-
Liczba zawartości
1 994 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
74
Zawartość dodana przez marekbtl
-
Unifikacje są obowiązkowe w cyklu 3-letnim - ale są organizowane również w PL. Jak ktoś ma kasę i chce jechać na Stubai - niech jedzie, przecież nikt mu tego nie może zabronić. To opcja dla chętnych. Tak naprawdę to taka pompa po zmianach, o ile się orientuję to wcześniej tego nie było - raczej chyba chodzi o poprawę naszego (raczej SiTN) wizerunku. Pokaz, że nie mamy się czego wstydzić. 1). A skąd wiesz - masz jakieś potwierdzone informacje? Czy tylko domniemania? 2). Jak powyżej. Sam to robisz - wiesz ile zarabiasz i nie robisz tego za czapkę gruszek. pozdro
- 7 390 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Maciek, a wiesz że takich jak Ty w PL jest co najmniej 1000 instruktorów, co twierdza dokładnie to samo co Ty. Każdy z nich wyszkolił tabun ludzi i każdy z nich twierdzi, że ich metoda jest najskuteczniejsza. Nie rób z tego dogmatu - połowa z rzeczonych z Toba sie nie zgodzi. Chcecie się przerzucać liczbami osób wyszkolonych? Czy to ma być na zasadzie - moja mojsza? Od tego jest taka organizacja jak SiTN - w tej chwili oddzielona od PZN, rozdzielono całkowicie szkolenie zawodników od szkolenia amatorskiego. Jeśli chcesz mieć na to jakiś wpływ, to zostań członkiem SiTN i forsuj swoje idee szkoleniowe. Bo tak to rzucanie grochem o ścianę. Albo załóż swoje stowarzyszenie i twórzcie alternatywę - tego wam nikt nie może zabronić. Tak, ale to jest pływanie - nie narciarstwo. Można to uprawiać wszędzie i całosezonowo bez zmiany miejsca pobytu. Ba - można w każdym większym skupisku ludzi basen wybudować i ciągnąć narybek z każdego miejsca w kraju. Alp nie da się zbudować - są gdzie są i korzystają z tego kraje, które te góry posiadają. Jest to sezonowa i bardzo droga dyscyplina sportu w uprawianiu. Możemy wychować solidnych wyrobników - ale o wyłowieniu mistrza/mistrzyni - możemy zapomnieć. Raz na 100 lat może się udać. Ile w PL jest sensownych ośrodków - gdzie lokalsi mogą trenować na codzień? Jaworzyna? Palenica? Takie godne z harmonogramem i trasami treningowymi zamykanymi na czas treningów. Znasz jeszcze jakiś? Litwinka i Jurgów - to ośrodki - gdzie są wytyczone trasy treningowe - dedykowane dla zawodników. Więcej nie znam. No jeszcze Rytro - o ile jest śnieg. Ale to dla dzieci lat 10. Reszta tylko zagraniczne szkolenie, które jest potwornie drogie. W Austrii, Francji, Włoszech potencjalnych mistrzów jest zatrzęsienie, bo jest bardzo dużo stacji, sa duże i praktycznie w każdej działa klub zrzeszajacy okoliczne dzieciaki. Z wydzielaniem tras na treningi nie ma problemu, bo najmniejsze ośrodki są jak nasze największe. Z resztą jest inna mentalność - nikt z tego nie robi problemu, że jest zamknięta jakaś trasa, bo alternatyw jest mnóstwo, albo wystarczająco dużo. Sezon jest znacznie dłuższy co oczywiście wpływa na poziom i koszty wyszkolenia. pozdrawiam
- 7 390 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Maciek Szkoła pod stokiem nie musi mieć licencji - to jak szkoła znajduje się pod stokiem zwykle jest decyzją właściciela obiektu. Brak licencji skutkuje brakiem możliwości sygnowania czegokolwiek brandem SiTN. Jest to chyba zrozumiałe i logiczne. SiTN jest właścicielem logotypu i jedynie za jego zgodą może być wykorzystywany. Koszty unifikacji ponosi zainteresowany. Czyli instruktor, bądź LSN dbająca o swoją kadrę. Narzekanie mamy we krwi, a ogłoszeń o naborze instruktorów w sroc. Stawka godzinowa na poziomie 130-180pln/h za pojedyncza osobę - grupy to już stawka 200-300 PLN/h - gdzie grupa to 3 osoby. Zarabiają - i to nieźle, a przynajmniej na tyle aby funkcjonować. Jakoś nie słyszałem, żeby w ostatnim okresie jakaś szkoła padła. Instruktor - to praca sezonowa i jest dobrze płatna. Jak zarobisz w sezonie powiedzmy 10-15 tys. to nie pitol że koszt na poziomie 700 -1000 pln raz na 3 lata będzie jakimś kosmosem. Zwykle jest to praca dodatkowa. Instruktorzy nie pracują za 20 zeta na h. Kasują w zależności od uprawnień 70-100, a nawet więcej/h - resztę zabiera szkoła. Sezon trwa 60 dni. Żeby zarobić taka kasę to wystarczy szkolić dziennie - 2-3 h. Narzekanie na klientów, że nie chcą inwestować w naukę jest trochę śmieszne, jeśli instruktorowi żal te pare groszy wydać na inwestycje w siebie i podnoszenie swoich kwalifikacji. Unifikacja nie kosztuje tyle co piszesz. Bo to cena z sufitu. Nikt nie zatrudnia 10 instruktorów, żeby przez godzinę dziennie uczyli. Zwykle to znalezienie instruktora w szkole na ten sam dzień graniczy z cudem. pozdro pozdro
- 7 390 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Czyli jak rozumiem mamy stworzyć swój nowatorski system (po co czerpać wzorce od innych - lepszych) bo mamy narciarzy Klepkowych, Stożkowych i Golgotowych. Wbijmy im misia do paszportu, coby nie wyjeżdżali za granicę. No oprócz tych Golgotowych. Tych ostatnich będzie mało - bo zwykle jest zamknięta. Idźmy za ciosem - niech instruktorzy uczą czego innego na stokach w zależności od stopnia trudności. Na Klepkach niech pominą abecadło narciarskie - od razu krawędź i niech się cieszą - na zachętę. NIech się przypalą że to wszystko takie proste. Jedzie później na Stożek i się okazuje - że to nie działa. Bierze instruktora - a on stwierdza - a na Klepkach Pan się uczył .... to niech Pan o tym zapomni, teraz będziemy się uczyć jak się jeździ na Stożku. Inaczej, bo tak Pan nie zjedzie jak Pan się nauczył. Może za 5 sezonów. Jak Pan opanuje to - co ja Panu pokażę. Narciarz uczony w PL ma jeździć bezpiecznie i radzić sobie wszędzie - nie tylko na Klepkach. Tego wie powinno uczyć w PL jak i w krajach alpejskich. Nasze góry niczym się nie różnica od alp, jedynie tym, że mamy krótsze stoki i mało ośrodków oferujących pełen zakres tras o różnym stopniu trudności. W alpach praktycznie każdy ośrodek ma Klepki, Stożek i Golgotę w obrębie 1 stacji. Ichniejsi instruktorzy muszą potrafić poruszać się po całej stacji, nie tylko w obrębie "Klepek" - stąd takie wymagania. Motoryzacyjnej analogii nie zrozumiałeś - to może przykład z życia w PL. Ostatnio gdzieś w Polsce pasażerka autobusu komunikacji miejskiej zadzwoniła na policję - bo wydawało jej się że kierowca jest bijany, bo zbierał wszystkie krawężniki, jechał niebezpiecznie, ostro hamował i przyśpieszał. Okazało się, że kierowca jest trzeźwy - tylko pochodzi z Bangladeszu (tu wymyśliłem - jakiś egzotyczny kraj), tam się tak jeździ. Nie mam nic do obcokrajowców, ale jeśli maja mnie wozić - to dobrze by było jeśli naucza się jeździć "po naszemu". Czerwone światło oznacza stop - nie informację, że można przejechać tylko trzeba uważać bo może ktoś jechać . W sumie jak mniejszy pojazd - to już tak nie bardzo. Bo w Bangladeszu się tak jeździ. Kraje alpejskie tego oczekuje od obcokrajowców. Nie tylko od Polaków ale od wszystkich nacji. Francuzi nie dopuszczali nikogo do niedawna - nawet instruktorów z krajów alpejskich. Ogólnie te wymagania poprawiają jakoś szkolenia a i bezpieczeństwo na stokach. Bo robi to osoby, co po stokach potrafią się poruszać. To