Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. vrinx

    vrinx

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      118


  2. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      7 223


  3. magelan

    magelan

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      1 143


  4. nurek1974

    nurek1974

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      874


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 03.03.2010 uwzględniając wszystkie działy

  1. 20 – 27 lutego 2010, San Cassiano, Włochy Alta Badia oraz Kronplatz, Arabba, Val di Fassa, Val Gardena i Cortina D’Ampezzo z zakończeniem na Lagazuoi Zakwaterowanie: San Cassino z widokiem na trase z Piz La Illa Skład: 3 rodziny 2+2, 2+2, 2+1 Sobota. 20. Tym razem nocnych przygód nie było, samochód sprawował się dobrze, ale całą drogę padał deszcz, a od Salzburga śnieg. Trasa wiodła przez Cieszyn, Brno i nową górną obwodnicą Wiednia. Po 11 godzinach od startu z Cz-wy dojeżdżamy do San Viglio przy wyciągu na Kronplatz. Śnieg ostro pada, co nie nastraja optymistycznie. Trasa wzdłuż pierwszej kabinki łagodna niebieska. Wzdłuż drugiej czerwona. Śniegu świeżego około 10 cm a czym wyżej tym więcej. Na samej górze Kronplatz szaleje zamieć i jest z 30-40 cm świeżego śniegu. Jeździ się fatalnie (wg opinii większości), widoczność bardzo słaba. Zapada decyzja o powrocie na dół. I tam śmigamy do końca dnia, w międzyczasie zjadając spaghetti, tagiatelle itp. Podczas zjazdów chłopaki odkrywają małą trasę przez las. Starszy tak śmiga przez las że w końcu nie wie gdzie jest i po śladach wraca do góry a młodszy razem z jakimś chłopakiem ląduje między drzewami. 34 km i 16 wyciągów zaliczone. Wieczorem dojeżdżamy do naszej kwatery położonej na zboczu góry z widokiem na kabinkę z La Villi. Pani nie mówi po angielsku ale od czego są ręce? Niedziela. 21. Alta Badia. Wita nas słonko i brak chmur. Szalejemy na znanych trasach: Biok, Pralongia II i Masarei to raj w Alta Badia. Obiad oczywiście w Soraghes z dwoma pozostałymi rodzinami. Po obiadku jeszcze Biok para razy i Sorega. Jest sporo świeżego śniegu i zaliczam efektowną glebę na szczupaka w świeżym śniegu jest mięciutko;-). 41 km i 25 wyciągów. Poniedziałek. 22 Chmury, lekko śnieży. Jedziemy w kierunku slalomu w La Villi, dwa razy slalom i decyzja o wjeździe do Colfosco. Słońca nie ma wiec nie ma czego żałować (dół Colfosco zawsze w cieniu Selli). Trasy fajne niebieskie i blisko skał co robi wrażenie. Ponadto jest fajny orczyk z nachyleniem idealnym do carvingu. Na koniec zaliczamy jeszcze Sorege 2 razy. 32 km 26 wyciągów. Wtorek. 23 Chmury, małe przebłyski słońca. Decyzja jedziemy na Selle w stronę zegarową. Jak będzie brzydko to wracamy. Dojechaliśmy na Porta Vescovo naszym ulubionym dużym wagonem i niezbyt ulubioną trasą czerwoną na Fodom w kierunku Val Di Fassa ale gęstniejące chmury wchodzące na stok skłoniły nas do powrotu do Alta Badia, gdzie Pralongia, Biok i Masarei wynagrodziły nam resztę dnia w ładnej pogodzie. Często tak bywa że Sella, Fassa i Colfosco w chmurach a Badia w słonku i chmurach. 45 km 24 wycągi. Środa. 24 Trasa „Sowy”. Pada śnieg i jest pochmurno. Odkrywamy trasę z hopkami i dołkami. Prowadzi w lewo z Pralongi II wzdłuż krzesła wolnego i kończy się ciut poniżej dolnej stacji Pralongii II. Jest na niej dużo górek i dołków i idealnie się carvuje. Z resztą ekipy w 3 rodziny mkniemy tez do La Villi gdzie na niebieskiej trasie młodszy zawodnik naszego teamu robi szpagat i zalicza glebę… w ten sposób nie może dogonić koleżanki bo jest bardzo płasko i jest b zły. Z czerwonej końcówki trasy widać nasz apartament. Jeszcze Masarei i Sorega. 