Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Maria

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    1 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Zawartość dodana przez Maria

  1. Na jakość warsztatu, rzeczywiście, nie mam co narzekać. Morał: grunt to wybór właściwych fachowców;)
  2. To jak to jest, że ja mam Mickiewiczowskie 44, a ciągle jeszcze pod górkę?!
  3. Wszystkiego najlepszego! Samych miłych niespodzianek w życiu i dużo radości!
  4. O wakacjach: Mówi żona do męża: - Kochanie, wyjeżdżam na tydzień do mamusi. Czy mogę coś dla Ciebie zrobić? - Nie, dzięki, to mi w zupełności wystarczy...
  5. Oczywiście wszyscy wiemy kto zbudował obóz, i dla przypomnienia czy wprost nauczenia tego cudzoziemców, zupełnie słusznie nazywamy go (od niedawna, od kiedy pojawiła się na forum publicznym ta kwestia) jego niemiecką nazwą. Użyłam polskiej - bo tak mówią wszyscy, którzy te czasy pamiętają. A rozmawiałam z wieloma. Dla wszystkich tą traumatyczną nazwą był "Oświęcim", i użyłam tej nazwy bez zastanowienia, bo to było naturalne. Nie zaczynaliśmy tu dyskusji historycznej, nie piszemy też artykułu popularnego dla ignorantów. Chcieliśmy wspomnieć nie tylko postać, ale przede wszystkim wspaniałego człowieka. Nie psujmy tego niepotrzebnym wytykaniem braku "poprawności politycznej"!
  6. Właśnie o wspinaczce (Igła na Żółtej Turni) W. Żuławskiego ze Stefanią Grodzieńską (też niesamowita kobieta!) trafiłam na zabawny wierszyk: Raz na prawo Raz na lewo Wawa jest na Igle Ale już nie śpiewa Bo w dole Stefania w górze chwytów brak Lecz Wawa naprzód idzie I śpiewa sobie tak: Chodź moja Stefanio Bo nas sława czeka Jakoś cię przeciągnę, Szczyt już niedaleko Pani Stefania uprawiała taternictwo "rekreacyjnie i towarzysko", też bym tak chciała, dla rozrywki i towarzystwa przejść trudną nową drogę A wracając do Bronka Czecha, w tekście Szatkowskiego nie wymieniono jeszcze jednego ogromnego sukcesu, gdyż nie był on oficjalny: w Mistrzostwach 1929 konkurencje alpejskie nie były jeszcze rozgrywane oficjalnie. Ale odbył się bieg zjazdowy (2 etapy), z Kasprowego na Gąsienicową i z Gąsienicowej do Olczyskiej. W tym biegu Bronek zdobył nieoficjalne mistrzostwo świata przed Anglikiem Brackenem, jak później wspominał, na nartach, do których, po podglądaniu Anglików, dorobił sobie "nowoczesne" wiązania ze sprężyn z hantli kolegi. Co więcej, Bronek nie uznawał, by uprawianie narciarstwa dla samych rekordów było właściwe. Mimo iż sport rozwijał się już w tym kierunku, i wszechstronność stawała się obciążeniem, uważał, że specjalizacja i dążenie do samych wyczynów jest wypaczeniem, uważał, że sport powinien rozwijać. I w tym kontekście właśnie mieszczą się jego cytowane wypowiedzi. A potem 4 lata Oświęcimia. Tak mu już niewiele brakowało. + 5 czerwca 1944 [*]
  7. Dobre, dobre:D. Radziecki generał wizytował bazę wojskową gdzieś na pustyni afgańskiej w starych dobrych czasach. - Nu, szeregowy, dobrze wam tu? - Tak jest towarzyszu generale. - No a z seksem kak? - Towarzyszu generale, w poriadkie. Mamy tu za stodołą wielbłądzicę. Pyta jeszcze kilku i wszyscy mówią to samo. W nocy zaintrygowany generał nie wytrzymał i poszedł za stodołę. Patrzy - jest wielbłądzica. Pomyślał: "było, nie było sam sprawdzę" i ją wykorzystał. Na drugi dzień generał odjeżdża i na pożegnanie mówi: - Nu chłopaki, ta wasza wielbłądzica to straszna chabeta. Na to jeden żołnierz się wyrwał: - Chabeta, nie chabeta ale do najbliższego burdelu dowiezie.
  8. Słusznie, najwyższa pora:D. A co tak będziemy cały czas jeździć po ziemi? Trzeba się czasem oderwać od twardej rzeczywistości:)
  9. Temat na przyszłej maturze: Rozwiń cytat :"nam strzelać nie kazano" - w oparciu o występ reprezentacji Polski na mistrzostwach Euro 2008 r.
  10. Maria

