Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Maria

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    1 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Zawartość dodana przez Maria

  1. Uff, aż mi ulżyło:D. Bo rozglądając się naokoło trudno w to uwierzyć!
  2. A ja byłam ostatniego Sylwka na Polczakówce - o 23.00 rodzinka do łóżek, ja szybko zbieram graty, przywdziewam odpowiedni strój, do autka - i zdążyłam akurat na północ. Ludzie trochę się bawili, dużo jeździli - w sumie było super, może dlatego, że stacja niewielka.
  3. Obejrzałam sobie obrazki z kamer. Jakie ładne letnie krajobrazy... A mnie chandra letnia dorwała. Napiszcie, ludzie, coś o zimie!
  4. W razie wątpliwości proponowałabym raczej zacząć od babki... . Może zwierz się uspokoi?
  5. Maria

    Fotoradary

    :D:D No właśnie, na rowerku to dopiero można mieć uciechę z łamania przepisów:D. Dla przyzwoitości dodam, że nie robię tylko jednego - jeśli muszę jechać chodnikiem, to szanuję bliźnich nim idących (co akurat z przepisami nie ma nic wspólnego, bo w ogóle nie wolno). Ale cała reszta:rolleyes:
  6. No, z tą karą śmierci to się nie zgadzam - jakby jednego czy drugiego powiesili, to cały ogół by myślał, że im akurat się upiecze - tak, jak z niebezpieczną jazdą na drodze: tamten zginął, ale ja jestem kozak, umiem, i mnie nie złapią. Doszedłby jeszcze fajny smaczek ryzyka, etos i patos zawodu bandyty. A państwo byłoby w naszym imieniu samym ojcem chrzestnym, co mi się wcale nie podoba. Popatrzmy, jacy okazali się w praktyce niedawno głosiciele haseł o surowej walce z przestępczością...
  7. Maria

    Fotoradary

    Widziałam niedawno zdjęcie duńskiego roweru z przyczepką - taka riksza, tylko niższa:D. A tak na serio - jeżdżę po Krakóffku na rowerze (bez względu na porę roku), i nawet w najdalszych punktach jestem szybciej (i na pewniaka, bez fluktuacji wynikających z sytuacji korkowej) niż autem:D. Jak mam jechać autem, to mnie szlag trafia.
  8. Och, czemu od razu nudą? Może po prostu zwykła, codzienną radością?
  9. Wszystkiego najlepszego! I jak najmniej piachu, najwięcej śniegu:D
  10. Nie mam quada ani motocykla (choć ten ostatni trochę kusił mnie przez pewien czas), ale przeżyłam parę lat fascynacji jazdą samochodem, przy czym starałam się robić to najlepiej, jak potrafiłam. I wiecie co, przeszło mi jak ręką odjął. Do nart ma się to jak pięść do nosa. W ogóle już mi przeszkadza, że jadąc na narty, sama w aucie, zapaskudzam atmosferę spalinami - tu chcę się napawać nieskażoną bielą śniegu, a kilometr dalej smrodek z mojego auta na pewno przyrodzie czyni pewną szkodę. W ogóle chyba pojęcie sportu nie jest dziś w ogóle przedmiotem żadnych (nie tylko jakichś specjalnie głębokich) przemyśleń. Dla dzisiejszych ludzi sport jest tylko synonimem sposobu na atrakcyjne spędzenie wolnego czasu, zyskanie kondycji i w pewnym zakresie próbę własnych możliwości - ale w granicach wytyczonych przez konwenans. Jest też kwestią czysto prywatną - bez uwzględnienia aspektu ogólnego. 1) Społecznego - nie ukrywajmy, jeździmy na nartach, bo nas na to stać. Ilu nie stać? Co z popularyzacją sportu wśród młodzieży? Ten temat nie istnieje. Przypomnijmy sobie chłopca ze wsi, który tej zimy zabił sie próbując trenować skoki narciarskie w opłotkach. Brak klubów sportowych z prawdziwego zdarzenia, zdrowotność młodzieży dramatyczna. 2) Ekologicznego - przecież tym, którzy korzystają z piękna przyrody, zależy na jego zachowaniu - ale ich głos znaczy tak mało, że ochrona przyrody stała się domeną nawiedzonych ekologów, a narciarzy zepchnięto na pozycję szkodników. Możemy sobie na to ponarzekać na forum, ale we własnym gronie - nikt inny tego nie słucha. W początkach minionego wieku Mariusz Zaruski pisał o Tatrach jako o szczególnym dobru naszego kraju - nazwał je "pustynią" - w sensie miejsca, które pozwala być samemu ze sobą, swoją słabością, które daje możliwość dotarcia do prawdy o sobie przy próbie pokonywania trudności. I uważał, że właśnie dla tej roli są one ważne - żeby dać ludziom taką możliwość. Podobnie pisał Joseph Conrad o morzu (choć dla niego było ono miejscem pracy). Pisał, że nigdy nie walczymy z morzem. Nie można tak myśleć rozumiejąc, jaka jest dysproporcja między żywiołem i człowiekiem - walczyć można tylko z własną słabością, a dla morza należy czuć szacunek. Daleko stąd do sportu rozumianego jako przyjemność wyszalenia się, bez względu, jakim kosztem dla otoczenia to czynimy. Oczywiście, to nie jest czynienie zarzutu nikomu z nas. Te sprawy powinny być troską państwa. Wiem, że to, co napisałam, brzmi albo staroświecko, albo lewacko (tym słowem określa się u nas wszystko, co nie pasuje do pójścia po linii najmniejszego oporu: każdy sobie rzepkę skrobie, a państwo subsydiuje głównie budowę świątyń, w których można podziękować Opatrzności za ten miły stan rzeczy). Ale i tak jest to głos wołającego na pustyni;).
  11. O rany, przecież z tą głupotą to był komentarz do podanego przez Jarka linka, gdzie narciarze są uznani za potwornych niszczycieli środowiska! A jak kto lubi motor, niech się bawi, ile wlezie - tylko niekoniecznie niszcząc góry.
  12. I jeszcze jedno - skłonność do owczego pędu - powtarzania jakiejś bzdury bezkrytycznie tak długo, aż ta stanie się dogmatem.
  13. I w tym SPOKOJNIE tkwi sedno problemu;)
  14. Sorry, że Ci nie odpowiem konkretnie, bo sama (z powodu mikrej postury) jeżdżę na nartach według stosowanych obecnie kryteriów dłuższych niż by miał dyktować mój wzrost. Ale nie mam z tym żadnego problemu, więc może jest to też w pewnym stopniu kwestia mody? No, i na stabilność nie narzekam, a na nartach 20 cm krótszych ode mnie czułabym się chyba dziwnie. Ale nie traktuj mojej odpowiedzi jako wiążącej wskazówki, nie jestem znawcą tematu. Pozdrawiam maria
  15. Maria

