Narty - skionline.pl
Jump to content

Bezpieczeństwo! Beztroska opiekunów i narciarzy


Mitek
 Share

Recommended Posts

Cześć

Do założenia tematu zmusił mnie po prostu post Bumera

(wybacz, że bez uzgodnienia z Tobą ale myślę, że nie będziesz miął pretensji):

Oprócz tego że strasznie mi żal młodego człowieka, nic wiecej tu nie dodam, ale...

Przepraszam że w tym wątku, ale także o bezpieczeństwie. Będąc w Krynicy widziałem taki przypadek. Na krzesło siadło 3 jegomości ok. 6-7 lat. Całą drogę jechali bez zamkniecia pałąka zabezpieczenia. Próbowali go zamknąc ale brakowało im z pół metra aby dosiegnąć. Używali do tego kijków narciarskich, ale w tym przypadku siły stanowczo brakowało. Ci z boków trzymaki się bocznych uchwytów siedziska, środkowy łapał za kurtkę sąsiada. Przy podporach goście podskakiwali jak piłeczki, obserwowałem to z przerażeniem, bo jechałem bezpośrednio za nimi. Udało się, dojechali cali!!! Aha . chłopcy byli z jakiejś szkoły z Kolbuszowej. Mieli piekne kamizelki. Zastanawiam się nad beztroską opiekunów tych chłopców. Zastanawiam się nad beztroską i nieuwagą obsługi wyciagu, która nie zamknęła pałąka, czy w ogóle dopuściła samych 3 "glutów" na krzesło. Ciekawe co na to powiedzieliby rodzice tych dzieci gdyby dowiedzieli się jakim opiekunom powierzyli pociechy? Powtarzam , grupa z Kolbuszowej!!!!

Zachowanie opiekuna grupy skandaliczne. Zawsze zajęcia można zorganizować w taki sposób aby były bezpieczne - tu nie ma usprawiedliwień. Opiekun w takich wypadkach powinien zapewnić na krzesełku przynajmniej jedna osobę dorosłą lub w taki sposób dzielić grupę aby na krześle znajdowali się przynajmniej dwaj doświadczeni małoletni narciarze. Powinien asystować przy zajmowaniu miejsc na wyciągu przez podopiecznych i uprzedzić obsługę o koniecznej wzmożonej uwadze. Do obsługi pretensji mieć nie można żadnych. Znam sporo nawet dość małych dzieci, które doskonale samodzielnie potrafią korzystać z wyciągów.

Ta sytuacja pokazuje jak wielkim błędem jest powierzanie opieki ludziom nieobytym z nartami. Widziałem tego typu przypadki na stokach wielokrotnie - nie dotyczące wyciągu akurat ale też. Nie wystarczy być nauczycielem i umieć zjechać na nartach, panem do WF czy też licencjonowanym opiekunem. Na nartach trzeba umieć znaleźć się w tym środowisku, umieć wcześniej zaplanować działania, uwzględnić niebezpieczeństwa itd. Dlatego właśnie stworzono instytucje instruktora narciarskiego aby mieć gwarancję fachowości i dbałości o wszystkie szczegóły.

Bardzo bulwersująca sytuacja.

Pozdrowienia

  • Like 4
Link to comment
Share on other sites

Sam kiedyś prowadziłem zajęcia dla dzieci ( nie narciarskie) i to co widziałem u konkurencji to aż ręce opadają. Nie rzadko też sami rodzice którzy byli obok nawet nie reagowali na złe prowadzenie zajęć-szkoleń w kwestii bezpieczeństwa. Różnica w tym że ja to robiłem z przyjemności a reszta dla siana. Tam gdzie pieniądze łatwo o zaniedbania.

Link to comment
Share on other sites

Cześć

....Do obsługi pretensji mieć nie można żadnych. Znam sporo nawet dość małych dzieci, które doskonale samodzielnie potrafią korzystać z wyciągów...

No tu się nie zgodzę.

Nie wiem co prawda jak brzmi regulamin w tej konkretnej SN, ale myślę, że zapis z Mosornego jest standardowy:

Dzieci w wieku przedszkolnym oraz o wzroście poniżej 1,25 m mogą być przewożone tylko na oddzielnym miejscu pod opieka osoby dorosłej, zdolnej do udzielenia ewentualnej potrzebnej pomocy.

