Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Mitek

    Mitek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      7 273


  2. artix

    artix

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      4 091


  3. surfing

    surfing

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      4 038


  4. Author

    Author

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      750


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 09.06.2021 w Odpowiedzi

  1. Cześć Mniej więcej...: Miejsce 169. Czas 56h54min. Przejazd rozbity na dwa kawałki bo pod koniec pierwszego dnia jak zmieniałem baterie w Garminie to byłem już tak zmęczony i trzęsły mi się ręce że coś nacisnąłem i tak się zrobiło. Pierwszy dzień - prawie cały: Dystans 179,98km Czas jazdy 9h02min14s Czas całkowity 12h52min07s (w tym dwie godziny czekania na cholerny makaron w Drawsku) Średnia z jazdy 19,9km/h Drugi i trzeci dzień: Dystans 337,73km Czas jazdy 18h38min15s Średnia z jazdy 18,1km/h i tu koniec bo mi się Garmin pogubił i zapisał dwa dni jako jeden. Poznaliśmy dziesiątki zajebistych ludzi i nawet (jako, że wszyscy mamy już ślady siwizny na łbie jeden z kolegów poczęstował nas tekstem, że: "najbardziej to podziwia taki panów jak my". Jechałem na zwykłym Scott Aspect z przednim amorkiem z napędem 3x9. Żadnej awarii, nawet gumy. Rower był przygotowany przez nieduży serwis na ulicy Grochowskiej w Warszawie. Nowe opony Schwalbe Smart Sam ciężkie drutowe dały radę choć na szutrach i asfaltach musiałem puszczać chłopaków na gravelach bo nie dawałem rady. Na rowerze miałem sakwę trójkątną w ramie - jedzenie i picie oraz trytytki i śmietnik (bo wszystkie śmieci trzeba ze sobą zabrać oczywiście i wyrzucić do kosza), pompka mała zwykła na trytykach pod ramę. Podsiodłówka mała ze sprzętem do napraw i konserwacji, na ramie na trytytkach materacyk z Decathlonu (pożyczony od przyjaciela), na kierownicy Garmin Etrex (model turystyczny na dwa paluszki - spisał się znakomicie) oraz lampka zwykła jak po mieście. W ramie bidon 1l. To na rowerze. Ubiór do jazdy (pogoda cały czas super) koszulka rowerowa, krótki rękaw z kieszeniami na plecach - batony, żele, spodenki z kieszeniami po bokach (telefon, baterie, karta i trochę gotówki). Jechałem bez spd w adidasach piłkarskich. Plecak: Spiwór, dwie dętki, majtki i skarpetki na zmianę/noc, dwie bluzy z długim rękawem (jednej nie użyłem), kurtka od deszczu Endura taka raczej pancerniejsza typu cerata - użyłem w nicy na biwaku, dlasze zapasy wody i jedzenia, baterie, dodatkowe światła. Wszystko razem ważyło około 120-122kg w zależności od ilości wody z czego ja ważę około 95-96 kg a rower ważył jakieś 17kg czyli od 6 do 8 kg zostaje na plecak. Czasy jazdy masz na górze. Odpoczynki takie od 3 do 5 minut co 15-20 km lub po ciężkich sekcjach. Odpoczynki dłuższe przy sklepach 30-40 min dwa/trzy. Pierwsza noc po 189 km. Postój od 22.00 do 5,20 snu 4,5h. Druga noc po około 370km Postój od 20.40 do 5,20 snu 6h. Przyjęliśmy taktykę dość szybkiej jazdy ale to kosztuje stąd większa ilość odpoczynków i dłuższy sen. Błędów popełniliśmy dużo ale muszę spokojnie to przemyśleć. Pozdrowienia
    4 punkty
  2. Cześć Do gravela wchodzi opona MTB bez problemu, chyba nawet 2,1. Większość - z tego co widziałem jechała na coś koło 400 i dawali radę. Koledzy nawet mówili, że na początku były problemy ale później nieco zmodyfikowali technikę jazdy i tor i opona szybko wrzynała się w piach, dochodziła do twardszego i całkiem ładnie ciągnęła, ale (zaznaczam) to nie były standardowe opony. Ja tego nie czuję ale większość (jeżeli nie wszyscy) z czołówki jechała na gravelach. Pozdrowienia
    2 punkty
  3. Od 1 czerwca 2021 obowiązują nowe zasady wjazdu z Polski na terytorium Czech. Wjazd do 24 godzin – bez ograniczeń, także w celach turystycznych, bez obowiązku wypełnienia formularza lokalizacyjnego i testowania. Tranzyt - umożliwiono swobodny TRANZYT drogą lądową z Polski przez Czechy do 12 h. Turystyka – pow. 24 h dozwolona wyłącznie dla osób zaszczepionych lub posiadających negatywny test antygenowy lub PCR, wykonany przed wjazdem do Czech. Turystyka do 24 h bez ograniczeń. https://www.gov.pl/web/czechy/stan-wyjatkowy-w-republice-czeskiej-zasady-podrozowania
    2 punkty
  4. Cześć Jacku Drogi Nasz Właścicielu: Jak piszesz bloga to nie pisz: "Rowerem.... itd." tylko pisz "Rowerem elektrycznym ... itd." Uczciwość w dziennikarstwie zawsze jest nagradzana! Pozdrowienia
    2 punkty
  5. 1 punkt
  6. 1 punkt
  7. Udowodniłeś, że można, jak się jest mocnym, poradzić sobie na wszystkim. Nawiasem mówiąc średnia na mtb w trudnym terenie pod 20 km/godz to dla mnie to abstrakcja przy takiej trasie. Jest dość pewne, że na lżejszym sprzęcie, w innym wariancie noclegowym mógłbyś na luzie wejść do pierwszej setki. Jak nie lepiej. Czyli sprzęt nie jest ważny i jest bardzo ważny. Gdybyś miał wybrać oponę na taką trasę to jaka by była? Podejrzewam, że amortyzacja nie musi być??? Wychodziłby więc sztywniak (prawdziwy) tylko na jakim kapciu? Dużo piachów było?
    1 punkt
  8. i lepiej nie będzie, góry nie urosną a zimy będą coraz cieplejsze. Pomyślcie o pokrywaniu tras igielitem, budowie hal narciarskich albo kupcie sobie inne narty (491) Trening na SKIKE - YouTube
    1 punkt
  9. Myślę że to jest bardzo ważne zdanie i podpisuję się w 100% pod takim podejściem. Rozwój infrastruktury narciarskiej jest konieczny, bo wszystko idzie do przodu. Ale rozsądny rozwój, a nie budowanie byle więcej i gdzie się da. Wystarczy spojrzeć ile świetnych terenów, które już zostały kiedyś zaadaptowane na narciarstwo leży odłogiem i niszczeje. Sucha Dolina, Węgierski, Szczawnik. Ten ostatni zbudowany raptem w latach 2000, a pozostały po nim rdzewiejące słupy. Na Jaworzynie Krynickiej też w latach 2000 wykarczowano kawał lasu pod trasę 4, której od kilku lat nawet nikt nie próbuje uruchomić. W Szczyrku też nie wykorzystuje się potencjału tras, które niedawno poszerzano i przebudowywano. Przykłady można by mnożyć. A są jeszcze takie kwiatki jak Kicarz, gdzie rozkopali pół góry, postawili słupy i tak już zostało. Jak na to wszystko spojrzeć, to wychodzi, że wcale nie taki kolorowy ten narciarski biznes jak by się mogło wydawać.
    1 punkt
  10. Czyli co jesteś narciarz to rozpierniczyć wszystko dookoła... w tym te resztki na które wpływu nie mają te leśne pasożyty z Lasów Państwowych. Róbmy tak dalej i końca patrzmy. Dziś trip rowerowy po rejonach Mogielicy i już jakiś cwaniak postawił na hali Stumorgowej przyczepę kempingową, zrył sporo traw z borowinami, ogrodził i jeszcze kamery zamontował. Tak sobie teraz oczami wyobrażni widzę tą stację narciarską co to mieli tam ciągnąć ze Słopnic. Co to by tam się działo. Ani mi to nie pasuje zimą ani latem i każdego z tak durnymi pomysłami na resztkach naszych "dzikich" gór okładał bym kijem przez plery. Możesz się obrażać bo jak widać nadajemy na innych częstotliwościach. Powtarzam po raz setny usprawniamy i modernizujmy to co jest obecnie a dopiero potem kreślmy na mapach kolejne wyciągi.
    1 punkt
  11. Kolejna wiadomość z Poznania : Wełna ma kilka odcinków jednodniowych, Obra podobnie plus kanały, do tego jej główny dopływ Mogielnica.
    1 punkt
  12. Nie ma i nie będzie,bo wszędzie dla Polaków za daleko i kiepski dojazd.Gdy kiedyś Bronek M. inwestował w Lawortę i Gromadzyń w Ustrzykach Dolnych,czynił to dla klienta ze Lwowa,który jest duży i blisko,i przyjeżdżał przed 2004.Niestety,gdy weszliśmy do UE,napór Ukraińców się skończył,ze względu na korowody wizowe,i już nie powrócił.Ustrzyki Dolne są puste nawet w okresach feryjno-świątecznych,a ile jeszcze stamtąd trzeba byłoby jechać na połoniny...
    1 punkt
  13. Cześć Podałem czasy orientacyjne. Ten zmarnowany czas boli najbardziej i jest największym błędem. Niestety jest i trzeba pracować nad tym, żeby się jak najbardziej zmniejszał a składa się nań: - rozbijanie i zwijanie obozu - postoje przy sklepach zakupy i jedzenie - postoje krótkie - czyli takie na 4-5 minut w celu napicia się odsapnięcia itd. - niesienie i prowadzenie roweru - czas zatrzymywanie się i ruszania - bezwładność sprzętu jest taka, że tak naprawdę nie wiem od jakiego momentu on liczy ruch a od którego postój. Mam wrażenie, że w wielu przypadkach na stromych podjazdach gdy prędkość spada poniżej pewnej wartości on to postrzega jako zatrzymanie i ponowne ruszenie czy coś takiego - to pewnie kwestia jakichś ustawień Pozdrowienia serdeczne I jeszcze raz chciałem to podkreślić co napisałeś: sprzęt to sprawa drugorzędna, całkowicie drugorzędna i taka też była moja idea udziału w tych zawodach. Mogłem sobie kupić nowy rower, specjalne sakwy, itd. ale mnie zupełnie nie o to chodziło!
    1 punkt
  14. Nie rżnij głupa bo aż ręce opadają. Nie chodzi o to że ktoś lubi "stacje na pagórach" a nie lubi tych z przewyższeniami i widokami, tylko o to że w parku narodowym nie ma miejsca na mcdonaldsa.
    1 punkt
  15. Jeszcze nam drugiego Scyrku trzeba w Bieszczadach i jeszcze w Parku... Szkoda się denerwować na tak durne pomysły.
    1 punkt
  16. Korzystając z pobytu u rodzinki w Białymstoku, popełniłem dwie krótkie wycieczki po okolicy Dzień pierwszy Ruszam bladym świtem czyli około 11:00:-) Początkowo jadę prosto na zachód w stronę Narwiańskiego Parku Narodowego, po drodze mijając miejsce straceń zwane Szubienicą. Za Barszczewem zmieniam kierunek na południowy. Zieleń jest mega soczysta - aż miło popatrzeć:-) W okolicy wsi Zawady skręcam na chwile na Topilec i próbuje dotrzeć do wieży widokowej. Niestety ostatnie 500metrów to totalne chaszcze i jakoś mi się odechciewa. Ale nie ma tego złego, bo po drodze jest klimatyczny cmentarzyk położony w środku lasu. Za Turośnią trafiam na najładniejszy kawałek tego dnia. Dzisiaj na półcywilnie - jakoś zapomniałem koszulki kolarskiej. Widoki cały czas fantastyczne W Juchnowcu krótki popas w pobliskim sklepie. I końcówka trasy - również bardzo przyjemna. Dzień drugi W planach była pętla Białystok - Supraśl - Królowy most - Dojlidy, ale coś sie kiepsko czuję. Pocę sie bez powodu, jest ból gardła, kaszel. Stąd postanawiam pojechać do Supraśla i lekko zmodyfikowaną trasą z niego wrócić. Początek to przejazd przez cały Białystok, niby ścieżka, niby pusto, ale jedzie się jakoś ciężko, światła wkurzają, miejscami ścieżka z kostki również. Później jazda ścieżką wzdłuż DW 676 również nie zachwyca. Ładna ścieżka, ale na drodze bardzo duży ruch, hałas, spaliny - nie tak miało być. Choć widoki niebrzydkie. Sytuacja poprawia się gdy dojeżdżam do Supraśla, tam najpierw na most nad rzeką Supraśl... Później leniwie kręcę nadrzeczną promenadą, ludzi dużo, ale tylko w okolicach plaży miejskiej. ...jadę kawałek dalej szutrówką do punktu widokowego, raptem 3 km, a tu już przyjemnie pusto. Drogę powrotną lekko modyfikuję i w Ogrodniczkach odbijam od głównej drogi. I to pomysł na 5-kę bo ruch zerowy, a i podjazd rzędu 5-6% się trafia. W samym Białymstoku jadę jeszcze fajną ścieżką na uboczu i przez las zwierzyniecki wracam z powrotem do rodzinki.
    1 punkt
  17. Zjeżdżałem tamtędy, chyba w '92. Z tego co pamiętam - momentami wąska ale dość łatwa trasa. To w ogóle ciekawy wyjazd był. Pojechaliśmy, z 4 kolegami z liceum do Żabnicy. Mieliśmy po 16 lat. W Żabnicy, mieszkaliśmy w jakiejś chałupie z dziadkiem, który miał chyba ostatnie stadium gruźlicy (przynajmniej tak się wydawało codziennie około 5:00). Nie pamiętam nazwiska gospodarza, ale od przystanku PKS, przy jakimś pawilonie handlowym, szło się w górę jakieś 40 minut. Wyciąg - wyrwirączka ~300 m stoku. Planowaliśmy tygodniowy pobyt, ale po 4 dniach nam się znudziło, dlatego po dziadkowej pobudce o 5:00, spakowaliśmy się i po ciemku, przez strumyki i z jedną latarką zjechaliśmy na przystanek. Kierunek - Zakopane! PKS miał przyjechać zdaje się 6:15. Ale nie przyjechał. Kolejny był chyba przed ósmą, zdaje się, że do Suchej Beskidzkiej. Po drodze, była jeszcze przerwa na popchanie autobusu, gdyż nie mógł wjechać pod jedną z górek. W Suchej przesiadka i wczesnym popołudniem zameldowaliśmy się w Zakopanym. Resztę dnia zajęło nam znalezienie kwatery, która przy naszym, skromnym budżecie, pozwoliłaby jeszcze pojeździć na nartach. O dziwo, udało się prawie przy samych Krupówkach. Następnego dnia, znów około 6:00 - Kuźnice. A tu kolejka z 50 osób. Kasę chyba o 7:00 otwierali. Pamiętam jak dziś. Po otwarciu kasy, zrobiło się jakieś zamieszanie - dwóch facetów o coś strasznie się kłóciło. Przemknąłem obok, pod drewnianą balustradką i zanim skończyli, trzymałem w łapie 5 miejscówek na pierwszą kolejkę. Jak się okazało - pierwszą i w tym dniu ostatnią. Wiatr był taki, że od wyjścia z górnej stacji podjeżdżało się do zakrętu na Goryczkową. Dalej nie było lepiej. Widoczność zero. A u nas gogli brak. Bardzo ciekawy to był zjazd. Raczej bym go nie powtórzył. Po uzyskaniu informacji, że krzesło dzisiaj nie ruszy, zjechaliśmy do Kuźnic. Po krótkiej naradzie - szybka decyzja. Nosal. Wpakowaliśmy się do jednej z wszechobecnych Nysek i ogień. Na Nosalu było pusto, podczas wjazdu frapował mnie jedynie dziwnie ciemny kolor stoku. Jak się okazało, był to jeden, żywy lód. A my na tępawych nartach (ja miałem Polsport-y Compact). Po jednym "zsunięciu", stwierdziliśmy, że to nie dla nas i trzeba ruszać dalej. Ale informacja o nartostradzie do Kuźnic nas zaciekawiła i właśnie wtedy zdarzyło mi się nią pojechać. Z Kuźnic kolejna Nyska zawiozła nas na Butorowy (po drodze zaliczyliśmy piękny obrót 360 stopni, na środku skrzyżowania, po którym kierowca, bez słowa komentarza ruszył dalej. My też nie odezwaliśmy się słowem ). Po Butorowym (jeśli dobrze pamiętam, to na nartach) doczłapaliśmy jeszcze na Gubałówkę. Zjazd w dół i na kwaterę. Następnego dnia, śniadanie w barze na przeciwko dworca PKP - zrzutka na 2 jajecznice na czterech i płucka dla dziwnego kolegi i powrót do Krakowa, literalnie bez grosza przy duszy. Jeszcze tylko opieprz od rodziców za małą samowolkę (to był świat bez komórek, a my solennie obiecaliśmyzachowywać się poprawnie) i zostały piękne wspomnienia. Jeśli dobrze pamiętam, to zdjęcie zrobione na górze Nosala. Początek nartostrady, za plecami robiącego zdjęcie.
    1 punkt
  18. Trochę to dziwne, w Bieszczadach mają kilka gór powyżej 1300 m, a stacje budują na pagórku o wysokości 600m. Jak ja bym był inwestorem to bym zrobił "Szczyrk" na stokach np. Smereka, Roha i Szarego Berdo. Kolejki 6 osobowe, wyprzegane z Bomblem i najlepiej dwa poziomy, bo było by powyżej 500m przewyższenia. A sezon był by pewnie dłuższy niż w Szczyrku, bo bardziej na Wschod i jest w środku pasma.
    0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...