Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Cosworth240

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    1 795
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    54

Zawartość dodana przez Cosworth240

  1. Cosworth240

    Kibicujemy Maćkowi!

    To wszystko przez to, że włożył nogi do Bałtyku i zaszkodziły mu ścieki z "Czajki"... a tak na serio, to super że jedzie i walczy. 150 km dla Maćka to jak dla mnie wyjazd po bułki do sklepu...
  2. Cosworth240

    Kibicujemy Maćkowi!

    Ojej. Trzymamy kciuki za stopę, kolano i Maćka 🚴‍♂️
  3. Jeżeli dobrze jeździło Ci się na Volklach, to się na nie zdecyduj. Recenzje, recenzjami, ale chyba lepiej abyś oparł się na własnych odczuciach niż relacjach innych osób. Osobiście jakoś nigdy nie byłem przekonany, że na podstawie testów, recenzji lub odczuć innych osób, można kupić narty. Gdy jestem na kupnie - idę w Alpach do wypożyczalni - biorę kilka modeli, które potencjalnie mogą pasować i na podstawie takich "testów" coś siada albo nie. Dwa lata temu na Tuxie przeszedłem tak przez cała praktycznie gamę Stockla. Na papierze wydawało mi się, że Stockl SX to będzie to, a w praktyce w ogóle nie mogłem się z nimi jakoś "dogadać".
  4. Cosworth240

    Narty

    Żeby było jasne - mocno mnie rozbawiła Twoja reakcja, ALE jako Ojciec dwóch córek i z perspektywy klubu narciarskiego, muszę jednak zapewnić, że jest kategoria dziewczynek, dla których liczą się jednak tylko nazwy typu "racetiger", "rc4", "world cup rebels" etc. i ten typ "grzecznych dziewczynek" narty w kolorach róż lub fiolet uznałoby za niezły obciach i raczej by się z nich nie ucieszyły...
  5. No i dzisiaj Rafał ładnie pojechał na etapie. Jutro teoretycznie wiele się nie zmieni, ale wczorajszy etap też miał taki być, a przewrócił klasyfikację. W górskich etapów jest jeszcze sobotni. Na ten moment, jeżeli nie wydarzy się kataklizm, to Vultę wygra narciarz, jeżeli za takowego można uznać byłego skoczka narciarskiego...
  6. Znajomi akurat są na Litwie: http://www.snowarena.lt/en/home i mówili mi, że nie ma tam praktycznie żywej duszy, poza dwoma/trzema klubami z grupką dzieci. Podobno jednak jazda jest bardziej po lodzie, niż po śniegu - nie wiem @Jeeb czy tak samo jest w tym Neuss. Tam też zasadniczo lodowisko? W każdym razie ta hala na Litwie z takiej Warszawy to 4,5h drogi, z Krakowa bardziej 7,5-8h. Jest trochę bliżej niż to Neuss z tego co widzę.
  7. Gdzie ta hala jest jeżeli można spytać...???
  8. Majka być moze bardziej by nas ucieszył kilkoma zwycięstwami etapowymi albo koszulka w grochy, bo tam ma realne szanse. W klasyfikacji generalnej wielkiego touru słabo to widzę, zwłaszcza jak widać coraz bardziej utalentowana młodzież - bernal, pogacar, Sivakov. A sa jeszcze inni na razie nie walczący w generalkach wieloetapowek evenpoel, wout van aert, mathieu van der Poel. Rafał tez za słabo jezdzi czasówki. Zgadzam sie jednak z @Mitek , ze mentalnie ma do luftu - niby lider ekipy, tylko ze ta jakoś w niego mało wierzy.
  9. Czytałem ostatnio wywiad z dyrektorem sportowym Bora, który bardzo podkreślał, że w zasadzie są jedyną drużyną, która na każdym z wielkich Tourów liczy się w kilku klasyfikacjach na raz - tj. w generalce i czymś jeszcze. Idąc tym tropem - Rafał w Giro był w TOP5, a Ackermann zdobył koszulkę punktową za sprinty (Maglia Cyclamino); w TDF zdobyli zieloną koszulkę z Saganem, a z Buchmannem byli na 4-tym miejscu generalki. We Vuelcie jest o tyle śmiesznie, że koszulkę punktową zdobywa przeważnie raczej góral nie sprinter, więc to im się nie uda tutaj, ALE Majka na razie obrał kurs na TOP5, a Bennett wygrywa wszystkie etapy sprinterskie (nie ma ich tutaj zbyt wiele). No i to jest jedna strona medalu i sposób na podkreślenie walki na kilku frontach na raz. Z drugiej strony moim zdaniem jest powód dla którego drużyny walczące o generalkę raczej z góry skreślają walkę i inne klasyfikacje - no właśnie aby powalczyć w generalce trzeba co do zasady rzucić na to wszystkie siły. INEOS (wcześniej SKY) nie przez przypadek zdominował TDF - zebrał mega pakę kolarzy, z których wielu w innych zespołach byłoby liderami - podzielił ich tak, że zawsze jest balans między tymi, którzy będą ciągnąć na etapach płaskich, inni pomogą w górach, a generalnie jak będzie drużynowa czasówka, to wszyscy pojadą ją nieźle - to jednak odbywa się kosztem odpuszczenia sobie walki co do zasady o poszczególne etapy, jakiś ucieczek, walki sprinterskiej - jedziemy całym zespołem pod lidera. I na Vuelcie tak jedzie Astana, Jumbo-Visma i Movistar. Bora wzięła połowę składu aby wspierało Bennetta na sprincie, a dwóch gości dla Rafała. Wydaje mi się, że "Zgred" nie bardzo ma formę na dużo lepszy wynik niż teraz w klasyfikacji ALE jestem przekonany, że na pewno byłoby mu łatwiej powalczyć o cokolwiek gdyby miał poważniejsze wsparcie swojego zespołu, który po prostu z góry raczej założył, że Rafał nie jest materiałem na zwycięstwo w tegorocznej Vuelcie, a co najwyżej na jakąś tam czołówkę, więc przydzielili mu dwójkę pomocników. Dzięki temu tak podsumują ten wyścig - 3 wielki tour i 3 raz są w ścisłej czołówce generalki i wygrali X etapów sprinterskich...
  10. Cosworth240

