Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Slavko

    Slavko

    Użytkownik forum


    • Punkty

      43

    • Liczba zawartości

      356


  2. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      4 151


  3. grimson

    grimson

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      3 354


  4. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      5 316


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 02.08.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. Czym nest pech? 1 dzień, jeden nieszczęsny brakujący dzień 😞 Zamknięcie lodowca pod Matterhornem było jak grom z jasnego nieba. Od 1.08, idealnie żeby się nie udało "zaliczyć sierpnia" na tym wyjeździe. Powstała jednak we mnie nadzieja - Saas-Fee. W piątkowy wieczór pokazywało, że działają dwa górne wyciągi. Decyzja? Pobudka przed 6 i trzeba się przetransportować. Pobudka 5:50, sprawdzenie strony www i tu zonk. Wyciągi jednak zamknięte. Bilet jednak już kupiony, więc pojechałem, bo może to jednak błąd na stronie? Niestety to nie błąd. Jedna z pracownic powiedziała mi, że zamknęli z powodu piątkowego deszczu i braku zmrożenia tras w nocy. Może nawet otworzą kolejnego dnia... I dziś 2.08 otworzyli. Z tym, że nocując w Zermatt i mając samolot o 16 z Bazylei niemożliwe było pojechać tam z rana. Sprytny plan połączenia dwóch miesięcy upadł. Teraz pozostaje mi do wyboru - pod koniec miesiąca tu wrócić (ciekawe czy będzie coś otwarte) lub skoczyć do Druskiennik na halę narciarską, choć postanowienie miało dotyczyć naturalnych warunków. Echhh 😞 A tak było wczoraj:
    4 punkty
  2. Troszkę nam to czasu zajęło żeby w końcu ogarnąć przejazd czerwonym pociągiem…..ale w końcu wygospodarowaliśmy czas 🇮🇹🇨🇭 Oczywiscie większość spędzonego czasu to plażing nad jeziorem Como bo 2 dni w zupełności wystarczy na jazdę kolejami Retyckimi ze Tirano w St.Moritz Wiec szybki lot do Bergamo tam wypożyczenie autka i kierunek Tirano- trasa ok 3 h przez Przełęcz St.Marco- polecam.Na miejscu zostawienie auta na parkingu. Zakup biletów w kasie-ok 66 franków w 2 klasie i 113 w pierwszej klasie z miejscówką nie ma potrzeby wcześniejszej rezerwacji.Alternatywą jest regionalny pociąg o połowę tańszy który jedzie po tych samych torach i ma otwierane okna co jest na plus. Sama trasa z Tirano do St .Moritz to ok 3 godziny jazdy…. To prawdziwe okno na alpejski spektakl . Trasa prowadzi przez masyw Bernina zachwyca połączeniem surowej wysokogórskiej natury i perfekcyjnej szwajcarskiej inżynierii. Czerwone wagony powoli suną po stromych zboczach mijając turkusowe jeziora, lodowce i kamienne wiadukty. Cóż tu klikać….to jedna z tych atrakcji które najlepiej pokazują jak pięknie może wyglądać świat widziany z okna pociągu który miejscami jedzie ok 2300 m. nad.poziomem morza . Zdecydowanie polecam 🙂Parę foci
    3 punkty
  3. Potwierdzam, fajna sprawa. Nie byłam pewna czy warto (ceny są kosmiczne w ChF) ale warto. Mała podpowiedź - jeśli ktoś jedzie tam i z powrotem, to warto w jedną stronę jechać Berniną Express, a w drugą zwykłymi liniami. Jest taniej i można trafić na taki otwarty widokowy wagon jak na przedostatnim zdjęciu 🙂
    3 punkty
  4. Druskienniki,tradycyjne rozpoczęcie sezonu.Udałem się tam ufając w pełne bezpieczeństwo ośrodka,co sprawdziłęm wielokrotnie.Żadnych lawin,gwałtownych zmian pogodowych,trasa idealnie gładka przez cały dzień.Nigdy się tam nawet nie wywróciłem.Niestety tym razem było inaczej.W pierwszy dzień rozbiłem sobie mordę,w drugi złamałem nogę.Podobnie koleżanka z ekipy,Słowaczka,też zlamałą...SOR w Druskiennikach mogę polecić każdemu...
    1 punkt
  5. Parę fotek, jutro niestety do domu:
    1 punkt
  6. Ski Amade Skipass 6 dniowy w sezonie 26/27 w terminie 19 grudnia - 26 marca cena zakupu w kasie 432,5e (online od 367,5e) Jest drożej niż w Dolomitach. Już kila sezonów temu zlikwidowali tańszy styczniowy cennik.
    1 punkt
  7. Parę nowych fotek:
    1 punkt
  8. W Krakowie mieliśmy naprawdę świetnego adwokata, który prywatnie był wielkim miłośnikiem gór, narciarstwa (świetnie jeździł), organizował bardzo często Mistrzostwa Polski Adwokatury w narciarstwie alpejskim. Była to też osoba aktywnie działająca w środowiskach sportowych np. AZSu, działała w stowarzyszeniu PSNiT. Mega człowiek - niestety w tym roku odszedł dość nagle - bardzo smutna sprawa. Od wielu lat próbował zainicjować regulację dot. owego "prawa śniegu" lub inaczej "prawa szlaku" - chodzi o ustanowienie czasowej służebności na czyjejś własności prywatnej celem urządzenia i wyposażenia tras narciarskich - oczywiście za opłatą. Napisał on kilka projektów takich regulacji. Spotykał się z politykami różnych frakcji - z różnych powodów nie był się w stanie przebić; każdy niby pomysł podłapywał, ale wiecie jak to z projektami, dobrze jak pochodzą od takiej, czy innej partii, a nie są apolityczne. Oczywiście prawda taka, ze to temat społecznie wrażliwy - zwłaszcza na Podhalu - interesy jednych przedstawiane, są jako zamach na własność prywatną i "ojcowiznę" innych. No tu akurat wszystkim nie dogodzisz. Być może dlatego politycy temat do tej pory raczej omijali. Wielu uważa, że gdyby były takie ustawy, to sytuację typu Gubałówka nie miałyby racji bytu, a że bez takich przepisów - będą to sytuacje nie do rozwiązania. Podobne rozwiązania funkcjonują zagranicą. We Francji z tego co czytałem jest to rozwiązanie ogólnokrajowe - ustawa. A we Włoszech lub Austrii są to rozwiązania lokalne - czyli poszczególne Landy w Austrii lub prowincję autonomiczne we Włoszech - podobne regulacje przyjęły.
    1 punkt
  9. Król Julian i inne takie:
    1 punkt
  10. Dzisiaj niestety był miszmasz na stoku. W nocy i rano solidnie wiało. Wjeżdżałem rano B5 na Lukovą, żeby sobie zjechać kwałek do Priehyby i potem gondolą na szczyt, ale tak wiało, że myślałem, że z krzesełka mnie zwieje. Wicher i widocznośc na 10 metrów, więc się wyżej ie pchałem. Ale gondola na szczyt chodziła. Na południu chyba była lepsza sytuacja niż na północy. Eksplorowałem trasy do Zahradky i Lucky ale szare krzeslo B1 od rana miało usterkę więc do pomarańczowego był tłok. Usterkę usunęli potem i o 12ej krzesło ruszyło. Po południu wróciłem na trasy przy gondoli A3. Generalnie niebieskie trasy o Lucek - 5 i 14 zostały zdruzgotane już długo przed południem. 13-ę to powinni zamknąć o 11ej i na szybko przejechać ratrakiem, bo to był tor przeszkód. Tylu wywrotek na raz w życiu nie widziałem. Niewiele lepiej było z 10-ą wzdłuż gondoli A3. Ludzie padali jak muchy, służby ratownicze zwoziły poszkodowanych hurtowo. Koło 14ej pogoda na górze się poprawiła, wyszło nawet słońce. Teraz czas na obiad i od 18ej jazda wieczorna
    1 punkt
  11. @surfing to się gdzieś mijamy na trasach
    1 punkt
  12. Krótko, żeby nie zanudzać. Poiedziałek i wtorek to była masakra, jak wcześniej pisałem. Największy tłok był przy ondoli Grand - Brhliska. Lepiej było ewakuować się wyżej na krzesła od Zahradky w górę, ale tam też 10 minut stania, chociaż krzesła znacznie szybsze niż gondola. Kolejka do gondoli na szczyt też momentami spora a za chwilę niemalże na bieżąco. Po drugiej stronie do gondoli na krupovej czasami trzeba było poczekać ale tragedii nie było. Może dlatego, że niebieska trasa 34 była zamknięta. Przynajmniej ja trafiłem na taki okres. Od środy nastąpił natomiast wyraźny spadek ludności, bo na wszystkie wyciągi czas oczekiwania znacznie sie skrócił. Były okresy, że na Zahradkach czas oczekiwania to 4-5 minut i to wcale nie z samego rana. Piątek, sobota, to już naprawdę luz (oczywiście w porównaniu do poniedziałku i wtorku - chyba wymiana turnusów), i to również dotyczyło niebieskich tras. Nawet koło 11ej kolejki w miarę znośne, a na wyższych trasach niemalże na bieżąco. Wieczorne jazdy super - mało ludzi. Może dlatego, że spory mróz wybił chęci niektórym. Już koło 19.30 w gondolach jeździły po 3-4 osoby koło 20ej to juz pojedyńcze. Tyle, że cwaniaki z TMR spowolniły gondolę - czas jazdy gondoli 10 minut a nie 6 jak w dzień. W niedziele przypływ ludzi, temperatura się podniosła. A ponieważ ja też kończyłem turnus, to tylko kilka zjazdów z rana i koniec. Co do tras. Naprawdę fajnie przygotowane. Oczywiście w miejscach wrażliwych robiły się odsypy, ale tragedii nie było. Najgorzej było na końcówce trasy 2a przed skrzyżowaniem z czerwoną dwunastką. To chyba tyle. Kilka luźnych fotek. Pozdrawiam
    1 punkt
  13. Jeszcze odnośnie hoteli Na hotelu Damian pojawiło się logo Swissotel. Nie wiem, czy przyjmuje już gości. Ogólnie, przy tym Grand Hotel to jakaś popierdółka. A na Biela Put wyrosło takie coś:
    1 punkt
  14. Zrobione dzisiaj w godzinach 12.00 - 13.00 Lucky i Zahradky To, co widać, to jest kolejka do 10 minut. Natomiast kolejki do gondoli A3 przy trasie nr 10 to tragedia - przez cały dzień od chwili otwarcia do samego końca - średni czas oczekiwania to 20 - 25 minut. Bez fast passu nie radzę tu przyjeżdżać.
    1 punkt
  15. Sobota 19.02. Wiatry wróciły, wszystko stoi, więc pakujemy się i w drogę do domu Na zakończenie kilka widoczków z Lomnickego Sedla. To co się zmieniło na minus w porównaniu do 2020 roku: 1. Płatny parking - 5 euro dziennie przy zakupie skipasu online, przy zakupie skipasu w kasie 10 euro. 2. Niebieskie krzesło nie uruchomione w tym sezonie.
    1 punkt
  16. Brak mrozu i słońce sprawiło, że od START-u w dół śnieg zamieniał się miejscami w cukier, a na trasie nr 1 duże muldy. Pozostałe trasy trzymały się dobrze. Koło południa momentami trzeba było odstać do pomarańczowego krzesła ok 10 minut
    1 punkt
  17. Piątek 18.02 W nocy była dostawa świeżego śniegu. Od rana czyste niebo, tylko nad Łomnicą jakieś chmury. Czarna trasa i freeride zone do godziny 11ej jeszcze w dobrym stanie, potem czarna trasa szybko zaczęła się degradować. Zdjęcia robione przed 11ą.
    1 punkt
  18. Warunki opisałem poprzednio, więc dodawać nic nie trzeba. Może tylko to, że od wtorku Łomnica w zasadzie bez jednej chmurki, niżej czasami lekkie zamglenia. Ludzi mało, przez te kilka dni, może 4,5 razy stałem do pomarańczowego krzesła maks. 5 minut, poza tym na bieżąco. Czarna trasa nieczynna, można było na niej zobaczyć jedynie skiturowców. Foty cz 1
    1 punkt
  19. No dobra, teraz jest chwila czasu, dlatego wrzucę parę fotek. Od 12.01 siedziałem w Wysokich Tatrach, dzisiaj wróciłem. Było Pleso i Łomnica na przemian. Wrzucam kilka fotek z poniedziałku aczkolwiek pogoda i warunki były praktycznie niezmienne przez cały pobyt. Generalnie nocami trzymało się jakieś -7 stopni, w dzień lekki minus. Śnieg naturalny, sporo, zamknięte były łączniki,1a, 4 i 5a. Warunki super, jedyne miejsca, gdzie tworzyły się muldy i lód, to na początku trasy nr 1 i na zakręcie trasy nr 2, ale dopiero koło 14ej. Tragedii jednak nie było nawet dla początkujących. Ludzi malutko przez cały dzień, jeszcze po 10ej można było znaleźć miejsca parkingowe w okolicy hotelu FIS. Powiem krótko - rewelacja!
    1 punkt
  20. Powiem tyle - warunki bajka!
    1 punkt
  21. Tutaj już piątek, ok. godz. 19ej. Ludzi już znacznie więcej, ok. 10 minut stania + wjazd + zjazd = ok. 30 minut.
    1 punkt
  22. Byłem na Szrenicy w zeszłym tygodniu, niestety tylko na nocnych jazdach. Co do Puchatka myślałem, że wolniejszego krzesła niż w Wierchomli już nie ma. Jak widać myliłem się. Fotka z czwartku ok. godz. 18.30. Później było niewiele więcej ludzi, więc wjeżdżało się praktycznie na bieżąco.
    1 punkt
  23. Nie zdążyłem zz edycją ale skoro nie lubisz jazdy wśród tłoku, trzeba było próbować jazdy wieczornej
    1 punkt
  24. Są jeszcze miejsca blisko Białki, gdzie można jeszcze w spokoju podziwiać naturę Kiłebaska z ogniska w takim miejscu smakuje wybornie!
    1 punkt
  25. Witam Dziś rano wróciłem z Czarnej Góry. Moja relacja będzie raczej krótka, nie ma sensu się rozpisywać. Z góry wybaczcie za kiepska jakość fotek, miałem tylko telefon. Ale do rzeczy. W niedzielę po południu melduję się z rodzinką w hotelu. Z uwagi na cenę noclegów przy samym stoku zdecydowałem się na hotel Morawa usytuowany 9 km od ośrodka. Widok z okna miałem taki. Z uwagi na zmęczenie, niedzielne szusowanie sobie odpuściliśmy, mimo, że trasa czerwona przy luxtorpedzie czynna do 22.30. Tam w oddali szczyt to właśnie czarna Góra, tyle, że od tyłu. Wieczorem widać łunę od świateł. Następnego dnia rano meldujemy się na stoku. W oddali górna stacja luxtorpedy. termometr w aucie pokazuje - 5 stopni. W okolicy ośrodka dość intensywne opady śniegu towarzyszyły nam od samego przyjazdu do wtorku włącznie. Dopiero we wtorek po południu opady ustały, za to przyszedł mróz. Ale o tym później. Parę fotek z trasy. Wszystkie trasy połączone są ze sobą łącznikami, dzięki czemu można sobie dowolnie zmieniać konfiguracje bez uprawiania narciarstwa biegowego. Niektóre z nich można same uznać od biedy za trasy, ponieważ miały po kilkaset metrów długości (Ł1, Ł5, Ł6). cd.
    1 punkt
  26. Naturalnie nartowanie to nie jedyna czynność, która tam robiłem. Spacery i sanki też były używane To moje skarby
    1 punkt
  27. Podczas jazdy wieczornej można było sobie zrobić taki myk: jechać trasą B i łącznikiem Ł3 zjechać na trasę A, tuż za jej czarnym odcinkiem. Mimo, że trasa jest teoretycznie nieoświetlona, można nią jeździć, ponieważ biegnie ona pod luxtorpedą a na każdym słupie świeciły się dość mocne lampy. Można było z powrotem wrócić sobie łącznikiem na trasę oświetloną albo zjechać na sam dół. Co prawda nie namawiam do jazdy po zamkniętych trasach, ale ta akurat była dosyć często użytkowana Nawet instruktorzy wbijali tyczki i robili sobie zawody w slalomie (jak oni kurna te tyczki widzieli to ja nie zrozumiem ) Niestety mój telefon bez światła kiepsko dawał sobie radę, ale może chociaż w części poczujecie ten klimacik
    1 punkt
  28. Kolejny dzień praktycznie bez żadnych zmian. Jazdę poranną sobie odpuściłem, spożytkowałem ten czas na pracowicie na trio basen/sauna/jacuzzi w rożnych kolejnościach Natomiast co do wieczora - temperatury te same, pogoda ta sama, ilość ludzi ta sama W związku z budową luxtorpedy wymieniono oświetlenie na trasie. Te trzy osoby na ostatniej fotce na pierwszym planie to serwisanci prowadzący pomiary naświetlenia.
    1 punkt
  29. Próba uchwycenia zachodu słońca Na tej fotce po prawej stronie widać zjazd na łącznik Ł1 I kolejna porcja Ze stoku zszedłem ok 21.30. Już po prostu nogi odmawiały posłuszeństwa :). Temperatura w aucie na parkingu pokazywała - 11 stopni, ale troszkę wiaterku było, na trasie mogło być jakieś -13, może -14.
    1 punkt
  30. Trochę mi się ta relacja przerwała ale obowiązki zawodowe i prywatne nie pozwoliły mi dokończyć relacji. Postaram się to w miarę sprawnie zakończyć. Trzeciego dnia opady ustały, spadła za to temperatura. Jeszcze rano trochę sypało, ale po południu niebo było już bezchmurne. Termometr w aucie koło 16ej pokazywał -8 stopni. Ok. 16.40 ruszła luxtorpeda po ratrakowaniu Parę widoków z górnej stacji krzesła. Jeszcze dość jasno, więc telefon dawał radę z robieniem fotek. Tam w oddali takie wąskie paski białego to trasy C i D. Tras E i F to nawet nie widać. tutaj jeszcze widoczki, póki jasno.
    1 punkt
  31. Tak jak wspomniałem, wieczorna jazda. O ile w rejonie kolei Efka pogoda była całkiem przyjemna to przy luxtorpedzie mgła była już dosyć gęsta. cdn
    1 punkt
  32. Miałem ta "przyjemność: być w Sopocie w ostatnia sobotę. Pojechałem tam z córką. Nie licząc 3 godzin w zeszłym sezonie to jej pierwsze kroki na nartach. Gorka przygotowana ładnie, fajnie ubite, muldy się nie tworzyły. Z racji tego, że w zeszłym tygodniu trochę tego śniegu nasypało w Trójmieście, nie można mieć żadnych zastrzeżeń. I to tyle z pozytywów. Tak jak kolega wyżej napisał - co za matoł umiejscowił orczyk w siodle. Żeby skorzystać z pełnych uroków górki, trzeba było jeszcze 30 metrów dreptać pod górę. Na takiej górce 30 metrów robi różnicę. Druga rzecz - przygotowanie trasy pod orczykiem. W życiu nie widziałem tak fatalnego toru jazdy pod orczykiem. Ludzie przewracali się tam seriami. Oczywiście ci bardziej zaawansowali dawali sobie radę ale wiele osób narzekało. Ja próbowałem z córką jechać razem na jednym orczyku 4 razy - 4 razy się wywróciliśmy. Inni, którzy próbowali w ten sam sposób też mieli upadki. A już nie wspomnę o snowboardzistach. Na takich wybojach nie szło po prostu utrzymać toru jazdy. Deska uciekała im w bok i koniec. Po prostu tragedia. Zastanawia mnie, że po lewej stronie (patrząc od dołu) orczyka był ratrakowany stok ale przy orczyku zostawiony pas 2-3 metrów śniegu. Tak trudno było podjechać do siatki ratrakiem miedzy słupami i wyrównać? Trzecia rzecz - podjazd do bramek przy orczyku był lekko pod górę, co powodowało, że narciarze bez kijków mieli problem podjechać do tych bramek. Tworzyły się przez to niepotrzebne korki, bo ludzie odpinali narty, przechodzili przez bramki i zapinali dopiero w miejscu łapania orczyka. Szkoda, że obsługa miała głęboko w d...pie, co się dzieje przy bramkach i na trasie orczyka. Poza tym odległości między talerzykami były zbyt duże, można było bez problemu zwiększyć ilość talerzyków a tym samym przepustowość, bo przez ten idiotyczny podjazd do bramek tworzyły się kolejki a talerzyki jeździły puste do góry. No chyba, że moc tej maszyny z piekła rodem była zbyt mała, żeby zagęścić ilość. Narciarzowi przede mną talerzyk został w rękach podczas ruszania. Zresztą widać było sporo pustych zaczepów bez talerzyków, co dowodzi jakości tego urządzenia. A przecież sezon na tym stoku ruszył raptem dwa tygodnie temu. Mieliśmy z córką wykupione po 6 zjazdów (na początek - tak nam się wydawało), ale po 4 zjazdach zgodnie stwierdziliśmy, że szkoda naszego czasu i nerwów. Podsumowując - górka nadaje się dla tych co umieją już jeździć i chcą rozruszać kości przed sezonem. Inni powinni omijać ten stok z daleka. Jeszcze jedna uwaga - przy kasie jest napis : Snowboardziści mogą korzystać z wyciągu tylko po wydaniu zgody przez obsługę wyciągu. I wielki wykrzyknik. Wrzucam trzy fotki zrobione kiepskim telefonem, ale więcej nie trzeba. Na stronce Łysej Góry jest wirtualny spacer i można sobie dokładnie obejrzeć cały stok. Może moje fotki nie oddają tego co się działo na orczyku, ale kto nie wierzy - zapraszam na stok.Pozdrawiam
    1 punkt
  33. Niestety byłem świadkiem przykrego wydarzenia. Około 11-12 letnia dziewczynka na snowboardzie dosyć mocno się poturbowała. Efekt - złamana ręka, prawdopodobnie w nadgarstku. Szczęściem w nieszczęściu wywróciła się tuż obok dwóch skiturowców, którzy okazali się ratownikami GOPR, więc momentalnie otrzymała pomoc, a po chwili dojechał skuter. Na szczęście było to jedyne takie wydarzenie jakie widziałem. Generalnie byłem w Wierchomli do wczoraj, jak tam przyjechałem, na stoku było 25-30 cm śniegu na trasach, potem co dwa dni ubywało 5 cm, a ze środy na czwartek znowu przybylo 5 cm.W sobotę było już kilka porządnych przetarć, ale trasy są tam na tyle szerokie, że nie było większych problemów z objechaniem tych miejsc. Muldy jak muldy, zdarzają się wszędzie, więc były i tam, ale w porównaniu do większości polskich stoków na ktorych bywałem, to nie było tragedii.Generalnie wyjazd na bardzo udany, co mi przypadło do gustu to bardzo mała ilość ludzi na stokach. Jedynie w porze przedobiadowej trzeba bylo czasami stać 2-3 minuty w kolejce do orczyka na Polankach bo ta trasa była oblegana przez szkółki narciarskie i typowo początkujących narciarzy. Denerwuje wręcz masakryczna prędkość krzesła na Wierchomlę I - 12 minut. Super stacja jak na polskie warunki, ale jak nie zainwestują w wymianę kanapy to przyszłość nie rysuje się różowo.