I tu nie powinno się wpuścić, jak to fajnie określił Bumer, "glutów" na wyciąg.

Reszta Mitek 100% racji.

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Cześć

Sam kiedyś prowadziłem zajęcia dla dzieci ( nie narciarskie) i to co widziałem u konkurencji to aż ręce opadają. Nie rzadko też sami rodzice którzy byli obok nawet nie reagowali na złe prowadzenie zajęć-szkoleń w kwestii bezpieczeństwa. Różnica w tym że ja to robiłem z przyjemności a reszta dla siana. Tam gdzie pieniądze łatwo o zaniedbania.

Roobsie w skąd rodzice mają to wiedzieć takie rzeczy? Jeździsz na nartach to pewnie widziałeś nie jedno. Ja dziesiątki razy się musiałem kłócić z rodzicami, którzy wiedzieli lepiej. Raz nawet musiałem się bronic przed pobiciem. :)

Pozdrowienia

Link to comment
Share on other sites

Też tu przenoszę.

Dla osoby nadjeżdżającej z góry nie ma to znaczenia. Zresztą dekalog FIS nie zabrania zatrzymywania sie na środku trasy, jeśli nie następuje to na przewężeniu lub w miejscu niewidocznym- np za garbem czy tez za zakrętem.

Aczkolwiek tak po ludzku, jeśli to nie jest na naprawdę szerokiej polanie i nie jest spowodowane sytuacją awaryjną- tez mnie to drażni. Ale z drugiej strony- szkółki to element specyficzny i czasem muszą się zatrzymać w miejscach, w których ludzi zwykle się nie zatrzymują.

Pozdr

Marcin

Cześć

Być może, natomiast zwróć uwagę na to co napisał Marcin. Szkolenie często wymaga zatrzymania się natychmiast a już przy szkoleniu dzieci musisz być przygotowany na każdą ewentualność. Być może sobie siedzieli a być może musieli. Zmierzam do tego, że na stoku dzieją się różne rzeczy i zawsze musisz jechać tak by mieć możliwość manewru, zatrzymania się itd.

Temat wałkowany dziesiątki razy i dość oczywisty.

Pozdrowienia

W tym przypadku nie była to szkółka a osoba indywidualna.

Proszę Was nie piszcie

- " Szkolenie często wymaga zatrzymania się natychmiast" - nie można się zatrzymać na boku stoku? Instruktor na prawo jazdy też ma kazać zatrzymać się kursantowi na środku drogi?

- "Dla osoby nadjeżdżającej z góry nie ma to znaczenia" wg mnie ma to znaczenia - nagle wstają i zaczynają jechać i przecinają Twój tor jazdy - Ty reagujesz i przecinasz tor jazdy innemu narciarzowi itp.

Generalnie wypada szanować innych użytkowników stoku i ja osobiście nie widzę wytłumaczenia stawania na środku stoku - a instruktor ma dawać przykład i wpajać dobre zachowania bo później tak wyszkoleni narciarze, snowboardziści będą czynili podobnie.

Link to comment
Share on other sites

Cześć

Też tu przenoszę.

W tym przypadku nie była to szkółka a osoba indywidualna.

Proszę Was nie piszcie

- " Szkolenie często wymaga zatrzymania się natychmiast" - nie można się zatrzymać na boku stoku? Instruktor na prawo jazdy też ma kazać zatrzymać się kursantowi na środku drogi?

- "Dla osoby nadjeżdżającej z góry nie ma to znaczenia" wg mnie ma to znaczenia - nagle wstają i zaczynają jechać i przecinają Twój tor jazdy - Ty reagujesz i przecinasz tor jazdy innemu narciarzowi itp.

Generalnie wypada szanować innych użytkowników stoku i ja osobiście nie widzę wytłumaczenia stawania na środku stoku - a instruktor ma dawać przykład i wpajać dobre zachowania bo później tak wyszkoleni narciarze, snowboardziści będą czynili podobnie.

Nie masz racji i tyle. Powodów zatrzymania się na środku trasy może być wiele. Nie powinno się - to jasne i nie ma co dyskutować. Ale jadąc masz obowiązek uważać i jechać w taki sposób aby w nikogo nie wjechać ani nikomu drogi nie zajeżdżać.

A tego punktu widzenia dla osoby nadjeżdżającej z góry znaczenia mieć to nie powinno. Odpowiedni wybór trasy zjazdu i prędkości. Jeżeli ruszający, którego widziałeś wcześniej wpływa na tor Twojej jazdy tak, ze musisz go wyraźnie i gwałtownie korygować to ten tor był zły.

Pozdrowienia

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Proszę Was nie piszcie

- " Szkolenie często wymaga zatrzymania się natychmiast" - nie można się zatrzymać na boku stoku? Instruktor na prawo jazdy też ma kazać zatrzymać się kursantowi na środku drogi?

To jest stwierdzenie Mitka, ja tylko odniosę się do tego w ten sposób, że trasa narciarska to nie droga i nie można tego porównywać. Trasa to nie droga, nie ma wyznaczonych pasów ruchu a instruktor nie siedzi w fotelu obok.

- "Dla osoby nadjeżdżającej z góry nie ma to znaczenia" wg mnie ma to znaczenia - nagle wstają i zaczynają jechać i przecinają Twój tor jazdy - Ty reagujesz i przecinasz tor jazdy innemu narciarzowi itp.

A to już jest wbrew kodeksowi- przed ruszeniem należy się upewnić że nikt nie nadjeżdża z góry. Ale w swoim poście nie napisałeś że tak zrobili- jeśli tak, to faktycznie należałoby zwrócić uwagę.

Generalnie wypada szanować innych użytkowników stoku i ja osobiście nie widzę wytłumaczenia stawania na środku stoku - a instruktor ma dawać przykład i wpajać dobre zachowania bo później tak wyszkoleni narciarze, snowboardziści będą czynili podobnie.

Ale najważniejsze jest to, że takie zatrzymywanie nie jest zakazane, pod warunkiem że następuje w widocznym miejscu i nie blokuje większości szerokości trasy. Szanujmy tez tych, co się uczą i muszą się czasem zatrzymać- pod warunkiem że zrobią to w bezpiecznym miejscu. No i jeśli rozejrzą się przed ruszeniem.

Pozdr

Marcin

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Cześć

Roobsie w skąd rodzice mają to wiedzieć takie rzeczy?

Wydawało mi się że nie trzeba mieć jakiegoś daru świadomości dostrzegania kiedy podopiecznemu kończą się możliwości.

Podstawy: ubiór, ilość osób, prędkość, dobór trasy i zabezpieczenie. No ale gadać tak można w nieskończoność bo zawsze znajdzie się nachlany rodzic który wszystko wie lepiej.

Link to comment
Share on other sites

Cześć

Nie masz racji i tyle. Powodów zatrzymania się na środku trasy może być wiele. Nie powinno się - to jasne i nie ma co dyskutować.

Pozdrowienia

Ale najważniejsze jest to, że takie zatrzymywanie nie jest zakazane, pod warunkiem że następuje w widocznym miejscu i nie blokuje większości szerokości trasy. Szanujmy tez tych, co się uczą i muszą się czasem zatrzymać- pod warunkiem że zrobią to w bezpiecznym miejscu. No i jeśli rozejrzą się przed ruszeniem.

Pozdr

Marcin

Właśnie to piszę a Wy z całą upartością, że mogą. Owszem mogą ale mogą uszanować także innych i zatrzymywać się z boku trasy i jak pisałem instruktor powinien im wpajać takie zachowania aby zatrzymywać się z boku trasy - tak aby uczyli się szanować innych.

Aby żyć należy nie przeszkadzać innym.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

No tu się nie zgodzę.

Nie wiem co prawda jak brzmi regulamin w tej konkretnej SN, ale myślę, że zapis z Mosornego jest standardowy:

Dzieci w wieku przedszkolnym oraz o wzroście poniżej 1,25 m mogą być przewożone tylko na oddzielnym miejscu pod opieka osoby dorosłej, zdolnej do udzielenia ewentualnej potrzebnej pomocy.

I tu nie powinno się wpuścić, jak to fajnie określił Bumer, "glutów" na wyciąg.

Reszta Mitek 100% racji.

Pozdrawiam

Jak dla mnie, to to powinno być w zasadzie jedyne kryterium. Niestety, nie wiemy jak było w wyżej wymienionym przypadku, jednak siatki centylowe wzrostu mówią, że około połowy siedmiolatków tą wartość (125cm) przekracza. A jeszcze trzeba wziąć pod uwagę zafałszowanie wyniku przez grubość narty, płyty, podeszwy buta i grubość kasku- podejrzewam że po uwzględnieniu tego, znacznik wzrostu zaliczy także wiele sześciolatków.

Pozdr

Marcin

Link to comment
Share on other sites

Jak dla mnie, to to powinno być w zasadzie jedyne kryterium. Niestety, nie wiemy jak było w wyżej wymienionym przypadku, jednak siatki centylowe wzrostu mówią, że około połowy siedmiolatków tą wartość (125cm) przekracza. A jeszcze trzeba wziąć pod uwagę zafałszowanie wyniku przez grubość narty, płyty, podeszwy buta i grubość kasku- podejrzewam że po uwzględnieniu tego, znacznik wzrostu zaliczy także wiele sześciolatków....

Jeżeli jest jak piszesz, to powinno się zwiększyć wzrost minimalny.

Skoro dzieciaki nie mogły sięgnąć pałąka, to znaczy, że były zbyt niskie na ten typ wyciągu.

Nie zmienia to mojego zdania, że za to odpowiada również operator wyciągu.

Jazda powinna być bezpieczna, a z opisu Bumer-a wynika, że taka nie była.

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Nie ma co się spierać o szczegóły. Na stoku potrzebny jest rozsądek. Jak widzę szkółkę, zwalniam i staram się omijać jak najdalej. Jak widzę sporo ludzi, nie gnam jak głupi, tylko zwalniam i ze wzmożoną uwagą obserwuję stok. Tam gdzie nie mam dostatecznej widoczności zwalniam. Zawsze staram się omijać czy wyprzedzać innych narciarzy oddalając się od nich jak najdalej. Nie znoszę rozpędzonych durniów hamujących z dużych predkości przed bramką wyciagu.

Kiedyś w Wierchomli wpadłem, a konkretnie na jednego siedzącego snowbordzistę, ale siedziała grupa, nie dając mi żadnych szans na ominiecie. Goście rozsiedli się za załamaniem terenu, gdzie absolutnie nie było widoczności. Udało mi się jakoś walnąć jedynie w deskę, nie w głupka. Odpięła mi się narta i poszusowałem wraz z "kotłowaniem się" pod sam szałas! Dobrze że nic się nie stało. Od tej pory zawsze tam odruchowo zwalniam i obserwuję innych użytkowników.

Takich przykładów moglibyśmy podawać tysiace. Każdy kiedyś przeżył jakieś nieprzyjemne i niebezpieczne zdarzenie na stoku.

Ale wrócę do tej szkółki z Kolbuszowej. Spotykam ich tam, znaczy się na Azotach w Krynicy, od lat. Nawet ich podziwiałem, za sposób zorganizowania takich pobytów dla tak dużej ilości dzieci. Kolbuszowa to nie jakaś metropolia, a jedno z wielu małych miasteczek, jakich w Polsce wiele. Potrafili się zmobilizować i zorganizować corocznie pobyt ze szkółką dla tylu dzieci. Wszyscy mieli fajne widoczne kamizelki, od 6 letnich maluchów do gimnazjalistów. Mam nadzieję że ktoś z Kolbuszowej przeczyta mój wpis i uderzy się w pierś dziekując opatrzności za szczęście uniknięcia wypadku. Mam nadzieję, że był to incydentalny przypadek i już więcej się nie powtórzy.

I na koniec uwaga, bawmy się na stoku, ale przy tym musimy myśleć. O sobie i o innych!!!

  • Like 2
Link to comment
Share on other sites

Jeżeli jest jak piszesz, to powinno się zwiększyć wzrost minimalny.

