.jpg.0a6cf81498612731f84b2f47816fe0df.jpg)
Wujot
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
2 852 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
124
Ostatnia wygrana Wujot w dniu 28 Sierpień
Użytkownicy przyznają Wujot punkty reputacji!
O Wujot
- Urodziny 05.02.1963
Informacje osobiste
-
Imię
Wiesiek
-
Miejscowość
Wrocław
Sprzęt narciarski
-
Narty marka
Fischer Hannibal 96, Dynafit Nanga Parbat 79
-
Buty marka
Dynafit Beast Carbon, Dynafit TLT 7, Factor Black Diamond,
Umiejętności
-
Styl jazdy
jazda terenowa
-
Poziom umiejętności
8
-
Dni na nartach
0
Ostatnie wizyty
16 350 wyświetleń profilu
Wujot's Achievements

Weteran (6/6)
5,6k
Reputacja
-
Kalkalpen dz5 Rosnące temperatury zdecydowanie wskazywały aby szukać jazdy w lasach, może nawet gdzieś blisko rzek i potoków. Czyli w obszarze Alp Wapiennych (Kalkalpen). Był jednak z naszego "punktu siedzenia" dość poważny problem - ten Park Narodowy jest dostępny wygodnie od północy. Zielone kropki to początki tras - jak widać południe odcięte jest wysokim grzbietem. Dojazd w te "oficjalne" punkty dostępowe zająłby nam autem 1,5 godz. - niezbyt nam się uśmiechało. Przestudiowałem mapę i znalazłem hipotetyczny wjazd z Unterlassa drogą na północ. OSM i satelita wskazywały, że znajdziemy tam parkingi. Wyznaczyłem pętlę, Locus wskazał mi 1500 m vericalu. Profil trasy był dość dziwny. Teren z mapy wyglądał bardzo, ale to bardzo interesująco. Dojazd samochodem 40 min - do wytrzymania. Jeszcze uwaga ogólna - w Austrii można jeździć tam gdzie są wyznaczone drogi dla rowerów. Praktyka jest taka, że ludzie jadą jednak gdzie chcą. Tutaj byliśmy jednak na terenie PN, bardzo dużo dróg miało wielkie zakazy jazdy (rowerów). Austria to kraj dość restrykcyjny, dlatego plany jazdy opierać najbezpieczniej na tych oficjalnych (tutaj niebieskich) pętlach. Szczególnie, że ktoś to jednak przemyślał i przejechał, więc można się od tego odbijać. Nasz ślad zaznaczyłem na jasnoczerwono. Dojeżdżamy do Unterlassa, droga na północ miejscami wąska. Gdy kończy się asfalt (w Mosshohe) parkujemy. I teraz zdziwko - wielka tablica z zaznaczonymi trasami rowerowymi. Szkoda, ze tego nie ma w necie (albo gdzieś głęboko zakopane). Znajduję od razu połowę "naszej trasy". Żółta pinezka to nasz parking i start. Trasa była zgodna z tym co odczytaliśmy na mapie. Czyli stromo wcięta, wzdłuż sporego potoku. Pewnym (dla mnie niemiłym) zaskoczeniem to standard. Szeroka, gładka i wyszutrowana. Ten szuter na górze ostry, luźny a ponieważ stale góra, dół to na zjazdach ostrożnie. Po dwóch godzinach osiągamy punkt zwrotny i zaczyna się clou programu. Na początku niewinnie. Przejazdem kolejowym. Akcentów tunelowych jest coraz więcej. Najlepsze, że te tunele robią się coraz dłuższe i wyprowadzają na wprost bajkowe okoliczności. Wszystko się kończy, ostatni tunel. Było ich chyba z 10. W środku przyjemnie chłodno, w dodatku z kapiącymi mroźnymi prysznicami. Ta turystyczna trasa to pozostałość po linii kolejowej do przewozu pozyskiwanego drewna. Cudeńko. Całość była luzacka 44 km i 900 m verical. Mój locus nieźle nakłamał - chyba nie miał informacji o tunelach i policzył "po wierzchu" - prognoza to 1500 m. Gdybym to wyłapał to pewnie byśmy coś dołożyli (pewnie wjazd do schroniska Anlaufalm)
-
