A ja należę do grupy naiwnych.
Porzucam narty zazwyczaj byle gdzie,oczywiście nie na środku przejścia.
Liczę na to,że zwykłe sklepowe narty nikogo nie interesują.
Co innego komórki .
Jeśli chodzi o przykre doświadczenia to miałem jedno tylko.
Jakieś 40 lat wcześniej:eek:.
Ktoś mi "zajumał" narty a nazajutrz miały być na Dębowcu zawody dla dzieci.
Szczęśliwie ojciec zdołał zakupić mi nowe.
I tak dzięki złodziejowi ze zwykłych klepek "przesiadłem się" na nówki ze stalkantami jak sie to wówczas dumnie nazywało.