    Lato 2008

    E tam, z siodełkiem czy bez, rowerek to dobra rzecz. Muszę wreszcie zadbać o swój, bo klekoce: "smaru, smaru, i może byś mi podokręcała te śrubki, leniwa cholero..." A dobry jest, stary graciel, ma już przeszło 20 lat:D! (Nowszy, górski, jakiś łobuz mi rąbnął, ale cieszę się, że nie tego staruszka:). No i pozdro dla wszystkich 100dentów, sesja i lato też się kiedyś skończą.
  16. Jestem jeszcze z tego pokolenia, które pamięta zwrot "Radzieccy uczeni odkryli...". Czemuś i poziom, i styl prasy (i nie tylko prasy) jest zupełnie niezmienny... Pewnie, niezależnie od wszystkiego, należy dążyć do mniejszego zapaskudzania biednej planety, niezależnie nawet od ocieplenia. I niezależnie od tego, czy potrafimy przewidzieć skutki (a może właśnie dlatego, że po prostu nie potrafimy), powinno się maksymalnie ograniczyć wyp... w atmosferę różnych wstrętnych gazów. Ocieplenie ma być powodowane przez wzrost zawartości dwutlenku węgla w atmosferze. Tyle, że istniały w historii Ziemi epoki, w których zawartość tego gazu była znacznie wyższa niż to teraz grozi. Ale poziom mórz wcale nie był wyższy, bo woda parowała i cyrkulowała szybciej. Wszystkie zależności w przyrodzie są znacznie bardziej skomplikowane, niż biorą to pod uwagę przewidywacze. Zawsze jest jakiś chórek powtarzający w kółko jedynie słuszną koncepcję. Angażuje się potężne środki, tworzy skomplikowane modele - ale u ich podstaw stoją założenia na poziomie podstawówki. A globalne tendencje to staną się jasne najwcześniej po tysiącach lat - i to te bardziej krótkoterminowe;)
  17. Maria

    Okładka Fakty - PZPN goły...

    O gustach to lepiej może nie dyskutować bo rzeczywiście trzeba by dojść do brzydkich słów, ale w sumie to prawidłowo - narty=raj, a jak tu propagować raj w ubraniu:D? A że widok pewnie pasuje do tych skojarzeń jak pięść do nosa - tak to już u nas bywa:rolleyes:
  18. A moje deseczki stoją sobie w pomieszczeniu wielofunkcyjnym (właściwie jadalnio - komputerownia) i gadam do nich cały czas: Już niedługo, niedługo.... Czerwiec już się nie liczy, może we wrześniu gdzieś wyskoczymy, jak nie, to w listopadzie powinien spaść śnieg, a w ogóle to mamy ponoć oziębienie klimatu...
  19. Jarek, oczywiście, to chodzi o Pyszną - dalszy ciąg Kościeliskiej. Odwiedzano ją już w połowie XIX wieku, a stojący tam szałas Towarzystwo Tatrzańskie przerobiło na schronisko, najpierw prymitywne - bez gospodarza, później (tuż przed wojną) rozbudowane. Prowadził je sam Stanisław Marusarz, który przedtem, mimo że był zawodnikiem najwyższej światowej klasy, nie mógł znaleźć pracy w Zakopanem - i pracował w sklepie we Lwowie. W swoich wspomnieniach pisał, jak na początku wojny nachodzili go tam Niemcy - a miał pod podłoga "arsenał" - pasjonował się też bronią. Pewnego razu akurat przerabiał sobie układ celowniczy w sztucerze, gdy nagle do drzwi zapukał patrol... Przytomnie powiesił broń na drzwiach, przykrył ścierką, otworzył i zaproponował "gościom" herbatę... Przytaczam tę historię, bo akurat w "W stronę Pysznej" jej nie ma. Schronisko spalono pod koniec wojny podczas walk partyzanckich. Ale czy same początki narciarstwa to Pyszna? Pierwsi narciarze łazili po całych Tatrach: chyba pierwsza opisana wyprawa to wycieczka Barabasza w 1894 do Czarnego Stawu Gąsienicowego (z Janem Fischerem), parę dalszych: w 1902 Barabasz z dwoma towarzyszami - przełęcz pod Kopą Kondracką, 1905 Kopa i Małołączniak. 1905 - Zaruski z dwoma innymi panami odbyli parudniową wycieczkę, m. in. na Przełęcz Tomanową i do Doliny Cichej. 1907 - Zaruski i Borkowski - Przejście przez Zawrat, wejście na Kozi Wierch na Gąsienicową.
  20. Maria

    Lato 2008

    Magres, stopy śniegu pod dechą!
  21. Maria

    Raport śniegowy 07/08

    Ech, a mnie tam nie ma!:eek:
  22. A mnie się wydaje, że na atmosfera na forum jest OK i nie ma co narzekać. Cóż, każdy z nas ma swoje, dość rozmaite, zajęcia, i trudno się skrzyknąć na jakiś wspólny wypad, ale wszystko przed nami. Możliwe, że forum, jeśli chodzi o liczbę użytkowników, zbliża się dopiero do pewnej masy krytycznej, przy której, niezależnie od okoliczności, zawsze się parę osób zjawi. No, i "spektrum" jest dość szerokie, nie jest tak, żebyśmy wszyscy mieli takie same upodobania/umiejętności. Miejsca w których można by się spotkać, też różnią się dla nas dostępnością (geograficznie). Ale przecież organizacja spotkań nie jest główną funkcją forum - ważne, że można powymieniać się opiniami. Moim zdaniem, to dobrze, że są tu ludzie prezentujący różny poziom, a już w ogóle myślę, że to dobrze, że niekoniecznie najwprawniejsi narciarze piszą, zamiast w podziwie czytać niekoniecznie jasne wywody starych wygów, zakładających wątki po to, by zyskać podziw (i licytujących się zawzięcie, kto bardziej nań zasługuje - nie zawsze w ładny sposób). A te dyskusje, w których ludzie podający się za wytrawnych narciarzy nie potrafią się zgodzić co do kwestii najbardziej podstawowych! Potem cały wątek ginie w , już nie polemice, a kłótni. Oczywiście, nie piję tu do Alfredoo - on jest zawsze rzeczowy. Ale zjawisko, o którym piszę, jest wyraźne na innych forach, i może wręcz odstręczać. U nas tego (dziwne) nie ma. I myślę, że każdy, kto po powrocie z nart ma jeszcze ochotę o nich choćby porozmawiać, to prawdziwy narciarz, więc w odpowiednim czasie będzie jeździł jak szatan:). A grzeczność jeszcze nigdy nikomu, na dłuższą metę, nie zaszkodziła.
  23. Natknęłam sie ostatnio na dwa kawały górskie: Amerykanie testowali nową rakietę w Polsce. Jak to zwykle bywa, ta zboczyła i spadła gdzieś w górach. Wysłano samolot, następnie helikopter, żeby znaleźć zagubiony pocisk. Żołnierze wysiadają z helikoptera w miejscu, gdzie spodziewają się ją znaleźć. Widzą: siedzi baca i pyka fajeczkę. Pytają: - Baco, a nie widzieliście tu lecącego takiego ognistego kija? - Ni. Nie widziołem... Zbierają się do odejścia, a wtedy baca zagaduje: - Ale wicie, panocku, tutej coś dziwnego się podzioło... Najsampierw przelecioł BGM-109 Tomahawk Criuse Missile i spadł za tamto górkom. Potem przelecioł F-15E Strike Eagle. Teroz wy wylądowaliście HS-60 Seahawk... ale ognisty kij...? Niii..... nie widziołem... Zabłądził facet w lesie. Chodzi i krzyczy. Nagle czuje szturchnięcie z tyłu. Patrzy, a tu wielki niedźwiedź, wyrwany ze snu, piana z pyska mu leci i mówi: - Co ty tu robisz? - Zgubiłem się. - Ale czego się tak drzesz? - wściekle pyta niedźwiedź - Bo może ktoś usłyszy i mi pomoże - mówi gość. - No to ja usłyszałem. Pomogło Ci?
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...