    Odliczanie

    Bardzo słusznie, zawsze to mniej. Też tak myślę. Warto by może mieć co zdefraudować...
  11. Spoko, można wtedy zrobić wielki zlot forumowy, w razie czego wszyscy zaświadczymy, że nie opuszczałeś naszego towarzystwa ani na sekundę, a w ogóle to działałeś w obronie własnej i w stanie wyższej konieczności (niepotrzebne skreślić, uzgodnić wspólną wersję i iść w zaparte)
  12. Maria

    Fotoradary

    Ano może i tak. Nie każdy facet w wielkiej bryce jest cepem, który nie umie jeździć, a i ci od gruchotów mają swoje ambicje. Po prostu przemawiało przeze mnie doświadczenie kierowcy auta niepozornego - bo naprawdę, jak jedzie wielka bryka, i nie stara się zajechać mi drogi, to taka rzadkość, że się oglądam - zerkam, jak wygląda ten rzadki okaz gentlemana;). A na pewno nie jeżdżę flegmatycznie, tylko pewnych głupot nie robię.
  13. Kawał na upał, od którego mąci się w głowie: W niebie trzej wielcy fizycy: Pascal, Newton i Einstein (fizycy robią czasem głupie rzeczy) postanowili zabawić się w chowanego. Na Einsteina wypadło, że kryje. Pascal schował się za chmurką, a Newton rysuje kwadrat 1mx1m. Einstein kończy wyliczać: Szukam! O, mam cię, Newton! Na to Newton: Nieprawda, ja jestem Newton na metr kwadratowy, czyli Pascal.
  14. Maria

    Odliczanie

    Sezon 2006/07 zaczęłam 12 listopada. 2007/08 podobnie, dokładnie nie pamiętam, ale chyba 9 albo 10. No to zaczynam odliczanie na 2008/09. Jeszcze tylko 4 miechy! A klimat się ochładza, może mniej?
  15. No, i co słychać, Mysiauku, w temacie bestii? Tak, żebyś nie myślał, że zapomnieliśmy o Twoim nieszczęściu:)
  16. Maria

    Fotoradary

    Oczywiście, że macie rację. Obawiam się, że bezpieczeństwo na naszych drogach to bardzo odległa przyszłość. Bo wysokie mandaty, jak piszecie, spowodują tylko zaostrzenie gry: my kierowcy kontra "władza", pewnie po drodze i korupcję, a tak skomplikowany system musi nie być sprawny (g. chłopu po zegarku). Wydaje mi się, że jest to część polskiej specyfiki - działanie dla picu. Czy jest dobre prawo, czy złe, stosowane przez ludzi o niskiej kulturze (mówię nie tylko o kulturze osobistej, ale przede wszystkim społecznej), zawsze zamieni się w karykaturę. I to jest chyba główny polski problem. Wiąże się to z brakiem odpowiedzialności. Politycy unikają jej przez działania fasadowe, bez rozważania prostych konsekwencji, zwykli ludzie skupiają się na unikaniu własnej niewygody, bez zważania na cokolwiek - w tym na bliźnich. Oczywiście, nie wszyscy. Ale taki procent, że życie staje się nieznośne. Bo cóż - nawet tam, gdzie są ścieżki rowerowe, służą za wygodne parkingi. Agresja na drogach nie wynika tylko z ich marnego stanu - jest, moim zdaniem, objawem choroby społeczeństwa. Owszem, wiem, że używam mocnych słów. Ale popatrzcie na kierowców, którzy, właśnie jak pisał Race, ewidentnie jeżdżą głównie nie po to, by się przemieścić, a żeby pokazać, że są lepsi od innych, a nie tylko przepisy, ale i zdrowy rozsądek to coś poniżej ich godności. Zwolnić w terenie zabudowanym?! Jak to, JA jadę moim wspaniałym samochodem! A co się dzieje na wąskich drogach po zmroku? A ta nasilająca się ostatnio mania przejeżdżania na czerwonym świetle? I drobiazg, prawie każdy cymbał w wielkiej bryce (chyba rzeczywiście Freudowska interpretacja jest słuszna:D), zaraz ci zajedzie drogę, waląc na pełnym gazie na czerwone światło... PS. Pisałam tak długo, że przez ten czas pojawił się nowy post Race'a. Otóż właśnie. I w krajach, gdzie drogi są bezpieczniejsze, nikt na nich nie szaleje. No, i ten policjant, czujący się gospodarzem. Ech, łza się w oku kręci...
  17. Maria

