety z bidetami, ciepła woda w kranach), narciarnia i dobra suszarnia, pokoje na pewno w gorszym standardzie i stanie jak w Szwajcarii czy Austrii. Ale Włosi nadrabiają to jakością wyżerki. Obiadokolacje trwały 1,5 godz składały się z 5-ciu dań i były znakomite. To było na restauracyjnym poziomie. Rewelacja. Śniadania skromniejsze ale też o niebo lepiej jak w Szwajcarii (do Austrii daleko). Warto też wspomnieć o pięknym widoku ze schroniska. Czy to z tarasu czy jadalni 6. Nasze "dokonania" I trochę inny kadr Z listy potencjalnych celów: 1.Gran Zebrú (Königspitze) 3857 m 2.Cevedale 3774 m 3.Palon de la Mare 3705 m 4.Punta San Matteo 3692 m 5.Monte Vioz 3645 m 6.Pizzo Tresero 3594 m 7.Monte Pasquale (Osterberg) 3553 m 8.La Punta Cadini 3524 m 9.Cima Branca 3100 m Zrobiliśmy wyboldowane, spod 7 i 8 zawróciliśmy 7.Dla Marionena To mój najnowszy fotograficzny wynalazek dzięki, któremu nie muszę targać bezlustra (czy tam kompaktu) a jednocześnie nie muszę też całkowicie rezygnować z minimalnych wymagań a i przyjemności focenia. Zobacz jeszcze raz na fotę z wnętrza z sałatką. Normalnie to w środku byłoby czarno. A tak uruchomiłem świetny tryb nocny a wynik jest doskonały. Pozdro Wiesiek3 punkty
-
I jeszcze 1. Trzeba mieć świadomość, że duża ilość światła (słońce i białe motywy) były tutaj szczególnie korzystne aby podnieść ocenę aparatu. Z drugiej strony były sprawdzianem dla programu naświelającego i interpretującego (tworzącego jpg). 2. W relacji wykorzystałem parę zdjęć kolegów (szczególnie Kamila - np. z jazdy przed serakami z moim udziałem) Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Kultowa Goprówka, która przez dziesiątki lat wpisała się w krajobraz Hali Skrzyczeńskiej, przestała istnieć. Nowa pojawi się nieco dalej Fot. GOPR Beskidy na Facebooku2 punkty
-
1.San Matteo - piękna jazda Dzisiaj będzie kolejna porcja zdjęć, w tym szczególnie te co najbardziej cieszą (a najczęściej nie ma na nie czasu). Tak się składa, że Wojtek uznał tę wycieczkę za najbardziej spektakularną (z 6-ciu jakie zrobiliśmy). Dedykuję więc Jemu relację. San Matteo jest wdzięcznym tematem bo są tam trzy drogi o różnej długości i trudności ( dodatku bardzo ładnie można to połączyć z innymi celami). Przepatrzyliśmy je oczywiście już wcześniej. Wieczorem po powrocie z Palon de la Mare zrobiliśmy jeszcze taką fotę bo Wojtka zaniepokoiła ciemna plama na zboczu (lawina?). Na zbliżeniu okazało się to po prostu lodem. Wybieramy najkrótszy wariant, pokonujemy skalisty próg dna doliny (co jest troszkę kłopotliwe), później jest dłuższy dość połogi fragment lodowcowym dnem doliny. dalej idzie już szybko Robię zdjęcie wczorajszego celu. Nasze podejście było tym lewym żlebem a dalej jest oczywiste. Mniej oczywiste jest wejście na Monte Vioz, które też można tu zobaczyć. Wchodzimy wyżej i robi się patelnia. Na focie po lewej Cima di Pejo a w środku Puenta Cadini. Obydwa to cele narciarskie Smażalnia frytek (przepraszam, skiturowców) zmusza nas do redukcji garderoby I jeszcze raz, zbliżenie na Puenta Cadini interesuje nas o tyle, że jest to jeden z dwóch celów wytypowanych na ostatni dzień. Z lewej macie ślady zjazdów na które mam wielką ochotę. Przy podejściu na San Matteo najtrudniejsza jest stroma ścianka (dokładnie ta z pierwszego zdjęcia). Może tam być pod 40 stopni i jest trochę miękko (depozytowo) więc ostrożnie stawiamy narty. Górny fragment to czysta przyjemność Na samym szczycie trochę się kiepści ale z drugiej strony nadaje to tajemniczego klimatu. Pierwszy fragment jest lajtowy, rejestrujemy jeszcze tam takiego pipanta (z własną nazwą czyli - szczyt). Dobry dla tych co lubią nieprzysłonięte widoki. Teraz zaczyna się jednak co najważniejsze czyli idziemy z kwitkiem do kasy (to dla tych co wiedzą o czym piszę). Wypłata!!! Wojtek ładnie to podsumował Na końcu czekają nas jeszcze dwa krótkie podejścia Oglądamy sobie jeszcze raz Puenta Cadini - wychodzi, że to chyba będzie jednak kolejny cel. Przemawia za tym i ciekawa górka ale też możliwość zrobienia czegoś dodatkowo lub zamiast. W ten sposób mamy omówione (a właściwie obfotografowane) obowiązkowe blue chips regionu. W następnym tekście będzie konkretniej o miejscu. Bo miejsce jest po prostu kosmiczne. CDN2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
No to tu masz w nagrodę za ratrakowanie piosenkę A z kart potrafisz wróżyć1 punkt
-
Krótki montaż dla znajomych. Niestety nie mogłem się wtedy z nimi wybrać czego bardzo żałuję. Nagrania z okolic 20 marca. Miłego oglądania.1 punkt
-
@GeraldMówisz masz. Warunki znośne. Nic już nie chodzi wszędzie z buta albo foki (z foki można po przejściu z buta 1/3 trasy powyżej Szczawin, po lewej stronie tym ocienionym pasem. Zjechać też można, tylko uwaga środkiem głębokie ślady podejścia z buta. Bardzo udany dzień. Zdjęcia tylko z legala ;). O 16:00 na Miziowej +3. Pozdrawiam mirekn1 punkt