Dzień czwarty Spieszeni rowerzyści czyli bike & hike Jazda na rowerze jest fajna ale... patrząc na wyniosłe szczyty Kleiner i Grosser Pyhrgas nad naszymi głowami trochę mi było szkoda, że nas tam nie ma. Udało mi się namówić Kamila na połączenie jazdy z wejściem per pedes na któryś a nich. Plan był taki aby dotrzeć na kole do schroniska Gowilalalmhutte. Końcówka to miał być już ostry wpych (z mapy). Życie trochę zweryfikowało plan, bo spory kawałek niżej był zakaz jazdy rowerem oraz... tablica, że jest to jeden z pomysłów Bike @ Hike. Trochę szkoda, że nie znaleźliśmy tego wcześniej na jakiejś stronce. W każdym razie faza 1 to było 7,7 km podjazdu (620 m vertical i do 15%). Na końcówce nawet stromiej. Po spieszeniu było tylko 2,7 km drogi na szczyt ale też 800 m (lub 1000 m) w pionie. Rowery przypinamy do jakiegoś znaku. Przebieramy buty, składamy kije (jechaliśmy od razu z plecakami, gdzie teraz wrzucamy bidony). Od początku jest bardzo efektownie. Przy schronisku trzeba się zdecydować na co idziemy. Z analizy czasu Grosser Pyhrgas dość słabo wychodzi. Poza tym przykleiła się do niego jakaś chmura (jak często do Krywania) i boimy się, że na górze możemy nic nie zobaczyć. Czyli Kleiner będzie naszym celem. Szlak szybko nabiera górskiego charakteru, jest zmienny, czasem z sporą powietrznością. Tygryski to lubią najbardziej. Na górze jest bardzo ciekawie - chmura na Grosser Pyhrgas dalej przyklejona (i tak było do zejścia). Czyli dobrze obstawiliśmy... Robimy popas, foty i po prostu lampimy się w tych okolicznościach. Pora na zejście. Po drodze ostatnie kadry. Powrót na rowerze to była po prostu wypłata. 15 km oglądania krajobrazów. To robi różnicę. Domykamy pętelkę jadąc przez miasto. Po drodze jeszcze zakupy. Razem wyszło 30 km i 1530 m vertical. Z buta dość ciężko byłoby to zrobić (przynajmniej w te 4:25 godz efektywnego ruchu).
-
Dzień trzeci Wykorzystujemy pociąg (podjazd 4 przystanki). Pierwsze 20 -30 km nic specjalnego, wycacane wszystko na maksa, asfalt i niestety słabo z przydrożnymi drzewami. Od wjazdu do PN (Kalkalpen) jest lepiej. Choć dupy nie urywa. Ale nagle droga zmienia się w ścieżkę i jesteśmy w zupełnie innych okolicznościach! W jednej chwili wybaczamy nudny początek. A dalej jest jak zawsze na piętrze pośrednim, gdy stopniowo zanurzamy się w austriacki ordnung (musi być) Razem 54 km i 1200 m przewyższeń
-
a do tego jeszcze dać link do Twoich zdjęć i komentarz jak to Polacy chętnie kupują pamiątki po Hitlerze. Spójny przekaz. Zajmujesz się rozpaczliwym rozmydlaniem tematu, który jest prosty - propagujesz mordercę i kata Polaków. Lepiej uderzyć się w pierś i przeprosić za głupotę (lub co tam wymyślisz) i po sensacji. Zawsze idziesz tak w zaparte?
-
i dlatego promujesz Hitlera? Trudno pojąć Twoją logikę.
-
To jest promocja treści zarówno alkoholowych jak i nazistowskich. O ile z propagowania alkoholu (piwa) raczej się wykręcisz, chociaż niekoniecznie (poczytaj orzecznictwo) to zupełnie inaczej jest z symbolami nazistowskimi. Są z urzędu ścigane. Ale dla mnie co innego jest szokujące - wspierasz parszywy interesik jakiegoś cwaniaka lub zgoła neonazisty, żyjąc w kraju gdzie z decyzji Hitlera zniszczono do cna Warszawę i pozabijano jej ludność. A to tylko jedna z licznych zbrodni tego człowieka. Masz bardzo specyficzne poczucie humoru. I kompletny brak wyczucia społecznego, w kraju gdzie Twoi rodzice/dziadkowie żyli pod nazistowskim butem. Na lekcjach historii też nie uważałeś. Skąd się tu wziąłeś?
-
Nieznajomość prawa szkodzi. Pomijając elementarne wyczucie sytuacji, w kraju gdzie zabito miliony ludzi przez system nazistowski.
-
Dzień 2 Mountainbike-Tour Langfirst - Windischgarsten - Nationalpark Kalkalpen MTB5. Jechaliśmy zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Trasa "zahacza" o PN Kalkalpen. Na początku sporo wspinaczki nawet z podjazdami do 24%. Zmienne nawierzchnie (wyżej to jednak raczej szutry), zmienne widoki. Czyli przyjemność jazdy. Zdjęcia nie kłamią. Poniżej Krzysztof pokazuje jak rasowo się podjeżdża 24% na szutrze Razem 40 km i niecały kilometr verticalu.
-
Kupiłeś?
-
Parę dni w Alpach Region Totes Gebirge i Kalkalpen (Parki Narodowe). Czyli "dolna" Austria Górna. Punkt wypadowy - kamping w Pyhrn-Priel, tuż przy autostradzie A09. Po części wybór był podyktowany zimowymi wspomnieniami z Hinterstoder i Wurzeralm. Choć rower to zupełnie inne możliwości eksploracji terenu. Zebraliśmy dużo traków z okolicy, przejrzeliśmy oficjalne strony organizacji turystycznych (tutaj gpx nie uświadczysz). Po dokładnej analizie wyszło, że na tydzień powinno tego styknąć. Pewnym problemem było, że byliśmy zainteresowani MTB i jazdą po szutrach i drogach gruntowych (tych prawie nie ma). Bo szosowo można robić tam duże pętle. Ale w ruchu samochodowym. W podsumowaniu na mapie, to co wyszło (mi, bo koledzy mieli jedną trasę więcej) Dzień 1 Na początek obowiązkowy klasyk Hinterstoder Hoss Mountainbike Tour MTB3. Bardzo sensowna pętla, pod warunkiem, że się jedzie się przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Zaczynamy na parkingu znanym mi z zimy. Na rozgrzewkę czeka nas ponad 800 m vertical podjazdu, luksusowym asfaltowym podjazdem 10-15%. Mijamy pierwsze piętro stacji razem z hotelami, restauracjami, kwiatkami, wystrzyżonymi pastwiskami. Słowem nieprzyzwoicie wycacane. Zbliżamy się do przekroczenia linii grzbietu. Wcześniej mówiłem kolegom, że to z mapy wygląda dość powietrznie. Ale usłyszałem: - eee tam, tam jest droga. Będzie spoko. Wjazd na odcinek już tego nie zapowiadał. Trzeba było przenieść rower i wielka tablica z informacją, że to jest dla rowerzystów mtb. Ogólnie to zjazd był szeroki ale położony na pionowej ścianie. I wyłożony fatalnymi wielkimi kamulcami łamańca. Strasznie niewdzięczne do jazdy, no chyba, że na pełnej pycie. >20% daje tu duże pole do popisu. U nas popisów nie było zjechaliśmy to spokojnie, mijając tych co prowadzili rowery. Dalej było spokojnie z pięknym górskim charakterem od okolic Vorderstoder dużo asfaltów. Razem około 1100 m vertical i 31 km.
-
Obergugl czy Cervinia w połowie marca.
Wujot odpowiedział Robek321 → na temat → Warunki narciarskie - pogoda
Oba ON, które wymieniłeś są w tym terminie OK. Ale dodałbym trzeci, w którym spędziłem dużo czasu i dosłownie nigdy się nie zawiodłem (ani na początku ani na końcu sezonu) - Ischgl. Są tam obecne wszystkie kierunki (można dopasować się do warunków) i wielka dbałość w przygotowaniu tras. Nie zagwarantuje oczywiście, że nie będzie ciapy w jakiś okolicznościach. Potencjał systemu jest rewelacyjny - oceniam go zdecydowanie wyżej jak Gurgle, Zermatt jest specyficzny, połączenie nie zawsze działa - w sumie za słabo ten ośrodek znam aby kusić się na jakieś uogólnienia. -
Zanim coś napiszesz sprawdź proszę do czego się odnosiłem. Konkretnie do tego, że "Narciarz ze Śląska" napisał, że w Austrii da się budować na terenie PN. I po pierwsze tam się nie da. A po drugie tam też jest potężny opór społeczny aby coś budować w nowych nawet teoretycznie możliwych lokalizacjach. Patrz na przykład na kompromis w Ischgl. Nie szukałem żadnych analogii, nie komentowałem sytuacji w Polsce. Sprostowałem błędną wypowiedź, że w Austrii "można wszystko" (nawet na terenie PN). Nie można. I to jest wszystko co mam do powiedzenia w tym temacie.
- 6 927 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Coś mi się nie zgadzało i postanowiłem to sprawdzić. I: - Matrei i Kals nie leżą na terenie PN Wysokich Taurów (a bardzo dokładnie to dwa wyciągi w Kals przecinają nieznacznie ten teren) - Ankogel - nie leży - Heilligenblutt - nie leży - Moeltaler Gletscher... trudno uwierzyć ale... nie leży Podobnie, niedawno zamknięty WeisseGletscherWelt Warto czasem troszkę dokładniej sprawdzić informacje... https://www.bergfex.pl/sommer/nationalparkregion-hohe-tauern/ Bardzo dokładnie widać na OSM - tam tylko trudniej wyłapać linię granic PN
- 6 927 odpowiedzi
-
- 2
-
-
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
U nas też masz ON w PN (na przykład Goryczkową, Sudety Lift, czy Karpacz). Ja się pytałem o nowe inwestycje - analogicznie do rozbudowy Goryczkowej. Da się czy nie da?
- 6 927 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Proszę o przykład (budowa w PN)
- 6 927 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami: