Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 05.03.2011 uwzględniając wszystkie działy
-
Słoneczne Pilsko cz.1 Ze względu na oszczędności związane ze ślubem,sezon już uważałem za zamknięty... Jednak jak dostałem wiadomość od Mysiałka,stało się jasne,że całą sobotę spędzę na nartach!I chwała jemu i niezwykle uśmiechniętej Żonce! No to zaczynamy!Wstałem przed szóstą,żeby jak zwykle być jednym z pierwszych.Na miejscu byłem gdzieś 7.40 i... się rozglądam... Ewy nie wypatrzyłem,Mysiałka z Jego wspaniałą Żonką też ni ma... Jednak zaraz po zebraniu się szok!Dojeżdża Mysiałek z Żonką - brakowało mi ich widoku!Banany nr. 10 na twarzach zapowiadały,że ten dzień będzie należał do tych najwspanialszych w mojej narciarskiej karierze! Nie ma co owijać w bawełnę czy wełnę,tylko ruszamy do góry.Dzień zapowiada się cudowny!Krzesełko dziadzi jak zawsze,ale kto o tym myśli,zmierzając do śniegu? Docieramy na górę i dalej na orczyk.Ale wcześnie poprawki sprzętowe: Docieramy na górę i tu pierwszy szok!Armatka śnieżna na Miziowej!!!Nie nie,to nie fata Morgana!To prawdziwa armatka,która nieśmiało chowa się za GOPR-owcami... Wyciąg na Pilsko nie działa... już się obawiałem,że będzie powtórka ze SzCyrku!To nie przeszkadza,jeździmy sobie z Miziowej na Szczawiny i jest zarąbiście!Wyraźnie chcę tu odnotować,że "5" została mocno poszerzona tam,gdzie zazwyczaj tworzyły się zatory,nawet armatka się zaplątała... Proszę: Armatka ma nawet swój zbiorniczek: Śniegu mimo to nie za wiela,ale jazda bez większych problemów.Niestety kilka razy hamując,poczułem jak mielę minerały. Taka przypadłość tych stoków...4 punkty
-
Jeździłem na TT 60 czyli model wyżej i on powiedzmy już były dosyć sztywne, jak już wczytujemy się w opisy producenta to TT 40 jest nartą dla średniozaawansowanych a Head niby poleca do nich najniższy model butów i to w twardości 70/80, oczywiście nie traktowałbym tego jako konieczność i jakiś imperatyw niemniej to daje do myślenia. Przy wadze 63 kg narta TT 60 będzie już nartą twardą wymagającą sztywniejszego buta.Do tego typu nart zupełnie wystarczające są buty o flexie koło 90, można mieć więcej ale czy coś to daje to nie wiem, może lepsze samopoczucie:D2 punkty
-
Szczyrk GAT Z rana wszystko ładnie, później aura iście wiosenna więc się przetapiało i na trasach pojawiało się więcej muld. Ludzi trochę było, ale w kolejkach nie trzeba było długo stać. Ogólnie jeździło się bardzo fajnie. Pogoda piękna. Wszystkie trasy jak na razie czynne, krucho ze śniegiem pod wyciągami, momentami trzeba było jechać na jednej nodze .2 punkty
-
Witam, Wypowiem się i ja. Cieszę się że udało mi się wystartować, pierwsza eliminacja ominęła mnie z powodu problemów ze zdrowiem, do drugiej zgłosiłem się ale zawody zostały odwołane w ostatnim tygodniu a na trzecią edycję nie do końca wiedziałem czy uda mi się dotrzeć... ale mimo przeciwności losu udało się. Już w momencie odbierania numeru startowego uświadomiłem sobie jaki ze mnie amator. część zawodników miała sprzęt przygotowany specjalnie na zawody a ja... przyjechałem na szymoszkową po kilku godzinach jazdy w kluszkowcach, jakby tego bylo malo mialem narty slalomowe:) ale co tam;) Przeraziłem się gdy zaczęli budować hopkę - szybko jeżdżę to fakt ale odrywać od ziemi się nie lubię o lądowaniu już nie mówię. Obrałem taktykę - jak dojadę w dobrym tempie do hopki to skaczę - raz się żyje:D Przyszła moja kolej, ruszyliśmy jak dzicy do nart, szybka wpinka, przez 0,2 sekundy zastanowiłem się czy nie mam oblepionych od spodu butów i czy nie zgubię nart po drodze ale nie to było najważniejsze. Adrenalina i wiszący w powietrzu testosteron kazały napierd... w dół Tak też zrobiłem, pocisnąłem ile wlezie. Jechałem w grupie o wyrównanym poziomie. Wszystko było ok do momentu hopki... tam pojawiły się schody, ktoś przedemną zaczął hamować, sędzia zaczął machać chorągiewką - wiedziałem że coś się tam stało więc postanowiłem mocno zwolnić ale... to nic nie dało poleciałem daleko i nie do końca kontrolowanie, zgubiłem kijki - tutaj krotkie narty mnie uratowały bo udało mi się dobiec do mety i nie być ostatnim:D ale... mój czas i tak był słaby... do finału udało się wejść ledwo ledwo. Tutaj nauczka na przyszły rok - lepiej pojechać rozważnie eliminacje bo przecież od nich zależy miejsce startowe w finale! Ja niestety startowałem z 19go rzędu:( Finał, tuż przed startem w tłumie było spore zamieszanie i przetasowanie, ludzie się przetasowali i wymieszali - przede mną nagle znaleźli się ludzi z numerami od 200 w górę. Strzał i bieg do nart- zero zasad:) Szybka wpinka w narty i ogień na dół. Przejazd pierwszego odcinka było kluczowy ale niestety trzeba było mieć sporo szczęścia, dużo osób się tam wywracało, ciężko było ich ominąć - tam straciłem najwięcej - była też wywrotka:D Później stromy odcinek trasy, udało mi się go bardzo szybko przejechać - trochę za szybko bo na końcu tego odcinka oderwałem się od ziemi i jakimś cudem wylądowałem;. - ostatni fragment trasy to już jazda na krechę. Byłem przekonany że jechałem bardzo szybko ale po przejechaniu mety nie mogłem uwierzyć że szybciej ode mnie jechało ponad 100 osób! Udało mi się zmieścić w pierwszej połowie stawki, jestem zadowolony ale mierzyłem troszkę wyżej - jest więc plan na przyszły rok. Po dojechaniu na dół naprawdę czułem że żyję ręce mi się trzęsły, uda bolały, byłem mokry i zmęczony ale było warto - naprawdę super przeżycie! Mój zjazd trwał ponad 5 min i wiem że jest to 5 min którego nie oddałbym za nic i wiem że warto czekać na Zjazd na Krechę za Rok. Pozdrawiam wszystkich:2 punkty
-
Stawy skokowe trochę sztywne mimo rehabilitacji, więc pod piętę kapcia w bucie podkładam gąbkę z karimaty i tym samym uzyskuję w miarę dobre pochylenie do przodu. Jeżdżę, jeżdżę już 2 sezon i nie jest źle. W dniu dzisiejszym nabyłem od sympatycznego Assassina ambitne narty Fischer WC SC z tego sezonu i po południu śmignąłem jeszcze na nich kilka razy z Małego Skrzycznego. Już widzę, że te deski zmuszą mnie do poprawy techniki, ale to bardzo dobrze. Moje dotychczasowe Volkl Racetiger Racing SC to przy Fischerach WC SC delikatne niemęczące zabawki. Dzięki wszystkim za zainteresowanie.2 punkty
-
Można jak najbardziej tylko na początku trzeba się do tego przyzwyczaić i przypomnieć technikę płużną potem stopniowo można próbować z krawędziami ale ostrożnie bo ta mata nie wybacza błędów jak zakantujesz nartę za bardzo to suniesz do góry . Link jak to wygląda na tym i na żywo [YOUTUBE] [/YOUTUBE]2 punkty
-
Z jednej strony 6.5 to w zasadzie to mały nastaw jak na twoją masę, ale to jest tak, że to jest obliczone na pewną dynamikę zdarzeń. Jak się jeździ wolno (narciarz początkujący) to lepiej mieć nastawione zbyt mało - trudno nartę zgubić a przy statycznych wywrotkach powinno puścić; dla narciarza szybkiego, dynamicznego lepiej znów ustawić oczko wyżej niż wychodzi np. z tabelki - można zgubić nartę, dać się wybutować itp. i mogą się pojawić kontuzje rąk, barków itp. Po jakimś czasie każdy ma już wypracowane ile chce mieć ustawione dla danej długości nart - długości nart nie ma co prawda w tabelce ale ja to biorę pod uwagę (siła x ramię) - na dłuższych mam więcej.2 punkty
-
Jak ustalić DIN, czyli właściwie ustawić wiązania? Temat regulacji wiązań narciarskich powraca na forach internetowych niczym grypa osłabiając nas niekiedy poradami, z których wynika, iż użycie siły jest najlepszą metodą zwiększającą efektywność ich działania. Wykorzystując do diagnostyki wiązań maszyny Jetbond, czyli ultra precyzyjnej zrywarki symulującej i oceniającej ich pracę, zażegnaliśmy problem brutalnego traktowania sprzętu. Zachęcam do zapoznania się z tekstem: http://www.skionline.pl/sprzet/?co=newsy&id_txt=3490 oraz do dyskusji na forum. Jeżeli będziecie mieć pytania do autora tekstu Tomka Osuchowskiego, a zarazem osoby najbardziej zorientowanej w sprawach technicznych proszę o wypisywanie ich poniżej. Tomek obiecał udzielić wyczerpujących odpowiedz.1 punkt
-
Cześć. Właśnie po 3 i pół tygodniowym pobycie w szpitalu wróciłem do domu i mam pierwszy kontakt z Wami przez net oraz prysznicem, kibelkiem, własnym łóżkiem itd. Otóż w połowie lutego miałam bardzo powazny wypadek na nartach na jednym ze znanych stoków w Beskidach. Z pewnych względów nie chcę publicznie ujawniać danych ośrodka. Po niegroźnej wywrotce na oblodzonym w tym dniu stoku polegającej na przewróceniu się na bok - mój kierunek zsuwania się po tymże stoku był taki, że na mojej drodze pojawiła się niczym niezabezpieczona armatka śnieżna w którą zsuwając się uderzyłem. Armatka ta stała z brzegu stoku obok wyciągu. Nie była obłożona żadnymi materacami ani siatką. Trasa którą udało sie "przygotować" włascicielowi była wąska, obejmowała może 1/3 długości stoku i prowadziła wzdłuż wyciągu, który od trasy nie był niczym odgrodzony. Formalną granicą stoku były więc niezabezpieczone podpory wyciągu. Wypinanie się narciarzy z orczyka (w większości dzieci) w 1/3 dł. trasy wyciągu na stromym odcinku bez żadnego wyplaszczenia było bardzo niebezpieczne. Niestety moje obrażenia okazały się bardzo poważne. Mam złamaną rekę oraz połamane obie nogi. Złamania są skomplikowane, miałem już dwie operacje, a czeka mnie jeszcze ich kilka. Na czole tez miałem założnych kilka szwów (miałem kask) Chciałem zaznaczyć, że na nartach jeżdżę od 5 roku życia (mam 41 lat) i doszedłem do przyzwoitych umiejętności jak na amatora. Na nartach nigdy nie szarżowałem i ze względu na respekt przed szybkością preferowałem jazdę slalomową. W tym sezonie 07/08 to był mój ok. 40 dzień na stoku i może 5-6 wywrotka za cały sezon. Nikt z moich znajomych nie mógł uwierzyć, że to przdarzyło się właśnie mnie. Niestety cały mój narciarski (i nie tylko) świat runął w jednej sekundzie. Nikt nie daje mi gwarancji pełnego powrotu do zdrowia, być może zostanę w jakimś stopniu inwalidą. Czy kiedykolwiek stanę na nartach tego też nie wiem. PS. Podczas mojej akcji ratunkowej na wyciagu zdarzył sie jeszcze jeden wypadek, a mianowicie obluzowalo się mocowanie orczyka do liny ciagnącej i zsuwajace się dzieci w dół zderzyły się z tymi z tyłu. W rezultacie "połamało" się dwoje dzieci.1 punkt
-
Chłopie wyluzuj, jakiś nabuzowany jesteś Dla jasności K to nie o Tobie:rolleyes:1 punkt
-
5 marca 2011 - Zieleniec ----------------------------------------------------1 punkt
-
Jak to ten HEAD to spokojnie możesz kupić buty RC 110 . Dodam że super je się zakłada i zdejmuje nawet na mrozie , są ciepłe i bardzo ładne . Ja miałem na miarce 26,8 cm i kupiłem rozmiar 27 były idealne .1 punkt
-
Właśnie wróciłem z Myślenic, gdzie przy okazji wyjaśniłem sprawę karnetów dla dzieci. Co prawda w wywieszonych cennikach nic na ten temat nie ma, ale pani w kasie zapytana o to odpowiedziała, że dzieci do lat 6 jeżdżą za darmo "zwyczajowo". Ja ze swojej strony potwierdzam, że ten zwyczaj funkcjonuje, bo z wnukiem już drugą zimę ujeżdżamy ten stok i wnuk cały czas jeździ za darmo. A przy okazji: w Sieprawiu też "zwyczajowo" za małe dziecko nic się nie płaci jeśli jedzie z dorosłym na jednym talerzyku.1 punkt
-
a ja tak - jezeli przeczytales moj post # 13 i nadal masz taki komentarz to jestes biedna madonna, ktora sie napuszyla i koniec - nie wystarczylo ci, ze cie przeprosilem i przyznalem ze przesadzilem?? mam ci bukiet roz wyslac?? PAN jest nienaruszalski? postawilem tez pewne pytania, na ktore PAN oczywiscie nie raczyl odpowiedziec???? sorry za ten msg ,ale ja takich rzeczy tak samo nie lubie, jak moj pierwszy post byl nie na miejscu…. PS caly czas mam nadzieje ze mojego wyjasnienia Pan nie przeczytal…..ale to juz moj wrodzony optymizm1 punkt
-
Aklim,chciałbym Cię zobaczyć na tym Pilsku!Ale jak wirus zaatakował,to co mogę? Wiesz jak Mysiek grilluję... Nie że bym chciał Cię drażnić... Pozdrawiam i jak najszybciej do zdrowia wracaj!1 punkt
-
Słoneczne Pilsko cz.2 Otworzyli wyciąg na Pilsko,tylko jakby piętro niżej dojeżdża... Czyżby zieloni(w temacie) znów terroryzowali Beskidy? :eek: Nie tylko dorwę wszarza w swe ręce... Wyjeżdżamy na "samą górę" iii... jazda! Jest dobrze,nawet bardzo dobrze,mimo małej pokrywy śnieżnej.Jedzie się wyśmienicie do tego płotu na środku... Po prawej total lód,po lewej nieco lepiej,ale tylko na popczątku.Chciało by się powiedzieć:brawo eko-cośtam,dzięki Wam liczymy złamania! Nic to,jakoś sobie radzimy i od eko coś tam walimy... Po jakimś czasie namierzamy Ewę,niestety trochę późno,bo jej Mąż-laminat już zjechał na dół,bo coś buty ma źle dobrane.Udaję się choć fotkę walnąć: Tu od razu tradycyjna zgadywanka - kto jest kto?Mnie rozpoznawać nie musicie,za cząsto bywam na tych fotkach... Robimy sobie w sumie chyba ze 3 przerwy,jak to narciarze rekreacyjni.Korzystamy z miejscowych wspomagaczy i to dobra metoda... Przychodzi czas,kiedy siły Nas opuszczają,a właściwie opuszczają mnie państwo Mysiałkowie i jest mi smutno... ale dla pocieszenia dodają,że się długo gramolą... Mimo dalszej aktywnej jazdy,doganiam ich przed wyjazdem!Się zap.... Ale po drodze przeszkody,tak wyglądała trasa,kiedy zasuwałem na dół: Jeszcze warto odnotować,że jazda cały dzień bez kolejek! Za karnet całodniowy zapłaciłem,jeśli dobrze liczę,56 zł! Uwielbiam spędzać dzień z "Mysiałkami"!Pozdrówka dla Was! I tak to mniej więcej wyglądało,oby więcej takich dni!!!1 punkt
-
Hej. To na pewno nie jest twoja wina po prostu hosting nawala. Nota bene , właśnie wróciłem z Dolomitów i szykuje się kolejna relacja1 punkt
-
Dzisiaj ta technika medyczna działa niesamowicie. Carlo cierpiał na arytmię podczas intensywnych treningów i podczas stresowych sytuacji. 23 lutego przepchali mu co trzeba w sercu i okolicach i teraz już będzie startował w Kranskiej. Na razie stwierdził, że większych różnic nie odczuwa.1 punkt
-
Reprezentanci 13 krajów na listach startowych Polish Freeskiing Open 2011, który odbędzie się 28 i 29 stycznia na Harendzie. Zbliża się największa impreza freeskiingowa w tej części Europy. Listy startowe stopniowo zapełniają się nazwiskami z całej Europy. Startujący w imprezie Polacy powalczą o tytuł Mistrza Polski PZN we Freeskiingu. Na podstawie wyników Big Air stworzona zostanie niezależna klasyfikacja, a jej zwycięzca stanie na podium Mistrzostw Polski. Warto jednak pamiętać, że aby znaleźć się w rankingu należy posiadać licencję zawodnika PZN wydawaną przez Polski Związek Narciarski i Polskie Stowarzyszenie Freeskiingu. Dodatkowa nagroda czeka także na najzdolniejszych, niesponsorowanych juniorów, którzy dostaną przepustkę do finału piątej edycji The North Face Ski Challenge presented by GORE-TEX w Val Thorens we Francji. Program: Piątek 28 stycznia 2011 Eliminacje Big Air Eliminacje Rails Night Session Sobota 29 stycznia 2011 Półfinaly Big Air Finały Rails Finały Big Air After Party oficjalna zapowiedź video reklamująca zawody http://vimeo.com/17815566 http://vimeo.com/178155661 punkt
-
A ja - dziś na d...e, a w Nd. (bo nie wytrzymałem) kierunek Czantoria, Wisła - się zobaczy rano. Jak który skionlajnowiec chce się wybrać w te okolice jutro, to chętnie poznam któregoś w realu (Ja - czarny kachol z czerwonym iroqiem i nr bocznym 008 :-)). Wyjazd jutro z Mikołowa w ok. godz. 9 (2 wolne miejsca) P.S. Aklim - Ty nie obrażaj wirusa, Ty go wykop... i zdrowiej -Pozdro1 punkt
-
Andy, życzę zdrowia i cierpliwości w sądzie, trzeba wierzyć że będzie dobrze i sprawiedliwie. Sam mam problem z kolanem ale po własnym nartowaniu w tym sezonie i przymierzam się do Kliniki w Żorach ale za własną kasę , poskładali mojego kolegę i po postach w Twoim temacie jestem / weilkie dzięki za temat / przekonany że są 100% kompententni. pozdrawiam1 punkt
-
Miałem dziś okazję poznać Andy'ego-W. Przesympatyczny człowiek! Andy, serdecznie życzę Ci powrotu do 100 % sprawności i zadowolenia z nowych nart!1 punkt
-
1 punkt
-
poprzecznie-czyli w poprzek auta za ostatnim rzędem siedzeń (nie wzdłuż siedzeń) - oczywiście narty leżą poziomo na podłodze,nie pod jakimś kątem-do Ducato wchodzą narty 180 cm,więc grizzly musiałem 177 cm kupić1 punkt
-
Jan te Fischery RC4 110 mają 99 mm ale miejsca jest dosyć . dane techniczne * but wewnętrzny: FFS Performance Fit, Thermo Insole * rozmiary: 27,5 * kolory: black / yellow / silver * tęgość: Soma-Tec 99 mm * klamry/zapięcia: Aergo Shape 1 - Velcro Strap 35 mm * kanting: Single Canting, * flex indeks: 110 * kolory: black / yellow * rozmiary: 27,5 Technologie: SOMA-TEC POWER. GRIP. CONTROL MAXIMUM POWER TRANSFER ON CENTER POSITION ADJUSTABLE SPOILER ORIGINAL V-POSITION FFS PERFORMANCE FIT FORWARD LEAN ADJUST FULL THERMO FIT SENSITIVE TOEBOX CANTING SLIDER1 punkt
-
1 punkt
-
W dniu kobiet za 1 zł Przy okazji rozmowy z kolegą Nurek o maszynie treningowej zobaczyłem promocję w Ski Centrum Czarny Groń . UWAGA UWAGA !!! Zapraszamy Panie na szusowanie dn.08.03.2011 r. wszystkie karnety czasowe w cenie 1 zł ! Tutaj Link do promocji1 punkt
-
ROSSI bez przesady:) ............ a w temacie w połowie kwietnia SKI AMADE ale trzeba sprawdzać warunki i pogodę a osrodek wybrać kilka dni przed wyjazdem:)1 punkt
-
Sorki że się wtrącam bo nie siedzę w temacie (do smarowania mam serwisanta) . Czytałem ostatnio fajny artykuł na stronie Rasc.pl o konserwacji nart i tu cytuję fragment : Nie wiem czy się to przyda ale podaję Link do całego artykułu1 punkt
-
1 punkt
-
Witam kolege serdecznie miałem pisac na priva ale moze ktos tez jest zainteresowany tym osrodkiem..... Byłem tam kilka razy zawsze jak mam kogos do nauki, masz tam wszystko osla łaczka łagodny stok a nawet kawałek do bardziej ambitnej jazdy. Najwieksza zaleta to zazwyczaj luzno na stoku bo generalnie wszyscy pędza do Janskich ,Spindla ,Peca i innych wiekszych osrodków.Kwatery w rozsadnej cenie a i do granicy kawałek. Jeszcze raz pozdro i miłej zabawy do zobaczyska na stoku....1 punkt
-
Ta różnica w cenie jest chyba niewielka . Narty Alias 74 to bardzo dobra narta do nauki podstaw narciarstwa i dalszego rozwoju . Osobiście odradzam kupowania nart na wyrost . Wklejam film z opisem technicznym nart Alians. [YOUTUBE] [/YOUTUBE]1 punkt
-
zaczęło sie od tego że na jednym stoku jej i jeszcze jednemu brzdącowi normalnie kasowałem karnet przy bramkach i wyszedł do mnie gość z obsługi i powiedział że mogą jeździć za darmo i tak zacząłem to praktykować na innych stokach i wcale nie przeciskam dziecka na siłe przez kołowrotki (przechodzi ze mną) i jak do tej pory nikt się jeszcze nie przyczepił.1 punkt
-
1 punkt
-
no przecież zanaczyłem,że w Europie super:DAle to Ameryka dała prawdziwy trend zjazdu pozatrasowego,to Oni szukają dalszych tras w Europie.W Ameryce Pólnocnej dominuje taki trend od wielu lat,a w Europie na masową skalę od niedawna;)-jest inaczej? :eek:1 punkt
-
Nie będę nic pisał, chciałem wstawić tylko kilka fotek Mogą się chwilę ładować bo chciałem je wrzucić w lepszej jakości.1 punkt
-
Nienarciarska wyprawa,cz.2. Wstajemy wcześniej,bo już ok 7-ej rano.Jest dość ładnie i ciepło,śnieg topnieje.Za oknem dostrzegam ratrak,który jednak nie został odpalony: Obracam się w drugą stronę,a tam kolejny - mają trochu sprzętu! Zaopatrujemy się w sklepiku i ponownie ruszamy na Klimczok i dalej do Szczyrku.Tutaj śniegu dość do jazdy,ale nikt stoku nie wyrównał: Ruszamy dalej.Po drodze najbardziej uderza jak bardzo przerzedzone są lasy - katastrofa!Ale jakie trasy by porobił: Trochę przytłaczające te widoki... Śniegu jak na luty też bardzo mało,z resztą wszystko widać na zdjęciu.Jedynie na samym Klimczoku jest go może z pół metra. W Szczyrku trafiamy na wypożyczalnie skuterów,taka przyjemność kosztuję... kosztuję naprawdę sporo!A dokładnie 3 stówy za godzinę!!! Na koniec poszliśmy do jakiejś karczmy w Szczyrku.Pytamy czy można płacić kartą?Owszem,ale powyżej 5 dych!Nic to,opuszczamy ten lokal i idziemy do innego...1 punkt
-
Astma Bjoergen od podszewki - relacja Polaka z Norwegii. Polecam: "Mieszkam i pracuję w Norwegii jako inżynier, znam kulturę i język. Często rozmawiam z ludźmi i czytam ich prasę. Oto jak wygląda sprawa astmy Marit od podszewki: Marit jest prawdopodobnie jedynym zawodowym sportowcem który uzyskał zezwolenie FIS na używanie środków z grupy S3-Beta2 w stężeniu większym niż przewiduje WADA (1600mikrogram na dobę). Wyjaśniam na czym to polega: jeśli masz astmę możesz używać doraźnie salbutamolu ale w dawkach nie przekraczających powyższej wartości. Astma Bjoergen pogłębiła się przed IO i powyższe rozwiązanie nie przynosiło zadowalających rezultatów, więc uzyskała zezwolenie na używanie środka który od salbutamolu różni się jedynie znacznie wyzszym stężeniem agonistu S3-Beta2. Oznacza to że Marit nie dotyczy wspomniana granica 1600ug na dobę a zażywana ilosć agonistów jest w regulaminie WADA określona jednoznacznie jako DOPING. Dużo większe ilości tego samego środka (w postaci tabletek były stosowane do.. dopingu koni wyścigowych!) Na mecie biegu nawet cyborg Northug pada z wywalonym jęzorem na śnieg. Mymczasem Marit spokojnie odpina narty i z uśmiechem na ustach udziela wywiadów: "Jaa, det var utrolig morro..". Marit jest kompletnie poza zasięgiem i wiedzą to wszyscy z zawodniczkami włącznie. W czwartek jako jedyna startująca wygrała niekwestionowanie wszystkie swoje heaty! Follis w wywiadzie dla norweskiej TV oficjalnie poddała się w walce z Bjoergen. Tymczasem Norwegowie mają klapki na oczach. U nich panuje powszechne nacjonalistyczne zrozumienie sportu: Norwegia jest najlepsza na świecie we wszystkim, jeśli przegrywa to ktoś musiał brać doping." Argumenty Kowalczyk tylko ich rozśmieszają, "przecież ta polakkdama sama była zdyskwalifikowana w 2005r", i w ogóle nie umie przegrywać "daarlig taper". 2 dni temu temat podjęła Majdic i też została potraktowana jako "zazdrosna, z męskimi genami", "kompletnie nie mająca pojęcia o czym mówi". Generalnie jakakolwiek próba dyskusji jest przegrana na starcie jak z motyką na księżyc. Na czele stoi pan Stokke lekarz reprezentacji oraz pan dyrektor narciarstwa biegowego pan Skinstad, którzy zgodnym chórkiem zapewniają że lekarstwa Bjoergen nie pomogłyby nikomu zdrowemu, BA nawet Bjoergen przy ich pomocy nigdy nie będzie tak dobra jak gdyby była zdrowa. Ci którzy krytykują Bjoergen to "wredziole bez serca.. przeciez ona jest taaaka chora!" Jakiekolwiek słowa krytyki ich zdaniem wynikają z "niewiedzy na ten temat". W ten sposób sprawa jest zamiatana pod dywan a naiwne narcyzystyczne społeczeństwo norweskie stoi za tą teorią murem, mimo że kłóci się ona ze logiką i przeczy zapisom WADA. Niedawno na norweskim forum napisałem podobny tekst obnażający niekonsekwencję i brak logiki działaczy. Jakiś "dobrze poinformowany" norweg napisał że: "Powodem dla którego istnieje ograniczenie ilości nawet dla astmatyków, jest fakt że większe ilości mogą uszkodzić serce i WADA po prostu dba o zdrowie i bezpieczeństwo zawodników." No i gadaj tu z takimi.."1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Oj , bardzo spóźniona relacja. Niestety zaraz po powrocie zaczęła się szkoła – małe urwanie głowy. A teraz siedzę w domu od tygodnia , niestety grypa złapała krążą pogłoski o AH1N1 no niestety. Ale to nie o tym miałem zamiar pisać. Od sierpnia zeszłego roku , zamówiony już był po raz kolejny pokoik w hoteliku w Stefansdorfie (1km od dolnej stacji Reischach). W czasie przygotowań do wyjazdu , zakupiłem także nowe narty : ) Progressory 9 , które bardzo sobie chwalę. Termin wyjazdu to 22-29.01. Wyjazd około 3 w nocy. Droga bardzo przyjemna , Czechy (na szczęście) udało się szybko przejechać : D . Standardowo przynajmniej dla mnie droga w kierunku na Mikulov , Wiedeń , Graz , Klagenfurt , Lienz , Sillian no i Kronplatz. Śniadanio-obiad planowaliśmy zjeść na „Packu” 30km za Grazem. Było to spowodowane tym , że we Włoszech panuje popołudniu „Siesta” a coś ciepłego warto przed kolacją zjeść : ). Droga szybko mijała , aż tu w Sillian złapaliśmy mandat. O 11km/h przekroczona prędkość – 25 ojro. Dotarliśmy na miejsce po 14 , mając jeszcze 5 godzin wolnego do obiadokolacji kupiliśmy karnet 6-dniowy Dolomiti Superski. Nasz plan miał wyglądać tak 1 Dzień – Kronplatz 2 Dzień – Sellaronda 3 Dzień – Alta Badia 4 Dzień – Kronplatz 5 Dzień – Alta Badia 6 Dzień – Kronplatz Pogoda zapowiadała się ładna i taka też była 6 dni Słoneczka , raz tylko albo dwa rano było pochmurnie. Cały tydzień trzymał mrozik w pierwszych dniach nawet większy bo ok. -10!!!. Przy dużej wilgotności palce zaczęły niemiłosiernie boleć , wiec powoli zastanawiam się nad nowymi rękawicami, ale trzeba zacząć zbierać fundusze. W ciągu tych 6 dni przy rodzinnej jeździe zrobiliśmy ok. 290-300km. Myślę , że gdyby nie czas na dojazd do Corvary czy La Villi , spokojnie można byłoby tą ilość poprawić. Ale ja jeżdżę dla przyjemności , nie na rekordy : ) Więc pierwszy dzień to Kronplatz. Trzeba było odwiedzić stare śmieci : ) m.in. dwie czarne w kierunku na Bruneck. Oczywiście z rana , po południe dosłownie bałbym się tam jeździć w tych tłumach . Trasy bardzo dobrze przygotowane , było twardo i często musiałem docisnąć nartę. Ale nie sprawiało to żadnego problemu przy tak pięknej pogodzie. Później zdecydowaliśmy , że wybierzemy się w kierunku San Vigil. Wjazd Piz De Plaies. Kilka zjazdów i zdecydowaliśmy , że wrócimy na „pączek” tam już do popołudnia męczyliśmy śnieg na mojej ulubionej trasie „Sonne” z nr. 10. Dzień minął bardzo szybko i aż szkoda było wracać. Nie mogłem się także doczekać kolejnego dnia. Wyjechaliśmy ok. 8:40 w kierunku Corvary. Auto tak jak chcieliśmy zaparkowaliśmy przy wyciągu Sodlissa. Bardzo polecam ten parking , bardzo mało używany. Ubieramy narty i zjeżdżamy prosto pod krzesełka. Gdy wracamy z nart , jedziemy wyra traktowaną ścieżką wzdłuż kilku drzewek i jesteśmy przy naszym aucie. Ruszyliśmy w Sellarondę , która bardzo lubię z racji tego , że nie często mogę widzieć tyle widoków. Udało mi się zaliczyć Saslonga , na którego tak bardzo czekałem. Po przejechaniu całej , zostały nam dwie godzinki. Więc zaczęliśmy męczy trasy w Colfosco. Bardzo przypadła mi do gustu czerwona z krzesełek. Kompletny brak ludzi na wyciągu jak i na trasie. A trasa sama w sobie piękna i świetnie przygotowana jakby dopiero był ranek a nie godzina 15. Wymęczeni , ruszyliśmy w kierunku domu. Na 3 dzień była zaplanowana Alta Badia , więc tam też się wybraliśmy. Auto zostawione w Pedraces. Ruszyliśmy pod krzesełka , wjazd , zjazd , wjazd , zjazd. I już jesteśmy pod Piz La Ila , gdzie pokazała się kolejka , nie duża bo maksymalnie 5-7minut stania , ale dla mnie to był szok bo nigdy nie widziałem tam kolejki , a byłem w różnych terminach. Po zjechaniu treningowej trasy puchary świata Bamby (16b) zdecydowaliśmy się na Gran Risę. Oczekiwałem czegoś więcej od tej trasy. Była owszem strona , ciekawa i wymagała umiejętności. Ale całą przyjemność z jazdy zabrała mi ogromna ilość ludzi na tej trasie , gdzie niestety większość była początkująca. Bardzo lubię Alta Badię chyba nawet bardziej niż Kronplatz : ) z racji ogromnej ilości tras połączonych ze sobą , pięknych widoków i co najważniejsze bardzo małej ilości gondolek ( w tym dniu zaliczyłem tylko dwie) , co bardzo mnie cieszy bo nie lubię często ściągać nart. Pod koniec dnia , zjechaliśmy widokową trasą do La Villi przy dolnej stacji wyciągu Bamby. Potem tylko wjechać na przeciwległy szczyt i zjechać pod parking no i do domu. Czwarty dzień to spokojna jazda na Kronplatzu zwiedziliśmy Olang gdzie nie jeździłem już bardzo dawno. Dłuższą część dnia spędziliśmy też na Trasach z nr. 2/3 . Niestety bardzo mocno wiało w ten dzień i wymarzliśmy , ale coś za coś. Świeciło bardzo piękne słońce i kolejny dzień mogliśmy zaliczyć do udanych. Piąty dzień , już niestety ostatni to było rzucenie się w kierunku na Arabbę. Auto tak jak ostatnio zostawione w Pedraces. Początek taki sam. Już na stokach udaliśmy się w kierunku na Pralongię 2 , z której zjechaliśmy wzdłuż talerzyka do wyciągu , który kiedyś nazywał się Masarei teraz chyba tak samo , gdzie spędziliśmy praktycznie cały dzień. Nowa 6-osobowa kanapa , wywiozła nas na górkę nieco wyżej niż Pralongia 2 i mieliśmy okazję zjeżdżać bardzo długo i słoneczną trasą „Sole” zaliczyliśmy tam chyba 6-7 zjazdów. W tym chyba 2 bez przystanku. Trasa długa bo ponad 2,5km , a jednak kondycja dała radę chociaż rodzina nie ma zbyt wiele czasu na sport poza nartami. Przy okazji trenowało na tej trasie wojsko : ) z panem instruktorem. Później wjazd na Vizza , Cherz , tam kilka zjazdów no i czas nieubłaganie mijał a przed nami jeszcze troszkę km zostało by dotrzeć na parking. Więc zaczęliśmy wracać. Okazało się , że zjechaliśmy do Pedraces , w momencie gdy już tamten wyciąg był wyłączony (uff pomyślałem : D) . Z wypiekami na twarzy po raz kolejny udaliśmy się w kierunku domu. Ostatni dzień to spokojna już jazda Pojechaliśmy trasami pod wyciąg Alpen , który był zaniedbywany przez dłuższy okres. Potem kilka zjazdów Marchnerem , koniec dnia na Sonne. Nikt nie chciał się połamać na koniec : ) W sobotę wczesnym rankiem wyjechaliśmy. Było dosyć ciemno , po przekroczeniu granicy już w Sillian zaczęło się rozjaśniać. Znowu lekkie śniadanko na Packu : ) tym razem bardzo dobra jajecznica za bodajże 5 euro. I duża! Co najważniejsze. Przyjemnie się jechało , do momentu dojeżdżania pod Wiedeń. Gdzie jak się okazało zrobił się korek przez wypadek. Czarny myśli już miałem w głowie. Radio austriackie podało , że nie wiadomo kiedy służbom uda się usunąć samochód. Jak się okazało staliśmy 20min tylko. Jakaś skoda wjechała w barierkę. Dla mnie to było nieco dziwne bo jak auto , które było na poboczu mogło zakorkować 3 pasy na autobahnie ?! Po minięciu Wiednia , stanęliśmy przy Mcdonaldzie już na drodze prowadzącej do Mikulova. 60-70% samochodów to byli właśnie Polacy : ) . Okazało się , że darmowe wifi nie działa , przynajmniej McChicken smakował jak zawsze . Największą niespodzianką okazało się to , że pierwszy raz w życiu gdy jadę na narty udało nam się minąć Czechy gdy na dworze było jeszcze jasno. Zawsze słońce zachodziło już w Mikulovie a tym razem jak się okazało później było to dopiero 10km przed Cieszynem.Niestety za Brnem pokazały się bardzo mocne mgły i była to jazda w okropnym mleku. Później już spokojna droga do Bytomia. Po raz kolejny mogę polecić Kronplatz wszystkim rodzinom z dziećmi , chociaż wrażeń dla nie-rodzin też tu nie brakuje . Warto wybrać się oczywiście w pobliską Alta Badię lub Val Gardenę. A już za niecałe 13 dni znowu wybieram się w ten region. Tym razem już 9 raz. // zdjęcia utknęły w galerii jak już będą dostępne podam linki1 punkt
-
1 punkt







