-
Liczba zawartości
1 795 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
54
Zawartość dodana przez Cosworth240
-
Nie ma wyjścia, my zawistni, co mu tych wyjazdów zazdrościmy musimy znaleźć jakąś przyszłą białogłową 😉 A bliskości hali mogę tylko pozazdrościć, choć jeżeli Pan Prorok z Wadowic rzeczywiście zrealizuje swoje wizje prorocze 😉 to może i z Krakowa nie będziemy mieli szczególnie daleko na taką halę. Choć przede wszystkim życzyłbym sobie fest zimy w górach, tak abyśmy mogli jeździć choćby w takich Myślenicach, bo tam jest naprawdę spox i da się z Krakowa nawet po robocie wyskoczyć na parę szusów.
- 123 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- narty latem
- alpy
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Może i można, ale u mnie ani organizacyjnie (zwłaszcza jazda 24h pociągami i autobusami), ani finansowo (wyjazd w 4 osoby), aby jeździć w każdym miesiącu w roku na nartach, jak kolega leitner, to jest nie do wykonania; jeżeli ktoś ma tak zorganizowaną familię i zasobny portfel, aby z rodziną szaleć po stokach w każdy miesiąc roku, to nic tylko pozazdrościć i pogratulować... i żeby nie było ja z rodziną (w różnych konfiguracjach, bo nie zawsze cała czwórka) co roku 2-3 tygodnie w Alpach spędzam, 2 tygodnie w Druskiennikach latem też co roku bywamy, ale to są zupełnie inne wyjazdy niż te szalone i spontaniczne "wyskoki" leitnera.
- 123 odpowiedzi
-
- 4
-
-
-
- narty latem
- alpy
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
No ale akurat ta część ON póki co działa i tam naśnieżają, więc można się z rana wspomóc tym co jest naśnieżone i podejść trasą, gorzej jak ktoś chce podchodzić nartostradą albo gdzieś od Sopotni. No niestety - zimy coraz cieplejsze...
-
Szkoda, że Pilsko to tak trudny temat - mam wrażenie - może kogoś krzywdzę - że ten ON, nie ma szczęścia do właścicieli gruntów, inwestorów, wykonawców inwestycji narciarskich, wreszcie lokalnych władz samorządowych... w takim "układzie" to nie ma prawa działać... Mam do tej góry wielki sentyment, bo się tam w zasadzie narciarsko wychowałem - pamiętam ten ON sprzed ponad 40 lat, gdy to wszystko hulało - łezka się oku w jakiś sposób kręci, ale straciłem jakąkolwiek nadzieję, na to, że tam stanie się jeszcze cokolwiek dobrego w temacie rozwoju tego ośrodka. Natomiast góra do skiturów świetna i też można na niej dalej pasję narciarską realizować.
-
@leitner Szacun!!! Ale żeby nie było - pojawią się żona, dzieciaki itd. - to się skończy rumakowanie 😉
- 123 odpowiedzi
-
- 3
-
-
- narty latem
- alpy
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Lodowce - pogoda i warunki narciarskie
Cosworth240 odpowiedział JC → na temat → Warunki narciarskie, prognozy pogody
Niestety lata coraz bardziej upalne i śnieg pojawia się w wysokich partiach gór coraz później; 9 lat temu byłem coś 25 września na Pitztalu i było absolutnie genialnie; od pewnie 10 lat jeżdżę (z chyba jedną przerwą) w połowie listopada na Tux i nigdy się nie zawiodłem - z tą różnicą, że od paru lat do ostatniej chwili się zastanawiam, czy się tym razem nie będzie ten pierwszy raz kiedy się zawiodę, bo śnieg pada coraz później i ostatnie zimy, to tak były opady last minute. Znalazłem parę zdjęć z z tego Pitztala z 21 września 2017: -
Pingwin niekoniecznie ma w tym interes, a do tego mają specyficzną filozofię, bo oni lubią być samodzielni i niezależni od innych. Główny udziałowiec tych stacji chyba tylko na Kurzej Górze sprzeciwił się tej filozofii i wszedł udziałowo i finansowo w projekt kogoś innego. W innych miejscach jest Panem swojego losu. W Krynicy po to budowali wieżę, żeby mieć własną i unikalną atrakcję, która przyciągnie ludzi do nich a odciągnie od innych i jeszcze będzie zarabiała przez cały rok. Zimą stawiają na to, że mają dobrą infrę - nowoczesny wyciąg plus turbo naśnieżanie i klienta. Wiadomo diabeł tkwi w szczegółach i połączenie wszystkich i wszystkiego mogłoby tak naprawdę wszystkim wyjść na dobre - w Alpach są takie tendencję. Stacje się łączą w coraz większe, żeby móc napisać ileset km mają, no ale tam jest konkurencja. U nas jednak ciągle jest rynek na klienta, któremu wystarczy jedna, najlepiej niezbyt stroma, szeroka górka z dobrym naśnieżaniem i fajnym wyciągiem - no i knajpa żeby była. Póki ludzie nie staną się bardziej wybredni i nie zaczną omijać takich stacji, to IMHO Pingwin nie będzie łączył się w pęczki z innymi.
-
To prawda - ten gość jest bardzo merytoryczny - nie jestem pewien, czy to w ogóle nie jest człowiek z wykształceniem w tym kierunku tzn. projektowanie dróg - jeżeli nie i jest to tylko jego pasja, to tym bardziej godne podziwu, bo on regularnie ma bardzo merytoryczne filmy na temat dróg, ich projektowania, numerowania itd. Natomiast tu musze też oddać decydentom w GDDKiA, że się w to wsłuchali - tam już stawiano pierwsze wiadukty pod ten stary projekt i budowa była w toku - a jednak ktoś postanowił dać szansę tej krytyce, zaciągnął hamulec i zwrócić się do Politechniki Krakowskiej. Tak więc szacun dla strony społecznej i rządowej - ale to pokazuje, że czasem się da... i czasem taki jeden przykład to jest coś na co można powołać się w przyszłości.
- 7 388 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
@JC - może warto spróbować "lobbyingu" za stacją przelotową na szczycie podczas budowy tej nowej gondoli. Ja w takie historie nie wierzyłem, tzn. że internauci mogą zmieniać rzeczywistość w zakresie tego typu inwestycji, ale odkąd jeden film na youtube i akcja forumowiczów skyscrapercity doprowadziła do tego, że GDDKiA przeprojektowała węzeł Mistrzejowice (to nie jest jakiś tam węzełek, ale jeden z największych węzłów w kraju) na obwodnicy Krakowa, po tym jak internauci zaalarmowali, że w wersji już realizowanej przez GDDKiA ten węzeł będzie się korkował, to zacząłem w takie akcje wierzyć. Efektem tego "alarmu" przy tamtym węźle było zlecenie przez GDDKiA ekspertyzy, która wykonała Politechnika Krakowska, która potwierdziła, że internauci mają rację; pracę nad budową wstrzymano, węzeł przeprojektowano i teraz wedle wszystkich znaków na niebie będzie dużo lepiej to zrobione - budowa dobiega powoli końca. Tutaj w Krakowie wstrzymano toczącą się już budowę, z projektem, pozwoleniami itd. Ale ktoś poszedł po rozum do głowy i uznał, że warto kosztem jakiś tam dodatkowych pieniędzy i pewnie co najmniej kilku miesięcy obsuwy zrobić to jak trzeba. Może w Krynicy też się da... Tutaj filmik o tym jak przeprojektowano węzeł - może trzeba zrobić taki film o przyszłej gondoli w Krynicy i pokazać, że w innych miejscach są takie stacje na tzw. zaś.
- 7 388 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Myślę, że kłopot inwestycji w tę halę może być taki, że tego typu obiekty mają zdecydowanie większe szanse powodzenia ekonomicznego w mieście, jako atrakcja przy jakimś centrum handlowym na przykład. Tak właśnie jak to jest w Dubaju. Druskienniki bardzo lubię, ale zastanawiam się ile tam co roku dopłacają do tego interesu, bo koszt utrzymania tego obiektu musi być naprawdę spory, a ludzi na tej hali raczej ilości kropelkowe. Nie wiem, czy ta hala pod Wadowicami to będzie pod względem zainteresowania bardziej Dubaj, czy bardziej Druskienniki. Myślę, że gdyby taka była w Krakowie lub Warszawie, to miałoby się szansę obronić ekonomicznie, pod Wadowicami - nie wiem - czas pokaże, bo excel z biznes planem przyjmie wszystko, jak mawiał klasyk, a życie napisze prawdziwy scenariusz.
- 7 388 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Gdzieś w górach
Cosworth240 odpowiedział marionen → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
W tym roku mnie ciągnęło, bo przejeżdżał tam peleton TDF, ale czasowo było trudne do ugryzienia. Od razu można zahaczyć o Schwarzwald po niemieckiej stronie i okolice Freiburga - samo w sobie piękne miasto; we Freiburgu a w zasadzie w Merzhausen, Simon Geschke po skończeniu kariery zawodniczej otworzył bike hotel: https://bikehotel-freiburg.de/ - gdzie są nastawieni na ludzi z rowerami i właśnie reklamują się jako hotel, który stanowi dobry punkt wypadowy zarówno w Schwarzwald, jak i Wogezy.- 1 963 odpowiedzi
-
- 1
-
-
Gdzieś w górach
Cosworth240 odpowiedział marionen → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Oj zazdroszczę zatem; czyli mieszkając w Arabbie Bike Day zaczynałeś od Campolongo; nie wiem, czy jechałeś Falzarego i Valparolę, ale to też piękne miejsce na rowerową eskapadę; akurat Arabba to dobry punkt wypadowy na te przełęcze. Niestety w tym roku nie udało się zaliczyć S.R. Bike Day'a ani wiosennego, ani jesiennego. Może uda się za rok, choć plany póki co raczej skłaniają mnie ku Prowansji, aby powrócić pod Mt. Ventoux - no ale pożyjemy zobaczymy.- 1 963 odpowiedzi
-
- 1
-
-
Gdzieś w górach
Cosworth240 odpowiedział marionen → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
@WojtekM - jakiś rowerek uskuteczniasz, czy poruszasz się po okolicy z pomocą silnika? Jeżeli rowerek, to od której strony była jechana Fedaia - killerskiej (od Rocca Pietore), czy bardziej lightowej (od Canazei)?- 1 963 odpowiedzi
-
Za to fatalne dla kolan, bo większość osób jest źle wykonuje...
-
Rozumiem, że pytasz o halę 😉 Tu odpowiedź jest nieco złożona - hala przedzielona jest na pół wzdłuż stoku. Vide zdjęcie poniżej - akurat jak widać na zdjęciu na stoku w tym momencie nie ma absolutnie nikogo po obu stronach siatki. Po jednej stronie - bliżej wyciągu przestrzeń zarezerwowana jest dla klubów - tam jest w zasadzie czysty lód i "cywile" mają tam wstęp tylko wtedy gdy nie ma klubów. Trzeba jednak zaznaczyć, że przeważnie kluby tam urzędują od rana do wieczora, choć są momenty, gdy nie wszystkie linie są zajęte lub pomiędzy sesjami, gdy jedni się zwiną, a drudzy jeszcze nie rozstawili. Wtedy można się tam wypuścić, ale lepiej mieć ostre krawędzie (kluby, które trenują i mają dwie sesje treningowe np. rano i wieczorem - to pomiędzy nimi ostrzą narty; niektórzy biorą na jedną sesję dwie pary; do tego w pewnym momencie zmienia się lewą nartę z prawą). Suma summarum - ta przestrzeń jest generalnie wyłączona, może zdarzyć się tak, że będzie okazja tam zjechać, ale też nie jest to atrakcja dla każdego. To pozostawia jednak drugą połówkę hali (na zdjęciu - część bliższa lub prawa patrząc od dołu stoku w górę) - na niej znajduje się śnieg, a nie lód (ten zapewne jest gdzieś pod spodem) i tutaj przez sporą część czasu nie ma absolutnie nikogo, zdarza się, że zawodnicy robią sobie jakieś ćwiczenia lub pojawi się okazjonalnie ktoś rekreacyjnie, ale ludzi jest mało. Tutaj po prostu tłoku nie ma. Dodam, że kolejek do wyciągu też nie ma. Można jeździć na okrągło - minusem jest dość wolny wyciąg i jednak pewna monotonia - po prostu po godzinie jazda góra dół dla samej jazdy po tym samym, mimo wszystko nie jakimś turbo długim (tu zastrzeżenie - jak na halę, ten stok nie jest krótki, ale porównując go do jazdy na świeżym powietrzu, to kilometrów trasy tu nie ma) robi się dość nudna. Wiadomo - jak człowiek wygłodniały nart i jeszcze do tego ma towarzystwo, to się będzie dobrze bawił pewnie i przez 2h lub 3h, ale mimo wszystko chodzić tam codziennie na jakieś długie sesje, to raczej dla wielkich pasjonatów. Treningi z klubem to inny temat. Strona dla cywilów ma śnieg - ale trzeba też powiedzieć, że jest on specyficzny, bo jest taki sypki, nie do końca ubity (trochę to widać na zdjęciu) - może nie ma wrażenia, jakby się jeździło po wiosennym cukrze, bo on nie jest ciężki, ale nie jest to ubite jak na dobrze zratrakowanej trasie narciarskiej. Nie do końca jestem pewien, jak tam jest z ratrakowaniem - bo ratrak jest i na pewno raz na jakiś czas jeździ, ale IMHO nie codziennie. Czasem bowiem przychodziło się rano i było dość ubite, a na następny dzień widać było, że nie. Nie wiem, czy jest tam jakiś harmonogram kiedy to się odbywa. Mnie to tam zasadniczo nie przeszkadzało, ale bywały dni, gdy było lepiej, a bywało gdy było gorzej. Wrzucam jeszcze jakieś dwa filmiki - nie wiem, czy się będą otwierać - z wyciągu - widać lepiej część treningową i zjazd w dół stroną dla "cywili". IMG_4554.MOV IMG_4241.MOV
- 123 odpowiedzi
-
- 4
-
-
- narty latem
- alpy
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Z drugiej strony, gdyby to nie był PN, to Chopok i okolice byłyby jednym wielkim luna parkiem, skoro przy tych ograniczeniach jakie tam niby są daje się wybudować takie rzeczy, które tam dzisiaj stawiają, a które pasują do okolicy jak przysłowiowa pięść do nosa.
-
To po części tłumaczy dlaczego ta hala jest celem #1 dla klubów z Polski, Czech i Słowacji - jest sporo taniej niż gdzie indziej. Trzeba jednak przyznać, że hala sama w sobie jest fajna i przyciągała w przeszłości Vlhovą - kiedyś bywała tu dość regularnie, ale także kadry austriackie - landowe, ale bywała tutaj także w przeszłości Liensberger, czy kadrę Andory a pewnie i inne. Więc to nie tylko tak, że cena robi swoje, produkt też jest OK. Dojazd z Krakowa zajmuje obecnie około 7h, jak nie ma korków (przez 6 lat jak tam jeżdżę, to sporo się skróciło - S7 jest z KRK do WAW; S61 jest cała od Ostrowii Mazowieckiej aż do granicy z Litwą - choć akurat ja zjeżdżam wcześniej i jadę albo przez Augustów albo przez Suwałki). Druskienniki jak ktoś nie był, to fajny kurorcik, bardzo zadbany, lasy, jeziora, rzeki. Uważam, że zwłaszcza w sierpniu pogoda jest bombowa - upałów przeważnie nie ma (zdarzają się, ale jednak jest tu chłodniej), za to dużo słońca i sympatyczne umiarkowane temperatury. Można zabrać rowery, popływać kajakami, pójść nad jezioro, a do tego zaliczyć narty. Mnie się udało ze dwa razy zejść z roweru szosowego po rundzie po okolicy i pójść prosto na narty 😉 Jest też taniej niż w wielu wakacyjnych miejscach, choć wprowadzenie Euro, oczywiście wywindowało ceny w górę i trochę to podrożało w stosunku do paru lat wstecz. Natomiast jest tu na pewno dużo spokojniej niż po polskiej stronie granicy np. w Augustowie i okolicach. Dzisiaj demograficznie to Polacy stanowią ok. 4-5% populacji, choć w restauracjach, hotelach i tego typu miejscach, sporo ludzi mówi po polsku i chyba łatwiej po polsku się porozumieć niż po angielsku. Tzn. z młodymi łatwiej po angielsku, wśród osób starszych łatwiej po polsku. Natomiast do II wojny św. było to popularne polskie uzdrowisko, uwielbiane przez marszałka Piłsudskiego, który spędzał sporo czasu na ławeczce nad Niemnem - ławeczki i dość spartańskiej chaty (dom na Pogance), w której się zatrzymywał niestety nie ma. Ale był tam na tyle często, że w Druskiennikach czasem odwiedzały go i zagraniczne delegacje; trochę info i zdjęć tutaj: https://pilsudskiinfo.pl/druskienniki/ . Mogę też polecić album: Jan Skłodowski – „Druskieniki. Kurort przedwojennej Polski”, gdzie jest sporo informacji, zdjęć, które trudno byłoby znaleźć gdzie indziej o tym miejscu i jego przeszłości.
- 123 odpowiedzi
-
- 4
-
-
-
- narty latem
- alpy
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Dzisiaj nie do powtórzenia - bez uzgodnień środowiskowych, miliona papierków, ZUSów, podatków...
- 331 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- narty
- nieczynny wyciąg
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
No to wpadaj do Druskiennik na SnowArenę; spać można w nowym hotelu przy hali, a jak chcesz się dostać do centrum - to co prawda nie produktem Leitnera, ale gondolą firmy Bartholet przelecisz nad Niemnem do centrum miasta i pod AuqaPark. W ogóle polecam Druskienniki wakacyjnie - byłem tam już 6-ty raz w sierpniu i zawsze dobrze się bawiłem.
- 123 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- narty latem
- alpy
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Zjebi...ste ciastka w kawiarni na deptaku 😉 - ja tam lubię klimacik Cortiny...
-
Córka już tam jest; ja dojeżdżam w sobotę - @[email protected] - coś nie jest nam dane się tam spotkać. Fatalne te "przygody". Zdrowia.
- 206 odpowiedzi
-
- 1
-
-
Organizator wyjazdów narciarskich
Cosworth240 odpowiedział Slavko → na temat → Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
Miło wspominam pobyty w tym hotelu; z 10-12 lat temu jeździliśmy tam z żoną i starszą córką dość regularnie. Hotel bardzo fajny w standardzie; super jedzenie; basen, sauna - duży komfort. Pokoje takie podwójne - sypialnia osobno, cześć dzienna osobno - przynajmniej na nasza trójkę takie dostawaliśmy w ramach rezerwacji - nawet był chyba taki aneks kuchenny tam - może źle pamiętam. Wiec w zasadzie to był taki mini-apartament. Z dzieckiem było to bardzo wygodne. Ceny pamiętam, że już wtedy były wysokie ALE my zawsze czekaliśmy na ostatnią chwilę i last minute jak mieli wolne miejsca, to ceny bardzo różniły się od tych z cennika. Mega atutem tego miejsca jest to, że wychodzisz z narciarni i wchodzisz na krzesło, które Cię wywozi na Lukovą, więc kłopoty z jakimiś kolejkami na samym dole itd. Cię nie dotyczą, bo jesteś na drugiej linii wyciągów. Natomiast ja zawsze rezerwowałem bezpośrednio przez hotel, nie przez booking i tak niejako nawiązywałem dialog i negocjowałem jakoś tam ceny w dół.- 36 odpowiedzi
-
Organizator wyjazdów narciarskich
Cosworth240 odpowiedział Slavko → na temat → Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
Nie mam turbo wielu doświadczeń, a z pakietem dojazd-hotel-szkolenie w ogóle mniej, natomiast: Byłem wiele lat temu z JaffiSport w Livigno; dojeżdżaliśmy sami, ale korzystaliśmy z pakietu hotel plus opieka nad dzieciakami (szkolenie, animacje) i byliśmy bardzo zadowoleni. Oni byli wtedy takim chyba główną polską szkółką tam. Przez te lata oczywiście mogło się zmienić, ale jeżeli dalej działają, to na pewno do rozważenia. Livigno też fajne miejsce, na pewno będziecie zadowoleni. W tym roku w Passo Tonale korzystaliśmy tylko z kursu z opieką nad naszą 6-latką w Sport-Vita. To jest biuro ze Śląska. Oni z kolei są chyba taką największa polską (jest ich w PT chyba 4 lub 5) polską szkółką narciarską w tym miejscu. Widziałem, że mieli tam na parkingu bardzo fajny komfortowy autokar; szkolenie dla dzieciaków fajne i organizacja tego wszystkiego podobnie jak w Jaffi wiele lat wcześniej na uważam bardzo dobrym poziomie. Passo Tonale fajne miejsce; piękne góry i widoki. Na pierwszy raz podobnie jak Livigno ON na pewno do polecenia.- 36 odpowiedzi
-
@Narciarz ze Śląska - dzięki za foto, choć pewnie lepsze byłyby w wątku dot. inwestycji poza Polską 😉
- 7 388 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
W Krakowie mieliśmy naprawdę świetnego adwokata, który prywatnie był wielkim miłośnikiem gór, narciarstwa (świetnie jeździł), organizował bardzo często Mistrzostwa Polski Adwokatury w narciarstwie alpejskim. Była to też osoba aktywnie działająca w środowiskach sportowych np. AZSu, działała w stowarzyszeniu PSNiT. Mega człowiek - niestety w tym roku odszedł dość nagle - bardzo smutna sprawa. Od wielu lat próbował zainicjować regulację dot. owego "prawa śniegu" lub inaczej "prawa szlaku" - chodzi o ustanowienie czasowej służebności na czyjejś własności prywatnej celem urządzenia i wyposażenia tras narciarskich - oczywiście za opłatą. Napisał on kilka projektów takich regulacji. Spotykał się z politykami różnych frakcji - z różnych powodów nie był się w stanie przebić; każdy niby pomysł podłapywał, ale wiecie jak to z projektami, dobrze jak pochodzą od takiej, czy innej partii, a nie są apolityczne. Oczywiście prawda taka, ze to temat społecznie wrażliwy - zwłaszcza na Podhalu - interesy jednych przedstawiane, są jako zamach na własność prywatną i "ojcowiznę" innych. No tu akurat wszystkim nie dogodzisz. Być może dlatego politycy temat do tej pory raczej omijali. Wielu uważa, że gdyby były takie ustawy, to sytuację typu Gubałówka nie miałyby racji bytu, a że bez takich przepisów - będą to sytuacje nie do rozwiązania. Podobne rozwiązania funkcjonują zagranicą. We Francji z tego co czytałem jest to rozwiązanie ogólnokrajowe - ustawa. A we Włoszech lub Austrii są to rozwiązania lokalne - czyli poszczególne Landy w Austrii lub prowincję autonomiczne we Włoszech - podobne regulacje przyjęły.
- 7 388 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:







