Jak co roku od bardzo wielu lat - wyłączając rok covidowy - w pierwszej połowie listopada udałem się na tydzień jeżdżenia na Hintertuxie. Tym razem w dolinie zielono, a na górze trasy czynne jedynie od Fernerhausu wzwyż; zwykle o tej porze roku da się już zjechać na Sommerberg, a czasem tam nawet pojeździć na krześle. Mimo to, warunki na trasach, które były czynne były bardzo dobre; temperatury na niewielkim minusie, do tego przez cały pobyt słońce (tak jeszcze w listopadzie nigdy nie miałem). Narciarsko mega otwarcie sezonu. W najbliższym tygodniu ma się nieco zachmurzyć i trochę dokurzyć śniegu - może zatem i niższe partie lodowca się otworzą.
Niestety mieliśmy przygodę, bo jedna z osób z naszej grupy złamała obojczyk, więc trzeba było skorzystać z usług szpitala w Schwaz - niestety nie pierwszy raz tam byłem asystując komuś w jego ortopedycznym problemie. Przynajmniej już wiem co i jak, choć wolałbym tam znów nie jeździć. Trzeba jednak przyznać, że "obsługa" w szpitalu sprawna.
A tu parę fot: