Narciarz ze Śląska
Użytkownik forum-
Liczba zawartości
3 165 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
44
Zawartość dodana przez Narciarz ze Śląska
-
Jest położony na przełęczy w miejscowości wysoko położonej i otoczonej górami. Z prawej, z lewej, z przodu, z tyłu!
- 47 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- austria najbliżej polski
- austria szukam
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Autobus ma tę wadę, że płacisz przelewem kilka dni wcześniej za konkretny dzień, a potem pojedziesz lub nie (warunki pogodowe). Oczywiście kasa do zwrotu.
-
To dla "wariatów" (pozytywnych), a nie narciarza kanapowo-samochodowego, których to narciarzy jest 99%.
-
Tak przetestowałem, to najlepsza opcja, ale trzeba wziąć pod uwagę narciarzy, którzy przyjeżdżają do miejscowości narciarskiej (?) i tam chcą po prostu kupić bilety i jeździć. Choć to trudna góra, ale jednak trasy są znakomite.
-
Problemów jest więcej. Klient chce dojechać na miejsce (A), zaparkować w cenie biletu (B), przebrać siebie i dzieci, podejść do kasy i kupić bilet (C) i za chwilę wchodzić na kolejkę (D). Tu nie jest możliwe ani A, ani B, ani C, ani D. Lista problemów się mnoży.
-
Ludzie do hoteli przyjechali na SPA, nie na narty!
-
Niestety, jeśli Kasprowy przez najbliższe 5-10 lat nie poprawi tej logistyki, ten kierunek (mimo że narciarsko znakomity) będzie wybierany przez coraz mniej osób.
-
Czynne Siglany i Soszów
-
Ja mam wrażenie, że takich wariatów, przepraszam z góry Kolegę za wyrażenie, niemal "idiotów narciarskich", jednak trochę jest. Nie jest to grupa dominująca, ale jest dość znaczna. Ludzi nakręconych na narciarstwo wcale nie jest garstka. Ja kiedyś w Szczyrku spotkałem gościa, który gdzieś z 400 km sam jechał autem od 3 rano, aby zjechać może 10 razy - bo były kolejki. Jest też mnóstwo skiturowców, w ogóle miłośników narciarstwa alternatywnego. Ale znam mnóstwo fanów narciarstwa tradycyjnego, którzy potrafią naprawdę wiele sił poświęcić. No i czasem $$$.
-
Chyba to stacja przeoczyła, podobnie jak warun sezonu pod koniec listopada. Ale nie dziwię się, stacja działa dla $$$, a nie dla kilku wariatów jeżdżących PRZED i PO sezonie.
-
Kosmicznie wygląda ta czarna trasa na Czarnej = warstwa lodu pod śniegiem. I nie ma tam tego śniegu, co w Wiśle (20-30 cm świeżego). Jak się po tym jeździ???
-
Ja się dziwię, że kogoś to jeszcze dziwi! A płatne kible czekajooo!
-
Dyć, ale to dalyj Śląsk!
-
Niech pierwszy rzuci kamieniem, komu nie zdarzyło się zapomnieć galot narciarskich i jeździć w dżinsach!
-
Siglanów! To jest ŚLĄSK!
-
Jeszcze do podsumowania sezonu: Mar 24 Prywatna trasa? 10 prywatnych tras sezonu 2025/2026 Darek szykuje się do zjazdu na prywatnej trasie PRYWATNA TRASA – to powinno być naczelne hasło mijającego sezonu narciarskiego 2025/2026! Ludzie płacą specjalne pieniądze za różne FRESH TRACKi, za FIRST TRACKi i takie tam. Przyznam, że kompletnie tego nie rozumiem. Tak samo jak nie rozumiem rezerwowania nartami miejsca w kolejce, co pokazywało pewne słynne zdjęcie w internetach, a dotyczyło Słowacji i Chopoka. — Dlaczego tego nie rozumiesz, Maciek? Przecież za rozsądne (?) pieniądze można przyjechać rano np. do Szczyrku i pojeździć 2 godziny po prywatnej trasie! Można też kupić wejście na specjalne bramki i jechać wyciągiem niemal od razu, jak inni stoją pół godziny! Dalej nie rozumiesz? — Tym bardziej nie rozumiem. Narciarstwo jest jak knajpa. Tłum ludzi jedzie do rozreklamowanej przez tę babę z pekińczykiem na głowie, tymczasem w małej restauracyjce obok karmią tak samo dobrze, czasem lepiej, być może taniej, a na pewno bez tych tłumów. Choć przyznam, że kolega mnie ostatnio zaprosił do knajpy, którą reklamowała ta baba z pekińczykiem na głowie i... było pysznie. Ale wróćmy do meritum i kontynuujmy: — Nie rozumiem dlatego, że marzenie o prywatnej trasie nie jest wcale aberracją. Jest gdzieniegdzie i w określonych porach... codziennością. I tak było u mnie też w sezonie 2025/2026, na co zamieszczam przykłady razem ze zdjęciami. Jakie były prywatne trasy sezonu 2025/2026: PRYWATNA TRASA NR 1 — MASTER W LISTOPADOWY PONIEDZIAŁEK Rozpocząłem sezon w niedzielę, ale zostałem na poniedziałek 24 listopada. Wyciąg otwarto bodajże o 12:00, już nie pamiętam. Ale pamiętam, że wstępne 2 godziny jeździłem niemal sam, potem trochę ludzi doszło (jednak wariatów nie brakuje), niemniej trasę (szeroką) miałem długo praktycznie dla siebie: Master Ski. Zdjęcie własne, wykonane własnoręcznie PRYWATNA TRASA NR 2 — EDELWEISS 18A W SOBOTĘ W OBERTAUERN Trasa spodobała się szczególnie Mojej Lepszej Połowie: dość długa, szeroka, nawet bardzo szeroka i zasadniczo... pusta. Na bieżąco też na wyciągu: Prywatna trasa Mojej Lepszej Połowy Tak to wyglądało z góry A w tle moja prywatna trasa: 5a Seekarspitz (w niedzielę) PRYWATNA TRASA NR 3 — SOSZÓW PRZED ŚWIĘTAMI Trasę świętowaliśmy, to znaczy testowaliśmy w okresie, kiedy niewiele ośrodków działało, a narciarzom chyba nie chciało się jechać w góry. Albo było inaczej: ich Lepsze Połowy kazały im jechać na zakupy świąteczne do marketu. Ja nienawidzę zakupów świątecznych a do marketów w grudniu nie zbliżam się na kilometr: Olga na prywatnej niebieskiej na Soszowie PRYWATNA TRASA NR 4 — STOK PO 3KRÓLACH, A PRZED FERIAMI Danusia w piątek trafiła na niemal prywatny stok Stok: Uczymy się. Lepiej się uczyć na prywatnym stoku (Stoku?) niż w tłumie PRYWATNA TRASA NR 5 — WIECZOREM NA CIEŃKOWIE Gdy tak sypie, że wjazd na Soszów jest niemożliwy, można pojechać na Cieńków. W ogóle dobrze wyjeżdżać na narty, jak drogi są białe i śliskie. Pikniki w pantoflowych beemach zostajooo, a my jedziemy naszymi wysokimi i radzącymi sobie ze śniegiem autami (często narciarze kupują te na 4) na narty: Na Cieńkowie w trudnych warunkach, za to pusto PRYWATNA TRASA NR 6 — MOSORNY GROŃ Na obozie w Zawoi jeździłem na Wojtku, nie na Mosornym. Ale wysadzaliśmy na Mosornym część autobusu. W środku ferii mazowieckich było jak na zdjęciu, a na parkingu max. 50%. To jak było bez ferii? Mosorny Groń w ferie warszawskie Cały tekst: Prywatna trasa? 10 prywatnych tras sezonu 2025/2026 | Twój instruktor
-
Opony się zmienia po KOŃCU SEZONU, niekoniecznie Twojego lub mojego, ale generalnie zimowego (narciarskiego). A sezon potrafi ciągnąć (np. Łomnickie Siodło) co kilka lat tak do weekendu majowego.
-
Widziałem Kasprowy z Małego Cichego: kocioł bardzo biały. Sprawdziłem na stronie: TRASY SĄ ZAMKNIĘTE! Może wreszcie odrzucili tę obsługę narciarzy, na nic im niepotrzebną? Piknik-turysta za wjazd-zjazd płaci (cennik w kasie) 229 zł! Narciarze im przeszkadzają, są niepotrzebni i - co najważniejsze - nieekonomiczni. Gdyby zamknąć trasy na 4 spusty, można by puścić więcej pikników-turystów na wjazd zjazd + spacer w szpilkach. Coś a la Dachstein. Moim zdaniem mogą szykować się do pomysłu rezygnacji z narciarstwa tam. Widziałem kamerę: 100 turystów na tej ścieżce u góry i jeden (dosłownie: jeden) narciarz u góry na trasie. Sam jak byłem, to po wyjściu z krzesła trzeba było: przepraszam, przepraszam, przepraszam...
-
Do tego dodam, że kiedyś, bardzo kiedyś (młody), uważałem stok za wart uwagi, jeśli miał min. 300 m różnicy poziomów. Analizowałem też średnie nachylenie trasy. Dzisiaj jestem skrajnie inny. Cieszą mnie Klepki, które mają 532 m długości wyciągu, ok. 600-700 m długości trasy (prawa/lewa) oraz 91 m różnicy poziomów. Kiedyś byłem z kolegami na wieczór: - Wiesz, Maciek, super dziś te narty! Polubiłem mniejsze ośrodki typu Kunczice: ok. 550 m wyciągu, ok. 150 m różnicy poziomów. Kiedyś też regularnie jeździłem na Mostach (podobne parametry, 3 trasy), niemniej nie byłem tam po modernizacji (nowe krzesło), gdzie olali najdłuższą trasę chyba (demontaż pomy).
-
Od kilku lat po wyjeździe na narty zapisuję w zeszycie (grzecznie sobie leży) datę, gdzie i z kim. Bez tego, przy natłoku jak w styczniu, po tygodniu bym tego nie odtworzył. Zwłaszcza, że pamięć mam tragiczną, Inwokacja była moim przekleństwem, udało się na pamięć może 4 linijki... Pamiętam tylko ośrodki narciarskie, trasy narciarskie, szlaki i góry. Śnieżnik 1425, Babia 1725, Skrzyczne 1257 - to wiem wyrwany ze snu. Jak dojechać na Master z Rudy: wytłumaczę każdemu każdy zakręt!
-
1. Po części tak było 2. Popełniłem jeden duży błąd Ale wielki niedosyt pozostaje! Jakichś setnych mi brakło do podium. Nie odpuszczę za rok! Bójcie się!
