Spiochu
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
2 038 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
22
Zawartość dodana przez Spiochu
-
Tylko na nartach, trasy zielone to są w pełni bezpieczne, płaskie pólka. Na niebieskich, również jest szeroko, a drzewa czy słupy na trasie, zabezpieczone materacami i/lub siatkami. Gdyby wytyczyć taki nawet płaski, ale wąski skicross, między drzewami i reklamować jako trasę dla początkujących i rodzin to karetki by nie nadarzały ze zbieraniem poszkodowanych. Skąd wynika różnica? Początkujących rowerzystów jest bardzo niewielu, a jeszcze mniej wybierze się na takie trasy. Większość ludzi w większym, lub mniejszym stopniu jeździ na rowerze całe życie. Umie skręcać, hamować, przejeżdżać nierówności (Np. krawężniki) i z łatwością utrzymuje równowagę. JC pisze że jest początkujący, a jest równie doświadczonym rowerzystą co narciarzem. W górach, jak się domyślam, też sporo jeździł, jedynie nie po takich ścieżkach.
-
Stefankę udało mi się przejechać w całości za 3 czy 4 podejściem. Wcześniej, na dwóch zakrętach musiałem sprowadzać rower. (Jechałem na fullu z wypożyczalni) Obie trasy jadę bardzo wolno, prawie cały czas hamując, ale gleb nie zaliczam. Czy w takim układzie jest sens próbować jazdy w Wiśle, czy będzie to zbyt niebezpieczne? Nastawiam się na ciężka walkę, ale nie chciałbym się uszkodzić.
-
To jak jest w końcu z tą trasą? JC mówi, że bardzo łatwa, Ty że bardzo trudna. Do tej pory byłem tylko w Bielsku i udaje mi się zjechać z tych zielonych tras (Stefanka i Cyganka) ale i tak mam spore problemy. Jest sens żeby się wybierać do Wisły? Czy w rzeczywistości, ta trasa wcale nie jest zielona i nadaje się tylko dla doświadczonych rowerzystów?
-
#vlog029 - Szczyrk - nowe trasy w Hip Hopa Flow i Otik
Spiochu odpowiedział JC → na temat → JC w podróży
Piszesz jakby dzieci z założenia miały niższe umiejętności. Przecież ona może być w tym wieku wymiataczem i robić salta na dużych hopach. Sądzę że ogarnięty 8 latek, jeździ 10 razy lepiej od mnie. Dzięki za informacje. Myślałem, żeby zacząć od Enduro Trials w Bielsku (są tam jakieś zielone trasy). Jakbyś porównał do tego Skolnity? -
#vlog029 - Szczyrk - nowe trasy w Hip Hopa Flow i Otik
Spiochu odpowiedział JC → na temat → JC w podróży
Dzięki za filmik z nowej trasy. Szkoda jednak, ze nie zamieściłeś najważniejszego czyli własnego zjazdu. Jako kompletny laik, chciałbym właśnie zobaczyć, jak to wygląda z punktu widzenia początkującej osoby. Przejazdów pro-riderów jest w sieci multum. Zawsze wyglądają imponująco, ale niewiele można z nich wywnioskować. Pędzą na złamanie karku, skaczą na hopach i tym samym trasa wydaje się ekstremalna. A jak jest gdy jedzie się wolno i omija skocznie? (Można wszystkie ominąć?) -
Nie chodzi o zabicie zwierzęcia, ale torturowanie go przez cały czas hodowli. W warunkach wiejskich nie są tak męczone i wyglądem przypominają zwierzę a nie żywy kawałek mięsa. Wiesz dlaczego kurczak idzie na ubój już po 7 tyg? Bo w ósmym tygodniu połowa pada, od ilości chemii jaką podają. https://www.otwarteklatki.pl/17-faktow-o-hodowli-kurczakow-na-mieso/ Znałem właścicieli kurników - mięsa ze swojej hodowli nie jedzą! Co do smaku to różnie bywa. Jeśli przyzwyczaiłeś się do chemii i syfu to może Ci lepiej smakować. Jak się przestawisz, to nawet nie będziesz chciał patrzeć na ten shit z marketu.
-
Gdzie jest taka informacja? Widziałem tylko raport półroczny z 28.06 a z ostatnich dni, nie widzę żadnego info.
-
Problem w tym, że większość tych praktyk jest dopuszczona przez przepisy. Choć dziwi mnie, jakim cudem, nie kłóci się to z kodeksem karnym, Ale to już pytanie do prawników. Cieszy mnie to. Spróbuj zatem ograniczyć zakupy mięsa/wędlin z przemysłu, zachęcaj znajomych. Żeby nie być hipokrytą, też będę się bardziej starał, bo święty nie jestem i wygoda czasem zwycięża.
-
Panowie, Wiecie co jest grane w TMR, jakieś nowe info? Na słowackiej giełdzie, kurs wystrzelił o 10% na jednej sesji. Jeszcze nigdy w historii notowań TMR , nie było takiego odpału.
-
To zobacz ten związek. W obu przypadkach torturuje się zwierzęta. W przemyśle to jest planowe znęcanie się dla zysku. Zwykły debil, który celowo przejeżdża jeża albo kopie swojego psa, jedynie odreagowuje swoją frustracje i bezsilność. W zasadzie nadaje się na leczenie psychiatryczne. W przemyśle, rozsądni i świadomi ludzie podejmują się masowego znęcania. Nie robole, ale ich szefowie. To tak jakby założyli obóz koncentracyjny dla zwierząt. Kupując przemysłowe mięso, to tak jakbyś kupował produkty, wyprodukowane przez więźniów obozu. Nie musisz rezygnować z mięsa. Jedz dziczyznę, lub kup droższe ale zdrowsze mięso z poza przemysłowych hodowli. Wiadomo, że dla wszystkich nie wystarczy mięsa z poza przemysłu. Możemy natomiast jeść go mniej, a gdy taki ruch stanie się masowy, przemysł się dostosuje i zacznie hodować zwierzęta w lepszych warunkach. Patrz jajka zerówki itp. (Pomińmy przekręty z tym związane)
-
Co masz na myśli? W jaki sposób te zimy szkodzą lasom?
-
Używam, choć staram się ograniczać. Dla własnego zdrowia, w sumie też lepiej nie używać. Mięso czy nabiał z poza przemysłowych hodowli jest dostępne. To nie ma jednak nic do rzeczy. Chodziło mi o spójność poglądów czyli: "Jadam schabowe i kurczaki z hodowli, bo los zwierząt nie jest dla mnie ważny." lub "płaczę nad każdym skrzywdzonym pieskiem, ale z uwagi na los zwierząt nie korzystam z hodowlanego mięsa czy nabiału"
-
Jak dobrze pójdzie to za 5 lat. Teraz między Łodzią a Częstochową jest absolutny dramat. Otwierają tylko niewielki fragment A1, który niewiele Ci da. Będzie na około i musisz się przebić przez Częstochowę po przekątnej. Opłaty na A1 w śladzie gierkówki to zbrodnia. Co do odcinka Tarnowskie Góry-Częstochowa, polecam boczną drogę przez wioski. Bardzo przyjemnie się tam jedzie. Piękne krajobrazy, bardzo mały ruch.
- 7 390 odpowiedzi
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Dzięki nagonce medialnej, jeden kozioł ofiarny z wyrokiem, mimo wątpliwej winy. Za to miliony zwierząt, cierpi katusze w hodowlach "zgodnie z prawem". Wstyd taki wymiar sprawiedliwości. Wstyd takie społeczeństwo hipokrytów.
-
Nie wiem co chciałeś pokazać tą mapą, ale liczba żołnierzy i sprzętu sojuszniczego w Polsce, w przypadku agresji Rosji, jest statystycznie nieistotna. Według poniższego artykułu jest to 2800 żołnierzy (z czego pewnie duża część to administracja i logistyka). Nowszych danych niestety w googlu nie znalazłem. https://www.rp.pl/Sluzby-mundurowe/303129963-Ilu-zolnierzy-NATO-stacjonuje-w-Polsce.html Ja to widzę tak: Gdyby nagle Władkowi odwaliło i symulując jakieś ćwiczenia na Białorusi, wkroczył do Polski dużymi siłami, to nasi sojusznicy wykonają taktyczny odwrót co najmniej za Odrę a potem rozpoczną z nim pertraktacje, żeby się uspokoił. W ramach kompromisu ustali się autonomiczną republikę Polską, zależną od federacji Rosyjskiej albo coś podobnego. Jedynym istotnym graczem jest USA a oni większość sił mają daleko i ich mobilizacja zajęłaby miesiące. Europejscy sojusznicy, siedzieli by na własnym terenie i trzęśli się ze strachu, licząc że Władkowi wystarczą "słowiańskie" tereny. Mogę nie mieć racji (nie znam się na wojsku) ale historia pokazuje, że to całkiem prawdopodobny scenariusz. Ps. Domek na teneryfie to nie najgorsza forma bunkra, tylko klimat trochę za ciepły.
- 237 odpowiedzi
-
- klimat
- ocieplenie
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Dodałbym jeszcze Kanadę, może również Szwajcarię ale z uwagi na położenie w centrum nie wiem, czy będzie potrafiła się wybronić. Choć przygotowani są doskonale. Kasa, broń u każdego, bunkry i schrony dla wszystkich. Też interesowałem się obywatelstwem w NZ i podobno jest ono realne do uzyskania. Są nawet tacy, którym udało się znaleźć pracę na miejscu i otrzymać pozwolenie. Jeśli dobry zawód okaże się konieczny, to możesz jeszcze go zdobyć. PL niestety jest jednym z najgorszych strategicznie miejsc. Mało wody, durne społeczeństwo, praktycznie brak posiadanej broni palnej i jeszcze Włodek na za miedzą. Co do dzieci, możesz uczyć je tego co może się przydać. (Walka wręcz, strzelectwo, polowania, medycyna domowa, ogrodnictwo, mechanika)
- 237 odpowiedzi
-
- klimat
- ocieplenie
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Wysokościomierz barometryczny (przynajmniej taki w zegarkach sportowych czy nawigacjach turystycznych) jest o wiele mniej dokładny niż ten z GPSa. Zmianę wysokości w krótkim czasie poda bardzo dokładnie, ale wartość bezwzględną na dużych wysokościach, potrafi przekłamywać o kilkaset metrów. Taki błąd występował we wszystkich barometrach kolegów, a nie występował w GPS. W czasie pobytu stacjonarnego wysokość może się też znacznie zmieniać z uwagi na pogodę. Odbiorniki turystyczne najczęściej liczą wysokość na podstawie GPSa i barometru jednocześnie. Zwykle taki pomiar jest dobry ale z samego GPSa jest pewniejszy. W górach niedokładność mieści się zwykle w granicach 20m (w poziomie znacznie mniej).
-
Dysproporcje mogą być drastycznie duże i w niczym to nie przeszkadza. Tylko droga musi być na miarę możliwości słabszego a nie lepszego. Jeśli będziesz robił umiarkowanie trudną drogę, w razie niepogody czy innego problemu, poradzisz sobie sam, a obecność bardziej doświadczonego partnera tylko pomoże. Co innego gdy porywasz się na coś, o kilka stopni trudniejszego, tylko dlatego, że jesteś pod opieką.
-
Firmy i turyści są różni. Prawo jazdy też możesz robić w renomowanej szkole albo na promocji z grupona. Nie ma też prowadzonych rzetelnych danych skuteczności agencji. Lepiej zatem leszcza zabrać, bo zapłaci. Można go co najwyżej potem zniechęcać, bo jak się zabije to reputacja agencji spadnie. Co do pobytu na wysokościach to na 5500, po dłuższym czasie jest już spoko, no chyba że ktoś się rozchoruje. W strefie śmierci też jest różnie. Są osoby, które spędziły tam nawet kilka dni i żyją. Z reguły jednak, nie byli to słabo przygotowani amatorzy.
-
Byłem na wyprawie na Cho Oyu z Ryśkiem jak i Iwoną. Moje wnioski są następujące: - Kompetencje organizacyjne ryśka są absolutnie tragiczne. Nigdy nie spotkałem przewodnika, instruktora, który byłby tak nierzetelny i nieogarnięty w tym co robi. Problemy wystąpiły już na lotnisku, brak odpowiednich dokumentów Zbyt szybki był też proces dotarcia do bazy i mimo próśb uczestników o jego zwolnienie, dalej kontynuowany. Wybrany termin akcji górskiej zbyt późny. Jego apteczka składała się z leków przeterminowanych o 6lat. itd. Samego prowadzenia akcji nie oceniam, rysiek się rozchorował i ekipia działała samodzielnie. - Przygotowanie kondycyjne Iwony (w 2007 roku) do wyprawy na 8k było żenująco słabe. Miała też sporą nadwagę. Nie dałaby sobie rady na waszych wycieczkach ski-turowych a co dopiero w Himalajch. Odjechała z obrzękiem płuc z poziomu niższej bazy. Gdybym bezpośrednio przed wyprawą nie aklimatyzował się na Blancu, pewnie bym do niej dołączył. Z tego co mi wiadomo, kilka lat po linkowanej akcji, Iwona weszła na Everest. Z innym przewodnikiem. Domyślam się jednak, że była już lepiej do tego przygotowana, Obawiam się, że te wymagania to fikcja. A nawet jak są to niewystarczające. Klienci wypraw komercyjnych, jakich spotykałem mieli z reguły bardzo przeciętną kondycję. Moje przygotowanie też było zbyt słabe a na szlaku i tak prawie wszystkich wyprzedzałem. Jaki % próbujących zdobyć Everest ma rozsądny poziom wydolności? Rozsądny czyli np. maraton <3h albo Kuźnice-Kasprowy w 1h. Przypuszczam że nawet wśród tych, którzy ten szczyt zdobyli, będzie to niewielki %. Większość wchodzi na tlenie i ostatkiem sił. Niektórym nie udaje się już zejść.
-
~~Wujot Ja tylko odnoszę się do manipulowania statystyką. Nie lubię takich populistycznych tricków. Nigdzie nie wyrażałem opinii, że jest to obłęd albo nie jest. Wskazałem jedynie, że jest to bardzo ryzykowne. Sam wybrałbym się na Everest (ale bez tlenu), gdybym miał na to pieniądze i posiadał odpowiednią psychikę (żeby zjechać na nartach), reszta rzeczy byłaby do ogarnięcia. Różne historie znam, i te z książek i te z opowiadań uczestników.
-
11 ofiar na powiedzmy 1000 Everestowych turystów - śmiertelność 1,1 % 200 ofiar na powiedzmy 20 mln* rowerzystów - śmiertelność 0,001% Z tych uproszczonych wyliczeń wynika, że śmiertelność na rowerze jest "tylko" 1100 razy mniejsza. Gdyby ryzyko było takie samo jak na Evereście, co roku na rowerach, ginęłoby ponad 200 tys. miasto. Widzisz różnicę? * - według danych CBS na rowerze jeździ 70% polaków a 22% systematycznie
-
W oparach minimalizmu. - skitury na lekko
Spiochu odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Mnie ciekawi, dlaczego proponowane modele są w kilku przypadkach cięższe niż sprzęt który kupowałem już lata temu Np. Karabinek zakręcany CT Aerial SG- 41g (obecnie Pro 38g) Uprząż CAMP XLH - 95g Podobnie raki są przecież hybrydy, więc bez sensu stalowe. W Himalajach nie ma miejsca na kompromisy, wszystko maksymalnie lekkie, bez względu na trwałość i koszty. Musi wytrzymać tylko jedną akcje górską. Ale nadal sprzedaje się co innego. Zamiast minimalistycznych kombinezonów puchowych z nylonu 7D, są różne z bajerami i wzmocnieniami. i masą suwaków. Podobnie z całą resztą sprzętu. Tak samo wygląda kwestia przygotowania fizycznego. Chcesz być jak Bargiel? Biegaj jak Bargiel. Jak go dogonisz na Kasprowym to dopiero jedź w Himalaje. Ale to nie jest popularna droga. Żałuję, że dawniej nie miałem takiej świadomości treningu. W książkach z lat 80-tych ten temat był zupełnie bagatelizowany. Okazuje się jednak, że dla wyczynowego biegacza, Everest "obniża się" o 1000 i więcej metórw- 942 odpowiedzi
-
- skitury
- sprzęt narciarski
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Nie znam się na rowerach ale wyjaśnisz jakim cudem rower kosztujący 3200 zł nagle zmienia cenę na 4800 zł? Nie wiem jak inni ale ja muszę normalnie zapłacić wszelkie Vaty i od dochodu też niczego nie odliczę.
-
W oparach minimalizmu. - skitury na lekko
Spiochu odpowiedział Wujot → na temat → Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
Proszę o szczegóły bo pierwsze słyszę o takich rakach. Nawet hybrydy ważą ponad 500g. Nie lepiej śpiwór x-lite 200? Waga 350g a termika na pewno lepsza. Tylko ta cena.- 942 odpowiedzi
-
- skitury
- sprzęt narciarski
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:







