Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 02.05.2026 w Odpowiedzi
-
Powiadam Ci za prawdę że od lat ubiegam się o łaskę ugoszczenia @Maria kielichem wybornej Kofoli w grodzie Chopoka a i w Spalonym zamczysku atoli... a to karoca nie dojechała ..a to giermek smarowanie nart zbrodził .. stajenemu dni tygodnia się pomieszały... wykoncypowałem więc że Waćpana chudopacholską kompaniję ma za nic i gotowa jedynie łaskawym okiem spojrzeć na rycerza na białych Volantach w zbroję od Bognera odzianego lubo własną kompanije miłuje jeno z wzajemnością.. azaliż fałeczność to?8 punktów
-
7 punktów
-
6 punktów
-
Mylisz się, cny Lexi! Jeno nie zawsze siły dopiszą czy pogoda. A i trochę wstyd mi jazdy samouka (choć się staram doskonalić w sztuce zjazdowej jak potrafię) i kondycji ostatnio mocno cherlawej. Sama raczej chudopacholsko się czuję. A strojnych - nie mam w poważaniu Ani nie miałam, kiedy jeszcze wiek mógł sprzyjać spojrzeniom łaskawym okiem 😉.6 punktów
-
6 punktów
-
W Wiedz Waćpanna że białogłowie samej po dzikich ostępach niepewnie.. bo i zbójcy (Janosik).. i wilcy.. Przespieczniej jegdy wpodle Narciarze niezłomni... mężowie wyklęci..5 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
4 punkty
-
3 punkty
-
Dwa pierwsze dni Haute Route, od Argentiere do Champex. Argentiere, widok na masyw w stronę południową, pierwszy od lewej to Aiguille du Midi (3842 m), następny to chyba Mont Blanc (4808 m) Przekraczamy morenę boczną lodowca d'Argentiere Szczyt Aiguille Verte (4122m) a pod nim lodowiec oczywiście d'Argentiere Docieramy do pierwszej przełęczy Col du Passon (3020 m). Pokrywa popękana przy wlocie do żlebu. Dojście do pierwszej przełęczy Col du Passon. Wyjście ze żlebu na przełęcz. Zjazd z przełęczy. Tutaj jeden z uczestników doznał wypadku, niestety. Linia przejazdu (w poprzek zdjęcia) w stronę schroniska Albert Premiere (2702 m), zdjęcie wykonane dnia następnego Zachód słońca przy schronisku Wejście na lodowiec du Tour Idziemy lodowcem du Tour, w tle Aiguille du Chardonnet Kierujemy się do kotła, którym dojdziemy na przełęcz Col Supérieur du Tour (3288 m) Duży lodowiec Plateau du Trient. Tutaj mamy zjazd do podstawy kolejnego żlebu Ferratą wchodzimy na przełęcz Col des Ecandies (2793 m). Mało śniegu, idziemy w rakach głównie po skale. 6km zjazdu do Champex (1500m), całość po śniegu końcówka po leśnej drodze która wprowadziła nas na trasę nieczynnego już ośrodka.3 punkty
-
Nędzna nadzieja - w grodzie Kraka wsiadanego grali ergo łańcuchy w stalowych rumakach czas borsuczym sadłem pomazać.. .. atoli gdy okrzyk usłyszym cudzoziemski "winter is coming" na mur bez zwłoki przybędziem ..3 punkty
-
Maryja, toś nie widziała na stoku Atosa, Portosa, Aramisa i D’Artagnan nie wspominając już o Gerardzie ze Spychowa i nie pedejszła Waćpanna i nie zagadała. Toż to afront i nietakt z Waszej strony. pozdro3 punkty
-
2 punkty
-
Ja toczę wielką bitwę z Miśka, jeszcze nie przegrałem, wynik walki nie jest przesądzony. Jeszcze parę godzin mi zostało na udany kontratak. Jak rano będzie jakiś narciarz z podbitym okiem to ja.2 punkty
-
2 punkty
-
Przespieczeństwem się nie frasuję, nawykłam, staram i twarda ze mnie sztuka. Aliści zacnej kompaniji nic nie zastąpi ☺️. Czy oważ niezłomna ekipa zaszczyci jutro Rohacką twierdzę, co wrażym siłom lata wciąż opór stawia? Ja się wybieram i będę w fioletowych gatkach, brązowym softshellu i z małym niebieskim plecaczkiem.2 punkty
