Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Jeeb

    Jeeb

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      4 969


  2. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      5 316


  3. jacekma

    jacekma

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      238


  4. ZdolnyŚlązak

    ZdolnyŚlązak

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      1 045


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 23.08.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. Z FB: Kupcie karnet sezonowy, który zapewni Wam wstęp do dwóch ośrodków narciarskich! Monínec – zaledwie kawałek od Pragi, oraz Rokytnice nad Jizerou – górska legenda w Karkonoszach, gdzie czekają na Was zjazdy z Łysej Góry (1310 m n.p.m.). Kupcie go już teraz i zdobądźcie najlepszą cenę – oferta ważna tylko przez ograniczony czas!
    2 punkty
  2. Przeglądając powyższy wątek wygląda na to że: Sprzedajni Eko-debile, eko-terrorysci, eko-dzbany, eko-trole i eko-świry wyd...ały dla kasy biednych ski-forumowych narciarzy. Narciarzy, którzy jako jedyni wiedzą co tak naprawdę jest dobre a co złe dla Rysia i dla przyrody. Dosyć "ciekawe" postrzeganie rzeczywistości.
    2 punkty
  3. ubiegły tydzień w dolinie Saas Dolina Saas to nie tylko narciarska zima, ale także bardzo ciekawa oferta dla turystów letnich. Poczynając od łatwych spacerów po asfaltowych dróżkach w dolinie, poprzez liczne znakowane szlaki, via ferraty, trasy MTB, narciarstwo na lodowcu po wycieczki na 4 tysięczniki, których jest tutaj aż 10. Najłatwiejsze to Allalinhorn 4027, Alphubel 4206, Weissmies 4017 i Lagginhorn 4010. Korzystając z kolejek linowych, można je zdobyć w ramach jednodniowej wycieczki. Pozostałe są znacznie trudniejsze i wymagają co najmniej jednego noclegu w wysokogórskich schroniskach. Jako ciekawostka to mieszkając w całej dolinie w ramach opłaty klimatycznej (7 CHF na dzień) otrzymuje się kartę gościa upoważniającą do korzystania z bardzo dobrze działającej komunikacji autobusowej i prawie wszystkich kolejek linowych. Wyjątkiem jest metro pomiędzy 3000 a 3450 m, tu trzeba dopłacić 45 CHF za cały pobyt. Jedynie, jeśli chcemy uprawiać narciarstwo alpejskie na lodowcu należy wykupić skipass za 82 CHF na dzień albo 389 za tydzień. Jako ciekawostka to cały teren ma powierzchnię ok. 205 km kwadratowych, czyli mniej więcej tyle co całe Polskie Tatry
    2 punkty
  4. Tym razem zabieram Was w podróż nietypową – z włoskich Alp (Limone Piemonte) do Andory, w sam środek Pirenejów. To dzień pełen pakowania, transferów, lotu i długiej trasy samochodowej, ale też okazja, by pokazać Wam kulisy moich podróży. W filmie zobaczycie m.in.: 🎿 Pakowanie sprzętu narciarskiego i moje sposoby na oszczędzanie miejsca w walizce 🕶️ Porady dotyczące gogli narciarskich i wymiany szyb ✈️ Lot z Turynu do Barcelony tanimi liniami Vueling 🛍️ Zakupy w strefie wolnocłowej na lotnisku 🚗 Transfer przez Francję aż do Andory 🏨 Hotel Grand Pas – powrót dokładnie rok po mojej poprzedniej wizycie Wskazówki dotyczące roamingu i korzystania z telefonu w Andorze To nie klasyczny vlog z trasy narciarskiej, a raczej „dzień w podróży” – od śnieżnych stoków w Piemoncie po nocleg w Andorze. Jeżeli chcecie częściej takie kulisy moich wyjazdów – zostawcie 👍 i komentarz!
    1 punkt
  5. no to nieźle im odbiło, dużo drożej niż szwajcarski Magic Pass
    1 punkt
  6. Są media które "ryją beret".... i tak już zostaje....
    1 punkt
  7. Wiesz jak to jest - niektórzy patrzą przez pryzmat samego siebie, przenoszą swoje myśli i działania na innych.
    1 punkt
  8. trzeba było do Zernatt pojechać kilka fotek obrazujących warunki narciarskie z 11 sierpnia 2025 na lodowcu w Zermatt. Do dyspozycji mamy 4 wyciągi orczykowe i jedną dużą kabinę między 3420 m.npm i 3890m. Rano o 7 kilka stopni poniżej zera, trasy zmrożone i bardzo twarde, od 11 godziny zaczynają być miękkie ale wytrzymują do zamknięcia o 13.
    1 punkt
  9. Coś tam pojeździliśmy ale…, Moje dziewczyny zapowiedziały że to pierwszy i ostatni wypad na narty w lecie przynajmniej w Europie. Dużo w tym niestety prawdy Lodowiec na Passo Stelvio dogorowuje Praktycznie od rana miękko , jazda w pewnych miejscach na żywym lodzie,średnio przyjemne Sam dojaz na lodowiec z wyjścia z górnej klatki wagonu wygląda atrakcyjnie jak ktoś lubi jeździć ratrakiem. Następne dni nad Gardą rowerowo i trochę w Toskani nad morzem IMG_1367.mov IMG_1387.mov
    1 punkt
  10. Dwa tygodnie temu udało się ruszyć na kolejna weekendówkę. Tym razem padło na Beskid Śląsko-Morawski. Startujemy jak zwykle w piątek po robocie, kwaterę mamy zaklepaną na campingu w Horni Becavy, na którą dojeżdżamy przed 21:00. Sam meldunek przebiega dość wolno, bo następuje zmiana domku z nr 14 na nr 5. Czesi to wyluzowani ludzie i pan z obsługi pokazuje nam tylko kierunek mniej więcej gdzie ten domek się znajduje - identycznych domków jest ponad 20. Ciemności zapadają dość szybko i znalezienie naszego lokum zajmuje ładnych parę, a może i paręnaście minut. No ale w końcu jest - warunki mocno spartańskie, ale jest czysto i dla naszej dwójki miejsca aż nadto:-) Rano na ta trasę ruszamy około 9:30, dość późno, ale dzień cały czas długi, więc mamy czas. Po niespełna 4 km lekkim zjeździe doliną Roznovskiej Becvy, rozpoczynamy pierwszy podjazd tego dnia na przełęcz Pustevny (1018 m n.p.m.) Sam podjazd ma długość około 10km (536 m w pionie) ze średnim nachyleniem około 5,5%. Sztywniejsza jest druga połowa podjazdu gdzieś od 5 kilometra - nachylenia praktycznie cały czas oscylują na poziomach 7-9%. Na przełęczy znajduje się kilka schronisk i tam spędzamy krótką chwile na odpoczynek. Jest tu sporo ludzi, głównie dlatego, że na górze jest duży parking i większość wjeżdża tu samochodami. Zjazd jest dość wąską drogą o świeżo położonym asfalcie. Niestety rozpędzić się za bardzo nie ma jak, bo i nachylenia spore i dużo osób podchodzi/podjeżdża tą stroną. Ale widoki zwłaszcza na samym początku zjazdu są bardzo ładne. Zjazd z przełęczy jest dość długi, ponad 20 km w dół, aż do Frydlanta - jakieś małe hopki są po drodze, ale bardzo krótkie. Z daleka widać główny cel dzisiejszego dnia, szczyt Lysa Hora z charakterystycznym masztem na szczycie. W okolicach Frydlantu jedziemy bardzo fajną ścieżką rowerowa wzdłuż Ostravicy, prawego dopływu Odry. Przed miejscowością Prazmo zaczynamy jazdę w górę, najpierw 7 km doliną rzeki Mohelnica. Tu nachylenia są niewielkie, przy okazji obserwujemy akcje gaśniczą - "ktoś styrte podpalił":-) Po 7 km w Papezovie skręcamy na kulminacyjny podjazd na Lysa Horę. No cóż, podjazd jak dla mnie był mega trudny. Pierwsze 1,5 km to dwie ścianki po około 500 metrów z nachyleniami 13-14% (przedzielone 5% wypłaszczeniem). Ten odcinek na świeżości wchodzi mi całkiem gładko. Później kolejne 1,5km to dość płaski odcinek, a nawet kawałek jest w dół. Od 3km zaczyna się najtrudniejsza część. Przez kolejne 3km nachylenia cały czas po 8-9%. Od 6km już jest miazga, bo nachylenia równo trzymają 10-12%, dodatkowo wyjeżdża się z lasu na całkiem długą prostą i jak na złość słońce również wychodzi zza chmur. Na 1,5km przed końcem podjazdu muszę zrobić krótkiego stopa (myślę że około 1minuty), bo mnie przytkało solidnie. Po odpoczynku wjeżdżam na szczyt. Na szczycie jestem konkretnie umordowany, w sumie trochę nie wiem co ze sobą zrobić:-) Najpierw staje w kolejce w schronisku, żeby coś kupić do picia, ale ludzi mnóstwo i kolejka wcale się nie rusza. Postanawiam w końcu zrobić pamiątkowe zdjęcie przy tabliczce, przy okazji zauważając budkę, głównie z napojami. Tam kupuje wodę, kofolę i zupkę ala kwaśnica, którą wchłaniam w ciągu minuty:-) Chwilę jeszcze kontempluję