kinsky
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
109 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Zawartość dodana przez kinsky
-
Sądząc po nicku tylko Head...
-
Może jestem asekurantem, ale to chyba dlatego, że w alpy mam co najmniej 1000 km. Na razie wszystko zapowiada się dobrze, ale ja rezerwując wcześniej wyjazd o tej porze roku decydowałbym się na ośrodek z lodowcem w backup'ie... Ja na poczatku grudnia po kilkunastu latach wracam do Zell am See wlasnie dlatego, że wyjazd rezerwowałem jeszcze w sierpniu i nie wiedziałem jak ze sniegiem będzie
-
W zeszłym roku w styczniu byłem jeden dzień w Brixen. Niestety nie dałem rady zwiedzic całego Ski-Welt, bo kilkudniowy wyjazd podzieliliśmy między ten ośrodek i Kitzbuehel. Wyciągów masa. Ukształtowanie terenu, wysokość i krajobraz troche jak coś pomiędzy Pilskiem a Planai... Wadą może być brak numerycznego oznakowania tras na drogowskazach (na mapkach dodawanych do ski-passu są numerki), co może być uciążliwe przy tej wielkości ośrodka. Coś było z tym nie tak, bo na każdym rozjeździe będąc pierwszy raz trzeba się było zatrzymać i zastanowić co dalej. Jednym z dużych atutów ośrodka są stylowe schroniska dramatycznie różniące się cenami od tych w zachodniotyrolskich ośrodkach. Wypasione drugie danie za 7-8E to moim zdaniem w Alpach okazja... W styczniu nie było żywego ducha, ale to niski sezon, a poza tym był PS w Wengen i wszyscy ogladali TV:) Na pewno tam wrócę. Dobrą opcją jest mieszkanie w Kirchbergu, bo jest na rozstaju pomiędzy Ski-Welt a Kitz, które też jest rewelacyjne.
-
PS Val Gardena ups... w szale przedswiatecznym przegapiłem. orientujecie sie skad mozna sciagnac transmisje? Moze ktos z Was nagrywa takie rzeczy...(?) pozdrawiam, Kinsky
-
To chyba jednak zbyt duze uogolnienie. W czesci polozonej na polnocny wschod od Bolzano apartamenty w zasadzie nie roznia sie od tych w Austrii tak wielkoscia i standardem jak i cena...
-
Zarowno w trakcie wyjazdu do VdF jak i VdS (za kazdym razem przelom marca i kwietnia) zdazyla mi sie taka pogoda, ze nie powstydziłby sie jej najciemniejszy i najbardziej paskudny grudzien...
-
Z tego powodu sie w tym roku chyba przeprosze z Austria. Tam na pierwszy rzut oka jakos latwiej co na wiecej osob znalezc. Przynajmniej w Val Gardena ni cholery..., a na przyklad w Zillertal jak najbardziej.
-
Napewno taka mozliwosc ma dolomitisuperski, ale co do val di sole i jego skirama dolomiti to nie jestem pewien.
-
Potwierdzam, z obcych mozna bylo pewnie spotkac co najwyzej mnie:). Arabba bajka...
-
To chyba tak na pierwszy rzut oka porownywalnie czasowo z wariantem "czeskim". Jednak w sobote z roznica 5 minut ruszalismy ze znajomymi z Dolomitow i obydwa samochody ruszyly w strone brennero (nie jechalismy razem). W okolicach St Poelten byli w momencie gdy my bylismy kolo Linzu. Pojechali przez slowacje i w W-wie byli 0,5 - 1h po nas. Moze to zbieg okolicznosci, ale przez Slowacje chyba jednak troche dluzej sie jedzie. Ja sie ciesze, ze jest jakas alternatywna droga. Najbardziej mnie cieszy jednak to, ze lada sezon bedzie gotowa autobana z mikulova do wiednia i to bedzie naprawde ciekawa alternatywa dla trasy cieszyn-brno-znojmo-hollabrun-19tka-st christophen.
