Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 18.02.2013 w Odpowiedzi
-
Nie ma to jak na Pilsku Dzisiejszy dzionek spędziłem na Pilsku. Pod kasą jesteśmy 8:02 (cholera, spóźniliśmy się ). Pani kasuje nas na 55+10zł kaucji i ruszamy na górę. Najpierw wyjeżdżamy na Buczynkę. Mieliśmy prosto jechać na górę, ale tak przygotowana jedynka po prostu mega kusiła. Cud, miód i orzeszki, ale zjeżdżamy tylko raz i głód górnych partii Pilska musiał zostać szybko zaspokojony. Po walce z cudownymi talerzykami docieramy na Szczawiny. Chmurki są, ale niewiele, widoczność ok. Działa tylko jeden orczyk, bo na drugim trwa "przeklepywanie" orczyków. Tzn. pan odkręca orczyk, bierze młotek i przesuwa go o ~1 metr i ponownie go przykręca :stupid: Docieramy na Miziową i zjeżdżamy na Szczawiny. Tutaj również wszystko idealnie przygotowane. Później pojawił się lód, ale to standard na tej trasie. Na górze jest idealnie, chociaż na samym szczycie prawie nic nie widać, ale to tylko na odcinku 100m. Na Kopcu działał tylko talerzyk nie wiem dlaczego, a na owym Czesław nas okrzyczał, że na wyciągu jeździć nie umiemy :sorrow: Na górze ziiimno, ale ciągła konieczność drałowania pod łorcyki skutecznie rozgrzewa... Zasoby pozatrasowe są ogromne i śniegu sporo, ale wszystko zjeżdżone, a nie chciało nam się zapuszczać daleko od tras. Czarna poszerzona, ale nie skończona, na ściance dalej są kopy nie wyrównanej ziemi. Dół jest już wyrównany. Ludzi około 10 przybyło, więc na Szczawinach Stefan odpuścił klepanie orcyka i odlalił drugie wozidło. Ernest się postarał. Dzisiaj na Pilsku było równo, twardo, szybko, szybko i jeszcze szybciej, sytuację wspomagała temperatura -2 stopnie na Solisku. Popełniliśmy mały błąd nie zostając rano na godzinkę na - nie będę owijał w bawełnę - epicko przygotowanej Buczynce , później nie było już tak idealnie kiedy zjechaliśmy pod koniec, ale ciągle była to mocna 4. Taśmociągu nie widziałem, bo unikam kolejki na Szczawiny, bo schodzę z niej jako kostka lodu. Ja zmian w tym roku istotnych nie widzę. Czarna nie czynna, taśmociąg niebezpieczny, tylko Buczynka jakoś lepiej przygotowana (właściwie to wszystkie trasy jakoś takie dziwnie równe :biggrin:). Chyba nowe są też czytniki karnetów, ale to zwykły zbliżeniowy badziew. Nie mogli na gotowo zamontować kart bezstykowych typu Ski Data? Zdjęć nie mam bo ZNOWU zgubiłem kabel... Podsumowując. Dopóki mróz trzyma to na Pilsko trzeba jechać. 5/5 za dzisiejszy całokształt.13 punktów
-
Już kolega Figo pisał o tłoku w ośrodkach narciarskich. Ja dołożę parę słów o rejonie Krynicy. Właśnie wróciłem z 4 dniowego pobytu w Krynicy gdzie zaliczyłem; 1x Jaworzyną, 1x Dwie Doliny, 2x Słotwiny Azoty. Będąc poprzednio, znaczy w tym roku, w pierwszym tygodniu ferii ( 5 województw), oraz w czasie osławionych ferii Warszawy, nie spodziewałem się specjalnego natłoku na stokach. Ale się myliłem! Śląskie, lubelskie, łódzkie i podkarpackie dały niezłego czadu. Ludzi było sporo! No,może poza niedzielą(!!!) 17.02.2013, kiedy to jedni chyba już wyjechali, a drudzy jeszcze nie dojechali. Ale do rzeczy, wszędzie ok.godz. 11 zaczynały się kolejki. No cóż, zwykła sprawa, ale.... W kolejkach "goryle", czyli tacy z opuszczonymi rękami bez kijków, i inni, których poziom umiejętności powinien dopuszczać ich do poruszania się wyłącznie po terenach szkółek narciarskich. Nagminne jest deptanie nart, przewracanie się, gramolenie do bramek, gramolenie przy orczykach, czy zajmowanie niepełnej ilości miejsc na kanapie. To powoduje, że kolejki jeszcze bardzo się wydłużają. W Szczawniku widziałem grupę rodzinną ok 8 osób blokującą wyciąg, bo 2 osoby spośród tej grupy, nie umiały poruszać się na orczyku!!! Że nie wspomnę o braku umiejętności obsługi przy skorzystaniu z wyciagu, np. włażenie na czerwonym świetle czy ruszanie nogą włącznika. Na zwróconą uwagę, że lepiej udać się do szkółki narciarskiej, usłyszałem "a gdzie się panu tak śpieszy?" Kurcze, kupiłem czasowy karnet za 75 zł a on mnie, narciarza, pyta gdzie się śpieszę! Nie myśli chyba że do baru!:smile: Druga sprawa, zachowanie na stoku. W niektórych przypadkach woła o pomstę do nieba! Widziałem np grupę 4 snowbordzistów siedzących na środku stoku. Zaproponowałem im żeby siedli sobie np. na drodze, najlepiej za wzniesieniem! Będzie bardziej hardkorowo! O brawurze przy minimalnych umiejętnościach już nie wspomnę. Ceny. Tu napiszę tylko, niech to szlag trafi! A nie, dołożę... W Wierchomli jest 5 wyciągów ( krzesło i 4 orczyki). W sobotę zamknieto część stoku i jeden wyciąg, czyli 20%. Zorganizowano tam jakieś zawody czy imprezę. Nie interesuje mnie ile stacja za to wzięła kasy, ale jeśli ograniczyła mi dostęp do oferowanych terenów narciarskich, to w zwiazku z tym powinna obnizyć w tym dniu cenę karnetu! Wyobrażcie sobie, że jedziecie do hotelu z basenem w cenie pobytu, a tu w dniu pobytu basen zamkniety, bo jest jakaś impreza. Takie praktyki to zwykłe oszustwo i naciaganie klienta! Po prostu bezczelność i chamstwo "managerów" zarządzających Wierchomlą! I nie zmienię tu zdania, choćby nie wiem ilu "ekonomistów" łamaną polszczyzną przekonywało mnie, że nie znam się na biznesie! I na koniec. Ufff, jeszcze tydzień i zakończą się ferie. Na stokach zapanuje spokój, pojawia się narciarze którzy, umieją się zachować ( w ogromnej wiekszości) i nie zadają głupich pytań. No, jeszcze tylko tydzień trzeba odczekać, a Janek 57 niech nie pisze, że coś w pogodzie się zmieni na gorsze! :smile: Z narciarskim pozdrowieniem...9 punktów