nie tylko jazda. Ostatnio będąc w ST. Caterina - praktycznie pusty ośrodek, narciarzy bardzo mało natknąłem się na grupę w trakcie nauki. Prowadził to jakiś chyba Norweg, nota bene wyglądał jak Marcel Hircher, czerwone Atomy zawodnicze, kask z logo banku, zarost. Jeździł bardzo dobrze. Widać było, że potrafi, a z ruchów i z jazdy że trenował coś kiedyś. Grupa z 15 osób. Dorośli. Ciągnie węża po całym stoku, w taki sposób, że nie ma szans ich ominąć, było pusto, ale to nie powód aby zajmować cały stok. Musiałem znacznie zwolnić i jechać za nimi do momentu aż się zatrzymali. Podjechałem i poprosiłem aby pozostawili chociaż fragment dla innych. Chłopak przeprosił, zrozumiał. Ale to inny światopogląd. Znając życie krajan by mnie zbeształ, bo jakbym śmiał mu zwrócić uwagę. Kraje alpejskie maja tą przewagę, że maja odpowiednie służby porządkowe. Wystarczy zgłosić niebezpieczne zachowanie, a delikwent się dowie że nie jest takim kozakiem jak mu się wydaje. Maciek, program jest przygotowany i skierowany dla praktycznie wszystkich osób uczących się na nartach. Jest to zarys ogólny, który wskazuje ścieżkę - dzięki której KAŻDY adept narciarstwa powinien się nauczyć porządnej i bezpiecznej jazdy w amatorskim wydaniu. Nie pisała tego AI ani przypadkowe leszcze - tylko osoby mocno związane o dużej wiedzy narciarstwie. Jest to pewien schemat, który powinien zadziałać w znakomitej większości kursantów nie określając ram czasowych. Nie da się spisać sposobów i uwag wszystkich instruktorów w PL, bo wyjdzie 13 tomowa encyklopedia i kto to będzie czytał?. Każdy z instruktorów z czasem nabierając doświadczenia w nauczaniu, znajduje swoja metodę, która w jego ocenie jest skuteczna. Ty taką sobie wypracowałeś. Ale inny instruktor powie - że jest nieprawidłowa - bo on robota i tak i to się lepiej sprawdza. A takich instruktorów w PL pewnie jest z 2000 osób. Każdy z nich ma swój sposób na "Alcybiadesa" i każdy z nich sądzi, że jego jest najlepszy i najskuteczniejszy. Początkujący Instruktor musi mieć jakiś punkt zaczepienia do pracy. Z czasem każdy z nich wyrabia sobie swoje metody nauki. Bo tak naprawdę to każdy kursant może być inny. Tego nie da się opisać cienkiej i przystępnej książce. Pokaz ewolucji. Ma na celu wyraźne pokazanie kursantowi co trzeba zrobić, żeby się coś zadziało. Choćby skręt z pługu. Wykonanie przerysowane instruktorskie - ma tylko na celu pokazanie co trzeba zrobić i jaki jest tego efekt. Żaden z kursantów początkujących nie jest tego w stanie wykonać na poziomie instruktorskim. Jeśli będzie to wykonane w 10% i coś się zadzieje - czyli znaczna skręcać. To jest sukces. Żaden instruktor nie uczy skrętu z pługu kursantów na poziomie instruktorskim - chyba że jest idiotą albo uczy innych przyszłych instruktorów. Ja to mogę pokazać komuś, ale nie będzie potrafił tego odwzorować. Bo mnie wystarczy lekko przenieś ciężar ciała na zewnętrzną i lekko ugiąć nogę - a narty skręcą. Początkujący pomyśli cud - narty same skręcają. pozdrawiam
- 7 390 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Cze zasady funkcjonowania LSN się zmieniły i na dzień dzisiejszy szkole mogą założyć osoby które maja aktualne uprawnienia (dwóch instruktorów) oraz musi być w niej Instruktor Wykładowca. IW nie może prowadzić kilku szkół - czy być w nich zatrudniony. Zrobiono furtkę, że na 3 Instruktorów z aktualnymi uprawnieniami, czwarty ich nie musi posiadać. Czyli de facto Ty Maćku możesz w takiej szkole pracować. Stopień PI uprawnia do pracy w szkole - jednak uprawnienie trzeba