Cze
Jeszcze wracając do nauki, znalazłem film z postępów syna na przestrzeni 3-ech sezonów. Od pierwszego dnia, ale tu się proszę nie sugerować, ponieważ to prawie 9-cio letni chłopak, bardzo dobrze ogarnięty ruchowo przez inne aktywności, a przede wszystkim tak myślę że po części przez rower + rolki + hulajnoga (na której jeździ od maleńkości i robi na niej cuda, chyba dzięki temu na desce jeździć uczył się w 1 dzień). Pierwsza część to faktycznie pierwszy dzień na nartach po czterech porannych godzinach pionizacji z instruktorem, poszło nadzwyczaj szybko. Ze stoku nie schodził, nawet na obiad. Od 9.00 do zamknięcia. Potem poszczególne etapy ciorania po wszystkim, sezon drugi już w klubie, GS jechany na obozie rodzinnym, super sprawa, gdzie zarówno dzieci jak i dorośli maja opiekę trenerską/instruktorską. Najbardziej nudny sezon w jego życiu, ponieważ tłuczenie tych samych ćwiczeń przez cały sezon. Sezon trzeci już widoczny postęp, te ćwiczenia dały efekt, jazda w miarę poukładana + przesiadka na narty GS junior o innej charakterystyce niż SL (stosunkowo duży promień VS długość narty, co jednak już coś potrafiącym nie przeszkadza w jeździe). W sumie te 3 sezony to 120-140 dni na nartach, jak pisał Marxx74 - klucz do sukcesu, szkolenie i objeżdżenie. Dzisiaj ma 15lat, filmów brak, bo już na jazdę ze mną nie ma czasu. Jutro wraca z Tuxa, pierwszy 5-cio dniowy obóz klubowy. Ja jestem dumny z niego, ale to ciężka praca i masa środków wpompowana w dziecko. Zazwyczaj trwa to sporo dłużej, więc warto się uzbroić w cierpliwość.
pozdrawiam