Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 13.07.2020 w Odpowiedzi
-
Ech, lato, lato - gdzie jesteś? I czemu omijasz Pomorze Zachodnie? Już połowa lipca, a mieliśmy ledwie dwa upalne dni. Wciąż raczej chłodno i wietrznie, a wczoraj - wbrew prognozom - znów popadało. Miało być szosowo, a była trekkingowa runda dookoła komina - szkoda fitnessa na mokre drogi. A że pogoda nie rozpieszcza - to jeździliśmy z Darkiem i parą naszych przyjaciół od baru do baru, zygzakiem . Nowe Warpno, Trzebież, a po drodze Puszcza Wkrzańska.7 punktów
-
@mysiauek czego szukam w rowerowaniu? Odpowiem enigmatycznie, ale myślę, że większość czytelników i Ty, to zrozumiecie... Tego samego co na nartach Dla mnie rower szosowy, to jak jazda na GS w słońcu i pustym stoku o poranku @JC piękna maszyna...a w zasadzie dwie. Do elektryków, wiesz, że mam sceptyczny stosunek...ale bardzo się cieszę, że masz rower na którym mnie i Paulę dogonisz Może dogonisz Wyborczy Coffe Ride Dzisiaj, z moją Drugą Połową, wybraliśmy się na luźne rowerowanie za miastem W sumie wyszło prawie 125 kilometrów, a mimo częstych przerw i zdjęć...wyszedł nawet fajny wynik przy niskim tętnie Mazowieckie klimaty... ...i widoki Trochę zdjęć w ruchu... I nowa, pomarańczowa, stylówka Zapraszam na pełną relację z dzisiejszej jazdy, na moim blogu, pod linkiem: Z szosowym pozdrowieniem marboru7 punktów
-
W piątek standardowa pętelka Piaseczno - Pieczyska - Piaseczno, w celu testów nowej maszyny Fuji sportif 1.3 2019. Testy zdane na 5+:-) Nowy rower znacznie wygodniejszy niż poprzednia szosa, zapewne i za sprawą geometrii jak i opon 28C - to jedyne co poprzedni właściciel w nim zmienił w porównaniu do wersji katalogowej. A jutro czas na testy w boju, dwudniówka po górach Sowich z której nie omieszkam zdać relacji.6 punktów
-
Chciałem dodać coś z dzisiejszej jazdy ,ale ja za mało zdjęć robię Dzis rejony Górnego Śląska,lotnisko w Pyrzowicach i kilka zbiorników wodnych po drodze. Pogoria w Dąbrówie Górniczej.Po 60km przerwa na pizzę i colę.Nigdy nie piłem tyle tego napoju co teraz hmm Ruszamy dalej i kolejny zbiornik wodny nieopodal Piekar Śląskich I na koniec zalew Nakło-Chechło i chwila dla siebie 100km z hakiem ,500m przewyższeń. Mega udany rowerowo dzień. Pozdrawiam. Łukasz4 punkty
-
4 punkty
-
Jedna z największych hal Beskidu Wyspowego - Hala Michurowa, z panoramą Tatr dzisiaj jest opustoszała i zarasta. Postanowiliśmy z kolega wyjść, i spędzić tam jedną noc. Z piątku na sobotę na Hali Michurowej o powierzchni kilkudziesięciu hektarów spędza noc co najmniej 10-15 osób. W różnych jej miejscach. Palą się ogniska. Jest przyjemnie i spokojnie. Beskid Wyspowy jest moim ulubionym "Beskidem". Widać wyraźne przewyższenia gór, jakby rysowało je dziecko. Są to moje "Karpaty", te najbliższe, wymagające, znajome od dziecka. Najbardziej znajome ze wszystkich Beskidów. Na Ćwiliniu wymyślono ponad 100 lat temu określenie "Beskid Wyspowy". Samo określenie Ćwiliń jest z języka niemieckiego. Jestem u siebie - w Austro Węgrzech 🙂 Tu wszędzie są ślady tego państwa, do którego mam sentyment. Swoją dzikością bardziej przypominają ukraińskie Beskidy. Na większości szlaków trzeba się, nie omieszkam wspomnieć "przepierdolić", choć nie są to przewyższenia gór wysokich. Niemniej jednak w przed/popołudnie wyjeżdżając z Krakowa można tutaj "ciachnąć" solidne 600-900 metrów przewyższenia. Trochę się wahałem czy pisać o tym. Ale ta hala kiedyś zarośnie, i już jej nie będzie. Noc. Ognisko, długa dyskusja. Rano schodzimy do Gruszowca. Na przełęczy jest kultowy, niepozorny bar "Pod Cyckiem". Takiego czegoś nigdy nie uwidzieliście. Tam na górze było po 600-700 owiec - wspomina starszy mieszkaniec Gruszowca popijający piwo i wódkę. Rozmowa ciągnie się nam beztrosko przez godzinę. Wypijamy kilka piw, jemy gulasz z serc i gołąbki. W takich chwilach czas się zatrzymuje, i wszechświat zwalnia. Wychodzimy na przystanek w lekko-euforycznym-melancholijnym tonie, myśląc o tym co usłyszeliśmy. Czy Ćwiliń będzie tak magicznym miejscem jeszcze pod koniec naszego życia?4 punkty