53 km 29 wyciągów. Czwartek. 25 Drugie podejście do pomarańczowej Sella Rondy. Jesteśmy tak wcześnie że Biok nie jest czynny (omijamy go) i Cherz tez musimy czekać na otwarcie. W Arabie (Porta Vascovo) jesteśmy wcześnie, a kolejka w kierunku Marmolady jest niemiłosierna (dobrze że to nie nasz kierunek). Dzwonią znajomi i podejmują wyzwanie Selli pomarańczowej. Są gdzieś 30-40 minut za nami. Zjazd z Porta Vescovo jak zwykle w cieniu i dość dużym tłoku, ale już za chwile jesteśmy na krzesłach w kierunku Val di Fassa. Przez Fasse przemykamy szybko z małym postojem na kanapkę i ślizgi Minia na zimowej zjeżdżalni. Powoli kierujemy się do Val Gardeny. Sassolungo w chmurach ale słonko się przebija. W Val Gardenie oznaczenia pomarańczowej Sella Rondy nie są najlepsze. W pewnym momencie jest też Sella Ronda Alternativo ale nie ma informacji czy to łatwiejsza czy trudniejsza opcja. Na górze jednych z krzeseł mkniemy za pomarańczowymi znakami a tu zonk czarna trasa!, tego nie było w planie, a starszy syn już w połowie ścianki, szybka decyzja podziału…. Małżonka mknie za starszym, a ja z młodszym na czerwona i szukamy innej opcji. Okazuje się że w Selvie jesteśmy szybciej od nich pokonując czerwoną i niebieskie trasy. Ich oznaczenia pomarańczowej Selli przetarmosiły po dwóch czarnych trasach. Tą samą pomyłkę popełnili nasi znajomi, wiec jest nauczka trzeba patrzeć też na mapę aby wybrać łatwiejszy wariant. Na początku trochę czekamy na połówkę rodzinki, ale później dochodzimy do wniosku, że oni sobie szusują, wiec my nie będziemy stać i tak nas dogonią. Okazuje się że nie tak szybko. Przez Colfosco przemykamy że hej. Łapią nas pod Boe w Corvarze. Dzień bardzo udany a i kilometrów sporo przejechaliśmy. Pogoda była OK mimo chmur na przemian ze słonkiem. Piątek, 26. Jak rano wstałem to oczom nie uwierzyłem, śnieżyca, mgła, wiatr, gdzie ta Alta Badia z zeszłego roku. Mimo że wcześnie wstaliśmy i przygotowani ubraniowo na najgorsze to nie chce nam się…. Cóż ruszamy ale w drodze na Piz Sorega zmieniamy decyzję i kierujemy się na Lagazuoi, coż pewnie będzie wiało a może nie? Może będzie morze mgieł?. Droga kręta ale tylko 10 km. Na parkingu z 5 samochodów, zawieja okropna. Ubieramy kaski rękawice, ale nie zakładamy butów narciarskich ani nie bierzemy nart. Kabinka czeka, w środku kilki policjantów i my. Kabinka robi wrażenie 900 m długości a w pionie 600 m bez żadnej podpory, od stacji do stacji. Dobrze że jest mgła i nie czuje się wysokości. Na szczycie zawieja ale i tak wiemy ze warto tu wrócić w słoneczny dzień. Idziemy do schroniska, kaski się przydają, gogle też. Kawka, herbata i rozmowa przez komórkę z tymi co ujeżdżają świeży śnieg na Alta Badii. Robią więcej przerw niż zwykle. My wracamy kabinką jedziemy do San Cassino i atakujemy Piz Sorega a później Biok i inne znane trasy. Krzesła bez osłon i ilość śniegu po wyjeździe na górę na goglach, kasku i kurtce powoduje że wyciągamy aparat i cykamy fotki. Jest ostro, ale przecież jesteśmy twardzi, dzisiaj nie ma łatwo, najmłodszy wyposażony w kominiarkę, maskę na nos i policzka, gogle i kask nie boi się żadnej zawieruchy, my też. Poddajemy się koło 15.30. na tą ostatnia godzinę we mgle i śniegu nie ma ochoty już nikt poza Krzysiem – twardziel. Wracamy do domu podjeżdżamy na parking i co? Mgła ustępuje, śnieg pada coraz wolniej, o rany ale dramat, stracona godzina ! ;-). Nic to - jutro też jest dzień. Niestety ostatni. Sobota, 27. Otwarcie oczu i do okna, jak jest? Jest, jest, jest: błękitne niebo. Jedna z rodzin mknie już do domu, czy im nie szkoda? Szkoda jak cholera. A my cóż twardziele, szusujemy do końca, a później podróż nocą… będę wykończony. Na rano będziemy w PL. Ale co dzisiaj będziemy robić? Wyzwanie z wczorajszego dnia: Lagazuoi. Jeszcze tylko wypożyczamy Rossi WC 8S na test, są w intersporcie za 1300 PLN może kupić?. Gdy dojeżdżamy na przełęcz jest może z 10 samochodów. Zostawiamy samochód na przełęczy – ktoś po niego wróci nie?. Widoczność idealna, 600 m za jednym zamachem w pionie robi wrażenie. Na górze fotki i filmy. Ruszamy w stronę Armanteroli (San Cassiano) przed nami 8 km czerwonej i niebieskiej trasy pośród skał. Na trasie bardzo równo i twardo, sztruks czasami naruszony przez te kilkanaście osób które były wcześniej. Ale na trasie pusto bo z nami jechało może z 10 osób i już gdzieś znikneły. Trasa jest super. Po drodze spotykamy piękne lodospady, które już kiedyś widzieliśmy na fotkach z Dolomitów, ale nie wiedzieliśmy, gdzie one są. Krzyś testuje moje SL 11. Ma przykazane, że co jakiś czas ma się zatrzymywać i czekać na nas. Krzyś ma GPS włączony, zapis śladu też, jego prędkość dochodzi czasami do 70-80 km/h. Szok. Ja testuje żony RC4 Race SC– lubię je. Myślę że odmiana WorldCup zadowoliłaby mnie idealnie – może kiedyś?. Żona testuje Rosoły a juniorskie SL 12 zostały w boxie. Tylko młodszy na swoim sprzęcie. Trasa jest super i polecam ją szczególnie z rana w słoneczny dzień. Na koniec łatwiej ostatniej części jest bardzo płasko i transportem narciarzy do Armanteroli zajmują się dwa konie z saniami i linami dla narciarzy. Dla nas przy linach miejsc brakło wiec ładujemy się na sanie. Koszt za przejazd 2 euro za sztukę. Przy wyciągu orczykowy się rozstajemy. Ja musze wrócić skibusem na przełęcz po samochód reszta idzie szusować na trasach Alta Badii. Skubis jest duży, tak z 40 osób, koszt na przełęcz 5 euro. Po drodze stojące samochody na letnich oponach, które autobus łyka bez problemu, co gorsza łyka teze 3 samochody osobowe, które dość wolno jadą. Po powrocie własnym autkiem jest problem. Parking przy kabinie pełny, cóż wynajduję dwa najbardziej zasypane samochody i zastawiam je, takie życie. Za szybą umieszczam kartkę z numerem telefonu w razie potrzeby odblokowania (okazało się ze nie potrzebnie). Dalszą cześć dnia szusujemy, robimy foty i filmy. Wcześnie popołudniu wykrusza się druga rodzina i mknie do domu, my walczymy do końca. Przecież na taką pogodę czekaliśmy!. Jak już bramki nas nie wpuściły to sobie odpuściliśmy i zamknęliśmy narciarsko temat Alta Badia 2010. Pozostało jeszcze przebieranie, pakowanie, zakupy „sówci”, mrocznych szachów (których kupić się nie udało), zebranie map i 1250 km drogi do domu. Przecież to pestka w porównaniu z tymi 300 km które zrobiliśmy w te 8 dni na deskach (341km Krzyś). Po drodze zgubiliśmy kask Briko najmłodszego (jakieś straty muszą być), pewnie na parkingu po lewej przy MC Donald zaraz za Brennerem, ale to wyszło w domu przy rozpakowywaniu. I jak tu wytrzymać do 18 marca kiedy to wieczorem ruszamy do Obertauern???
    11 punktów
  2. Szukałem, szukałem i znalazłem... Fantastyczne opracowanie Tras Narciarskich "Wujka" w Polskich Górach. Rewelacyjne szczegółowe opisy wędrówek oraz unikatowe zdjęcia!!! Musicie to zobaczyć http://www.docstoc.com/docs/22699023/TRASY-NARCIARSKIE-OJCA-%C5%92WI%C3%8ATEGO-W-POLSCE
    3 punkty
  3. Ja ostrzę jak inne narty bez zastanawiania się. W puchu to nie ma znaczenia, a na trasach się sprawdza. Ostatnio jeździłem na nartach 94 mm i miałem zrobione na 88. Na trasach było twardo, miejscami bardzo twardo i dało się bez problemu zjechać.
    2 punkty
  4. Dzisiaj Żona odebrała mi z Empiku "Zostają Góry". Właśnie przeglądam... Jest bardzo ładnie wydana. ... Zawiera bardzo dużo pięknych zdjęć Himalajskich szczytów. Zdjęcie ze strony 46 z części "300 metrów niespełnionych marzeń" Obozu IIgo robi piorunujące wrażenie - rozstawiony namiot na niemal pionowej ścianie... ...podobnych obrazów jest tutaj więcej... ...ale nie tylko obrazy są mocą tego Wydawnictwa - są to również: opisy, przemyślenia, życiowe prawdy... trafiają one do czytelnika cudownie szybko, nawet przy pobieżnym zetknięciu się z tą Książką. Słowa Olgi, żony Piotra z ostatnich kart wzruszają w sposób poruszający... Pozwolę sobie fragment zacytować: " Tydzień po śmierci Piotrka zrobiłam mu symboliczny pogrzeb. Wiedziałam, że muszę. We wrześniu poświęciłam pamiątkowe tablice, będące dla mnie trzema grobami Piotrka. Najważniejszy w Himalajach, na Przełęczy Francuzów, z widokiem na Dhaulagiri, na górę, na której został na zawsze. Drugi w Warszawie - tak, żeby zawsze było blisko, wpaść, pogadać, pobyć - w kościele, w którym wzięliśmy ślub, ochrzciliśmy naszych synów i w którym odbył się pogrzeb. Trzeci na symbolicznym cmentarzu ofiar gór pod ścianą Osterwy w Tatrach Słowackich, bo tam jest między swoimi - pośród tych, których spotkał podobny los. Te trzy tablice zrobiłam, bo chciałam. Piotrek był miłością mojego życia. Nie myślałam nigdy o tym, że kiedyś będę musiała go pożegnać, tak absolutnie, tak bez możliwości wpadnięcia w słowo i powiedzenia jeszcze (bo przecież ja zawsze zdążę): "Trzymaj się ciepło, nigdy cię nie zapomnę!". We wrześniu na Przełęczy Francuzów wiał leciutki wiatr, przy grobie Piotrka zostałam sama, nasi tragarze pobiegli w dół przygotować obóz. Stałam, patrzyłam na Dhaulagiri i czułam wielką satysfakcję, że udało mi się wejść na 5300, że udało się zrobić pamiątkowy czorten, wmurować tablicę..., de facto zrobić grób. Nie chciałam odchodzić, bo wiedziałam, że szybko tam nie wrócę. Nie chciałam odchodzić, bo widok był tak piękny i wciągający, a spokój taki, że trudno go opisać... Stałam, patrzyłam i myślałam o tym, że to, iż tam stoję, że to, iż zrobiłam czortem, to właśnie - tym razem już bez wpadania w słowo (bo ja zawsze zdążę) - moje pożegnanie... Trzymaj się tam, Piotrku, nigdy cię nie zapomnę! " ...dla wszystkich kochających Góry to gratka, bestseler - z całą odpowiedzialnością po wstępnym pierwszym przekartkowaniu, przeczytaniu kilku stron mogę to napisać, powiedzieć. Bardzo się cieszę, że już Ją mam. Bardzo się cieszę, że do niej dotarłem i za pośrednictwem forum skionline - mogłem wam o Niej napisać. PS. Piotr był nie tylko Himalaistą, był również Narciarzem. Ostatnie jego narty w lutym 2009 St. Anton.
    2 punkty
  5. Kiedyś bardzo poważnie myślałem o chałpie w Chabowce ale że jestem niespokojny duch i nie lubię być uwiązany (wczasowo) w jednym miejscu to zrezygnowałem bo mogło by się tak skończyć: Wymarzony domek w Beskidach... Pamiętnik 2 sierpnia Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu w Beskidach! Boże jak tu pięknie. Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy pokryją się śniegiem. 4 października Beskidy są najpiękniejszym miejscem na ziemi !!! Wszystkie liście zmieniły kolory na tonacje pomarańczowe i czerwone. Pojechałem na przejażdżkę po okolicy i zobaczyłem kilka jeleni. Jakie wspaniałe i okazałe, jestem pewien, że to najpiękniejsze zwierzęta na świecie. Tutaj jest jak w raju. Boże !!! Jak mi się tu podoba. 11 listopada Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg. Obudziłem się, a za oknem wszystko było przykryte białą, cudowną kołderką. Wspaniały widok. Jak z pocztówki bożonarodzeniowej. Wyszliśmy całą rodziną na zewnątrz. Odgarnęliśmy śnieg ze schodów i odśnieżyliśmy drogę dojazdową do naszego pięknego domku. Później zrobiliśmy sobie świetną zabawę - bitwę śnieżną (oczywiście ja wygrałem). Wtedy nadjechał pług śnieżny i zasypał to co wcześniej odśnieżyliśmy, więc znowu musieliśmy odśnieżć drogę dojazdową. Super sport. Kocham Beskidy!!! 12 grudnia Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Odśnieżyłem drogę, a pług śnieżny znowu powtórzył dowcip z zasypaniem drogi dojazdowej. Po porostu kocham to miejsce. 19 grudnia Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na nieprzejezdną drogę dojazdową nie mogłem pojechać do pracy. Jestem kompletnie wykończony ciągłym ośnieżaniem. Na dodatek bez przerwy jeździ ten pieprzony pług. 22 grudnia Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien. Całe łapy mam w pęcherzach od łopaty. Jestem pewien, że pług śnieżny czeka już za rogiem żeby wyjechać jak tylko skończę odśnieżać drogę dojazdową ? s****ysyn. 25 grudnia Wesołych, ******lonych Świąt !!! Jeszcze więcej napadało tego białego ***** z nieba. Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten s****iel od pługa śnieżnego przysięgam - zabiję ****a. Nie rozumiem, dlaczego nie posypują drogi solą jak w mieście, żeby rozpuściła to zmarznięte, śliskie *****. 27 grudnia Znowu to białe kurestwo spadło w nocy. Przez trzy dni nie wytknąłem nosa z domu, oczywiście z wyjątkiem odśnieżania tej ***anej drogi dojazdowej za każdym razem, kiedy przejechał pług. Nigdzie nie mogę dojechać. Samochód jest pogrzebany pod wielką górą białego *****. Na dodatek meteorolog w telewizji zapowiedział dwadzieścia pięć centymetrów dalszych opadów tej nocy. Możecie sobie wyobrazić ile to jest łopat pełnych śniegu. 28 grudnia ***any meteorolog się pomylił !!! Napadało osiemdziesiąt pięć centymetrów tego białego kurestwa. Ja ******lę - teraz to nie stopnieje nawet do lipca. Pług śnieżny na szczęście ugrzązł w zaspie, a ten **** przylazł do mnie pożyczyć łopaty. Myślałem, że go od razu zabiję, ale najpierw mu powiedziałem, że już sześć łopat połamałem przy odśnieżaniu, a siódmą i ostatnią roz******liłem o jego zakuty, góralski łeb. 4 stycznia Wreszcie jakoś wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić coś do jedzenia i picia. Kiedy wracałem, pod samochód wskoczył mi jeleń. Ten *****any zwierz z rogami narobił mi szkód na trzy tysiące. Przez chwilę przebiegło mi przez myśl, że jest on chyba w zmowie z tym ****em od pługu śnieżnego. Powinni powystrzelać te s****ysyńskie jelenie. Że też myśliwi nie rozwalili wszystkich w sezonie. 3 maja Dopiero dzisiaj mogłem zawieźć samochód do warsztatu w mieście. Nie uwierzycie jak zardzewiał od tej ***anej soli, którą jednak sypali drogę. Na podjeździe stał zaparkowany, umyty i błyszczący pług śnieżny z nowym kierowcą. Tamten podobno jeszcze leczy roz***any łeb. Na szczęście od uderzenia stracił pamięć, bo jeszcze poszedłbym za ****a siedzieć. 18 maja Sprzedałem tę zgniłą ruderę w Beskidach jakiemuś wypacykowanemu inteligentowi z miasta. Powiedział, że całe życie o tym marzył i zbierał kasę, aby na emeryturze odpocząć. A to się głupi **** zdziwi jak przyjdzie zima i ten drugi **** od pługa wyjdzie ze szpitala. Ja przeprowadziłem się z powrotem do mojego ukochanego i urokliwego miasta. Nie mogę sobie wyobrazić jak ktoś mający chociaż troszeczkę rozumu i zdrowego rozsądku może mieszkać na jakimś zasypanym i zmarzniętym zadupiu w Beskidzie...
    2 punkty
  6. Witam dzisiaj takie coś się ukazało na ich stronie myślę że warto się na to skusić bo jak dla mnie mają tam niezłe warunki jak na Polskę w tym czasie http://www.pracica.pl/photos/skipro.jpg
    2 punkty
  7. W Centrum Zakopianka masz 3 sklepy blisko siebie i tam będzie najlepiej: Windsport-kupa butów była miesiąc temu-prawie wszystkie marki, obok jest sklep Summitu - dużo Atomica i trochę innych i jeszcze Intersport w Carrfurze, na Św.Wawrzyńca (Kazimierz) jest mały sklep narciarski ale sporo butów mieli jeszcze niedawno, w Galerii Kazimierz w QAuicksilver rossignol znajdziesz te drugie i Langi no i na Mogilskiej dwa sklepy: Rowmix i Maverick - nie byłem w tym roku i nie wiem co tam jeszcze mają, na Czarnowiejskiej Bickershop ale też nie wiem bo dawno tam nie bylem - z grubsza tyle, są jeszcze mniejsze sklepy ale nic ci o nich nie powiem bo nie wiem
    1 punkt
  8. Ja bym się przymierzył na twoim miejscu do 90-tek, te buty nie są tak twarde i wąskie jak wyższy model Atomica -Hawk więc ta 90-tka nie będzie przesadnie twarda i powinna być lepsza, no i wygodna. Ciężko Ci będzie znaleśc opinie czy rownie wygodna w łydce - musisz do tego dojść sam
    1 punkt
  9. Czy tyle śniegu byłoby w sam raz? to zdjęcie zrobione w Wierchomli,data widoczna na zdjęciu :eek:
    1 punkt
  10. Takiego farta będziesz miał codziennie.:D Wiesz gdzie,prawda? A jak Dżonka sobie naprawdę radzi i jaką Jej sprawia przyjemność jazda na nartach to będziesz wiedział,lub raczej będzie wiedzieli jak zobaczycie co to znaczy trasa pięknie przygotowana. na przykład tak: i żeby nie było ,że tylko w Alpach bo to zdjęcie jest z BT nie z TH:p
    1 punkt
  11. Ponownie góra Żar.Znów mój pewniaczek i nie przypadkowo go tak nazywam!Dziś trasa pięknie przygotowana (zdj.1 i 2),trudno by było się do czegoś przyczepić!Twardo,równo i tak aż do ok. 12-ej!Dopiero wtedy zaczęło wyraźnie "puszczać",począwszy od dołu,żeby ok 13-ej "dotrzeć" do góry.Wtedy też zaczęły się odsłaniać pojedyncze minerały,Dżonka jeden wyrzuciła poza trasę... (czyn społeczny!) Kiedy się zbieraliśmy,tj. po 14-ej,robiło się już grzęzawisko cukrowe.Ale do końca z przyjemnością! :cool:Nie ma jak to po feriach(dzieci by mnie udusiły );puściuteńko,tylko paru emerytów i jakieś "przypadkowe owieczki".Niestety jest w tym jeden haczyk;kiedy mało ludzi,kolejka jeździ rzadziej.Po pierwszym przejeździe nie zdążyliśmy się załapać na "bieżąco" - Dżonka dopiero się uczy - ale następny przejazd już niezły,trafialiśmy idealnie bez czekania na wyjazd.Pogoda też dopisała,co chwilę wychodziło słońce,ale zdarzył się też opad śniegu! Najbardziej jednak cieszyło mnie to,że Dżonka na takiej trasie radzi sobie bez trudu,więc w Alpach będzie już można pośmigać to tu to tam... :rolleyes:No i wreszcie miałem farta - nie było parkingowego i dziś nic nie zapłaciłem.Zdj.nr.5:Czyżby eko-wirusy szykowały jakąś "niespodziankę"? :eek:
    1 punkt
  12. 301 i 302... Klikać,klikać!!!
    1 punkt
  13. Ja też myślę, że jak temat będzie non-stop odświeżany a nie umrze śmiercią naturalną, to lepiej niż gorzej a nuż ktoś nowy jeszcze się zarejestruje i wpisze Poza tym nie ma za co Ci być przykro, to ja jestem wdzięczna, że i tak pamiętasz o tym głosowaniu codziennie ^^ A co do rozsyłania PMów, to Misal jestem Ci bardzo bardzo wdzięczna ale naprawdę nie musisz, właściwie to ja sama powinnam to była robić i trochę mi głupio teraz
    1 punkt
  14. mosty za to tutaj jeszcze fajnie wygląda tu też jeszcze fajnie gruniki
    1 punkt
  15. Ja to odbieram nieco inaczej: Piszę w tym wątku i dziekuję że inni piszą żeby codziennie nie zapomnieć o oddaniu głosu, bo jak widzę ten wątek na tapecie nieprzeczytanych tematów codziennie rano to oddaję głos. Jakby wątek zniknął z tapety to na bank bym zapomniała, bo w pracy mam sajgon i dobrze w ogóle, że pamietam o tym żeby oddychać Misal, ja niestety nie poświęcę godziny a nawet 30 minut na to żeby wysłać do części użytkowników PMy, bo po prostu najzwyczajniej nie mam na to czasu, ani w pracy ani w nocy jak wracam w domu (przykro mi ale myślę że Ewa wybaczy mi to). Nie każdy ma takie szczęście, że ma nadmiar wolnego czasu, niektórzy muszą pracować ale skoro Ty masz wolny czas to wyślij proszę PMy za tych co nie mają czasu do kolejnych 200 osób, a nie wypominaj tego publicznie, bo sorry, ale ta uwaga była troszkę nie na miejscu... PS. Sorry za offtopa ale nie wytrzymałam...
    1 punkt
  16. mail, hasło, numer konta, karty kredytowej, piny itd a jakoś nikt się nie kwapi to zrobienia akcji mailingowej. Ja obskoczyłem wczoraj 3 grupy #,A,B i zajęło mi to godzinkę Ewa, możesz sama wysnuć wnioski kto naprawdę chce Twojego sukcesu Jak dzisiaj się trochę ogarnę z robotą, to jak nikt chętny do pomocy się nie zgłosi, to sam jeszcze poklikam pzdr misal P.S. (ale chwalić się codziennie oddanym głosem aby thx'a zarobić to wszyscy , Ewa może sama sprawdzić kto, kiedy na nią głosował)
    1 punkt
  17. Bałem się tego napisać, żeby zjebki nie dostać
    1 punkt
  18. 287 Marboru, podaj nam maila i hasło to będziemy za Ciebie głosować
    1 punkt
  19. A ja mam Metrony 9 o długości 164 (182/83kg) i brak długości odczuwałem tylko poza trasą w głebokim puchu, a tak to są bardzo ok, akurat Metrony można dobrać krótsze i nie ma problemu, z mojego przypadku wynika, że dobrałem nawet "krotsze" niż te 157 - do wzrostu oczywiście. Buty musisz pomierzyć- flex 80-100 wg wygody i dopasowania, firma i model ma mniejsze znaczenie
    1 punkt
  20. Głos 9 jest 284 na Twojej liście Jutro w nocy wyruszam na narty i niestety prawdopodobnie nie będę przez 4 dni miał dostępu ani do forum ani do netu Ale postaram się coś wymyślić, może się uda - przecież internet jest wszędzie - wtedy ciągłość głosów na Ciebie zachowam. U2 - kultowa Rockowa kapela :) Koncert w Chorzowie był podobno wspaniały - żałuję, że mnie tam nie było Co do nowej płyty to mam mieszane uczucia...płyty do jakich ja wracam najczęściej to wszystkie te począwszy od Achtung Baby do najstarszej
    1 punkt
  21. Przy wzroście 173 cm polecać nartę 157 cm ,która jest pomiomo swojej wagi i promieniu skrętu 13m allmountain-to chyba pomylka,a do nauki jazdy na nartach chyba większa:pSprzedali zaleglości:pz magazynu.Jak była nowością,to Pan z summit dzwonił do mnie 3x i pytał o parametry,aby obrać odpowiednią deskę
    1 punkt
  22. Polecam ten sklep! Trudny dojazd po dziurach i blocie teraz po rostopach ale czlowiek sie zna na rzeczy no i kupilismy tydzien temu Nordice Speedmachine 105W Ja sie tak rozpedzilem, ze chcialem kupic narty u niego, pomimo ze mam juz narty ale jak zaczal mowic o walorach tych co mial to rozmiekalem Rozsadek jednak przewazyl. Pewnie szkoda.
    1 punkt
  23. To ja wysłałem PM-y do wszystkich od 123 do Bynona Mam nadzieję, że Admin nie da mi bana za rozsyłanie spam-u. Nie robiłem tego żadnym automatem, tylko poklikałem sobie Przepraszam wszystkich, którzy popierają już Ewę a ja i tak im przypomniałem :eek: Czekam na efekty pzdr misal
    1 punkt
  24. 277 a jutro znów :D:D i aby się udało
    1 punkt
  25. Śniegu sporo, trasy tylko rano twarde. Potem miękko i dużo ludzi. Ale to była niedziela i słowackie ferie. Po stronie Jezerska dłuzej twardo było. Na Rusinskim byłem o 15stej i było miękko. Natomiast pusto i bez muld. Ale za to z pułapkami miękkego śniegu w postaci cukru/kaszy.
    1 punkt
  26. hehehhee nie no spokojnie jest jest nadal jest i bedzie
    1 punkt
  27. administrator -wez sie odczep jak masz ochote to mozesz nawet swoje wyciagi bankowe opublikowac a ludziom daj spokój !!!!!!!!!!!!! gdzie jest napisane ,ze trzeba sie przedstawiac i osoby ktore jada? jak ktos bedzie chetny to sie bedzie dowiadywał bez twojej pomocy
    -2 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...