Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 26.07.2019 w Odpowiedzi
-
Świnica 2301 m npm Szybka przepierka i z wakacji na La Palmie docieramy w polskie Tatry, do stolicy polskiego narciarstwa Zakopanego! Dla zainteresowanych - pojawiło się takie pytanie w moją i Pauli stronę, ile mamy urlopu - odpowiadam: 26 dni w roku, czyli jak każdy. Ponieważ mamy dzisiaj w nogach ponad 27 km - skupię się w tym wątku przede wszystkim na opisie zdjęć - fotorelacji. Wybaczcie, jutro czeka nas kolejny wymagający dzień w górach. Dzisiejszym celem głównym była Świnica 2301 m npm. Na poniższym zdjęciu druga od prawej Kwiatuszki Widok spod Świnicy: No i "nasza" góra w pełnej krasie! Foto już z powrotu. Niebo 😮 Paula na Nosalu: marboru i Paula przy Zielonym Stawie Gąsienicowym - w tle Kasprowy Wierch: Wodospadzik W kotłach jeszcze można by pojeździć na nartach - śnieg! 😮 Na świnickiej przełęczy: Zaczynamy atak szczytowy - Paula przodem! Widok w stronę wspomnianej przełęczy (w tle nasza droga powrotna - wchodziliśmy czarnym szlakiem): Pierwsze łańcuchy: Michał w akcji! Chwila zadumy na szczycie... Powrót - miejscówka Michała z drugiej strony Kruk? Odpoczynek z widokiem na stawy gąsienicowe: Tatry Wysokie Trzech Kolegów z pod Świnicy Podziwiając Giewont To teraz na Beskid! Kolejka na KW: Potok na powrocie: Sztama!!! marboru na szlaku: Cała nasza ekipa na szczycie Świnicy 2301 m npm: James Boruta Nie ma mnie! Pozdrowienia spod samiuśkich Tater!!! Świnica!!! Piękność dnia dzisiejszego! marboru i Ekipa Pozdro dla Skionline!!!6 punktów
-
Czerwone Wierchy Dzisiejsza wyrypa, to klasyczne Czerwone Wierchy (nasz szlak, to ok 25 km).W ich skład wchodzą cztery, ponad dwutysięczne, szczyty:Kopa Kondracka 2005 m npmMałołączniak 2096 m npmKrzesanica 2122 m npmCiemniak 2096 m npm Zapraszam do fotorelacji. Żleb pomiędzy Krzesanicą a Ciemniakiem: Małołączniak 2096 m npm Tatry: Na szczycie Ciemniaka 2096 m npm: Schodząc po Tatrach Zachodnich: Schronisko na Hali Kondratowej: Nasz szlak - po żółto zakwieconych łąkach - po prawej Kopa K. Giewont i jego Krzyż: Żółta łąka z góry: Kopa Kondracka 2005 m npm: Panorama Tatr: Krzesanica 2122 m npm, w tle Ciemniak 2096 m npm: Paula: Widok na Bystrą (po lewo) i Starorobociański Wierch (po prawo) - tam nie tak dawno byliśmy. Kwiatek Moi modele Na szczycie Kopy K. Szczyt Małołączniaka: I romantik - szczyt Krzesanicy Pozdrawiamy marboru, Paula, Michał i Wiktor3 punkty
-
Wracam z dalszym ciągiem, dopiero dzisiaj, bo wczoraj nie było siły Wczoraj rano o godzinie 8:00 zameldowałem się przy dolnej stacji wyciągu, parkingi częściowo zapełnione, przebrałem się przy samochodzie i udałem się w kierunku kas. Zdziwienie było olbrzymie, bo kolejka do otwarcia gondoli wyglądała następująco: Większość kolejkowiczów stanowili zawodnicy różnych klubów narciarskich. Podszedłem do kasy chcąc kupić karnet 3-dniowy, ale Pani w kasie zwróciła uwagę na fakt, że karnety są nierefundowalne, a pogoda i warunki bywają różne latem i poradziła zakup jednodniowego karnetu - tak też zrobiłem. Widoki z gondoli były nietypowe z punktu widzenia tych dotychczasowo spotykanych podczas jazdy na nartach Pogoda pierwszego dnia była typowo letnia - na dole prawie 30 stopni, na samej górze 13 stopni, jednak rano przez około godzinę było jeszcze w miarę twardo / lodowo. Z czasem robiło się jednak co raz bardziej miękko.. Gdzie się tylko dało były porozstawiane giganty dla trenujących Około 10:30 zrobiłem sobie przerwę, było tak ciepło, że picie piwa w spodniach narciarskich było nie do wytrzymania Po krótkiej przerwie wróciłem na stok.. ale było już bardzo miękko i wszystko płynęło... Przed 14:00 zdecydowałem się zjechać na dół, bo jazda nie miała większego sensu Obejrzałem sobie jeszcze jak jakaś dziewczyna kąpie się w strumieniu i poleciałem do hotelu. Decyzja była dobra, bo około 15-16 zaczęła się burza z gradem: A temperatury spadły. Dzisiaj rano na kamerach wyglądało na to, że będzie totalna mgła na górze, ale zaryzykowałem i pojechałem - było zdecydowanie mniej ludzi, było chłodniej (na górze ok. 6-7 C) i rano przez 2.5 godziny było względnie twardo, więc pojeździłem ile wlezie Stąd też brak fotek z dzisiaj oprócz jednej, którą zamieszczam: Od jutra ma nastąpić popsucie się pogody, więc zobaczę czy w ogóle jutro ruszę na stok Tak czy siak, doświadczenie ciekawe, a tęsknota za nartami trochę odroczona Pozdro, Kuba3 punkty
-