odnawiać co 2 lata. Inaczej traci się prawo. Moim zdaniem to dobrze, bo pcha osoby do podnoszenia swoich kwalifikacji, co najmniej do stopnia młodszego instruktora. Te ograniczenia - moim zdaniem dobre - bo niejako będą zmuszać szkoły do podnoszenia kwalifikacji swoich pracowników. Przy takich niedoborach, myślę że szkoły beda w stanie pomagać finansowo aby te osoby się doszkalały, przechodziły unifikację. Wprowadzono obowiązkowe staże - im wyższy stopień - tym dłuższy. LSN musza się z tego rozliczać przed SiTN. Czyli tworzyć listy z instruktorami - i maja możliwość kontroli jaka kadra tworzy taka szkołę. Co oczywiście ma będzie miało dobry wpływ na dobro klienta. Bo poprzednio zatrudniano osoby niekoniecznie kompetentne - bo niestety to biznes. Nikt ich kompetencji nie sprawdzał, a jak się słyszało i czytało, sporo tych uprawnień było robionych on-line. Na Twoją i Tobie podobnych osób działalność nie ma to żadnego wpływu. Klient natomiast będzie miał wybór - wybierze Ciebie - jako osobę powiedzmy z polecenia, lub wybierze instruktora z LSN na stoku i nie będzie to loteria. Większe prawdopodobieństwo, że jednak ta naszywka na kurtce o czym świadczy, nie jest tylko "ubraniem roboczym" osoby przypadkowej, bo była potrzeba chwili go zatrudnić. pozdro
- 7 390 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Cze Co do umiejętności przekazywania wiedzy - to oczywiście się zgadzam - nie każdy się do tego nadaje niezależnie od umiejętności. Trzeba posiadać obie cechy. Wymogi dla instruktorów SiTN są narzucone przez kraje Alpejskie, ja wiem że my Polacy wiemy lepiej, a potęgi narciarstwa alpejskiego gówno się na tym znają. Wszelkiego rodzaju unifikacje, kursokonferencje są potrzebne, bo narciarstwo się zmienia, dobrze jest jak instruktorzy idą z duchem czasu. Instruktor powinien być w stanie pomóc każdemu, nie zależnie od tego, kto się do niego zgłosi. Ja sobie nie wyobrażam, że sam się zgłaszam po pomoc w jakiejś juz bardziej zaawansowanej sprawie i otrzymuję odpowiedź, że on jest tylko od wychodzenia z pługu . To tak jakbyś woził samochód do ASO i jeśli chodzi o wymianę oleju - to ok., a jak już się coś zepsuje - to rozkładają ręce. Masz prawo oczekiwać - że świadczą usługi na najwyższym poziomie w obrębie danej marki. Firma matka i tak narzuca im system doszkalania pracowników, czy tego chcą - czy nie, jeśli tego nie będą robić - to stracą autoryzację. Kupując nowy samochód - godzisz się na warunki - że gwarancja jest aktualna - pod warunkiem systematycznego wg zaleceń producenta obsługi samochodu w autoryzowanej stacji. Tak samo jest w przypadku SiTN - dopuścili naszych instruktorów pod warunkiem - że SiTN będzie gwarantem wysokiej jakości wyszkolenia i wiedzy. Musza spełniać ich normy. Nie ma co tym dyskutować - tylko trzeba to spełnić. Przykład z życia - z konglomeratu białczańskiego - gdzie jest ogromny przemiał ludzi. Parę sezonów temu w wigilię dostaliśmy z synem nakaz wyjazdu gdziekolwiek, żeby nie przeszkadzać w domu. Pojechaliśmy na narty - do Białki, bo blisko i dojazd dobry. Ludzi w sroc - mieliśmy 4h. Więc wpadłem na pomysł, że biorę instruktora na 4h - po to, aby jeździć bramka instruktorską. Wszystko było ok do pierwszego zjazdu. Jak się okazało, dziewczyna w Białce nie jest w stanie nadążyć za mną i za wtedy chyba 12-13 latkiem. Zadzwoniła po męża - aby ja zmienił. Na szczęście miał okienko. Jeździł z nami przez te 4h. Dla mnie to niedopuszczalne, aby osoba szkoląca nie była w stanie dotrzymać kroku amatorowi oraz jego pociesze. Szczególnie jak