    1 punkt
  34. W środę pod wieczór zaczął sypać śnieg i sypał aż do godziny 10ej w czwartek. Pozwoliło to poprawić warunki na stoku, aczkolwiek koło 13ej już były muldy ponieważ najwięcej śniegu spadło jak ratraki zjechały już ze stoku. Mnie to co prawda nie przeszkadzało, bo ja byłem na głodzie i siedziałem od rana do wieczora na stoku, ale na końcowym odcinku trzeba było się mocno napracować.
    1 punkt
  35. Fotki z Wierchomli ze środy. Warunki jeszcze naprawdę fajne, chociaż śnieg mokry. Temperatura na dole stacji +3, na górze około +1 do 0. Kolo 11ej zaczęła opadać mgła. Z góry wybaczcie za kiepską jakość fotek ale robione starym telefonem, aparatu foto boję się zabierać na stok. Na stoku pustki. Na ostatniej fotce formowanie skoczni i przygotowania do poduszki powietrznej - według informacji na stronie w ten weekend ma być za darmo.
    1 punkt
  36. Dalej już tylko gorzej, niektóre trasy zniknęły pd śniegiem, na gondola na szczyt jeździ niemal pusta.Trasa 1b totalnie zniknęła, w pewnym momencie wjechałem w śnieg po same j... i się zatrzymałem. A jadąc trasą 11a w pewnym momencie zabłądziłem. idoczość może 20 metrów, nie wiadomo, gdzie trasa. Niżej nie było tego porywistego wiatru ale za to mulda na muldzie. Na drugą stronę nawet nie przejeżdżaliśmy, bo nie było sensu. Ale gondole A1 i A2 rzeczywiście robią wrażenie.O godzinie11ej to już nawet trasa nr 5 nie nadawała się do jazdy, w zasadzie to o 12ej powinni zamknąć ten cały Chopok i uporządkować trasy. My o 13.30 przerwaliśmy tą nierówną walkę i zjechaliśmy na dół.W sobotę daliśmy czas organizatorom na uporządkowanie tego śniegu. Za parenaście minut wsiadamy do gondoli ale warunki na górze nie sa obiecujące.
    1 punkt
  37. W piątek tak długo wyczekiwany ChopokOd rana a może i od nocy sypie mocno. Godzina 9.00 kolejki przed kasami na ok 10 minut stania. Gondola na Brhliska o tej porze jeszcze na bieżąco. Wjeżdżamy na Brhliska, potem trasą nr 10 do dolnego krzesła na Lukova. Na górze tragedia. Totalna śnieżyca wiatr, na trasach chyba z 15 cm świeżego i zawianego śniegu
    1 punkt
  38. Czwartek. Od rana piekna pogoda, ludzi malutko. I to by było na tyle z Łomnicy i Plesa. Od piątku Chopok. Pozdrawiam.
    1 punkt
  39. Zawirusował mi sie komputer i balem się chodzić na konto.Oto warunki na Plesie ze środy.Od rana sypało, z godziny na godzinę coraz mocniej. Około 11.30 przyszło apogeum. A od godziny 14ej przyszło sloneczko na górze.
    1 punkt
  40. W poniedziałek zmiana planow i zamiast na Pleso pojechalem na Łomnicę.Ludzi 3 razy więcej niż w niedzielę, nie mam pojęcia dlaczego. Na szczęście na parkingach dużo wolnych miejsc. Musiałem kupić skipassy dla kilku osob, co kosztowało mnie pół godziny stania w kolejce. Najbardziej zatłoczone oczywiście pomarańczowe krzesło i gondola, ale kolejka do krzesła pomarańczowego dosyć szybko szła i stania było maks 5 minut. Trochę gorzej z gondolą.W zasadzie wystarczy przeczytać moją relację z Łomnicy z zeszłego roku bo od tego czasu nic się nie zmieniło. Wczoraj była mgła też w Łomnicy ale utrzymywała się tylko od połowy trasy nr 3 do połowy trasy nr 5.Czarna trasa nieczynna - oficjalnie z powodow technicznych. Nieoficjalnie nie wiadomo.Trasa nr 5 ( fotki poniżej) po godzinie 14ej to w zasadzie tylko muldy i lód. Ostatnim razem jak zjeżdżalem nią po godzinie 15ej to widziałem dużo ludzi wywracających się. Jak sobie popatrzylem na ich technikę jazdy to zastanawialem się, co oni tam robią, bo nie powinni wychodzić poza trasy niebieskie.Po południu już tez mocno zmuldowana była trasa pod krzesłem niebieskim - ilość zjeżdżających zrobila swoje.W tej chwili na Łomnicy prószy śnieg a ja wsiadam na krzeslo zaraz.