-
Wczoraj trochę zmodyfikowałem jedna z moich ulubionych tras Wisła Puszcza Kozienicka i tym razem odcinek Wiślany pokonałem wschodnim brzegiem. Zrobiłem kilka zdjęć z nowego fragmentu. Trasa biegła koroną wału Z lewej strony mijałem wyspy na Wiśle. Z prawej jeziorka starych odnóg Wisły. W połowie drogi między Dęblinem a Maciejowicami odbiłem od Wisły w kierunku wiosek położonych częściowo jeszcze przy drogach szutrowych, aby ominąć ruchliwą nadwislanke Gryka jak śnieg biała Przeprawa promowa niedaleko elektrowni Cała trasa wyglądała tak. Pozdrawiam Marek3 punkty
-
2 punkty
-
Dzięki, dzięki:-) Sam rower to w sumie żaden cud, ale ma to co chciałem, czyli tarczowe hamulce hydrauliczne, a de facto hybrydy TRP, sztywna przednia oś oraz możliwość wsadzenia opony do 32C. Dodatkowo ma już takie przełożenia, że nic więcej nie będę zmieniał - napęd 2x11, korba kompaktowa 50/34, kaseta 11-34, wszystko shimano 105 + blaty praxisa. W felcie wymieniałem tylną przerzutkę, bo miałem krótki wózek i najlżejsze przełożenie 34-28. To na dłuższych podjazdach powyżej 10% jednak było zdecydowanie za twardo. Po wymianie przerzutki na wózek GS już było lepiej, bo najlżejsze zrobiło się 34-32. Rama aluminium+widelec karbonowy - czyli też to samo jak w felcie. Rozmiar ramy praktycznie taki sam jak poprzednio, czyli 56 cm - mam 180 cm wzrostu, więc zazwyczaj jestem pomiędzy rozmiarem 54-56. Jak wspomniałem jest zupełnie inna geometria i już czuję, że to jest znacznie lepiej, mimo iż raptem 100km za mną. Pozycja mniej agresywna, no i oponki 28C już się bardzo polubiły ze ścieżkami z kostki którymi muszę jeździć do roboty:-)1 punkt
-
Udanego wyjazdu i czekamy z niecierpliwością na relację! Rower super się prezentuje, gratuluję!1 punkt
-
1 punkt
-
Witam serdecznie To raczej przez jakiś przypadek, brak tu mojej złośliwości jakiejkolwiek Co do buta to miałem straszny problem z mrowieniem łydki po pewnym czasie w chwili przymiarki było wszystko ok lecz po pewnym czasie to dziwne nie komfortowe mrowienie nawet po tych wszyskich zabiegach jak i wkładkach pod pięta nic nie pomagało, wiec może faktycznie to problem prawidłowego stania A co do całej reszty myśle ze w ta spirale zakupową nie wpadnę a do narciarstwa oby tylko zdrowie było pozdrawiam serdecznie1 punkt
-
Cześć Aleś poszedł! 10 postów - chyba zrozumieli już po 3. Wiesz kolega ma trochę racji choć sprzedaje ją może nieakceptowalnie dla Ciebie ale pisze dokładnie to samo co ja. Przez skórę czuć, że wpadłeś w pułapkę sprzętową i staramy się Cię z niej wyciągnąć bo to zła droga do poznawania narciarstwa. Morgan... bez komentarzy. Ma dobre filmy prezentujące taktykę poruszania się po stoku, fajnie się słucha jego gadki (nawet ni w ząb nie znając francuskiego jak ja) i... tyle. Sporo mocno dyskusyjnych tez. Teraz co do butów... Buta 100 czy podobnego ciężko jest źle dobrać (zakładam, że osoba kupująca umie czytać i umie prawidłowo przymierzyć but narciarski) w dzisiejszych czasach. Po prostu wszystkie dane masz na tacy po zmierzeniu stopy (długość, szerokość, objętość) i bierzesz to co wychodzi z miarki po czym idziesz na stok i układa się w dwa trzy dni. I tu zaczyna się problem dlatego bo to są buty dość miękkie i jeżeli źle się ułożą (bo na przykład osoba źle w nich stoi na nartach - odchylenie) to są do wyrzucenia. Bootfitting