widoki, ale jestem wypruty na maksa i nawet zdjęć nie chce mi się robić. W międzyczasie dostaję wiadomość od Marcina, że czeka na mnie w połowie podjazdu, więc rad nie rad zabieram dupę troki i zjeżdżam do niego. Zjazd jest słaby, mocno nierówny asfalt, dodatkowo mocne nachylenia, które powodują, że chwilowe puszczenie klamek wystrzeliwuje rower jak z procy, trzeba mocno uważać:-) Po zjeździe zatrzymujemy się kilka kilometrów dalej w przydrożnej knajpce. Tam dzielimy się wrażeniami z podjazdu. Za długo nie marudzimy, bo na kwaterę mamy jeszcze ponad 40 km, w tym dwa podjazdy po około 4 km. Jedziemy w kierunku zbiornika zaporowego Sance na Ostravicy. Najpierw mamy prawie 1,5 ostrego zjazdu po grubym szutrze, na szczęście w końcu dobijamy do asflatu i tam jedziemy już w miarę sprawnie. Sam zbiornik z drogi widać tylko momentami pomiędzy drzewami. Przez Stare Hamry docieramy do drogi 56 (jechaliśmy nią samochodem na camping) i z niej ruszamy na przedostatni podjazd. Podjazd nie jest zbyt trudny, ale mamy już w nogach ponad 100km i ponad 2 tys w pionie. Na górze odpoczywamy chwilę i zjeżdżamy w dół, na jeden z ładniejszych dzisiaj zjazdów. W Podolankach ruszamy na ostatni podjazd tego dnia, początek nie zapowiada nic złego;-) Cisza, spokój, ładna droga, jest sielsko. Niestety ostatnie 600-700 metrów to gruby szuter i nachylenia 14-18%. Ledwo wtaszczam się na górę. Sam zjazd jest już po bardzo przyjemnym asfalcie. Obiadokolacje pochłaniamy w restauracji mieszczącej się w hotel Relax Valaska. Jedzenie jest bardzo dobre, ja zamawiam karkówkę z ziemniaczkami pieczonymi, a Marcin kotlet z piersi kurczaka z ziemniaczkami z wody. Statystyki 1 dnia - wpadł rekord przewyższeń, bo wyszło ponad 2600 m w pionie, Rysy zdobyte:-) Na drugi dzień na śniadanie jesteśmy na otwarciu, czyli równo o 8:00. Ludzi full, ale szybko się ogarniamy, przy okazji łapię jeszcze jednego banana z fajną naklejką:-) No cóż, nie ma przypadków...:-) Drugiego dnia w pierwszej kolejności uderzamy na pobliski zbiornik Horni Becva. A później lecimy na podjazd, który zaprowadza na przełęcz na granicy czesko-słowackiej. Sam podjazd ma około 8km, ale nachylenia są dość łagodne, tylko 1 km trzyma około 6-7%, reszta to 4-5%. Na przełęczy wjeżdżamy na Słowację, ale tylko na chwilę, bo po skręceniu w drogę 487 ponownie jesteśmy w Czechach. humory jakby lepsze niż wczoraj:-D Teraz czeka nas około 60 km drogi prowadzącej generalnie w dół doliną Vsetinskiej Becavy. W większości pokonujemy ją fajną ścieżką rowerową. W wielu miejscach czuć zbliżającą się jesień. Bardzo fajna miejscówka nad niewielkim zbiornikiem Balaton. W okolicy miejscowości Bystricka, skręcamy z doliny w kierunku zbiornika o tej samej nazwie. Jeszcze tylko kilka machnięć korbami i będziemy na koronie. zbiornik Bystricka Malownicza droga do Valasska Bystrica. Po krótkim podjeździe i szybkim zjeździe docieramy do Rožnov pod Radhoštěm. Tam wbijamy się na kolejną fantastyczną drogę rowerową wzdłuż Roznovskiej Becavy I koniec, jeszcze tylko posiłek w tej samej knajpce co wczoraj i po 16:00 ruszamy do domu, gdzie melduję się o 21:00. Statystyki drugiego dnia
    1 punkt
  11. Dzień trzeci Wykorzystujemy pociąg (podjazd 4 przystanki). Pierwsze 20 -30 km nic specjalnego, wycacane wszystko na maksa, asfalt i niestety słabo z przydrożnymi drzewami. Od wjazdu do PN (Kalkalpen) jest lepiej. Choć dupy nie urywa. Ale nagle droga zmienia się w ścieżkę i jesteśmy w zupełnie innych okolicznościach! W jednej chwili wybaczamy nudny początek. A dalej jest jak zawsze na piętrze pośrednim, gdy stopniowo zanurzamy się w austriacki ordnung (musi być) Razem 54 km i 1200 m przewyższeń
    1 punkt
  12. Ciekaw jestem czy pojawi się sezówka na Solden z Obergurgl za ok 464 E…..Pamiętacie z zeszłego sezonu ?
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...