Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. mihumor

    mihumor

    VIP


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      3 592


  2. johnny_narciarz

    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      8 428


  3. Szymonidius

    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      218


  4. Aldok63

    Aldok63

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      448


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 23.03.2010 uwzględniając wszystkie działy

  1. Wysiadamy na Kornocku a tam wieje wiater,że łeb urywa przy samej:D:D:D, no to szybki zjazd ale łatwo powiedzieć, trasa po grzbiecie góry jest płaskawa i moja 6 letnia córka ma problemy bo wieje nam wiatr zwany z żeglarska wmordewindem, biorę dziecko na hol i jakoś się udaje uciec, poniżej już lepiej, piękny zjazd trasą nr 2 i szybka ucieczka na stoki osłoniete lasem, gdzie wiatr czuć tylko lekko i delikatnie, tam fajna jazda choc ludzi zaczyna powoli przybywać. Gdy wracamy do centrum trafiamy nawet na kolejkę:eek: 5 minut stania do krzesła - co jest, jestem w szoku:eek: Sprawa szybko sie wyjaśnia, po prostu zamknęli krzesło na Kornock z powodu wiatru i cała ludnośc ewakuowała się niżej a my trafiliśmy na fale uchodźców. Później jednak żadnych kolejek nie było, lud sie rozpierzchnął i pochował po knajpach http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3811&c=5 a na trasach nawet w ludna niedzielę tłoku nie było. Temperatura nie przekroczyła zera mimo słońca. Piękne warunki Dzień Drugi - poniedziałek Rano pochmurno i mocno wieje, trzeba wiec wypuścić harcowników i ochotników by zbadali sytuacje - zgłaszam sie i ruszam w bój odziany w wariant bardzo zimowy-jak sie okazało słusznie. Znów koło -5, krzesło na Kornocka nie chodzi więc od razu ruszam w lasy turracherskie, przez 3 godziny badam wszystkie trasy i dochodzę do wniosku,że wiatr nie tak straszny i można jeździć. Potem do fajrantu bawie się w opiekunoinstruktora grupy dziewczęcej sztuk 4. Dzień trzeci-wtorek Rano lampa, -2 i słońce, piknie. Ruszamy na Kornocka jako jedni z pierwszych, warunki piękne coć w nocy popadało i wiatr to ponawiewał w kupy puchu więc trzeba uważac. Na najstromszej ściance trasy nr 2 mamy przygodę, gdy nagrywam przejazdy dzieci na kamerę na ściankę wypada dziadek, widzi dziecko i próbuje ominąc, trafia jednak w nawiany, mięki śnieg, robi zbyt nerwowy ruch i zalicza glebę, grawitacja ciągnie go w dół i na stoku o szerokości 200m gdzie jest tylko jedna 6 letnia i do tego poruszająca sie dosc szybko dziwewczynka - niemiecki dziadek trafia prosto w nią - chyba był snajperem na froncie wschodnim bo trafia bez pudła w zimowych warunkach. Na szczęście nic sie nie stało choć korciło walnąc Niemca po chełmie- tfu - po kasku:D. nie zrazeni śmigamy po Kornocku wzdłuż i wszerz, w późniejszych godzinach słońce nas opuszcza i zaczyna walic śniegiem, wtedy jeżdże już sam i warunki robią sie naprawdę piękne, na twardym podłożu zbiera sie mięki, lekki śnieg, w tych warunkach kolejny raz zaprzyjaźniam sie z Metronami i odstępuję od planu sprzedania ich. Piękne są na taki warun:D Dzień czwarty - środa Rano lampa,znów lekki mróz i powtarzamy czynności, oczywiście nie zapraszamy do zabawy niemieckiego dziadka jeżdżcego na tyłku po stokach i przewracającego małe dziewczynki:D Po południu słońce pokazuje pazurki i zaczyna grzać jednak na trasach nie robi to żadnego wrażenia latam głównie w lesie wzdłuz najdłuższego 6 osobowego krzesła (2 km długie), które obsługuje 3 trasy: Piękną carvingowa 20tkę Fisem zwaną http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3799&c=5 Wąską trasę pod wyciągiem o nazwie Adrenalin - szybka dosyć jest: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3798&c=5 I moją ulubioną crossową 21 z czarną, długą ścianką na samym dole: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3797&c=5 Dzień piąty-czwartek Rano lekko poniżej zera i pogoda z pewnym wahaniem, jesteśmy na granicy ciemnych chmur i bezchmurnego nieba, do południa trwa walka zywiołów i zwycieza słońce, robi sie ciepło, nawet bardzo, trasy to wytrzymują świetnie bo dobrze są zmrożone niemniej jeździc można na letniaka, ja mam tylko koszulkę i softshell. Znów mało ludzi, puste stoki i jazda na całego, można poszaleć a na wyciągu przyjarac lico Dzien szósty - piątek Dziś dzień ojca, ja i kumpel dostajemy wolne do południa i mozemy pośmigać bez dziatwy na świeżym sztruksie, rano jest 0 i twardo ale szybko puszcza i jest naprawde świetnie, jazda rewelacyjna. Po południu znowu przedszkole ale także przyjemna jazda w ciepełku, trasy lekko zaczynają reagować ale jest wciąz znakomicie Dzień ostatni - sobota Ciepło, rano już +4, ruszam z dzieciakami, na początku jest twardo, betonowo,lodowo - ale to zmarzło:eek:, szybko jednak puszcza i robi sie naprawdę dobrze, ludzi więcej niż w tygodniu ale trudno mówić o tłoku. Woże sie z dziećmi do 13.30, jest coraz bardziej miękko, pierwszy dzień naprawdę wiosennej jazdy, śnieg z godziny na godzine cięższy ale podłoże nadal twarde, gdy po 13.30 ruszam na ostatnią jazdę własną można jeszcze wciąz jeździc bardzo szybko bo podkład pozostaje tqwardy i szybki jednak należy uważać bo są już niewielkie kupy nawiezionego mokrego i ciężkiego sniegu. Pojawiają sie gdzieniegdzie pojedyńcze przetarcia pomimo dużej ilości śniegu - ależ to ciepło zaatakowało:eek: Walczę na trasach w lesie czyli tych schodzących najniżej bo na 1400 mnpm, tu jest +7 i silne słońce Przed 16tą trasy wyglądały tak: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3812&c=5 czyli bez tragedii No i niestety koniec jazdy W niedziele walimy do domu, w TH temp na dużym plusie, w Wiedniu +20. Gdy dziś spoglądnąłem w kamerki to pobłogosławiłem chwilę, w której zdecydowaliśmy się nie przekładać wyjazdu bo tamten tydzień był cudowny a ten wyglada pogodowo o wiele gorzej. Takich marcowych nart jakie zaliczyliśmy mogę życzyć każdemu - było naprawdę rewelacyjnie.
    10 punktów
  2. Plan był taki: sobota – Chopok, niedziela – Tatrzańska Łomnica. Wybrałem Chopok, bo byłem tam kilka razy i uważam go za najlepszą stację narciarską najbliżej mojego miejsca zamieszkania. Tatrzańska Łomnica to z kolei niesamowite widoki i jeszcze mniejsza odległość. Dodatkowo w tych dwóch ośrodkach obowiązuje jeden karnet i kupując 2-dniowy wychodzi po 19 euro na dzień. Był tylko jeden warunek – pogoda. W sobotę zapowiadali słońce i podobnie w niedzielę do południa, tylko po południu deszczyk. Niestety miało trochę wiać i to były moje jedyne obawy. Wyjazd zaplanowałem już na piątek po południu z noclegiem u brata w Mszanie Dolnej. Rano w sobotę wyjazd o 6:30 i za 2,5 godziny jesteśmy w Jasnej na parkingu. Co prawda wyciągi ruszają o 8:30 i parking na Biela Put był pełny, ale skierowano nas obok na parking tuż przy dolnej stacji nowej gondoli.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3859&c=22&userid=7743 Parking oczywiście bezpłatny:) Co prawda był weekend, ale przy kasach parę minut po 9-tej nikogo już prawie nie było, więc karnety kupiliśmy bez czekania.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3858&c=22&userid=7743 Do nowej gondolki ludzi na jakieś 3-min stania.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3857&c=22&userid=7743Tak, że po chwili siedzimy już w 8-osobowej gondoli pachnącej jeszcze nowością. http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3856&c=22&userid=7743 Pogoda wydaje się być idealna. Słońce świeci już od rana, ale to chyba żółte szyby w gondoli sprawiają, że nie jest gorąco i podróżuje się bardzo przyjemnie. http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3855&c=22&userid=7743 W porównaniu ze starymi czerwonymi łupinkami, to niebo, a ziemia. Niestety w czasie wyjazdu na górę zauważam, że obydwa krzesełka do Lukovej stoją nieruchome i czynny jest tylko talerzyk. No nic, tym będziemy się martwić później. Teraz rozgrzewka i ruszamy przedłużoną trasą nr 10.http://www.jasna.sk/userfiles-1/images/dmapa/severjuh0910v.jpg Jak na pierwszy rozruchowy zjazd, trasa wręcz idealna.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3854&c=22&userid=7743 http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3853&c=22&userid=7743 Żona i córka są zachwycone, wjeżdżamy jeszcze raz. Tym razem jedziemy do krzesła, żeby wjechać na Lukową i zjechać do Zahradky. Krzesło niestety dalej stoi i czynny jest tylko talerzyk. http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3852&c=22&userid=7743 Trzeba chwilkę postać żeby wyjechać. Nie ma wyjścia. Wjeżdżamy na górę, a tu kolejny zonk. http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3851&c=22&userid=7743 Czynny tylko talerzyk, a pod nim tłum ludzi. http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3850&c=22&userid=7743Czekamy jakieś 10 min i wjeżdżamy wyżej. http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3849&c=22&userid=7743Tutaj już wieje i to dosyć mocno, a nawet bardzo mocno. http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3848&c=22&userid=7743Zjeżdżamy szybko niżej czerwoną trasą nr 1 http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3847&c=22&userid=7743 i uciekamy przed wiatrem.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3846&c=22&userid=7743 Dalej jedziemy trasą nr 12 do Zahradky. Wzdłuż trasy zrobiony jest snowpark i usypanych jest kilka skoczni. Paru gości naprawdę daje radę. Fajnie się ogląda takie obroty w powietrzu. http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3843&c=22&userid=7743 Na dole przy 6-osobowej kanapie tłum ludzi, a na części trasy 1a ustawiony jest slalom i są zawody.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3842&c=22&userid=7743 Na szczęście zajęta jest tylko połowa, a do talerzyka nie ma w ogóle kolejki. Zjeżdżamy tam dwa razy. Po drodze przyglądam się dzieciom jeżdżącym w zawodach. Wszyscy w profesjonalnych strojach i ochraniaczach.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3841&c=22&userid=7743 Fajnie to wygląda, jak zbijają te tyczki.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3840&c=22&userid=7743 Niektórzy naprawdę już świetnie dają sobie radę i wiele potrafią. Jest bardzo ciepło, więc śnieg już jest bardzo męczący. Po dwóch zjazdach robimy przerwę. Z uwagi na zawody musimy czekać na miejsce przy stoliku, ale w końcu udaje nam się je znaleźć i możemy posilić się przed dalszą jazdą. W między czasie zawody się kończą i po chwili cały stok już jest do naszej dyspozycji. Po przerwie dołącza do nas szwagier z żoną, z którym spotkaliśmy się na miejscu. Z uwagi na brak kolejki jeszcze jeden wjazd i zjeżdżamy po trasie slalomu. Kolejka do kanapy już trochę zmalała, ale w dalszym ciągu jest spora.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3839&c=22&userid=7743 Z ciekawości mierzę czas, ile będziemy stali. Teraz miłe zaskoczenie, czekamy tylko 4 minuty. Na górze mimo wiatru chodzi stare 2-osobowe krzesło. Wjeżdżamy więc dalej na Konsky Grun.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3838&c=22&userid=7743 Tutaj znowu mocno wieje, ale talerzyk na sam szczyt jest czynny. Dziewczyny z powodu silnego wiatru boją się jechać wyżej. My ze szwagrem korzystając z okazji, bo jakoś zawsze jak tu bywałem wyciąg był nieczynny, wjeżdżamy na samą górę http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3837&c=22&userid=7743 i przejeżdżamy na Chopok Juh.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3836&c=22&userid=7743 Tutaj o dziwo wiatr dużo mniejszy i dodatkowo piękne widoki.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3835&c=22&userid=7743 Robimy parę fotek http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3834&c=22&userid=7743 i zjeżdżamy wzdłuż wyciągu trasą nr 3a. Po tej stronie jestem pierwszy raz. Są tu bardzo szerokie trasy i tylko wyciągi talerzykowe.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3833&c=22&userid=7743 Śnieg bardziej roztopiony i miejscami wystają skały. Są tu tzw. freeride zone, tylko szkoda, że śnieg już jest taki roztopiony i jazda nie jest tak przyjemna, jak po puchu. Wracając na szczyt talerzykiem zauważyłem, że po tej stronie prawie nie ma wiatru.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3832&c=22&userid=7743 Dziwne, ale jak tylko wróciliśmy na drugą stronę znowu zaczęło wiać.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3831&c=22&userid=7743 Zjeżdżamy do Zahradky trasami 1b, 11 i 5. Zajmuje nam to trochę czasu, bo to prawie 5 kilometrów Pod koniec niebieskiej trasy nr 5 zaczynają się liczne przetarcia. Na dole do kanapy czekamy już tylko 2 min. i znowu po przesiadce na stare krzesło wjeżdżamy na górę, żeby zjechać przez Lukovą na Otupne.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3830&c=22&userid=7743 Teraz musimy zjechać czarną trasą nr 7. Kolejny raz w tym dniu słyszę: Ja tamtędy nie zjadę! Na szczęście po raz kolejny są to słowa na wyrost i wszyscy zjeżdżamy czarną trasąhttp://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3829&c=22&userid=7743, a potem niebieską nr 7a do gondolki gdzie zaczynaliśmy jazdę. Jest godzina 16 i wagoniki są już pochowane. Parking, jest już prawie pusty. Zmęczeni, ale zadowoleni kończymy jazdę w pierwszym dniu, który zaliczamy do udanych. Mimo wiejącego na górze wiatru pojeździliśmy całkiem, całkiem. Pakujemy się i ruszamy szukać noclegu. W Demanovej zatrzymujemy się przy pierwszym z brzegu domku z napisem privat. Z zewnątrz wygląda na nowy i robi bardzo dobre wrażenie.http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3828&c=22&userid=7743 Miły pan informuje nas, że dla 5 osób, bo tylu nas było, jeden nocleg kosztuje 13 Euro/os. Decydujemy się od razu i nie żałujemy. Warunki znakomite, każdy ma swój dwupokojowy apartament z kuchnią i łazienką. Wszystko nowe, zadbane (TV sat, radio-CD, kuchnia w pełni wyposażona). Dodatkowo przy tygodniowym pobycie cena wynosi 9 EUR/os. Od gospodarza dostajemy zniżkę do pobliskiej knajpki, ale z uwagi na długi czas oczekiwania na stolik jedziemy do Liptovskigo Mikulasza. Tam jemy kolację i robimy zakupy. To był dobrze wykorzystany dzień i wszyscy zadowoleni czekamy już następnego.
    5 punktów
  3. No no,nie sądziłem,że się tak wątek rozwinie. Panowie,przede wszystkim gratulację!!! No to życzę Wam miłego testowania i niezapomnianych wrażeń!!! Oby to były Wasze najlepsze bądź choćby jedne z najlepszych dni na nartach!!! Miłych szusów!!! PS.Aklim,dzięki za pamięć!
    4 punkty
  4. Gdyby to przedsięwzięcie się udało, to tak mniej więcej będzie wyglądać:
    3 punkty
  5. W Szklarskiej wybudują najdłuższy w Polsce wyciąg W poniedziałek w siedzibie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych we Wrocławiu uroczyście podpisano ostatni aneks do umowy z austriackim inwestorem, który ma wybudować sześcioosobowy wyciąg krzesełkowy na Szrenicę. Gdy burmistrz negocjował z dolnośląskim nadleśnictwem warunki, mieszkańcy stali z transparentami "Chcemy wyciągu w Szklarskiej Porębie". Sprawa budowy wyciągu na Szrenicę ciągnie się już od 1992 roku. Przez ten czas austriacka firma Arlberger Bergbahnen prowadziła negocjacje z Karkonoskim Parkiem Narodowym i Nadleśnictwem Szklarska Poręba, do których należy SkiArena Szrenica. Inwestor chce na 25 lat wydzierżawić wszystkie tereny, aby móc poszerzyć nartostrady i wybudować tam najdłuższy w Polsce, 2360-metrowy wyciąg. W umowie Szrenica została podzielona na trzy części: teren przyszłego wyciągu, istniejące trasy narciarskie i działający wyciąg. O ile dzierżawę dwóch pierwszych inwestor ma już zagwarantowane na 25 lat, o tyle trzeciego jedynie do 2018 roku. Chciał więc podpisać w tym roku aneks przedłużający umowę, co zostało zablokowane przez Nadleśnictwo Szklarska Poręba. Nadleśniczy miało wątpliwości, czy firma nie powinna zapłacić za wylesienie tego terenu, bo choć formalnie nazywa się on lasem, to od dawna żadnych drzew tam nie ma. Rozmowy w tej sprawie toczyły się w poniedziałek w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych. Do Wrocławia przyjechało kilkudziesięciu mieszkańców Szklarskiej Poręby, którym najbardziej zależy na budowie wyciągu. Około 200 osób czekało też na decyzję w Szklarskiej. Mieli flagi, transparenty i byli gotowi rozpocząć manifestację, gdyby negocjacje nie przyniosły spodziewanych rezultatów. http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,7688241,W_Szklarskiej_wybuduja_najdluzszy_w_Polsce_wyciag.html
