Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 18.12.2009 uwzględniając wszystkie działy
-
Faktycznie tygodniowy pobyt w Szwajcarii udało mi się przedłużyć i spędzić trzy dni na nartach. I przywołany do porządku przez Januszab, przedstawiam relację Lozanna to cudowne miasto położone nad Jeziorem Genewskim, otoczone Alpami. Ośrodków narciarskich jest tam naprawdę sporo. Wybór był więc dość szeroki, a ze względu na to, że pobyt w hotelu przedłużyliśmy do niedzieli, na narty w pobliżu Lozanny mogliśmy poświęcić sobotę i niedzielę. Drogi w Szwajcarii są fantastyczne, ale i tak przy wyborze kierowaliśmy się tym, żeby nie było zbyt daleko. Zwłaszcza, że w niedzielę musieliśmy przemieścić się na północ Szwajcarii na kolejne dwa dni. Wybór padł na Portes du Soleil. Jak już było wyżej, PdS to olbrzymi region na granicy francusko-szwajcarskiej, składający się z 8 stacji po stronie F i 4 po stronie Ch. Pojechaliśmy do Champery (od Lozanny 67 km). Dojazd łatwy, możliwy również koleją, której przystanek jest jednocześnie stacją gondoli. Wyjazd z parkingu / stacji kolejowej wagonem na co najmniej 150 osób. U góry ośrodek olbrzymi, bardzo przestrzenny. Tras jest w miarę sporo tj. niebieskich i czerwonych. Ośrodek bardzo przestrzenny, co przy stosunkowo małym „współczynniku” ilości tras przypadających na szerokość zbocza oznacza, że można kombinować ze zjazdami obok trasy. I w ten sposób stopień trudności (np. nachylenia) dla wybierających możliwe skróty jeszcze rośnie. Jak się okazało Chamery to dość dobre miejsce dla jeżdżących poza wyznaczonymi trasami i w puchu, jeśli taki właśnie zalega na stokach. A czego ja nie doczytałem wcześniej. Szczególnie było to widoczne w dniu, w którym ja tam zawitałem tj. 7.03.2009. W nocy spadło sporo świeżego puszystego śniegu. Wyratrakowane były tylko dojazdówki. Jazda w tych warunkach dla kogoś, jak ja, mającego tylko narty SL i nie posiadającego wystarczających umiejętności do jazdy w puchu, była mordęgą. Reszta tras kompletnie nieprzygotowana w normalnym tego słowa rozumieniu. I właściwie do końca nie byłem przekonany, czy winą był wyłącznie nocny opad, i czy przypadkiem nie ma jakiegoś ukierunkowania Champery na jazdę w puchu i taki stan jest tam pewną normą(?). Wyżej padł zarzut, ze trasy wąskie (co prawda dotyczący Avoriaz). Jeśli chodzi o Champery nie do końca zgadzam się z tym. Głownie dotyczy to niektórych niebieskich i dojazdówek. Czerwone są szerokie, a biorąc pod uwagę możliwości poaztrasowe, to są to lotniska. Dla miłośników ekstremalnych warunków jest jeszcze możliwość pojeżdżenia na trasie La Chavanette o sporym nachyleniu na pewnym odcinku i z naturalnie utrzymywanymi muldami. Trasa oznakowana linią pomarańczową. Trudy jazdy w puchu i kopnym śniegu w ciągu kilku godzin w Champery skutecznie przekonały mnie do czegoś, o czym wcześniej nie myślałem, żeby w przyszłości poszukać czegoś szerszego pod butem. Niekoniecznie do puchu, ale do jazdy w kartoflisku, jakie się robi często na stoku po południu. Wszelkie trudy rekompensowała piękna pogoda oraz przepyszne widoki i ta wielka przestrzeń. Dodatkowo aura zafundowała nam spektakl z chmurami, które kotłowały się niżej i chwilami przemieszczały się dość dynamicznie. Przez ok. 30 minut zapanowała takie mleko, że jazda polegała prawie na macaniu wysuniętą nartą tego co przed nami. Przypadło to na chwilę, kiedy chcieliśmy opracować logistykę powrotu. I przez chwile było „nerwowo”, czy trafimy do gondoli, czy nie trzeba będzie szukać ski-busa do parkingu. Ośrodek leży w części francuskiej Szwajcarii. Oznakowanie tras nie zawiera numerów, trasy mają piękne nazwy francuskie naniesione na kierunkowskazach stojących w miejscu krzyżowania się tras i ich końcach. Ja reaguję na nazwy angielskie, z postrzeganiem i zapamiętaniem francuskich miałem problem. Szczególnie jest to problem kiedy człowiek jest już zmęczony i jest się pierwszy raz w danym miejscu. A przecież odczytywanie nazw z mapek papierowych w ostrym słońcu też jest jakimś problemem. Może to być szczególnie istotne jeśli weźmie się pod uwagę olbrzymie przestrzenie i ilość stacji wchodzącymi w skład Portes du Soleil. Bliskie (prawdopodobnie) sąsiedztwo jest do francuskiego Avoriaz i szwajcarskiego Morgins. My jednak tam nie dotarliśmy i nie wiem czy jest możliwe nartowanie w ciągu jednego dnia w dwóch róznych osrodkach. Karnet tylko na Champery (jeden dzień) – 43 CHF Parking – 5 CHF (parkingi w CH są praktycznie wszędzie płatne). Infrastruktura zróżnicowana, ale zadawalająca: kanapy i orczyki. Orczyki szybkie. Widziałem też orczyk dwuosobowy i równolegle leżący obok pojedynczy szybki talerzyk dla tych, którzy lubią samotność. W niedzielę wybraliśmy się do Les Diablerets, znajdującego się w podobnej odległości tj. ok. 70 km. od Lozanny. Ostatni odcinek drogi dość wąski i kręty. Ośrodek też składa się z kliku części, w tym jest lodowiec Glacier 3000. Ale my trafiliśmy do Meilleret z najwyższym szczytem 1950 m. Nie ma bezpośredniego połaczenia z lodowcem, tylko skibus. Tu trasy były przygotowane na miarę oczekiwań i jazda była samą przyjemnością. Nawet pomimo tego, że ilość tras nie powala. Za to są dość długie, wystarczająco szerokie i o bardzo fajnym profilu, nachyleniu. Trasy zasilane kanapką 4 osobową z dołu, jest jeszcze jedna szybka kanapa i kilka orczyków. Tu takie moje ogólne spostrzeżenie z dwóch ośrodków szwajcarskich, że oznakowanie tras jakby lekko zaniżone w porównaniu z austriackimi. Czasami niebieskie kryją miejsca dość trudne, a czerwone wręcz już wymagające odcinki. Nie wiem, czy to moje spostrzeżenie jest słuszne i można je uogólnić na całą Ch. Ośrodek połączony krzesłem komunikacyjnym (ok. 20 min dojazd) z drugą częścią położoną nieco wyżej - Chamossaire. Tu było jeszcze więcej tras czerwonych i kanap. Widokowo tu też wspaniale. Widziałem tam również pociąg normalnej kolei dojeżdżający pod sam wyciąg:eek:. (widać go na zdjęciu "L6" w galerii Les Diablerets - w połowie wysokości kadru) Natomiast trasy tu były jakby szybciej zajeżdżone (może frekwencja tu była wyższa) i dlatego ja wróciłem z powrotem do Meilleret. Karnet na jeden dzień 43 CHF. Tu akurat był bezpłatny parking (podobno rzadkość w Ch). Natomiast okazało się, że nie mogliśmy oddać karnetu, za który zapłaciliśmy kaucję 5 CHF, czyli trzeba liczyć, że 48CHF. Pani przekonywała nas, że jest to bardzo przydatne, bo taką kartę możemy używać w całej Europie. Pytanie czy również w Szczyrku, pozostało bez odpowiedzi:D. Po zakończeniu pobytu w Lozannie przenieśliśmy się do znajomych na północ Szwajcarii. Z tych powodów kolejny ośrodek jaki zaliczyliśmy, nie mógł zaliczać się nawet do pierwszej ligi ośrodków szwajcarskich. Sorenberg - taki trochę większy Szczyrk. Oczywiście zdecydowanie na wyższym poziomie. Z dużą ilością orczyków, ale była kanapa i dość długa gondola. Niektóre z orczyków bardzo długie, chyba ponad 1,5 km. Trasy raczej łatwe. dodałem zdjęcia z Champeryhttp://www.skionline.pl/forum/gallery/browseimages.php?c=45&userid= i Les Diablerets http://www.skionline.pl/forum/gallery/browseimages.php?c=46&userid=,6 punktów
-
Oto zestawienie ośrodków, które ruszają w ten weekend. * Białka Tatrzańska - rozpoczęcie sezonu w piątek 18 grudnia, działać będzie krzesełko nr 11, w sobotę ruszy także Kaniówka * Witów - rozpoczęcie sezonu w sobotę, 19 grudnia o godz. 9.00 * Murzasichle - sezon trwa * Małe Ciche - 19 grudnia o 9.00 uruchomione zostanie krzesełko * Jurgów - w weekend ma ruszyć stacja Hawrań * Zakopane-Szymoszkowa - rozpoczęcie sezonu 19 grudnia, od soboty będzie funkcjonować Mała Kolej, natomiast Dużą Kolej planujemy uruchomić w przyszłym tygodniu * Zakopane-Nosal - od 17 grudnia ruszają wyciągi nr 2 i 4, w piątek uruchomiony zostanie wyciąg nr 5 a po niedzieli wyciąg nr 1 * Zakopane-Harenda - od 17 grudnia czynny będzie wyciąg orczykowy (dł. 250 m.) a w piątek po zakończonych zawodach akademickich otwarty zostanie kolejny (dł. 470 m.). Od soboty, jeżeli pozwolą warunki atmosferyczne ruszy też kolej krzesełkowa * Kluszkowce - Czorsztyn-Ski - rozpoczęcie sezonu planowane jest na 19 grudnia * Zakopane-Gubałówka - 19 grudnia rusza orczyk na Gubałówce Beskid Śląski, Żywiecki i Mały: * Szczyrk - w weekend działać będą wyciągi na Białym Krzyżu * Ustroń Czantoria - w sobotę 19 grudnia uruchomiony będzie wyciąg talerzykowy na Solisku * Wisła - W piątek 18 grudnia ruszą wyciągi na Soszowie i Stożku (krzesełko), w Nowej Osadzie, na Kiczerze i Rowienkach * Korbielów - w sobotę 18 grudnia startuje wyciąg Krzesełkowy Baba * Góra Żar - wyciąg orczykowy zostanie uruchomiony w piątek 18 grudnia * Rzyki - Pracica - wyciągi ruszą 19 grudnia Beskid Sądecki: * Krynica - Jaworzyna - wyciągi (trasa III) działają od 17 grudnia * Dwie Doliny - w weekend czynne będą wyciągi Wierchomla 1, Szczawnik 1 i Stonoga Beskid Niski, Bieszczady i Podkarpacie: * Ustrzyki Dolne - w sobotę 18 grudnia rozpoczynają prace wyciągi stacji narciarskich Gromadzyń (9.00 - 20.00) i Laworta (11.00 - 20.00) * W weekend uruchomione zostaną wyciągi w Chyrowej, Puławach i Karlikowie * Przemyśl - wyciągi ruszą 19 grudnia 2009 (sobota) o godzinie 9.00 Sudety: * Zieleniec - od 17 grudnia rusza wyciąg Mieszko, od piątku 18 grudnia wyciągi Winterpol i Nartorama * Szklarska Poręba - rozpoczęcie sezonu w sobotę, 19 grudnia * Sienna Góra - wyciągi działają, w piątek rusza kolej linowa z nartostradą B-fis. * Lądek Zdrój - rozpoczęcie sezonu w sobotę, 19 grudnia Inne regiony kraju: * Cisowa (Jura) - od 10.00 do 21.00 w sobotę otwarta będzie trasa czerwona * Bałtów (Góry Świętokrzyskie) - stok zostanie otwarty w sobotę 19 grudnia o 9.006 punktów
-
5 punktów
-
Droga Aniu, Przykro nam po prostu, że kombinujesz już na samym początku aby zaoszczędzić kilka ojro, które przy wszystkich wydatkach na wyjazd są ułamkiem kosztów Przy kasie proszą także o pokazanie paszportu i jest duża skucha, ponieważ unieważniają skipass osobie która użyczyła Tobie gastekarte. Gospodarz tej osoby tez może mieć nieprzyjemności. Tak więc gra nie jest warta świeczki. Tereny narciarskie w Kappl i Galtuer też są warte odwiedzenia. Polecam Tobie wątki o Ischgl i całej dolinie Paznaun. Jak znajdę wieczorem trochę czasu to pogrzebię w forum i wpiszę kilka wątków (specjalnie dla Ciebie ) Nie zrażaj się tak od razu, mu po prostu promujemy tutaj kwintesencję narciarstwa, mającego dawać samą przyjemność a nie stres. Na początku tego roku prowadziłem kampanię na forum - "Warszawiaki to nie buce" i mam nadzieję, że kilka osób przekonałem do nas. Witaj na forum, napisz coś o sobie pzdr misal3 punkty
-
Aklim - Kamień to "jakiś tam" materiał ścierny - szlifujący ( piszę jakiś tam, bo zapewne różny skład posiadają różne kamienie ). Z założenia ma być bardziej twardy od materiału obrabianego - to oczywiste. Teoretycznie im bardziej twardy tym lepiej, bo się mniej zużywa - prawda ? Najtwardszy jest diament - to też wiadomo. Pilnik to narzędzie skrawające - też ma swoja twardość a tym samym zdolność do utrzymania ostrości. Pilniki też robione są różnymi technologiami od "zwykłych" hartowanych, poprzez te z dodatkami chromu, wanadu po pilniki spiekowe zwane również frezami (widia). Nie widzę sensu używania miękkich kamieni mając twarde diamenty - po co ? Diamenty maja też inna zaletę - dobrze zrobiony diament jest elastyczny co pozwala mu pracować na całej długości. Zwykłe pilniki niestety są tylko "odrobinę" twardsze od krawędzi. Jeżeli krawędź dostanie uderzenie np kamieniem następuje jej utwardzenie czyli zgniot. Niestety w takim miejscu krawędź bywa twardsza od pilnika i to ona obrabia pilnik. Nawet pilniki z domieszkami tego nie wytrzymują. Wytrzymuje to widia, ale i ona nie jest wieczna - szybko się na zużywa w takich wypadkach, a przy niewprawnej ręce serwisanta potrafi się wykruszyć. Dlatego lepiej/bezpieczniej/oszczędniej jest przelecieć diamentem krawędzie przed ostrzeniem zasadniczym. Jakim diamentem ? teoretycznie jak najgrubszym - 100. Ile razy "przelecieć" ? - nie wiem - bo nie wiadomo jak głęboki jest zgniot. Trzeba to usunąć i tyle . Jeżeli robisz samymi diamentami, zgniotami się po prostu nie przejmujesz - zgnioty są groźne dla pilników i ostrzałek z modułami. Dlatego ostrzałek by być uczciwym polecać nie mogę. Układ kamień i pilnik w rzędzie nic nie dają - jednorazowe przejechanie kamieniem nic nie daje, a zaraz po tym leci pilnik. Nawet jeżeli jako drugi moduł jest widia...Widia zbierze raz i drugi, ale nie jest wieczna. Z lenistwa czasami jak poczuję zgniot przelecę widią, ale to nie jest dobre dla niej. Jeżeli przed ostrzałką użyjesz diamentu , to powinien on siedzieć w kątowniku... to po co wyrzucać kasę na ostrzałkę jak masz już kątownik ? Co do wykończenia - wg mnie nie ma (jak na wstępie) dyskusji kamień czy diament. Jest pytanie jaka granulacja. Im drobniej tym lepiej. Nie ze względu na jakość poślizgu, bo tu będą niewyczuwalne różnice i nieistotne dla amatora, ale ze względu na trwałość krawędzi. Im gładsze tym się mniej wyrywa ( dłużej trzyma ostrość ). Im szybciej jeździsz tym bardzie warto popracować na wykończeniem. PS Diamenty - jeżeli umie się ich używać zużywają się bardzo wolno - od 5 sezonów używam jednego kpl i nie widzę by ich "ubywało". Przez te lata to setki ostrzeń lub "podostrzeń". Ale widziałem identyczne diamenty załatwione w ciągu tygodnia na jednym wyjeździe.3 punkty
-
W ubiegłym tygodniu miałem okazję ponartować w Livigno. Był to mój pierwszy wyjazd do Włoch na narty, więc nie będę go porównywał do innych ośrodków narciarskich w tym kraju. Na pewno nie jest to jakiś wielki kurort, ale na tydzień jazdy wystarczy całkowicie. Oczywiście, jeśli ktoś lubi jeździć codziennie inną trasą, to może być zawiedzony. Ja jednak mimo, że objechałem chyba wszystkie, to nie czuję się znudzony i chętnie bym tam jeszcze pojeździł. Przeważają trasy czerwone, potem niebieskie i najmniej jest oczywiście czarnych. Samo Livigno położone jest pomiędzy dwoma terenami narciarskimi. Mottolino i Carosello. Nie ma między nimi bezpośredniego połączenia, ale można przejechać w ciągu 15 min skibusem bez większego kłopotu. W ciągu dnia skibusy są raczej puste, gorzej jest natomiast z powrotem, gdy wszyscy zaczynają wracać, zdarza się, że są pełne i w ogóle nie zatrzymują się na pośrednich przystankach. Jeżdżą za to bardzo często i nie trzeba długo czekać na kolejny. W środku wiszą mapy z trasami i tablice LCD z nazwą kolejnego przystanku, więc nie można się zgubić. W okresie free ski w samym Livigno możemy poczuć się jak na Krupówkach, wszędzie słychać język polski i mnóstwo Polaków. Dla jednych będzie to zaleta, a dla innych wręcz przeciwnie. Miejscami daje się jeszcze słyszeć język naszych południowych sąsiadów. Dodatkową atrakcją tej miejscowości są sklepy Duty Free. Oczywiście tłoczą się w nich Polacy pakujący do koszyków butelki Finlandii, czy Ballantine’sa (JW 8eur, Metaxa 6,7eur). Sam osobiście nie wypuszczałem się do sklepów, bo nie było na to czasu. Może z wyjątkiem ostatniego dnia. Z uwagi na to, że nasz wyjazd był kursem na instruktora, cały dzień był zagospodarowany. Na stoku 8:30 i jazda do zmroku z małą przerwą. Po nartach zajęcia z teorii i człowiek padał do wyra zmęczony. Na co dzień staram się dbać, o jako taką formę, ćwiczę w domu, każdego tygodnia od 12 lat chodzę grać na salę w siatkówkę i w "nogę", a jednak to chyba za mało, albo to już wiek robi swoje. Po powrocie czułem wszystkie mięśnie, jak przy grypie, ale przynajmniej wiem, że wykorzystałem te 6 dni maksymalnie. Wyjeździłem się do bólu, w przenośni i dosłownie. Nogi, a dokładnie golenie mam tak zdarte, jak nigdy dotąd. Wyjeżdżając z Livigno pierwszy raz nie miałem ochoty już więcej jeździć (wstydzę się tego teraz;)). Jednak po trzech dniach od powrotu już myślę o weekendzie na nartach. Nie wiem tylko, czy moje nogi się zagoją. Ogólnie cały wyjazd bardzo udany. Pogoda dopisała, no i co najważniejsze egzamin zdany:). Jedynym minusem tego wyjazdu była podróż autokarem. Skusiłem się na to pierwszy raz i prawdopodobnie ostatni. Ja też lubię się integrować w podróży, ale jest chyba jakiś umiar. Śpiewy, krzyki i spacerowanie między siedzeniami z trunkami przez całą drogę (tj.15 godzin) potrafią wkurzyć każdego. I tu mała nauczka i przestroga: nie zajmować nigdy miejsca w pobliżu toalety. Do Livigno na pewno jeszcze wrócę i też na free ski, ale tylko własnym samochodem:). Przy okazji tego wyjazdu miałem okazję pojeździć na kilku fajnych deskach: moje wrażenia tutaj http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?t=9855. Fotki z wyjazdu są tutaj http://www.skionline.pl/forum/gallery/browseimages.php?c=22&userid=7743, lub tutaj http://picasaweb.google.pl/Szymonidius/Livigno2009#w większej ilości. Wkrótce będzie jeszcze filmik.2 punkty
-
Jak dotąd sprawdza się znakomicie, wieczorem pakuję buty do torby włączam na 60 stopni, rano wsiadam do auta podłączam do instalacji i po 45 minutach jestem na stoku, wkładam buty i w ciepełku zaczynam jazdę, dawniej nie do pomyslenia szczególnie gdy jest mrożno. Po powrocie podłączam znowu i rano buty sa suchutkie i ciepłe, miękkie więc łatwo je załozyć. oto link : http://www.hotgearbag.com/index.html Polecam ten produkt, nie jest tani ale czego sie nie robi dla komfortu i wygody ?2 punkty
-
Naszym zamiarem nie jest "gnojenie" konkretnych osób czy innego sponiewierania, po prostu walczymy z patologią, nawet jeśli to są tylko znamiona jej. Teraz przynajmniej wiesz że mogło by być "ciepło" komuś, przez załatwienie Wam sprawy. A tak na serio witamy i zapraszamy do uczestniczenia w życiu forumowym .2 punkty
-
Dzięki Misal, właśnie się dowiedziałem że to nie amfibia! Dobrze, że mi asfalt pod bramą dwa lata temu położyli bo po tej lekturze bym się bał z garażu wyjechać. Dawniej to prosto z bramy w jezioro wjeżdżałem - 20cm to tylko po małym deszczyku było! A tak na poważnie (tamto też było poważnie) to już drugi mondek którym jeżdżę a przedtem były dwa eskorty i powiem że mam do forda sentyment. Wszystkie oddawałem po 100k km ale do tego czasu to lałem wachę, przekręcałem kluczyk i w drogę - zero problemów.1 punkt
-
Jak to mówią nie każda morda pasuje do Forda:D Miałem i w zasadzie jeszcze mam Mondeo poprzedniej edycji, bardzo dobre to kombi jest, narty do 165 cm bez problemu przewoziłem w bagażniku bez składania foteli i z zasłonietą roletą. Najwieksza zaleta Mondeo to zawieszenie było. Nowym też jeździłem kilka razy i to naprawdę fajna furka jest, taka nie za duża, nie za mała, w sam raz. Gratulację i życzę milego uzywania. Przy docieraniu auta należy je delikatniej traktować przez pierwsze 1500 km, później coraz bardziej katować a po 5kkm zmienić olej. Silnik odpłaci za takie potraktowanie. Uwagi dotyczą benzyny bo do dizli szacunku nie mam i nie docieram ich bo to rolnicze silniki są i trzeba je katować od razu. Zresztą co tam docierac jak one obrotów nie lubią i zawsze sie jeździ nimi jakby się docierało.1 punkt
-
po wycyklinowaniu wystarczy jak przejedziesz twardą szczotką miękkie są do proszków1 punkt
-
A F... jego brat (cd powiedzonka) - chyba klekot :-) Gratulacje Michał - fajny prezent pod choinkę Ja bym "docierał" (z doświadczenia mechanika) tak do 1500 km1 punkt
-
I rymuje się z słowami "gówno wort":D Wiem...wiem zaraz napiszesz że SB nie może brać czynnego udziału w tej zabawie:D1 punkt
-
1 punkt
-
to jedź bo warto a oni niech jadą na skrzyczne, dzisiaj miało być od 14 do 17 za darmo ale jak o 18 się zbierałem to dalej bramek nie było na początku trochę tłoczno tak na 5min stania potem prawie bez kolejki, stok zrobiony na beton, bez kamieni i przetarć (jak na standarty nowej osady to dobry - ale na stozku jakby mieli takie warunki to pewnie by je ocenili na celujący ), krzesło fajnie chodzi i jakby nie ci z jedną przypinali dechy to pewnie by się nie zatrzymywało, a tak co jakiś czas ktoś nie potrafił wysiąść, brakuje trochę śniegu jak się podchodzi od bramki do krzesełka - chodzi się po takich plastikach, ogólnie było warto, nowe nartki sprawdzone - trochę bolało bo promień skrętu trochę większy niż 12m ale jak załapałem o co chodzi to byłem najszybszy na stoku :D1 punkt
-
Ty wujek dobra rada:rolleyes: Na początku nie ostro, a potem lament bo po głowie łazi:eek:1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
http://www.newsweek.pl/narty/artykuly/narty-aktualnosci/wyciag-w-karpaczu-konczy-pol-wieku,50342,1 Ciekawa historyjka sprzed lat dająca do myślenia... -------------------------------------------------------------- http://www.newsweek.pl/narty/artykuly/narty-aktualnosci/nizinne-narciarstwo,49600,1 Krótka sylwetka drugiego Człowieka z miejscowości Chrzanów, jakże teraźniejsza...1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Nie stresuj Się. Chłopaki z południa to wyrywne. Misal to jest Moderator i fason trzyma jak trza. Pierwsze koty za płoty.1 punkt
-