-
Mariusz,to nie są działa,tylko silniki odrzutowe,żeby Ernest szybciej zap... :wink: Figo,najłatwiej odpowiedzieć tak:"jak się nie ma co się lubi,to się lubi co się ma". Wiem,że te nasze stoki trudno porównywać do tych alpejskich,ale to nie znaczy,że jest jakaś tragedia.Raz są lepiej przygotowane,raz gorzej (pomijam SzCyrk) ,ja tam zazwyczaj się najeżdżę i jakby nie porównywać,za dużo mniejsze pieniądze niż w Alpach.Często nawet za mniejsze niż myślisz lub tu czytasz,wszystkiego na forum nie piszę. :wink: Pewnie Ty też... :wink: Gdyby istniała taka możliwość,żeby bywać w Alpach choćby co 2 tygodnie na parę dni,może zrezygnowałbym z naszych miejscowych stoków,ale to raczej mało realne na dzień dzisiejszy.Mi nie wystarczy jeden tygodniowy wyjazd na rok,nawet dwa takie wyjazdy... A w tym roku pewnie nigdzie nie pojadę,bo zainwestowałem w dom i muszę tu być non stop na miejscu,również każdy większy grosz idzie na jego wykończenie. Figo,popatrz też co piszą (bądź pisali) nasi forumowicze z pomorza,którzy chcieli by mieć nawet taki niedoskonały SzCyrk koło siebie.Jak się jest uzależnionym,to wystarczy byle wyciąg i trasa,nawet nie przygotowana,żeby czerpać radość z jazdy.Teraz nawet freeride staje się modny... W moim przypadku jest jeszcze jeden wątek.Na nartach zacząłem jeździć w wieku 27 lat (jeśli dobrze liczę),to co najmniej o 20 za późno i trzeba to nadrobić,choćby w warunkach jakie wtedy panowały... :stupid: Jest i to baaardzo dużo!Na stokach normalnie masakra i tylko w Śląskie ferie tak jest.Ale też spora część przyjeżdżających to ludzie,którzy nie mają za wiele grosza i kupują np. po 5 wyjazdów i kończą nartowanie.Takich ludzi widuję całkiem sporo,jakiś czas temu widziałem dziewczynę na Żarze,która kupiła 2 wyjazdy,bo na więcej nie miała kasy.Oni nie wybrzydzają,cieszą się,że mogą choć parę razy skorzystać z wyciągu i śmignąc w dół po prawdziwej trasie.Jak wybierzesz się w sezonie na Szyndzielnię,przy tym małym orczyku,zarówno na Szyndzielni jak i Klimczoku,spotkasz wielu emerytów na ołówkach,którzy kupują po 10 wyjazdów i mają pełną radość z jazdy.Są i tacy co sami podchodzą boczkiem trasy i tak się z tego cieszą! Wspomnę jeszcze o czymś.Według mnie Beskidy to idealne miejsce na skitury (jak jest odpowiednio dużo śniegu) i nie przypadkiem kupiłem szerokie i bardzo lekkie narty.Powoli kompletuję sprzęt i być może w przyszłym roku najwięcej dni spędzę właśnie tak. PS.Odnośnie sugestii Sławka... :wink: niestety nikt nie chce płacić... :sorrow: Czas dać sobie spokój z pisaniem relacji. :tongue:7 punktów
-
Coś na ten temat mógłbym napisać, powiedzieć... To napiszę. Oczywiście alpejskie trasy, ośrodki, to raj dla narciarzy, dla nas zapaleńców. Ale... No właśnie - jest jedno ale...pewnie nawet kilka. Jeśli się Kocha narciarstwo i narty są mega pasją - to zadam pytanie: Lepiej siedzieć w fotelu, w bamboszach i być strikte forumowym, wirtualnym narciarzem? Czy może lepiej stanąć na górce...małej dużej i zaczerpnąć pełną piersią powietrze w płuca, odbić się kijami mocno i pomknąć w dół? Odpowiem: Każdy Kocha narty na swój szczególny sposób. I nikomu nic do tego, jak postrzega tą pasję. Moje podejście, dla stałych bywalców forum jest mam nadzieję jednoznaczne. Bambosze to ja zakładam...ale po treningu :happy: Maćku, Ty mnie znasz osobiście, to wiesz jakie mam podejście... Jestem pewien, że pomimo istnienia narciarskiego Raju - jakim niewątpliwie są Alpy (odliczam już dni do swojego wyjazdu do Sansicario)...to nadal będę dziękował Bogu, za mój "świętokrzysko-lubelski" raj i mnogość Ośrodków w niedalekim pobliżu własnego domu. Nawet jak jest krótko, drogo, źle... Takie mam podejście, choć często i ja narzekam i psioczę... Ale jak mi jest totalnie źle - to wymyślam zawsze jakąś alternatywę. Szukam dobrego rozwiązania z mojego narciarskiego punktu widzenia - tu na pewno jesteśmy Johnny bardzo podobni. Drugie i trzecie ale... Kasa - nie każdego stać na kilka wypadów w Sezonie do Włoch, Austrii, Francji, czy Szwajcarii. Czas - ilość urlopu, czasu wolnego jaki możemy poświęcić naszej pasji. Ponieważ to wątek o warunkach narciarskich, słowo o nich. W Centralnej Polsce cały dzień dzisiaj mrozi. Śnieg pokrywa twarda warstwa lodu, która z całą pewnością powoduje to, że na tutejszych stokach jest dzisiaj szybko i bardzo twardo. Zapraszam wszystkich w moje strony. Chętnie pobawię się w rolę przewodnika :happy: Pozdrawiam marboru6 punktów
-