Być może.

Skoro dzieciaki nie mogły sięgnąć pałąka, to znaczy, że były zbyt niskie na ten typ wyciągu.

Nie zmienia to mojego zdania, że za to odpowiada również operator wyciągu.

Tak, ale zauważ że osłonę zamyka się praktycznie już po opuszczeniu peronu (żeby nie zahaczyć podpórką na narty o peron), więc być może obsługa nie zauważyła tej sytuacji, więc można by ich winić za wpuszczenie dzieci, jeśli były niższe niż wymagany wzrost. Wiadomo- coś poszło nie tak, ale nie mamy pojęcia co.

Pozdr

Marcin

Link to comment
Share on other sites

Jeżeli jest jak piszesz, to powinno się zwiększyć wzrost minimalny.

Skoro dzieciaki nie mogły sięgnąć pałąka, to znaczy, że były zbyt niskie na ten typ wyciągu.

Nie zmienia to mojego zdania, że za to odpowiada również operator wyciągu.

Jazda powinna być bezpieczna, a z opisu Bumer-a wynika, że taka nie była.

Pozdrawiam

Nie wiem, może byli młodsi, bo po 125 cm na pewno nie mieli! Do pałąka brakowało im co najmniej pół metra aby dosięgnąć go!!! A nawet jakby go dosięgli to z pewnością sił by im nie starczyło aby go opuścić! Szkoda że nie zrobiłem zdjęcia, ale z nerwów i oburzenia "papparacyjność" gdzieś mi odeszła.:smile:

Link to comment
Share on other sites

Nie wiem, może byli młodsi, bo po 125 cm na pewno nie mieli! Do pałąka brakowało im co najmniej pół metra aby dosięgnąć go!!! A nawet jakby go dosięgli to z pewnością sił by im nie starczyło aby go opuścić! Szkoda że nie zrobiłem zdjęcia, ale z nerwów i oburzenia "papparacyjność" gdzieś mi odeszła.:smile:

Jeśli tak było, to moim zdaniem jednak wina obsługi że ich wpuściła.

Pozdr

Marcin

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Też mi się tak wydaje że obsługa powinna uniemozliwić im jazdę. Nie wiem tylko jak się ci trzej jegomoście znależli za bramką? Wcześniej, jedno krzesło wcześniej, widziałem jak dorosła osoba siadała z dwójką dzieci. Myślałem że ta trójka zaczeka na kogoś z opiekunów. Ale, ktoś z opiekunów musiał ich chyba wpuścić przez bramkę na wyciąg? Jesli tak, to ani obsługa wyciągu, ani opiekunowie dzieci nie byli odpowiedni.

Link to comment
Share on other sites

Cześć

Nie masz racji i tyle. Powodów zatrzymania się na środku trasy może być wiele. Nie powinno się - to jasne i nie ma co dyskutować. Ale jadąc masz obowiązek uważać i jechać w taki sposób aby w nikogo nie wjechać ani nikomu drogi nie zajeżdżać.

A tego punktu widzenia dla osoby nadjeżdżającej z góry znaczenia mieć to nie powinno. Odpowiedni wybór trasy zjazdu i prędkości. Jeżeli ruszający, którego widziałeś wcześniej wpływa na tor Twojej jazdy tak, ze musisz go wyraźnie i gwałtownie korygować to ten tor był zły.

Pozdrowienia

zgadza się to co piszesz

jednakże tłumaczę moim chłopakom

wchodząc na przejście dla pieszym popatrz w lewo w prawo, pieszy nie ma szans z samochodem

jak widzę wchodzących szczególnie młodych z kapturami lub słuchawkami na głowie odwracających głowę w drugą stronę to mnie krew zalewa, przecież on ma pierwszeństwo na pasach! OK ale wystarczy, że jeden taki zagapi się pomijam pijanych i wjedzie w przechodnia, co będzie? pieszy do końca życia może nie wstać o własnych siłach, a kierowca? poniesie karę może nawet posiedzi, wyklepie blachę i pojedzie dalej

analogicznie ten który siedzi myśli, że nie musi uważać bo nadjeżdżający z góry to powinien robić, dostaje nartami po kręgosłupie, i mamy podobną sytuację jak na pasach, bo on miał pierwszeństwo do czego do wózka?