No to jeszcze jedno info ze świetokrzyskiego. Najdłuższy stok regionu w Krajnie został w tym roku wydłużony do 1000 m, oraz poprawiony - jest teraz ponoć ostrzejszy. Właściciel nie tak dawno przekazał do publicznej wiadomości, że zostało z dolnej części stoku wybranych 3000 ciężarówek ziemi i nawieziono je w partii górnej. W ośrodku powstał (od dawna wyczekiwany) wyciąg orczykowy wraz z kawałkiem górki (obok istniejącej trasy) z przeznaczeniem dla uczących się narciarzy. Zaraz po uruchomieniu trasy obiecuję - zdać relację z poczynionych prac. Kiedyś ten ośrodek mi podpadł - mam nadzieję, że inwestycjami się zrehabilituje.1 punkt
-
Uzupełniając wypowiedź fanatyka, dotyczący innych regionów Polski - info ze świętokrzyskiego: - wyciąg na Stadionie działa od wczoraj od 16stej. http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20091217/NARTYSWIETOKRZYSKIE/430699744 filmik z inauguracji sezonu i pierwszych zjazdów. - wyciąg Telegraf prawdopodobnie ruszy dzisiaj, - Niestachów rusza w sobotę, - Tumlin rusza również w sobotę (podobnie jak wspomniany Bałtów przez fanatyka), - Krajno prawdopodobnie w środę - ale moim zdaniem to się może zmienić po obfitych opadach śniegu. Bałtów na dwóch trasach ponoć 80 cm śniegu (info ze strony internetowej) - znając z doświadczenia tą profesionalną stację narciarską w naszym regionie - myślę, że to nie ściema.1 punkt
-
Typowo polskie krętactwo i kombinatorstwo z jakiego jesteśmy znani w Europie. A nie uważasz koleżanko, że to nie uczciwe?? Nie wstyd Ci takie rzeczy pisać. Na dzień dobry masz czerwieńca.1 punkt
-
dokładnie tak... Pytaj - i nie przejmuj sie. Każdy miał kiedyś swoj pierwszy raz.... ;) Przy najbliższej okazji zapytaj sąsiada jak ostrzy narty. Zapewnie równie prosto i co ważne skutecznie..... Jak mam płacić 30-50 zł za podostrzenie po którym nie widać roznicy, a krawędz jest ostra tylko 'gdzieniegdzie', to zabieram narty do piwnicznego warsztatu i po 15 minutach mam 'dużyl serwis' :D ( no może bez struktury... ) Możesz przyspieszyć ten efekt zbierając cykliną smar 'do zera'- jeśli przy smarowaniu sąsiad nie zrobił tego sam... dlatego jest szansa, że zrobi to starannie i poprawnie. I tak zrobił. (Może jakość przystokowych serwisów juz sie poprawiła? ). Jedyny błąd to to fakt że smar fabryczny jest mało jezdny. Coż... kiedyś narty były 'fabrycznie suche'.... Pozdrawiam1 punkt
-
Teoretycznie powinno być tak, że na początku zejdzie ci ta parafina, wtedy narty sie powinny na chwile "przymulić" bo ten smar fabryczny to jest antypoślizgowy, po chwili przymulenie mija i narta staje sie trochę żywsza - to oznacza,że fabryczny został wytarty. To teoretycznie bo nie wiem czy ten fabryczny nie zejdzie od razu z parafiną. Myślę, że około 3-4 dni jazdy i będą "surowe"1 punkt
-
Tak jak już zetrzesz tą fabryczną to tak smaruj cyklinuj , smaruj ,cyklinuj , smaruj.....1 punkt
-
Aktualne typowania: http://www.misal.pl/skionline/konkursy/20091218/KONKURS0.HTM pzdr misal _________________1 punkt
-
Przegladałam listę startową treningów do DH w Val Gardenie i Beni Raich, Carlo Janka i Ted Ligety nie brali w nich udziału tzn. że nie wezmą udziału w ogóle w DH ani najpewniej w SG. Pewnie docelowo pojechali do Alta Badia żeby skupić sie na konkurencjach technicznych:rolleyes:1 punkt
-
johny chyba w zeszłym roku się nauczyłeś że to co piszą na stonie ośrodków szczegolnie na początku sezonu ma małe pokrycie w prawdzie , ja myślę że najbezpieczniej będzie w piatek na nowej osadzie - w końcu za darmo będzie więc nic nie stracisz jak się nie będzie dało jeździć1 punkt
-
1 punkt
-
Szacunek dla wieku Kolego Bode ile ty masz lat ? :eek: Trochę szacunku dla wieku to po pierwsze, jakbyś uważnie czytał, a nie od razu krytykował to byś zauważył, że ów instruktor ma około 70 lat i pewnie przez pół życia stosował taką metodę, jeździł na tak przygotowanych nartach i pewnie sie nigdy nie skarżył na złe smarowanie, po drugie ludzie w pewnym wieku mają stałe przyzwyczajenia. Pewnych rzeczy wyuczyli się kiedyś od dziadka, ojca itp. i do dnia dzisiejszego to stosują. Ludzie tacy jak ów instruktor nie siedzą na forach, nie śledzą nowinek technicznych, nie oglądają filmików z poradami serwisowymi, nie przygotowują nart zawodnikom, więc skąd on ma to wiedzieć. Jeszcze jedno nie wiem czy zauważyłeś ów instruktor nie jest zawodnikiem, ani zawodowym serwismenem.1 punkt
-
To fakt od Skarżyska idą z robotą żwawo w kierunku Kielc. Do 2011 myśle że wykończą ten odcinek do Łącznej i wówczas Skarżysko-Kielce w mniej jak 15 minut będziemy śmigać Cieszy mnie to o tyle że Skarżysko to moje rodzinne miasto i już trafia mnie ostatnimi czasy że na ten odcinek nawet 40 minut może być mało Parę lat temu za ten czas to już do Jędrzejowa można było dojechać Marboru, a jak masz problemy w Krakowie to daj znać, parę objazdów czy też alternatywnych dróg przelotu przez miasto w kierunku gór mogę Ci podrzucić.1 punkt
-
Podczas zeszłotygodniowego wyjazdu do Livigno miałem okazję pojeździć na kilku całkiem fajnych nartach: Atomic Blaceye Ti, Atomic Metron B5i, Rossignol R9S Ti Oversize, Duel 4 WIN SL, Duel XL, Kneissl RED STAR, Blizzard GSR MAGNESIUM IQ. Moje wrażenia przedstawiam poniżej. Atomic Blackeye Ti - ta narta zaskoczyła mnie, bo po opisie z WorldSkiTest spodziewałem się od nniej więcej. Bez wyraźnych wad, ale też niczym specjalnie mnie nie zachwyca. Przyzwyczajony do SL11 i raczej krótkich skrętów miałem z nią mały problem. Z drugiej strony to przecież inna narta i do nieco innej jazdy. Co udało mi się zapamiętać na plus to dobre trzymanie krawędzi i stabilne zachowanie w dłuższym skręcie. Jako jedyna para raczej nie dla mnie. Dodatkowo jeździłem na niej pierwszego dnia tylko po przygotowanych trasach i jak to bywa przy pierwszych zjazdach w sezonie nie wszystko jeszcze wychodzi jakby się chciało, szkoda, że nie było już czasu pojeździć na niej pod koniec wyjazdu w mokrym miękkim śniegu, albo poza trasami. Dam jej jeszcze jedną szansę i zabiorę na kolejny wyjazd. Atomic Metron B5i - Według mnie numer jeden w tym zestawieniu. Mały promień 11m (dł. 162 cm) i duża powierzchnia (131 / 76 / 115) sprawiają, że dla mnie jest najbardziej uniwersalną. Zarówno na wyratrakowanej trasie jak i w gorszym terenie sprawdziła się znakomicie. Spróbowałem nią jazdy w małych tyczkach i poradziła sobie całkiem dobrze. Bardzo łatwo wchodzi w skręt. Przy większych prędkościach trochę mniej stabilna od Blackeye, ale może przy większej długości było by trochę lepiej. Ja miałem 162 cm, a przy moich 184 cm wzrostu może lepsza by była 172 cm. Dla siebie poszukam raczej tej dłuższej. Parę razy wyjechałem nią poza trasę i było równie dobrze o ile nie lepiej. W zeszłym roku jeździłem na starszym modelem B5i po mokrym wiosennym śniegu i już wtedy przekonałem się do niej. Tegoroczne jazdy utwierdziły mnie, że to jest to, czego szukam. Rossignol Radical R9S TI Oversize – typowa slalomka, ale... jak przesiadłem się na nią z mojego starego Atomica SL11 to wydawała mi się dużo przyjemniejsza i łatwiejsza. Już nawet myślałem o zmianie Atomica właśnie na nią. Teraz jednak chyba wybrałbym Metrona B5i, (model 07/08 118-67-107 nowsze modele są trochę szersze) Duel 4 WIN SL - narta komórkowa, raczej dla zawodników, Dla mnie tylko na godzinę góra dwie, a nie cały dzień jazdy, świetna w szybkim krótkim skręcie na twardym śniegu. Tu trzeba naprawdę się starać cały czas na pełnych obrotach. Najbardziej podobna do mojej starej SL11 tylko chyba bardziej dynamiczna. Wydaje mi się że jestem za lekki i za słaby fizycznie dla tej narty. Duel XL - drugi obok Metrona mój faworyt. Bardzo uniwersalna, świetna do jazdy po świeżym śniegu i nie do końca wyratrakowanych trasach, z uwagi na długość, którą ja miałem 176 cm pojechałem sobie w niej giganta na zawodach. Trasa była dosyć nierówna i bardziej przypominała slalom, dlatego wydaje mi się, że to był dobry wybór. Szersza od Blackeye, ale wydawała mi się równie stabilna w szybkich długich skrętach. Bezkonkurencyjna poza trasą. Co prawda nie jeździłem w głębokim puchu, ale po nieubitym śniegu. Szkoda, że dosyć droga. Kneissll RED STAR - Przyjemna narta, ale jechałem nią tylko jeden zjazd na koniec dnia po przesiadce z Duela, Sl4 i było to jakby ściągnąć buta narciarskiego i założyć zwykłego po całym dniu jazdy. Jeden zjazd na koniec męczącego dnia nie pozwala mi cos więcej o niej powiedzieć. Chętnie bym jeszcze na niej pojeździł. Blizzard GSR MAGNESIUM IQ - Bardzo lekka i zwinna narta. Dawno nie jeździłem na narcie o promieniu powyżej 17m i muszę przyznać, że byłem mile zaskoczony jej zachowaniem. Szybko wchodzi w skręt i sunie jak po szynach. Dużo bardziej stabilniejsza i szybsza od, Blackeye który ma podobny promień. W sam raz do amatorskiego giganta i szybszej całodziennej jazdy. Chyba sobie ją zostawię, jako drugą parę. Podsumowując z opisanych nart wybrałbym Metrona B5i, osobiście wolę jazdę krótkimi skrętami od szybkich długich łuków i nie koniecznie po przygotowanych trasach. Do B5i jako drugą parę wybieram Blizzard GSR. Gdybym miał się zdecydować tylko na jedną parę to może byłby to Duel XL. P.S. Podziękowania za nartki dla Marcina i Darka.1 punkt
-
Jeśli wyjedziesz krzesłem na górę czyli znajdziesz się wg. mapy w punkcie A to niestety trzeba przeczłapać troszkę w kierunku F. Nie jest to jakaś ekstrema ,na mapie wygląda to na ekstremalne podejście a jest niemalże po płaskim. Za to wracając do Wierchomli pojedzie się na nartkach,oczywiście wspomagając się kijami. Nigdy nie szedłem w tamtym kierunku ale to nie z powszechnie znanego u mnie lenistwa czy wygodnictwa. Ot po prostu tamte wyciągi nie działały wtedy. Nie mówiąc już o wyciągach po stronie Szczawnika,wtedy ich w ogóle nie było.1 punkt
-
Pierwszy dzień Pierwszy dzień za nami. Podróż, jak zwykle, czyli nic szczególnego. Ruch na autostradzie umiarkowany. Po drodze mijałem kilku naszych rodaków udających się w Alpy. Pogoda po drodze różnista od słońca po śnieg, ale bez ekstremalnych gwiezdnych wojen. W Nassfeld śniegu nie jest za wiele (porównując do zeszłorocznego wyjazdu na Katschberg). Warunki pod polskiego klienta, czyli sztuczny śnieg idealny na slalomki W takich warunkach przyszło mi się zmierzyć z Dynastarami Omeglass TI. Dziwnie się na mnie ludziska patrzyli w narciarni jak odklejałem z nart list przewozowy + kilometry folii, w które były zawinięte Ostatnio jeździłem na Omeglassach jeździłem w czasach kiedy Bobic nie planował jeszcze pracy w branży i bardzo byłem ciekaw, czy coś się zmieniło. Topowe slalomki Dynastara pamiętałem jako rasowe narty do wycinania ciasnych skrętów w połączeniu z funem. Wydaje mi się, że narty straciły na lekkości, ale w pozytywnym kierunku. Stały się bardziej slalomowe, dostosowane do ostrej jazdy po błyszczącym stoku. Dla pewności jutro przyłożę jeszcze rękę do nadszarpniętych przez lód krawędzi, aby potwierdzić moje pierwsze wrażenia. W boksie czekają jeszcze GSy Fischera, które mimo, że nówki zostały specjalnie przygotowane na ten wyjazd przez Marcina Szafrańskiego. Jutro więcej informacji. Z Nassfeld w Karyntii dla forum skionline.pl Dżej Si1 punkt
-
Bezpieczenstwo powinno byc oczywiscie na pierwszym miejscu ale jezeli moje wlasne bezpieczenstwo zalezy ode mnie to nie widze powodu dla ktorego musi to byc uregulowane prawnie. Mam na to wplyw, wiec nie musze miec prawa zeby kask kupic swojemu dziecku czy sobie. Jezeli natomiast na trasie narciarskiej jest wiele niebezpiecznych miejsc z winy wlasciciela danej trasy to ja na to nie mam wplywu i to powinno byc moim zdaniem uregulowane prawnie i konsekwentnie egzekwowane zeby zmusic do utrzymania standardow bo inaczej zawsze beda szli po najmniejszej linii oporu. Jezli porownacie zabezpieczenie tras w Alpach i u nas w Polsce to zrozumiecie o czym mowa. Moj sarkazm wynika z tego ze prawo w Polsce jest dziurawe. Wprowadza sie cos wzorem najnowszych regulacji krajow zachodnich ale brak zupelnie fundamentow ktore tam funkcjonuja od dawna. Poza tym taka ustawa o kaskach jest bardziej nosna medialnie.1 punkt
-
Witam, jedziemy tam po raz pierwszy (w marcu), nocleg mamy zaklepany w kappl. Mam pytanie odnośnie "gaste karte" z ischgl, na którą można nabyć trochę taniej karnet na silvretta arena. Wiem, że nam z racji nocowania w kappl sie nie należy ta zniżka, ale... Zastanawiam się czy jak przy kasach poprosi się kogoś, kto ma taką kartę, żeby kupił nam karnety, to się uda? Czy to jest tak, że na tę "gaste karte" można kupić na przykład tylko jeden karnet???? Z góry dziękuję, za odpowiedzi.0 punktów







