Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 08.01.2015 w Odpowiedzi
-
Dacie wiarę:biggrin:Byłem dzisiaj w Korbielowie, od razu dodam że na nartach, bo co poniektóre osoby nie uwierzą:stupid:No dobra przyznam się, nie było to tak że zagoniła mnie tam chęć pojeżdżenia na nartach, cel był bardziej szczytny i ambitny, a mianowicie, ta pani co ze mną pomieszkuje postanowiła podnieść swoje umiejętności, więc nie pozostawało mi nic innego jak oddać ją tylko w jedyne słuszne ręce stworzone do tego celu, czyli do szkoły Carvingsport.Kupując karnety 4 godzinne w życiu nie przypuszczałem że dobije go do samego końca, raczej myślałem że, po 2 godzinach jazdy żony z instruktorką zjedziemy jeszcze z 2-3 razy i do domu. W efekcie jeździliśmy aż czytniki domówiły dostępu.Jeździliśmy tylko przy trasie nowego 4 os krzesełka i w sumie to nawet nie wiem czy z Babą(2 os. krzesło) jest wspólny karnet...Warunki na trasie w miarę dobre, generalnie twardo, kilka miejsc z płatami lodu(kwestia zapamiętania tych miejsc), no i nie ma się co czarować kamory się trafiają, ale ponoć cały czas chodził ktoś z obsługi i je zbierał, ja akurat nie widziałem, pewnie za szybko jeżdżę.Dużym plusem dzisiejszego dnia była minimalna frekwencja, żeby nie powiedzieć że zerowa, na stoku dosłownie kilkanaście osób, a były momenty że na trasie nie było nikogo. Mam nieoficjalną informację z bardzo pewnego źródła, że nowo budowane krzesło ma być ukończone w ciągu 3 tygodni, ale to przy bardzo pomyślnych wiatrach, a gorszy wariant jest taki że maksymalnie w ciągu 6 tygodni, w każdym razie Słowacy powracają na plac budowy, zresztą plątali się tam dzisiaj. Z ciekawych rzeczy to jeszcze coś takiego: Tylko nie pytajcie jak wygląda w takim razie moja kurtka, która jest żółto/pomarańczowa:mad::I jeszcze taka ciekawostka, esperso made in Pilsko:tongue:14 punktów
-
Jako, że wypowiadam się po raz pierwszy, chciałbym przywitać wszystkich Forumowiczów.Wybrałem się dzisiaj do SON-u, czyli dość popularnego ośrodka wśród ostatnich relacji :laughing: Na Julianach jestem po godzinie 8 i kupuję karnet 3 godzinny. Aut na parkingu bardzo mało, podobnie jak na stoku. Przez cały okres jazdy nie stoję prawie w ogóle w kolejce. Po jakimś czasie przejeżdżam na Golgotę i dalej na czerwoną siódemkę, na której jeżdże najdłużej. Warunki podobne do opisywanych w poprzednich postach, czyli trochę lodu, kilka niewielkich minerałów, jak na tę ilość naturalnego śniegu można powiedzieć, że nie jest źle. Obecnie trwa naśnieżanie niebieskiej na Julianach i czwórki do Suchego, gdzie ratraki już rozgarniały sztuczny śnieg. W międzyczasie są jakieś problemy z liną w wyciągu z Suchego, kilka razy się zatrzymuje, a przy jednym ze startów w środku trasy narciarzom przede mną urywa się orczyk, czyli tutaj nic się nie zmienia :biggrin: Psuje się także prawy wyciąg na Pośredniej, który pan z obsługi naprawia stukając młotkiem w koła stojąc nawet na linie :shocked: Takie techniki tylko w Szczyrku :biggrin: Przez te trzy godziny zaliczam 17 odbić karty, czyli średnio co 10 minut. Niestety na horyzoncie odwilż, miejmy nadzieję, że niezbyt długa i skończy się opadami śniegu, bo tego na prawdę jest jeszcze bardzo mało :smile:12 punktów
-
Wczoraj kmarcin przysłał mi efekt naszego kręcenia i nagrywania nartowania w Bodzentynie na Stoku "Baba Jaga" w świętokrzyskim - niedziela, 4 stycznia 2015. Marcin bardzo Ci dziękuję, podziwiam Twoją umiejętność chwytania człowieka w kadr! Obróbka zdjęć, montaż i muzyka jak dla mnie - Mistrzostwo Świata :applause: :applause: :applause: Nie ma jak super profesjonalne podejście do tematu i praca zawodowca!!!! [video=youtube;kTZeyCHcn4g]10 punktów
-
Po dość intensywnym, pracowitym początku sezonu musiałem zafundować sobie i swoim nogom mały odpoczynek. Do Korbielowa wracam za tydzień, więc z nudów zrobię mały przegląd kamerkowo pogodowy :)Najbliższe dni według moich źródeł pogodowych mają przynieść opady śniegu, dość spore niestety pomieszane z deszczem... oczywiście im wyżej, tym opady większe, jednak to o czym pisał janek57 czyli odwilż i deszcz wydaje się, że dosięgnie wyższe partie gór... martwi szczególnie "freezing level" który wg tego serwisu w sobotę będzie na ok 2200m... z kolei Norwegowie nie pokazują odwilży dla Pilska, ale mrozy do 17 stycznia, z opadami aż do 12 (w sobotę ok 0 stopni) Wg, mnie jeśli te prognozy się sprawdzą - chodzi mi konkretnie o deszcz + opady śniegu dość spore po nim, to jest duża szansa na otwarcie w końcu górnych partii Pilska. Ten śnieg który już jest i miejscami jest go sporo po opadzie siądzie i zrobi świetny podkład a jak na to napada nowego to będzie super :)Na Miziowej widać, że jest zimowo, jednak śniegu w najlepszych zimach było duuuuużo więcej - widać to dobrze na przykładzie płotka wzdłuż orczyków A na dole widać naśnieżanie trwa nadal - na Solisku gromadzą śnieg po prawej stronie krzesła (patrząc od dołu) wczoraj armatka sypała poniżej "eso" także na dniach można spodziewać się znacznego poszerzenia trasy. no a później pewnie przestawią armaty wyżej, na Buczyne :)Zima zapowiada się na lepszą od poprzedniej oby nowe krzesło ruszyło jak najszybciej.8 punktów
-
Pytanie czy sprawdzone zostało typowanie z Zagrzebia slalom kobiet pod kątem prawidłowości godzin typowania. Przepraszam, ale za stary jestem, żeby wierzyć w to, że nagle kiedy typowanie nie było zamknięte,ostatni przypadkiem typują tylko czołówkę pierwszego przejazdu. Bardzo lubię tą naszą zabawę, ale niektórzy sprawiają (to nie pierwsza taka historia), że się odechciewa bawić. Rozumiem, że niektórzy kiedy zobaczyliby, że w sklepie nie działa monitoring to wyniesliby wszystkie telewizory, ludzie trochę szacunku do siebie wzajemnie!7 punktów
-
Tumlin I ponownie zjawiłem się w porze nocnej w świętokrzyskim Tumlinie. Mróz -6, zimowa aura, zbliżające się ocieplenie skłoniło mnie do tego by nie odpuszczać, wykorzystać warunki i jeździć na nartach kolejny dzień...jedenasty z kolei. Tym razem z kolegą deskarzem zjawiamy się w ośrodku o godzinie 19:30, i jak zwykle o tej porze nabywamy karnet dwu godzinny. Już na pierwszy rzut oka wyraźnie przybyło od ostatniej mojej tu wizyty, śniegu - ok 10 cm. Stok w dniu dzisiejszym, popołudniu był również ratrakowany - mam niezbite dowody... ...przyłapany tuż po robocie sprzęt: ...i widziany w kilku miejscach stoku sztruksik. Jak zwykle o tej porze tłumy narciarzy... Pojawił się nowy sprzęt do naśnieżania... Najwyraźniej poprzedniej nocy produkowano białe, a pod koniec dnia dzisiejszego przygotowywano sprzęt, by ponownie to robić. Umacnianie "pozycji" i warunków przed ciepłymi i deszczowymi dniami. Choć jest twardo + nowa, o konsystencji mąki produkcja śniegu na górce...dzisiaj jeździ się jakoś koślawo... Może to kwestia nieumiejętnego ratrakowania stoku, na którym jest dzisiaj mnóstwo nierówności? Może to kwestia oblodzeń? A może zwyczajnie zmęczenie mojego organizmy intensywnym życiem z ostatnich 11 narciarskich dni? Sam nie wiem? W każdym bądź razie dzisiaj ćwiczyłem śmig - tak dla odmiany. Tak jak zawsze, czas, na nartach mijał mi szybko, tak dzisiaj płynął wolno. Przybielony tutejszy dąb: Wynik treningu, dane z Endo: Dystans 24.67 km Czas trwania 2g:20m:19s Max prędkość 60.2 km/h Kalorie 1238 kcal Min wysokość 297 m Max wysokość 387 m Łącznie w górę 1510 m Łącznie w dół 1500 m 23 dnień w sezonie zaliczony, pora na krótką przerwę na regenerację. pozdrawiam marboru7 punktów
-
Pozdrowienia ze słonecznego Ski-amade doskonale przygotowanego Wczoraj na rozruch Wagrain plus Alpendorf - super jazda Dziś Flachau - rewelacja , trasy do późnych godzin trzymały idealnie jedynie dół gorzej Trasa samochodem z LEgionowa pokonana w 10 godzin , przy spokojnej jeździe więc pozdrawiam wszystkich miłośników "zakopianki"5 punktów
-
Ja dzisiaj postanowiłem wybrać się na wieczorną jazdę na Czarny Groń w Rzykach. Od 16 do 18 jest przerwa na ratrakowanie tak więc trasy przygotowane elegancko. Ludzi mało, tylko raz stałem w kolejce do orczyka może z 5 min. Do kanapy wszystko szło na bieżąco. Dzisiejszy wypad uważam za bardzo udany, 3 godziny zleciały bardzo szybko5 punktów
-
Szczyrk - SON 07.01.2015. Dzisiaj korzystając z dnia wolnego wybrałem się na odwlekany pierwszy w 2015 roku wyjazd na narty.Wybór z racji odległości, warunków oraz ewentualnego oblężenia przez podobnych do mnie entuzjastów padł na Szczyrk.Wczesna pobudka, małe pakowanie, odszranianie samochodu i w drogę.Po drodze jeszcze mała przerwa na kawę + coś na ząb dla wzmocnienia :wink:. Jadąc przez Szczyrk zastanawiam się jeszcze gdzie się zatrzymać, ostatecznie decyduję się na Halę Pośrednią gdzie ląduję przed 9. Zanim się przebrałem / ubrałem prawie zamarzłem. Silny wiatr + mróz naprawdę dawały w kość. Kupuję karnet i w górę. Ludzi niewiele.Na trasie - twardo, zmrożony przewiany śnieg miejscami ze zlodzeniami, pod koniec trasy średnio równo + grudki i grudy lodu + trochę małych kamyczków.Ocena ogólna pomiędzy 3+ a 4. Wypad robię przed 12 ludzi więcej ale tłoku nie ma.Wyjazd uważam jednak bardzo udany ponieważ otwarłem nowy sezon w sumie w niezłych warunkach ( mogło trochę mniej wiać ) i bezpiecznie. W załączeniu kilka fotek.5 punktów
-
Witam Forumowiczów w Nowym Roku. Na rozpoczęcie tego sezonu wybrałem się z rodzina na cztery dni do Korbielowa. Normalnie na jednodniowe wypady preferuję stoki doliny Wisły czy Istebną (odległość + zapchany Żywiec), ale pomyślałem sobie że na kilka dni warto sobie odświeżyć właśnie ten ośrodek. Ostatni raz jeździłem tam 25 lat temu i byłem ciekawy jak wypadnie konfrontacja teraźniejszości z przeszłością. Pamiętam że było tam gdzie pojeździć, a trasa czerwona z Pilska wzdłuż wyciągu, a potem na Halę Szczawiny była jedna z moich naj, naj... Teraz wiedziałem że nie pojeżdżę w górnych partiach, a do dyspozycji były tylko dwa stoki łączące się na górze tj 2-os stare krzesełko Baba i nowa 4-os niewyprzęgana kanapa. Plus kilka stoków dla dzieci (w centrum, koło Baby i przedszkole narciarskie koło stacji krzesła na Szczawiny). Jadąc do Korbielowa 2-go Stycznia za Żywcem przywitał nas deszcz, co z pewnością nigdy nie wpływa dobrze na narciarzy Ale następnego dnia chwycił mróz i wszystko zaczęło wyglądać bardziej optymistycznie. Podjeżdżając pod stok, około 9-tej byłem pewien że zobaczę pracujące armatki uzupełniające ubytek śniegu. Niestety nic z tych rzeczy. Ani na jednym, ani na drugim stoku. Zakup karnetów i wjazd. Ludzi praktycznie nie było przez cały mój pobyt. Maksymalny okres oczekiwania to 3 minuty, a przez większość czasu podjeżdżało się pod bramki. To niewątpliwy plus tego wyjazdu - jazda na okrągło. Niestety szybko okazało się że tak naprawdę jeździ się fajnie tylko na stoku Kamienna. Baba to slalom pomiędzy minerałami, szczególnie w dolnym odcinku. Można było sobie wytyczyć szlak bez kamieni, ale trochę szkoda było sprzętu, zwłaszcza jak ktoś miał jakieś droższe narty. Drugi dzień był już lepszy, zaczął padać śnieg ale nie tyle ile podawały prognozy. Oczywiście nie ma mowy o popołudniowym ratrakowaniu stoku, a by się naprawdę przydało. No ale pewnie dla tej garstki narciarzy nie opłaca się odpalać drogocennej machiny.... Tworzą się muldy, które mi nie przeszkadzają, ale innym mocno. 25 lat temu też tak było Trzeci dzień to dość intensywny opad śniegu, plus odpalone armatki na Babie. Dwa dni za późno moim zdaniem. W sumie na dole napadało około 15 cm śniegu i zaczęło to powoli przypominać zimę w ośrodku narciarskim. Niestety Pilsko wczoraj nadal nie ruszyło. Mimo wszystko jak na początek sezonu wyjazd zaliczam do udanych. Trzy dni intensywnego tłuczenia dwóch stoków pozwoliło poczuć przyjemność z jazdy. Zauważyłem jednak jakiś wszechobecny marazm wśród miejscowych. Skutkowało to minimalizmem w utrzymaniu stoków i narzekaniem na wszystkie możliwe przyczyny klęski. Jestem przekonany że kluczowe jest zbudowanie kanapy Szczawiny- Miziowa, aby zapewnić możliwość transportu narciarzy na wyciągi na Kopcu i Pilsku. Jestem przekonany że tam dałoby się pojeździć. Wrócę tak pewnie za rok, może kanapa na Buczynkę już ruszy......... Pierwszy dzień Kamienna i Baba Wieczorna jazda i wyciąg widmo:) Dzień drugi Wyciąg widmo jeszcze raz.... A tu ciągle czekamy...................................5 punktów
-
Udało się wygospodarować trochę czasu,więc postanowiłem po raz pierwszy w życiu zajrzeć na Czarny Groń.Wiele razy się tu wybierałem,ale zawsze jakoś nie mogłem dotrzeć.Nie wiedziałem czy trafię z pamięci,więc wyjechałem dość wcześnie,żeby mieć zapas czasowy.Poszło gładko,choć trasa mało fajna,bo jechałem w sznureczku samochodów.Na miejsce docieram po 35 min. jazdy,czyli dość szybko. Parking niemal pusty,mogę sobie wybrać miejsce. Kiedy się wygramoliłem,prawie dojechał skibus i tu się zaczęła pierwsza atrakcja. Poczułem się jak na rajdzie terenowym,choć kierowca nie jechał szybko,warto mieć założony kask. W samym skibusie dobrze "napalone",tj. cieplutko. Ponieważ jestem trochę za wcześniej,robię sobie fotki i idę na grzańca,jak na razie najdroższego jakiego piłem: kubeczek równe 10 zł! Bardziej jednak skupiam się na stoku: O 17.50 jadę pod orczyk,a tu już dość sporo luda.Do tego skibusy dowożą kolejnych chętnych.Na szczęście dość szybko wchodzę na orczyk i przy nim robię pierwszy przejazd.Pierwsza obdukcja się potwierdziła,warunki znakomite!Trasa świetnie przygotowana.bardzo równo,twardo,ale nie betonowo,można poszaleć.Po chwili rusza krzesło,czas je przetestować.Ruszam więc pod dolną stację "bublinek".Ludzi zero,często na początku jadę sam!Wyciąg pierwsza klasa,tylko nie wiem czemu jedzie wolno?Boją się rzezi niewiniątek?A może silny wiatr? Nie wiem,ale na pewno mogłoby jechać szybciej.Ponieważ przy orczyku małe,ale jednak kolejki,prawie cały czas jeżdżę krzesełkiem. Lubię wygodę,ale niektórzy chyba nie bardzo,albo jeszcze nie wiedzą jakim wypasem podróżują.Kiedy krzesło dojeżdża do końca,wszyscy chcą podnosić osłonę i podnóżki,czy jak to tam nazwać.Tymczasem wszystko otwiera się automatycznie i nie trzeba się z tym siłować.Co jakiś czas informuję o tym ludzi,ale oni chyba lubią sobie to po podnosić.Co się dziwić?Takie to ładne... Dziś wziąłem karnet na 2 godzinki za 30 zł.Normalnie jeździłbym do końca,ale obowiązki wzywają.Po tych dwóch godzinkach,trasa nadal dobrze wygląda.Nie widzę lodu ani kopcy,również na stromszym odcinku przy orczyku.Jedynie przy bramkach wejściowych na krzesło,ludzie wydrapali 2 minerały.Jak dla mnie mankamentem jest trasa przy krzesełku,wolę bardziej strome.Do połowy da się pojechać,później zwężka,która często zmusza do wytracenia prędkości,a później zanim się ją odzyska, jest już koniec jazdy.No ale "bublinki" zachęcają,żeby tutaj śmigać.Przy orczyku traska fajniejsza. Ledwie się rozgrzałem,a już trzeba kończyć.Dwie godzinki mijają błyskawicznie.Dodam,że tutaj też są fajne bramki,które precyzyjnie informują nas ile nam jeszcze zostało.Warto to śledzić,przynajmniej przy krzesełku,bo później trzeba będzie kawałek podejść,żeby zjechać na sam dół.Kiedy się zbieram,przychodzi nowa dostawa białego.Chyba chwilowa,ale zawsze coś. Czas udać się na skibusa. Czeka już sporo ludzi,ale jak się okazuję,wszyscy się mieszczą!Nieco ciasno,jak w wagoniku na Żar,ale jazda trwa minutę,może dwie i po wszystkim. W sumie jest to dobrze zorganizowane - podesty do wchodzenia,szerokie drzwi,poręcze w środku i częstotliwość kursów. Stacja malutka,ale całkiem fajna i ciekawa.4 punkty
-
SON w Trzech Króli Od dawna chciałem już przetestować Szczyrk – nową kanapę na COS-ie a także SON pod nowym panowaniem:smile: Ostatnie 2 dni śnieżenia plus zapowiadana słoneczna pogoda na wtorek przekonały mnie, że choćby nie wiem co, to tym razem musi w końcu się udać. Rozładowany akumulator + małe problemy w domu spowodowały, że do Szczyrku docieram późno – ok. godz. 11 - daje się to odczuć już na samym wstępie – za kinem Beskid (wysokość zabytkowego drewnianego kościoła) - korek – i tak przez ok. 15 minut po drodze bujamy się na jedynce. Dojeżdżam do COS-u – aut pełno , do kasy kolejka ludzi - zawijasem aż na chodnik do samej drogi – uuuuuu – nie ma co się zastanawiać- jadę dalej – kierunek: Solisko. Tyle dobrze, że od COSu zatwardzenie na drodze minęło i można już spokojnie jechać przez Szczyrk normalną prędkością. Podjeżdżam do Soliska – a tu też - masa aut na poboczu już ustawiona, u płatnej patologii parkingowej też pełno – myślę sobie – chciałem tu pośmigać, ale jak tak, to jadę na Juliany. Przejechałem zakręt, ale tam, gdzie zakaz już nie obowiązywał, po lewej stronie znalazłem miejsce na zaśnieżonym terenie poza drogą. Zaparkowałem, przebrałem się, wziąłem sprzęt i jazda w dół spacerkiem do kasy. Pod kasą mały dylemat – i tu zdecydowanie brakuje mi w SONie karnetu 6 godzinnego – jest 4 i 8 godzinny - trochę pobiłem się z myślami, ale co tam – wziąłem 8 godzin i pora w końcu zacząć. Aaaaa – jeszcze – przecież poranny postój na kawę na stacji daje o sobie znać – trzeba zahaczyć o „fuj-fuje” (jak to Johnny powiada:wink:) – wchodzę do pierwszego – wylot- wchodzę do drugiego – to samo – poddaje się - potrzeba jednak bierze górę – postanawiam jednak wejść - a tu kolejny zaskok – „fuj-fuje” ustawione są pod lekkim nachyleniem – w dół, tak więc w śliskich butach narciarskich ( jak później obserwuję - nie tylko ja) pięknie ratuje się, aby nie zatrzymać się na prawie w pełni zatankowanym już otworze „fuj-fuja” – gwiazdy tańczą na …….:tongue: Jako, że przy ostatnim pobycie bardzo fajnie śmigało mi się na czerwonej 7-ce, tam kieruje swoje kroki. Tu zrobiła się mała kolejka – nowy system czytnikowy sprawuje się bardzo dobrze, antena wychwytuje schowany w kurtce skipass już z daleka – very , very na plus:smile: - jednak likwidacja jednych bramek na rzecz przejścia dla dzieci powoduje, że przepustowość spadła i się korkuje. Wyjeżdżam na Suche – tu kolejka do następnego orczyka gdzieś na 10-15 minut. Dojeżdżam do Hali Skrzyczeńskiej . Pod orczykami trochę wertepów, ale lodu brak, bez jakiś dramatów, obsługa na nartach jeździ i podsypuje najgorsze fragmenty – nie jest tragicznie – nikt gleby nie zaliczył:smile: Zjeżdżam na 7-kę – i tu trasa z Hali do Suchego już mocno obdarta i dużo lodu – ale bez przetarć i kamorców. Od Suchego do Soliska też poobdzierane, ale może w mniejszym stopniu – tylko na przedostatniej „ściance” widać brązową plamę i wokół niej walających się trochę kamorców. Śmigam tak trochę, ale coś mi tu jakoś dzisiaj nie podchodzi– postanawiam przenieść się na Juliany. Na Julianach kolejka do orczyka na czerwoną trasę jeszcze większa – ale o dziwo - idzie bardzo fajnie i szybko tak więc krócej postałem niż na Suche-Skrzyczeńska i jestem już na górze. Trasa czerwona - jak to czerwona na Julianach – w pierwszej, najbardziej stromej części mocno poobdzierana - tam bardzo lodowo a dalej już w miarę można jechać. Postanawiam wytestować niebieską 8 i 13 – warunki na nich niby gorsze, tylko jedna gwiazdka na wyświetlaczu ale co tam. Wyjeżdżam – i tak samo – w górnej części lekko obdarte, trochę placków lodu, ale potem od tej szerokiej polany z widokiem na Skrzyczne - już bardzo fajnie – co prawda na tej trasie zauważyłem przebijające spod śniegu źdźbła trawy i jakiejś roślinności - ale nic groźnego - kamorców brak i jakoś mniej skatowana i obdarta – lepiej się śmiga, więc postanawiam do końca jeździć po tej stronie. Dopiero pod sam koniec na łączniku - wylocie orczyka z Golgoty zrobiło się duże poletko lodu, a już jakieś 20-30 minut przed zamknięciem wyskoczyło parę kamorców na wysokości baru z leżakami do opalania – ale bez strachu – wszystko do ominięcia. Jeżdżę na Julianach do 16 i po zamknięciu postanawiam poczekać na wieczorny sztruks na Solisku:smile: Podjeżdżam również na parking pod Golgotę chcąc tam zaparkować, bo nie chce mi się drałować po całym dniu po ciemku pod górkę – wjeżdżam na parking i się pytam – Panie – tak do godz. 18 – ile płacę – a facet do mnie – no wie Pan – jest 16 ( a była 16:30), – 16-17-18 – 2 godziny to będzie – 10 zł!!!!!!!!!! Mówię – co???????!!!!!!!! Panie, 2 godziny – to chociaż za pół dnia – nie, nie , wie Pan, to tylko 2 godziny ale to tak nie można, to całościowo trzeba policzyć itepe, itede!!!!!!! – nie słucham nawet do końca, włączam wsteczny i cofam – PATOLOGIA!!!! – po prostu chora PATOLOGIA nienażartych, chciwych i łapczywych nie_powiem_czego w kufajach!!!! Ale co tam – jadę parę metrów dalej i parkuję zaraz za kasą przy Golgocie - zaraz za „fuj-fujami” zwolniło się jedno miejsce – wjeżdżam tam z ochotą, nikt nie pochodzi, nikt nie kasuje - masz cwaniaku nienażarty swoje 10 zł – udało się zaparkować za darmoszkę:tongue: Akurat ratraki zaczęły wjeżdżać na 7-kę, cała ekipa spod bramki – fruuuu – jak marszem z kolejki wywiała a ja odwracam się w stronę ulicy – masakra! – cały Szczyrk już stoi – korek od zjazdu z Salmpolu, na zakręcie do Golgoty i dalej w dół – wszystko stoi i praktycznie się nie rusza – Łódź, Warszawa, Śląsk - wszyscy zaczynają drogę powrotną. No nic – nie ma co stać w korku myślę sobie – tym bardziej trzeba pośmigać jeszcze na jeździe wieczornej. 3 ratraki szybko przejechały oświetlony odcinek 7-ki i ekipa spod bramki (wraz z rosyjskojęzycznymi pannami na czele:smile: - ruszyła na podbój sztruksu:biggrin: Przez pierwszą godzinę całkiem fajnie, kamorce i brązowa plama została przykryta, ale wiadomo – im później tym gorzej – po godz. 17:30 zaczęło mi się wydawać, że teraz jeżdżę tak jakby po polu lodowych grudek – może nie takich, jakie tu można było na forum jeszcze parę tygodni temu zauważyć, ale lodowe kartofle można było obok siebie zauważyć i pod nartami wyczuć. Co chwila spoglądałem też na drogę – godzina 17, 17:30, 18 – korek od zjazdu z Salmpolu jak stał, tak stoi – auta co jakiś czas tylko leniwie się przesuwają - niedobrze:/ Pojeździłem jeszcze trochę, ale po 18 miałem już dosć - nogi zaczęły mi już się buntować – powiedziałem sobie – koniec – na dzisiaj już wystarczy – poszedłem pod kasę i na szczęście resztę karnetu po paru próbach udało mi się sprzedać za 30 zł – myślę, że dla obydwu stron była to dobra transakcja:smile: Auta cały czas ślamazarnie przesuwają się wzdłuż drogi, dlatego postanowiłem zjeść w końcu coś porządnego i ciepłego, bo oprócz batonika, kiełbaski i oscypków nic konkretnego nie zjadłem. Idę do „chaty pod golgotą” – pytam się czy jest coś ciepłego – barsz z tytki knorra – mmmmm – no nic – w takim razie dziękuję, wsiadam do auta i w okolicach 18:30 zaczynam zjeżdżać ślamazarnie w kierunku centrum Szczyrku. Po 20 minutach powiedziałem sobie – dosyć – żołądek ssie a ja nie będę w takim tempie jechał – migacz w prawo i skręcam do karczmy w centrum – tej odnowionej, takiej przeszklonej naprzeciw hotelu Alpin – tam jedna kwaśnica, potem druga (taaaaak – teraz sobie pojadłem::biggrin:), ciepła herbata i o 19:40 wyruszam w drogę powrotną – i nareszcie w końcu normalnie jadę, bo po korku na szczęście już ani śladu. Docieram do domu o 22, przed 24 idę spać, dzisiaj w pracy wiszę i przysypiam, ale i tak warto było. Moje spostrzeżenia – rzeczywiście – podwyżka chyba jeszcze za wczesna. Z nowości na plus to to wspominany system bramkowy no i naśnieżanie – trzeba im przyznać – przez cały dzień aż do nocy aramaty jak i lance chodziły na trasach non stop – nie jak jeszcze parę lat temu – trochę pośnieżyli, to tu- to tam albo jedna armatka była przesuwana przez cały dzień po stoku – tu armaty włączone były non stop. Co do zmiany – aż prosi się postawienie łącznika do COS-SON, bo miałem straszną ochotę wytestować nową kanapę na COS-ie, ale dreptać mi się wczoraj jakoś na COS nie chciało a po tym, co zobaczyłem pod kasami COS-u ani myślałem przemieszczać się tam z powrotem samochodem. Co do warunków – po paru dniach opadów myślałem, że będzie fajnie, ale tak naprawdę dominuje jeszcze sztuczny śnieg – sypki, łatwy do zdarcia, to nie jest jeszcze, to co 2 lata jak przysypało naturalnym śniegiem. Ale i tak nie żałuję, bo w pięknej pogodzie, na świeżym powietrzu udało mi się w końcu pojeździć. Oby więcej takich ładnych dni ( i jeszcze więcej naturalnego śniegu:smile:4 punkty
-
Zauważam, że poświąteczne nartowanie jest 100 razy lepsze niż Świąteczno-Noworoczno-3Królowe.Nasze stoki będąc niemal pustymi okazują się całkiem przyjazne dla narciarzy. Aż SB się skusił.Mnie wczoraj trochę służbowo pognało na Nową Osadę. Po wykonaniu zadania założyłem narty i nie żałuję.Zacząłem ok. 14 godz. a zakończyłem po zmroku przed 17 godz. Ludzi bardzo mało, za każdym razem wjazd bezpośrednio do bramek i jazda do góry samotnie lub czasem z jakimś rosjaninem/rosjanką.Warunki mimo dość późnej godziny dobre. Miejscami twardo, miejscami troszkę odsypów, bez minerałów, jedyne nierówności to na dole na dojeździe do kanapy.Cały czas mróz ok -5 stopni i powoli zachodzące słońce.Jazda na prawie pustym stoku bez lawirowania między ludźmi, bez oglądania się za siebie czy ktoś mnie nie atakuje z góry dała mi ponownie wiarę, że jeszcze daję radę na nartach. Jasny gwint, teraz dopiero dotarło do mnie, że wątek dotyczy Korbielowa.3 punkty
-
Góra KamieńskWitam,z racji tego, że to mój pierwszy post na forum (wcześniej byłem biernym słuchaczem) miło mi wszystkich powitać :)Poniżej kilka fotek (niestety nie najlepszej jakości z racji problemu z telefonem, z dzisiejszej popołudniowej jazdy na Górze Kamieńsk.W nawyk mi wpadło jeżdżenie tylko w tych godzinach i to na tygodniu z racji małej ilości ludzi. Dzisiaj aura była wspaniała. Temp. -3 - 4 stopnie, armatki pracujące pełną parą i przed 20 zaczęło sypać z nieba. Co prawda otwarta tylko trasa boczna nr 1 i duża od połowy (ale można było boczkiem wejść na główną i mijając pare zbrylonych minerałów skosztować puchu wytworzonego przez armatki).Co do ludzi - było max z 50 aut co przekładało się na bezkolejkowe zjazdy Reasumując na stoku pusto niczym na rynku kowbojskich gier video3 punkty
-
3 punkty
-
Brak zimy w Szwecji zmusza mnie do tych drastycznych kroków. Zapakowany i za chwilę wsiadam w samolot do Monachium. Dalej jest już tylko jeden kierunek , Mayr! :cheerful: Oby pogoda dopisała. Cdn...2 punkty
-
Z braku czasu na oglądanie transmisji i obserwowanie zawodników nie typuję w tym sezonie, ale.. jak ktoś zmienia typy w trakcie zawodów to niech się zastanowi czy chce w ogóle do społeczności skionline należeć oszukując innych. to tak jakby jechać SL i w momencie gdy nie patrzą sędziowie i rywale ominąć 5 bramek i mieć 2 sekundy do przodu na mecie. wstyd .2 punkty
-
Doszedłem do tego samego; podkusiło mnie, za co przepraszam społeczność skionline. W zasadzie to zapomniałem typować ostatni slalom mężczyzn i nie jestem na szczycie tabeli, co zmniejsza w pewien sposób wagę występku :mellow: :wink:2 punkty
-
no napisałeś napisałeś.. post z 4 stycznia z 13:21, a 2 przejazd był o 12:45 więc nie wiem po co? skąd mamy wiedzieć że też nie zmieniłeś typów? ktoś wcześniej pisał że typy na 8 i 2x10 pkt były na samym końcu a reszta ustrzeliła po 5 a nawet 3 pkt. Chyba tylko JC może to sprawdzić więc mam prośbę żeby zakończyć wszelkie podejrzenia o sprawdzenie jak można, jak nie to gra toczy się dalej i miejmy nadzieję typowania będą zamykane zgodnie z regułami i tyle.2 punkty
-
Dziękuję Chłopaki za wskazówki i za dobre słowo. Podsumowując - trzeba ćwiczyć i doskonalić dalej jazdę. Niebawem jadę w jedyną słuszną stronę i tam mam nadzieję będzie okazja do tego by coś ponownie nagrać i pojeździć na bardziej wymagających, dynamicznych trasach... ...i to pewnie zleci - potem luty i wizyta u Was, w Beskidach Darku właśnie :smile: doczekać się nie mogę. Szczyrk, Pilsko nam w swoim kalendarzu. Mam nadzieję na fajne spotkanie forumowe i WZF z prawdziwego zdarzenia. A potem? A potem znowu Alpy i koniec sezonu i Kasprowy - mam nadzieję, że kończyć sezon będziemy w równie świetnym gronie jak w zeszłym roku :applause:2 punkty
-
Dlaczego kocham narty:Dlatego, że gdy rozpoczynam rano pracę przy -16 (wczoraj) nie zaczynać dnia od słów: K...a m.ć, p........a robota: Dębowiec mam na oku: Ale widząc prędkość kolejki jakoś przestało mnie tam ciągnąć.Za to ten widok, wtorek wieczorek z Golgoty powala z nóg: Sobota blisko, ponoć możliwe otwarcie Kaskady.2 punkty
-
Cześć Mariuszu Drogi Wbijanie kijków zdradza asymetrię jakbyś tego nie uzasadniał. Do czego jeszcze prowadzić może koledzy pisali. Za wąsko... - kwestia gustu. Kolana nie są związane a mam wrażenie, że bronisz się w ten sposób przed X - jak sposób pracuje to OK. Ale co na stromym?? Poza tym ładna w pełni kontrolowana i czysta jazda. Gdyby tak jeździło chociaż 20% narciarzy na stoku było przyjemniej i przede wszystkim bezpieczniej a i znacznie ładniej. Dla mnie - zaznaczam, że to Moje wrażenie i nie musi być do końca prawdziwe - troszkę zbyt wyrzucasz narty spod siebie chcąc uzyskać jak najfajniejszy łuk co powoduje odczucie wymuszonej jazdy. Odchylenia nadmiernego nie widzę - jak dla mnie w tych warunkach (nachylenie stoku, snieg itd) pozycja jest idealna. Pozdrowionka serdeczne2 punkty
-
Tak mnie jeszcze te twoje kije męczą. Mam chwilę w robocie to objechałem poklatkowo. W39 s kończysz skręt prawy, przechodzisz do lewego jedziesz w lewym skręcie i co spowodowało wbijanie drugiego kija? Ano bardzo dużą kontrrotację wyciągnąłeś lewą rękę daleko do przodu przygotowując wbicie kija i barki obróciło Ci na zewnątrz skrętu, prawa ręka mocno cofnięta w tył. Gdybyś na wykończeniu lewego skrętu ok 40 s zrobił odwrotnie byłoby pięknie. To prawa ręka powinna "domykać" skręt lewy poprzez wysunięcie jej do przodu a następnie wbicie kija i zmiana. Podsumowując ja bym ci zakazał tak robić i tyle.:biggrin:. To chyba na razie starczy tego mojego wymądrzania. Pozdrawiam.2 punkty
-
Dzięki Mariusz, ale wiesz, że ja to zdjęcia robię, a nie filmuję :laughing: No ale była możliwość ponagrywania, to i nagrałem trochę. A to był praktycznie pierwszy sklecony przeze mnie filmik i wrzucony do złożenia w program, który w końcu do tego nadaje się i który też pierwszy raz odpaliłem. No i nagrywane było nie GoPro, nie lustrzankami ze steadycamami i innymi bajerami, a zwykłym małym kompaktem, ale wyszło faktycznie nieźle :smile: Na zdjęciach to jeszcze zamieniłbym Bodzentyn w Alpy, ale na filmie to się chyba nie da :stupid:2 punkty
-
Ad 1. Z tego filmiku nie wynika, że iksujesz nogi - jeździsz bardzo wąskim śladem, buty, kolana trzymasz razem. Proponuje naturalny rozstaw nóg, a nie skupiać się na tym by ślad był jak najwęższy. Ad 2. Odchylenie do tyłu jest dość wyraźne. O ile kolana i piszczele masz skierowane do przodu, to tyłek i biodra zostaje z tyłu. Nie wiem co jest powodem, być może płaski stok i luźne podejście do niego. Generalnie to bardzo chętnie zobaczyłbym Twoją jazde na stromym i wymagającym fragencie, bo tam pewnie by wyszły Twoje ewentualne błędy. Ad 3. Tutaj wg mnie jedynie kosmetyka. Nadgarstki kierujesz do środka(a łokcie lekko na zewnątrz) przez co groty kijków masz rozrzucone w lewo i prawo po ok 50-100 cm od Twoich nart, a powinny się schodzić pod kątem, do środka. O ile przy szybkiej, agresywnej jeździe i niskiej pozycji na nartach można to zrozumieć i ma to swoje zastosowanie, to przy jeździe dość rekreacyjnej, na łatwym stoku skupiłbym się na poprawnym prowadzeniu. Poza tym, co dość charakterystyczne w Twojej jeździe zawsze przy skręcie w prawo pracujesz kijami, tak jak byś się chciał napędzić dodatkowo (początkowo myślałem, że właśnie to robisz:D) jednak ruch ten nie występuje nigdy przy skręcie w lewo. Inicjując skręt w prawo, pracuj i zaznaczaj to kijkiem prawym, a w lewo kijkiem lewym2 punkty
-
Wątek od jakiegoś czasu niestety nie jest zbyt popularny i aktywny... ...pora ponownie poddać się ocenie i poprosić Was o wskazówki na przyszłość. Również w tym wątku super podziękowania dla kmarcina za stworzenie tak fajnego filmiku :applause: [video=youtube;kTZeyCHcn4g] Od ostatniego razu kiedy, pod koniec ubiegłego sezonu wrzucałem filmik, wydaje mi się, że nieco udało mi się poprawić niektóre mankamenty... ...ale nadal wg mojej oceny: 1. Tendencja do iksowania nóg. 2. Odchylenia do tyłu. 3. Wskazana nadal do poprawy praca rąk. Proszę o ocenę i dalsze wskazówki.2 punkty
-
Dyskusja przypomina dyskusję na temat, co jeść,schabowego, kiełbasę czy kiszkę? Ludzie, trzeba przypomnieć sobie trochę wiedzy z fizyki. Każdy człowiek ma swoje specyficzne cechy. Inną ma wytrzymałość i kondycję, inaczej się poci, inne ma cisnienie krwi, inne krążenie itp. To powoduje, że "atmosfera" pod kurtką, w butach i rękawicach, będzie u każdego inna, choćby wykonywali te same czynności. A fizyka mówi, że zmiana wilgotnosci "atmosfery" pod kurtką ma podstawowy wpływ na "ciepłochronność" warstw odzieży!!!! Jaki stąd wniosek? Każdy sam musi dobrać sobie najlepsze dla siebie rozwiazanie. Po prostu sam musi wypróbować jak poszczególne warstwy będą zachowywały się na nim w konkretnych warunkach. No i nie wolno tego zapocić, bo czym mniejsza wilgotność, tym lepsze właściwości ciepłochronne. Co się tyczy marek, materiałów o cudownym działaniu, cen za toto, powiem tyle, każdy ma swoją głowę, no i portfel! Aha. co się tyczy "kupowania". Kiedyś w akademiku także "kupowaliśmy", znaczy się korzystaliśmy z sedesu!!!! To tak na marginesie "bycia na kupnie".:smile:2 punkty
-