Link to comment
Share on other sites

zgadza się to co piszesz

jednakże tłumaczę moim chłopakom

wchodząc na przejście dla pieszym popatrz w lewo w prawo, pieszy nie ma szans z samochodem

jak widzę wchodzących szczególnie młodych z kapturami lub słuchawkami na głowie odwracających głowę w drugą stronę to mnie krew zalewa, przecież on ma pierwszeństwo na pasach! OK ale wystarczy, że jeden taki zagapi się pomijam pijanych i wjedzie w przechodnia, co będzie? pieszy do końca życia może nie wstać o własnych siłach, a kierowca? poniesie karę może nawet posiedzi, wyklepie blachę i pojedzie dalej

analogicznie ten który siedzi myśli, że nie musi uważać bo nadjeżdżający z góry to powinien robić, dostaje nartami po kręgosłupie, i mamy podobną sytuację jak na pasach, bo on miał pierwszeństwo do czego do wózka?

odniosę się tylko do pieszych na pasach. Będąc wielokrotnie w Norwegii, dziwiłem się cóż to za durny (niepisany oczywiście) zwyczaj, puszczania pieszych na pasach. Tam jeśli auto się nie zatrzyma i nie przepuści, pieszy wręcz zrobi awanturę..... Po kilku latach jednak zrozumiałem. My w Polsce wszędzie za bardzo się spieszymy, oczywiście sam często przekraczam prędkość, ale od pewnego czasu pieszych staram sie po prostu przepuszczać na pasach - mi to wiele czasu nie zabierze, a pieszy na pasach z samochodem szans żadnych nie ma... W Norwegii jest to normalne, u nas, kierowca zwalniający i puszczających pieszych, jeszcze uchodzi za coś żadkiego....

Link to comment
Share on other sites

odniosę się tylko do pieszych na pasach. Będąc wielokrotnie w Norwegii, dziwiłem się cóż to za durny (niepisany oczywiście) zwyczaj, puszczania pieszych na pasach. Tam jeśli auto się nie zatrzyma i nie przepuści, pieszy wręcz zrobi awanturę..... Po kilku latach jednak zrozumiałem. My w Polsce wszędzie za bardzo się spieszymy, oczywiście sam często przekraczam prędkość, ale od pewnego czasu pieszych staram sie po prostu przepuszczać na pasach - mi to wiele czasu nie zabierze, a pieszy na pasach z samochodem szans żadnych nie ma... W Norwegii jest to normalne, u nas, kierowca zwalniający i puszczających pieszych, jeszcze uchodzi za coś żadkiego....

oni ( i np. Szwedzi tez ) ćwiczą bezwzględne pierwszeństwo pieszego od kilkudziesięciu lat. Efekty widać. U nas przepis o pierwszeństwie pieszego na pasach jest wyjątkowo pokrętny i mało z niego wynika.

Link to comment
Share on other sites

oni ( i np. Szwedzi tez ) ćwiczą bezwzględne pierwszeństwo pieszego od kilkudziesięciu lat. Efekty widać. U nas przepis o pierwszeństwie pieszego na pasach jest wyjątkowo pokrętny i mało z niego wynika.

Ale chyba ma się coś zmienić w tym temacie i wszelkie wypadki na pasach będą zawsze obciążać kierowcę. Ale fakt, pierwsze zderzenie z tą kulturą (przepuszczanie pieszych) może być szokujące. Ja przeżyłem szok w Austrii, jak kobieta z wózkiem weszła mi na pasy wprost pod koła- jechałem wolno, ale i tak się spociłem :)

Pozdr

Marcin

PS: Z tej perspektywy ciekawie wygląda sprawa pasów na Wiślance ;)

Edited by bocian
PS
Link to comment
Share on other sites

odniosę się tylko do pieszych na pasach. Będąc wielokrotnie w Norwegii, dziwiłem się cóż to za durny (niepisany oczywiście) zwyczaj, puszczania pieszych na pasach. Tam jeśli auto się nie zatrzyma i nie przepuści, pieszy wręcz zrobi awanturę..... Po kilku latach jednak zrozumiałem. My w Polsce wszędzie za bardzo się spieszymy, oczywiście sam często przekraczam prędkość, ale od pewnego czasu pieszych staram sie po prostu przepuszczać na pasach - mi to wiele czasu nie zabierze, a pieszy na pasach z samochodem szans żadnych nie ma... W Norwegii jest to normalne, u nas, kierowca zwalniający i puszczających pieszych, jeszcze uchodzi za coś żadkiego....

