Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
10.06.2019 - 10.06.2019
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.06.2019 uwzględniając wszystkie działy
-
Przetestowałem dwa (a właściwie trzy) dedykowane szlaki. - Pierwszy był Czarny Pieszy Wzgórz Cieszkowskich. Zaczyna się w Miliczu a kończy w Cieszkowie. Bądź odwrotnie. Co ciekawe prawie identycznie z tym szlakiem biegnie rowerowy MTB2 - malowania są mocno podniszczone ale poza tym całkowicie ok. Ten szlak jest dość tajemniczy bo nie ma go nigdzie w wykazach. Charakter mtb najbardziej widać w podłożu, są też niewielkie podjazdy trafiają się odcinki odkryte z sympatycznymi widoczkami O tej porze roku wszystko jest bajkowe i ten fragment dostarcza mi przeżyć estetycznych Tym sposobem ląduję w Cieszkowie. Teraz jadę do Zdunów (to blisko ale już Wielkopolska). Nietypowy, ciekawy ratusz... W Zdunach spędzam chyba godzinę zanim się połapię co i jak jest z oznaczeniami Zielonego Szlaku Rezerwatów Przyrody. Zmyłka polega tu na tym, że wbrew zapisom na stronie ten szlak rozpoczyna się w Krotoszynie a przez Zduny przebiega. Jak się to już wie to wszystko jest cacy. Same miasteczko - bardzo przyjemne. Dalej lekko okrężnie trafia się na skraj Cieszkowa zaliczając po drodze taki barokowy kościół (z ciekawymi historiami co je można doczytać). Jeszcze założenia ogrodowe A dalej Dokładnie, znów jesteśmy na MTB2. Teraz jest coś co bardzo lubię: rezerwaty, lasy i pola I znów jest ciekawie W Trzebicku dopada nas taka piękna historia i też ta mniej przyjemna... Znów piaski, pagórki a ponieważ po drodze jest blisko Wzgórze Konrada (oznaczone jako punkt widokowy na Dolinę Baryczy) to skręcam i tam. Ostatnie piachy w dniu I ląduję w części stawowej, Czeka mnie pewnie parę kilometrów groblami stawowymi. Te zdjęcia już widzieliście. Jeszcze inne ujęcie Godnowca. Dojeżdżam do wiaty widokowej i skrzyżowania wszystkich szlaków na grobli prowadzącej do Stawna. Tutaj żegnam, na chwilę, moje szlaki bo prowadzą wybrukowaną ścieżką między stawami. Swoją drogą czy możecie to racjonalnie wyjaśnić - ordynarny polbruk w środku rezerwatu?! Na szczęście ci co mają wyrzyg mogą to objechać przez Dyminy i to jest przepiękny kawałek. Zdjęcia z tych stawów już były, to teraz droga z dębami. Tym sposobem ląduje w Stawnie, a za chwilę w Rudzie Żmigrodzkiej. Do Milicza skorzystam ze ścieżki rowerowej (Grabownica - Sułów). Jakkolwiek nie jestem super fanem takich wynalazków to bardzo podoba mi się koncepcja w postaci licznych cytatów kolejowych. Zresztą uczciwie rzecz biorąc to ta ścieżka jest pięknie poprowadzona, asfaltów nie ma zbyt dużo. Wcinam jeszcze pierogi nad nowym kąpieliskiem w mieście. Za jednym zamachem sprawdziłem trzy oficjalne traski. Największym walorem była duża zmienność klimatów i bliskość natury. Wyszło 70 km i około 500 m vertical. Pozdro Wiesiek12 punktów
-
11 punktów
-
W sezonie bywam w okolicach Drawieńskiego Parku Narodowego. W ten weekend co prawda nie było czasu na dłuższe wycieczki rowerowe, bo zabrałam ze sobą "obowiązki pracowe", ale udało się zajrzeć nad Korytnicę (sobota) i Drawę (niedziela), poszwędać się trochę po kiepskich asfaltach i terenowych dróżkach, posiedzieć nad rzeką, jeziorem i pokontemplować przyrodę. Na moście w Nowej Korytnicy - widok na rzekę i jezioro Nowa Korytnica W niedzielę po południu wycieczka chyba najładniejszym odcinkiem czerwonego szlaku w Drawieńskim Parku Narodowym - od Barnimia do Zatomia, koroną skarpy nad Drawą. Pogoda bardzo przyjemna - ciepło, słonecznie, ale bez uciążliwego upału. Szlak pokrywa się częściowo z jedną z trzech pętli rowerowych Drawieńskiego Parku Narodowego i jest przejezdny zarówno dla rowerów turystycznych jak i mtb, biegnąc częściowo ścieżkami przez piękny, bukowy las, wysoko nad Drawą: Na pomoście przy polu biwakowym Binduga Barnimie robimy sobie postój. Cieszymy się samotnością i śpiewem ptaków. Do końca czerwca na Drawie jest okres ochronny i nie wolno pływać kajakami. Potem - szczególnie w weekendy - niestety jest tu bardzo tłoczno i gwarno, a pomost obstawiony jest kolorowymi kajakami. Częściowo jedziemy (albo pchamy rowery) przez piaszczyste drogi leśne oraz historyczną, brukowaną Drogę Solną - dawny trakt, którym w średniowieczu wożono sól z Wielkopolski do Kołobrzegu. Wkrótce dojeżdżamy do Zatomia - ładnej wioski, zagubionej wśród ostępów Puszczy Drawskiej. A stamtąd blisko już na pole biwakowe Bogdanka, gdzie do Drawy uchodzi Korytnica. Darek na pomoście w widłach rzek. Wycieczki mam ostatnio raczej krótkie, bez norm i harmonogramów , tym niemniej na liczniku uzbierało się już 2 k od stycznia.7 punktów
-
6 punktów
-
Zdecydowanie lepszy dzień narciarski od wczorajszego za nami, dlaczego.. Ano temperatura zrobiła swoje i w większości dnia brak słońca Na dole chmury ,ale na górze b.dobrze i najważniejsze że mały minus Można było nieźle poszaleć ze dwie godzinki na twardym Poczuć się jak w szczycie sezonu zimowego Jutro zdecydowanie Włoska przełęcz,która to powinna już działać z miesiąc ale nadmiar śniegu zrobił swoje Jako jedyna stacja europejska ze stałym sezonem od maja do września Zobaczymy co nas czeka oprócz bankowego słońca włoskiego Ale też i wyżej,co ja bardzo lubię Dojazd niestety przez Szwajcarię bo makaroniarze nie dali radę się odkopać po zimie5 punktów
-
Drodzy Forumowicze - wiem, że nie do końca na temat - jeden z moich ulubionych wątków. Co do zasady nie zdarzają się tu kłótnie, a dodatkowo można przekonać się o walorach krajobrazowych naszego kraju (i nie tylko). Pewnie nieprędko będę mógł sam wypróbować tych tras, co nie zmienia faktu, że oby więcej relacji i zdjęć.4 punkty
-
Możesz dostać ode mnie dobry track z poszczególnymi trasami na priv (inni też) ale z prośbą (powiedzmy warunkiem) aby dalej tego nie odstępować. Co do Stawów Milickich (a szerzej rzecz biorąc "naszej" części Doliny Baryczy) to powiedziałbym, że ten opisany kawałek jest chyba poniżej przeciętnej. Oficjalnych tras rowerowych jest pewnie z 6, do tego piesze oraz ścieżki przyrodnicze i dydaktyczne. Niektóre (większość) są znakomite. Problemem jest z logistyką, bo trasy są zaprojektowane z 50 lat temu i nijak nie przystają do obecnych modeli turystyki rowerowej. Ale co najważniejsze są ciekawie poprowadzone i dobrze oznakowane. Fundament jest. Na tej bazie można projektować kapitalne wycieczki, łącząc różne fragmenty plus własne odkrycia (które jakimś cudem nie są włączone do kanonu). Poza niebieskim szlakiem archeologicznym, który jest po prostu fantastyczny ale fragmentami trudny i dla dobrych (i upartych) rowerzystów, można w ciemno wszystko tu planować i łączyć. Pozdro Wiesiek3 punkty
