Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Bończa

    Bończa

    VIP


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      3 473


  2. Dumpling Zębowa Wróżka

    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      2 900


  3. mihumor

    mihumor

    VIP


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      3 592


  4. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      16 751


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 31.01.2010 uwzględniając wszystkie działy

  1. Troche dziwny tytuł jak na tematykę narciarską ale spróbuję wyjaśnic to skojarzenie opisując pobieżnie swój pobyt w tym ośrodku w 3 tygodniu stycznia. Pobytowi temu towarzyszyły skrajne opinie i zroznicowany odbiór co mam nadzieję wyniknie z tej krótkiej, ilustrowanej relacji. Dojazd 16.01 przy wspaniałej pogodzie, od Salzburga jedziemy piękną doliną rzeki na Lofer, później na St.Johann i Kutzbuhel oraz Mitersill - cudne widoki i dużo klimatów narciarskich, dalej w górę pustą doliną do tunelu (10E) i w dół ostro do Matraii, kawałek za Matraii skręt w prawo i wąską drogą mocno, kręto i stromo do góry - dobrze, że jest sucho bo podjazd ostry. Wjeżdżamy do szerokiej doliny gdzie leży wioska Kals - u stóp najwyższej góry Austrii czyli Grossglocknera http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3210&c=5 Kals składa sie z kilku przysiółków a my trafiamy do niewielkiego i klimatycznego Grosdorf skąd startują wyciągi do GG Resort - gondola na przełącz 2600m i krzesła wwożące pod szczyt Blauspitz na wysokośc 2167m npm. To mała wioska o klimacie rolniczo lokalnym, w niewielkim stopniu przypomina kurorty narciarskie, jest tu niesamowicie spokojnie, cicho i wszędzie blisko - zwłaszcza na narty. Pierwszego dnia rano piękna pogoda, jeszcze cień w dolinie a góry już oświetlone http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3197&c=5 Wychodzę rano z dwiema córkami i o 8.45 jesteśmy przy orczyku - niestety okazuje sie, że wszystko startuje tu o 9tej. Jak sie później okazało Matrai startuje wcześniej i o 8.50 można byc już na przełęczy mając mały zjazd za sobą. Dla nas nie była to dobra informacja gdyż musieliśmy czas na narty dzielić na jazdę żony,moją,jazdę z dzieciakami i opiekę nad najmłodszą córką jeszcze nie jeżdżącą. Wyciągi też szybko stają bo o 16 tej, od strony Matraii o 16.15. Cóż, podział był prosty, ja rano z dzieciakami 2 gzodz, póżniej zona 2,5 i ja 2,5 + najstarsza córka z nami jeśli zechce. Zmiany w locie umożliwiła nam genialna lokalizacja bo na nartach prawie do domu można było wjechać. W pierwszy dzień na rozgrzewkę sprawdziliśmy z dzieciakami orczyki we wsi. Są one bardzo fajne do nauki z dziećmi, na pierwszy i drugi krok narciarski, świetnie przygotowane, poza porankiem cały dzień nasłonecznione i mało ludzi z nich korzysta http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3198&c=5 Po rozgrzewce ruszamy gondolą do góry by sprawdzić długą niebieską trasę do Kals. Dziecią sie podoba, mi wcale. Trasa ma kilka kilometrów i jest to wąska, plaskata serpentyniasta przecinka przez las, ma walory widokowe i komunikacyjne ale niewiele narciarskich http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3209&c=5 Na dół dojeżdża do górnych stacji orczyków, można zjechać do wsi po tych trasach a można i bokiem po polach http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3211&c=5 Później zmiana, czas żony. Gdy wraca jest zachwycona trasami pod krzesełkami Figollift. Ruszam tam natychmiast na piękne popołudnie. Krzesełka wloką sie niemiłosiernie ale pokonują sporą deniwelacje- prawie 800 m. No to w dół: na początek o dziwo bardzo dużo kamyków porozsiewanych na trasie, później na pierwszym rozjeździe znowu, cięzko to mijać, cóż wmawiam sobie, że to patyki czy inny badziew. Kamyki też spotykałem wcześniej na zakrętach niebieskiej trasy robionej z dziećmi. Ale za to trasy z krzeseł na dół przecudnej urody, stromo, równo, twardo, szybko i pusto. Biorąc pod uwagę, że to koniec dnia jazdy i do tego niedziela (więcej ludzi)były one idealne. No gdyby jeszcze nie te kamienie - w zasadzie cos takiego spotkało mnie w Alpach po raz pierwszy, co więcej nic z tym nie robiono, codziennie kamienie były w tych samych miejscach i nawet nie starano sie ich dośnieżyć. To naprawde było kiepskie:mad: No i krzesełka bardzo wolnę, jedną rundkę góra-dół plus zjazd robi się koło 25 minut niestety. Dzień drugi - biorę dzieciaki i ruszamy na stronę Matraii, kolejka jedzie prawie 2o min. Na górze okazuje sie, że zjazd jest wyłącznie stromą, czarną trasą http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3208&c=5 Z 6 letnim dzieckiem odpuszczam i musimy podejść ze 150 metrów nieco w góre do krzesełka- tam zaczynają sie trasy niebieska i czerwona http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3201&c=5 Trasa niebieska trawersuje samą górę ośrodka do górnych stacji gondoli z Matraii i krzesła Goldried. Jak się okazało jest to jesyna sensowna niebieska trasa w tym ośrodku ale nie ma komunikacji wyciągiem i nie da sie jej jeździc bez łączenia z trudniejszymi szlakami. W dół zjeżdżamy niebieską 2a - trasa wynalazek, wąska przecinka przez las schodząca serpentyną w dół przecinając wielokrotnie wszystkie trasy czarne i czerwone często w bardzo stromych miejscach wąskimi tarasikami. Rozwiązanie idiotyczne i wyjątkowo niebezpieczne, ta trasa jest całkowicie zbędna i psuje mi odbiór tego ośrodka. Szybko z niej rezygnujemy i przestawiamy sie na czerwone a te sa w tym osrodku z gatunku tych trudnych. Do tego poruszanie sie po trasach utrudniała mapka - zrobił ją chyba ktoś, kto tu nigdy nie był, trudno tu mówić o błędach bo to jedna wielka pomyłka jest. Popołudniami jeżdżę przeważnie sami tu kilka wniosków. Po wjeżdzie gondolą na przełęcz można jeździc na dwie strony, do Kals schodzi fajna czarna trasa z pięknym trawersem po grzbiecie: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3212&c=5 http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3205&c=5 Jest też piękna czetrwona trasa, dosyć trudna i stoma - sporo ludzi nią zjeżdza bo to niby najłatwiejszy zjazd na tę stronę - efekt- trup się ściele gęsto co nie ułatwia jazdy tą godna trasą. Te dwie trasy przez większośc dnia mają słabe określenie. Na stonę Matrai zaś góra to superszybkie krzesełko Cimarose obsługujace niezłe trasy czarne i czerwone. Nie podobało mi sie to, że te trasysie tu krzyżują i przeplatają. To zreszta specyfika i przypadłość tego ośrodka od strony Matraii, masa rozjazdów, krzyżówek itp. Mi to niespecjalnie odpowiadało ale dało możliwość wyrysowania wielu tras i wykazania sie statystyką wielokilometrową. Ten osrodek nie jest wcale tak duży jak to przedstawia i za pomocą trików czy dorobienia wielokilometrowych zjazdówek w typie przecinak robi się 110 km. To tak jakby z przykrótkiej jesionki ktoś chciał zrobić elegancki płaszcz. Wracając do tras to na górze podobała mi sie czarna 9tka: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3202&c=5 szkoda, że wpada na skrzyżowanie kilku tras: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3203&c=5 i dalej wszystko schodzi lejkowatą stromą trasa do krzesełka Cimarose - niefajne i niebezpieczne miejsce. Za to wielki plus to sprawnośc krzesełka - w 6-7 min robi się zjazd -wyjazd:) Niżej najbardziej podobała mi sie trasa czarno - czerwona koło krzesełka Happeck (niby to 2 trasy ale ja tam widziałem jedną), krzesełko niestety nie za szybie. No i mina - to krzesełko zamykają o 15.30 i jeśli ktoś tu zjedzie po tym czasie to niestety musi zjechac do Matraii, łapać skibusa i próbować jeszcze załapać sie na gondole. Jeśli ten ktoś mieszka w Kals to ma przerąbane - szansa, że zdązy wrócić jest marna. Taka niemiła przygoda zdarzyła się Polakowi mieszkającemu w tym samym domu co my. Drugie szybsze 6 - osobowe obsługuje 3 trasy czerwone, które można jeżdzić na wiele sposobów i wariantów. Wszystkie tutejsze czerwone są trudne i mają sporo wymagających miejsc. Sam zjazd do Matraii jest też niezbyt ciekawy ale o tym już tu pisano. To też wada tego miejsca. Natomiast wielka zaleta to widoki i fantastyczna wysokogorska sceneria, od strony Kals pięknie widać Grosglocknera http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3206&c=5 widoś go też z boku od strony stoków schodzących do Matrai: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3207&c=5 Pozostałe dni przebiegały w pogobnym rytmie, pogoda niezmiennie dobra, dużo słońca i lekki mróz, przygotowanie tras bardzo dobre (poza wspomnianymi kamykami co kosztowało mnie 18 E - serwis), rano twardo i równiutko ale po południu sporo lodu na stromszych kawałkach i bezpośrednio przed nimi:D Jako, że straszliwie sie rozpisałem to czas na skrócone wnioski: Ekstaza: - kameralność, spokój i naturalność Kals, bliskość wyciągów, fajne orczyki do jazdy z dziećmi - dużo stromych, szybkich i trudnych tras - interesująco - piękne widoki, wysokogórskie klimaty - kilka szybkich i sprawnych wyciagów - mało ludzi zwłaszcza od strony Kals - dobre ceny Udręka: - kamyczki na trasach - beznadziejna mapka i nienajlepsze oznakowanie tras -powolne krzesełka przy najlepszych trasach -za dużo krzyżówek na trasach, -brak sensownych niebieskich tras do jazdy -rano wszystkie trasy w cieniu
    9 punktów
  2. Byłem dzisiaj pierwszy raz w tym ośrodku i według mnie zasługuje na opis, ponieważ plasuje się w górnej strefie stanów średnich (wg mojej skali oceny). Dojazd z Zakopanego trwa 35 minut, 3/4 płyty AC/DC Black Ice - to moja skala odległości na narty:), białą, piękną drogą przez Łysą i do Zdiaru. Dojazd na parking wąską drogą, ale kierowani jesteśmy przez obsługę, która ustawia samochody. Stanowisko niemal przy samej kasie i stacji krzesełka, chyba, że ktoś później przyjedzie, to będzie musiał podejść kawałek. Oczywiście parking jest bezpłatny. Karnet 10 E od 9tej do 12tej. 15 E całodniowy. Przelicznik przy płaceniu w PLN niekorzystny mimo, że na stronie w cenniku jest napisane 10E = 40 zł. Kolejek do kasy brak. Można płacić kartą. Obok restauracja, WC (czyste), szkoła narciarska z fanem dla dzieci (mały slalom ). Wyciąg ruszył dziesięć minut przed 9tą i wejście było możliwe (nie tak, jak u nas). Ten 3 osobowy wyciąg krzesełkowy jest tutaj od dawna. Jest dość wolny, bo i jego długość jest pokaźna (1526 m, 1350 os/h). Obok niego biegnie niebieska trasa Bachledka I o długości 1830 metrów, którą zjeżdżałem kilka razy i jesli nabierze się odpowiedniej prędkości od razu, to można się nieźle pobawić do samego dołu, mimo wypłaszczenia. Od górnej stacji tego wyciągu są dwa warianty - krótkie podejście na nartach i rozpoczynamy jazdę na jednej z dwóch czerwonych tras, lub (aby uniknąć podejścia na nartach) jedziemy kawałek przez lasek i wypadamy na trasę zwaną Majstrak. Te dwie trasy (Slalomiak i Majstrak) są czerwone, momentami Majstrak ma odcinki niebieskie) mają odpowiednio długości 950m i 1140m. Obsługiwane są przez wyciąg krzesełkowy 4 osobowy o długości 829 m i przepustowości 2200 os/h. Obie trasy mają 305 metrów przewyższenia, tak więc jazda na nich jest fajna. Alternatywnie dla krzesła wwozi na górę Tatrapoma o dł. 950m. Od trasy Majstrak jet odbicie przez las do trasy Efka 1 - 600 metrów slalomowej trasy obsługiwanej przez orczyk. Wszystkie trasy rano były przygotowane dobrze, jednak padający cały czas śnieg (przez noc i w trakcie dnia) spowodował, że zrobiło się kopnie. Mimo sporej ilości ludzi (niedziela) nigdzie do wyciągów nie ustawiały się kolejki. W tygodniu zatem musi być pusto. Moja ogólna ocena jest wysoka dla tego miejsca - parę wariantów jazdy, dwa krzesła, kilka orczyków, więc, jak na warunki tatrzańsko - podhalańskie kolejna dobra miejscówka na nartowanie. Jeszcze muszę dodać informację o dobrym systemie czytników skipasów - wystarczy zbliżyć się do bramki i bez zbędnego nachylania się, czy przykładania rękawa z kartą chipową, system otwiera bramkę. Wygodna sprawa.
    8 punktów
  3. Witam, Dziś kilka zdjęć z Monte Bondone: http://www.skionline.pl/galerie/?co=&g_rodzaj=&g_co=galeria&g_id=618&g_numer_zdj=1 i kilka z San Martino di Castrozza; http://www.skionline.pl/galerie/?co=&g_rodzaj=&g_co=galeria&g_id=619&g_numer_zdj=1 Narciarsko dzień udany. Wiecie pogoda jak to przy moich wyjazdach ! Zepsuła się i spadł śnieg ... w nocy , a już w dzień ... zresztą zobaczcie sami. Temperatura była iście zimowa - 12C, ale włoskie słońce umilało chwile na wyciągach. Co do internetu, to we Włoszech wygląda to trochę inaczej niż w Austrii. Po pierwsze tu kupując kartę sim trzeba się wylegitymować. Aktywacja karty trwa ok 24 godziny. Kolejna niespodzianka to fakt, że nie można kupić dostępu na ilość ściągniętych danych, tylko na czas! Ja zakupiłem kartę, która wygasa po roku jeżeli się w między czasie nie zostanie doładowana. Za 30 Euro "dostałem" startera z wliczonymi 25 Euro na rozmowy. Z tym, że za każde 10 Euro mam 30 godzin dostępu do internetu i nie więcej niż 500 MB dziennie. Takie tu maja oferty. W przyszłości mogę doładować kartę na za kwotę 10 Euro, za co dostanę 30 godzin dostępu.
    6 punktów
  4. Informacje ogólne: Wejściówki na zawody: Generalnie zasada jest taka, że trzeba je kupić, bo nie wpuszczają nie tylko na metę ale również przy trasie nie można stanąć, bo cała trasa jest zabezpieczona. Wejściówki można było kupić w Aquarenie, w centrum w Cash&Fun albo tuż przed zawodami u sprawdzaczy biletów. Cennik wygląda dość zabawnie bo normalne bilety kosztowały tak: SG – 17€ DH – 24€ SL – 19€ natomiast bilety VIP-Loge kosztowały tak: SG – 400€ DH – 1000€ SL – 500€ Restauracje: Restauracji w mieście jest generalnie niewiele, większość to hotelowe restauracje do których się nie pchaliśmy. Generalnie restauracje są prowadzone przez Włochów ale mają także tradycyjne dania Tyrolskie. Jeśli ktoś chce zjeść pampucha to tylko w jednej knajpie w mieście je mają, w samym centrum knajpa nazywa się Konditorei Cafe Bar (Vorderstadt 17). Ntomiast na stoku do której kanajpy nie poszliśmy to było wszystko bardzo smaczne, tyrolskie i w tych samych cenach (gulaschsuppe ok 4€, sznycel z frytkami i sałatką ok 10€, pampuch ok 4,50€). Parkingi: W Kitzbühel są 3 parkingi bezpłatne ale są one w centrum miasta i zbyt daleko od gondolki. Natomiast jest jeden duży płatny parking pod gondolką Hahnenkamm bahn wyciągającą na Streifa (trzeba tylko przejść przez tory kolejowe i jest się pod gondolką). W czasie zawodów nie można tam zaparkować bo centrum jest zamknięte i na parking pod gondolką na bank nas nie wpuszczą. Ponieważ ośrodek łączy w sobie 3 miejscowości, Kirchberg-Kitzbühel-Jochberg więc można spokojnie podjechać do Kirchbergu czy Jochbergu i tam są duże parkingi bezpłatne i stamtąd łatwo można dostać się do Kitzbühel już na nartach. Imprezy apresski: Bardzo dużo jest barów apersski, już pod samą metą Streifu zaczynają się bary i na starówce też jest ich dużo. Trafić do nich nietrudno – trzeba iść za dźwiękiem muzyki. Natomiast w weekend Pucharu Świata wszystkie ulice centrum zamieniają sie w jedną wielką imprezownię. Podsumowując: Na początku miałam obawy co do mojego noclegu, czy będą parkingi, czy będzie trzeba skibusem dojeżdżać na stok ale już po pierwszym dniu okazało się że to jest najlepsza opcja. Mieszkaliśmy jakieś 1,5 km od centrum, na obrzeżach Kitzbühel, na małym kameralnym cichym osiedlu domków z privat roomami. Z dojazdem do stoków, na imprezę czy do centrum na kolację nie było problemu a wieczorem na osiedlu była cisza i spokój, można było się wyspać, przejść wieczorem na spacer, co w centrum mogłoby być trudne, bo tak jak pisałam całe centrum zamieniało sie w imprezownię a na ulicach co kilkadziesiąt metrów rozstawione były wielkie kolumny z których wydobywała się ogłuszająca muzyka. Jak koś przez ten tekst przebrnął to gratuluję Niebawem postaram się umieścić fotki w galerii.
    5 punktów
  5. Wątek ma na celu wspólne wypady forumowiczów na narty i sprawdzeniu nart różnych marek. ps. na początek chcemy się spotkać w jakimś dogodnym terminie i pomóc Bode w wyborze nart slalomowych.
    3 punkty
  6. Lawina w Tatrach. Jedna osoba pod śniegiem Około godz. 16.30 w okolicach Pośredniego Goryczykowego Wierchu, niedaleko Kasprowego Wierchu, zeszła lawina. Jak podaje dyżurny ratownik TOPR Tomasz Witkowski, pod śniegiem przysypana jest jedna osoba. Na razie nie są znane bliższe okoliczności wypadku. Wiadomo tyle, że lawina zeszła do Kotła Goryczkowego. Na miejscu są już ratownicy TOPR, następni m. in. z pomocą kolejki linowej na Kasprowy Wierch docierają następni. Nad Tatrami zalega mgła, zapada zmrok więc w akcji nie może brać udziału śmigłowiec W górach od rana sypie śnieg. Obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego. Niestety jeden turysta zginął pod lawiną. Relacja w TP.
    3 punkty
  7. Po IV dniu: http://www.misal.pl/skionline/konkursy/20100126/konkurs4.htm Puchar Prezesa: http://www.misal.pl/skionline/konkursy/PUCHAR.HTM Gratulacje dla Zwycięzców tej edycji konkursu :D Nagrody do odebrania w najbliższą sobotę w okolicach B-B pzdr misal _________________
    2 punkty
  8. Ludzie,zrozumcie! Żeby stronka istniał,z czegoś się musi utrzymać!Możecie narzekać,ale i tak JC dba,żeby znaleźć równowagę między reklamą a przyjemnością przeglądania.Reklama jest widoczna,ale nie przeszkadza w przeglądaniu forum!Popatrzcie na "Onet" czy "Naszą Klasę" :eek: coś dodać?Trudno o ideał,a tutaj... Po prostu tego się nie uniknie,ale to nie znaczy,że muszą być ograniczenia!Chcecie ciekawej stronki?To dajcie się jej rozwijać,a nie biadolcie,że zasłania ją "żyleta"... Dzięki tej reklamie(tak sądzę) mamy bezpłatne szkolenie na Słowacji,mamy bezcenne WZF - gdzie się poznajemy i obradujemy - oby więcej takich!!! Tak bardzo Wam to przeszkadza??? Chyba nie...... No co,dalej są narzekania?
    2 punkty
  9. Poniedziałek 25.01.2010 Dziś pierwszy dzień po tłocznym imprezowym weekendzie. Liczyliśmy na to że stoki będą puste i rzeczywiście tak było, większość kibiców przyjechała tu tylko na weekend z tym że mimo tłoku w mieście nie było widać tłumu na stokach. Natomiast po zakończeniu zawodów cały ten tłum zniknął z miasta a na stokach też było pusto. Pojechaliśmy samochodem do Kirchbergu, pogoda nie była super słoneczna ale idealna na narty. Przejechaliśmy się do samego Kitzbühel żeby zaliczyć trasę slalomową i drugi raz zaliczyć Streifa. Niestety Streif był zamknięty i z tego co mówiła obsługa to miał być otwarty dopiero w piątek bo przygotowują go do użytku. Trasa slalomowa była generalnie też w rozbiórce, ale pozwolono nam zrobić sobie zdjęcie w bramce startowej i zjechać na dół. Trasa była totalnie zlodzona a krawędzie nart zwykłego śmiertelnika po prostu nie trzymały się tego lodu. Na krechę bałam się zjechać bo potem bym nie wyhamowała przed bizonem który właśnie ruszał na trasę, więc kalecząc ten sport i technikę zsunęłam się jakoś na dół. Tego dnia zwiedziliśmy wszystkie trasy leżące pomiędzy Kiztbuhel a Kirchbergiem oprócz trasy56 lecącej do Aschau z której potem nie ma jak sie przedostać z powrotem. Wyciągi C2, D2, D4 i D8 nie mają bramek na skipassy więc ekg wychodzi trochę zakłamane. Wtorek 26.01.2010 Od rana sypał śnieg a w powietrzu mleko. Widoczność była fatalna ale o tym dopiero się przekonaliśmy już na nartach. Postanowiliśmy dzisiaj zwiedzić stoki położone pomiędzy miejscowościami Jochberg a Pass Thurn. Samochodem podjechaliśmy do Jochebrgu, tam bez problemu znaleźliśmy miejsce na parkingu i ruszyliśmy na górę. Wiedziałam już że czeka mnie wjazd reliktowym krzesłem a potem kotwicą więc nawet nie zapinałam butów. Z wyciągów roztaczał się piękny, jednorodny widok – mleko. Wjechaliśmy z gęstą warstwę chmur. Nie było nic widać poza czubkami nart które podczas jazdy znikały pod warstwą świeżej warstwy puchu. Pomijam już fakt że był wiatr a płatki śniegu wygładzały odmrożoną twarz jak peeling. Jak już dotarliśmy na górę to zaczęliśmy wycieczkę do Pass Thurn. Większość wyciągów, którymi jechaliśmy nie miała bramek więc cały monitoring siada. Wyciągi F2, F6, F7, F8, F9, G5 i G4 nie miały bramek. Bramkę dopiero złapaliśmy w Pass Thurn na wyciągu G1. Generalnie tego dnia nasz narciarski dzień to była walka z żywiołem. Nie dość że przez mleko i śnieg nie było widać gdzie prowadzi trasa (bo trasy w tamtej okolicy nie były położone w lesie) to jeszcze nie widziałam podłoża i ukształtowania terenu. Bieg na orientację polegał na szukaniu słupków i tabliczek wyznaczających trasę i jeżdżeniu od słupka do słupka. Ludzi tego dnia na stokach było bardzo mało (albo przez mleko nie było ich widać). Wracając z Pass Thurn spotkaliśmy parę z Czech, która także próbowała się przedostać z powrotem do Jochbergu. Postanowiliśmy połączyć siły i jechać we czwórkę – w końcu co cztery pary oczu to nie dwie Szybko się okazało, że wszyscy czworo nie zauważyliśmy jednego drogowskazu i wróciliśmy do wyciągu którym już jechaliśmy. Jazda we czwórkę wyglądała tak, że jechaliśmy jedno za drugim w odległości ok 2-3 metrów żeby się nie zgubić. Na szczęście cało i zdrowo dotarliśmy do Jochbergu, po drodze zatrzymując się ok 15:45 na zasłużony obiad. Wcześniej nie chcieliśmy stawać na jedzenie bo baliśmy się, że nie wyrobimy się z powrotem. Dzień nie był do końca stracony, bo nie widząc podłoża (a właściwie nie widząc nic poza mlekiem) musiałam jechać polegając tylko na czuciu nart, coś jak jazda na nartach z zamkniętymi oczami. Polecam:) Wieczorkiem poszliśmy do Aquareny (basen w Kitzbühel). Mając skipass przy sobie wejście na basen bez limitu czasowego (czynny od 10 do 21) kosztuje 5,5 €. W budynku znajduje się basen z ciepłą wodą do pasa gdzie odbywa się aerobik, są bicze wodne i wydzielone oczko dla bobasów, basen pływacki z nieco chłodniejszą wodą i dwie zjeżdżalnie. Sauna i solarium jest za dodatkową opłatą. Spędziliśmy tam 40 minut z czego większość czasu na biczach i na zjeżdżalni I teraz ciekawostka: w przebieralni męskiej suszarki są do wolnego użytku natomiast w przebieralni damskiej wrzuca się 20 €centów co powiedzmy że starcza na podsuszenie włosów mojej długości (ale do końca suche nie są). Ręcznik, klapki i mydełko trzeba mieć swoje. Wróciliśmy do domku akurat na drugi przejazd slalomu w Schladming Środa 27.01.2010 Ostatni dzień nartowania. Za oknem chmury ale bez opadu śniegu więc postanowiliśmy pojechać do Jochbergu, zwiedzić trasy, które znamy z czucia a nie z widzenia. W połowie drogi kotwicą przywitało nas piękne ostre słońce a poniżej w dolinie zalegały gęste chmury. Bajkowy widok! Jadąc trasami śmiałam się sama do siebie z zaskoczeniem że tak te trasy wyglądają jak cokolwiek widać. Trasy były dobrze przygotowane, gładko i twardo. Ludzi było znacznie więcej, przed wyciągami stało się max 10 min w kolejce ale tłoku na trasach nie było. Generalnie ośrodek jest fajny, trasy przyjemne jednak przez te orczyki i stare wyciągi krzesełkowe które na takim wygwizdowiu jak Zweitausender (2004 m i wiatr w twarz) nie mają opuszczanej szyby niestety nie zachęcają. Jakbym miała wrócić do Kitzbühel to jeździłabym w Kirchbergu-Kitzbühel. Na koniec dnia przeszliśmy się jeszcze na kolację do centrum Kitzbühel. Zjadłam rosół z okiem bałwanka czyli speckknoedel soup i kaise spatzle czyli spatzle serowe których zapach rozkładał na łopatki skarpetki narciarskie po całym dniu jeżdżenia Po powrocie do domku spakowaliśmy to co się dało a reszta suszyła się przez noc. Czwartek 28.01.2010 Wyjazd do Wwy. Byliśmy już spakowani poprzedniego dnia, jedyne co to dopakowaliśmy rzeczy narciarskie i ok godziny 11 wyjechaliśmy. Sypał śnieg przez prawie całą drogę ale jechało się dobrze, bez większych problemów. Około 19 zrobiliśmy postój na spotkanie w Rogatej i jedzonko, które planowo miało trwać godzinę ale się nieco przedłużyło nawet nie wiem kiedy i odprowadzeni przez Wojtusia i RobertaJanusa ruszyliśmy do Wwy. Tu droga nie była już taka wesoła, parę naczep stojących na środku drogi bez ciągnika i jakieś samochody wiszące na bandach śniegu, zamieć śnieżna i lodowisko ale na 1:30 byliśmy w Wwie, cali zdrowi i z depresją że wyjazd na narty się zakończył.
    2 punkty
  10. Sobota 23.01.2010 Wielkie święto w Kitzbühel – zjazd mężczyzn. Nasz gospodarz doradził nam żebyśmy pojechali do Jochbergu, bo w Kitzbühel i w Kirchbergu będzie taki tłok, że na bank nie zaparkujemy. Rzeczywiście w Jochbergu nie było większych problemów z zaparkowaniem. Pod wyciągiem były 2 spore parkingi (free). Niestety dojazd na nartach do Kitzbühel zajął nam prawie 2 h. Najpierw jechało się reliktowym krzesłem 2 osobowym Girak, a potem dłuuuugim orczykiem 2 osobowym (kotwica). Jestem zaskoczona, że w takim ośrodku jest tak długi orczyk...na którym zaczęły mi drętwieć nogi. Mam nadzieję że mają w planach usunięcie tego wyciągu i postawienie nowoczesnego krzesła. Po tych przeprawach przywitała nas piękna, nowoczesna gondola 3S ( ) łącząca Jochberg z Kitzbühel, na 30 osób i z tego co widziałam to te 30 osób miało miejsca siedzące. Piękne widoki, wręcz zachwycające. Gondolka jest śmiesznie pociągnięta, bo lina od niej po prostu jest zawieszona na 2 wysięgnikach a po środku, w dolinie nie ma już wspornika tylko tak po prostu sobie zwisa pomiędzy tymi wysięgnikami. Aż sie nie chciało wysiadać. Jak już się dostaliśmy do Kitzbühel i zostały sprawdzone nasze wejściówki, zajęliśmy sobie miejsce przy samych siatkach zabezpieczających. Mieliśmy widok na długi skok pomiędzy skałami i 2 zakręty. Zjazd na żywo robi ogromne wrażenie, w TV mimo, że zdajemy sobie sprawę z tego jakie prędkości oni osiągają na trasach to stojąc kilka metrów od przejeżdżającego zawodnika widzi się tą prędkość z nieco innej perspektywy. A potem jeszcze jak się przejedzie tą trasą po tym lodzie gdzie krawędzie zwykłych nart po prostu puszczają dochodzi się do wniosku ,że bezpiecznej jest jechać na krechę niż sie bawić w jakiekolwiek skręty... Generalnie wrażenia niezapomniane. Powrót do Jochbergu po zawodach graniczył z cudem. Wiedzieliśmy że ostatni przejazd gondolą 3S jest o 15:45 a kolejka do Hahnenkamm bahn była tak ogromna że staliśmy pół godziny zanim się dostaliśmy do niej. Na dalszych wyciągach i trasach było generalnie pusto i już około godziny 16 zajechaliśmy do przystokowej knajpki żeby zjeść pampucha z makiem i masłem (Germknödel mit mohn und butter) i popić go Almdudlerem (czyli Alpejską CocaColą). Wieczorkiem była dekoracja zwycięzców i losowanie numerów startowych do slalomu. To dopiero była impreza – mnóstwo ludzi na ostatnim skoku na trasie, wszyscy zgromadzeni wokół Zielhaus (budynek przy mecie, z przeszkloną sceną na której odbywało się wręczenie nagród i numerów startowych). Po losowaniu numerów odbył się 10 minutowy pokaz sztucznych ogni, zapierający dech. Na stoku ustawiona była ze świec wielka liczba 70, bo to przecież 70 Hahnenkamm Renne. Ciekawostką jest to, że nikt z miejscowych już jak dzwoniłam zarezerwować nocleg nie mówił na to Puchar Świata w Kitzbühel , czy Puchar Świata na Streifie tylko Hahnenkamm Renne. Zapytałam naszego gospodarza (który jest byłym zawodnikiem o dźwięcznym imieniu Hermann) skąd ta nazwa i powiedział mi, że Hahnenkamm to nazwa góry pochodząca od jej kształtu - jak się jedzie od Kirchbergu do Kitzbühel to kształt tej góry przypomina grzebień koguta i Hahnenkamm to właśnie po niemiecku grzebień koguta. W knajpie na stoku oznaczonej na mapie nr 16 (Ehrenbachgraben) na ścianach wiszą wszystkie plakaty od 1994 roku i tematem wspólnym każdego plakatu jest właśnie grzebień koguta. Oczywiście co roku jest organizowany konkurs na plakat i ten plakat który wygra staje się plakatem Hahnenkamm Renne. Dygresja: drugą ciekawostką którą się dowiedziałam jest tajemnicze i wszechobecne w Alpach słowo Alm np. Bürger Alm, Streif Alm, Almdudler, Panorama Alm, Maria Alm, przykładów może wymieniać i wymieniać. Alm to nic innego jak u nas hala, czyli trawiasta łąka w górach na której wypasa się owieczki, kozy itp. Podczas całej imprezy staliśmy na tyłach budynku Zielhaus i łapaliśmy wychodzących zawodników celem zdobycia autografów i zrobienia sobie pamiątkowych fotek z nimi Przesympatyczny był Julien Lizeroux, który ochroniarzom powiedział żeby go nie eskortowali, bo chce chwilę poświecić fanom. Do Benniego Raicha ciężko było się dostać i raczej sprawiał wrażenie przerażonego tym tłumem. Mario Scheiber także był sympatyczny i nawet odpowiadał pełnymi zdaniami jak ktoś go o coś zapytał Nie było problemu z powtórzeniem zdjęcia jeśli jakieś sie nie udało i chętnie potem te zdjęcia oglądał Marcel Hirscher – z zachowania coś w stylu Carlo Janki. Po imprezie wraz z tłumem poszliśmy do centrum Kitzbühel. My chcieliśmy po prostu zjeść coś na kolację a reszta...chyba chciała świętować. Takiego tłumu dawno nie widziałam, w którą uliczkę się nie weszło to tłum a budki z jedzeniem i piwem ustawione na ulicach po prostu znikały w tłumie. Muzyka na cały regulator, młodzież upita, wszystkie knajpy pozamykały drzwi na klucz chyba ze strachu przed tym tłumem. Wszystko było zajęte i mięliśmy 2 opcje – albo McDonalds albo jedzenie kiełbasek z ulicy. Ponieważ ja za kiełbaskami nie przepadam to poszliśmy do Maka a tam – pusto. Przemyśleli sprawę i pochowali wszystkie stoliki, krzesła i wydawali jedzenie tylko na wynos. Tym sposobem nie było kolejek Ciekawostką był zestaw Hahnenkamm Menu z piwem Stiegl My wzięliśmy sobie ciastka czekoladowe i zmyliśmy się do domu. Niedziela 24.01.2010 Dzień slalomu. Ponieważ pierwszy przejazd zaczynał się o 10:30 a drugi o 13:15 wiec stwierdziliśmy że idąc na oba przejazdy w ogóle nie pojeździmy na nartach. Zapadła decyzja że jedziemy do Kirchbergu i stamtąd dostaniemy się do Kitzbühel, pojeździmy sobie po tamtejszych trasach i pójdziemy na 2 przejazd slalomu. Trasy w Kitzbühel były pięknie przygotowane mimo małej ilości śniegu. Były twarde, gładkie i albo szerokie, albo nartostrady. Trasa 38 o dźwięcznej nazwie Direttissima jest ponoć trasą o największym nachyleniu w Alpach do 70%. Trasa była dobrze przygotowana, twarda, gdzieniegdzie co prawda brakowało śniegu ale była przyjemna. Oczekiwałam nieco większych wrażeń z tej trasy bo czytałam o niej w necie a szczerze powiedziawszy wrażenia na mnie nie zrobiła. Jedna z wielu tras i tyle. Generalnie czarne trasy w Val Gardenie czy Val di Sole były trudniejsze niż te w Kitzbühel oznaczone tym samym kolorem. Jak dla mnie to większość z nich powinna być czerwona. Na 12:40 byliśmy już przy trasie slalomu, staliśmy dokładnie na przeciw pierwszej kamery przy bramce startowej. Baner skionline zawiesiliśmy na nartach tak żeby było widać nad czerwonymi siatkami zabezpieczającymi. Niestety kamera tak szybko migała przy nas ze nie było nas widać. Bawiliśmy się świetnie, dźwięk zbijanych tyczek na żywo brzmi cudnie Jeszcze przed 2 przejazdem na niebie pojawiły się 2 szybowce, które schodziły do dołu zostawiając na niebie kolorowe okręgi. Od razu po przejeździe Didier Cucha, nauczeni na błędach dnia poprzedniego, zmyliśmy się do Hahnenkamm bahn żeby wyrobić się na powrót do Kirchbergu. Na trasie już ok godziny 16 zjedliśmy obiad (wiedzieliśmy że na jedzenie w mieście nie ma co dzisiaj liczyć) i zjechaliśmy na parking. W drodze powrotnej minęliśmy ogromny korek – koniec imprezy weekendowej i kibice wyjeżdżali z Kitzbühel.
    2 punkty
  11. Pamiętnik z Kitzbühel (21 - 28. 2010) Środa 20.01.2010 Ruszyliśmy z Wwy ok 16:00, droga do B-B była całkiem niezła, niezbyt zatłoczona natomiast ilość radarów zwaliła mnie z nóg... mimo że droga prosta i pusta to nie dało się jechać równo tylko co chwila halt. Zajechaliśmy do B-B na małe spotkanko w Rogatej:) Dziękuję przy okazji Wszystkim którzy tak licznie przybyli Z B-B ruszyliśmy ok 23:30, po drodze zatrzymaliśmy się 2 razy na odpoczynek i zajechaliśmy do Kitzbühel we czwartek na godzinę 10 rano. Czwartek 21.01.2010 Ponieważ pokój nie był jeszcze gotowy, a już trwał trening do zjazdu więc postanowiliśmy się przejść i zobaczyć tą imprezę. Przyszliśmy na metę i właściwie na „dzień dobry” spotkaliśmy po kolei wszystkich czołowych zjazdowców Pucharu Świata. Ponieważ na mecie czekała dosłownie garstka kibiców zrobiliśmy sobie z nimi fotki, wzięliśmy autografy. Większość zawodników nie miała nic przeciwko, natomiast Didier Cuche wyciął w długą tak że trzeba było Go gonić, uciekał i śmiał się, dowcipniś jeden, ale w końcu uległ memu urokowi...nie miał za bardzo wyjścia Carlo Janka...cóż na zdjęciu miał minę jakby był tam za karę, ale taką samą minę miał na rozdaniu numerów startowych, podczas gdy reszta zawodników z uśmiechem pozdrawiała kibiców i taką samą minę ma jak wygra zawody... więc rozumiem że uśmiechu nie ćwiczył przed lustrem. Przesympatyczny był Werner Heel, który w TV wygląda na rudego brzydala z Tyrolu a w rzeczywistości ma piękny uśmiech, równiutkie zęby i jest dość przystojny jak na brzydala Svindal bidulek chyba nie wiedział jak ma kibiców przepędzić i jak się wydostać, bo jak każdy zaczął sobie z nim fotki robić to chłopak przepadł i puścili go dobre 20 minut później (dla porównania reszta zawodników po 3 – 5 minutach uciekała). Podeszliśmy jeszcze w drodze powrotnej do gondolki żeby wyrobić sobie skipassy i do centrum kupić wejściówki na zawody. Po tak emocjonującym początku pobytu w Kitzbühel wróciliśmy do naszego pokoiku rozpakować się, troszkę zdrzemnąć (w końcu dobę nie spaliśmy) i wieczorkiem pojechaliśmy się przejść po pięknym centrum Kitzbühel i zjeść kolację w przytulnej, niedrogiej restauracji z miłą obsługą, w której jak się później okazało jedliśmy prawie codziennie. Piątek 22.01.2010 Zawody (super G) zaczynały się o 11:30. Ponieważ centrum Kitzbühel i dojazd do Hahnenkamm były zamknięte a skibusy jeździły totalnie przeładowane to nasi gospodarze doradzili nam żeby pojechać do Kirchbergu i stamtąd dostać się na już nartach do Streifu. Rzeczywiście bez problemu dotarliśmy na zawody, zjechaliśmy wzdłuż trasy i wybraliśmy optymalne dla siebie miejsce na 2 zakrętach. Rozłożyliśmy baner skionline i właściwie od razu zaczął się wyścig. Wrażenia są nie do opisania, bo sama atmosfera zawodów robi swoje, a jeszcze obejrzenie tego na żywo w realnych prędkościach... niesamowite. Po przejechaniu pierwszej 30stki zjechaliśmy do mety i tam oglądaliśmy wyróżnienie Cucha, Walchhofera i Streitbergera. Potem poszliśmy na tyły trybun zobaczyć wychodzących zawodników. Spotkałam tam pana Roberta Brunnera (menagera do spraw PR austriackiego teamu) którego dobrze znamy z relacji zawodów PŚ jako podmieniacza nart austriackich zawodników Po zawodach pojechaliśmy na górę zjeść coś i potem właściwie już trzeba było zjeżdżać do Kirchbergu. Wieczorkiem pojechaliśmy do Centrum na dekorację zwycięzców i losowanie numerów startowych. Okazało się, że to tak samo huczna impreza jak same zawody Ze zjedzeniem czegoś obiadowego już był problem wieczorem. Wszystkie restauracje, których w Kitzbühel nie jest za wiele były wypełnione po brzegi albo zarezerwowane. Co prawda w Centrum rozstawili kilkadziesiąt budek z piwem, kiełbaskami i hamburgerami ale my chcieliśmy zjeść coś zdrowszego W końcu zjedliśmy średniej jakości kurczaka w miodzie i pomarańczach we włoskiej restauracji De Gusto, niby ą ę ale w gruncie rzeczy to McDonald byłby lepszy, szybszy i tańszy – czekaliśmy 30 min na danie...i zapłaciliśmy 50€ (podczas gdy obiad dla 2 osób w mieście i na stoku kosztuje ok 25€). Poza tym gość który nas obsługiwał zachowywał się dziwnie, ja byłam wściekła bo głodna a on nie umiał powiedzieć w skrócie po angielsku z czego jest to danie które chcieliśmy zamówić więc zamuczał jak krowa...aż ludzie ze stolików obok się dziwnie patrzyli.
    2 punkty
  12. ...chyba tam jeszcze nikogo od nas nie było. Więc ja w końcu postanowiłem sprawdzić organoleptycznie ten niewielki styryjski ośrodek który wielokrotnie mijałem jadąc w stronę Karyntii. Więc tak, choć z drogi zbocze Kreischbergu z gondolą nie wygląda zbyt obiecująco, bo to północny stok będący większą część dnia w cieniu, to po przejechaniu gondolą do stacji pośredniej wyłania się nam bardzo szeroka i łagodna trasa w pełni nasłoneczniona w sam raz na poranny rozruch. Ośrodek dysponuje ok 40 km. tras narciarskich. Wszystkie trasy są szerokie, te niebieskie i czerwone znajdują się w górnej części ośrodka, natomiast od parkingu wiedzie czarna trasa nr 1, która ze względu na kiepskie warunki śniegowe jeszcze kilka dni temu nie dawała satysfakcji z jazdy(lodowa skorupa). Chlubą ośrodka jest nowa 6 os. wyprzęgana i przykrywana kanapa która obsługuje 3 km urozmaiconą czerwoną trasę nr. 15. Pomimo że byliśmy tam w 2 dzień świąt nigdzie kolejek do wyciągów nie zaznaliśmy, no i oczywiście na trasach luźno. Widać po tablicach rejestracyjnych na parkingu że Kreischberg nie ma charakteru zaściankowego lokalnego ośrodka: Węgrzy, Holendrzy, Niemcy, Litwini, ect, no i jedno auto z Polski - moje:D Atutem Kreischbergu na pewno jest jego bliskość od polskiej granicy. Z Cieszyna to niespełna 600 km i dotarłem tam w ok. 5 i pół godziny. Droga do Wiednia to wiecie:D, dalej na Graz, zjazd z A2 na S6(po drodze mijamy Semmering), dalej S6 przechodzi w S36 kierunek Judenburg, dalej Murau i za Murau w miejscowości St. Georgen ob Murau po lewej stronie widać parking i gondolę. Kolejnym ważnym atutem ośrodka są ceny! Sztandarowy 6 dniowy karnet dla dorosłej osoby w szczycie kosztuje 157 e, to ponad 30 e taniej niż w oddalonym o 50 km Turracherhohe. Również ceny w lokalach gastronomicznych niższe, np. gulaszzupa kosztuje tam 3,3 e, a w Nassfeld powyżej 4,5 e - dużo nie dużo, ziarnko do ziarnka, a uzbiera się miarka:rolleyes: Czy można tam pojechać na cały tydzień? Na to pytanie musi odpowiedzieć sobie każdy sam, skoro można do Białki i Zakopanego, to na Kreischberg z całą pewnością tak, choćby z tego powodu że po 6 godzinach podróży będziemy w Cieszynie, a jadąc z Zakopanego w Poroninie:p Jeśli chodzi o zakwaterowanie to nie mam wiedzy, bo byłem tylko tranzytem. Obok parkingu jest osiedle domków drewnianych, a i na oko widać sporą bazę noclegową. Klika zdjęć Strona ośrodka: http://www.kreischberg.at/default.asp
    1 punkt
  13. no teraz już zaczyna mi się zapieprz w pracy:o Aklim oczywiście że jesteś mile widziany, zresztą każdy z forumowiczów im nas więcej tym lepiej
    1 punkt
  14. Aklim oczywiście, czuj się zaproszony, pośmigasz na slalomkach! Pytam o wieczorne by Wojtuś mógł być....
    1 punkt
  15. myśle ze jako wytrawni narciarze i testerzy to każdy śrubokręt w swoim domowym warsztacie posiada:) lepiej jak bedzie ich wiecej, jak ma by tyle nart hehe.. trzeba jakas nazwe wymyslec.. Polish Ski Test czy cos w tym rodzaju:D
    1 punkt
  16. nie ma sprawy tylko ustalmy jakis dogodny termin żeby nas jak najwiecej było ps. PAMIETAMY Bode podaj jaką masz skorupę w bucie żeby wziąść nartę z odpowiednim wiązaniem
    1 punkt
  17. no tak, tego nie wziąłem pod uwagę rozważałem jedynie rozdzielczości dedykowane do danych monitorów LCD pozdro
    1 punkt
  18. "Stanowcze NIE mówimy parówkowym skrytożercom" (Miś Barei) pzdr misal _________________
    1 punkt
  19. To jest najlepsza opcja, ponieważ bank ma troszkę lepszy przelicznik. Więc najlepiej sobie to sprawdzić przed wyjazdem i przekalkulować. Nie zapominajmy też o tym, że za karnet zapłacimy kartą, lecz kaucję trzeba zapłacić gotówką. Ja płaciłem 15 zł, nie pamiętam ile w euro wynosiła kaucja. Takie same bramki mają też na Łomnicy, rzczywiście jest to bardzo wygodne. Ciekawe jak inne ośrodki w SK. A nie wiesz kiedy przypadkiem są te ferie? Chciałbym wiedzieć, by nie natknąć się na tłumy w środku tygodnia. Ja byłem w tej stacji w czwartek, wiec było puściutko, lecz o Hawraniu nie mógłbym tego powiedzieć, a są to ośrodki, które mają podobne do siebie trasy. Jednak największy tłum zatrzymuje Kotelnica, później część skręca na Bukowinę lub Kozieniec, ostatki zatrzymują się w Jurgowie, a na Bachledovą to już tylko niedobitki jadą - dzięki temu mamy cały stok dla siebie. Troszkę mapa ośrodka wprowadza w błąd, gdyż odcinki trasy nr 4 zaznaczone na niebiesko, nie są tak lajtowe jak cała niebieska 1. Tak samo trasa nr 3, jest odwrotna niż na mapie, najpierw czerwona, i końcówka czarna. Trochę się wystraszyłem za pierwszym razem, gdyż rozpędziłem się od góry z myślą, że trasa się wypłaszczy to sobie zwolnię, a ja na pełnej prędkości nagle wjeżdżam na sporą ściankę. Na szczęście nikt poza mną do godz 11 po tej trasie nie jeździł.
    1 punkt
  20. Wytrzymać to wytrzyma. Cały ten "sieciowy bajzel" można mieć na tydzień w nosie. Ale miło byłoby forum na bieżąco czytać i opisywać wrażenia i wnioski z pobytu. A alpejskie wieczory są długie,szczególnie kiedy nie korzysta się z uciech apres-ski;)
    1 punkt
  21. Fajny opis - dzięki. W takim razie Kitz mam zaliczone:) - odgłos atakowanych tyczek salomowych, prędkość na zjeździe muszę sobie wyobrazić, poza tym wszystko wiem.
    1 punkt
  22. yo yo yo witam, więć tak virony ale nie 2.2 tylko śmiało 6.6 zenity nie z3 tylko ja bym celował w z6 bądz z5 długości nart do twojego wzrostu ok 165cm wzrostu buty mogły by być twardsze z flexem ok 80-90 bo te co masz moim zdaniem są dla Ciebie stanowczo za miękkie grupę nart wybrałeś dobrze allround- narty bardzo wszechstronne na każde warunki śniegowe więc ja polecam fischer viron 6.6 zenith 6 zapytasz dlaczego te narty?? jeździłeś na nartach więc wiesz czym to się je po drugie twoja waga do nart które zaproponowałeś jest za wysoka - narty są za miękkie jak do tej wagi
    1 punkt
  23. Johnny, odebrało mi mowę Czy mam rozumieć, że jak będziemy mieli jakieś konstruktywne uwagi do wyglądu strony i będziemy je przedstawiać na forum to mamy przechlapane? Ten system dziwnie mi coś przypomina. Ale może ja już za stary jestem;) Pomijając zresztą wszystko, to w regulaminie nie było wzmianki o tym, że nie można mieć własnego zdania:) Chyba coś tu się komuś pomieszało. Pozdrowienia
    1 punkt
  24. Kasiu właśnie przebrnąłem przez twój opis z wyjazdu, wszystko bardzo fajnie opisane:D
    1 punkt
  25. Rossignol ZENITH ZR3.0 OVERSIZE dobra narta dla ciebie
    1 punkt
  26. I ja przebrnąłem (nie robiąc skrótów) To chyba pierwszy przypadek podczas mojej bytności,że przeczytałem taką "pracę magisterską". Normalnie to po trzech linijkach "robię skrót"....... Ale to fajny szczegółowy opis, i całkiem strawny.
    1 punkt
  27. Flex butów? Do tej narty to bedzie za mało, moja żona - waga 52 kg ma buty flex 80, poprzednio miała 70 i tych nowych nie uważa za zbyt twarde - a narty ma dużo delikatniejsze od tych, w które celujesz. Myślę,że 80-90 powinno być ok. A ta długość 166 powinna być dla Ciebie dobra moim zdaniem.
    1 punkt
  28. Dziś jechałem tą autostradą jeszcze raz. W Wiedniu już pięknie wyznakowane prosciutko na Brno, wylatuje sie od razu na nowiutką autostradę i leci niestety tylko jakieś 25 km, później zrzucają na stary wariant. Za chwile wraca sie znowu na jakieś 10 km na gotową autostradę - tylko ograniczenia 70 są cały czas. Ta druga częsc wyglada już na całkiem gotową i może ją niedługo otworzą. Tymczasem jadąc dalej w kierunku czeskiej granicy widać, że mocno grzebią w ziemi nad kolejnym kawałkiem. Jak złoża do kupy te dwa prawie gotowe kawałki to na mój gust oszczedzi to minimu 30 minut czasu
    1 punkt
  29. tak to wygląda , poza tym gwiazdki takich kijów też są inne żeby przy uderzeniau o tyczke powodować jak najmniejszy opór, gwiazdki w normalnych kijach mają tendencje do spadania podczas jazdy na tyczkach , moje kije używane na codzień po szkoleniu na słowacji całkowicie pozmieniały kształt dlatego kupiłem drugie takie które już są krzywe ps. w moich kijach mam takie gwiazdki jak te drugie od góry
    1 punkt
  30. dynastar courchevel narta o wymiarach contact 11 z sezonu 06/07 albo contact limited 07/08, czyli najwyższy model w grupie, pierwszy zjazd na rozpoznanie i po dwóch zakrętach już wiem że zostają , narta bardzo pewna w prowadzeniu i po twardym i po miekkim, płaty zlodzonego też nie robią na niej wrażenia, bardzo fajnie wycina zakręty kupki śniegu rozjeżdża jak czołg, mimo dosyć dzużej szerokości pod butem dosyć szybka w zakretach , narta bardzo pewna i przewidywalna podczas jazdy, tak się złożyło że dzisiaj jechałem na niej w zawodach i na tyczkach też dawała rade nawet lepiej niż dobrze, ogólnie bardzo dobry zakup za śmieszne pieniądze:), bardzo ciekawy system mocowania wiązań i ich regulacji podobnie jak wiązania rentalowe, jak ktoś szuka narty na cały dzień to jest to dobry wybór, albo jako uzupełnienie do sl i gs
    1 punkt
  31. Też przebrnąłem... Wróżko,również dzięki za miłe spotkanko!Jak będziemy w Wawce,to się odezwę i WZF zorganizować będzie trzeba... Johnny ma taką małą głowę?Taaak!!!Taką ma ma małą głowę!!!
    1 punkt
  32. Agata Ski - Międzybrodzie Bialskie.Pierwsze plany zakładały wyjazd na Gruniky Sihelne sporą grupą,ale jak to bywa czasem wszystko się "rozmywa",później miał być Przyłęków,ale koleżanka tam mieszkająca dała cynk,że tydzień temu jeszcze nie działał i może być kiepsko,do tego jeszcze rano silny wiatr... Pusta głowa,sporo przemyśleń(ferie itp.) i jest pomysł - Międzybrodzie,taki mały stok na przeciwko Żaru. Do tego poprawiła się pogoda i już nie było nad czym myśleć.Pojechaliśmy na wieczorną jazdę,jednak dotarliśmy na tyle wcześniej,żeby porobić parę fotek za dnia.Na miejscu skierowano nas gdzie zaparkować i tu,w przeciwieństwie do SzCyrku,spytano najpierw czy chcemy się rozejrzeć,czy zostajemy.Decyzja - zostajemy!Więc 5 zł. :pKupujemy karnety (30 zł za 4 ostatnie godziny jazdy) i ruszamy na stok.Jak się spodziewałem,tłoku nie ma,jest wręcz pusto.Warunki określiłbym jako zupełnie przyzwoite,zwłaszcza o tej porze dnia,choć drobne skazy znalazłem;przy górze drobne minerały,przy końcu trasy talerzyka wydarty jeden tor no i trochę lodu na górnej części stoku.Niestety,talerzyk ten ma już trochę lat,co skutkowało drobnymi problemami.Jeden chyba się urwał,bądź źle zwinął,co spowodowało 5 min.przerwą.Oprócz tego niektóre lampy raz gasły,raz się zapalały - ot taka dyskoteka. Do tego czytnik kart zastrajkował i nie chciał przyjmować karnetów czasowych... na szczęście nikt tam nie robił problemów i omijaliśmy bramki.Dojrzałem też,że część obsługi łykała browary... :DJeszcze same te talerzyki - niektóre same chcą uciec spod du.. ,za to zamiast innych są jakieś,jak to określiła Dżonka,mietły... co lepsze,ta "mietła" jest tam co najmniej od 2006 roku... :pNartowanie jak najbardziej udane,trzeba oczywiście trochę tolerancji wykazać,ale przynajmniej w kolejkach się nie postoi,a i pojeździć fajnie się da,do tego tanio.Ceny karnetów(o ile wszystko dobrze zapamiętałem): 9.00 do 14.00 - 35 zł 10.00 do 14.00 - 30 zł 12.00 do 14.00 - 20 zł 14.00 do 20.00 - 35 zł 16.00 do 20.00 - 30 zł 18.00 do 20.00 - 20 zł 5 wyjazdów - 10 zł > 10 wyjazdów - 22 zł > mały talerzyk dwa razy więcej wyjazdów. 20 wyjazdów - 38 zł > Jeszcze o stoku;ten nie jest stromy,ale do połowy nachylenie jest wystarczające,żeby odpowiednio nabrać prędkości.Nadaję się głównie dla początkujących,ale też doświadczeni tu pojeżdżą.Działają tu dwa talerzyki:jeden stary,wyjeżdża "na samą górę",drugi dość świeży,krótszy,dojeżdża do połowy stoku.Długość trasy to 550 metrów,trasa jest sztucznie naśnieżana,oświetlona i ratrakowana.Jest też nagłośnienie,które działa... czasami. :pPS.Ten stok na skionline,w "warunkach narciarskich",jest nazwany "Międzybrodzie Talerzyk"... :pPS2.Spotkałem się też z nazwą "Wyciągi Andaluzja".
    1 punkt
  33. :DPewnego dnia zabrałem ze soba mojego dziadka do sklepu w centrum miasta aby kupic mu nowa pare butow.Zatrzymalismy sie aby kupic sobie cos szybkiego do zekaszenia.Kiedy podchodzilem do stolika gdzie siedział dziadek, zauwazylem jak przyglada sie on nastolatkowi z nastroszonymi różnokolorowymi wlosami.Moj dziadek przygladal mu sie uwaznie aż w koncu mlody chlopak bardzo wulgarnie odezwał sie do dziadka:- Co ***** stary dziadu, nigdy w zyciu nie zrobiles nic zwariowanego ?Znajac mojego dziadka szybko polknalem kawalek pizzy ktory mialem w ustach aby nie zakrztusic się podczas jego odpowiedzi. Nie zawiodłem się. Bardzo spokojnie i bez zmruzenia oka odpowiedzial :- Tak....raz się tak najebałem, że wyruchałem pawia, i wlasnie się zastanawiam czy nie jestes przypadkiem moim synem......
    1 punkt
  34. Krynica Właśnie wróciłem z Krynicy wyjazd tygodniowy tzw.feryjny zaczynając od początku po sobotnim dojeździe do Krynicy w niedziele na rozruch Słotwiny , niedziela to dzień w którym zawsze były kolejki na wyciągi a tu pierwsze pozytywne zaskoczenie na parkingu pusto acz drogo 8 zł . Idziemy na nowo otwarty wyciąg krzesełkowy firmy Doppelmayer 4-osobowa kanapa z taśmociągiem i 101- krzesłami i tu zaskoczenie kolejki nie ma krzesła chodzą nawet puste a orczyk obok (jest 1/3 szybszy niż kanapa i przy karnecie czasowym się opłaca) w połowie pusty:D. Śnieg techniczny z rana bardzo dobrze przygotowany z biegiem dnia trasa łatwiejsza po lewej stronie wyciągów robi się zlodowaciała za to po prawej rewelacja .I wszystko było by ok gdyby nie potłuczony bark żony która została najechana przez zsuwająca się na tyłku kobietę.Pogoda super piękne słońce i mróz który był wyraźnie większy w dolinach typowa inwersja . Poniedziałek j/w tylko jeszcze większe pustki na stoku. Wtorek Jaworzyna parking 8zł kolejek brak:D:D:D słońce i mróz na dole -12 na szczycie -3 jazda marzenie na kanapie pustki trasy otwarte oprócz czarnej którą otworzyli w środę o 10,00 nowe 10 armatek bardzo się im przydało. Środa j/w :D:D
    1 punkt
  35. Tak, zablokujcie wszystkie reklamy i problem będzie z głowy ... ze skionline.pl też
    1 punkt
  36. Pozdrowienia z Kranjskie Gory,z mistrzostw swiata amatorow w sportach zimowych. Sama stacja-raczej rozczarowanie,dlugosc tras,przewyzszenie i przygotowanie to raczej Krynicoszczyrk niz Mayrhofen czy Schladming-poza trasa fisowska. Poniewaz tradycyjnie spolecznosc forumowiczow nie odpowiedziala na odzew o udzial w duzej zagranicznej imprezie dla amatorow,ofiar musialem szukac gdzie indziej.Na szczescie znalazlem dwie,inaczej moje 8osobowe auto jechaloby puste,tak wiozlo 3 scigantow i 11 par nart. Impreza na 3 tysiace osob z 42 krajow,dyscypliny znane i mniej znane.W niedziele ogladalem winter swimming,tory plywackie w jeziorze,Polacy z wybrzeza ,uczestniczacy nawet nie byli pokryci gesia skora po wyjsciu z wody i spisali sie niezle,wszak z taka temperatura wody maja do czynienia na codzien. Konkurencje alpejskie na 3 trasach rownoleglych,ze wzgledu na ilosc uczestnikow-ponad 500.Szeroki przekroj wiekowy-spotkalem znajomych Slowakow,braci Kranjak z Kezmaroku,82 i 84 lata,kariere zaczynali na olimpiadzie w 1948.O dziwo nie jechali w najstarszej kategorii.. W tej +90 bylo dwoch,Szwajcar i Kanadyjczyk.Szwajcar wspominal,jak zakwalifikowal sie w 1936 na mistrzostwa w Zakopanem,ale go nie wzieli. Omal nie spoznilem sie na wlasny start,bo chcialem zobaczyc,jak na tym szczerym lodzie poradza sobie 90latkowie.Wiekszosc z Was pewnie zalamalaby sie,jak jechali po lodowisku minutowego giganta-caly czas na krawedziach.Jada wszystko-takze slalom i SG. W ekipach alpejskich sporo nazwisk ze swiata sportu wcale nie amatorskiego-np.Jure Kosir,inne narciarskie potegi jak Nigeria,Ghana i Tajlandie siegnely po mniej znane nazwiska. Pojutrze SG... Pozdrawiam ZP
    1 punkt
  37. KREISCHBERG -wrażenia Cześć, właśnie wróciłem z 7-mio dniowego wypadu na Kreischberg. Ogólna ocena - bardzo dobra, nie tylko moja ale też całej mojej ferajny. 1.Odległość - 752 km z mojej wioski pod Krakowem - 9h wolnej jazdy, tylko 120/h - box na dachu. 2.Fajne lokum - studio ok 30m2, wyposażone na maksa za 55eur/dzień( 2 osoby dorosłe, 2 dzieci: 12 lat i maleństwo 8 miesięcy), 300m od wyciągu. 3.Świetne,szerokie trasy, nawet te czarne perfekcyjnie przygotowane, super six pack i jego trasa, trasa wzdłuż gondolki też świetna, podobnie jak 9 i 11 na Rosenkranz. 4.Całkowity brak kolejek i Polaków(chodzi mi o tzw. polskie bydło), sami grzeczni Węgrzy i garstka Austriaków. 5.Ceny:karnety, jedzenie tańsze niż w innych miejscach, fajne wyprzedaże np.Iguany. 6.Pogoda:czad:słońce i max do -10C mróz, ośrodek ponoć słynie z takiej właśnie aury. Polecam tym, którzy lubią po prostu narty, balangować nie ma gdzie ( chyba że w Murau, 6 km od St Lorenzen/St Georgen). Pozdrawiam
    1 punkt
  38. Buty Radical 2010/11U nas na allegro już handlują butami Rossi Radical z kolekcji 10/11.Dla zainteresowanych zdjęcie.
    1 punkt
  39. Jeszcze jedna fotka gigantekJeszcze jeda forma gigantek Rossi na sezon 2010/11. Podobaja mi sie.Agresywna stylistyka kojażąca mi się z modelem EX'ces z 1997 r.
    1 punkt
  40. Po lewej wygląda jakby nowa: A z dzisiejszego slalomu udało mi się tylko takie coś ustrzelić:
    1 punkt
  41. Jak to różni ludzie różnie mają. Mnie na nerwy idzie droga przez Mikulov. A uwielbiam jazdę przez Znojmo. Licz się z tym ,że prawie cały odcinek Żylina-Bratysława jest w przebudowie,ograniczenie do 80km. Jechałem trzy tygodnie temu z Bratysławy do Bielska.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...