-
No i wrocilem. Sniegu moze nie byly powalajace ilosci, ale jak najbardziej wystarczylo. Byl to moj pierwszy wyjazd w rejon ladyńskich dolin i pojejrzewam, ze jeszcze tam wroce, tak jak napisal wczesniej Marcus - Saslong czeka:). Jezdziliśmy tylko i wylacznie wokol masywu Sella (reszta mniejszych ośrodków w VdF byla juz nieczynna, a wyciag w Canazei mieliśmy o dwa kroki od domu). Bylem w ostatnim tygodniu sezonu i... chyba czesciej bede jezdzil o tej porze. Zawsze mi sie wydawalo, ze mniej ludzi w alpach niz w grudniu to byc nie moze. A jednak! Pokonanie 3, 4, 5 czy 6-cio kilometrowej trasy bez napotkania wiecej niz dwojga narciarzy, z ktorymi akurat sie wjechalo wyciagiem - bezcenne. Pogoda wbrew moim wczsniejszym obawom raczej dopisywala, bo w nocy trzymal mroz i rano do ok 12tej mozna bylo jezdzic po betonowym sztruksie. Co wiecej - w zwiazku ze znikoma liczba ludzi popoludniu jak tu i owdzie pojawil sie cien znowu jezdzilo sie po... betonowym sztruksie. Większością tras nikt w ciagu dnia praktycznie nie jezdzil. Dobrym przykladem bedzie tu wczesniej wspomniany Saslong w Val Gardena (jakby sie kto napiął możnaby go bylo zrobic w czasie niewiele dłuższym niż Bode;) bez narazania niewinnych postronnych) czy nartostrada z Marmolady. Ciezko mi sie pogodzic z tym, ze znow na mazowszu...
-
do Austrii przez Czechy, a moze przez Słowacje?
kinsky odpowiedział Godman → na temat → Samochodem na narty
Nawet kiedyś się nad tą drogą zastanawiałem jadąc gdzieś na południe od Wiednia, ale to rozwiązanie ma jedną kluczową wadę. Mianowicie trzeba dwa razy płacić za winietki. W czechach i slowacji. -
Czyli potwierdza się wszystko co pamiętam z wyjazdow do Francji i widac, ze nic się nie zmienilo. Brudno, daleko (to akurat najtrudniej zmienic:)) i wszechobecna CHCIWOSC... Problemy z odebraniem kaucji, metraz jak w internacie i szalone marze w sklepach. Nadal wybiorę coś z domeny Habsburgow i niewazne czy na polnoc czy na poludnie od Brenner Pass... Za 700 euro/os. prawie wszedzie spedzam tydzien bez najmniejszego "szczypania sie" (a tak naprawdę zwykle mieszczę się w znacznie nizszym budzecie) Pozdrawiam, Jacek PS Ale i tak we Francji lepiej niz w pracy...
-
I tez napewno bedzie super! Miłego wyjazdu!
-
Hej, Skoro jedziesz samochodem to dlaczego nie pokombinujesz gdzieś bliżej? Francja ma co prawda duże ośrodki, ale: 1. To naprawde daleko i to z kazdego miejsca w Polsce 2. Może nie każdemu to przeszkadza, ale zwykle mieszkasz w "Szuflandii" (np apt na 6 osob o powierzchni 20m2). 3. Potencjalne oszczedności w zakwaterowaniu France z nawiązką odbierają gdzie się da (nie zapomne jak mnie kiedys skasowali gdzies wysoko nad Val Thorens 100 franiow za 1l Coli). oprocz wspomnianych wyzej włoskich ośrodków w Dolomitach możesz pokombinować wsrod kilku Austriackich ośrodków lodowcowych i nietylko lodowcowych. Te w ktorych nie bedziesz miala problemów ze sniegiem, a ponadto fajne warunki zakwaterowania za rozsadne pieniadze (to juz niski sezon) to: Tux, Stubai, Soelden, Pitztal, Kaunertal, Ischgl, Moelltal, St Anton, Lech (tu akurat pewnie drogo), Kaprun, Obertauern, Gastein. Nie chciałbym tu wystepować w roli ambasadora Austrii, ale z wlasnych doswiaczen wiem, że w kraju gdzie mowi sie po niemiecku nie musza byc od razu brzydka pogoda, niesmaczne jedzenie i niemili ludzie. To jest calkiem rozsadna alternatywa. Do tego zjedzenie obiadu i wypicie piwa w knajpie na stoku nie doprowadzi Cię do ruiny (zwłaszcza jeśli lubisz wursty i inne im podobne:) ) A jeśli juz ma być daleko, a Włochy wchodza w rachubę to może gdzieś w Val d'Aosta. Słyszałem dużo dobrego... Pozdrawiam, Jacek
-
Szkoda, ze Korbielow sie nie lapie... Pilsko ze względu na pecyficzny mikroklimat, wysokość i ukształtowanie terenu ma wg mnie co najmniej tak duży potencjał jak Szczyrk, aby stać się ośrodkiem z prawdziwego zdarzenia...
-
Ja jade za 3 tygodnie do Val di Fassa, czyli obok. Jestem dobrej mysli, bo ostatnio sypalo. Na dole co prawda rzeczywiscie nie wyglada to dobrze, ale w gornych partiach caly czas delikatnie popaduje i tak ma byc nadal. http://www.snow-forecast.com/resorts/Selva-Gardena/6day/bot
-
Ja kiedyś jezdzilem - jak jeszcze na szczyt krzeselko jezdzilo. Nawet RAZ na szczycie świeciło slońce:) To był chyba przełom lat 80tych i 90tych, a ja mialem ze 12-13 lat:) tak naprawde gorsze jest to, że krzeselka na dole tez ciagle wylaczaja i do w miare fajnych i dlugich talerzykow w Zahradkach ustawiaja sie dramatyczne kolejki, a te wyciagi przepuszczaja max 700 os/godz...
