Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      2 774


  2. Bumer

    Bumer

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      4 396


  3. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      7 223


  4. cyniczny

    cyniczny

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      551


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 03.07.2019 uwzględniając wszystkie działy

  1. Jeśli chcesz odpocząć od polskich upałów, a nad uroki tłocznych, wakacyjnych kurortów przedkładasz surowe piękno majestatycznej przyrody – jedź do Szkocji! Tak zrobiliśmy – we wtorek przed Bożym Ciałem wylecieliśmy z Darkiem i naszą córką do Edynburga, żeby kolejne sześć dni spędzić na włóczędze po szkockich wyżynach północnej Wielkiej Brytanii. W Edynburgu wynajęliśmy samochód – co prawda do większych miejscowości, takich jak Fort William czy Inverness, można dojechać pociągiem z Glasgow, czy właśnie Edynburga, ale już przemieszczanie się po Highlandsach bez własnego transportu jest dość problematyczne. A do jazdy po lewej stronie można się przyzwyczaić. Ruszyliśmy wypożyczoną astrą na północ, do niewielkiej miejscowości Aboyne, we wschodnich Highlandsach, gdzie byliśmy umówieni na spotkanie z synem, który miał nam również towarzyszyć w dalszej wycieczce. Ledwie zjechaliśmy z autostrady, to zaczęły się takie widoczki:😀 Stara droga militarna prowadziła przez góry i przełęcz Cairn O’Mount W Aboyne czekała nas nie lada atrakcja – mieliśmy okazję polatać szybowcem w klubie, w którym szkoli się nasz syn. Piękne tereny, piękna pogoda – słońce i baranki na niebie, więc było bardzo dobre noszenie i świetna widoczność. Temperatury za to raczej rześkie - w słoneczny dzień tak z 15-20 stopni. Jak u nas w kwietniu . Darek załapał się jeszcze na lot we wtorek, a my z córą następnego dnia. A szybowce … z Bielska Białej 😏 – dwa Puchacze (chwilowo w naprawie) i jeden Perkoz No to lecę, pierwszy raz w życiu! 😀😀😀 W dole malownicze zakola rzeki Dee, góry i łąki. Ale super! 🤩 Nawet miałam okazję zakosztować trochę aerobatyki – jakieś loty nurkowe, pętle, takie tam. No, ciekawe uczucie . Ale prawdziwe „wesołe miasteczko” to instruktor urządził naszej Młodej – chyba się jej jednak podobało. 😀 [cdn.]
    6 punktów
  2. Na dworze (polu) gorąco, śniegu dawno nie ma to i zamiast nart pociągnęło mnie na tor. Miałem długą przerwę w startach. Całe 7 miesięcy. W czerwcu wystartowałem w trzech imprezach. Na Torze Jastrząb (autodrom Jastrząb) koło Radomia uczestniczyłem w imprezie pod nazwą Superoes. Była to druga eliminacja cyklu składającego się z trzech imprez, zawody odbyły sie 16.06.2019. Pogoda była super, goraco i sucho. Skoro było sucho, to organizator zadbał o atrakcje. Włączył nam nawodnienie na rondzie ( zakręcie), które pokonywaliśmy. Chyba wszyscy jechaliśmy na oponach typu slick to i było to wyzwanie. Najpierw trzeba było odpowiednio wyhamować, później wyczuć granicę przyczepności jadąc po zalanym wodą zakręcie, no i umiejętnie przyspieszyć kiedy opony schłodzone i mokre. Trasa była bardzo techniczna, sporo dohamowań, sekwencji zakrętów, przyspieszeń, to wszystko na odcinku ok 3 km. Trasę jechalismy 6 razy. Jak po dłuższej przerwie jechało mi się dobrze. Miałem dość dziwny zestaw opon, bo z przodu o szerokości 24 cm a z tyłu 20 cm. Te przednie to trochę za ciężkie były, no i założone na felgę o szerokości 7 cali podczas gdy prawidłowo winno być 8-9 cali. Ale nie ma co narzekać, efektem jazdy było podium, III miejsce w klasie aut z silnikiem o poj do 1600 ccm. Na Torze Kielce jeżdxiłem w dniu 29.06.2019. Była to już szósta eliminacja cyklu Superoes. Organizator to oczywiście Automobilklub Kielecki. Trasa tym razem była i techniczna i bardzo szybka, o długości 3,2 km. Próbę jechalismy 5 razy. Było niesamowicie gorąco, żar po prostu lał się z nieba. My oczywiście z zamkniętymi szybami z kaskami na głowach. w tym dniu nie jechało mi się dobrze. Znów na przód załozyłem szerokie slicki. Pierwszy przejazd dość lichy. W drugim walnąłem w szykanę dostając 10 sekund kary. No to było juz praktycznie po zawodach i dobrym wyniku. Zmieniłem koła na przedzie na slicki o szerokości 20 cm no i jazda była trochę lepsza, ale daleka od moich oczekiwań i chyba mozliwości. dowlokłem się do końca zawodów, trochę sobie pojeżdziłem i tyle. W lipcu postaram się lepiej. W sobotę i niedzielę na Targach Kielce odbywała się impreza samochodowa. Wystawiano auta nowe, tuningowane, rajdowe, wyścigowe, stare i jeszcze starsze. Prezentowano nagłośnienie, kosmetyki i różny przęt związany z motoryzacją. Uczestniczyli w niej drifterzy. Dla ścigantów Automobilklub Królewski z Warszawy zorganizował odcinek specjalny, tzw Super OES o długosci 2,2 km. Trasz była bardzo techniczna, wytyczona taśmami, pachołkami i barierami. Udało mi się wywalczyć podium , II miejsce w klasie aut z silnikami o poj od 1400- 1600 ccm. Na półmetku zawodów nawet prowadziłem, co prawda o 0,01 sekundy, ale prowadziłem. Pierwsze miejsce przegrałem coś o około 1,7 sekundy, byłem chyba 6 w klasyfikacji generalnej. Impreza fajna, mimo niemiłosiernego żaru z nieba. Szkoda tylko że organizator nie potrafił sprawiedliwie rozdzielić nagrody które miał od sponsorów. Piszę sprawiedliwie, bo oprócz miejsca w klasie to i poziom jazdy i rywalizacja powinna się liczyć. Po prostu organizator nagrodził tylko zwyziężców generalki i poszczególnych klas. Dość powiedzieć, że w klasie I nikt nie ukończył zawodów ( defekty aut), to organizator wręczył puchary i nagrody rzeczowe. To samo zrobił w innej klasie, gdzie startował jedyniee jeden zawodnik i musiał zająć I miejsce. W tym konkretnym przypadku to nagroda akurat należała się jak najbardziej bo kolega jeżdził dobrze. W generalce trudno było mi rywalizować z fordem Focusem z silnikiem o mocy 500 koni czy dwoma subaru imprezami z silnikami co najmniej dwukrotnie mocniejszymi od mojej hondy. W sumie jestem zadowolony z wyniku, mniej ze swojej jazdy. Dużo błędów popełniam. A czy się poprawię? Trudno powiedzieć, czas nieubłaganie biegnie a i finanse żeby sprzęt poprawić już nie te co kiedyś.
    4 punkty
  3. Po drodze do Fort William, gdzie mieliśmy zabukowany następny nocleg, zrobiliśmy jeszcze dwa przystanki – przy Loch Ness i w Fort Augustus. Loch Ness to strasznie długie i głębokie jezioro, leżące w uskoku tektonicznym – podobnie jak następne trzy, nieco mniejsze „lochy”. Wszystkie połączone są Kanałem Kaledońskim, umożliwiającym żeglugę z północno-wschodniego wybrzeża Szkocji w kierunku południowo-zachodnim lub odwrotnie. Zamek Urquhart nad brzegiem Loch Ness – nie zwiedzaliśmy w środku, bo było za późno Widok na jezioro z południowego końca w Fort Augustus A z drugiej strony przesmyku – Kanał Kaledoński Im bliżej wieczora i Fort William, tym bardziej psuła się pogoda i gdy dotarliśmy na miejsce, deszcz lał się z nieba strumieniami . Z nienajlepszymi przeczuciami – bo na następny dzień mieliśmy zaplanowany trekking w górach – kładliśmy się spać w nieco ponurawym pensjonaciku. [cdn.]
    1 punkt
  4. Wczorajsza pętla wokół Łagowa. Ruszamy po 6:00 rano samochodem. Na miejscu meldujemy sie około 8:30. Szybkie przebieranie, składanie rowerów i około 9:00 ruszamy na trasę. Jedziemy w kierunku Sędek. Od razu zaczyna się całkiem spory podjazd na pasmo Orłowińskiego. W czasie podjazdu widzę, że Marcin trochę zostaje w tyle, ale na górce okazuje się, że wjechała zaraz po mnie. Jak sam opowiadał, pomógł mu bardzo na podjeździe miły piesek, który był zainteresowany jego nogami:-). Widoki na górze są ładne zarówno na pasmo Łysogór jak i pasmo Ocięseckie. Na zjeździe wyciągam maks. dzisiejszego dnia, jak i sezonu 