legitymuje się naszywką na kurtce wówczas SiTN/PZN. Co do zawodników, to masz trochę mylny obraz, że są szkoleni (oczywiście taki jest główny cel) tylko i wyłącznie do zapita lania na zawodach. Generalnie to są osoby bardzo dobrze jeżdżące po wszystkim co daje natura. Swego czasu byliśmy na wyjeździe wiosennym w Austrii. Poznaliśmy austriaczkę z 160 wzrostu, narty GS zawodniczy damski. Starsza - z 4 dychy miała. Warunki iście wiosenne. W jeździe trasowej widać było że umi i to bardzo dobrze, ale jakoś dawaliśmy radę. Różnicę było widać już w zjeździe do doliny. Większość narciarzy wracała gondolką, jednak zjazd był do doliny, wyglądał zachęcajaco, dość płaski początek i równy. Za przełamaniem - Mordor. Muldy takie że głowa mała. Jakbyś widział jak ta dziewczyna poszła na tych nartach po tym stoku .... Ja takiej jazdy nie widziałem nigdy w życiu. Kosmos. Te YT asy mogą się schować. To nie była jakaś majestatyczna jazda tylko pełen ogień. Odbijała się od kopców jak ping-pong. Kompletnie nie zwracała uwagi po czym jedzie i na czym jedzie. Oczywiście dziewczyna o nieprzeciętnych umiejętnościach. Jak wie okazało, w juniorskich zawodach lała duże Janicy Kostelic - wiec nie byle komu. pozdro
- 7 390 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Maćku, ciekawy temat, skąd się bierze problem i dlaczego jest tak jak jest. Znam wiele osób legitymującymi się papierami podobnymi do Twoich i są to świetni fachowcy. Podobnie jak Ty, traktują tą pracę, jako element dodatkowego zarobkowania, nie jak stały etat. Zwykle mają inne źródło regularnego dochodu. Jak pisałeś, zdobycie uprawnień SiTN/PZN jest kosztowne, czasochłonne i dość trudne. Sporym ograniczeniem i dość dużą barierą było i jest umiejętność jazdy sportowej. O ile GS powinien przejechać każdy (prosty) uważający się za dobrego narciarza amator, o tyle SL bez jakiegokolwiek treningu będzie na tyle trudny, że uzyskanie limitu czasowego na egzaminie będzie praktycznie niemożliwe. Różnica między osobą zakładającą czas limitu (a zwykle to byli zawodnicy/zawodniczki) będzie ogromna i zwykle uniemożliwiająca zaliczenie egzaminu. Trudność polega na słabej dostępności możliwości potrenowania SL. Są firmy co stawiają SL, ale w większości pobierają tylko opłatę za ustawienie, z nauką nie ma to nic wspólnego. To dość skutecznie tworzy wystarczającą barierę, dla osób w podobnym do Twojego położeniu. SiTN i tak zrobił ukłon, zaniżając minimum kwalifikacyjne dla osób starszych, jak również daje możliwość uzupełniania punktów z jazdy sportowej, punktami z jazdy technicznej. Jazda bez kijów, to pokłosie jazdy na godziny. Niestety instruktorzy nie mają możliwości, często gęsto wdrożyć Kijów w jazdę, bo klient już doszedł do wniosku, że umie. Też ostatnio będąc na typowej górce do nauki zauważyłem, że bezkijkowców jest zdecydowanie więcej, niż narciarzy w pełni przygotowanych do jazdy. Większość ma sprzęt z wypo., gdzie klient decyduje. Jest to dramatyczny obraz. Bezkijkowców o wysokich umiejętnością, które znam to osoby 1). obsługa stacji narciarskich 2). trenerzy narciarstwa 3). Instruktorzy narciarstwa 4). Grupy szkoleniowe jeżdżące zadaniówki 5). Ratownicy poruszający się po stoku na akcji ratowniczej z akią. 6). Deskarze Grupa 1-3 oraz 5 zwykle są w pracy i kije zwykle im w tym przeszkadzają. Grupa 4 - jedynie wymiar szkoleniowy ma sens takiej jazdy. pomijam zupełnie początkujących w pierwszych krokach. 