w wypadku butów miękkich to sztuka dla sztuki ze względów oczywistych. Dlatego też lepszym pomysłem w obecnych czasach jest kupno buta twardego bo trudniej go zepsuć a jednocześnie zmusi Cię do prawidłowego stania - jeżeli w twardym bucie dobrze dobranym będziesz stał źle to się zmęczysz po pierwszym dniu. Jak piszesz - jesteś ambitny - super. Swego czasu miałem w grupie chłopaka koło 35 lat, którego jakiś naprawdę dobry sprzedawca naciągnął na kupno sprzętu z samej góry katalogu. Gość miął sportowe buty, pierwszą SL itd. i... był naprawdę ambitny i twardy. Jak sam powiedział zdawał sobie sprawę, że sprzedawca wpuszcza go trochę w maliny ale olał to (na biednego nie trafiło) bo pomyślał: Skoro mam od razu najlepszy sprzęt jaki mogę dostać na rynku to znaczy, że resztę załatwić mogę już tylko ja sam. Gość więc od razu na wejściu rozprawił się z mitami dotyczącymi sprzętu i skupił na nauce jazdy. Po 3 tygodniach naprawdę dużo potrafił. Swobodnie czuł się w technikach równoległych, całkiem fajnie jeździł śmigiem, świetnie kontrolował prędkość w jeździe, opanował skręt cięty na płaskim i średnio stromym stoku itd. Nie jest to modelowa droga do zapoznania się z narciarstwem ale dla ambitnych nie jest wcale zła... dla ambitnych. Pozdrowienia1 punkt
-
a co doradzili Tobie na forach europejskich ? Kupiłeś SL bo były tanie to bierz je na stok i zobaczysz czy Ci będą pasować (może masz blisko do jakiejś hali w Holandii) Sklepowy Racetiger SL to bardzo przyjemna narta (kupiłeś 170 czy 165) a po 40stce i tak już większych postępów nie zrobisz jadąc w sezonie na kilka dni na narty1 punkt
-
W 1981 roku na szczycie Buzłudża (1441 m.n.p.m.) w paśmie Starej Płaniny zostaje wybudowany monumentalny obiekt - pomnik bułgarskiego socjalizmu. Nawiązujący do fascynacji kosmosem obiekt, popada po paru latach w ruinę. Udało mi się go zobaczyć parę lat temu. Fiński zespół Haloo Helsinki! nakręcił tam niesamowity klip do swojej piosenki "Vihaan kyllästynyt"1 punkt
-
Dzisiejsze kręcenie to znów wycieczka do zachodniego sąsiada, choć dystans i parametry tym razem raczej emeryckie 😄. W świetle ostatnich dyskusji na temat celów i motywacji chciałam się przyznać, że moim dzisiejszym celem i motywacją były bardzo dorodne wiśnie i czereśnie w dolinie Salvey, do których da się dojechać raczej tylko rowerem, bo obsadzona jest nimi pewna ogólnodostępna, acz peryferyjna droga gruntowa. Wiem, że to brzmi pewnie strasznie trywialnie w kontekście wszystkich podniosłych dysput na temat osiągów, szlifowania formy i planów treningowych, ale mam parę ładnych zdjęć z Salvey i pobliskich okolic - nieco bardziej na zachód od Odry niż rejony, w których byłam tydzień temu. Może ktoś ma ochotę obejrzeć, a jak nie, to trudno. Idylliczna dolina Salvey łączy miasteczka Tantow i Gartz, niedaleko polskiej granicy. Jest w niej kilka starych młynów i sielankowe krajobrazy: Tanova buszująca w zbożu: Od Gartz kontynuowalismy Marchijskim Szlakiem Terenowym (Märkischer Landweg), oznaczonym takim niebieskim iksem: Kummerow: Pierwsza połowa wycieczki prowadziła prawie w całości po takich drogach gruntowych polami i w lesie, aż do Jamikow. Raczej płasko. Potem była boczna droga asfaltowa, za to w terenie już dość pagórkowatym, więc było urozmaicenie. Stare i nowe wiatraki w Luckow: Celem wycieczki było również sprawdzenie, jak mój ostatni nabytek, tj. smartband z gps Garmin Vivosport sprawdzi się w takich dłuższych aktywnościach. Sprawdził się całkiem dobrze, bo po eksporcie danych do Stravy nawet nastąpiło rozpoznanie czasu faktycznego poruszania się, tak jakby była aktywowana autopauza, a zapis danych chyba dokładniejszy niż ze smartfona..1 punkt
-
1 punkt