U nas problem jest złożony bo kierowcy nie szanują pieszych ale piesi również nie są bez winy. W Krk na Czarnowiejskiej (przejście z przystanku autobusowego do AGH) jest horror. Piesi, głownie studenci na żywca wchodzą - mało powiedziane wbiegają. Tworzą się tam przez to korki, ponieważ piesi generalnie non stop przechodzą. Problem poruszony był na TVP Kraków http://www.tvp.pl/krakow/jedz-bezpiecznie/wideo/relacja-pieszy-kierowca-na-drodze/12911184 od 1,30.

Pomijam fakt, że większość kierowców nie rozumie co znaczy wyprzedzanie głownie na jezdniach o wielu pasach i wyprzedzają na przejściu dla pieszych.

Obawiam się, że jak wejdą nowe przepisy odnośnie to będzie horror.

Podobnie jest na stoku - brak kultury i poszanowania drugiego.

Link to comment
Share on other sites

Ale chyba ma się coś zmienić w tym temacie i wszelkie wypadki na pasach będą zawsze obciążać kierowcę. Ale fakt, pierwsze zderzenie z tą kulturą (przepuszczanie pieszych) może być szokujące. Ja przeżyłem szok w Austrii, jak kobieta z wózkiem weszła mi na pasy wprost pod koła- jechałem wolno, ale i tak się spociłem :)

Pozdr

Marcin

Nie wiem czy też zwróciłeś uwagę, że w miejscach bardzo zagęszczonych nawet na "pici" małych bocznych uliczkach są montowane światła dla pieszych ...tak aby samochody też mogły swobodnie pojechać. Kiedyś mnie to dziwiło ale teraz już nie, kiedy trzeba sporo postać.

Link to comment
Share on other sites

Też mi się tak wydaje że obsługa powinna uniemozliwić im jazdę. Nie wiem tylko jak się ci trzej jegomoście znależli za bramką? Wcześniej, jedno krzesło wcześniej, widziałem jak dorosła osoba siadała z dwójką dzieci. Myślałem że ta trójka zaczeka na kogoś z opiekunów. Ale, ktoś z opiekunów musiał ich chyba wpuścić przez bramkę na wyciąg? Jesli tak, to ani obsługa wyciągu, ani opiekunowie dzieci nie byli odpowiedni.

Sytuacja sprzed kilku dni:

do bramek wyciągu '4' podjeżdza instruktorka z 4 maluchami - 5?-7lat max. ustawia 3 z nich obok siebie (po obu stronach) jednemu coś mowi do ucha. Malec pozostaje przed bramką. Na ten widok obsługiwacz wręcz wybiega z ciepłego kantorka i staje miedzy maluchem a bramkami (tym uchylnym automatem) . Po chwili dojeżdża moja córka i razem zblizamy sie do bramek. Wpuszczacz pyta grzecznie czy zaopiekujemy się małym. Malec siada (jest posadzony przez wpuszczacza) z nami na skrajne miejsce na kanapie. Na początku przesympatycznie szczebioce po ichniemu a na moją uwagę 'dice di englese?' zaczyna liczyć po angielsku, doliczylismy wspólnie prawie do 120..... :biggrin:. Na górze z uśmiechem witany jest przez instruktorkę. Górny obsługiwacz stoi w zasięgu reki, przygotowany do ew. pomocy....

Całość wyglądała jak oczywista, wielokrotnie przećwiczona procedura. Wszyscy (poza mną :smile: ) doskonale wiedzieli co robić i jak się zachować.....

czy tak to ma sie odbywać?

Edited by mig12345
  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


Booking.com


www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2021
×
×
  • Create New...