    1 punkt
  41. Żeby uporządkować, to najpierw przekopiuję mojego posta z innego podobnego tematuCytuję:Zaliczyłem w sobotę Pleso a w niedzielę Łomnicę i Pleso. Warunki eleganckie, krzesło na czarną trasę czynne było. Na Łomnicy zadziwiająco mało ludzi, nawet do pomarańcowego krzesła nie bylo kolejki. W Pleso w sobotę były zawody w skokach na snowboardzie ( oczywiście nie na skoczniach he he ) więc były kłopoty z parkowaniem, ale na trasach ludzi malutko. W niedzielę na Plesie ludzi jeszcze mniej niż niż w sobotę, ale przeszkadzala mgła. W godzinach porannych siedziała w dole, ale po godzinie 14ej podniosla się prawie do gornej stacji, widoczność zmalała do 20, może 30 metrów więc przyjemność z jazdy już niewielka. Stoki przygotowane elegancko. Dzisiaj cały dzień Pleso, więc się wyłączam bo właśnie uruchomili krzesło.Znajomi dzisiaj jadą na Łomnicę, to popoludniu opiszę warunki tam i w Plesie.Dorzucam kilka fotek z Pleso z niedzieli. Od rana w dolnej cześci tras byla mgła, przez co jazda na odcinku od końca trasy nr 4 w dół odbywala się w kiepskich warunkach. Od godziny 15ej mgła zaczeła się podnosić i w zasadzie tylko górne stacje krzeseł był w słońcu a potem już było mleko.
    1 punkt
  42. Zaliczyłem w sobotę Pleso a w niedzielę Łomnicę i Pleso. Warunki eleganckie, krzesło na czarną trasę czynne było. Na Łomnicy zadziwiająco mało ludzi, nawet do pomarańcowego krzesła nie bylo kolejki. W Pleso w sobotę były zawody w skokach na snowboardzie ( oczywiście nie na skoczniach he he ) więc były kłopoty z parkowaniem, ale na trasach ludzi malutko. W niedzielę na Plesie ludzi jeszcze mniej niż niż w sobotę, ale przeszkadzala mgła. W godzinach porannych siedziała w dole, ale po godzinie 14ej podniosla się prawie do gornej stacji, widoczność zmalała do 20, może 30 metrów więc przyjemność z jazdy już niewielka. Stoki przygotowane elegancko. Dzisiaj cały dzień Pleso, więc się wyłączam bo właśnie uruchomili krzesło. Znajomi dzisiaj jadą na Łomnicę, to popoludniu opiszę warunki tam i w Plesie.
    1 punkt
  43. Jeden z kolejnych dni znowu na Lomnicy. Tego dnia już wiatr zelżał i otwarto trasę czarną.Nr 19 - Widok z pośredniej stacji gondoli (START) w górę. Nr 20 - W drodze na czarną trasę. Po lewej stronie trasy widoczne płotki a pod nimi strefa freeride zone. Podczas wsiadanie na krzeslo nabawiłem się lekkiej kontuzji, po ktorej noga napierdzielała mnie cały dzień. Krzesło na czarną trasę w ogole nie zwalnia, wręcz przeciwnie, mialem wrażenie, że tuż przed siadaniem nawet przyspiesza. Źle wymierzylem moment i przywalilo mi w łydkę zanim usiadłem. Kto zamierza tam jechać a jeszcze nie był, to ostrzegam. Nr 21 i 22 - widok na trasę czarną i strefę freeride z góry. Zdradliwa strasznie ta strefa. W jednym miejscu wbity kijek po rękojeść nie trafiał na grunt, w innym miejscu glazy ledwo przysypane. Ja przejechałem się kawałek, zaliczylem upadek po ominięciu takiego głazu cudem, po czym podziękowałem i wróciłem na trasę :)Nr 23 - nie wymaga komentarza Koniec części trzeciej.
    1 punkt
  44. Następny dzień już przy pięknej pogodzie Strbskie Pleso. Godzina tuz po uruchomieniu wyciągów ale w trakcie dnia nie było gorzej. W zasadzie wszystko odbywało się na bieżąco, może kilka razy stałem ze dwie minuty w kolejce.Nr 14 - podroż na Strbskie Pleso wśród pięknej scenerii :)Nr 15 i 16 widoki trasy nr 1. Nr 16 - mój ulubiony fragment na tej trasie : dwa dosyć ostre zakręty w kształcie litery SNr 17 - Widok z górnej trasy na dolinę.Nr 18 - autor relacji Koniec części drugiej