-
Moje osobiste podsumowanie sezonu. Trochę matematyki (excela) oraz trochę zdjęć! Dziękuję wszystkim podopiecznym, współpracownikom oraz współnarciarzom! Twój instruktor Maciek https://twojinstruktor.blogspot.com/2026/03/a-imie-jego-45-od-mastera-po-mae-ciche.html Mar 23 A imię jego 45. Od Mastera po Małe Ciche. Od 210 po 2205 mnpm Kończę sezon zadowolony, ale też niezwykle zmęczony A imię jego 45. Czyli 45 wyjazdów na narty, ale tylko 44 dni na nartach, bo pewnego dnia byłem rano na zawodach w Bytomiu, a wieczorem na nauce jazdy w Wiśle. To był dla mnie dobry, ale niezwykle wymagający sezon. Był pełen ekscytujących miejsc i momentów, ale jak wpadłem w pralkę obietnic, zobowiązań, to wydostałem się z niej w marcu. I w tymże marcu, o którym marzyłem jako o miesiącu swobodnej jazdy dla mnie, byłem już bardzo zmęczony. Stąd kończę sezon, choć mógłbym go jeszcze kontynuować: chodzi bowiem jeszcze kilka niskopiennych ośrodków, chodzą też, rzecz jasna, ośrodki wysokogórskie w Polsce, Czechach i na Słowacji. Nie mówiąc o Alpach. Co prawda ośrodek Nowa Osada namawia mnie jeszcze na dogrywkę, ale nie wiem, czy dam radę. A jak nawet dam, to ujmę to poza klasyfikacją. A teraz właśnie spróbuję sklasyfikować mój sezon. Kiedy jeździłem? Wyszło na to, że głownie w styczniu (15 wyjazdów na narty), lutym (11) oraz grudniu (10). To rozsądne: jest to szczyt sezonu narciarskiego. Okazało się też, że byłem na 38 jazdach dziennych i tylko na 7 jazdach wieczornych. Wynikało to z... braku konieczności. Bowiem tylko w okresie świąteczno-sześciokrólowym dzienna frekwencja utrudniała jazdę, w pozostałych okresach nie zdarzało mi się stać w kolejkach, a w marcu zasadniczo krzesła jeździły niemal puste. Gdzie byłem? Otóż najczęściej odwiedzałem ośrodek Wojtek w Zawoi, co wynikało z lokalizacji tamże obozu dla dzieci z Mazowsza, oraz na lubianym przeze mnie Cieńkowie (po 5 razy). Często też wizytowałem Soszów oraz Stok (po 4 razy). Naturalnie wysoko znalazła się Folgaria (salezjański wyjazd, 4 razy) oraz Zieleniec i Obertauern (wyjazdy na 3 dni na nartach). Pierwszy raz w historii odwiedziłem narciarsko Ski Dolinę w Brennej. Nie dziwo, działa tam od niedawna nowa kolej. Ciekawsze byłoby zestawienie, gdzie nie byłem. Nie byłem ani razu w Białce, ani razu w Szczyrku oraz ani razu w Istebnej. Wpisuję to w zadania na przyszły sezon: ponowna weryfikacja Białki, nowa kolej na Skrzyczne oraz czarną trasę w BSA. Wpisuję także ośrodek Zagroń jako nowość wispassową. Nie byłem też na Czantorii, na Kasprowym, nie byłem ani razu na Słowacji (czeka Szczyrbskie Pleso), nie byłem też ani razu w Czechach (czeka Czervenohorske Sedlo). Uczyłem, czy trenowałem lub po prostu jeździłem rekreacyjnie? Okazało się, że z 45 wyjazdów aż 28 dotyczyło całkowitej nauki lub doskonalenia. Czasem absorbującego, czasem to było tylko kilka uwag. Ale tylko 17 razy byłem na treningu, zawodach (Bytom, skompromitowałem się, byłem dopiero 4.) albo rekreacji. To tłumaczy, dlaczego jestem zmęczony. No cóż, to wrzucę jeszcze parę zdjęć z sezonu, kilka najważniejszych dla mnie. I z góry przepraszam za wszystkie pominięte: Master. Inauguracja sezonu oraz mojego nowego looku: na intensywny zółty! I tak zostało przez cały sezon instruktorski: miałem być widoczny! Trudno było nie pokochać Obertauern w słoneczny listopad. Mojej Lepszej Połowie też się te szerokie i słoneczne trasy spodobały. Czy to gwarantowało najważniejszego świętego (św. Spokój) przez resztę zimy!? Jeden z najlepszych wyjazdów zimy: do Jurgowa, a tamże czynne 4 trasy, ale także czynne 2 czarne trasy klasy Maciek! Cieńków wygrał moją klasyfikację ilości wyjazdów (razem z Wojtkiem). Za każdym razem oznaczało to wizytę w Ranczo Cieńków, tu przed knajpą Danusia przyjechała znad morza na naukę. Nie było więc miękkiej gry. A potem jeszcze... przysłała męża na naukę! Cały artykuł: https://twojinstruktor.blogspot.com/2026/03/a-imie-jego-45-od-mastera-po-mae-ciche.html







