Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
22.07.2022 - 22.07.2022
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 22.07.2022 uwzględniając wszystkie działy
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Pogoda dopisuje, mamy tropiki w Polsce, więc co tu robić jak nie spędzać dnia w wodzie i na wodzie. Betonowe brzegi, kąpieliska w jeziorze typu basen, to nie nasze klimaty. Wybieramy więc drugi (dziki) brzeg jeziora Powidzkiego. Nasza plaża. Mamy towarzystwo. Tu mój syn z wydrą. Pies czuje się jak ryba w wodzie, tylko co ktoś przepływa obok chce podpływać i sprawdzać czy wszystko w porządku. Z brzegu jezioro prezentuje się fajnie, ale dopiero z wody widać kolor wody. Jest niesamowity. Niemalże szmaragdowy. Są też znaki kardynalne i sporo mielizn (przy większych jednostkach pływających trzeba uważać), choć nie każdy umie czytać znaki. Jeszcze jedno.2 punkty
-
22 lipca 2022 o godzinie 5.59 po całonocnej wspinaczce Monika stanęła na 8611 metrach, tym samym zdobyła wymarzony szczyt. Góra K2 dotychczas została zdobyta jedynie przez 36 kobiet. Jedyną Polką w tym gronie była Wanda Rutkiewicz, 36 lat temu (w 1986 roku). Monika Witkowska jest polską himalaistką, podróżniczką i żeglarką. Opłynęła m.in. „morski Everest” czyli przylądek Horn, przepłynęła też na małej żaglówce zachodnie przejście Arktyki przez morze Beringa na Alaskę i dookoła Czukotki. Jako podróżniczka zwiedziła ok. 180 krajów, organizuje też wyprawy trekkingowe na całym świecie. Jest autorką licznych książek i artykułów o tematyce podróżniczej, a także należy do składu kapituły Kolosów – najbardziej prestiżowego w Polsce konkursu dla podróżników. Miała okazję stanąć na wierzchołkach Mt Everestu, Lhotse i Manaslu, ale uczestniczyła też w dwóch wyprawach na BroadPeak i niższe himalajskie góry (zdobyła m.in. AmaDablam). Przygotowywała się do wyprawy na K2 od dawna, to jej największe górskie marzenie, które w końcu udało jej się spełnić! Monika Witkowska wspinała się z zespołem międzynarodowym, ale na wyprawę wyjechała sama, wyłącznie dzięki funduszom zebranym samodzielnie. Nie do końca było wiadomo czy atak szczytowy dojdzie do skutku ze względu na niespodziewane załamanie pogody, które miało miejsce na wysokości 7400 metrów. Jednak nad ranem pojawiło się okno pogodowe, dzięki czemu Monika wyszła najpierw do obozu 4 na granicy 8000 metrów tzw. „strefy śmierci” i po krótkim odpoczynku, wieczorem, ponownie ruszyła na szczyt. Wspinała się przez całą noc, z wykorzystaniem dodatkowego tlenu, pokonując najtrudniejszy, bardzo stromy końcowy odcinek góry, który dla wielu wspinaczy okazuje się często nie do przejścia. Na 8611 metrów stanęła wcześnie rano i obecnie schodzi do obozu 3, a później do bazy co ma jej zająć dwa dni. "W rzeczywistości nie o żadne rekordy mi chodzi, wspinam się z pasji, a nie z chęci wpisywania się w annały historii. Zakładam że nic nie muszę, dużo mogę, z nikim ścigać się nie zamierzam"- podkreśla Monika. I dodaje: „To na czym mi bardzo zależy, to zwrócić uwagę na to, że mamy Polki które działają w górach wysokich i mają w tej dziedzinie wielki potencjał. Nie jest ich dużo, ale są, zwykle niedostrzegane, a często niestety deprecjonowane. Ja wyprawą na K2 zamierzam zakończyć swoją działalność w górach wysokich, ale jeśli chcemy mieć więcej kobiet podobnych do Wandy Rutkiewicz, to warto na nie zwrócić uwagę i wspierać w ich wyprawach, na równi z mężczyznami.”.1 punkt
-
Płynne przejście z Helu do Juraty… wczoraj gościu stacjonujący w Best Western w Juracie postawił nam obiad w knajpie na Helu. Na plaży kosze, łóżka nawet, pies jak jest to od razu Cavelier King Charles Spanier, sporo lansu, dużo freaków, kto bogatemu zabroni. Tuż przed dziś stadko dzików na drodze. Choć jeden dzik ukryty głęboko w knieji, właśnie nawiedził okolicę. Młodzież w Jastarni przy 49 nad ranem wracają z plażowej i imprezy pociągami, ale raczej do Chałup. Wracając do Juraty to dwa razy byliśmy tym razem między Rewą, a Helem. Późno przychodzą wszyscy na plażę, tu nie ma wyścigów. No chyba, ze zarezerwować kosz czy to leżakowe łoże. Łóżkowy czy koszowy robi tu od 16 lat, parkingowy surfuje, taki klimat. Powrót do domu w 4h ale z rana, stąd dziki i młodzież na drodze, tylko. Fotki z komórki soon. Ukrainka z gitarą.1 punkt
-
Jacy mili leśnicy, zainstalowali na parkingu suszarki do SUP-ów😉. Miło z ich strony. Dziś nie byliśmy sami, SUP-ów na akwenie co najmniej kilka.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dziś upał nas pokonał. Cały dzień w wodzie i na wodzie, zmieniając akwen w międzyczasie. Do tej pory pływałem dystanse sam, z moimi dziećmi, teraz doszła mi moja "wydra". Nasz pies pokonuje coraz większe dystanse w wodzie (może trzeba go szkolić w kierunku psa ratowniczego). Tu jeszcze jedno. I jeszcze jedno. My na SUP-ie. Czasem nieco leniwie. A tu młody się bawi. Po zmianie akwenu. Widokowo. Widokowo cd. I jeszcze jedno.1 punkt
-
1 punkt
-
Dziś druga strona jeziora Powidzkiego, miałem je robić w całości dookoła, ale młody protestował, że za daleko, więc pojechaliśmy na 2 razy. Ta strona od plaży Anastazewo przez Przybrodzin po Powidz, zdecydowanie betonowo, miejscami asfaltowo, trochę promenady, ścieżki rowerowe, trochę jarmarku. Niemniej jednak widokowo i warto odwiedzić to jezioro, choć moim faworytem pozostaje druga storna jeziora. Więcej zdjęć będzie w podróży Moruńska. Dojeżdżamy Ostrowo. Jedziemy wzdłuż torów kolejki wąskotorowej. Sama ścieżka rowerowa i ciąg pieszo-rowerowy. Przybrodzin. Kolejne zdjęcie z widokiem na pomost. Tu mój towarzysz podróży. Nie są to miejsca przyjazne zwierzętom. Tych z czworonogami, zapraszamy na drugą stronę jeziora. Jeden z kilku pomostów, gdzie nie ma "zakazu wstępu". Widok na jezioro. Tu ścieżka rowerowa biegnie przez park. To taki lunapark. Ścieżka przyozdobiona w takie oto ozdoby. Latają liczne helikoptery i inne samoloty wojskowe. Tu kończy się ścieżka rowerowa.1 punkt
-
1 punkt
-
Tym razem kila zdjęć wody. Jezioro Budzisławskie, bez pełnego słońca pięknie, w pełnym słońcu fantastycznie. Oczywiście SUP-ujemy. Gdy wychodzi słońce. Kolor wody zmienia się diametralnie. Coś pięknego. Cieszmy się tym miejscem, bo niestety może zniknąć. Jeszcze widok na jezioro.1 punkt
-
0 punktów