    Fotoradary

    Zgoda, z tym bywa różnie, choć to raczej zawadiaccy chłopcy nie oświetlają rowerów i wyskakują jak diabeł z pudełka, może traktując to jako rodzaj "sportu" - przynajmniej w moich okolicach. I jeszcze jedno mnie często wkurza - jedzie taki na pełnym speedzie chodnikiem, a ludzi (często starszych i nie sprawnych i dzieci, traktuje jak tyczki w slalomie... Zresztą, rowerzyści już i tak się trochę ucywilizowali, w miarę, jak rośnie popularność tego środka lokomocji. No, a jazda autem polega też na obserwacji drogi i świadomości, co może się wydarzyć. To, prócz prędkości, jedna z przyjemności - przewidzieć i wymanewrować. Ale to, co napisał Raceman: to też święta prawda. Właśnie nie dalej jak wczoraj widziałam w Krakowie, na skrzyżowaniu na Dietla niedaleko Wawelu, jak taki cwaniaczek nie raczył się zatrzymać na czerwonym, i z wielkim piskiem udało mu się wyhamować nie przejechawszy staruszki. Oczywiście, zaraz zwiał. I co takiemu zrobić? Coś by się przydało!
  18. Maria

    Fotoradary

    A nie mówiłam, rowerek z przyczepką (na pasażera albo narty, te zresztą można wieźć przy plecaku "na husarza"). I nie naciskać zbytnio na pedały! Ciekawe, co radar na rowerzystę przekraczającego prędkość? Ostatniej niedzieli wybrałam się z Krakowa do Suchej Beskidzkiej. Oczywiście, omijając Zakopiankę bocznymi drogami. Ale na takowych też są roboty drogowe i zatory. No i ... 55,9 km zabrało w sumie prawie 1,5h. Średnia szybkość jak dla roweru
  19. Maria

    Mistrzowie

    Myślę, że Wróżce chodziło o urodę opisu literackiego widocznego na ekranie. A w ogóle to się absolutnie zgadzam z opinią: Najwyżej do tego można dodać fonię, i to będzie bardziej nauka terminologii niz samej jazdy.
  20. Super! To naprawdę może podziałać
  21. No to OK, zimę powinniśmy mieć załatwioną jak sie patrzy:)
  22. Niezłe jest też wieczorne testowanie butów narciarskich, najlepiej do tańca z przytupem - kiedyś wypróbowałam na prawdziwych bestiach - młodym pokoleniu zakazanej rodzinki, która przez lata zatruwała życie w naszym domu. Albo Etiuda Rewolucyjna na maxa - przecież tylko klasyka;)
  23. Może wyobraź sobie, że jesteś na Alasce, śpisz w namiocie pośród śniegów, a twój zaprzęg odwiecznym zwyczajem chwali bogów Zimy? Może biedny futrzak tęskni do zimy? Jak i my? Ale to chyba do niczego, skoro marzy ci się plaża... Tak czy inaczej, właścicielkę bym odstrzeliła, choćby dla poprawienia sobie humoru.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...