-
Dzisiaj znowu genialne. Piękne majowe szusy. Do 13 godziny na gigantkach a potem head kore jak zmiękły trochę stoki. Lampa jak pieron, szczyty jak brzytwa. Pojeżdżone do końca w super warunkach. Baza lodowcowa Wielu skiturowcow na trasie na Wildspitze. Pogoda sprzyja na wyprawy. Uchwyciłem trochę aparatem. Zdjęcia poniżej. Jutro ostatni dzień jazdy w sezonie!2 punkty
-
Niewiasty niezłomne (a i wyklęte przez bezrozumnych ciepełkolubów) też były Rzeczywiście, rano warun prima sort, potem oczywiście miękło (oj, nogi tyż). Ale było pochmurno, wiał chłodny wiatr, nawet chwilowo temperatura spadła. Może niedziela będzie miała sens (patrząc na prognozy, wątpiłam). W każdym razie o miesiąc mniej do odhaczania w oczekiwaniu na nowy sezon. Akurat czas zrobić jakąś formę 😏.2 punkty
-
2 punkty
-
No właśnie! Od dawna się zastanawiam, gdzie oni mierzą te temperatury. Doszłam do tego, że na dwóch różnych półkach w lodówce (te przy zdjęciach z kamer).1 punkt
-
Piękna majówka, trudno o lepszą.Paweł zaskoczyłeś mnie Almdudlerem w puszce, nigdy nie zwróciłem uwagi, że też taki jest. Jak wracam do Polski to zabieram ze sobą przynajmniej jedną zgrzewkę do domu.... Tirola Kola również okey. Pozdrawiam.1 punkt
-
Bardzo Waćpanów przepraszam! Nie wiedziałam jak wyglądacie. Dopiero po powrocie, zobaczywszy Wasze zdjęcia, skojarzyłam, że Was widziałam… Właściwie to trzeba chyba wiedzieć, jak człowiek jest ubrany, żeby go rozpoznać na stoku. Pozdro!1 punkt
-
Cze Nie, nie zostajemy. Ale usilnie myślimy nad niedzielą😀. Dzisiaj parę osób na stoku, pogoda niezła, Warun prima sort, a w sumie to doszliśmy do wniosku, że na stoku dzisiaj zostali tylko narciarze niezłomni, a już po części mężowie wyklęci😉. Było zajebczaście, mimo że jeden z kolegów dachował 2x. Ale nikt nie widział. Na finiszu nawet słonko wyszło. pozdro1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Pitztal dzień 2. Prywatny lodowiec, warunki super. Zmrożony, idealnie przygotowany śnieg. Gigantki niosły aż miło. Od poludnia miękko w niższych partiach ośrodka. Górne partie do końca dnia w dobrym stanie. Rewelacyjny wyjazd kończący sezon. Przełom kwietna i maja na lodowcach to wisienka na torcie całego sezonu. Polecam każdemu bo warto! Gulaschesuppe w przerwie. Skoro Tyrol no to po tyrolsku 😃1 punkt
-
@marionen Cześć! Pozdrawiam również! Lodowiec przy orczyku Brunnenkogel kończy się już właśnie przed wyplaszczeniem. Kilka lat temu stracił łączność z głównym lodowcem. Niestety przez zmianę miejsca z Hinteruxa nie spotkamy się w tym sezonie na śniegu, szkoda. Może w przyszłym się uda! Na Pitztalu dzisiaj bosko. Prywatny lodowiec 😎 VID_20260427_100012531.mp41 punkt
-
Cześć. Misio z colą jak stał 18 lat temu tak dalej stoi. Ze wszystkich lodowców najwięcej dni treningowych spędziłem na Pitztalu (uzbierało się wiele tygodni). A ten orczyk za misiem to była nasza główna baza, zwłaszcza lewa strona patrząc od dołu. Pewnie co najmniej z 90 % czasu spędziłem na tym wyciągu. Orczyk długi a końcówka z wypłaszczeniem, zaczęliśmy się wpinać w połowie by nie tracić czasu na dojazd ale jak ktoś z naszej grupy podpiął się do narciarza jadącego z dołu i go wywalił z orczyka to zrobiła się mała afera i od tamtej pory trzeba było wjeżdżać od początku ... Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt







