Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Cosworth240

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    1 795
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    54

Zawartość dodana przez Cosworth240

  1. Niestety wyciąg w żlebie z Cristallo był nieczynny, a nie byliśmy w nastroju freeride i włażenie do góry. Ten wyciąg tam w ogóle czasem działa? Śniegu jest opór wiec to nie powinno być problemem. Stoją same słupy i jest lina.
  2. No co powiedzieć - dotarliśmy wczoraj wieczorem. Samolot, rent a car i dojazd do Cortiny poszły bardzo sprawnie. Zdążyliśmy zjeść pyszna kolacje i polecieliśmy spać. Hotel Montana w samym sercu miasteczka. Niby dwie gwiazdki, ale bardzo zadbany no i pare kroków od gondolki Faoria. Dzisiaj jeździliśmy od rana tutaj i przejechaliśmy na Monte Cristallo. Na tle Austrii infrastruktura trochę bidna, ale trasy i klimat super. Do tego zero ludzi. Większość razy byliśmy po prostu samiutency. Z ciekawostek. Uwagę moja zwróciły narty carabinierow. Maja szatę graficzna zrobiona specjalnie dla nich. Zakładam, ze to narty od Nordica. Pogoda od rana piękna. Śnieg idealny. Po prostu bella Italia...
  3. No to dodam jeszcze filmik w nastroju świątecznym, choć nie zbliżających się świąt, tylko tych minionych. Widać na nim Igę na slalomie. Nieźle jak na 7-lat:
  4. Żal bierze jak zmarnowano pewne talenty. Piotr Kaczmarek, to też chyba człowiek znany w Waszych stronach: http://archi.aesculap.com.pl/kaczmarek.html Regularne wygrane w Trofeo Toppolino, czy w Abetone jakoś nie zostały później przełożone na seniorską karierę. Widzę jednak, że w najbliższym Kids Trophy w Zauchensee (zawody są w przyszłym tygodniu i trochę dzieciaków z Polski jest zgłoszonych) nazwisko Kaczmarek się pojawia. Ciekawe na ile te dzieciaki spróbują pociągnąć dalej to co Ojcu się nie udało. Córka kolegi ostatnio jechała w zawodach MOZN, gdzie startowała m.in. Iga, która wlała nie tylko swoim koleżankom z rocznika, ale podobno była szybsza także od rówieśników chłopców. W każdym razie mój kolega był pod wrażeniem jej jazdy. Nadzieję to ja właśnie widzę m.in. w dzieciakach tych, których kariery skutecznie w naszym kraju pogrzebano...
  5. W Gruzji wyciąg był niewyprzęgany i raczej wyglądał "na oko" na Doppelmayr'a. Na Buczynce jest wyprzęgany Tatralift i istnieje plotka, że w Rosji stoi podobny, który miał jakieś problemy techniczne, ale jak to już jest z plotkami, że ciężko je zweryfikować. Nigdy nie słyszałem aby taki wyciąg - tj. wyprzęgany Tatralift - stanął gdzieś w Gruzji. Sądzę więc, a wręcz posiadam przekonanie graniczące z pewnością, że "komentator" się po prostu pomylił.
  6. Aż takich szczegółów nie znam. Na pewno kwestie landowe/lokalne są znaczące w tym procesie. Dodatkowo właściciele wyciągów w Hochgurgl tłumaczyli, ale znów bez szczegółów, że to co w jakiś sposób ułatwia proces budowy, to fakt że znajdują do niego zastosowanie bardzo starej ustawy, która zasadniczo dotyczy budowy kolei, ale chodzi tu o "Eisenbahn", czyli kolej, taką w sensie tradycyjnym - chodzi zasadniczo o pociągi - ale tak się składa, że w Austrii te same przepisy stosuje się do budowy wyciągów. To oznacza, że na szczeblu centralnym sprawa ląduje w ministerstwie transportu, a nie np. właśnie środowiska. Tyle mogę na ten temat powiedzieć i niestety niewiele więcej.
  7. Urlop to kwestia wolnego zawodu, a więc możliwości kalendarza - nie zawsze jest tak prosto; z możliwościami finansowymi też bym jakoś strasznie nie przesadzał - bilet easyjet'em w obie strony to 200 PLN plus bagaż, który rozkładamy na 2 osoby; fiat panda 60 EUR, ktore teź rozkladamy na 2 osoby; Z tego wszystkiego najdroższe jest nocowanie i karnety, no ale jak wiadomo że narty nigdy tanie nie są. Śniegu dużo, a na pogodę nie mamy wpływu. Jak dopiszą humory, to nawet zła pogoda nie będzie przeszkodą. W każdym razie podrzuciłem dzisiaj narty pierwszy raz do serwisu Wolf Trail w Krakowie, który był chwalony przez moich znajomych. Do tej pory zawsze korzystałem z Windsportu. Zobaczymy jak im pójdzie, bo trochę roboty będą mieli. Nie wiem, czy za rok nie będę musiał pomyśleć o nowym sprzęcie...
  8. Kurcze - jak to się mówi - "mówił, mówił i namówił"... Lot na przyszły czwartek z Krakowa do Wenecji zarezerwowany, fiat panda także, podobnie jak pokój w Cortinie. Nigdy tam wcześniej nie byłem, ale relacje pojawiające się na forum, w tym te parę zdjęć od @Piotr_67 spowodowały, że stwierdziłem, iż nie ma wyjścia trzeba lecieć i się samemu przekonać...
  9. W Austrii większość terenów narciarskich ma właśnie swoje "granice". W ich ramach można budować stosunkowo swobodnie, co nie oznacza, że zawsze jest to łatwe. Wykroczenie poza te granice nie jest natomiast bardzo trudne i tam budowa to papierkowa męka. Niedawno byłem na bardzo pouczającej "wycieczce" do Soelden i spotkałem się m.in. z właścicielami wyciągów w Hochgurgl, jak i zarządzającymi wyciągami w Soelden. Tam też nie zawsze jest łatwo - Soelden chce spiąć swoje lodowce z Pitztalem. Jest chęć i wola obu stron; jest kasa, do dzisiaj projekt jednak jest patykiem na wodzie pisany, bo nie mają właściwych zgód. Niedawno były lokalne wybory i wszyscy mają nadzieję, że to może w końcu pomóc tej sprawie. Z kolei w Hochgurgl pociągną do góry gondolę, która startuje z budynku muzeum motocykli (Kirchenkarbahn), mają już niezbędne dokumenty, ale załatwiali je ponad 5 lat. Także nie tylko u nas sprawy środowiskowe to trudny temat, a przecież w takiej Austrii mają nieporównywalnie więcej gór i na pewno generalnie inaczej patrzą na inwestycje narciarskie, które można powiedzieć są w jakimś stopniu częścią austriackiego DNA. Osobiście uważam, że np. wokół takiego Kasprowego; ale także Nosala, czy Kopy w Karpaczu konieczny jest jakiś sensowny kompromis, który polegałby właśnie na wyłączeniu pewnego obszaru dla narciarzy i ustaleniu jasnych granic takiego obszaru i w tym zakresie na pozwolenie na budowę niezbędnej infrastruktury, włącznie z wyciągami, śnieżeniem itd. Poza tymi granicami nie byłoby natomiast możliwe nic albo prawie nic w tej mierze.
  10. Na szczęście ta stacja ma równie upartego, co Ci ekolodzy właściciela i jestem przekonany, że w Czarnym Groniu wydarzą się jeszcze różne dobre rzeczy. Trzymajmy kciuki aby stało się to po prostu szybciej niż później...
  11. Mój kuzyn w Suchej Beskidzkiej podłączył właśnie dom do sieci gazowej i był zaskoczony na plus poziomem dotacji jaka uzyskał. Na minus zaskoczyło go to, ze absolutnie żaden z sąsiadów z tej dotacji nie skorzystał. Także Ci, którzy naprawdę maja niemałe pieniądze, a do tego dzieci, wnuki... Tu sie chyba musi dokonać jakaś zmiana pokoleniowa, bo mentalność ludzi jest nie do ruszenia. I macie racje - w imię czego 2 tys zł na rok? Pewnie w przypadku większości ta różnica nie będzie nawet taka duża. Nie mówię juz o kosztach społeczno-zdrowotnych. Lecznie raka, chorób serca, chorób układu oddechowego kosztuje i to olbrzymie pieniądze. Dla mnie sezon zimowy w Polsce pod tym względem jest źródłem jednej wielkiej frustracji - czuje sie jak w kraju 3go świata, a nie w kraju, który osiągnął niebywały sukces gospodarczy na przestrzeni ostatnich prawie 30 lat i który ma ogromne aspiracje...
  12. Mitku! To ja mam zatem przewrotne pytanie - w wątku licytujemy się trochę kiedy zaczynać i jak to zrobić aby było jak najwcześniej. Czy na podstawie Twojej "próby statystycznej" widzisz jakąś przewagę dla dziecka w zaczynaniu tak wcześnie? Innymi słowy - czy dziecko w wieku 10-ciu i więcej lat będzie jeździć lepiej dlatego, że zaczęło w wieku 3,4 lat? Czy 6-cio/7-latek, który zaczął te 2-3 sezony później, ale od tej pory jeździ sporo i regularnie i tak dochodzi do mniej więcej takiego samego poziomu po 3-4 sezonach?
  13. Buty mają przede wszystkim pasować. Jak Ci jest zimno, to masz możliwość włożenia sobie ogrzewaczy jednorazowych - najtańsze rozwiązanie - lub kupienia różnego rodzaju grzałek, czy podgrzewanych skarpet - moim zdaniem przesada, ale takie możliwości też są.
  14. Z tymi złamaniami jest dziwnie. Mój kolega tez złamał kość jakby w środku buta narciarskiego. Ortopeda powiedział, ze to nic nadzwyczajnego, podobno często sie tak dzieje.
  15. Na koniec naszego pobytu, Filzmoos pokazało sie ze swojej bardziej słonecznej strony. Rano było jeszcze trochę chmur, ale z każda minuta niebo robiło sie coraz bardziej niebieskie a coraz mniej białe. Zapowiada sie piękny weekend, choć my ruszamy spędzić go we Wiedniu i narty juz spakowaliśmy do boxa. Pobyt bardzo udany. Jeżeli ktoś szuka urokliwego miejsca, cichego i spokojnego, gdzie moze pojeździć z dzieciakami lub osobami zaczynającymi przygodę z nartami Filzmoos jest ciekawa opcja. Jeżeli szukasz rozrywek i dzięsiątków kilometrów tras, to nie jest miejsce dla Ciebie, choć możesz stad ruszyć w wiele narciarsko ciekawych miejsc (Schladming, Flachau, Zauchensee), które sa oddalone o ok 30 min drogi samochodem. Mimo piątku i dobrej pogody, znów pusto na trasach, co zreszta widać na zdjęciach. Jak zwykle - na koniec - pare obrazków z dzisiejszego dnia:
  16. Rzeczywiście. Z uwagi na fakt, ze Schladming i Ramsau sa w Styrii jakoś sie nie zorientowałem, ze przekroczyliśmy juz granice Salzburgerlandu będąc w Filzmoos. Dzięki za korektę.
  17. Mało sniegu było wokół centrum, ale w samym starym mieście jakoś sie go nie bardzo widziało.
  18. To akurat nie my 😀 uzgodnie z Młoda na ile sobie życzy takie filmowanie 😀 Dzis znów niebo raczej zachmurzone, ale na szczęście z przebłyskami słońca, wiec światło nie było „płaskie” i jeździło sie naprawdę dobrze. Świeży śnieg trochę przykrył twardsze miejsca i było naprawdę ok. Ludzi jak juz niemal przywykliśmy naprawdę mało. Nie mam większych obaw , ze Młoda znajdzie sie na kursie kolizyjnym choć oczywiście oczy jak zwykle „dookoła głowy”. Młodej jeździło sie na tyle dobrze, ze zamknęliśmy wyciągi. W każdym razie, kolejny udany dzień w Filzmoos. Nowa kurtka zdała egzamin, dobrze mi sie w niej jeździło. Młoda wybrała sobie wczoraj nowe gogle i tez bardzo zadowolona, choć wyglada dość kosmicznie. U mnie tez szykuje sie zmiana gogli, jako ze dzisiaj niestety moje ulubione Oakleye po naprawdę wieloletniej służbie wyzionęły ducha i trzeba będzie rozejrzeć sie po wiosce za jakimś „ersatzem”.
  19. Dzisiaj kolejny dzień w Filzmoos. Od rana pięknie padał śnieg, który spowodował ze zrobiło sie jeszcze bardziej bajkowo. Ponieważ mała zgłosiła dzisiaj ból gardła, postanowiliśmy ze odpuścimy narty i pojedziemy sobie do Salzburga na małe zwiedzanie i zakupy. Oprócz centrum pojechaliśmy odwiedzić Hangar 7, gdzie można zobaczyć wiele zabawek Red Bulla. Jeszcze nigdy nie byłem tam po zmroku, fajnie to wyglądało. Ponieważ dzisiaj w outlecie InterSportu trafiłem kurtkę Spydera w dobrej cenie, to jutro nart nie odpuszczam, jako ze trzeba przeprowadzić testy terenowe 😀 Tu jeszcze pare zdjęć z dzisiaj:
  20. Po pierwsze dzięki Jeebowi wiem, ze jeździmy trasami przemierzanymi przez samego Hansiego :-) Co do szkółek - słyszałem, ze instruktorzy uczyli pare grup po angielsku. Sami ze szkółki nie korzystamy. Plan był taki, ze jeździmy sobie razem rodzinnie. Co do polskich instruktorów, myśle ze trzeba wysłać emaila do szkół w przyszłym sezonie na ile kogoś akurat maja. Co do atrakcji - uważam, ze trasy generalnie sa pod 7-mio, 8-mio łatki spokojnie. Szeroko i łagodnie, choć coś stromszego tez da sie znaleźć. Gdzieś tam jest ustawiony gigancik z fotocela, gdzieś tam hopki do wygłupów. Knajpa przy szczycie krzesła 2-osobowego ma tyrolke i płac zabaw, wiec można sobie taka pauzę tam zafundowac. Sa tez - ale to raczej dla młodszych - taśmy, orczyki, czy ogródki i przedszkola. Po nartach basen, kręgielnia lub jak dzisiaj ski show. Przy fajnej pogodzie można zaatakować Dachstein. Co do noclegów - miasteczko jest kompaktowe. Wszędzie blisko. My śpimy w czymś co sie nazywa Haus Taxi Jaegr, bo nasi gospodarze prowadzą także interes taxi. 400 metrów do wyciągu, w zasadzie w centrum. Za apartament 65 m2, z dwoma łazienkami, sypialniami i pokojem dziennym z kuchnia, plus jeszcze jednym pokojem, z którego nie korzystamy, płacimy 170 eur za dzień plus 50 eur końcowe sprzątanie. Całość w bardzo fajnym standardzie. Polecam.
  21. Dziś same warunki nabtrasacu niezle, ale pogoda sie skiepscila, na szczęście słońce trochę sie przebijało, wiec kontrast był niezły. Góry za mgła wyglądały dość złowieszczo. Zrobiło sie dość zimno i córka o 14tej powiedziała pas, co mnie dało szanse zaliczenia przez dwie godzinki szybkich zjazdów 1nka obsługiwana przez gondole. Trasa długa, fajna, nawet wymagająca. Naprawdę niczego jej nie brakuje. Potem pare zjazdów po drugiej stronie trasa Michaeli Kirchgasser, która ma nawet oznaczona na czarno ściankę. Rzeczywiście zasługuje na tej kolor, zwłaszcza dzisiaj, bo mocno oblodzona i z dość słabo przygotowanymi nartami były emocje :-) Wieczorem zaliczyliśmy z młoda miejscowy basenik, a potem grupowo udaliśmy sie na ski show. Tutaj pare impresji z dzisiaj: DE04F2F5-D24F-4310-B3D8-B3A1DC31EE99.MOV
  22. Relacja pisana na telefonie, wiec przepraszam za ewentualne literówki. Po tygodniu spędzonym z córeczka na Stożku - fajne miejsce z klimatem - i odwiedzeniu biura, aby ugasić pożary, udaliśmy sie w kierunku Austrii. Tym razem postawiliśmy trochę nietypowo na miejscowość Filzmoos w Styrii, która nie wydaje sie być oczywistym wyborem narciarskim. Nie ma tu setek km tras narciarskich, nie ma tu gwarnych barów. Wiele jednak rzeczy zaważyło na tym, ze tu przyjechaliśmy i z perspektywy spędzonego tu niedzielnego wieczora i poniedziałkowych nart, stwierdzam, ze jest to dokładnie to czego szukaliśmy. szukakismy cichego i spokojnego miejsca, gdzie znajomi stawiający pierwsze kroki na nartach bedą mieli z tego radochę. Gdzie ja oraz moja 7-latka będziemy fajnie sie czuli. Szukaliśmy tez miejscowości ładnej. Taki jest Filzmoos, rodzinna miejscowość Michaeli Kirchgasser, która oczywiście ma tu trasę swojego imienia. Dodam, ze raczej skromna, jak wszystko w Filzmoos. Co tu jest - pewnie jakieś 20 km tras. Jest gondola, dwa krzesła, kilka kotwic i orczyków. Zdecydowanie dominują trasy łatwe, kilka czerwonych to w dużej mierze stromsze momenty do objechania jakaś przecinka przez las. Dla początkujących raj. Dla 90 proc czytających to forum, będzie to mało. Jednak miejscowość należy do ski amade i w ok. 25-30 min autem macie możliwość jeżdżenia w Schladming, Zauchensee, czy Flachau, wiec wypadowo nie głupie miejsce. Dla tych co jeżdżą tylko tu sa karnety nie ski amade, także rodzinne. Sa one korzystniejsze cenowo i zasadniczo kupuje sie je z dnia na dzień. W miasteczku jest tez basen z kręgielnia - wczoraj chwile pograliśmy. Oczywiście trochę sklepów narciarskich i wypożyczalni, ze dwie pizzerie, piekarnia, cukiernia, stacja benzynowa. W sam raz na leniwe rodzinne wakacje z dała od zgiełku. Wielka atrakcja miasteczka sa balony. Co roku zima - około połowy stycznia - odbywa sie tu festiwal balonów na ciepłe powietrze. Ale nawet wczoraj jeden latał nad wioska. Narciarsko wczoraj trafiliśmy na super pogodę. Słonecznie, dość mroźno. Sniegu dużo, ale trasy raczej z tych twardych. Ludzi baaardzo mało, a przecież to połowa lutego. Na gorze fajne widoki na okoliczne szczyty, przede wszystkim Bischofsmutze i masyw Dachsteinu. Tu trochę zdjęć:
  23. Dzisiaj na Stożku wyjeździlismy sie fantastycznie. Opady sniegu poprawiły warunki i jak jeszcze trochę dosypie to ruszy pewnie także czarna. Czerwona fajnie przygotowana, nartostrada niezwykle urokliwa. Kolejek nie ma. Nic tylko jeździć.
  24. No to ja dodam Stozek w Wisle. Jeżdżę tu z córeczka od niedzieli. Pewnie zostaniemy do piątku, a moze do soboty. Ludzi bardzo niewiele, choć aktualnie klub Siepraw zaanektował prawie na wyłączność i „cywile” nie maja łatwo. Czynna główna trasa wzdłuż wyciągu i nartostrada. Na tej ostatniej gdzieniegdzie trochę minerałów. Z atrakcji pozaklubowych, dzisiaj Pan Prusak - gestor ośrodka - rozstawił slalom i fotocele, wiec kto chciał mógł poćwiczyć. Jutro tez chyba będzie taka atrakcja.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...