Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
28.01.2014 - 28.01.2014
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.01.2014 uwzględniając wszystkie działy
-
Kurdeeeee.... :( Napisałem obszerną relację z mojego spontanicznego wyjazdu do Cieńkowa i jak kliknąłem "zamieść odpowiedź" to mi wyskoczyło, że nie jestem zalogowany. A byłem, bo przecież wcześniej inne rzeczy komentowałem, itd. Widocznie za długo pisałem Jak się ponownie zalogowałem, to oczywiście moje wypociny gdzieś zniknęły :(Także teraz napisze w dużym skrócie.Wczoraj późnym wieczorem stwierdziłem, ze wyskoczę gdzieś na narty. Poszukałem w necie, gdzie teoretycznie najlepsze warunki w regionie i postawiłem na Cieńków. 7:15 wyjazd z Katowic, 8:30 byłem na stoku. Temp. -6,2 i prószył śnieg. Dodatkowo cały czas pracowały armatki. Do mniej więcej 11:30 wszystko się zgadzało z opisem przedmówcy. Około 11:30 nastąpiła prawdziwa erupcja pyłu ludzkiego. Naprawdę. Armatki cały czas śnieżyły, tworząc swego rodzaju łachy poarmatkowego śniegu, który chwytał narty i nie chciał wypuścić ze swych objęć. Jak się zapewne domyślacie, powodowało to ekwilibrystyczne akrobacje, niejednokrotnie połączone z mrożącymi krew w żyłach lądowaniami (czyt. upadkami). Raz się poczułem bardzo nieswojo, ponieważ przez ok. 2 sek. byłem przekonany, że wbrew swej woli stałem się naocznym świadkiem czyjejś tragicznej śmierci. Na szczęście ów narciarz z ewidentnie skręconym karkiem po chwili wstał, otrzepał się jak gdyby nigdy nic, zapiął narty i pojechał. Uffff..... Po 12 trup ścielił się gęsto - ostatnich kila wyjazdów zajęło mi prowadzenia statystyk dotyczących upadków. Podczas sześcio- czy siedmiominutowej podróży krzesłem byłem świadkiem średnio czterech upadków!!! W momencie, w którym zadbałem o moje ślizgi i krawędzie pielęgnując je minerałami stwierdziłem, że czas żegnać się z Cieńkowem. Zakończyłem jazdę na Cieńkowie o 12:40.Tutaj zdjęcie kolejki do krzesła zrobione ok. 10:00 A to zrobiłem jakoś chwilę po 11 I na koniec 12:45 REASUMUJĄC: Między 8:00 a 11:00 polecam. Gdzieś tam jakieś minerały i przetarcia są, ale można ominąć. Później już nie ma już zbyt dużej przyjemności z jazdy - za dużo ludzi, a co za tym idzie dość niebezpiecznie, więcej minerałów i lodu (co pewnie dla niektórych jest nie bez znaczenia). Na niekorzyść armatki, które pracują cały czas. Wiem, ze w tej sytuacji jest to konieczne, ale np. w Szczawnicy jest to rozwiązane tak, ze cały czas śnieżą z boku trasy, usypując takie "hałdy", a w nocy ratraki to rozgarniają. Myślę, że jest to po prostu bezpieczniejsze. P.S. Stwierdzam, że w społeczeństwie drzemie potrzeba prędkości :biggrin: Było kilu takich magików, że strach!!! - nogi z waty, obłęd w oczach, Alleluja i do przodu! :stupid:13 punktów
-
Dzisiaj wybór padł na Dwie Doliny, który to kompleks był ostatnio tematem zagorzałej dyskusji na naszym forum.Ferie spędzamy w malowniczym Tyliczu, więc dojazd zajął niespełna pół godziny.Za parking płacimy tuż przed dziewiątą 5 złotych, na parkingu pustki, podobnie jak przed kasami i na bramkach do wyciągu. Trasy 7 i 8 świetnie przygotowane: równo, twardo, super. Dwa razy wjeżdżamy Szczawnikiem 1 i 2, a później pomimo informacji o braku połączenia kierujemy się na Wierchomlę.Na dojeździe brak jest systemu naśnieżania i miejscami widoczny jest deficyt śniegu, ale można spokojnie zjechać: Po stronie Wierchomli korzystamy z trasy przy Polankach i Wierchomli. Jeździ się świetnie, bez kolejek, do południa warunki bardzo dobre, koło południa trochę muld.Oczywiście potrzebne były przerwy Po wykorzystaniu karnetów pozostał powrót w kierunku Szczawnika, przy nie działającym Frycku był to 15 min spacerek który najmłodszym zajął troszkę więcej czasu i stanowił pewien wysiłek :)W tym miejscu muszę napisać, ze syn był dzielny i nie dał się wyprzedzać osobom postronnym! Pozostał tylko zjazd do Szczawnika- z małymi przygodami :tongue: W wypożyczalni forum już jest, szkoda że nic nie wiedzą o nas w kasach... Ogólnie wyjazd bardzo udany, troszkę brakowało Frycka (ale o tym wiedziałem wcześniej)Z pewnością tu wrócę, może parking będzie już bezpłatny, wyciąg na Wierchomli będzie miał większego speeda i załapię się na słoneczną pogodę !!! :smile:12 punktów
-
Tumlin k/Kielc Sezon w świętokrzyskim rozpoczął się w piątek po południu, ale z różnych przyczyn dopiero dzisiaj udało mi się ruszyć na narty. Mając niemalże pod nosem Telegraf, na który mam 3 minuty jazdy samochodem, wybrałem jednak stok w Tumlinie, do którego dojazd zajmuje aż 25 minut :stupid: Nie wiem jak było dziś na Telegrafie, ale to jutro sprawdzę, ale wiem jak było w Tumlinie i wiem, że był to strzał w dziesiątkę. Stok był czynny od 10, a ja zameldowałem się pod wyciągiem dopiero o 11. Było pochmurno, bardzo lekko prószył śnieg, a temperatura była w granicach -8'c. Szybkie wypakowanie się i o 11:05 kupuję karnet na 3 godziny za 40zł plus 10zł kaucji za kartę. Tumlin chyba zawsze był tańszy, no ale nie ma co narzekać, tylko czas na jazdę. Na stoku w sumie ok 20 narciarzy, jadę w górę wyciągiem i oczom nie wierzę, praktycznie wszędzie jeszcze sztruks. Stok przygotowany prawie perfekcyjnie. Dosyć twardo, szybko, zero lodu, prześwitów, minerałów, kamieni. No i jazda, góra-dół bez przerwy, bez jakichkolwiek kolejek do wyciągu chociażby na 1 osobę :happy: Po ok. 20-30 minutach zaczął padać śnieg, momentami dość intensywnie i po ok. godzinie sztruksik został przykryty ok. 5cm warstwą świeżego śniegu. Następnie opad ustąpił, a warunki jak były świetne przed, tak i świetne zostały do samego końca dzisiejszego nartowania. Generalnie dzień bardzo udany, jazda ciągła, na praktycznie pustym stoku, bezpieczna i komfortowa. A jutro do zaliczenia Telegraf. No i na koniec zabawka kupiona za 99zł, wkładki podgrzewające z akumulatorami. Dziś -8'c i test. Zawsze stopy po jakimś czasie marzły mi w tych butach i to nawet przy temperaturach w okolicach 0'c. A dziś nic takiego, może ciepło nie było, ale nie mogę powiedzieć, że stopy mi zmarzły, tak że zakup póki co udany.11 punktów
