No niby tak..niby -1) facet który na tym serwisie "szefuje" zna się. 2) Byłem kiedyś u Szafrańskiego "z butami" i oprócz pogawędki o interesach z przemiłą żoną p. Marcina moich butów nic pozytywnego nie spotkało -młodzieniec który mnie obsługiwał potrafił załączyć piecyk do wygrzewania - w efekcie buty i tak wylądowały u p. Grzegorza na Zakopiance w Krakowie.
wszystko zależy od ludzi..