To zobacz ten związek. W obu przypadkach torturuje się zwierzęta. W przemyśle to jest planowe znęcanie się dla zysku. Zwykły debil, który celowo przejeżdża jeża albo kopie swojego psa, jedynie odreagowuje swoją frustracje i bezsilność. W zasadzie nadaje się na leczenie psychiatryczne. W przemyśle, rozsądni i świadomi ludzie podejmują się masowego znęcania. Nie robole, ale ich szefowie. To tak jakby założyli obóz koncentracyjny dla zwierząt. Kupując przemysłowe mięso, to tak jakbyś kupował produkty, wyprodukowane przez więźniów obozu. Nie musisz rezygnować z mięsa. Jedz dziczyznę, lub kup droższe ale zdrowsze mięso z poza przemysłowych hodowli. Wiadomo, że dla wszystkich nie wystarczy mięsa z poza przemysłu. Możemy natomiast jeść go mniej, a gdy taki ruch stanie się masowy, przemysł się dostosuje i zacznie hodować zwierzęta w lepszych warunkach. Patrz jajka zerówki itp. (Pomińmy przekręty z tym związane)2 punkty
-
Cześć, po krótkich rozważaniach za i przeciw, zdecydowałem się wykorzystać służbowy wyjazd do Bawarii i wyskoczyć na letnie narty po raz pierwszy w życiu Wybór był pomiędzy Zermatt, Bormio, a Hintertuxem i padło na Hintertux, głównie z uwagi na odległość Wyjazd rozpoczął się od 3 dni w baaaardzo spokojnym, bawarskim miasteczku. Nie mogłem się do tego spokoju przyzwyczaić, biorąc pod uwagę fakt, że wyrwałem się z domu, gdzie karty rozdaje 3-miesięczna córka Droga z Niemiec do Hintertuxa przebiegała bardzo spokojnie, choć robiło się coraz cieplej i cieplej... Dojeżdżając do Hintertuxa żałowałem, że nie dało się tego wyjazdu połączyć z podróżą na motocyklu.. Po drodze wypasały się krowy z listem W końcu dojechałem parkując na stromej górce Widok z balkonu jest zacny, co sprzyja lenistwu z Radlerkiem w ręku Niemniej zacne jest towarzystwo, które tutaj przebywa Ciąg dalszy nastąpi jutro Pozdrowienia, Kuba1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Tak - szkoda, że etap skrócony o podjazd do Tignes. Alaphilippe miał szczęście - na Iseran (2770 mnpm) był już ugotowany i gdyby miał jechać jeszcze pod Tignes, wtedy jego straty byłyby jeszcze większe. Jutro kombinacja gór z finałem do Val Thorens sprawi, że Alaphilippe zapomni nie tylko o zwycięstwie, ale ogólnie o podium w Paryżu. Wszystko zmierza do końca, który przewidziałem gdzieś na początku wątku - wygrana Bernala. Żal Pinot.1 punkt
-
Problem w tym, że większość tych praktyk jest dopuszczona przez przepisy. Choć dziwi mnie, jakim cudem, nie kłóci się to z kodeksem karnym, Ale to już pytanie do prawników. Cieszy mnie to. Spróbuj zatem ograniczyć zakupy mięsa/wędlin z przemysłu, zachęcaj znajomych. Żeby nie być hipokrytą, też będę się bardziej starał, bo święty nie jestem i wygoda czasem zwycięża.1 punkt
-
Jestem w stanie to kupić co piszesz choć nie podoba mi się łatka hipokryty. Tym bardziej, że dziczyzna też może pochodzić z kłusowania i nie koniecznie strzelbą. Mi chodzi bardziej o to, że ludzie mało wiedzą bo tak też to działa o tym co się dzieje w ubojniach przemysłowych. Natomiast jak uda się złapać podpalacza psa czy ostatnio w modzie zakopywanego żywcem to takiego śmiecia powinno się przykładnie ukarać. A z tym bywa słabo. Co dopiero wymagać od patoli ze wspomnianych hodowli. Nie zgadzam się jednak, że wszyscy uczestniczący w tym biznesie to ludzie rozsądni. To są zwyrole i my na ich działanie wpływu nie mamy i mieć nie będziemy. Takich powinno się urzędowo trzymać za pysk kontrolami, ciągłym monitoringiem każdego zakamarka z przechowywaniem nagrań do wglądu przez wiele lat. No i oczywiście karami finansowymi bo to najbardziej boli. Dalej nie czuję się na siłach rozwijać czy wchodzić w dyskusję bo moje poglądy są na dręczenie jakichkolwiek zwierząt dość a w zasadzie mocno radykalne i mogły by się komuś nie spodobać.1 punkt
-
Ekolodzy żyją finansowo z blokowania inwestycji. Jak nie ma inwestycji, nie czym straszyć i nikt nie zapłaci za święty spokój. To koło zamknięte. Więc wcale się nie cieszą, to dla nich problem, bo z czegoś żyć trzeba. W całej tej ekologii roślinki, krajobraz i świstaki to tylko pretekst.1 punkt
-
1 punkt
-
Dla zainteresowanych dodam. Sprawca złożył apelację, oskarżyciel publiczny także. Sąd utrzymał wyrok, rok odsiadki w zawieszeniu na 3 lata, ale 15 000 zł kary i ileś tam dni do odpracowania w schronisku dla zwierząt. Rocki'ego juz nie ma, wyrok każdy może sam ocenić czy surowy, czy nie, jakby komuś chciało sie specjalnie rozjechać psa.1 punkt
-
Szkoda tylko, że w zawieszeniu. Dobrze, że po kieszeni go potrzepał i wyrok skazujący zapadł. Nauczka dla niego i czytających przestroga, choć dla psa to bez znaczenia...1 punkt