Chopok - pozczątkiDzisiaj pierwszy raz w życiu byłem na Chopoku. Jest na 7 osobowa grupa samych facetów w tym nasze dzieciaki.Śpimy w przyzwoitym hoteliku 7 km poniżej ośrodka. Koledzy postanowili wzorem wypadów austriackich, że udamy się na narty skibusem. Niestety ten skiautobus co nadjechał o godz. 9.40 zamigał tylko światłami i wcale nawet się nie zatrzymał. Nie zastanawiając się długo daliśmy we dwóch z buta narciarskiego do hotelu (150m) i wróciliśmy po chwili samochodami po resztę ekipy. Po kilku minutach byliśmy na parkingu nr 4 (licząc od góry), jakieś 2 km poniżej wyciągów. Wyżej juz nie puszczali. Jka sie okazało nie był to żaden problem bo ski-autobusy jeżdżące między parkingiem a wyciągami jeżdżą co 10-15 minut i spokojnie w miarę wygodnie można podjechać.W kasie staliśmy jakieś 15 minut. Zakupiliśmy 6 dniowe skipasy z 30% zniżką przyznawaną za noclegi. Aby otrzymać zniżkę na skipasy i inne usługi ważną do końca października trzeba kupić tzw. Liptov Card za 3 Euro za szt. Skipasy kosztowały za dorosłego 139, za juniora 111, za dziecko 97 Euro.Na początku nieco nas przeraziła kolejka do 8 osobowej gondoli, ale jak się okazało staliśmy nie więcej jak 10 min. Jechalismy nia 2 razy Zapoznając się z trasami, śniegiem, atmosferą i wypytując rodaków co i jak na Chopoku. Oceniam, że naszych obywateli jest w ośrodku ok 50% z wszystkich narciarzy. Reszta to Słowacy, Czesi, Rosjanie, Ukraińcy, Węgrzy, Rumuni, Hiszpanie, Duńczycy, Litwini, Łotysze i Estończycy itd. Taka Mekka narciarska wschodniej i środkowej Europy.Dobra teraz kilka słów o nartach. Temp. na dole na lekkim minusie i pochmurno. Im wyżej to pojawiała się zimna, surowa mgła która błyskawicznie jakieś 300-400 m przed szczytem gwałtownie ustępowała błękitnemu niebu i tak było do końca dnia. U góry było po prostu bajecznie. Zero wiatru, ale za to masa ludzi.Trasy przygotowane dobrze z minimalną i ilością lodu (gdzieniegdzie). Niestety niektóre trasy z racji ilości ludzi szybko się pokrywały muldami.Dzisiaj cały dzień jeździliśmy po południowej stronie w pełnym słońcu w górnych partiach, potem we mgle w środkowych, a na dole bez słońca, ale w bardzo dobrej widoczności. Do wyciągów stało się max do 5 min lub dużo krócej. Ludzi po południowej stronie znacznie mniej (może dlatego, że trudniejsze nieco trasy) i dlatego tutaj stoki do końca dnia były w przyzwoitym stanie.Na końcu blisko zachodu słońca delektowaliśmy się widokami ze szczytu i kilkukilometrowy zjazd prosto na parking nr 4.Wieczorem pyszny pstrąg w Liptovskiej Izbie na rynku w Mikulaszu.Dzień bardzo udany.Czy Wam też się wydaje, że Zlaty Bażant lany ma więcej goryczki niż ten z butelki :biggrin: ?Drogi na Słowacji to jakaś masakra to już u nas jest mnie dziur.Na przystanku4 punkty
-
Odwiedziłem dzisiaj z córką Złoty Groń w Istebnej.......ale głupi pomysł:No, Istebna mocno inwestuje, ostatnio zainwestowali w malowniczy płot, a teraz w lodowiec, tak mają swój własny lodowiec, cały stok pokryty jest płatem lodu w jednym kawałku na tym rozsypany jest cukier, no i w to powtykanych(bo trudno to jazdą nazwać) jest milion narciarzy: Przyznam szczerze że gdybym tam z dzieckiem nie był to po jednym zjeździe odpiął bym narty i do domu, byle szybko i najkrótszą drogą:tongue:, a że byłem z dzieckiem musiałem dać dobry przykład i udawać że jest fanie:biggrin:, co chwile spoglądając na zegarek i modląc się żeby już była 16, bo wtedy się kończył karnet:tongue:.Nawet jeszcze rozumiem tych co przyjechali na śląskich blachach, ale tych co mają blaszki z odległej od Istebnej części kraju to nie rozumiem w ogóle, tak czy siak, czy z bliska przyjechał, czy z daleka, to niech mi nie mówi że na nartach pojeździł, bo to nie ma nic wspólnego z jazdą na nartach:rolleyes::.Nie wiem o co chodzi z tym lodowcem, przecież nie było odwilży, z czego się to bierze, jakoś w tym "lepszym świecie" jeździłem w różnych warunkach, było nieraz twardo, miękko, zdarzało się że na południe wszystko pływało, ale na rano zawsze był stół, wylizane trasy jak ..... w noc poślubną, a tu się nie da:mad::, pewnie chodzi o 20 l ON co by ratrak spalił. No i jeszcze te pytania córki(lat 11)Po co to tu jest, nie było tego(pokazuje na płot)Mówię do niej... no i co ja Ci mam dziecko powiedzieć, ktoś ogrodził sobie pole, bo stwierdził ze to jego...córka: .... hhhhhh... to jakaś głupota...Pojechaliśmy w dół....Jedziemy krzesłem w górę, a córka mówi: co za idiota, a co no właściwie tam na na tym polu że to ogrodził....No to mówię jej że może ropę, a ona na to: no ale to teraz w zimie!!:biggrin:4 punkty
-
Narciarz rzucony na Szańce Karnet z Ochodzitej sprzedałem za dwie dychy,więc postanowiłem je wykorzystać gdzie indziej... Tuż po wyjeździe z tegoż ośrodka,zauważam taką reklamę: Parking mikro,ale nie jest w full wypełniony,więc warto zaryzykować.Widok przypomina mi takie stoki sprzed lat... :wink: Ruszam w stronę czegoś co wygląda na kasę,ale jak się okazuję nią nie jest.Przynajmniej mogę zapoznać się z cenami i parametrami wyciągu: Żeby kupić karnet,muszę zjechać na dół.Trasa jest zadziwiająco szeroka,taki Dębowiec ma co najmniej dwa razy węższą przy o wiele większej przepustowości wyciągu.Analogia nie przypadkowa,bo trasa jest podobna,ale krótsza o to bezsensowe wypłaszczenie.Ludzi mało,do wyciągu kolejek brak!A sam wyciąg przypomina mi ten z Sichelnego,gdzie ten pałąk jest dłuższy i nie trzeba go wsadzać między nogi,żeby się nie męczyć: Stok niby wyratrakowany,ale trudno wpaść w zachwyt.Niby równo,jest nawet sztruks: Ale podobnie jak na Ochodzitej na stoku wala się sporo grudek lodu.Jest równo,bez muld,ale jakoś tak miękko. Nie popadam w zachwyt,choćby dlatego,że obsługa nie zawsze czeka,żeby podać orczyk.Mi to nie przeszkadza,w Kaprun też nie zawsze podawali... :wink: Ale widzę tu jeszcze mentalność z dawnych lat.Nawet mikro bar mi to przypomina: Ławeczki fajnie ustawione,ale trza by ognisko rozpalić,żeby klimat zrobić!Fuj Fuja pomijam... Mimo to właśnie tutaj najeździłem się mocno,nogi bolą,więc nie narzekam.Dobrze,że jeszcze istnieją miejsca,które są zapomniane,nikt ich nie odwiedza,bo można w spokoju bez tłoku pośmigać.Podobno dziś na Złotym Groniu już o 10 do samej kasy kolejka była na 20 min. stania... :eek: :stupid: To nie dla mnie! :4 punkty
-
Temat tańszego tankowania w drodze w Alpy przewija się na forum od czasu do czasu. Zakładam stały wątek zwiazany z oszczędzaniem pieniędzy na paliwie. Sam często jadąc w Alpy tankowałem na stacjach przy autostradzie płacą duuużo za litr paliwa. Mam jednak stacje, na których można duuużo zaoszczędzić i nie stracić wiele czasu na zjazd z autostrady. Ostatnio jadąc do Włoch tankowałem w Kufstein (zjazd Kifstein Sud). Dojazd do stacji zajmuje ok 2-3 min, a oszczędność... Cena ropy niższa od ceny 'na autostradzie" o 0,20 Euro (1,395 Euro/litr). Jako, że mój zbiornik to prawie 100 litrów w kieszeni zostało mi 20 Euro. Wracając też tankowałem na tego typu stacji i w sumie zaoszczędziłem ok 36 Euro. Gdybym porównał to do cen we Włoszech ok (1,75 Euro/litr) oszczędności byłyby jeszcze większe! Moim zdaniem warto! Tu możecie wyszukać tanie stacje w Austrii3 punkty
-
3 punkty
-
Puławy Kiczera W ramach weekendu na podkarpaciu postanowiliśmy wyskoczyć na Kiczerę w niedzielny ranek. 8.30 meldujemy się na parkingu pod stokiem, ale okazuje się, że stanęliśmy za blisko kościoła i ministrant prosi nas o przestawienie auta. Jedziemy kawałek dalej i parkujemy na pochyłym lodowisku zwanym parkingiem. Ogólnie cały dojazd do stacji, to jakieś 10 km w średnio ciężkich warunkach, dosyć dziurawa droga z mocno oblodzonymi fragmentami. Nie wiem co tam się dzieje jak dosypie śniegu, ale może być ciężko : Ubieramy buty, krótka rozgrzewka, kupujemy karnety na 5h (50 zł) i ok. 9 ruszamy na górę dwuosobowym krzesełkiem. Do 10 jazda bez kolejki, potem trzeba odstać 3-5 min, bo ferie podkarpackie w pełni. Trasy są trzy: czerwona (nr2) przy krzesełku - biegnie częściowo przez las, całkiem sympatyczna, szkoda, że nie jest szersza; niebiesko-czerwona (nr1) - pierwszy fragment przyzwoicie stromy, potem niestety płasko; niebieska (nr 3) - w zasadzie cała płaska. Trasy przygotowane dosyć dobrze, czasami można spotkac bryłki lodu, w lesie trochę trawy, gdzieniegdzie dosyć wcześnie wyłania się lód spod śniegu, ale nie ma tragedii. Trasy mają ok. 1 km długości, raczej dla początkujących. Oprócz krzesełka są jeszcze 2 talerzyki: jeden na oślej łączce, a drugi przy snowparku, ale nie testowałem. Generalnie fajny ośrodek dla początkujących w tej okolicy, jedyny z krzesełkiem, prawdopodobnie najlepszy nawet - spotkałem się z porównaniem do Białki :wink: (kojarzę jeszcze Karlików i Chyrową, gdzie mam zamiar się wybrać przy okazji nastepnego pobytu na podkarpaciu). Objeździlismy wszystkie trasy po kilkanaście razy i się nam troszkę znudziło :wink: I kilka luźnych uwag: - udało się sporo wyciągnąć z tej górki 640 npm., widać pozytywną energię - podobnież nie ma alkoholu w sprzedaży, bo całośc organizują zielonoświątkowcy - herbata za 5 zł, drożej niż na Pilsku - podobnież mieszkańcy Puław, to przesiedleńcy z okolic Zaolzia, więc nasi :wink: - to jeden z najdłużej działających ośrodków w sezonie (w zeszłym roku byłem tam w połowie kwietnia i dało się jeszcze jeździć na resztkach śniegu, gdy Karlików i Chyrowa były dawno nieczynne) - fotki wieczorem3 punkty
-
Suplement do dzisiejszego Bodzentyna, filmik: [video=youtube;tDrDV72LNIk]http://www.youtube.com/watch?v=tDrDV72LNIk3 punkty
-
Ochodzita po raz trzeci Ferie śląskie + niedziela nie wróżą niczego dobrego.Pozostały mi jeszcze dwa "grupery",więc bez zastanowienia udałem się na Ochodzitą.Aura już niemal wiosenna,rano nawet często słyszę ćwierkające ptaki,więc nie ma co już rozpisywać się o drogach.No chyba,że wyglądają jak ser szwajcarski,a tak jest tuż przed Koniakowem,kiedy dojeżdżamy od strony Żywca.Sam dojazd do parkingu też wygląda spoko,ale na miejscu widzę już dość sporo aut,mimo,że jestem 8.45 na miejscu,czyli 15 min. przed otwarciem.Nie spieszę się zbytnio,bo wyciągu jeszcze nie słychać,a w radiu właśnie sobie leciała moja ulubiona pioseneczka... Ale jeszcze przed ósmą melduję się przed kasą,gdzie kolejek oczywiście brak.Daje swój "gruper",pan skanuje swoim smark-phonem i coś jakby nie jarzyło!Ale już po chwili wszystko ok,do tego właśnie ruszył wyciąg. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda ok: pogoda ponura,więc zdjęcie całości robię nieco później: Zaczynam zaliczać trasy po kolei po prawej stronie orczyka,poczynając od tej najbliższej wyciągu.Niby równo,niby ok,ale strasznie twardo,a wtedy nawet małe nierówności wydają się być sporymi.Do tego niemal natychmiast walaj się setki mniejszych większych grudek lodu.Nie za bardzo mi się podoba,tydzień temu było o niebo lepiej!Najwidoczniej zmienna aura w ostatnim tygodniu zrobiła swoje.Druga trasa od wyciągu wygląda nieco lepiej,zwłaszcza obok choinek.Ruszam więc dalej na niebieską,chyba 4,tam całkiem fajnie,choć i tu dostrzegam sporo uchybień.Dalej na tą nie oznaczoną na mapach pomiędzy 4 a 5,ale dość fajną i tu lepiej,zwłaszcza początek zachęca: Dalej na niebieską 5 i tu mocny zawód!Trasa w ogóle nie została przygotowana!Nie było tragedii,ale widać,że jak wczoraj ją rozjeździli,tak pozostała.Akurat tam najwięcej ludzi się zapuszcza... Na koniec zostawiłem sobie trasę nr 1 po lewej stronie wyciągu.Nikt tam nie jeździ,bo chodzi tylko jeden wyciąg.Nikt?To ja tam bardzo chętnie pojadę!Więc ruszam i stwierdzam,że po za ostatnią ścianką ta jest najlepiej przygotowana!Tam nawijam kilka razy pod rząd: Za każdym razem jednak zastanawia mnie twórczość obsługi,która coraz bardziej stara się chyba ją grodzić.Nie przejmuję się tym i zaliczam ją raz po raz,aż w końcu zastaje taki widok: Odpuszczam więc i ruszam na drugą stronę.Tylko ciągle nie wiem o co chodzi?Jakiś czas później dowiaduję się,że mają się odbyć jakieś zawody.Pewnie temu Ernest się tam więcej postarał.Kiedy wracam na pozostałe trasy tu i ówdzie spotyka mnie spory zawód,bo pojawiają się spore przetarcia i minerały.Nie trudno to ominąć,ale obszar jako takiej przyjemnej jazdy się zawęża... Ale jakby tak spojrzeć,to fajnie się to wygląda: Jest też jedna czteroosobowa kanapa: Niestety miejsce stało się bardziej znane i już pojawia się tu więcej osób.Tak po ok półtorej godziny jazdy pojawia się na tyle dużo ludzi,że gdyby nie drugi wyciąg,musiałbym stać w kolejce.Niestety drugi wyciąg często staje,bo znów spada lina!Ale jakiś czas jeszcze daję radę.Po godz. 12 w pewnym momencie patrzę i chwytam się za głowę (kask) - do pierwszego wyciągu już kolejka spora,do drugiego już też i do tego ciągle ta spadająca lina.Odwracam się za siebie,a tu do kas też kolejka!Nie ma wyjścia,trza kończyć!Wyciągam karnet z rękawa i oferuję go (całodzienny) za dwie dychy.Chwila ciszy,oczy skierowane na mnie i jakaś pani od razu mówi:"ja chcę,ale najpierw sprawdzę"."Ależ proszę bardzo" - odpowiadam i robię sobie jeszcze fotki,póki aura dopisuję.Wszystko się zgadza,więc czas na baraninkę! Kiedy wchodzę do baru,jeszcze jest całkiem spoko.Wcinam gulasz i... kiedy widzę co tu się zaczyna dziać,szybko obieram kierunek moje auto!Niestety czuję niedosyt,więc obmyślam nowy plan... Będzie w dalszych częściach. PS. SlashOr,szkoda,że wcześniej mnie nie wypatrzyłeś,ale co się odwlecze... :wink:3 punkty
-
Wrzucam film ze Szczawnicy, oj było dziurawo ale dziura twarda i można było pojechać, ale trzepało nieźle. Sporo ludzi wypadło, były rozcięte krawędziami nogi, ktoś zjechał w toboganie. Palenica to jednak dobra górka :wink: [video=youtube;ow00dTGo4D0]2 punkty
-
No, my akurat byliśmy tym razem (po raz pierwszy zresztą) na wyjeździe zorganizowanym przez biuro podróży i to razem ze szkoleniem narciarskim dla dzieci - noclegi, wyżywienie, karnety, zniżki dla dzieci, instruktorzy, rezerwacje sali na lunch, tyczki itp itd - te wszystkie koszty były ujęte w cenie całościowej więc zaciemnia to wszystko moim zdaniem ale nie wyobrażam sobie żeby tam były w hotelach/pensjonatach których tam jest całe mnóstwo jakieś wygórowane ceny. My akurat byliśmy w hotelu Urri i słyszałam że tam oferta: nocleg z HB z karnetem bodajże 1640zł? To przez biuro nie wiem ile bezpośrednio w hotelu. http://www.apricaonline.com/2 punkty
-
Brawo! 1. Trzeba mieć mentalność mistrza, aby pozwolić sobie na luksus nie podchodzenia. 2. Reszta podchodzi, bo to świadectwo ambicji. Występ Polaka lepiej pominąć milczeniem, przykre tylko (BARDZO), że to najlepszy wśród polskich alpejczyków. Natomiast system organizacji polskie ekipy całkowicie demoralizujący. Ja mogłem pojechać, na pewno bym podszedł do tyczki. :shocked: P.S. Popatrz na sposób organizacji zawodów amatorskich: prowizorka, krętactwo, niechlujstwo, byle jakość. Na szczęście są wyjątki, ale wyjątki nie tworzą reguły. 1. Brawa dla teamu amerykańskiego za 100% wykorzystanych szans (współczucie dla Lindsi) 2. Brawo dla Tiny 3. Brawo dla Aksel a. 4.. Austria nieźle, ale na pewno poniżej oczekiwań (własnych) 5. Nieźle Niemcy, Francuzi (ponad 100%) szans. 6. Nadal out Szwajcarzy, czy ktoś jeszcze pamięta Pirmina i Erikę? P.S. (2) Brawo dla ambitnych forumowiczów.2 punkty
-
Ochodzita uzupełnienie Lina spadła,trza ją założyć!Więc zaczynamy: Drabinka leży tu standardowo.Trza najpierw wejść i założyć linkę: Linka założona,więc ciągniemy... eeeeech: Jeszcze trochę i będzie!No co tam?Baraninki nie jedli? No niestety,wyciąg po prawej stronie działa poprawnie,z tym po lewej ciągle mają problem.Ekspert od naciągu mile widziany! :wink:2 punkty
-
Lubinka k/TarnowaDzisiaj po raz kolejny nartowałem na Lubince. Stok lokalny, w moim odczuciu bardzo fajny i kameralny. Długość stoku ok 750 m, nachylenie jak dla mnie ok, czerwona trasa, w miarę jednostajna (2-krótkie przełamania), pozawala pocisnąć na krawędziach od początku do końca i to bez "miętkiej gry", wyciąg orczyk 2-os (kotwica). Jeśli ktoś będzie w okolicy polecam. To tyle ogólnie, a teraz do rzeczy: start o 8-mej rano. Stok jak sół, porządnie wyratrakowany i twardy, śnieg związany bo w nocy był lekki minus. Do 9:30 jazda bajka. Garstka ludzi. Potestowałem Elany GSX (fis) 182 cm. Przed 10-tą stok zaczynał puszczać. Przerzuciłem się na swoje stare poczciwe slalomki. Miejscami pojawiła się kasza, potem z każdym kwadransem było jej coraz wiecej, podobnie jak ludzi. Dociągnąłem do 11:30. Jak kończyłem dało się jeszcze fajnie zjechać. Kolejek brak, wszystko na bieżąco. Dodam, że jest tam też wydzielony kawałek płaskiego do nauki dla dzieci:2 punkty
-
Bodzentyńska niedziela Dzisiejszy dzień postanowiłem spędzić nieco inaczej niż zwykle. Nie tylko z nartami, ale również z krajobrazem, turystycznie. Ten dzień miał być inny. Celem wyprawy stał się Bodzentyn. Tuż „pod domem” pierwszy postój. Strzał i mam upolowany: mazowiecki las, łąki i trzy ambony myśliwych… Temperatura -4 stopnie, niestety widoczność nie jest zbyt dobra. Kilkadziesiąt minut jazdy autem i za Suchedniowem wyłania się pasmo Gór. Gór Świętokrzyskich: Dojeżdżam do Baby Jagi. Na parkingu niewiele osób. Kupuję dziurkowany „bilet” i zaczynam jeździć. Niewielu narciarzy na stoku. Kilka osób krząta się przy karczmie. Z jej komina wydobywa się leniwie dym… Śniegu jest pod dostatkiem. Jest twardo, ślisko i szybko. Mimo tego, poddaję się klimatowi miejsca i jeżdżę jakoś leniwie. Długi skręt w lewo… w prawo długi skręt… dwa szybkie i znowu… długooo, i znowu… … krótki i długiii… Miasteczko poniżej stoku również jakieś ospałe... Wpadam w coś jakby trans. Jeżdżąc góra, dół. Przyjemnie. Przerwa. Ogrzewam ręce przy tutejszym „koksowniku”, oddalając się powoli w czasie, w przeszłość, do minionej epoki… Nawet tutejszy Ratrak jest inny, jakby pochodził nie z tego czasu i miejsca. Ma dwa działa… Wysiedleni mieszkańcy z gospodarstwa znajdującego się obok stoku nie powrócili… Czy z przylegającego Parku Narodowego, z lasu, ktoś odwiedza to miejsce? Może jakieś dzikie zwierzęta tu zaglądają pod przykryciem nocy? Kończę jazdę. Pakuję sprzęt i dalej, daję porwać się historii. Udaję się w stronę domu, podążając śladami Wielkiego Władcy: Władysława Jagiełły. Tak. On również tu był. W roku 1410 tuż przed Bitwą pod Grunwaldem udał się z Pielgrzymką na Święty Krzyż i nocował w tutejszym zamku… …to tu, przed snem obmyślał strategię Walki z Krzyżakami…a gdy ranem się obudził, zobaczył ze swojej komnaty podobny widok… …a gdy orszak królewski opuszczał to miejsce, z okien patrzyli na niego mieszczanie… Przyszło i mi opuścić Bodzentyn. Również zamyślony, skierowałem swój pojazd w stronę domu. …i może podobnie jak On-Król, w drodze powrotnej przystanąłem na ziemi szydłowieckiej, by spojrzeć na Kopalnie. Kopalnia Piaskowca – źródło do budowy „domów” z kamienia… Dotarłem do domu. Ta podróż była niczym podróż w czasie… …zjadłwszy miskę strawy, usiadłem. Przykryłem nogi kocem, włączyłem cicho muzykę i napisałem do Was te kilka słów. Pozdrawiam marboru2 punkty
-
Czantoria Dziś wybór padł na czantorie. Przyjazd na parking 8.30 i zaskoczenie bo jeszcze były wolne miejsca na głównym parkingu wiec postój za darmochę:biggrin: Na początku mało ludzi jazda bez czekania, a kolej chodzi na pierwszym biegu, dopiero koło 9.30 zbiera się więcej ludzi a obsługa wrzuca drugi bieg. Tras przygotowane tak sobie. Na czerwonej dużo lodu i jazda w cukrze pudrze, z upływem czasu tworzą się spore muldy. Oceniem 3+/5 Na niebieskiej w górnej część całkiem nie źle, sporo naturalnego śniegu, sporadyczne minerały i brak przetarć, tylko trochę brył lodowych, górna część 4+/5, w dolnej części już masakra, same przetarcia dużo kamieni i lodu, oceniam 2+/5. Z każdą chwilą przybywało ludzi a warunki się pogarszały. Pod koniec do kanapy trzeba było czekać jakieś 10-12 min. Także na samym końcu przerzuciłem się na orczyk Faturka, bo warunki tam panowały najlepsze i bez żadnego czekania. Jak opuszczałem ośrodek(koło 12) ludzi ciągle przybywało, do kasy była taka kolejka że zaczynała się na zewnątrz, także odpuściłem sobie zwrot karnetu. A do wyciągu kolejka zaczynała się zaraz przy zjeździe z trasy. A korek w stronę Wisły zaczynał się jeszcze na początku dwupasmówki, więc ludzi przybywała z każdą minutą, nie wiem gdzie oni się tam wszyscy pomieszczą. pozdrawiam Luce2 punkty
-
Wczoraj ponadplanowy wyjazd ze szwagrem Piotrem oraz jego chłopcami do SON-u. Staram się unikać wyjazdów w weekendy ,ale darmowy i szybki transport na narty ,takiej okazji nie mogłem zmarnować. Ludzi sporo, muldy pod orczykami, wjazd orczykiem z Czyrnej był trudniejszą sztuką wczoraj od zjeżdżania z górki na nartach. Pogoda mglista i dosyć ciepła bo od plus 0,5 w Solisku do -1,5 stopnia na Małym Skrzycznem.Jazda na trasach 7,2,3 i 4 . Tam warunki dosyć dobre. Na dwójce od Hali skrzyczeńskiej tylko dostateczne (zalodzenia i przetarcia) Wyjeździłem 465 punktów,przeprowadziłem kilka ciekawych rozmów na orczyku, postałem w kolejkach ,no i emocje na orczyku z Czyrnej. Paweł i Antoś zadowoleni. W tym sezonie to już ich 4 wyjazd i dają radę coraz lepiej. W ogóle to jeżdżą mało bo zaczęli w sezonie 2008-2009 i dopiero na nartach około 15 razy.Szwagier jest konserwatywnym narciarzem . Sprzęt i odzież ma z lat 1990-1993.O jego poglądach na temat narciarstwa już kiedyś pisałem. Nie życzył sobie aby wstawiać jego fotkę to zostawiłem tylko narty.Nieplanowany wyjazd okazał się bardziej udany niż w środę na Czantorię w Ustroniu. Pozdrawiam Janek2 punkty
-
Miłość do sportów zimowych, nart, snowboardu...ale również odważna sesja dla Playboya (niemiecka edycja)... snowboardzistka - Isabella Laboeck (27 l.), zawodniczka ski crossu - Sabrina Weilharter (22 l.), skoczkini narciarska Melanie Faisst (23 l.). Śliczne, odważne Dziewczyny :tongue: ...wkleił bym zdjęcie - ale są zbyt odważne :wink:1 punkt
-
Utwórz temat napisz mi na pm które posty do niego przenieść to Ci przeniosę1 punkt
-
K2 Coomback,102 pod butem.Czy kupię nowe buty,jeszcze nie wiem,zależy od kasy... Coś takiego tylko z inną szatą graficzną. PS.Ponieważ dyskusja się rozwinęła nie na temat,prosiłbym Moderatorów lub JC o utworzenie nowego wątku,żeby się nie straciło. :1 punkt
-
skuter sniezny, badz ratrak. ostatnio przy kasie na solisku widzialem oferte , ale zapomnialem szczegolow. bede tam jutro to moge Ci cyknac fotke i potem wrzucic1 punkt
-
1 punkt
-
Pozycję stacji skopiowałem ze swojego TomToma, więc stąd wyszedł błąd ok. 50 metrów, ale już go poprawiłem i pozycja stacji jest już zgodna ze zdjęciem satelitarnym.1 punkt
-
Ja byłem w niedziele popołudniu koło 15. Jak to przy odwilży bywa śnieg rozmiękły i muldy ale to norma. Kamienie jakie były na głównej trasie na początku (ścianka) wielkości np. cytryny:eek: kilka sztuk i masa kamieni pomniejszych oraz śnieg koloru brązowego. Pod orczykiem lód i walka :biggrin:, zmarznąć się nie dało :wink:Zjechałem raz... Na szczęście bez strat, śnieg miękki i kamienie wciskały się w śnieg pod nartami. Ktoś już pisał o remoncie tegoż ośrodka i w okienku kasy też to potwierdzili.1 punkt
-
Właśnie wróciłam z nart w Aprica. Też polecam ten ośrodek. Byliśmy z dziećmi więc pasowała nam niespecjalnie duża mnogość tras i ludzi. Bardzo dobrze przygotowane, ciekawe i stosunkowo długie trasy. Stoki północne więc śniegu opór i w zasadzie cały dzień dość twardo. Trasy w zasadzie w ogóle niezatłoczone. No i pogoda trafiła nam ładna bo tylko jeden dzień śnieżyło (dzięki temu następnego dnia dużo puchu dla chętnych) pozostałe słońce. Poza tym rzeczywiście po nartach w miasteczku dość sennie. Jeśli chodzi o ceny to bardzo zróżnicowane. Np. piwo w hotelowym barze bezpośrednio pod stokiem - 4eur a u nas w hotelu 200m dalej 2,5eur. Dużo więcej w tym temacie nie pomogę gdyż mieliśmy wyżywienie HB a w knajpach na stoku zawsze menu dla 4 osób więc nie zarejestrowałam poszczególnych cen. Ale polecam pizzę w restauracji przy głównej gondoli.1 punkt
-
1 punkt
-
Teza, że narciarze o większej masie bedą mieli przewagę jednak chyba nie potwierdza się ... ------------------------------------- Sent from my iPhone using Tapatalk 21 punkt
-
Kolejki w czasie śląskich ferii Odnośnie większych kolejek w czasie śląskich ferii. ------------------------------------------------------------ Miałem ostatnio gościa z Grudziądza. Obwiozłem go Z B-B małą pętlę beskidzką ,no średnią,bo wpadliśmy do Istebnej pod Złoty Groń. Póżne popołudnie wyjazd z B-B.Ok.20:00 powrót. Wszędzie ruch więcej niż wzmożony (bez korków). W knajpie Pod Czarcim Kopytkiem na Równicy pełno,no nie tak jak w letnie weekendy,ale 90% stolików zajęte. ----------------------------- I tenże znajomy uświadamiał mnie jakie to u nas (na Śląsku) bogactwo. Ruch na ulicach,pod hipermarketami,na drogach. To co zobaczył na parkingach pod różnymi stacjami narciarskimi (od Ustronia Polany,przez Istebną,po Solisko w Szczyrku)rozbiło go totalnie. A facet dużo i bardzo często podróżuje po całej (również północno wschodniej) Europie,ma więc przegląd sytuacji. ------------- Zaczynam rozumieć co chciał mi przekazać. ---------- Podczas wszystkich innych terminów ferii,poza śląskimi,nie było jakichś ekstremalnych kolejek.Tak można było wnioskować czytając różne relacje z różnych miejsc. A teraz "płacz i zgrzytanie zębów". Czy macie takie odczucie ,że jest więcej ludzi podczas ostatniej tury ferii?1 punkt
-
Ja stołowałem się głównie w knajpach na stoku, te w miasteczku nie budziły we mnie specjalnego zaufania. Ceny wyglądały mniej więcej tak: - piwo - 5 euro - bombardino - 4 euro - ciabata lub sandwich - od 4 do 5 euro - dania obiadowe np. lasagne'a - około 7 euro Knajpa, w której jest najsmaczniej i jest największy wybór, jest przy górnej stacji gondoli na Palabione, dodatkowo jest wyposażona w darmowe WiFi. Jeszcze jedna pozytywna sprawa jeśli chodzi o trasy w Aprice. Znakomita większość z nich jest położona w lesie nie jesteśmy więc narażeni na podmuchy wiatru. Zresztą jak dla mnie jazda w lesie jest bardziej przyjemna. W razie dodatkowych pytań służę pomocą.1 punkt
-
Magura Byłem wczoraj od 16-tej do 20-tej. Pierwszy wyjazd wyciągiem ok 16:15 i śladu po ratraku, który ponoć jeździł między 15 a 16-są nie widziałem. Środek na całej długości lodowy, po bokach luźny śnieg i muldy. Na dole kasza i muldy. Potwierdzam, górka jako taka całiem fajna, prócz 2-ch niewielkich przełamań nachylona w miarę jednostajnie, bez jakichś zancznych wypłaszczeń. Zajzd ok 1400m więc mozna popracować nogami . ALE w mojej ocenie jest dość wąsko na całej długości, wczoraj było mało ludzi, niemniej nie wyobrażam sobie żeby tam porządnie pośmigać w ciągu dnia gdy ludzi jest 3-4 x więcej. Po prostu za ciasno. ...przypadkiem widziałem jak w tej gastronomi mięso do hamburgerów smażą we frytkownicy i takie cieknące olejem pakują prosto w bułkę :eek: :biggrin: :stupid: ...i też mam ślizgi do roboty : Generalnie byłem tam pierwszy raz i po tym co zobaczyłem, pojeździłem nie czuję palącej potrzeby żeby tam wrócić. Może kiedyś przy okazji?1 punkt
-
Janku, a powiedz mi czy warto się do SONu jutro wybrać? Polecasz po swojej wizycie? Jestem niemal pewien, że johnny dzisiaj zafunduje relację z Koniakowa. Widziałem Cie jak wracałeś do samochodu, czerwono-szara kurtka i rictory w ręce Stałem w kolejce więc nie dało rady za Tobą biec Może następnym razem. Wróćmy do Ochodzitej. Zacznę od wniosku - mi się nie podoba. Co z tego, że fajna trasa jeśli krótka i twarda jak beton, którego ja i moje X-Wingi nie lubimy. Ludzi sporo, do tego trasa nr.1 zamknięta, bo miały zostać rozegrane jakieś zawody. Lina z podpory nr. 2 spadała co chwilę po uruchomieniu wyciągu, w tym dwa razy kiedy byłem na orczyku. Całe szczęście, że miałem kupon grupera, bo w przeciwnym wypadku żałowałbym tych pieniędzy, teraz ból jest mniejszy Podsumowując: Plusy: + fajnie nachylona czerwona trasa ... Minusy: - ... ale za to zlodzona i przede wszystkim krótka - zamknięta trasa nr.1, gdyby właściciel pomyślał, to przy natłoku ludzi otworzył by ją rano, a pół godziny przed zawodami zamknął, przejechał ratrakiem i rozstawił slalom (zawody miały się rozpocząć o 13:00) swoją drogą wyjeżdżałem chwilę przed 13 a tyczek ani bramek dalej nie było, podobno czekali aż ludzie przyjadą ze Złotego Gronia... - podtrzymuję to co powiedział SB, wcale szeroko nie jest, do ogólnego stwierdzenia musi się wliczać całość ośrodka, a nie tylko część - dużo ludzi, ale to niedziela, więc to taki mniejszy minusik - jeden z orczyków ciągle gubi linę z rolek (wystarczy dorzucić balastu do przeciwwagi na górnej stacji, tam prawie nic nie ma!) Może źle trafiłem z warunkami, ale osobiście nie polecam i moja noga już tam nie stanie. Niemniej jednak, z racji promocji na gruperze można spróbować. http://gruper.pl/x.php/1,34690/Podroze-Ski-Ochodzita-karnet-na-10-zjazdow-zjazdy-przedpoludniowe-albo-zjazdy-popoludniowe.html1 punkt
-
To ja tutaj pozwolę sobie wkleić artykuł, którzy odrobinę przedstawia sytuację jaka panuje w tamtejszym kociołku. Tak, dla ochłody by ktoś przypadkiem nie pomyślał, że wszystko w dobrą stronę. Żródło: http://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&ved=0CDAQFjAA&url=http%3A%2F%2Fwww.biznesregion.pl%2Fdownload%2FBIZNESREGION_W2.pdf&ei=iKYgUbfYA4TE4gTWyIGAAw&usg=AFQjCNEJTXuCgqOiaJN-db5rB39Q-ExPaw&sig2=xrya_sNZzJo5UrVvyEwCIA&bvm=bv.42553238,d.bGE Jak widać, każdy w Szczyrku chciałby zostać "byznesmenem".1 punkt
-
Od najbliższej soboty będę w Lomnicy/Pleso a potem na Chopoku, więc wrzucę info jak wyglądają warunki1 punkt
-
Byłem na Łomnicy w poniedziałek. Po awarii w kasach, ok godziny 10 wyjechaliśmy we mgle na Skalnate Pleso. Później kukuruźnikiem na Lomnickie Sedlo i tam na 7 i francuskiej muldzie było już ładnie i słonecznie. Warunki świetne, siódemka ładnie przygotowana, poza trasą świeży puch ale narty trochę oberwały, bo dosyć płytko zdarzały się skały. Wyjazd zaliczam do udanych1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
"Moi Kochani. Dzisiaj o 5.20 Niko skończył swoją walkę. Tylką tą jedyną przegrał w życiu. Nadzieja musiała również umrzeć, chociaż jako ostatnia. Nie wierzę że tak cudowny człowiek.... był moim dziadkiem. Żałuję że nie towarzyszyłam mu ani na stokach ani na konnym padoku zbyt często. Oddałabym wszystko, by tylko spędzić z nim jeszcze jeden dzień. Jest mi okropnie ciężko. Po udanej sesji na studiach nastał mnie najtrudniejszy w całym życiu egzamin. Tak bardzo kocham mojego Dziadka. Wierzę, że o tym wiedział. Wie. P." Cytat wnuczki ze SF. Cóż tu więcej powiedzieć........1 punkt