    3 punkty
  6. Jeszcze parę fotek:1.Golgota2.Cała(prawie) trasa na Małe Skrzyczne3 i 4.Zielona "8"5.Kontakt z naturą
    3 punkty
  7. Szczyrk Czyrna-Solisko.Miałem nigdzie nie jechać,ale coś mnie rano natchnęło.Pod Golgotą byłem jakoś 7.40,byli już też pierwsi zapaleńcy.W przeciwieństwie do Pilska,tutaj kasy otwierają wcześniej,a jak narciarze napierają,to i przed ósmą rusza wyciąg. :DNa pierwszy ogień Golgota(zdj.1) - przetarć nie widać,ale na oko nie budziła wielkiego zaufania.Jak się okazało nic bardziej mylnego!Jak na te warunki pogodowe,jeździło się znakomicie,a że mi się spodobało,to zjechałem jeszcze kilka razy. Następnie ruszyłem na Pośrednie,chyba byłem tu jedyny w tym momencie,zacząłem od niebieskiej trasy "9" i później na czerwoną "10"(zdj.2) - na obu dobre warunki,bez jakichkolwiek przetarć,co ciekawe miejscami jakby przymrożone!Na "10" byłem pierwszy.Jedynie zielona "8" nie była otwarta na całej długości.Jechałem na wyciągu z jednym panem z GAT,mówił,że tam gdzie stały armatki mają jeszcze zapas śniegu,więc tutaj powinno być dobrze jeszcze jakiś czas.Dalej powrót na Golgotę i jazda na Małe Skrzyczne.Dojechałem do Hali Skrzyczeńskiej i tu pierwszy zawód;nie da się wyjechać na samą górę,wyciąg na Małe Skrzyczne nie chodzi. No to ruszam w na czerwoną "1",ale tu jakoś podejrzanie miękko,śniegu niby sporo,ale nie ubity.Nie ma jednak żadnej informacji,czy jest przejezdna... Wycofałem się i ruszyłem na Bieńkule(zdj.3).Jak się okazało to była słuszna decyzja,bo na czerwonej nie było śniegu!(zdj.4) Natomiast na Bieńkuli warunki dobre i sobie "polatałem" Tylko przy dole było jedno miejsce przy lesie,gdzie śniegu niby sporo,ale urzędowało sobie na nim stadko minerałów.Co ciekawe,o ile na Golgocie ciągle jeździło ok. 10 narciarzy,o tyle na Bieńkuli przez większość czasu byłem chyba sam!Zjechałem kilka razy - jest ostra i robi wrażenie - aż w końcu zaczęło mi brakować sił,więc odwrót i na koniec testowanie lekkich tras.Otwarte były jeszcze niebieska "4" i czerwona "7".Czwórkę powinni już zamknąć,nieźle można się zdziwić(zdj.5),natomiast siódemka jeszcze nieźle się trzyma.Końcówka "7" spodobała mi się,więc jeszcze tu ze dwa zjazdy. :)Podsumowując,tutaj zdecydowanie lepsze warunki niż na Pilsku,do tego więcej opcji jazdy,jest szansa,że dotrwają do świąt.------------------------------------------------------------------------ W sobotę rano oglądałem Małysza... temu nigdzie nie pojechałem,dopiero po południu zawitałem na Żarze .Szkoda tym bardziej,że było Was więcej,a i Małysz się nie spisał... Dobrze,dobrze!!!Albo zjedzie,albo po co ma się męczyć... :pW zeszłym roku 1 maja było może 20 narciarzy,myślę też,że pod koniec kwietnia w tygodniu będą pustki.------------------------------------------------------------------------
    3 punkty
  8. 2 punkty
  9. Kiedyś moje towarzystwo wymiękło z powodu raczej mocno ekstremalnych warunków. A ja jeździłem dalej i załapałem się na winko. Sam sobie zrobiłem fotkę z kielichem w dłoni którą zatytułowałem (cytując Zagłobę) "Bóg nagrodził męstwo" :D
    2 punkty
  10. Justyna Kowalczyk, triumfatorka Pucharu Świata w biegach narciarskich, znalazła się na drugim miejscu w klasyfikacji uwzględniającej zarobki wszystkich narciarzy startujących w tym sezonie PŚ. Najwięcej zarobiła amerykańska alpejka Lindsey Vonn. Polska biegaczka zainkasowała łącznie 366 250 franków szwajcarskich, czyli ok. 255 tys. euro (989 tys. złotych). Vonn - triumfatorka klasyfikacji generalnej PŚ w narciarstwie alpejskim - za punkty zdobywane w pucharowych zawodach zarobiła 492 450 franków szwajcarskich (ok. 343 tys. euro). Dopiero czwarte miejsce zajął najwyżej sklasyfikowany w tym gronie mężczyzna - szwajcarski alpejczyk Didier Cuche, najlepszy w klasyfikacji zjazdu PŚ (334 850 franków szwajcarskich - ok. 233 tys. euro). Z kolei szósty był triumfator klasyfikacji generalnej PŚ w narciarstwie alpejskim, rodak Cuche'a Carlo Janka, który zarobił w minionym sezonie 305 673 franków szwajcarskich (213 tys. euro) za PAP
    2 punkty
  11. NAsz kolega Bartosz i Maciek jedzie z NTN testować narty kolekcji 2010/11 - wielkie gratulacje !!!!!!!!
    1 punkt
  12. Ponieważ sezon się kończy... Niebawem stoki się zazielenią, będzie cieplutko - myślę poważnie nad alternatywą. W zasadzie wybór już dokonany i mój nowy sprzęt będzie wyglądał tak: http://www.powerslide.de/2010/powerslide/ps_nordic/index.php?cont=sk_nordictrainer&nav=n_sk Filmik jak to działa: [YOUTUBE] [/YOUTUBE] A ciekawostką dla mnie jest sprzęt przedstawiony na poniższym linku: http://www.lato.rabka.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=10 No i przede wszystkim, cieszy mnie to, że pozjeżdżać w Polsce się da na "letniej" odmianie nart - stok w Bukowinie Tatrzańskiej przygotowany (jak widać na zdjęciach z powyższego linka) idealnie. Jak przyjdą ciepłe dni i sprzęt (pod koniec kwietnia) to niebawem zdam relacje ze zjazdów, podjazdów i różnych freeridów oraz freestylów :D:D Najpierw jednak będzie jeszcze jedna duża wyprawa na tradycyjne narty w Alpy 9-10 kwietnia...ale o tym skrobnę jak będę znał szczegóły.
