Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. johnny_narciarz

    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      8 428


  2. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      2 888


  3. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      7 223


  4. mysiauek

    mysiauek

    VIP


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      6 099


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 02.05.2013 uwzględniając wszystkie działy

  1. Trawers Silvretty cz1Ukoronowaniem mojego sezonu narciarskiego w tym roku miał się stać tygodniowy (20-27.04) trawers masywu Silvretty. Region ten znany jest także "normalnym" narciarzom z takich stacji jak Ischgl (ale nie Samnaun!), Kappl czy Galtur. I właśnie ta ostatnia miejscowość stała się punktem startowym a jednocześnie metą naszej wyprawy. Sam masyw to jeden z fragmentów głównej grani Wschodnich Alp Centralnych, należy do Austrii i Szwajcarii. Tygodniowy pobyt pozwala tylko na pobieżne zaznajomienie się z tym regionem. 11 schronisk (6 austriackich) daje doskonałą bazę wypadową - większość celów odległa jest o parę godzin drogi. Zaplanowaliśmy noclegi w 4 schroniskach tak aby choć czasem chodzić kapkę lżej (o szturm żarcie, zapasowe ciuchy, higienę)PrzygotowaniaPonieważ o plecaku narciarza wysokogórskiego pisałem już w zeszłym roku to nie będę się specjalnie rozwodził. Udało mi się wymienić stalowe raki na bardzo lekkie amelinowe Campa - zaoszczędziłem 400 g, polary zastąpiłem kurtką puchową (też do przodu). Nie udało mi się wymienić uprzęży bo kiedy po tygodniu analizy zdecydowałem się na skialpinistyczną Roca Muk (160 g) to zabrakło mojego rozmiaru, więc zabrałem starą (450 g), wymiana dość ciężkiego czekana też czeka na lepsze czasy. Resztę szpeju miałem najlżejszą jak się dało - Micro Traxion, tibloc, bloczek awaryjny (40 g), dwie śruby lodowe z tytanu, 2 pętle i 2 pętle z taśmy i 3 karabinki. Sporą rewolucję przeszły narty - nabyłem Triale Hagana (167 cm, 70 mm pod stopą), wiązania Verticale i do tego prosta foka 65 mm. Czyli bardzo lekko. Dlaczego tak się rozwodzę nad wagą? Ano przeczytałem, że każdy kilogram powyżej 10 kg na plecach to spadek sprawności narciarza o 10%. I zgadza się to nieźle z moimi odczuciami - do 7 kg praktycznie plecak mi nie przeszkadza a 14 kg grzmot jest już "kamieniem" w jeździe (bo do chodzenia to może być). I mniej więcej tyle na początku wyjazdu ważyły spakowane nasze plecaki. Ponieważ uprzęże i szpej zakładaliśmy na siebie to w praktyce do zjazdu było 10-12 kg (w zależności od tego kto woził linę i ile płynów zabraliśmy).ObsuwaDo Galtur dotarliśmy bardzo dobrze koło 14.00, już po drodze wiedzieliśmy, że jest 3-ka a do tego było ciepło. Austriacy odradzili nam pchanie się do schroniska co zresztą z opisu trasy wynikało. Przenocowaliśmy w pobliskim pensjonacie za "jedyne" 40 E - tyle dobrego, że z śniadaniem o 5.00 nie było problemów. Dzień 1- nadrabiamy zaległości O 6.00 byliśmy już w drodze i zgodnie z przewidywaniem było twardo. O 9.00 zameldowaliśmy się w Jamtalhütte (2165 m). Schronisko wielkie na 200 osób, ciepła woda w umywalkach, kupę miejsca, suszarnia na wszystko - słowem pełny wypas. Przepakowanie i ruszamy w dalszą drogę. Naszym celem jest Grenzenck Kopf (3040 m). Cel ten osiągamy - bilans dnia to 1500 m w pionie i 16 km w poziomie (+ zjazd około 5-6 km).Dzień 2 - lekcja pokory Naszym celem jest Gemss Spitze (3090 m). Kiepsko jest już od początku, wata rozpełza się stopniowo po górach w prognozie mają być przejaśnienia ale nic z tego. Jest coraz gorzej ale są na razie ślady poprzedników. Pilnie wypatrujemy rozgałęzienia śladów aby wybrać te na lewo ale ich coś nie widać. Po jakimś czasie staje się jasne (GPS), że jesteśmy na drodze na nieplanowaną przełęcz Jamjoch. Postanawiamy po analizie map strawersować zbocze po warstwicy licząc, że przetniemy poszukiwany szlak (jakieś 400 m). Toruję drogę, zbocze jednak stromieje niepokojąco, wydaje mi się, że widzę nieckę a dalej chyba ciemnieje ściana skalna (nie ma tego na mapie). Zarządzam odwrót po śladach. Wracamy w dół i korzystając z GPS-ów wyznaczamy rozgałęzienie szlaków i próbujemy iść według tracków. Jednak dokładność nawigowania w zróżnicowanym terenie jest niewystarczająca i po jakimś czasie poddajemy się. Zjazd też jest trudny w żółwim tempie dokładnie po śladach aby się nie wpakować. Dzień 3 - transfer do Wiesbadener Hütte Prognoza jakby przyjaźniejsza mają być przejaśnienia ale mleko jest wczorajsze, nawet jakby zsiadło. Czeka nas powtórka? Nic z tego! Na 2700 m wyłazimy z chmur i jest lampa. Oglądamy z wielką ciekawością ślady naszej wczorajszej działalności. W miejscu gdzie zrobiliśmy odwrót zaczyna się stroma, naśnieżona niecka towarzysząca sporej skale (ale nie takiej aby znalazła się na mapie). Najśmieszniejsze, że 50 m niżej i wyżej było dobre przejście... Robimy sesję foto bo widoki są rewelacyjne i wiemy, że oprócz przejścia do nowego lokum wejdziemy "po drodze" na Dreiländerspitze (3197 m). Przechodzimy grań i po stromym podejściu jesteśmy pod szczytem. Do przejścia zostało ze 150-200 m w pionie. Oprócz nas jest jeszcze kilkunastu narciarzy. Robimy skidepo ubieramy raki, bierzemy linę i czekany (no i foto) i na górę. Droga jest mocno "powietrzna" są jakieś kominki do pokonania a na górze miejsca dosłownie na dwie osoby. Zjazd także lekki nie jest - narty grzęzną głęboko w skorupiałej warstwie i podczas parokilometrowego zjazdu chyba każdy zalicza glebę. Ale oczywiście jest cudownie, urozmaicenie, i banany nam towarzyszą. W Wiesbadener Hütte dodatkowo towarzyszą nam kufle piwa spod tarasu mamy piękny widok na Silvretta Horn - szczyt na razie nie w planach ale może coś zmienimy. Statystyka wygląda następująco całe przejście 7 godz (w tym pewnie z 2-3 godz pikników), 1050 m przewyższenia 8 km podejścia i pewnie z 5 zjazdu. Schronisko prowadzą z wielką atencją 2 fantastyczne Słowaczki. Dzień 4 - dzień chwałyPogoda ma być murowana, za cel wyznaczamy sobie Piz Buin (3312 m) bardzo popularny tutaj szczyt a później sie zobaczy. Chyba z pół schroniska idzie z nami, jest około 30 narciarzy. Sprawnie osiągamy przełęcz, później skidepo, raki, czekan i około 200 m do podejścia. Jakieś drobne przeszkody do pokonania, trochę uwagi, sesja foto z nami w roli głównej i druga krajobrazowa i zejście na przełęcz. I pytanie co z tak pięknie zaczętym dniem dalej zrobić??? Po krótkiej debacie z paru opcji wybieramy najambitniejszą zjeżdżamy pod przełęcz Fuoerlla del Cuafini, włazimy na nią (3043 m) i czeka nas stąd długi zjazd do szwajcarskiego schroniska Chamonna Tuoi (2250 m). Aby tego dokonać musimy jeszcze tylko znaleźć drogę ostrożnie nawigując miedzy skalnymi pagórkami bo śladów brak. Zjeżdżamy bardzo rozmiękczonym południowym stokiem i zabawa jest fantastyczna. w schronisku pijemy piwo i oglądamy "rewers" Piz Buina. Droga powrotna nie jest już taka oczywista. Możemy zrobić dłuższą turę na około po płaskim ale z obiadu nici więc przyglądamy sie dość stromemy podejściu na przełęcz wschodnią szczytu. Mokry śnieg i nastromienie każą zastanowić się dokładnie nad podejściem. I zamiast drogi przewodnikowej idziemy prawą stromszą częścią gdzie lawina wyczyściła stok miejscami do gołego podłoża. Robiąc coraz krótsze zakosy docieramy na pierwszy próg. upał jest niemiłosierny 25 C więc płyniemy równie obficie jak stok. Mijamy próg wchodzimy w zacieniony kociołek i robi się momentalnie -5 C. 30 stopni różnicy na przestrzeni paru kroków! Mamy do pokonania jeszcze dwa kociołki - jeden z stawem na dnie i gdzieś po 17.00 pokonujemy wreszcie przełęcz. Został nam jeszcze 5-6 km zjazd do naszego schroniska - delektujemy się nim. Lekko po 18.00 jesteśmy na tarasie - wychodzą "nasze" Słowaczki i bardziej stwierdzają jak pytają:- priniosu wam 5 piwoNie odmawiamy, później obiad w austriackim normatywie (czyli porcja jak dla górnika dołowego) a jeszcze dziewczyny serwują dokładki. wszystko zjadamy. Statystyki wygladają nieźle, w 10 godzin robimy 1700 m w pionie i 25 km w poziomie (podejścia i zjazdy). Uff - jeszcze czekają mnie trzy dni postaram się to za parę dni uzupełnić...PozdroWiesiek
    9 punktów
  2. Kasprowy Wierch (cz.4 z 5) Po dotarciu do knajpy,od razu udaję się sprawdzić komunikat pogodowy.Co ciekawe jest tu wyświetlana m.in. prognoza,którą często pokazuję Janek.Ale obok mają jakąś własną na przemian z obecnymi warunkami i już dziś widzę,że ta jako jedyna się sprawdza!Niestety wiatr jest jeszcze mocniejszy!Rano osiągał 19,8 m/s,teraz już 21,6 m/s! Mając trochę czasu,zajrzałem do małego sklepiku z fajnymi ciuchami wspinaczkowymi i narciarskimi.Moją uwagę przyciągnęła ładna koszulka pamiątkowa z tego miejsca za jedyne 35zł.Zrezygnowałem z żarcia na rzecz prezentu dla Żony. :smile: Sobie też chciałm wziąć,ale niestety pan nie znalazł żadnej,choć w komputerze wyskakiwało,że powinny być dwie.Kradzieje?Nie bardzo mam już co tu robić,szans na osłabienie wiatru brak,więc ruszam na Goryczkową.Śniegu na niej mało,ale to zdecydowanie najfajniejszy fragment wyprawy! Jeszcze spojrzenie na górną część: Tutaj jeszcze nawet gdzieniegdzie wystaje śnieg: Tak sobie kawałek jadę i rozkminiam którędy dalej,bo szybko wytapia.Jadę mniej więcej tak,jak było widać z gondoli. Docieram pod dolną stację krzesełka i zastaję sztruks.Taki mieszany z szyszkami,ale...
    3 punkty
  3. Kasprowy Wierch (cz.3 z 5) Zjechałem,to trza się teraz wspiąć.Zastanawiam się jaką metodę obrać.Początkowo i przez dłuższy czas podchodzę boczkiem,tak jak w dawnych czasach z nartami na nogach.Parę kroczków i rozglądanie się.Widoczki,jak to na Kasprowym,fajne,więc cykam zdjęcia. Niestety od razu czuję,że mam jakiś problem z prawą nogą.Chyba w pracy naciągnąłem sobie coś w udzie,bo kiedy podnoszę nogę dość mocno boli,aż się krzywię.Obracam się o 180 stopni i wspinam się na lewą nogę,prawą "włócząc" za sobą.Nie lubię tak,ale teraz nie boli i jakoś to idzie.Patrząc na tępo,już wiem,że to pierwsze i ostatnie podejście.Gdybym zabrał plecak i Coombacki,może byłoby przynajmniej ze 3 zjazdy,ale na ciężkich Hellbentach i do tego nieporęcznych w noszeniu,bez szans!Dodam tutaj jednak,że wolę to niż przeciskanie się na górze w knajpie między tysiącem ludźmi.Przynajmniej coś się dzieje i czuję,że robię coś fajnego! Mam sporo czasu,nigdzie się nie spieszę,więc fotki: Lawinisko: Narciarz na czapce śniegu gdzieś pod Świnicą: Wreszcie dotarłem do wypłaszczenia: Na niektórych zboczach śniegu brak: W połowie trasy zaczynam myśleć,żeby jednak rzucić narty na ramie,tak powinno być szybciej.Ciągle aparat w ruchu! Przecinka w skale i rzeka domów: Kiedy tak zbliżam się już do samej góry,zaczynam rozumieć co czują himalaiści i czemu jakieś 100m stanowi dla nich spory problem.W kopnym śniegu wspinaczka do łatwych nie należy,do tego silny wiatr,który potrafi zrzucić mi narty z ramienia i pchnąć kilka metrów w niepożądanym kierunku,no i na nogach buty narciarskie... Jeszcze wspomną o samych K2 Hellbent.Nie dość,że raczej ciężkie,to szerokie i nie wiadomo jak je trzymać na ramieniu.Te narty są wyjątkowo niewygodne do noszenia!Sprawę rozwiązałby plecak... W końcu docieram,czas na odpoczynek!Co ciekawe,w drodze na szczyt wyprzedziła mnie obsługa krzesełka... :tongue:
    3 punkty
  4. Zrealizowałem jedno ze swoich największym marzeń. Na pewno największe marzenie motoryzacyjne.4 dni w "Zielonym Piekle". Nie wiem jakie będzie/jest zainteresowanie takim tematem, ale gdybyście chcieli to po odpoczynku przygotowałbym relację.Na początek zdjęcia zajawki :)Samochód na którego widok było trzecie największe zbiegowisko: TO jeszcze nie najszersza opona ... ręka żony Tylko jeden był piękniejszy od tego: Jedna z wielu legend: Prawdopodobnie najpiękniejsze lusterko: Dajcie znać czy jesteście zainteresowani większą serią zdjęć i jakimiś marnymi filmikami.
    2 punkty
  5. Czekałem na możliwe najlepsze okienko pogodowe i niestety tym razem nie poszło... Po raz pierwszy pomyliłem się mocno!Nie omieszkam wspomnieć,że pomogły mi w tym prognozy pogody... Mam wymieniać które? :Ale zacznijmy od początku!Prognozy śledziłem już od początku zeszłego tygodnia,ale były bardzo zmienne.Kiedy trza było decydować,miałem do wyboru poniedziałek(dziś) i wtorek(jutro). Byłem niecierpliwy,do tego straszyła grubość pokrywy śnieżnej,więc wybrałem pierwszy możliwy termin,czyli poniedziałek. Pobudka 3.30,szybka zbiórka i kierunek Zakopane!Miałem jeszcze przed wyjazdem nieoczekiwany problem,ale szybko się uporałem!Mimo,że jechałem niemal wzorowo przepisowo,chyba pobiłem swoje wszelakie rekordy w dojeździe do Zakopanego! Pod Kasprowym,a właściwie miejscu do parkowania,które wskazał mi niegdyś SIKer,melduję się w rekordowym czasie!Czyli B-B - Zakopane dość sporo poniżej 2 godzin!Szybkie gramolenie i jazda do góry!Dziś z buta i to narciarskiego,doszedłem pod samą kolejkę! Jest 6.50,więc sporo czasu do odjazdu...Czekam jak wszyscy,tj.ok.5 szt. narciarzy,co będzie... Pogoda wygląda dobrze,ale tylko na dole!Im wyżej,tym mocniejszy wiatr.Kiedy na dole pojawia się komunikat,że wiatr osiąga 20m/sek już wiem,że dziś lekko nie będzie!!!Ba!!!Będzie super jak ruszy któreś krzesełko!!!Jest chwila,więc czas na zdjęcia:Góry zarządzane przez PKL:Kolejka do kolejki:No to ruszamy!Ponieważ były jakieś dzieci,pierwszy słup zrobił wrażenie... Pozostaje podziwiać widoki,zanim wsiądziemy w drugą gondolkę:Widoczek do tyłu:Pierwsze spojrzenie na Goryczkową,którą będę zjeżdżał na dół:I całość Goryczkowej:Już podczas jazdy drugą częścią gondoli zostaje uświadomiony jak mocny mamy wiatr!Przed każdym słupem operator zwalnia,czasem nawet całkiem,żeby uspokoić wagonik i bezpiecznie minąć słup... Trzeba mu przyznać,że ma dobre wyczucie!Na górze od razu komunikat,że oba krzesełka nie jeżdżą!To mnie w ogóle nie dziwi,ale panowie na Gąsienicowej coś tam próbują,nadzieja więc umiera ostatnia.Czasami dokręcają krzesełka do liny... Porywy są niesamowite,wszystko leci łącznie z krzesełkami i stolikami w barze!Pozostaje robić fotki i czekać.Co ciekawe,po moim wyjeździe na chwilę wstrzymano wyjazdy gondolą.Chmury czasem zasłaniają widoki:Słońce czasem jednak się przebija:Staw Gąsienicowy:
    2 punkty
  6. Tutaj krótki reportaż z sadzenia drzewek w TVS.
    2 punkty
  7. Na kieleckim Telegrafie można jeździć w majówkę! :biggrin: [video=youtube;SjGch-s4Emc] Pozytywnie zakręceni! PS. Marcin, skąd taki filmik wytrzasnąłeś?
    2 punkty
  8. Kasprowy Wierch (cz.5 z 5) Ten sztruks wygląda na świeży!Ruszam więc jego tropem,ciekawe jak daleko uda się dojechać? Początek nawet całkiem dobry mimo palety kolorów: Na tym sztruksie nie ma śladu po narciarzach,ale przecież przede mną musiało ich trochę zjechać.Oto przyczyna: Ratrak na bieżąco stara się utrzymać trasę na sam dół.Faktycznie ciągle jadę i jadę,poza jedną małą przerwą jest ok.Aż docieram na pewien mostek i tu koniec... Pozornie,bo po luźno leżących kawałkach lodu przemknąłem do dalszej części śniegu i tak dojechałem niemal do dolnej stacji gondoli!Dokładnie jakieś może 500 metrów przed.Gdybym lepiej pokombinował,to z boku jest jakiś szlak,którym dałoby się jeszcze dalej!Tam gdzie się zatrzymałem widziałem jeszcze ten kawałek śniegu - zdjęcie zrobiłem wcześniej z gondoli: Cóż,to by było na tyle.Na dole strasznie gorąco,jest +19st!Kolejka do kolejki,mimo poniedziałku,tradycyjnie bardzo długa.Na busika,do samochodu i szybka ewakuacja!A miało być takie piękne zakończenie sezonu... :sorrow:
    2 punkty
  9. Witam,Od tego sezonu rozpocząłem własnoręczny serwis narciarski, jednakże mój budżet był ograniczony, więc postanowiłem zaoszczędzić na imadle. Zrobiłem sobie taki stół serwisowy + imadło. Wyszło tanio i dobrze. Piszę o tym, bo imadło to droga sprawa (200- 300 zł) i jeszcze dochodzi do tego stół. Pod stołem jest składana folia budowlana - najgrubsza dostępna w Majstrze. Oto zdjęcia: Cały stół jest wykonany z płyty OSB 12 mm, jednak poziomą, główną część można wykonać z grubszej, tj. 22 mm. Powyżej widzimy podstawki na obu końcach pod narty powinny one mieć wysokość 20 cm. otoczone są taśmą akustyczną, aby nie ranić narty. Wykonałem również wcięcie do ostrzenia krawędzi bocznej. Do tej podstawki przykręcona jest taka dziwna kształtka metalowa, ale można normalnie użyć kątownika. Powyżej widać środkową, regulowaną podpórkę do nart. Górna część wykonana jest z dwóch ćwierćwałków, jednak można ją wykonać z innego, dostępnego pod ręką kawałka drewna. Ćwierćwałki są przybite gwoździami do "wsporników". Te z kolei są przymocowane do głównej płyty za pomocą kątowników, śrub i motylków. W prawym dolnym rogu widzimy haczyki. Ja przymocowuję narty do stołu za pomocą linek, które przywiązuję do wiązań. Wtedy wszystko się mocno trzyma siebie. Pomocny jest węzeł tzw. chwyt aspiranta, o którym w następnym poście.
    1 punkt
  10. http://www.tvp.pl/katowice/informacyjne/aktualnosci/wideo/2-maja-1830/10961020 - od 15m:43s.- pogoda widzę, że nawet dopisywała - a gdzie dokładnie była prowadzona ta akcja? - materiał kręcony na tle czarnej 7 - ostatnie ujęcia to tak jakby z boku tej trasy - po prawej stronie patrząc od Szczawin na Miziową - czyżby tam? - wcześniej przygotowana 7 została po bokach zalesiona? - jeśli się mylę, to wyprostujcie z błędu:)
    1 punkt
  11. Maciek śliczne te Twoje dechy! Lepiej mnie do siebie nie zapraszaj...bo mogą Ci zniknąć :wink:
    1 punkt
  12. Gdyby nasz kolega johnny narciarz pisał do Kroniki Beskidzkiej to nakład by wzrósł 2 krotnie. Gratulacje za relacje z Kasprowego. Zaluje bardzo że nie zaliczyłem Zakopca w tym roku ale "18 syna" i duzo gosci a potem już deszczyk...
    1 punkt
  13. Dzisiejsze zdjęcia ze słowackiego skiforum: https://picasaweb.google.com/null.picasa/Jasna152013# Wg relacji przejezdna jest trasa nr 1 pod Funitelem (ostatnie 40m bez śniegu), trasa nr 7, a także 33a po południowej stronie, ale od jutra już nie działa gondola z Kosodreviny.
    1 punkt
  14. Kolejne filmiki, którymi chciałem się z Wami podzielić są dość oryginalne :happy: Przedstawiają nie tylko doskonałą jazdę free...ale również oferują artystyczne doznania. Pierwszy z nich "Sound" doskonale przedstawia narciarskie dźwięki...dźwięki związane ze ski codziennością... Dla mnie te dźwięki to esencja pasji, skupieniu na niej i przeżywania piękna w Górach. A dla Was? [video=vimeo;53544336] "Ghost" to myśli. Myśli samotnego narciarza gdzieś w śnieżnej przestrzeni. Analizującego każdy skręt, każdy skok... ...bo czyż narciarstwo nie jest najbardziej "namacalne" gdy jesteśmy sami na stoku, poza stokiem? Czy wtedy nie pojawiają się Wam duchy? [video=vimeo;57737996]http://vimeo.com/57737996 "Melt"... ...wiosna, Słońce, śnieg, sople, woda...i ten krem na kolanie dziewczyny... Odmarzanie - esencja narciarstwa na skraju budzącej się, kwitnącej przyrody. Czyż na końcu tego obrazu nie ma tęsknoty? Tęsknoty za przyszłym sezonem? Jest. [video=vimeo;62808704]
    1 punkt
  15. Łoo ciup-ale wytopilo-myslalem,ze tam bedzie troche lepiej. Ale trasy (zwlaszcza Gasienicowa) wygladaja jakby nie byly wyratrakowane. Co do prognoz-ani nie mow-ciagnie mnie znowu na Miziowa-dzisiaj parki tam na kocykach sobie leza a w prognozach mialo byc deszcz i brzydko. Czasem jest tak, ze pomimo prognoz ma sie szczescie i sie trafi na dobra pogode.Czy Kasprowy strzimie do 5.05?-ale to juz chyba na sniegu resztkach? Co do Hellbentow-hehe-podobaja mi sie-iscie "diabelskie" malowanie:biggrin:
    1 punkt
  16. Kasprowy Wierch (cz.2 z 5) Podobno wczoraj było podobnie i mimo deszczu jeździć się dało!Dziś niestety Wiatr jest zbyt silny.Niestety nie pociesza mnie pewien gość,co się tam kręci ze smarkfonem... Według jego prognoz ma być jeszcze gorzej! :eek: Stare powiedzonko dotarło nawet na Kasprowego: Skorzystałem z serwisu i dałem nasmarować moje łopaty.Taka przyjemność na Kasprowym 25zł!No ale tutaj wszystko kosztuję.Choć jak patrzyłem na cennik,to pozostałe usługi w normie. Widoczki: Cierpliwie czekam na kolejne komunikaty,najpierw o 8.00,później o 9.00,ale ciągle to samo,Krzesełka dziś raczej już nie ruszą.Trochę debatujemy z różnymi narciarzami,ale coraz więcej osób zbiera sprzęt i jedzie na dół.Ambitnie postanowiłem,że się nie poddam i choć raz zjadę Gąsienicową,a następnie wespnę się do góry mimo mało do tego odpowiedniego sprzętu.Nie ma co pie... tylko czas ruszać!To niewątpliwie jedna z krótkich fajniejszych chwil tego dnia.Pierwsza ścianka dobra,później mocno hamujący śnieg. Niestety trasa w ogóle nie przygotowana.Może temu taki tępy ten śnieg?Jak się okazuję,takich poj... jak ja nie brakuję! Zjeżdżam na sam dół.Panowie z obsługi coś tam kombinują,ale nie widać żeby dziś coś miało ruszyć.Niestety sam czuję jak mocny jest wiatr!Czasem ciężko ustać! Ale do końca trasy śniegu wystarczająco,jest więc szansa żeby dotrwali do 5 maja.Na pewno ja dotrwam... ze swoimi planami "zemsty"! :wink:
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...