Wracam z dalszym ciągiem, dopiero dzisiaj, bo wczoraj nie było siły
Wczoraj rano o godzinie 8:00 zameldowałem się przy dolnej stacji wyciągu, parkingi częściowo zapełnione, przebrałem się przy samochodzie i udałem się w kierunku kas. Zdziwienie było olbrzymie, bo kolejka do otwarcia gondoli wyglądała następująco:
Większość kolejkowiczów stanowili zawodnicy różnych klubów narciarskich.
Podszedłem do kasy chcąc kupić karnet 3-dniowy, ale Pani w kasie zwróciła uwagę na fakt, że karnety są nierefundowalne, a pogoda i warunki bywają różne latem i poradziła zakup jednodniowego karnetu - tak też zrobiłem.
Widoki z gondoli były nietypowe z punktu widzenia tych dotychczasowo spotykanych podczas jazdy na nartach
Pogoda pierwszego dnia była typowo letnia - na dole prawie 30 stopni, na samej górze 13 stopni, jednak rano przez około godzinę było jeszcze w miarę twardo / lodowo.
Z czasem robiło się jednak co raz bardziej miękko..
Gdzie się tylko dało były porozstawiane giganty dla trenujących Około 10:30 zrobiłem sobie przerwę, było tak ciepło, że picie piwa w spodniach narciarskich było nie do wytrzymania
Po krótkiej przerwie wróciłem na stok..
ale było już bardzo miękko i wszystko płynęło...
Przed 14:00 zdecydowałem się zjechać na dół, bo jazda nie miała większego sensu Obejrzałem sobie jeszcze jak jakaś dziewczyna kąpie się w strumieniu i poleciałem do hotelu.
Decyzja była dobra, bo około 15-16 zaczęła się burza z gradem:
A temperatury spadły. Dzisiaj rano na kamerach wyglądało na to, że będzie totalna mgła na górze, ale zaryzykowałem i pojechałem - było zdecydowanie mniej ludzi, było chłodniej (na górze ok. 6-7 C) i rano przez 2.5 godziny było względnie twardo, więc pojeździłem ile wlezie Stąd też brak fotek z dzisiaj oprócz jednej, którą zamieszczam:
Od jutra ma nastąpić popsucie się pogody, więc zobaczę czy w ogóle jutro ruszę na stok
Tak czy siak, doświadczenie ciekawe, a tęsknota za nartami trochę odroczona
Pozdro,
Kuba