    Kasprowy Wierch

    Rozmawiałem niedawno z kimś kto działa po stronie PKL o tych planach rozbudowy. Eksperci i ekolodzy, którzy pojawiają sie wokół tego tematu to podobno bardzo często oderwani od jakiejkolwiek racjonalności ludzie. Nie jestem specem od ekologii, ale PKL na ten moment chce przeforsować rzeczywiście korektę przebiegu krzesła i nie naśnieżanie, ale postawienie w paru newralgicznych miejscach gdzie sniegu brakuje, bo albo jest wiatr albo sa tam takie skaly, ze tego sniegu potrzeba bardzo dużo, punktowego śnieżenia. To ma być naprawdę kosmetyka, a nie jakaś drastyczna rozbudowa/przebudowa. Wbrew przekonaniu wielu osob w samym PKL pracują ludzie, którym nie leży na sercu zagłada świstaków, a wręcz przeciwnie praktycznie wszyscy rozumieją szczególny charakter tego miejsca i konieczność minimalizacji ingerencji w przyrodę. Byłem ciekawy tego pomysłu z tunelem - mój interlokutor twierdził, ze ten pomysł wcale nie jest tak od czapy i jest ciagle jakoś tam brany pod uwagę, bo pozwoliłby tak naprawdę nawet zmniejszyć ingerencje w przyrodę, ale sa tacy co twierdza, ze jest to „ingerencja w macierz skalną”. Jak mówię - nie wiem, moze sie nie znam...
  11. Tez bywałem w Ryterskim. Wtedy - kilka lat temu - pokoj i jedzenie ok. Łazienka słaba. Ceny do niskich nie należały, ale nie było tez rozboju w biały dzień. Plusem wyjście z narciarni na stok. Moja wtedy 3-letnia córka stawiała tam pierwsze narciarskie kroki. Fajne jest to, ze stok dla dzieci jest odseparowany od trasy głównej, wiec żaden jeździec bez głowy tam nie wpadnie. Moja córka miała zajęcia z Panem Markiem i to była świetna osoba do nauki małego dziecka. Uważam, ze to jest fajne miejsce, jak ktoś jedzie z małymi dzieciakami. Wszystko jest na miejscu. Nie wiem czy coś poprawili z łazienkami. Wyżywienie było trochę ze starych „dobrych” lat - ale generalnie smacznie i do syta. Narciarsko - o dzieciach poczatkuajaxych pisałem. Trasa główna w zasadzie jedna - jest wariant meandrujący bardziej, który ma trochę ułatwić zjazd mniej zaawansowanym, wiec można sie uprzeć, ze jest coś więcej niz jedna trasa. Fajna, w miarę ostra, nie za długa ale tez nie przesadnie krótka. Wiadomo, ze jak sie jest tam pare dni, to ma sie tego dość. My byliśmy głownie dla dziecka. Można olać narty i zrobić piękny spacer po lesie.
  12. Hmmm - jest pewnie wiele patentów, ale paru gości rozwiązało to przy pomocy własnych rączek i pewnej wiedzy technicznej w ten sposób - wygląda to dość stabilnie:
  13. Cosworth240

    Kibicujemy Maćkowi!

    Wyglada na to, ze nasi dwaj forumowicze osiągną metę w bardzo podobnym - dla mnie imponującym - czasie. Jeżeli to nie tajemnica, to pod jakim nickiem występuje na forum Jarek Krydzinski?
  14. Cosworth240

    Kibicujemy Maćkowi!

    Jeszcze pewnie trochę mniej niz półtorej godzinki i będzie meta. Czas poniżej 80h jak najbardziej realny.
  15. Dzisiaj - na koniec pobytu w Górach Skalistych - udało sie powtórzyć podjazd pod Grand Targhee. Tym razem miałem rower typu fitness, który miał znacznie lepsze przełożenia niz kolarka, która miałem ostatnio do dyspozycji. W efekcie jazda była przyjemniejsza. Co nie zmienia faktu, ze z taka forma to na Stelvio sie nie wypuszczam 🙂
  16. Niesamowite. Super. Przeglądałem ten kanał na YouTube, do którego dodałem link wcześniej z Mt. Evans. Maja tam relacje z większości chyba najbardziej znanych podjazdów w Europie, natomiast w samym Colorado wyróżnili oprócz Mt. Evans jeszcze dwa miejsca Pikes Peak (znów wspinaczka na ponad 14 tys stop) oraz Independence Pass (to bardziej przypomina Europe, choć tutaj wspinaczka jak na warunki Kolorado nisko, bo tylko ok 3700 mnpm). Morał z tego wyciągam mniej więcej taki - drogi szersze, mniej strome, za to podjazdy dłuższe i na znacznie większych wysokościach. Wrzucam linki do filmów z Pikes Peak oraz Independence Pass, natomiast bardzo fajny jest cały ten kanał The Col Collective:
  17. Nie wiem, nie znam sie ALE maja za to takie na przykład - nie sadze aby w Europie dało sie podjechać rowerem szosowym na 4300 mnpm: USA to wielki kraj - ma wiele pięknych miejsc - „zaliczyłem” trochę tutejszych parków narodowych - yellowstone, yosemitie, zion, bryce canyon, death valley, grand teton. Coś by sie jeszcze znalazło. Wrażenia sa niesamowite. Ale trudno mi byłoby robić bezpośrednie porównania do innych miejsc, choćby w Europie, gdzie w Austrii, Francji l, Wloszech, czy Szwajcarii ale i u nas jest przecież niesamowicie pięknie. Pewnie takich pokręconych drog jak Stelvio tu nie znajdzie, ale sadze ze w wielu miejscach jak choćby w Colorado, Utah, ale pewnie i wielu innych znajdzie piękne trasy na rower szosowy. Mount Evans to jeden przykład, ale wokół Vail i Aspen tez sa niesamowite trasy na szosę.
  18. Na to wychodzi 🙂 w miasteczku byli bankierzy, a za niecała godzine zaczyna sie rodeo - w końcu to Dziki Zachód.
  19. To zależy gdzie, ale generalnie drogi maja tu szerokie, bo auta tutaj sa wielkie. Przez większość przełęczy jeżdżą olbrzymie TIRy. Cieżko to porównywać do dróg w Europie. Natomiast widoki w Utah, Kalifornii, czy tu gdzie jestem sa odlotowe. Plusem szerokich dróg jest to, ze jako rowerzysta czujesz sie generalnie dość bezpiecznie. Jest to jednak zupełnie inny rodzaj doświadczenia niz na drogach np w Alpach.
  20. Dirty Kanza - zrobiła sie z tego spora impreza.
  21. Jeździłem pare razy na Grand Targhee i raz wiele lat temu W małym ON w Jackson - tam sa dwa. W największym, czyli Jackson Hole Mountain Resort byłem tylko latem. Na nartach tam akurat nie jeździłem. Z nart tutaj Pamietam głownie średnia pogodę i bardzo dużo sniegu. Sporo osób na freeride i pamietam tez całkiem sporo telemarkowcow Rzeczywiście rejsy American Airlines od maja bezpośrednio pomiędzy Krakowem a Chicago potencjalnie powodują, ze do Jackson można będzie dolecieć z jedna przesiadka, choć loty na odcinku Chicago do Jackson sa dość drogie - za przelot Jackson do Chcago w najbliższa niedziele zapłaciłem ponad 1000 zł od osoby bez bagażu. Być moze jako całość - tzn w zestawieniu Krakow do Jackson będzie rozsądniej cenowo. W każdym razie narciarsko na pewno zima fajnie i do tego można pojechać do Yellowstone na skuterach śnieżnych - wiele lat temu tak zwiedzaliśmy zima park - a latem można łazić po gorach, jeździć na rowerach, spłynąć pontonem po rzece, czy iść powędkować - No prawie jak w Szczawnicy 🙂
  22. Dzisiaj trochę bardziej egzotyczna relacja rowerowa, bo aż z Gór Skalistych. Od paru dni jestem w Wyoming w okolicach Jackson Hole. Jest to jedno z moich ulubionych miejsc i mam to szczęście, że ze względów rodzinnych co jakiś czas (raz na kilka lat) udaje mi się tu przyjechać. Od zawsze obiecywałem sobie, że za którymś razem podjadę rowerem pod ośrodek narciarski Grand Targhee i dzisiaj udało mi się zrealizować ten plan. Z wielu względów łatwo nie było - po pierwsze nikt z sąsiadów nie miał specjalnie nadającego się do jazdy roweru szosowego (niestety mój Canyon czeka w Krakowie); po drugie było cholernie dzisiaj gorąco, choć w miarę nabierania wysokości robiło się przyjemniej chłodniej; po trzecie jestem tu dopiero od dwóch dni i nie bardzo zaaklimatyzowałem się do wysokości - mieszkamy na mniej więcej 2tys. mnpm, a podjazd jest na około 2.500 mnpm. Na Garminie wygląda to mniej więcej tak - zasadnicza część podjazdu ma około 10 km i niecałe 500 metrów przewyższenia. Technicznie nawet to nie jest takie trudne, ale ze względu na wysokość i przełożenia w rowerze, ze dwa razy nawet nie to, że brakło pary w nogach, tyle że kompletnie mnie zatkało i trzeba było przystopować na złapanie oddechu: Teraz co do sprzętu. Najlepsze co udało się znaleźć, to nawet ciekawy rower, bo produkowany przez firmę Lightspeed rower z ręcznie wykonaną tytanową ramą. Rowery był produkowany w Tenessee w drugiej połowie lat 90tych. Miał niestety średnio górskie przełożenia - kaseta z tyłu miała 8-przełożeń, coś w stylu 11-23, no ale jakoś daliśmy radę: No cóż trzeba było zacząć zasadniczą część podjazdu - znak pokazuje, że do ON Grand Targhee mamy od tego miejsca 6,1 mili, czyli ok. 10 km: Droga wspina się do Góry. Asfalt jest bardzo równy i gdyby nie dwa momenty, gdzie całkowicie brakło tchu, a nie dało się już zjechać przełożeniami niżej, to byłoby super. Widoki są świetne, już od samego dołu widać królewski szczyt tej okolicy Grand Teton (4199 mnpm) - tzw. Tetons (od nich wzięła nazwę cała dolina, czyi Teton Valley), to tak naprawdę trzy szczyty, z czego będący po środku Grand, no cóż jest najbardziej... grand: Tu parę widoczków ze wspinaczki: Widoki cudowne: Po dłuższym czasie docieramy do szczytu, czyli ośrodka narciarskiego Grand Targhee. Jak głosi tablica - ośrodek obchodzi swoje 50-te urodziny. Dysponuje on 4-ma krzesłami; jest pozwolenie na wybudowanie dwóch kolejnych 6-cio osobowych długich kanap. Ośrodek słynie ze świetnych warunków śniegowych, więc praktycznie nie ma tu sztucznego naśnieżania (widziałem słownie jedną armatkę). Latem jest on mekką dla rowerów XC i Enduro - jest olbrzymia ilość tras i szlaków. Z górnej stacji krzesła na Fred's Mountain (coś pod 3 tys mnpm) rozciąga się piękny widok na Grand Tetons: Po podjeździe nie mogło oczywiście zabraknąć nagrody w postaci lodów i kawki: Zjazd na dół minął bardzo szybko - można się tutaj naprawdę rozpędzić, ale okazało się, że mój Litespeed ma problem ze scentrowanym kołem z tyłu - podjeżdżając tego nie czułem, ale przy ponad 50 km/h wibracje były dość przerażające, a hamowania mocno niepewne. Rower w końcu miał ok. 25 lat na karku, więc postanowiłem dać sobie na wstrzymanie. Za to widoki w dół też piękne: No coż - na tym w zasadzie mogę skończyć relację czysto rowerową. Na koniec mogę tylko polecić te okolice - niestety dostanie się tutaj z Polski jest skomplikowane, czasochłonne i drogie. Ja mam to szczęście, że mieszka tutaj moja rodzina i tzw. wikt i opierunek mamy zapewnione. Magnesem są dwa parki narodowe Grand Teton National Park i oczywiście znany wszystkim Yellowstone National Park, gdzie planujemy wybrać się z dzieciakami jutro. Zakończę relację dwoma widoczkami od strony doliny Jackson Hole - widać Tetony od drugiej strony niż na mojej relacji rowerowej oraz widoczek z jeziorkiem:
  23. Z ciekawostek Giro d'Italia 2020 rozpocznie się na Węgrzech. Pierwszy etap - niecałe 10 km - to będzie indywidualna jazda na czas po ulicach Budapesztu. Finisz w okolicach zamku - więc będzie nieco pod górę; Na Węgrzech odbędą się jeszcze dwa etapy po ok. 200 km każdy, których profil jest prawie tak płaski jak stół stojący u mnie w jadalni - więc o ile nie będzie jakiś zabaw z wiatrem, o laury powalczą sprinterzy. Będzie to 14 start Giro odbywający się poza Włochami: 1965 San Marino (Republic of San Marino) 1966 Monte Carlo (Principality of Monaco) 1973 Verviers (Belgium) 1974 Vatican City 1996 Athens (Greece) 1998 Nice (France) 2002 Groningen (The Netherlands 2006 Seraing (Belgium) 2010 Amsterdam (The Netherlands) 2012 Herning (Denmark) 2014 Belfast (Northern Ireland) 2016 Apeldoorn (The Netherlands) 2018 Jerusalem (Israel)
  24. Myślę, że większości piszących chodzi o wątpliwy walor krajobrazowy tej wieży - nikt tu nie negował (przynajmniej tak mi się wydaje) kwestii czysto narciarskich - nowych wyciągów, rozbudowy systemu naśnieżania, czy poprawy sytuacji z parkowaniem. Nie wiem jednak, czy byłeś w Krynicy po postawieniu tej konstrukcji? IMHO - mam właśnie dlatego mieszane uczucia, że średnio jest to to ładne, a widać zewsząd wokół Krynicy. Dla widoków można było wyjść albo wyjechać na Jaworzynę, na której nikt nie postawił na sztorc kupy desek... zaznaczam, że to moja subiektywna ocena, tym bardziej że miałem okazję Pana Rusinka poznać i mu kibicuje, bo to cholernie pozytywny człowiek jest. W tą wieżę na pewno zostało zainwestowane sporo pieniędzy; jest to inwestycja ze sporym rozmachem; i zapewne będzie się cieszyć sporym powodzeniem wśród turystów, co nie oznacza, że wszystkim musi się podobać.
  25. Tez mam mieszane uczucia. Nie będzie to jednak ostatnia tego typu atrakcja w ośrodkach spod znaku pingwina. Chodzi o stworzenie atrakcji, które spowodują ze poza sezonem zimowym ośrodek tez zarabia. Muszę przyznać, ze byłem zaskoczony ile osób korzysta z bike parku w Kasinie. Co prawda byłem tam w weekend i była piękna pogoda, ale mimo to naprawdę sporo osób trochę pieniążków tam zostawiło płacąc za karnety i w knajpie. Teraz jeszcze dojdzie tam muzeum motorynek i skuterów. Krynica ma wieże, a na tym nie koniec. Skolnity otwarły sie na rowery. W tym szaleństwie jest metoda. Zarabiać przez okrągły rok.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...