-
Zrobiłem tak jak się uparłem 🙂 Kupiłem okazyjnie od Jurka jego poprzedni rower, on teraz pomyka na mtb elektryku. Model to Specialized Enduro Elite na kołach 26 cali. Wczoraj wspólnie przejechaliśmy 60km na singlach w pobliżu Złotego Stoku. Zabawa rewelacyjna, full jest moim przyjacielem 🙂 W planach mam już kilka modów, z większych to zmiana amorka tył na blokowany. Mario3 punkty
-
Udało mi się spełnić zachcianki córeczki tatusia Choć szczerze mówiąc specjalnie nie oponowałem Wyjazd koło godziny 24 w czwartek i rano meldujemy się przy dolnej stacji na lodowcu Stubaier Świetny dzionek,nawet rano dość twardo można było pojechać na krawędzi Śniegu kupa,ludzi mało Teraz na kwaterę do Innsbrucka i jutro ,hmm chyba Tux albo Passo Stelvio2 punkty
-
2 punkty
-
Stówka jednak pękła Nie ma jak dobre wsparcie techniczne... ...Teścio zjawił się u nas "w polu" po ok 40 minutach - troszeczkę z Paulą się powylegiwaliśmy na trawce... S-Worksa szybko spakowaliśmy na bagażnik: A dla mnie został przywieziony taki oto sprzęt, do kontynuowania jazdy Jamis, rozmiar 55 - karbonik na mechanicznych 105. Zjedliśmy razem we trójkę pizzę w Siennie i droga powrotna do domu - 48 km. Czyli, kolejny weekendowy dzień kolarski z przygodami. Łączny dystans z dnia dzisiejszego 104 km, łącznie z dniem wczorajszym - razem z Paulą zaliczamy 256 km Norma wyrobiona Zaraz biorę się na spokojnie za wymianę dętki. Z rowerowym pozdrowieniem marboru i Paula2 punkty
-
1 punkt
-
152 kilometry do Wąchocka - 4 burze Wyjechaliśmy późno i nawet nie zerknąłem na pogodę. Po drodze do Wąchocka złapały nas dwie burze... jednej udało się uniknąć na zadaszonym przystanku, druga nas lekko zlała. W tej znanej z kawałów miejscowości, punkt obowiązkowy, to aleja dowcipów i fotka z Sołtysem Po drodze zadzwoniłem do @Bumer i jak zawsze, Andrzej nie zawodzi - przyjeżdża i mamy krótkie spotkanie: objazd tutejszego zalewu oraz wspólna kawka. Super! Kamienna: Wspomniany zalew: Piękny klasztor w Wąchocku: Z bliska: Druga część: Późno, bo ok 16:30 żegnamy się z Bumerem i wg jego wskazówek kierujemy się do Sienna na późny obiad i pizzę. Na miejsce docieramy przed kolejną burzą. Jemy i gdy myślimy, że uda nam się poprzez zmianę trasy i powrót uniknąć deszczu - dostajemy rykoszetem. Przed pierwszą falą ulewy zdążyliśmy się schronić na kolejnym przystanku... ...ale potem niestety zlało nas niemiłosiernie. Prawie oberwanie chmury, a w Iłży na dodatek potoki wody, piachu i kamieni na drodze. Skończyło się, że przemokliśmy do ostatniej nitki, a rowery, po powrocie wraz z butami i nogami umyliśmy pod ciśnieniem wężem ogrodowym (jutro trzeba poprawić mycie i uskutecznić krótki serwis). Tak wyglądała Paula i jej plecy I buty po powrocie do domu: Plany były inne, ale zamierzone 150 kilometrów pękło. Garmin w strugach deszczy dawał radę, a nawigacja w nim wbudowana, to świetna sprawa. Mapka: Pozdrawiamy marboru i Paula1 punkt
-
1 punkt