    1 punkt
  13. Witaj Na 99,9 % będą pasować bez dodatkowych operacji. W mijającym sezonie zamiennie montowałem oba te modele wiązań w nartach Atomic Cloud 9. pozdrawiam janusz
    1 punkt
  14. Właśnie dlatego mam jedną taką niebieska flaszke (jak na tym zdjęciu) w domu i jakoś sobie radzę - bo nie ma trudniejszych warunków narciarskich niż w domu,zwłaszcza dzien dwa po powrocie:mad:
    1 punkt
  15. Proszę przypomnijcie się w poniedziałek jak wrócę do biura to wyślę Wam!
    1 punkt
  16. Ważne, że mamy naszą reprezentację Skionline. Dla Ciebie smiths23 też graty...
    1 punkt
  17. smiths23 & bugajson ^^^^^^^^^^^^^ Skionline Team Rulez Johnny jesteś Ojcem tego Sukcesu
    1 punkt
  18. no to jednak nie była to żadna ściema:rolleyes: chłopaki gratulacje , Skionline rządzi !!! Ps a wszystko zaczęło się od postu Johnnego:)
    1 punkt
  19. Tak, tak ... i odpowiadałem ... and of course ...skiing:)
    1 punkt
  20. Bugi i Smiths - GRATULACJE !!! Nie zapomnijcie o nalepkach i naszywkach wiadomo jakich. pzdr misal
    1 punkt
  21. wyniki Lista zwycięzców akcji: 1. Bartosz Bugaj 2. Leszek Pilch 3. Marcin Malczewski 4. Michał Strojek 5. Szymon Brzozowski 6. Marcin Wilczkiewicz 7. Marcin Kubczyk 8. Maciej Sowiński 9. Tomasz Lebiedowicz Bugajson gratulacje !!!
    1 punkt
  22. No to gratulujemy i życzymy udanej zabawy:)
    1 punkt
  23. To już ostatnia narta na której jeździłem koło Kufstein. Mimo, że mam własną nartę Blue Star AC 160 do testowania to zostałem namówiony przez testera Kneissl do testu nart Kneissl Blue Star AC 168, R14, talia 117-70-102 w nowym pięknym stalowo, szaro, niebieskim kolorze. To była już końcówka dnia. Stok mocno sfatygowany przez słońce, narciarzy a ja miałem już w nogach parę km. Podchodziłem do tych nart z duuużym dystansem. Dlaczego? -bo jeździłem na 160, -bo to narty Allround, -bo brak płyt tytanowych w konstrukcji, -bo budowa to tylko rdzeń drewniany a ja trochę mam w biodrach. Do rzeczy. Narta Kneissl Blue Star AC 168 jest dla mnie największą niespodzianką! Narta która wykazała się niesamowitą elastycznością, bardzo dobrym prowadzeniem na krawędzi nawet w tych trudnych warunkach. Nie mam na myśli oczywiście Fun Carvingu ale normalną jazdę nowym stylem. Układała się do stoku tak elastycznie i plastycznie, że jazda na tej narcie na koniec dnia sprawiła mi bardzo dużo przyjemności i kończyłem testy z uśmiechem na ustach. Ta narta ma jeszcze jedną zaletę. Można na niej śmigać klasycznym stylem co daje mi szansę wkupić się w łaski narciarzy, którzy preferują ten styl. Dla kogo? Dla wszystkich, którzy w żyłach zamiast adrenaliny mają krew i normalne podejście do narciarstwa. Kneissl Blue Star: -żadnego stoku się nie boję! www.kneisslpolska.pl/alpin_allround.html Kolejność testowania nart Kneissl. Pierwsza: Kneissl White Star SL 166 -kocham je za szybkość i stabilność w przechodzeniu z krawędzi na krawędź, -dla maniaków, twardzieli i zawodników. Druga: Kneissl White Star XR 176 -byłem nieświadomy co robię! -dla ludzi szukających mocnych wrażeń! Trzecia: Kneissl Red Star RC 170 -będziesz z niej zadowolony i coś jeszcze! Czwarta: Kneissl Black Star MC 172 -mów mi MC a zobaczysz na co mnie stać! Piąta: Kneissl Free Star 175 -pomarańczowa wolność! Szósta: Kneissl Blue Star AC -żadnego stoku się nie boję! PS. Wszystkie opisy miały na celu przybliżyć moje osobiste odczucia i wrażenia z jazdy na nartach Kneissl. Reklama z mojej strony jest zbędna bo jesteśmy najstarszą firmą produkującą narty a to zobowiązuje!
    1 punkt
  24. kto szuka nie błądzi , ale dobra , podpowiem : Carvingsport:)
    1 punkt
  25. Kolejny wyjazd do Karyntii.Trzeba na max wykorzystać Top Skipass sezonowy. Tym razem wyjazd do Nassfeld 6-13.03.2010.Nocleg rezerwowany juz na jesień.Apartamenty w Ferienhaus Astner , 100m od gondoli. Byłem tam drugi raz, i śmiało twierdze ,że to najlepszy ośrodek w Karyntii. Różnorodność tras zadowoli każdego.No , może prawdziwym profi bedzie brakować prawdziwych czarnych z ostrymi ściankami. Dla dzieci,a własnie z dziećmi tam pojechaliśmy ośrodek jest idealny. Na 8 dni jazdy , 5 dni slonecznych , 2 dni z opadem śniegu, jedeń dzień pochmurny. Wyjazd bardzo udany.Polecam tą miejscówkę. Troche zdjęć z wyjazdu. http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=3792&c=5
    1 punkt
  26. Wyjazd z kraju w sobotę 13.03. Wstaję rano a za oknem wali mokry śnieg. No pięknie sie zaczyna, prawdziwa zimowa przygoda. Ruszamy o 10 tej, jazda do Cieszyna w silnym opadzie, kiepska i męcząca. Tankuje auto w Czechowicach a tam koło stacji bilbord Skionline, później przed Bielskiem kolejny:eek: No nieźle. W Czechach przestaje padać, przed Wiedniem już 6 stopni i ładnie, 30 km za Mikulovem wypadamy na nowiutką autostradę i szybciutko mijamy Wiedeń, później S6 i piękną doliną rzeki Mur podązamy w wiosennej atmosferze. W dolinie śniegu brak i temperatura na plusie ale ostatnie 20 km wspinaczki przenosi nas w środek zimy, temperatura spada do -5, śniegu mnóstwo a my o 18 tej jesteśmy na miejscu. Pierwszy dzień jazdy - niedziela 14.03:)Już o 8.45 wsiadam z dwiema młodymi adeptkami narciarstwa na krzesło wiodące na Kornock, jest piękna, słoneczna pogoda, temperatura -5 i zapowiada sie cudowny dzień. Na trasach na razie zupełna pustka. Moja młodsza córka rzuca,że dziś niedziela i dlatego tak pusto,że wszyscy poszli do kościoła:D
    1 punkt
  27. Narty w Austrii - Kitzbühel. Kozica wśród gwiazd Z Koguciej Góry pędzi się na łeb na szyję Są w Europie miejsca kultowe. Miłośnicy skoków narciarskich mają Zakopane i Turniej Czterech Skoczni. Filmowcy pędzą do Cannes, Wenecji i Berlina. Najlepsze rockowe koncerty odbywają się w duńskim Roskilde. A narciarze? Ich mekką jest Kitzbühel. Tu znajduje się słynna trasa Die Streif, na której rozgrywane są najbardziej prestiżowe zawody Pucharu Świata, zaś ulicami miasteczka przechadzają się gwiazdy alpejskiego narciarstwa. Do tego setki tras i wyciągów, na które nie może narzekać nawet największa maruda... Kitzbühel to miasto i powiat w Tyrolu, w zachodniej Austrii. Narciarze mówią nań Kitz (kozica). Leży w Alpach Kitzbuhelskich, ok. 800 m n.p.m. Na ten ogromny narciarski obszar składa się siedem regionów. Poza Kitzbühel są to: SkiWelt Wilder Kaiser-Brixental, Schneewinkel, Hochtal Wildschonau, Alpbachtal, Skicircus Saalbach Hinterglemm Leogang oraz Zell Am-See-Kaprun (ten ostatni bardzo popularny wśród Polaków). Kitzbühel jest miastem starym (powstało w XII w.), kameralnym (oficjalnie ok. 8 tys. mieszkańców), uroczym, z typowo alpejską architekturą (polecam nocny spacer w okolice kościoła z początku XVII w.). Jest też miasteczkiem ekskluzywnym, co widać po wystawach sklepów pełnych wyrobów najdroższych światowych marek. Oglądając je, zastanawiałem się, kto wybrawszy się na narty, zagląda też do salonów z futrami i biżuterią? Odpowiedź znalazłem w lokalnej prasie: na panoramie miasta zaznaczono wille prominentnych rezydentów Kitz, m.in. muzyka i wokalisty Jacka White'a i rosyjskiej bizneswoman Jeleny Baturiny, żony mera Moskwy Jurija Łużkowa, wyceniane na kilka, a nawet kilkanaście milionów euro. Wokół Kitz rozciągają się zaśnieżone i zalesione alpejskie szczyty. Okolice przypominają więc - niestety tylko krajobrazowo - raczej beskidzki Szczyrk niż np. wyrosłe wśród nagich skał stacje narciarskie francuskiej Sabaudii. Dwa najbliższe szczyty to Hahnenkamn (Kogucia Góra, 1700 m, skojarzyła mi się z naszą Babią - z jej zalesionej podstawy wyłania się czubek z łysiną) i Kitzbüheler Horn (2000 m). Do Kitz zjeżdżają narciarze z całej Europy. Prócz angielskiego i niemieckiego często słychać rosyjski i czeski. Polaków wciąż nie ma zbyt wielu (kilka-kilkanaście tysięcy w sezonie), co wynika zapewne z obaw przed cenami (raczej niesłusznie, bo podstawowe usługi są porównywalne z innymi ośrodkami) i z tego, że bliżej mamy do tak lubianego Kaprun. Sezon zaczyna się tu na początku listopada, kończy na początku maja. W całym regionie Kitzbüheler Alpen jest prawie 1100 km tras, w tym ponad 750 km sztucznie zaśnieżanych i kilka oświetlonych nocą. Jest 600 km szlaków do biegówek, snowparki, narciarskie przedszkola i 70 szkółek (od kilkudziesięciu do kilkuset euro za kilka godzin lekcji). W samym Kitz i najbliższej okolicy (Oberndorf, Brixental, St Johann, Jochberg) przestrzeni do zabawy na śniegu jest tak wiele, że nie czuje się tłoku: 170 km tras, pół setki wyciągów i kolejek linowych. Lodowca nie ma, ale - jak podają foldery - przez 157 dni w roku temperatura spada poniżej zera; wtedy sztuczne zaśnieżanie (700 armatek) załatwia sprawę "podkładu" pod deski. *** Nasza kilkuosobowa grupa pod kuratelą Austria.info zjawiła się w połowie stycznia. Była niedziela, pełnia sezonu. Zamieszkaliśmy w czterogwiazdkowym Penzinghof Hotel w Oberndorfie, obok Kitz (od 77 do 140 euro za dobę, ale są też kwatery prywatne za 20-30 euro). W poniedziałek rano, po sytym śniadaniu (jajka, pieczywo, szynka, kilka kawałków sera, kawa), wypożyczyliśmy narty i taksówką dotarliśmy do dolnej stacji kolejki w Jochbergu. Tam jednak chmury i mgła były coraz bliżej, zapowiadało się załamanie pogody. Wjechaliśmy szybko kolejką na jeden z okolicznych szczytów i zaczęliśmy sprawdzać trasy... Czerwone i niebieskie są niczym jednokierunkowe autostrady: szerokie i pozbawione muld (trzeba jednak uważać na pracujące w dzień ratraki). Czarne są trudniejsze, ale właśnie o tę trudność chodzi. Jest też dużo tzw. off-piste - szlaków poza trasami, gdzie ludzka stopa (narta) staje bardzo rzadko, zostawiając głęboki ślad w kopnym puchu. Marketingowcy mówią o Kitz: "czarujący, zaśnieżony, rzucający wyzwania narciarski region". Po mniej więcej dwóch godzinach mieliśmy w nogach kilkanaście tras i byliśmy gotowi zgodzić się z tym hasłem. Potem czerwonymi nr 62 i 65 dotarliśmy do Wurzhohe (1739 m n.p.m.). Stąd gondola biegnąca nad wielką doliną zawiozła nas na szczyt Penglestein (1938 m). To cudo techniki sunie nad przepaścią po linach rozwieszonych między wierzchołkami bez żadnej podpory czy filara! Pośpiech jest jednak złym doradcą, to był dzień srogiej lekcji. Zamiast - jak zwykle - wziąć narty typu allmountain (dość łatwe w prowadzeniu, choć wibrujące przy jeździe na krechę), wybrałem zawodnicze slalomowe. Już po odepchnięciu się kijkami wiedziałem, że popełniłem błąd - okazały się dla mnie za trudne! Wyłożyłem się tam, gdzie normalnie zjechałbym z zamkniętymi oczami (pamiętajcie, mierzcie siły na zamiary!). Z radością powitałem przerwę na obiad. W drewnianej, przytulnej restauracji położonej 1500 m n.p.m. dostaliśmy rosół z siekanym naleśnikiem, spaghetti, kawę i obowiązkowy kieliszek sznapsa na szyszkach - wszystko za ok. 20 euro (uwaga! sznaps - w sklepie butelka 12 euro - to dobry pomysł na prezent). Nazajutrz wybraliśmy się do Brixen im Thale w sąsiednim regionie SkiWelt, by poznać trasy wokół szczytów Hochbrixen i Zinsberg (1300 i 1674 m). Dotarliśmy tam z samego rana, więc jeździliśmy po sztruksie (tak się mówi na śnieg tuż po przejeździe ratraka, jego faktura przypomina właśnie sztruks). Jednak nawet gdy pojawili się "spóźnialscy" i trochę go nam rozjeździli, trasy wciąż trzymały się nieźle. Ale nasze myśli krążyły już tylko wokół kultowej Die Streif.. Die Streif oznacza pasek, ale także krechę - sposób, w jaki pokonują trasę najlepsi alpejczycy. Wiedzie ona z Koguciej Góry niemal do centrum Kitz. Gdy zawodnicy zdejmują na mecie narty, po chwili mieszają się z przechodniami i gośćmi okolicznych hoteli i restauracji. Die Streif budzi ambiwalentne uczucia - podziw i grozę, chęć ryzyka i strach. Nie jest wcale najszybszą czy najtrudniejszą trasą dla zawodowców na świecie (prym wiodą stoki we włoskim Bormio i szwajcarskim Wengen). Ale to zjazd legenda - kto tu wygra, na zawsze pozostanie w annałach narciarstwa. Najlepsi potrzebują nań niecałych dwóch minut. Generalna zasada: pędem w dół na łeb na szyję. Zaczyna się od ścianki, która po dwóch skrętach przechodzi w Mausefalle, czyli pułapkę na myszy - to nagłe załamanie stoku o nachyleniu sięgającym 73 proc. Narciarze wpadają na tę naturalną skocznię z prędkością 120 km/godz. i lecą niemal jak Małysz (najdłuższy zmierzony skok wyniósł 80 m). Dalej kolejne zakręty i uskoki pokonywane z prędkością co najmniej 100 km/godz. Aż do finalnego zjazdu (licznik pokazuje 140 km/godz.) i hamowania przed wiwatującą kilkutysięczną publicznością... W ostatnim dniu naszego pobytu (środa) przed tegorocznym 70. Pucharem Świata w Kitz trenowali zjazdowcy. Kiedy trasę pokonywali najlepsi - Szwajcar Didier Cuche, Amerykanin Bode Miller, Austriacy Benjamin Reich i Michael Walchhofer - głowy z przerażenia same nam się odwracały, a ręce z podziwu same składały do oklasków (trening i całe zawody kilka dni później wygrał Szwajcar). Die Streif to klejnot Kitzbühel i wszyscy mają tego świadomość. Im bliżej daty zawodów, tym bardziej rosną ceny, a miasteczko zapełnia się turystami. Raz jedliśmy kolację w hotelu Kaiserhof przy Hahnenkammstrase, którego część pokojów "patrzy" na krechę. Choć nocleg kosztuje tu 200-300 euro, na czas pucharu wszystko było od dawna zarezerwowane. Uwaga! Trasa z Koguciej Góry na kilka tygodni przed zawodami jest zamknięta. Kiedy indziej można zjechać jej fragmentami, zaś przez cały sezon działa tzw. rodzinna Die Streif - czerwona, dużo łatwiejsza, ale i tak wymagająca. Wystarczy wjechać na górę kolejką Hahnenkammbahn. Łatwo ją rozpoznacie, gdyż każdy wagonik nosi nazwisko wielkiego narciarza (nas "wiózł" Benjamin Reich). *** Opuszczaliśmy Die Streif z żalem, choć na własnych nartach poznaliśmy jedynie trudności jej familijnej odnogi. Kiedy minęliśmy granice Kitz, zastanawiałem się, czy bez słynnego stoku miasteczko byłoby warte narciarskich pielgrzymek z całego świata... Ale czy ktoś pyta, czy Piza bez krzywej wieży byłaby godna uwagi? *** Samolotem do Innsbrucka (95 km od Kitz), Salzburga (80 km) lub Monachium (160 km), a stamtąd narciarską taksówką (kilkadziesiąt euro/os., z Salzburga 30 euro). Najlepiej zamówić je na www.kitzalps.com/shuttle - wtedy kierowca odbierze nas zaraz po wylądowaniu - lub telefonicznie (0043 664 5328830); muszą być co najmniej dwaj pasażerowie. Można też jechać pociągiem do Insbrucka lub Salzburga (trochę taniej) bądź samochodem (najtaniej, jeśli koszty rozłożyć na wszystkich pasażerów). Sprzęt wypożyczymy na miejscu - ok. 100 euro/tydzień. Najwygodniejszy skipass to Kitzbüheler Alpen All Star Card - można z nim jeździć w całych Alpach Kitzbühelskich. Najpopularniejszy 6-dniowy - 211 (dorośli) i 105 euro (dzieci),jednodniowy - odpowiednio 44 i 22 euro. Można też kupować karnety na poszczególne stacje narciarskie, ale to mniej opłacalne Źródło: Gazeta Turystyka. http://wyborcza.pl/1,90889,7680048,Narty_w_Austrii___Kitzb%C3%BChel__Kozica_wsrod_gwiazd.html
    1 punkt
  28. Hmmmmm, a może tak http://www.youtube.com/watch?v=pEiqeSc835Y i jeszcze tak
    1 punkt
  29. zmiana trenera u Austriaków Austriak Mathias Berthold, który podczas niedawnych igrzysk w Vancouver doprowadził niemieckie alpejki do zdobycia trzech złotych medali olimpijskich, został nowym trenerem męskiej reprezentacji Austrii w narciarstwie alpejskim .Informację przekazała w poniedziałek Austriacka Federacja Narciarska. 44-letni Berthold był w przeszłości alpejczykiem specjalizującym się w slalomie. Przez ostatnie siedem lat pracował jako trener dla niemieckiej federacji. Podczas igrzysk w Vancouver świętował ze swoimi zawodniczkami zdobycie trzech złotych medali - dwóch Marii Riesch (w slalomie i superkombinacji) oraz jednego Viktorii Rebensburg (w gigancie). Na stanowisku trenera austriackich alpejczyków zastąpi Toniego Gigera, którego podopieczni spisali się fatalnie w minionym sezonie. Nie zdobyli żadnego medalu olimpijskiego, nie wygrali również ani razu zawodów Pucharu Świata w zjeździe. Na dodatek czołowy austriacki alpejczyk Benjamin Raich stracił pierwsze miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ na rzecz S zwajcara Carlo Janki za interia.pl
    1 punkt
  30. Tak tak ćwiczyć ćwiczyć... trzeba czasu. Szkolenie kilkudniowe zapewne przyniesie progres. Najlepiej 4-5 godzin dziennie przez 4 do 6 dni. Pozdrawiam:)
    1 punkt
  31. ten filmik ze śmigiem całkiem , całkiem:) ale żeby tak dynamicznie i ładnie śmigać ( a jest to dużo trudniejsze niż postawienie narty na krawędzi ) to trzeba ćwiczyć , ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Zacznij od lekcji pod okiem dobrego instruktora a i wyjazd szkoleniowy byłby wskazany . Szkoły organizujące tego typu szkolenia mają z reguły zróżnicowany program w zależności od umiejętności kursantów. Ja polecam szkołę zaprzyjaźnioną ze Skionline;)
    1 punkt
  32. narta w długości 182, 134/99/124 wiazanie tyrolia power select , na początku duze problemy żeby znaleźć coś co będzie pasowało (skistop), żaden ze sprzedawców tyroli nie umiał mi powiedzieć czy skistopy z nowych wiazań będą pasowały do mojego power selecta więc trwało to trochę czasu, montaż wiązań to następne wyzwanie szablon nie pasuje a serwisant po imprezie więc musiałem sam zamontować te wiązania ale w końcu się udało, wic na stoku byłem z godzinnym opóźnieniem , warunki nie dokońca na takie narty ale co tam parkowałem dosyć daleko od wyciągu i nie chciało mi się iść zmienić nart, pierwszy zjazd i małe rozczarowanie narta nie jedzie jak elany 888 na których jeździłem poprzednio, jest dużo bardziej wymagająca, na trasie potrzebuje większej szybkości i większej siły przy zmianie krawędzi, drugi zjazd jade pod krzesłami sniegu po kolana ale jedzie się fajnie i nawet dało się skręcać (śnieg bardzo ciężki a stok w istebnej nie należy do stromych) ale po kilku skrętach narty prawie stanęły, potem była jazda w rozjechanym śniegu obok trasy , skoki w miękki śnieg i próba jazdy tyłem (muszę to poćwiczyć), podsumowując pierwszy dzień testów: narta dosyć wymagająca na przygotowanym stoku, dość oporna w szybkiej zmianie krawędzi ale to nie sl więc da się przeżyć, za to przy szybkiej jeździe w długich łukach jedzie jak czołg rozjeżdżając wszystko po drodze (muszę je lepiej naostrzyć bo trochę łapały krawędzie), bardzo stabilna w skrętach i przy skokach, przy małych prędkościach trochę ciężko sterowalna, poza tarsą fajna zabawa co prawda śnieg nie był taki jakbym chciał ale i tak dało się jechać tam gdzie tylko snołbordy jeździły , ps. w kolejce do wyciągu patrzą na ciebie jak na idiote który przyszedł z dwoma snołbordami , ps.2 za tydzień znowu zabiore je ze sobą i zobaczymy jak będzie, na razie jestem zadowolony
    1 punkt
  33. moje małe przemyślenia na temat uniwersalności i przydatności nart z różnych grup - w nawiasach moje narty) narty sl (omeglass obecnie wc, przedtem comp) narta przeznaczona na bardzo twarde i przygotowane trasy, rewelacyjna po to żeby się skatować w ciągu 4 godzin i do domu, jest to typ nart najpopularniejszy na naszych stokach choć nie powinien być bo to specjalistyczne narzędzie do bardzo konkretnej pracy , jeśli chodzi o jazde wolną na sl to bardzo lubię sobie pojeździc, poszaleć i powozić się na slkach, można dużo na niej pojechać ale wraz z upływem czasu i pogarszającymi się warunkami narta staje się męcząca narty gs (comp course, elan gsx) te narty równiez są przeznaczone na przygotowane twarde trasy a konkretniej do jazdy na tyczkach , jazda wolna na gs trochę mnie nie bawi bo to co mają najlepszego pokazuje się jak trzeba je mocno przycisnąć (a to trochę głupio wygląda na stoku pełnym ludzi), ich żywioł to walka na bramkach szybka i bardzo szybka jazda, racecarver (course) w przeciwieństwie do gs narta bardzo fajnie sparwdza się podczas jazdy wolnej, dobra narta na cały dzień, mozna na niej się powozić ale da się też trochę poszaleć, narty dosyć stabilne i dużo łatwiejsze do opanowania niż sl lub gs, potrzebują trochę większej szybkośći niż sl a mniejszej niż gs żeby pokazać na co je stać cross(crossmax10)- jakoś mi ta grupa nie pasuje allround (contact11- courchevel) nartay z tej grupy-wyższe modele to coś jakby połączenie sc i rc, dają dużo frajdy przy jeździe krótkim skrętem ale zabawa trwa nadal prz dłuższym skręcie:cool:, nadają się na warunki gorsze tam gdzie na sl jest już męka to na allroundzie zabawa trwa w najlepsze:D, akurat te które ja mam sa dosyć wymagające dla mniej wprawnych narciarzy a dla dobrych są fajna odskocznią, funcarver - (nordica gpz- ale już prawie nieżyje:() narty do zabawy na dobrze przygotowanym stoku freeride (bc dirty bears) choć przeznaczeniem tych nart jest jazda poza trasą w głębokim sniegu (na razie nie było mi dane tego spróbować na tych nartach) to bardzo dobrze sparwdzaja się też na rozjechanych stokach, tam gdzie inni walcżą o życie na takich dechach śmiga się aż miło, podsumowując: nie ma narty uniwersalnej, są narty bardziej lub mniej dopasowane do warunków i jeśli miałbym zostawic sobie tylko jedne to chyba zdecydowałbym sie na allrounda lub racecarvera, sl, gs i freeridy jako dodatkowe narty ale nie jedyne:)
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...