69,3 km/h Droga do Korzenna. Przez Potok i Osówkę dojeżdżamy do zalewu Chańcza Dalej jedziemy przez Kurozwęki i od północnej strony omijamy Staszów, aby drogą DW757 dojechać do Bogorii. Ten odcinek jest najsłabszy na całej trasie, spory ruch samochodowy i widoki też średnie. W Bogorii zjeżdżamy z głównej drogi i to jest strzał w 10-kę, bo już do samego Łagowa widoki mamy przepiękne, a ruch prawie zerowy. Na koniec w Skarżysku wcinamy pizzę. Kilka słów podsumowania Trasa bardzo ładna. Nie licząc 10 km do Bogorii po DW 757 prowadziła po drogach o minimalnym ruchu, a asfalty praktycznie idealne. Na koniec zrzut z Garmina. W rzeczywistości wyszło troszkę więcej bo 107 km, Marcin którymś momencie zapomniał uruchomić Garmina.
    1 punkt
  5. Nieśpieszna stówka - nad Domaniów i do Szydłowca Ostatnie upały i stosowanie klimatyzacji poskutkowały, że złapałem lekkie zaziębienie Niestety organizm nieco osłabiony, trochę boli gardło, trochę leje się z nosa...a ponieważ lekarstwa jakie stosuję nie dawały pożądanego efektu, postanowiłem chorobę wypocić na rowerze Od rana słonko i dosyć silny wiatr. W zasadzie są już wakacje, to postanowiliśmy z Paulą pojechać nad wodę. Głównym celem było drugie śniadanie nad Zalewem w Domaniowie, a później kawa i pyszne lody w Szydłowcu - dystans: 100 kilometrów. Na Mazowszu będą w tym roku szybko żniwa. Dzisiaj nawet po drodze widzieliśmy już pierwszy kombajn w robocie. Generalnie jazda lokalnymi, wąskimi asfaltami pomiędzy wioskami i polami o tej porze roku jest niezwykle przyjemna! Aż pachnie to mijane zboże 25 kilometrów i jesteśmy nad Zalewem w Domaniowie. Kilka żaglówek, paru wędkarzy, kajakarzy...generalnie aż dziw, że w taką piękną pogodę, w sobotę, tak mało ludzi w tym popularnym wśród mieszkańców Radomia, miejscu. Akwen z tamy na Radomce wygląda tak: Jemy, kontemplujemy przyrodę w tutejszej knajpce i ruszamy zrobić kilka zdjęć. Ciągnie nas do wody! W powietrzu unosi się aura wakacji i błogiego lenistwa Paulę kusi sprzęt pływający...chciałaby na żagle... Ja bym chętnie powędkował... Cóż? Do urlopu i odpoczynku pozostały nam jeszcze dwa tygodnie... Szybko minie! Ruszamy teraz z wiatrem w plecy - po kilku kilometrach skręcamy w kolejną lokalną drogę w stronę Szydłowca. Zaczynamy powoli piąć się w górę... Domaniów leży na ok 155 metrze npm, a my po drodze mamy pierwsze podjazdy. Najwyższy ma jakieś 215 m npm. Najwyższy szczyt, który widzimy dojeżdżając do miasta, to Altana, która leży na Garbie Gielniowskim i ma ponad 300 metrów. To najwyższy szczyt województwa mazowieckiego. Zamek w Szydłowcu: Na 63 kilometrze jesteśmy na ulubionych lodach w Ambrozji. Siedząc w cieniu przy stoliku mamy widok na szydłowiecki ratusz: Kawa tutaj również jest wyborna 15 minut i spadamy w stronę domu. Teraz mamy już z górki Stówka trzasnęła nie wiadomo kiedy 😮 pozdrawiamy marboru i Paula
    1 punkt
  6. Po zawodach w oczekiwaniu na wyniki kolega nagrał taki filmik, (Oczywiście data pomylona, powinno być 14.10.2017, na marginesie, na jednym z pucharów mam datę 114.10.2017!)
    1 punkt
  7. Zakończył się cykl zawodów Superoes organizowany przez Automobilklub Radomski. W sobotę nie udało mi się obronić pierwszego miejsca w klasyfikacji generalnej . W sumie zdobyłem II miejsce w klasyfikacji generalnej cyklu Superoes 2017 i I miejsce w klasyfikacji generalnej klasy III ( sam. o poj silnika do 1600 ccm). A że w sobotę rozgrywana była ostatnia, trzecia eliminacja, to i za tę eliminację dostałem puchary za I miejsce w klasie III i II miejsce w klasyfikacji generalnej. W sumie moja kolekcję wzbogaciłem o 4 puchary. Za starty w zawodach narciarskich mam jedynie jeden puchar i stareńki dyplom z Iłży z zawodów biegowych mistrzostwa powiatu. Myślę że w tym roku to jeszcze nie koniec...
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...