-
Hej, Wczoraj wieczorem wrocilem z Chopoka. Spaliśmy w SkiHotelu w Zahradkach (szczyt elegancji w poznych latach 80tych). Koszty to jakies ca. 350-400 PLN za 3 noclegi ze sniadaniami. Ostatnio na Chopoku bylem w polowie lat 90-tych i coz moge powiedzieć. Po raz kolejny utwierdzilem sie w przekonaniu, że osrodek ten ma ogromny potencjal i w zasadzie smialo moglby konkurować ze sredniej wielkosci stacjami w alpach. Niestety potencjal ten nie jest dobrze wykorzystany. Pomimo naprawde dobrych warunkow sniegowych (powyżej 50cm na dole nie jest bujdą), pomimo tego, ze huragan Emma szczesliwie ominął te rejony polowa wyciagow wogole nie chodzila. Z tego powodu przejazd do Jasnej wydawal sie caly czas ryzykowny, bo co bedzie jak wylacza krzeslo na Lukovą - powrot do domu "z buta"?. Wyciagi na szczyt i Konski Grun nie chodzily wcale, ani razu, ani przez pięć minut. Wiele do zyczenia wciaz pozostawia infrastruktura sanitarna (nie ma chyba ani jednej toalety na stoku), przygotowanie stokow. To co poszlo do przodu to rzeczywiscie wiadac, ze wyciagi sa co jakis czas modernizowane, ze ratraki choć na "odwal się" to mimo wszystko na wybranych trasach jezdza. Odczuwam tez zmianę nastawienia gospodarzy do nas Polakow. Nie czekaja juz na swojego wyśnionego Niemca. Zrobili się bardzo mili (polowa gosci w hotelu to nasi rodacy). Nadal jest chyba problem z parkowaniem samochodow. Nie wiem tego na pewno, bo mieszkalismy na stoku i samochodu nie ruszalismy, ale widzialem jak daleko w dol doliny ciagna sie parkingi. Podsumowując Chopok jest nadal o klasę lepszy od jakiegokolwiek odwiedzonego przeze mnie ośrodka w Polsce. Dotyczy to zarowno infrastruktury wyciagowej jak i roznorodnosci wymagajacych tras, mozliwosci jazdy poza trasami itd, ale wyjazd dluzszy niz trzy dni nadal wybieram alpy...
-
Kaunertal - www.gletscher.at pomiedzy 19 a 26 kwietnia. Warto jeszcze poszperac po stronach innych osrodkow. czesto tego typu oferty organizowae sa przez hotele i pensjonaty. mozna czasem cos naprawde fajnego nawet jesli cena nie jest az tak po bandzie jak w ramach free ski
-
W soelden czy chcesz jezdzic nizej czy wyżej to cały czas pozostajesz w tym samym kompleksie, gdzie wszedzie mozesz dostac sie na nartach. Zillertal bym wybrał wczesniej, albo... pozniej :-)
-
Ja kilka razy spalem w motelu Bobrava - to jest na wyjezdzie z Brna w miejscowosci Popovice-Modrice. Nie jest to jakis luksus, ale dwojka z lazienką zawsze kosztowala jakies 50-60PLN i chyba nic się nie zmienilo w tej kwestii (ostatnio bylem tam chyba ze 3-4 lata temu). Wada to krotko czynna restauracja. Chyba o 21 zamykaja wiec zjesc trzeba gdzies wczesniej po drodze, a szkoda, bo maja tam swietne zawsze swieze piwo Starobrno. Zaletą jest to, ze rano na spokojnie mozesz podjac decyzję ktoredy wolisz jechac:) Ja jezdze przez Znojmo:) i to nie ze wgledu na lokalne Vegas...
-
Ja musze przyznać, że "5a" i lasek po drugiej stronie wyciągu na Pilsko darze dużym sentymentem. Nie zmienia to faktu, że za każdym razem po wyjezdzie do Korbielowa mowie sobie "nigdy wiecej". Ostatnio bylem w zeszlym roku i kolejki do wyciagu na gorze mialy ok 100m dlugosci w taki sobie ot jeden z weekendow. Zadne ferie itp. JK
-
W zeszłym roku wzdłuż niej były momentami fajne warunki do freeride'u... JK
-
normalnie ostrożnie licząc i biorąc pod uwagę rozne okolicznosci dluzej niz 8h nie powinienes jechac, choc ja nie tak dawno mocno niesubordynowana wycieczke wiozlem do flachau 14h z W-wy (kiedyś zdarzylo mi sie te trase zrobic ok. 10h)