6 - rozumiemy samo przez się, że w tym przypadku jest prawidłowo. Jazdę z kijami powinno wprowadzać się jak najszybciej, i powinno być to nieodzownym elementem wyposażenia każdego narciarza. Nie dotyczy funcarvingu - jedyny wyjątek. Ja się nie obawiam Twojego wyjazdu w Alpy, ale jeśli kraje Alpejskie musiały się ugiąć i przyjąć do wiadomości że w PL, HU itp. Są także instruktorzy i mają prawo u nich pracować, my musimy przyjąć na klatę ich wymagania co do uzyskania kwalifikacji dających tą możliwość. Wprowadzono system certyfikacji i osoby z uprawnieniami przez nich akceptowanymi dostają pozwolenia czasowe, a osoby z ceryfikacją - bezterminowo. Kolejny wątek, to sam system nauki i okoliczności przyrody w jakim Ty tego doświadczasz. Masz dużą przewagę nad kolegami pracującymi stacjonarnie. Po pierwsze, masz możliwość wyboru stoków. Szkolenie z zreguły jest długofalowe. To musi dawać efekty. W PL stacji narciarskich oferujących przekrój różnorodnych tras jeśli chodzi o stopień trudności jest bardzo mało. W Alpach praktycznie każdy ośrodek ma to w ofercie. Takie twory jak wisspass czy TatrySS są idealnym rozwiązaniem i ściągają masę klientów. Dają możliwość wyboru i są skierowane do szerokiej rzeszy narciarzy. Organizując obóz w Wiśle mimo iż większość tych stacji są małe możesz zacząć podstawy w Klepkach a skończyć na Stożku. To samo dotyczy narciarzy jeżdżących indywidualnie. Można nawet zmienić miejscówkę, jeśli frekwencja na jednym dopisała a drugi świeci pustkami, bo zwykle są to ośrodki w niedalekiej od siebie odległości. pozdro
- 7 390 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Cze Dzisiaj standard z Żonką i 4-ką znajomych. Pewniak. Bardzo dobrze, na tyle że skończyliśmy o 17.00. Mało ludzi, praktycznie bez kolejki. Od 11.00-13.00 max 5 min stania. Potem pusto. Warun dzwon. Ja dzisiaj na SL. Nie zawsze jest dzień dziecka😉. Pozdro
- 2 075 odpowiedzi
-
- 17
-
-
- warunki narciarskie
- polska
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Maciek, znamienne - nie robię godzinnych lekcji. Nie jesteś jeden, co tak robi. Bo to nie ma sensu. W godzinę czy dwie to nic tak naprawdę nie da się zrobić. Nie mówię już o zmianie instruktora, który zaczyna wszystko od nowa bo 55 min. na poznanie klienta. Nauka kosztuje. Instruktorzy to nie Caritas i robią to dla korzyści wymiernych. Są zatrudniani, szkoły płaca podatki etc. Żeby uczyć sprawnie potrzeba doświadczenia, które zdobywa się z czasem, bo każdy klient jest inny. Nie wiem czemu, ludzie oczekują, że naucza się jeździć po 4 lekcjach z instruktorem. Tobie Maćku nauka jazdy zajęła tydzień? Popatrz ze swojej perspektywy ile zajęła Ci czasu nauka jazdy na nartach. Nawet jak to było we własnym zakresie. To są lata i setki godzin na śniegu. Rodzice często zapatrzeni w swoje dzieci nie widzą, że nie przychodzi im to tak łatwo, bo przecież moje dziecko jest zajebiste. Oczekuje czasami cudów. Program SiTN się zmienia, był skostniały ale juz tak nie jest. Na dzień dzisiejszy stopień instruktora SiTN jest trudny do uzyskania i dla wielu będzie niedostępny. Z prozaicznej przyczyny, uzyskaliśmy prawo do pracy i szkoleń poza granicami naszego kraju, ale nasi instruktorzy nie mogą odbiegać wyszkoleniem od instruktorów z krajów Alpejskich. Tam ten zawód nie jest jak w PL doregulowany i prawo do legalnych szkoleń maja tylko osoby posiadające ichniejszych związków certyfikacje. Więc Maćku, zagraniczna stacja w ITA, FR, AT, CH cie nie zatrudni, bo nie masz w ich oczach kwalifikacji. Możesz próbować zdawać ich egzaminy. Raczej bez szans na pozytywny wynik. Bez urazy. Nie podważam bynajmniej Twoich umiejętności ani wiedzy i