    1 punkt
  45. Fotki nr 11 do 13. Kolejna porcja za kilka minut.
    1 punkt
  46. Kolejne fotki do cześci pierwszej:Fotki o numerach 6 do 10
    1 punkt
  47. W niedzielę wróciłem z Wierchomli. Udało mi się znaleźć kwaterę tuż przy dolnej stacji krzesła , dosłownie 50 metrów od wyciągu. Byłem tam od wtorku i trafiłem na fajne warunki, jeszcze nie było tych dużych mrozów, dopiero w piątek dotarły do Wierchomli ale mimo tego jeszcze do niedzieli sobie pojeździłem. Ludzi malutko, nawet w godzinach szczytu żadnych kolejek do krzesła, raz może stałem ze 3 minuty, i to było wszystko. Kilka razy stałem po 3-4 minuty do orczyka B, bo on jest przy bardzo płaskim stoku, na którym było dużo początkujących, ale po godzinie 14.30 już na bieżąco.Od razu poinformuję, że do godziny 19ej są czynne tylko A, H, I a pozostałe do 15.30. Wcale się temu nie dziwię bo po 15ej to już puste stoki, co mnie bardzo pasowało :)Ponieważ na oficjalnej stronie Wierchomli nie ma zaznaczonych dwóch wyciągów, opiszę jak dostać się z Wierchomli do Szczawnika i z powrotem używając ich . Zaczynamy od dolnej stacji krzesła w Wierchomli (duży różowy kwadracik w prawym dolnym rogu), wjeżdżamy krzesłem ( A), następnie kierujemy się w prawo patrząc na mapie, musimy dojść na nartach kilkadziesiąt metrów do pierwszego łącznika ( zaznaczony jasnozieloną kreską). To wyciąg sznurkowy o długości kilkudziesięciu metrów. Po przejeździe jeszcze kilkanaście metrów przy pomocy kijków i już zjeżdżamy( różowe kropki ) w kierunku trasy numer 7. Na tym kawałeczku musimy się mocno rozpędzić, żeby dojechać na szczyt pagórka , bo inaczej czeka nas kolejny kawałeczek machania kijkami. Na górze tego pagórka jest nieczynna chatka. Już jadąc tym sznurkowym wyciągiem ją widać, więc od razu wiemy dokąd musimy się rozpędzić aby nie drałować pieszo. No dobra, dojechaliśmy do chatki. Teraz zjeżdżamy trasą nr 7 w dół, ale nie podjeżdżamy do orczyka przy tej trasie, tylko przejeżdżamy za orczykiem w stronę orczyka G ( pomarańczowe kropki). Na tym kawałeczku zaznaczonym kropkami musimy mieć pewną prędkość bo żeby podjechać do orczyka G, musimy pokonać małe wzniesienie. Wjeżdżamy tym orczykiem na górę i musimy się przesiąść do drugiego orczyka łącznikowego ( fioletowy kolor). Niestety ten orczyk łącznikowy jest powyżej orczyka G, w związku z tym musimy albo odpiąć narty i podejść w górę ok. 30 metrów, albo podejść nartami. Jak wjedziemy łącznikiem na górę to już tylko kilka machnięć kijami i zjeżdżamy trasą numer 9 w stronę Szczawnika. Tutaj taka mała dygresja moja. Trasa numer 9 ( część niebieska) to powinna być raczej zaznaczona na zielono, bo jest tak płaska, że trzeba się nieźle starać, żeby dojechać do części czerwonej . Ale mimo tego to bardzo fajna trasa .I teraz z powrotem do Wierchomli. Wjeżdżamy na górę krzesłem ( H), przechodzimy w poprzek stoku do orczyka i jesteśmy na górze ( I). Stąd należy się rozpędzić jak najmocniej ( ciemnozielone kreski) aby dojechać jak najbliżej tego pierwszego wyciągu łącznikowego ( sznurowy). Im mocniej się rozpędzicie tym mniej będziecie musieli iść pieszo (ciemnozielone kreski). Mnie się udawało mniej więcej do czarnej kreski z opisem – koniec zjazdu. Ale i tak kilkadziesiąt metrów trzeba drałować na nartach. Podjeżdżamy sznurkiem i jesteśmy z powrotem na A.Może ten opis to tak strasznie wygląda, ale w rzeczywistości to jest bardzo fajny i przyjemny maratonik, żeby się rozruszać he he i często go stosowałem. Jeżeli ktoś zaczyna od Wierchomli to przypomnę, że po 15.30 aby przejść na trasę do Szczawnika to musicie drałować pieszo z A aż do górnego I, a to już żadna przyjemność. Wracając do samych tras, jeździło mi się naprawdę super, ale po godzinie 17ej ostatnie 100 metrów trasy numer 1 to prawie sam lód i trzeba mieć dobrze naostrzone krawędzie, żeby zjechać do krzesła bez strachu i łagodnie wyhamować. Co do kwater – jeżeli chcecie mieć blisko wyciągów to szukajcie domów z małym numerem porządkowym.Minus to moim zdaniem strasznie długa jazda krzesłem A - 12 minut ! Przy obecnych mrozach można nieźle zamarznąć. Ponadto wysiadanie z krzesła H odbywa się na płąskim terenie i jak się wysiada z niego to nie ma gdzie zjechać tylko trzeba uciekać przed siebie, żeby krzesło nie uderzyło skręcając.Mam nadzieję, że moja przydługa relacja pomoże tym, co planują wypad do Wierchomli. Pozdrawiam wierchomla.zip
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...