Czytam te komentarze o zbyt zaawansowanym wieku narciarza, o kaskach, o polskich, złych warunkach na stokach. Szlag mnie trafia jak dla niektórych wszystko sprowadza sie do posiadania kasku. Nieszczęscia mają to do siebie ze mogą przyjść w najbardziej nieprawdopodobnych sytuacjach. Ja właśnie leczę złamaną rękę. A stało się to na stoku w Livingno. Nie jest prawdą, ze we Włoszech czy Austrii stoki przygotowane są idealnie. Właśnie moja zlamana ręka jest skutkiem takiego myślenia i rutyny!!! Byłem we Włoszech kilkakrotnie, to samo w Austrii i do tej pory byłem przekonany o doskonałym przygotowaniu tras na tamtejszych nartostradach. To przekonanie spowodowało, ze jadąc pierwszy raz jedną z nich (czerwoną) z prędkościa ok 40-50 km/h, byłem pewien ze jestem bezpieczny! Ale na trasie był głęboki rów, wąwóz, w który wpadłem. Nie powinno być tam takich pułapek- a jednak była, co bolesnie doswiadczyłem!!! Tak więc koledzy uwazajcie, rozgladajcie się i ZAWSZE PIERWSZY ZJAZD NA NIEZNANEJ TRASIE traktujcie z nalezytą uwagą!!! Ja tego nie zrobiłem, zgubiło mnie zaufanie do włoskich, szerokich, gładkich nartostrad, takich po jakich dotychczas smigałem. Przykre to, ze po kilkudziesieciu juz latach spędzonych na nartach, na własnej skórze doświadczyłem przysłowia- mądry Polak po szkodzie! Dlatego przestrzegam wszystkich, uwazajcie na siebie i innych, sprawdzajcie po czym jedziecie. I nie traktujcie tej mojej przestrogi jak ględzenia jakiegoś pryka bo bezpieczeństwo jest najwazniejsze. A czasu 1min 34 sek zjazdu trasa w Wierchomli nie zamierzam poprawiać. A podaję to zebyscie nie myśleli ze jakiś stary pryk jestem i zamiast jeżdzić, zsuwam się na nartach. Pamietajcie!