doświadczenia, ale syn przechodzi tą ścieżkę i wiem jak to wygląda teraz. Ponadto jeżdżąc zarówno w PL jak i poza granicami, widać, szczególnie na początku sezonu, gdzie nie ma takiego obłożenia i jest masa grup w cyklu szkoleniowym i widać jak przyszli adepci + instruktorzy prowadzący jeżdżą. W zeszłym sezonie miałem okazje w grudniu obserwować szkolenie przyszłych instruktorów z "Sycylii' - tak, nie pomyliłem się, gdzie wszelkie ewolucje podstawowe ćwiczyli na niebieskiej trasie, a jazdę typu śmig, cięta na czarnej - przylegającej do owej niebieskiej ścianie. Żaden z adeptów nie był słaby. W tym sezonie widziałem grupę jak jechała po szkoleniu po mocno zmuldzonej trasie, młodzi ludzie - bajka, jak ping pongi. W PL na Litwince - ze 3 sezony temu widziałem egzaminy CKI. Szczerze? Obraz nędzy i rozpaczy. Owszem - były osoby jeżdżące na wysokim poziomie - piszę o ewolucjach - ale spora część to była tam chyba przypadkowo. Oczywiście szkolenie początkujących - to inna bajka - ale też do nauki w zerówce - czy klasach 1-3 nie bierze się ludzi z ulicy. W PL mamy sporą część bardzo dobrze wyszkolonych i bardzo dobrych instruktorów, jednak popyt tworzy czasami paranoje i trafiają tam osoby, które nie powinny się tam znaleźć. A klientów jest opór, szczególnie na płaskich stokach, gdzie wszystko idzie łatwo i są szybkie efekty. Narciarstwo jest drogie samo w sobie. Ludzie nie podnoszą sobie poprzeczek, bo spędzają 5-7 dni w roku na nartach. Ma być łatwo i przyjemnie. Stąd ośle łąki są oblegane, a na Stożku pustki. pozdrawiam
- 7 390 odpowiedzi
-
- 4
-
-
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Tzn. są, ale jest ich coraz mniej. pozdro
- 2 075 odpowiedzi
-
- warunki narciarskie
- polska
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Opatrzność Boska jest z nami. Nie chcę @pawelb91 Cię stresować, ale być może nasze karnety też będziesz musiał wyjeździć😀. Ja już bym pytał, czy w nocy jeżdżą, bo 3-go marca to Ci mało czasu zostało. 13 dni a dzisiaj 20-ty i to luty. Na dwie zmiany musisz jeździć. pozdro
- 2 075 odpowiedzi
-
- 5
-
-
- warunki narciarskie
- polska
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Brawo Ty. Tak trzymaj. Takie ośrodki trzeba wspierać, bo prawdziwych narciarzy już nie ma …….. pozdro
- 2 075 odpowiedzi
-
- 5
-
-
-
- warunki narciarskie
- polska
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Ale płasko dość chyba. Prawdopodobnie tam byłem, ze 20 lat temu. A Pilsko? Dużo narodu? pozdro
-
Paweł, w marcu mamy wyjazd grupowy na 4 dni, ale być może zaraz po feriach wpadniemy z jakimś noclegiem na 2-3 dni w tygodniu. Ja też będę jeszcze kombinował rodzinnie na poprawkę Alpejską. Teraz nie ma sensu. @wolcjusz ja nigdzie nie jadę - @Lexi być może. Może coś skrobnie - myślał o Kasinie, Mosornym, Myślenicach - ale chyba pojedzie na Czarny Groń - bo ma karnety i rzut beretem. Kicha ze śniegiem - a ludzi w sroc. Najgorzej, że mamy już kupione karnety, zarówno na Pilsko - tu mamy bliżej, jak i na Jaworzynę. pozdro
- 2 075 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- warunki narciarskie
- polska
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Cze @pawelb91, @wolcjusz sorka, po dzisiejszej analizie z kamer doszliśmy z @Lexi do wniosku, że nie ma sensu się zabijać i tłuc taki kawał, na 2 zjazdy w miarę ludzko pustych warunkach. Na trasie przygotowywanej na Puchar 2A mało kto jeździł, ale tez nie wiem czy jest czynna. To kilometrowa górka Tak na prawdę to cała gawiedź okupuje albo gondolkę, albo krzesło na dole. Półgodzinne stanie do orczyka przy trasie 2 mnie nie interesuje. Do dyspozycji pewnie pół 6-ki i 1, plaskacza na górze z gondolki pomijam. Mamy za daleko. Na takie atrakcje. pozdro