-
To poniżej napisałem wczoraj, ale padł prąd we wsi, a potem internet, a więc nie dało się tego ni jak wysłać:Dzisiaj(czyli wczoraj 27.01) ku radości wszystkich powrót na Kronplatz:applause:.Tym bardziej wielka radość, że pogoda pomimo nie specjalnych prognoz z rana przywitała nas słoneczkiem i minus siedmiostopniowym mrozem.Przed 9 meldujemy się na parkingu pod gondolą, a Łukasz(syn) widząc że zabieram z boksu do jazdy Blizzardy R Power, a w sumie 2 pary brałem do góry, bo jeszcze slalomkami postanowiłam się dzisiaj po katować, a Łukasz zażyczył sobie narty wujka Mika, czyli MB(czyli dawniej Figo). Narty wujka Mirka to Stockli Laser SX 178 cm. Normalnie używa Fischer Progresor +8 C Line 170 cm.Jednak zjechał raz i uznał że jego lepsze i chce zjechać do parkingu zamienić, no to zjechaliśmy do parkingu, będąc przy samochodzie rzuciłem okiem że tak się chmurzy trochę i że może powinienem gogle zamienić, bo miałem ciemne lustrzanki na pełne słońce, no ale myślę sobie, nie bo wystraszę pogodę, i tym sposobem udało się w pięknej pogodzie pojeździć do 14. Ludzi mniej jak w sobotę, bez problemu można było znaleźć trasy na których byliśmy sami. Jak nie specjalnie odczuwam potrzebę jazdy na czarnych trasach, to na Kronplatz jest genialna czarna trasa nr 4 długa 5 km po której z przyjemnością zjechaliśmy.O 14 w dosłownie 20 min zmieniała się pogoda z pięknej słonecznej, w piękną zimową z intensywnym opadem drobnego śniegu, co skutecznie wypędziło wszystkich z tas, ale to wszystkich, na trasach pozostały osoby które zaskoczone pogodą stały i zastanawiały się jak "ugryźć' trasę żeby zjechać do dołu w 1 kawałku, z niedowierzaniem podążając wzrokiem za przemykającym Łukaszem na pełnej prędkości.Nartowanie zakończyliśmy 1620 zjazdem czarną trasą 45 do parkingu Piculin.Na dole okazało się że sypie tak samo pięknie jak i na górze, a to się mi już nie podobało za bardzo, bo to pachniało zakładaniem łańcuchów, kto był to wie jak wartko pnie się dróżka do La Val, a podjazd pod nasze mieszkanie to już jest zupełnie ekstremalny.Postanowiłem zaryzykować i zaatakować wpierw bez łańcuchów, szło autko nawet ładnie ale jak zaczęło się robić stromo to ESP tak ingerowało że mi na 2 zmuliło silnik tak że musiałem przeładować na 1, za moment na jedynce to samo, a kontem oka widzę że jest wyłącznik od ESP(nie wiedziałem że jest:tongue:) no i jak go wyłączyłem to mi dopiero zaczęło jechać pod górkę. Jednak zabrakło 150 m stanąłem i koniec, trzeba było zakładać łańcuchy. Największy popis dają miejscowi napędzani na 1 ośkę, próbują, przodem tyłem, normalnie komedia, wybrałem się wieczorem do sklepu i było n co popatrzeć, jeden gość pobył wszystkich, chyba z 7 razy przepuszczał atak, atakując z przed kościoła, a zatrzymując się na wysokości straży(kto był to wie), a czynił to Ivekiem skrzyniowym, z pustą skrzynia, normalny debil11 punktów
-
to za ciężkie oskarżenie,że na tym forum nienawidzi się Białki ja osobiście lubię i popieram wszelkie działania w BT bo to wiodąca (wg.mnie) stacja i najlepiej przygotowywane i utrzymywane trasy oczywiście są tam dwie trasy,choć bardzo króciutkie,reszta to polany po których można się ledwo ślizgać dla początkujących w sam raz nie jeżdżę tam od kilku lat ze względu na nadmiar chętnych organicznie brzydzę się staniem w jakiejkolwiek kolejce,tak fobia po latach realnego socjalizmu : no i taka krótka wyliczanka 7dni w Białce bez noclegów B-B - BT = 130km x tam i powrót =260km x 7=1820km a to jest tyle samo co w Alpy i spowrotem koszt noclegu w BT jest prawie równy kosztowi noclegów w Alpach skipass niewiele tańszy no ale w Alpach nie nastoję się tak do wyciągów jak w BT a ile km na nartach zrobię w Alpach-musiałbym ze 3 miesiące codziennie do BT jeździć mimo to chciałbym aby polskie stacje narciarskie były tak zarządzane jak w BT10 punktów
-
Jak w temacie Proponuję osobny konkurs dotyczący typowania w Soczi. Coś jak Turniej Czterech Skoczni - osobna klasyfikacja. Zasady takie, jak normalnie. Zaczynamy od 0 punktów, także każdy będzie miał takie same szanse na wygraną. Typujemy podium tylko w narciarstwie alpejskim. Zainteresowani? Taka forma typowania odpowiada?9 punktów
-
Jestem po porannej jeździe na Mosornym. Na wyratrakowany stok spadł świeży śnieg (1cm)plus sztuczny z armatek. Warunki z rana dla nart typu K2 Rictor lub podobnych czy szerszych sztachet okresliłbym jako bardzo dobre i dobre. Warunki oczywiście się zmieniają i w południe będzie pewnie już tylko dobrze. Na trasie narty trzymały idealnie [ATTACH]13193[/ATTACH][ATTACH]13194[/ATTACH]Pozdrawiam z Zawoi Maciek[ATTACH]13195[/ATTACH]Wysłane z mojego LT26i przy użyciu Tapatalka9 punktów
-
No to ja wrzucę coś na temat Cienkowa. Wyjazd na wieczorną jazdę zaplanowany już wczoraj, niestety jak zwykle wykrusza się większość ekipy. Wykrusza się do tego stopnia, że zostaję sam:frustrating: Na szczęście na feriach w Wiśle jest jeszcze jeden kolega, z którym udaje mi się umówić. Szybkie pakowanie i już za chwilę jestem na miejscu. Pierwszy wjazd wyciągniemy, z góry stok nie wygląda źle pomijając ilość narciarzy. Niestety podczas zjazdu okazuje się, że tak fajnie nie jest. W dobrym stanie jest właściwie tylko środkowa, płaska część trasy. Reszta to muldy, bryłki lodu i chyba jeszcze większa ilość kamikadze niż na Nowej Osadzie w niedzielę. Zjeżdżam jeszcze raz i idę zapytać się w kasie czy stok będzie ratrakowany? Odpowiedź - nie bo jest za dużo ludzi. W międzyczasie przyjeżdża kolega i udaje mi się go przekonać, że jazda na Cieńkowie nie ma sensu.Pakujemy się do samochodu i jedziemy do Szczyrku, pomimo tego, że obiecywałem sobie, że więcej moja noga tam nie postanie. No cóż, chyba będę musiał swoje postanowienia zweryfikować. Szybko o Szczyrku. Ludzi bardzo mało, w porywach jeździ może z 20 osób. Golgota przygotowana dobrze, brak przetarć i minerałów, pojawiają się tylko drobne grudki lodu. Tych ostatnich jest zdecydowanie więcej po przeciwnej stronie Soliska. Co do przygotowania torów pod orczykami- jak zwykle bez rewelacji, choć pod sam koniec wjeżdżał tam ratrak. Reasumując. Cieńków i wieczorną jazda na nim jest kompletnym nieporozumieniem, przynajmniej przy takiej frekwencji jak dzisiaj.Szczyrk, zdecydowanie na tak, Golgota super!!! Rogal na pysku przez całą powrotną podróż do domu :happy:p.s. Oczywiście skasowali nas 6zł za parking pod Golgotą:8 punktów
-
Po południu znalazłem się TU , fajna kameralna góreczka :tongue:, wiele bym dał za taką w promieniu 100km od mojego miejsca zamieszkania :eek:, a przy wejściu do wypożyczalni taka niespodzianka :applause:!!Po Siglanach przyszła pora na Sarajewo fajny pagórek na szkolenie kajtka :wink:Ps. na Cieńkowie już nie jeździłem więc nic odkrywczego nie napisze :redface:. Jutro od rana będę tam urzędował :angel:8 punktów
-
Dzień wolny w pracy trzeba wykorzystać , niestety wyjazd do Zakopca nie doszedł do skutku, więc zawitałem ponownie na Warszawskie Szczęśliwice.Warunki śniegowe mogę określić jako bardzo dobre , od kilku dni praktycznie cały czas w Warszawie lekko prószy śnieg więc są konkretne efekty : Co do samego przygotowania stoku można było by się przyczepić , przez środek stoku powstał lekki karb ale i tak było fajnie.Między 10 a 12 nie ma kolejek, jeździ kilkadziesiąt osób, ale stok mogę uznać jako prywatny : Widać że awaria w Szczyrku obiła się szeroki echem ... : Podsumowując: dobrze spędzone dwie godziny na nartach w centrum Warszawy7 punktów
-
Też jestem po porannej jeździe ale na Cieńkowie :tongue:.Jeździłem od 8 do 11. Warunki podobne jak u Matiego tzn. na chyba ratrakowany stok spadła cieńka warstwa świeżego puchu :biggrin:. Gdzieniegdzie trochę minerałów, przetarć ale dało się to omijać :applause:, wyjeździłem się nawet, ale mam plan na popołudniowe jeżdżenie :biggrin: pozdrawiam cdn...6 punktów
-
Wyciągam wątek, żeby nie było, że ludzie znikąd wygrywają PŚ4 punkty
-
Po Soszowie przyszła pora na Nową Osadę :eek: Zjawiłem się tam po południu na kilka zjazdów :wink: warunki dosyć dobre , ludzi na trasie umiarkowanie ogólnie dłużej niż godzinkę to można tam z nudów kimnąć się na trasie, nic szczególnego ten SN :stupid: pozdrawiamJutro od 8 bawię się TU Ps. Gdzie te 2.4km tras otwartych na Nowej Osadzie? :stupid:.4 punkty
-
Byłem dzisiaj w Wiśle i zajrzałem w pierwszej kolejności na Małą Czantorie a konkretnie chciałem sprawdzić kiedy ruszy nowa kolej na PoniwcuDowiedziałem się że oficjalnie planują ruszyć w ten weekend,a dzień wcześniej możliwe że będzie jazda za zeta,choć to jeszcze nie jest pewne,trza sprawdzać na ich stronie Zajechałem jeszcze na Czantorie,wyciąg działa,parking główny w połowie zapełnionyAaa, zebym nie zapomniał od tego roku zaczęli kasować zpowrotem za parking :angry:,biedaki Ps.Alternatywą jest parking wiza-wi głownego(po drugiej stronie ulicy) bezpłatny,który notabene znajduje się przy płatnym :biggrin: :stupid:4 punkty
-
Wczoraj w Pamporowie w Bułgarii odbyły się kolejne zawody Pucharu Europie w slalomie, ich nieoczekiwanym zwycięzcą został 17-letni Henrik Kristoffersen z Norwegii, wśród pokonanych zostawił między innymi Yuasę, Herbsta, Hoerla, Sasakiego, Vogela.Tym samym stał się najmłoszym zwycięzcą zawodów PE w historii, będąc o ponad rok młodszy od dotychczasowych rekoerdzistów Reto Schmidigera i Marcela Hirschera. W ubiegłym roku Kristoffersen zdobył dwa złote medale w trakcie Europejskiego Olimpijskiego Festiwalu Młodzieży, w tym roku zadebiutował w PE, na początku sezonu punktując w 3 dziesiątce, w styczniu awansując coraz wyżej, aż znalazł się na 9 miejscu w slalomie w Lenzerheide, a wczoraj odniósł swoje pierwsze zwycięstwo, jadąc z numerem 24. Co ciekawe jeszcze nigdy nie startował na MŚJuniorów, a ma duże szanse zadebiurować w PŚ w Bansku, albo Kranjskiej Gorze. Niewątpliwie nazwisko do zapamiętania i talent na miarę Hirschera i Pinturault. Dziś kolejny slalom w Bułgarii i tym razem młody Henrik pojedzie z numerem 1.3 punkty
-
Piękne zwycięstwo,i mam ogromny żal do siebie, bo długo się zastanawiałem czy HK czy Felix na pierwszym i obstawiłem pierwszego tryumfu, tak jak trafiłem pierwsze podium w Levi. Tak samo myślą Austriacy,Szwajcarzy i kilka innych nacji;) Jest to jednak przykład kariery, która rozwija się idealnie, zawsze zdecydowanie lepszy od rówieśników, wygrane w Toppolino, Europejskim Olimpijskim Festiwalu Młodzieży, Mistrzostwach Świata Juniorów (jeszcze w następnym sezonie mógłby startować w tej imprezie), w wieku 17 lat pierwsza wygrana w PE. A skąd się to wzięło? Talent, tata-trener w bogatej federacji i ogromna odporność psychiczna (prawie nigdy nie wypada z trasy i nie popełnia poważnych błędów).3 punkty
-
Nie no bez jaj? Za 2 tysiące od łeba nie ma szans w Alpach? W zeszłym sezonie to nawet w tysiącu udało mi się raz zmieścić za tygodniowy wyjazd*, a 2tyś to już górna granica, której nie przekraczam... *nie wliczam w to żarcia, ale w domu też jedzenie za darmo nie jest...3 punkty
-
wreszczie ruszyła Góra ŻAR - ale ludzie w szoku,,,,,,rok temu cena wyjazdu 6 zł i 3 zl maly orczyk............dzis na 1600 m kolejki 10 zl i 6 zł za wyciag orczykowy. 2h -40 zł 4 h cena 63 zl raz 79 caly dzień..Brak kart punktowych.co bedzie jesli bedzie tlok wtedy majac karte czasówke bedziesz miał 3-4 zjazdy....3 punkty
-
Sezon w Polsce zaczynam zwykle po zakończeniu ferii - taką mam pracę. W sezonie zimowym może bym wygospodarował jeden tydzień. Na siłę. Dlatego wybieram wypady weekendowe w bliższe okolice. Tak, Alpy są lepsze. Ale trzeba dojechać.A to fotki moje, ciut starsze z Rusina z datami... i raczej średnio zatłoczonym stokiem. i z zeszłego roku z BT jedno starczy... Nie zamierzam udowadniać, że to super górki, każdy się tam sprawdzi. Tak nie jest. Ale to bardzo dobry substytut w wielu przypadkach. I również w wielu wystarczający.Proszę, bez narzekania na te ośrodki. Narciarstwo to nie tylko camber i Alpy oraz wyciskanie ile się da. Wielu ma przyjemność z jazdy na rockerze w Polse ze spokojnym obiadem w knajpie w międzyczasie.3 punkty
-
To ja podam inne wyliczenie z zeszłego roku: Sosnowiec-BT , koniec lutego, 166km, 2:25. Wyjazd w piątek po pracy z Katowic o 15.30, wieczorem jeszcze jazda na wyciągu 19-22. Następnie cały dzień w sobotę i cały dzień w niedzielę. Ucieczka o 14stej na obiad do Krakowa. Do tego nocleg z pysznymi obiadokolacjami i śniadaniami: 150pln. No sorry, nie chciałoby mi się tłuc do Austrii jeśli w 2:30 jestem na miejscu i mam jeszcze sporo czasu dla siebie, żony, znajomych na miejscu. No ale też jestem "niedzielny" narciarz Ale uwaga! Byłem już po feriach i to zmienia postać rzeczy w przypadku BT. W tym czasie na Litwince były PUSTKI. W tym czasie w Korbielowie wydałby więcej na podobny standard pokoju... nie wspomnę o wyciągach. Do Austrii na weekend dla mnie za daleko.3 punkty
-
wszystko fajnie ale kto??? kto miałby się zająć fizyczne zbiórką kasy,zakupem kiełbasy i co opaski na rękę - temu z opaską kiełbasa się należy a ten co wpadł na pomysł zbyt późno aby się zapisać ,...to niechaj głoduje jak zapewne wiesz kilka razy się skrzyknęliśmy nie było wielkiego zbyt wielkiego odzewu Harenda słabo Witów nieźle Sihelne najlepiej to taki mój prywatny ranking na Sihelne każdy przywiózł ze sobą "troszkę kiełbasy i troszkę chleba" : ,a resztkami chleba,musztrady i kiełbasy,które zostały można by nakarmić pluton wojska ja zakupiłem jakiegoś najtańszego grila i z mysiaukiem mieliśmy dyżur w kuchni:laughing: to taki spontan był i wyszedł super jeszcze należ dodać,że w Sihelnym nikt się nie czepiał,że "własną gastronomię otwieramy" zapewne nie wszędzie patrzyli by przychylnym okiem na takie praktyki jedynie słuszne (wg mnie) ogłoszenie przez kogokolwiek dowolnego terminu w dowolnym miejscu walnego zgromadzenia ze 100% obecnością i tak nie udaje się zrobić nasze forum to nie partia polityczna kto może i chce to przyjeżdża i już3 punkty
-
...nie wiem, gdzieś w górach, pagórkach itp. - Swoistym paradoksem jest że największe zagęszczenie wyciągów w naszym regionie jest nie w górach, a na płaskowyżu zwanym Podhalem :)Przypominam że formalnie uprawiamy coś co się nazywa narciarstwem alpejskim - ok, ale jak nie Alpy to jakieś góry- a na Podhalu nie ma gór :)Pożyczam zdjęcie z innego forum - dobrze obrazuje o co mi chodzi, autor (Jabol?), mam nadzieję wybaczy pożyczkę Jakaś Białka, Rusiński - a w tle góry Tatry, z Kasprowym :)Pomijam uszczypliwość, ale nie urodziłem się wczoraj Tak między nami, już pacholęciem będąc już gdzieś w latach 70. - nie znosiłem tego rejonu. Tupałem nogami na pomysły typu jazda w Bukowinie itp. - "bo tam nie ma gdzie jeździć" :)Wolałem Tatry, Gorce, różne Beskidy - z nich można by sporo wycisnąć... no można, i na tym "możnaby" się zatrzymaliśmy, od paru dziesiątków lat :)PS. bez przesady - jak widzisz siedzę i ...pisuję na forach zamiast pracować Co nie zmienia faktu, że robi na mnie wrażenie ich rozwój, innych podobnych do Białki typu Male Ciche - nie ma tam nic poza wyciągami, a ciągle ich stać na kolejne wyciągi, kolejne inwestycje - a nawet reklamy w TV ...widać nie jest tak źle3 punkty
-
Luz, panowie! Byle tylko jazda dawała nam przyjemność, będzie dobrze! : Problem dostępu do dóbr, zamożności i zmiany obyczajów, to inna sprawa. Dążenie do gromadzenia dóbr niejednokrotnie zaciera istotę podstawowego celu dla którego te dobra gromadzimy. Bo jak kupisz sobie np. drogą kurtkę, będziesz się bał aby jej nie zniszczyć, co ograniczy czerpanie przyjemności z jazdy. Kupisz drogie narty, będziesz się bał żeby ktoś ich nie ukradł. A tak w ogóle, dążenie do gromadzenia dóbr, których obecnie jest pod dostatkiem a kiedyś nie było, spowodowało obniżenie standardów moralnych całego społeczeństwa. Stąd miedzy innymi tyle "buractwa" i cwaniactwa na stokach, czego kiedyś się nie spotykało. Często odzianego w Descente, Phenixy itp.3 punkty
-
Mosorny po rannych perturbacjach w końcu odpalił koło 11, ja jednak nie czekałem i pojechałem z rodzinką na Czatożę. Wróciłem ponownie po 13 bo trzeba było karnet wykorzystać bo tylko dziś był ważny! Warunki na całej trasie dobre, bez przetarć, nie znalazłem też kamyczków. Miejscami natomiast twardo i krawędzie muszą być ostre! Kilka fotek:[ATTACH]13157[/ATTACH][ATTACH]13158[/ATTACH][ATTACH]13159[/ATTACH]Widoczki były ładne, bezwietrznie.[ATTACH]13160[/ATTACH][ATTACH]13161[/ATTACH]Niestety Mosorny nie jest tanią górą, za 2 godz zapłaciłem 40 złoty a wiadomo kolej jedzie wolno i jeszcze zwalnia jak ruch turystyczny jedzie...Natomiast to co mi się spodobało to że za skipass nie pobierają kaucji! Na wykorzystane karnety jest taka oto skrzynka [ATTACH]13164[/ATTACH]Na szczycie Mosornego znalazłem jeszcze coś takiego, wagonik chyba z... Kasprowego?[ATTACH]13165[/ATTACH]Warto też wspomnieć że obok dolnej stacji dzieciaki mogą stawiać pierwsze kroki, co dla mnie jest bardzo ważne![ATTACH]13166[/ATTACH]Na razie tyle z Zawoi, muszę wracać do obowiązków;)Serdecznie pozdrawiam MaciekWysłane z mojego LT26i przy użyciu Tapatalka3 punkty
-
3 punkty
-
Po 9 i pół godzinie jazdy dotarliśmy do Alta Badia, mieszkamy w miejscowości La Val i w sumie mamy z tego miejsca bliżej do terenów Kronplatz. Jadąc po drodze dzisiaj i mijając Salzburgerland i dalej Tyrol, patrząc z autostrady i na wyświetlacz temperatury można popaść w depresję, nie wygląda to obiecująco:eek:, w Tyrolu +4 st słońce i krajobraz zielonych łąk, gdzieś tylko w oddali najwyższe szczyty majaczą bielą ale w dość skromnej ilości... Jednak tu na miejscu w samym La Val hałdy śniegu powstałe podczas odśnieżania mają po 2-3 m wysokości, a nasz gospodyni mówiła że były 3 dni takie że byli tu odcięci od świata i nie dało się ani tu wjechać, ani wyjechać:, a na stwierdzenie że w AT było dzisiaj słoneczko, a tu go nie ma, syn gospodyni zareagował śmiechem i ripostował, ale my tu mamy śnieg, a oni nie:tongue:. No zobaczymy od jutra czy mówił prawdę, w każdym razie temp. tu na dole w ciągu dnia oscylowała w okolicach 0 i było lekkie zachmurzenie, na pierwszy rzut oka nie wygląda żeby tu były jakieś dzikie tłumy, tak też zresztą mówiła gospodyni:smile:2 punkty
-
Wróciłem dopiero przed 21-szą ,ale po kąpieli, kawie chęć snu minęła na przynajmniej godzinę. Jest jedna rzecz w S.N. w Beskidzie śląskim jeżeli mówimy o warunkach to bardzo mała ilość śniegu naturalnego. Zmierzyłem :wczoraj Stożek 5cm zaledwie, Dzisiaj Czantoria 6cm. Rozmawiałem z panem Witkiem Pruskim szefem Stacji na Stożku i jeżeli nie spadnie przynajmniej 30 cm śniegu naturalnego to ten sezon zapowiada się finansowo bardzo źle. W obu stacjach czynne tylko trasy gdzie zamontowano naśnieżanie. Niebieskie łagodne trasy zamknięte, czekają na opady śniegu. Tego śniegu sztucznego na Czantorii zadowalająco ,na Stożku niestety nie. Temperatura wczoraj na Stozku-8 do -4 ,dzisiaj na Czantorii -6 do -4. Dzisiaj słabo prószył śnieg z cienkich chmur przez ,które przeświecało słońce. Przejazd do i ze Stożka od stacji Wisła Głębce zapewniła mi stacja narciarska tak jak w poprzednim sezon.Zrobiłem sobie spacery po okolicach stacji górnych wyciągów. Widoki piękne ,ale śniegu malutko. Dużo więcej leży go w innych częściach Polski. Prognozy na najbliższe 10 dni bardzo niepomyślne dla południa Polski to trzeba jeszcze w tym tygodniu gdzieś ,,uderzyć''. Twardo i czasami lodowo to sporo upadków na obu stokach. Dzisiaj na Czantorii z górnej ścianki zwożono dziewczynę ,która doznała poważniejszego urazu. Plotkowano o złamaniu nogi. Wczoraj zaliczyłem 3 gleby ,dzisiaj żadnej ,ale po trzech zjazdach oddałem narty do naostrzenia ( dłuższa przerwa w jeździe ,bo prawie 2 godziny spędzona na klachach). Skasowano mnie na 50zł bo zrobili tez smarowanie ,ale jazda potem była zdecydowanie lepsza.Zdjęcia:Stożek pierwsze cztery, Czantoria ostatnie trzy.2 punkty
-
Można Pana R. nie lubić, ale trzeba przyznać, że nie ma chyba lepszej trasy do wieczornej jazdy niż Golgota. Do tego w takiej scenerii jak na zdjęciach Wid. Bajka :.2 punkty
-
Dzisiaj nic nowego dalej tłukliśmy Kronplatz:smile:.Po wczorajszym opadzie ok 30 cm świeżego śniegu Kronplatz przywitał nas piękną pogodą w iście zimowej scenerii, z mrozem i ośnieżonymi drzewami iiiiii.... nie wyratrakowanymi trasami.Rano było jeszcze znośnie choć na czerwonych i czarnych to już o 10 była masakra:eek:, no ale cóż nikt nie obiecywał że będzie lekko i łatwo:tongue: W południe trasy wyglądały tak: :eek::biggrin:Ale spoko pojeździliśmy od deki do deski, czyli od otwarcia, do zamknięcia, tak że ledwo zdążyłem na SL Schladming:rolleyes::No i raport: http://www.iskitracker.com/tracks/shared/eJSdYquvCE4K5Ru4jUGyJutro ostatni dzień też Kronplatz, pogoda ma być:smile:2 punkty
-
Tylko to się znowu sprowadza do tego, co pisał MB. Z wpisowym też problem. Powiedzmy, że zorganizowaliby zawody za 1000 zł. Wszystko będzie zaklepane, zamówione, wpisowe w wysokosci np. 25 zł na miejscu i okaże się, że przyjeżdża 10 osób... Każdy musi dopłacić 75 zł? Zostawiamy tak, jak jest, a JC wyrzuca z kieszeni 750 zł? A jak zrobimy wpisowe płatne przelewem, to połowa nie zapłaci, bo się będzie bała, ze nie da jednak rady i nie przeleje. Także to wszystko dość skomplikowane...2 punkty
-
Pozwólcie moi mili że i ja wtrące swoje trzy grosze odnośnie wyliczeń i Białki. Jakiś czas temu moja małżowina zaczynała na poważnie przygodę z nartami. Po opinii kilku znajomych oraz rodziny wybór padł właśnie na Białkę z racji niewielkiego nachylenia w miarę szerokich tras, ale do rzeczy. Byliśmy tak kilka razy już żeby nie było że tylko raz. Średnio taki wyjazd na mniej więcej 5, 6 dni kosztował nas jakieś 2500 do 3000 pln, wyraz ze skipasami, przejazdem, noclegami oraz żarciem i codziennymi wydatkami typu browar i coś na ząb do browara. Więc teraz moje pytanie a właściwie prośba jeśli znajdzie mi ktoś wyjazd w alpy na tydzień powiedzmy za, a co tam za szaleje za 4000 pln dla dwóch osób z tym co pisałem wcześniej to moja noga więcej tam nie postanie. Tak wiem zaraz odezwą się malkonteci typu "wątróbka nie mięso, teściowa nie rodzina, a Białka nie Alpy" niemniej jednak jak ktoś coś takiego znajdzie to zapraszam. Ale wywód koniec Wysłane Tapatalkiem2 punkty
-
Pomysł fajny! Ale fajnym pomysłem było także filmowanie przejazdów forumowiczów. Jacek się postarał, załatwił tańsze karnety, ustawił sie z kamerą i gdyby SB nie przyjechał z synem, to frekwencja byłaby niższa o kilkadziesiąt procent... Obawiam się, że z pucharem może być podobnie. Ktoś się narobi, żeby to wszystko przygotować, a potem przyjedzie ile osób? 5? 8? Tu potrzeba konkretnych deklaracji. To wszystko fajnie brzmi na forum, pomysł jest niezły i dzięki, że ktoś o tym napisał. Ale jak potem będą odpowiedzi w stylu "może przyjadę", to chyba nikt nie podejmie się ryzyka. Rzucam swobodną myśl: może by tak zrobić wpisowe? Np. 15 zł w tym np. kiełbaska i chleb - jak już ktoś się określi i wpłaci 15 zł, to przyjedzie2 punkty
-
Wiemy, że jeżdżenie co tydzień w Alpy (tak jak Ty to robisz) jest fajniejsze niż jeżdżenie do Białki, ale gdzie mają jeździć ci, którzy nie mogą sobie na to pozwolić?2 punkty
-
Mówisz funkcje te same to po co kupować to za 500 tys? Dam porównanie, możesz związać się też mało urodziwą kobietą, będzie spełniać te same funkcje. Ba, nawet będzie lepsza! Nikt Ci jej nie ukradnie! :smile: Wiesz teraz dlaczego ludzie dążą do posiadania? Aby im zazdrościli inni, aby podnieść swoją wartość, aby się wyróżnić, to podstawowe przyczyny.2 punkty
-
tumlinno i stało się :biggrin:rozpocząłem sezon lokalnie. dopiero w niedzielę po południu, ale przy takiej obsówie to i tak nie ma znaczenia. zrobiłem kolejną rozgrzewkę z młodym i rozruch sprzętu. warunki ok jak na początek. mam nadzieję że dosypią. po prawej parę minerałów. ludzi nie za wiele, szczególnie jak zrobiło się cieplej :biggrin:reszta po staremu. sorki za fotki z fona :sorrow:2 punkty
-
Nowa OsadaDzisiaj padło na Nową Osadę. Miał być wyjazd poranny ale z racji, że jak zwykle coś wypadło został przesunięty. Po naradach, doszliśmy ( ja i lepsza ma połowa) do wniosku, że nie ma co pchać się do Wisły w południe ze względu na spodziewane tłumy. Zdecydowaliśmy się na wieczorną jazdę. Do Wisły docieramy tuż po godzinie 16. Parking pełny. Kupujemy karnety na wieczorną jazdę, jeden w promocji od człowieka, któremu przedwcześnie znudziło się jazda i odsprzedał go za 30zł w tym kaucja :smile:Kolejka do wyciągu na dwie minuty stania, niestety na stoku tłumy Narciarska brać dość mocno przypadkowa. Mnóstwo ludzi chyba pierwszy raz na nartach, bez jakichkolwiek umijętności, za to aż z nadmiarem ułańskiej fantazji. Przy warunkach, które panowały na stoku doprowadzało to do powstania dużej ilości niebezpiecznych sytuacji.Mi te dzisiejsze muldy się podobały, po mimo tego, że nastawiałem się na lepiej przygotowaną trasę. Myślę jednak, że przy tak dużej ilości ludzi i degradacji stoku, powinno się go przed wieczorną jazdą zratrakować.2 punkty
-
Dzis popoludniowy spacerek na pagorek o nazwie Kamionna. Tam to stacja Laskowa-ski sie znajduje. Ruszaja we wtorek. Sniegu sporo, ratraki i armatki pracuja. Pejzaze bajkowe po sobotnich opadach. Nareszcie gdzies blisko na narty bedzie mozna skoczyc.... mobilnie z tapatalk2 punkty
-
Dzisiaj znacznie lepiej, gdyby nie uszy to pyski by się wszystkim śmiały w koło głowy:biggrin::applause:Tak jak zaplanowałem wczoraj, dzisiaj rano zgodnie z planem pojawiliśmy się pod dolną stacją gondoli Piculin, czyli w najdalej oddalonym miejscu od wierzchołka góry z dzwonem Kronpaltz.To miejsce na pierwszy rzut oka na mapę wydaje się nie być dobrym miejscem na start, z racji dużej odległości od epicentrum ośrodka Kronplatz, ale nic podobnego, w praktyce wygląda to tak że to raczej najlepsze miejsce do startu i nie ma sensu śpieszyć się w kierunku dzwonu. Trasy są tu rano puste, zupełnie puste, bo wszyscy owczym pędem mkną w stronę wierzchołka łysej góry wyratrakowanej w 100% i pokrytej słusznie wszelkiej maści gondolkami, krzesła są tu w ilości symbolicznej. Jednym to przeszkadza innym nie, mnie akurat nie przeszkadza, nie mam problemu z tym że trzeba odpinać i schylać się po narty, fakt możliwości wyprostowania nóg rekompensuje tą niedogodność.Trasy są tu świetne, szczególnie od momentu kiedy to łysy wierzchołek góry skończy się i zaczynają się odcinki tras namacalnie wytyczone zazwyczaj przez las, czasem zbocze, skalną ściankę, czy siatki bezpieczeństwa, tam u góry gdzie szerokość, jest cyfrą nieskończoną zwyczajnie mam strach jeździć, ponieważ inni narciarze nie patrząc na nic poruszają się we wszystkich możliwych kierunkach:eek:, nie lubię takich miejsc:mad::.Ludzi jest trochę, ale kolejek nigdzie nie ma z 2 razy zdarzyło się że trzeba było postać ok 3 min, a tak zazwyczaj na bieżąco.Dzisiaj przede wszystkim dopisała pogoda, pełna lampa od rana do popołudnia, ani jednej chmurki i temperatura -6-7 st, tak że w większości trasy w dobrej, a niektóre w bardzo dobrej kondycji wytrzymały cały dzień. I jeszcze raport z iSki Tracker, dzisiaj z 2 kawałków bo się tel. zwiesił i musiałem go wyłączyć i włączyć:http://www.iskitracker.com/tracks/shared/ovsWxZTtmSqaDyPQywk5http://www.iskitracker.com/tracks/shared/UGeZK97gpGx1dQB4whfzJutro będziemy się próbowali ponownie zaprzyjaźnić z Alta Badia, z tym że atak będzie z Corwary.2 punkty
-
Nartowałem dziś w Bałtowie. Ośrodek nazywa sie "Szwajcaria (?!) Bałtowska". Stok ma ok 400-500m dł, dość płaski, taka slizgawka. Warunki panujace na stoku oceniam dobrze, wszystko praktycznie z armatek. Podczas gdy dziś jeżdziłem, czynne były jedynie orczyki i trasa zlokalizowana przy nich. Krzesło i trasa przy krzesle miała ponoć dziś ruszyć. Bałtów to taki "kombajn" turystyczny. Oprócz stoku narciarskiego są tam jakieś mini ZOO, jazda konna, kuligi, kino, knajpy, wioska Mikołaja, dinozaury, spływ kajakami i lich wie jeszcze co. Parkingi są za darmo.2 punkty
-
A więc pierwszy dzień w Alta Badia za nami. Wystartowaliśmy krzesłem Praduc i przemieszczaliśmy się w górę robiąc jakby lewą stronę terenów Alta Badia. Pogoda nie dopisała, choć tragedii nie było, rano tu i tam pomleczone, w południe wiatr z opadem śniegu, a potem u góry wiatr, jednak widoczność poprawiła się na dobrą. Ludzi nie ma na, nigdzie nie staliśmy w kolejce ani sekundy, na trasach też jest pusto, jednak w nocy spadło 10 cm świeżego śniegu i trasy od rana nie były już w dobrej kondycji. a od 13 były już spore muldy.Na pierwszy ogląd trasy Alta Badia podobają mi się....:... nie bardzo i raczej się z nimi na razie nie zaprzyjaźniłem, to popierdułki a nie trasy, krótkie sznytki, na których trudno się zagrzać, a co dopiero spocić, a wręcz zmarzłem dzisiaj, choć mrozu tęgiego nie było:rolleyes::. Trasy niebieskie to są raczej pod biegówki, niż do zjazdu, niektóre odcinki wiodą pod górę.Tuż przed wyjazdem przeczytałem jeszcze relację z przed 2 lat DarkaLewandowsiego gdzie Darek pisze że, ma wrażenie że więcej się tu jeździ na krzesłach niż na trasach, w 100% się z tym zgadzam, niby większość urządzeń jest szybkich wyprzęganych, ale jakieś to wszystko krótkie, przeważnie krzesła mają plus/minus 1 km. Wykres w iSki Tracker oddaje to super:http://www.iskitracker.com/tracks/shared/A7meotPriezYkS6ThGwH Może i tak, jazdy kupę głównie krzesłami:tongue:, z naciskiem na to wolne u góry:mad::, a fakt że trzeba się dostać tam "na jałowym biegu" czyli jadąc krzesłem od parkingu którym potem trzeba wrócić, bo nie ma połączenia trasą, kładzie się cieniem na fajną trasę, która faktycznie jest długa, ale jej długość jest równa długości wyciągów. Wiem wiem... jestem rozpuszczony jak dziadowski bicz, już o tym rozmawialiśmy ostatnio z MB, w każdym razie mamy tego pełną świadomość:biggrin:.Na jutro zaplanowałem Kronplatz, zobaczymy czy mnie powali na kolana, bo też tam nie byłem:tongue:2 punkty
-
1 punkt
-
eeee.... Jak dla mnie chłyt marketingowy, to ta trasa pod którą spektakularnie wycieli hektary lasu, trasa ma status czerwonej, nie słusznie moim zdaniem, a już nie wspomnę o odcinkach zupełnie po płaskim, gdzie trzeba się odpychać, albo uparcie szukać prędkości, no ale pewnie do statystyk brakowało im czerwonej trasy. Ciemno było nic i tak by widać nie było, musisz mi wierzyć na słowo, ale dawno się tak dobrze nie bawiłem, przez to nie zdążył bym do sklepu:biggrin: I jeszcze bo zapomniałem raport z wczoraj: http://www.iskitracker.com/tracks/shared/uGqQPS8GQ4YinfrfvHig1 punkt
-
Chyba, że śpisz w apartamencie i samemu robisz jedzenie. Co nie wszyscy -ja na ten przykład- biorą pod uwagę.1 punkt
-
Na stoku Kiczera w Puławach na Podkarpaciu odbywają się co roku zawody w zjeździe na krechę, gdzie jest robiony pomiar prędkości. Z tego co tu jest napisane, to rekord z 2010 wynosił 97 km/h: http://podroze.onet.pl/kiczera-zjazd-na-kreche-freestyle-i-narty-retro/lxqh1 Organizatorzy liczą na pobicie rekordu prędkości na stoku Kiczera, który wynosi 97km/h. Zapisy 12.02 (piątek) od 9:30-11:00, wpisowe 20zł (w tym dwa przejazdy), start 12:00. Pomiar pedkości robi policja. Kiczera to bardzo mała górka i są na niej osiągalne prędkości bliskie setki, podejrzewam, że w zawodach startują amatorzy. Tutaj jeszcze wyniki z 2012 z nazwiskami, można ew. zweryfikować czy to nie jacyś zawodowcy: http://podroze.onet.pl/narty/snow-show-weekend-szalenstwo-na-kiczerze/5v0sy 17.02.2012. Zjazd Na Krechę. Niestety niewiele brakowało aby podczas tegorocznego Zjazdu Na Krechę został pobity rekord prędkości z 2011 roku wynoszący 105 km/h. Mamy nadzieję, że za rok będzie "szybciej". Poniżej przedstawiamy wyniki: Narty: 1 miejsce: Piotr Bolanowski 101 km/h 2 miejsce: Dominik Stodolak 98 km/h 3 miejsce: Roman Stodolak 97 km/h i jeszcze jakies fotki: http://www.kiczeraski.pl/galeria/nggallery/snow-show-weekend/zjazd-na-kreche1 punkt
-
Świadomy zakup polega między innymi na odróżnienia tego, co się chce, od tego, co jest nam naprawdę potrzebne. I nagle się okazuje że budżet w niektórych dziedzinach można zredukować o 30-50% Ale bierzesz pod uwagę fakt, że full-face jest cięższy od kasku standardowego i stwarza więcej ograniczeń? Bo ochronę twarzy zapewni ci tylko full-face, garda slalomowa praktycznie nic ci nie da. Poniżej- niby dla dzieci, ale polecam obejrzeć do końca- doskonale wpisuje się w temat http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=GR4y6nJFhAM#t=704 Pozdr Marcin1 punkt
-
Zupełnie serio to odpuść sobie bicie rekordów prędkości na slalomce. Raz się udało, ale to może się nie powtórzyć. To tak jakbyś pokręconym drutem próbował kreślić prostą linię. Załóż jakakolwiek nartę za 150,- bez taliowania o długości 2.00 metrów i ciśnij. :biggrin: P.S. sam bym pocisnął, ale już jestem zciśnieniowany :biggrin:1 punkt
-
1 punkt
-
Dlatego ja doceniam oglądanie w necie - jak pajacują, to zmieniam streaming. Czasem się zacina, fakt. Ale np. na brytyjskim eurosporcie pięknie pokazywali australian, podczas gdy u nas wrzucali jakieś reklamy...1 punkt
-
1 punkt
-
No to zaczynamy, z góry zaznaczam, że nie jestem mistrzem relacji i moje są dość specyficzne :smile: do tego gaduła ze mnie...Do Soelden, a właściwie Langenfeld (tam nocowaliśmy, świetne apartamenty) wyruszyliśmy w poniedziałek o godzinie 8, jak zwykle z poślizgiem, bo miało być o 7... nie łatwo jednak wyprawić się z dzieciakami ...Przez większość drogi towarzyszył nam deszcz, nawet w Austrii długo czekaliśmy na zimowe widoki, dopiero dojeżdżając w okolice Innsbrucka doczekaliśmy się widoku śniegu. A jeszcze lepszy krajobraz przywitał nas w dolinie Otztal. Na miejsce dotarliśmy po 10 godzinach jazdy.Na jazdę na nartach przewidzieliśmy trzy intensywne dni (od wtorku do czwartku) - na razie mogliśmy sobie na tyle pozwolić, ze względu na naszą młodszą pociechę.Za to pierwszy raz pojechał z nami syn, który spisał się znakomicie jak już wspomniałam. Założyliśmy częstsze przystanki i mniej przejechanych kilometrów, ale i tak wytrzymywał z nami na stoku od 9 rano do 16, poza pierwszym dniem, ale o tym już za moment...Pierwszy dzień nartowania to standardowo pobudka o 7, szybkie śniadanie i w samochód. Dni zaplanowaliśmy sobie zależnie od pogody, pierwszy miał być mieszany (trochę słońca, trochę chmur), więc padło na jeżdżenie po trasach Giggijoch z odwiedzinami Gaislachkogl, bardziej w celach widokowych.We wtorek pierwszego dnia zaczęliśmy od niebieskiej trasy 13 i 15 - na rozjeżdżenie się w sam raz, dla nas to pierwsza jazda w tym sezonie. Szczególnie zależało nam, żeby junior rozgrzał porządnie mięśnie. Zresztą kto był w Soelden to wie, że tamtejsze niebieskie trasy również potrafią być momentami ciut wymagające i wg naszej oceny ni jak mają się do naszych niebieskich.Stok niestety był przygotowany poniżej naszych oczekiwań, a wszystko dlatego, że w ciągu nocy padał śnieg, więc to co pięknie wyratrakowano wieczorem zostało zasypane :frown:: efekt: po kilku zjazdach sporo zwał śniegu, co ciut zniechęcało naszego syna, ale nie przeszkodziło w jeździe. Tutaj plus dla BBK gdzie ratrakowali rano. Ale do rzeczy... trochę zjazdów zaliczyliśmy, które niestety dały się naszym nogom we znaki i po małej przerwie tuż po południu przyszła mgła. Nie taka jak nasza, ale w skupiskach i dosłownie przemieszczająca się w momencie z miejsca na miejsce. W kilka minut potrafiła objąć cały stok, by po chwili odpuścić. Jazda stała się mniej przyjemna dla oka, ale znośna. Zapadła decyzja, że trasą nr 11 (czerwoną) zjedziemy w kierunku planowanych odwiedzin na Gaislachkogl... i to był nasz błąd jak się potem okazało... gdzieś w połowie trasy wjechaliśmy w tak gęstą mgłę, że kompletnie nic nie było widać, jak to mówią "mleko", ani brzegu tras, ani jej stromizmy czy zakrętów :eek: Praktycznie wszyscy narciarze zatrzymywali się i zamiast zjeżdżać właściwie zasuwali się nerwowo obserwując okolicę. Po małej męczarni dotarliśmy trasą 1a do stacji pośredniej, gdzie syn zarządził przerwę, a my nie protestowaliśmy. Nogi musiały odpocząć. Tam byliśmy świadkami niezbyt chlubnego incydentu z udziałem naszych rodaków, otóż jeden z grupy rodzimych narciarzy nie potrafił ustać na swoich własnych nogach i reszta kolegów pomagała mu w ubraniu się oraz wyjściu z lokalu. Mamy tylko nadzieję, że nie zjeżdżał na własnych nogach tylko gondolą... niefajnie po prostu ...Niestety nasz syn tak się zniechęcił tym "zsuwaniem się", że odmówił dalszego zakładania nart w tym dniu :frown:: Nie chcieliśmy naciskać biorąc pod uwagę jeszcze dwa czekające nas dni. Padło na mnie i zjechałam z nim gondolą, ale w sumie bez większego żalu, bo mgła niestety już nie dopuściła tego dnia. Zrobiliśmy zaledwie 25km. Dla relaksu i w nagrodę dla mięśni odwiedziliśmy wieczorem termy w Langenfeld, do których mieliśmy 5 min piechotą. Ciepła woda znakomicie zregenerowała nasze mięśnie nóg.Zachęceni bardzo optymistycznymi prognozami na dzień następny stawiliśmy się pod gondolą wcześniej i punkt 9.00 odbijaliśmy skipassy. No i nie zawiedliśmy się, ten dzień to było właśnie to co uwielbiam najbardziej: jazda przy błękitnym niebie i słoneczku :applause: zgodnie z planem udaliśmy się w kierunku lodowców. W trakcie przejazdów widząc rewelacyjny sztruksik na trasach Giggijoch zrobiliśmy sobie tam krótki wstęp (kilka zjazdów), nie mogliśmy sobie odpuścić zrobienia pierwszych rys :angel: przed 10 udaliśmy się na lodowce, z ukierunkowaniem na Tiefenbach. Tam również trasy przygotowane wzorowo i do tego jeszcze mało zjeżdżających. Od razu zaliczyliśmy trochę zjazdów bez przerwy i do tego nareszcie syn zaskoczył, odezwała się w nim radość i frajda z jazdy, nawet nie chciał robić przystanków i nas poganiał :applause: Za jego namową sporo korzystaliśmy z orczyka, co okazało się naprawdę korzystne, bo jedyny prowadził na początek trasy 39, gdzie wybierało się mało narciarzy przez co pierwsze kilkaset metrów było praktycznie tylko dla nas. Oczywiście obowiązkowo zaliczony został pomost widokowy :Na zakończenie dnia zjechaliśmy sobie trasą nr 33 i 30 z czego zrobił się piękny odcinek, czyli około 10km :smile: Efekt tego udanego dnia to 47 km, to już rozsądniejszy wynik.Przy jednym w wyjazdów orczykiem starszy Austriak poinformował męża, że w czwartek też ma być pięknie, mimo nie najlepszych prognoz oficjalnych - jak się okazało miał rację, doświadczenie chyba zrobiło swoje.Zachęceni obietnicami ostatniego dnia znów stawiliśmy się punktualnie i już przed 9 odbijaliśmy skipassy. Pogoda nie zawiodła i w planie znów było kilka zjazdów na Giggijoch, głównie mało oblegane trasy 23 i 24, przez większość traktowane tylko jako dojazdowe (na i z lodowców) co dobrze się składało dla nas. Byliśmy na nich praktycznie sami i cały sztruks był do naszej dyspozycji. Potem znów trochę zjazdów na lodowcach i tym razem wcześniejszy powrót trasami 33 i 30, a na zakończenie 2 godziny znów na Giggijoch. Tam jednak trasy bardziej oblegane przez co dość szybko tworzą się zwały śniegu. To nas nie wystraszyło i jako, że to ostatni dzień postanowiliśmy wytrwać do samego końca.Tego dnia jeździło się nam znakomicie i ani nie mogliśmy uwierzyć, że udało się zrobić 58km!!! patrząc na wydruki innych narciarzy (można było dojrzeć stojąc w kolejce do maszyny) było naprawdę dobrym wynikiem, szczególnie z dzieckiem :biggrin:A! ostatniego dnia, prawie na sam koniec (przed ostatni zjazd) miałam nieprzyjemne zderzenie oczywiście ze snowbordzistą... nie żebym generalizowała, ale ilekroć coś niefajnego trafia się mi na stoku, zawsze to jest z udziałem snowbordzisty... do dziś boli mnie trochę lewa ręka, ale daję radę. Nawet się nie zainteresował czy wszystko u mnie w porządku, a moje gabaryty znacznie odbiegały od jego. Wg mojej oceny on zawinił, bo zjeżdżał na pełnym "gazie" do wyciągu w miejscu gdzie krzyżuje się dojazd do restauracji i mnóstwo ludzi tamtędy przejeżdża. Szczęście, że byłam to ja, a nie syn, który jechał 2 metry przede mną.Ostatni dzień, już tradycyjnie, zakończyliśmy pyszną kolacją w klimatycznej restauracji Die Alm z rewelacyjnym regionalnym jedzeniem. Polecam :smile:Oczywiście Soelden nie byłoby sobą gdyby wieczorem nie spotkać mnóstwa narciarzy w pełnym rynsztunku niepewnym krokiem udających się do swoich siedzib. Fascynuje mnie to: jak oni tak wytrzymują, no i jak jeżdżą na drugi dzień? :Podsumowując:1. Mamy naprawdę szczęście na pogodę w Soelden, już drugi raz trafiliśmy naprawdę dobrze, te 3 godziny zmarnowane pierwszego dnia to tyle co nic. Dziś przykładowo lodowce, Gaislachkogl oraz niektóre trasy Giggijoch były zamknięte. 2. Kolejny też raz przekonaliśmy się, że koszty skipassów w stosunku do przejechanych kilometrów to naprawdę korzystny wynik w porównaniu do Polski.Sporo weekendów i pieniędzy musielibyśmy poświęcić, aby dorównać naszemu wynikowi z tych 3 dni, a mogło być nawet więcej.3. Trasy w Soelden przygotowane wyśmienicie, aczkolwiek naprawdę mamy małe wątpliwości z ich klasyfikacją (szczególnie niebieskie i czerwone)... ale może się nie znamy.4. Było rewelacyjnie, gorąco polecam nartowanie w Austrii. Już myślimy o kolejnym w przyszłym sezonie, tym razem na cały tydzień i córeczka pojedzie z nami, na razie tylko towarzysko, a sezon 2015/16 zaczynamy naukę.Chwała każdemu kto wytrzymał do końca mojego wywodu.Kilka fotek, Giggijoch1 punkt