- 2 075 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- warunki narciarskie
- polska
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Czyżby leciwa kanapa nie miała wzięcia? No nie każdemu odpowiada. Stok zbyt ambitny? Ja nie wiem, bo nie byłem. pozdro
- 2 075 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- warunki narciarskie
- polska
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Krzysiu, wczoraj gadałem z Marasem o wyjeździe - karnety mamy, ale Jaworzyna z Krk to 150km. Jak mam jechać na 2 poranne zjazdy - to słabo. Damy znać popołudniu, co ustalimy. Mamy także na Pilsko karnety. Nieco bliżej, ale tą Jaworzynę musimy ruszyć, bo nie wiadomo jak długo będzie działać. pozdro
- 2 075 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- warunki narciarskie
- polska
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Madonna za pół ceny
marekbtl odpowiedział [email protected] → na temat → Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
Wg. strony - do 30.03.2025, więc króciutko. O ile pamiętam - w zeszłym sezonie też tak było - my byliśmy w przedostatnim tygodniu działania stacji (marzec), śniegu było opór. pozdro -
Madonna za pół ceny
marekbtl odpowiedział [email protected] → na temat → Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
Nie wiem, ale tam chyba dość wcześnie zamykają. Nie pamiętam okresu kiedy byłem tam w zeszłym sezonie, ale to były ostatnie podrygi stacji, nie chodziło o brak śniegu - bo było więcej niż w zimie, ale taki maja system że dość wcześnie zamykają. Być może w zeszłym sezonie była wyjątkowo śnieżna zima w tym rejonie. pozdro -
Madonna za pół ceny
marekbtl odpowiedział [email protected] → na temat → Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
Zbyszek, za 3 klocki z przelotem to cena bardzo dobra. Natomiast wiesz jak czasami wyglądają promocje, było bardzo drogo, a po promocji jest tylko drogo😉. pozdro -
Lekko jestem załamany. Nie wiem czy Rytro nie lepsze. Pomyślimy z Marasem nad przyjazdem. Na razie to nie mamy innej alternatywy. Też się daliśmy nabrać na promkę. Kruca fuks - taki stary, a taki głupi. Na dwa ranne zjazdy to średni chce mi się jechać. A jeździć w tłumach i stać w kolejkach - to mogę na Podhalu - tam to przynajmniej mam blisko. pozdro
- 2 075 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- warunki narciarskie
- polska
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Paweł, a jak obłożenie i ogólnie warunki? Jak w Rytrze ? Bo tak z dołu to średnio to wygląda. pozdro
- 2 075 odpowiedzi
-
- warunki narciarskie
- polska
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Madonna za pół ceny
marekbtl odpowiedział [email protected] → na temat → Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
W sobotę spotkałem kumpla z Wa-wy na stoku. Jedzie w marcu do Madonny. Mówił że zajebista oferta - 1300 euro płaci - jedzie sam. Dojazd własny. W zeszłym sezonie to byłem za ta kasę w 3 osoby w tym samym okresie. Jak napisałeś - jaka cena wyjściowa. Wylot z Wa-wy - to atut. Jednak tam to bidy nie ma. pozdro -
Madonna za pół ceny
marekbtl odpowiedział [email protected] → na temat → Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
Zależy od ceny - pół ceny nic nie mówi. pozdro -
kastle mx Kastle mx84 183 cm 2025
marekbtl odpowiedział Atomm → na temat → Giełda sprzętu narciarskiego
Dobra oferta. pozdro