I ja śladem kolegi od Laskowej podenerwuję miłośników wielkich,wypasionych stacji narciarskich-dziś odwiedziłem Cieniawa SKi-mała stacja koło Nowego Sącza,ze stromą ścianką, nienagannie przygotowana,z dobrymi cenami i bez kolejek,za to z wieczornym nartowaniem przy świetle... Naprawdę lepiej pojeździć można w małych i nieznanych szerszemu ogółowi...2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Dolny Śląsk:laughing:Góry Sowie Potoczek:eek:ten ratrak już dawno zapuścił tam korzenie,Walim i rakieta V2 przy sztolniach, Rzeczka, Sokolec...oświetlony stok to chyba Zieleniec...:happy: Dla interesujących się historią polecam przeczytać o "projekt Riese"- to w nawiązaniu do rakiety.2 punkty
-
To ja Was troszkę podenerwuje :)Laskowa-Kamionna 07.01.2015Z rana -13*, 8.40 stawiam się pod stokiem i do tego całe cztery inne auta :Generalnie więcej było parkingowych niż narciarzy.Niestety widać, że słońca nie będzie.Kupuje karnet 6h-60zł.Kto rano wstaje temu sztruksik Warunki genialne, nie za twardo, nie za miękko, po prostu IDEALNIE.Czułem się, jak na własnym zamkniętym stoku.Kolejka do wyciągu o 10.40 Dobrze, że był ze mną brat, bo nie ma się do kogo odezwać na krześle :sad: Bez problemu odnajduję moje ślady po każdym zjeździe :stupid: O 13 zjeżdżam do "karczmy" na gorący kufel (gastronomia tutaj leży i kwiczy swoją drogą) i obracam się w stronę kolejki do wyciągu Mimo braku słońca i lekkiego zachmurzenia można gdzieś tam zobaczyć tatrzańskie szczyty.Sam widok ze szczytu też przyjemny Czarny odcinek niestety zamknięty Armatki cały czas produkują szczęście Godzina 14.30, przystanek w połowie zjazdu, patrzę... Robi się tłoczno... Zbieram się do domu : Generalnie wyjazd był zaplanowany na wczoraj, ale spotkałem w poniedziałek śwagra i nie było mowy o jazdach we wtorek.Musze mu chyba coś postawić :2 punkty
-
2 punkty
-
Cześc Sporo osób ma kłopoty z prawidlowa zrównoważona pozycja na nartach. Poniżej pare słów na ten temat: Buty powinny wymuszać dobra sylwetkę na sucho a jak są za miękkie, za duże, źle dobrane czy po prostu kiepskie to z tym będzie kłopot. Zakładamy, że są OK więc. Załóż buty, dopnij je lekko tak jak na początek dnia. Stań w butach w taki sposób aby ciężar ciała był równomiernie rozłożony na całej stopie, nogi lekko ugięte - tak jak wymusza but, golenie mogą być delikatnie oparte o języki ale pamiętaj delikatnie. Podstawa to równomierny rozkład ciężaru na całej powierzchni stopy. Tułów lekko załamany w biodrach. Przedłużenie linii tułowia i goleni powinny tworzyć dwie proste równoległe. Ręce przed sobą, lekko ugięte, trzymane swobodnie, mniej więcej w takiej pozycji aby dłonie trzymające kijki były na granicy zasięgu wzroku gdy ten skierowany jest przed siebie. Nogi rozstawione naturalnie - na szerokość bioder. Zwróć uwagę aby kolana przy ugięciu nie schodziły do wewnątrz - częsta kobieca przypadłość. Wykorzystaj lustro aby kontrolować postawę. Jeżeli wszystko jest OK czujesz że stopy obciążone są prawidłowo i pozycja jest stabilna, spróbuj teraz wykonywać ruch w przód i w tył ale wychodzący tylko ze stawów skokowych. Pozycja pozostaje niezmieniona a Ty powinieneś poczuć że rozkład ciężaru się zmienia. Gdy jest na palcach - wychylenie, gdy na pietach odchylenie. Staraj się na tyle kontrolować ruchy aby buty nie odrywały się od ziemi w żaden sposób. Ten zakres ruchów to zakres bezpieczny w którym pozycja jest prawidłowa i stabilna. Spróbuj obniżać i podwyższać pozycję. Pamiętaj o równomiernym uginaniu stawów skokowych, kolanowych i bioder przy zmianie wysokości pozycji (równoległość linii goleni i tułowia). Pamiętaj o kijkach i sposobie ich trzymania - równolegle, talerzyki parę cm z tyłami wiązań. Pamiętaj o rękach - zawsze z przodu zawsze ugięte. Jeżeli masz z rękami kłopoty i w trakcie jazdy opadają i są prowadzone luźno wzdłuż tułowia to juz jest to pozycja odchylona. Podobnie gdy ręce są prowadzone zbyt szeroko lub gdy łokcie są wysunięte na boki wtedy tułów jest usztywniony. Ręce są bardzo ważne i staraj się nad nimi zawsze panować. Na początku tematu starałem się opisać prawidłowa pozycje na nartach oraz balas w płaszczyźnie strzałkowej (podłużnej), to teraz może trochę o balansie w płaszczyźnie czołowej ( poprzecznej0 oraz o przyjmowaniu układu dośrodkowego niezbędnego przy prawidłowym obciążeniu narta w skręcie. Stańmy w pozycji narciarskiej przed lustrem, w normalnych butach, nogi lekko ugięte ręce lekko ugięte, łokcie swobodnie nie przyciśnięte do tułowia ani nie odchylone na zewnątrz. Przedramiona w równoległe dłonie w zasięgu wzroku gdy patrzymy na wprost. Spróbujmy pochylić lekko kolana i biodra w bok. Pamiętajmy o tym że ruch ten powinien wychodzić ze stawów skokowych, które – pozornie unieruchomione w butach – tak naprawdę inicjują w/w ruchy. Nie mylić pochylenie z rotacja (obracanie stóp. Buty tylko się przechylają. Nogi cały czas równoległe, kolana pochylone o ten sam kąt. Kolan i biodra staramy się pochylać jednocześnie ruchem powolnym i jednostajnym. Pochylenie kolan i bioder rekompensujemy załamując ciało w biodrach i pochylają tułów w stroną przeciwną. Staramy się w taki sposób kontrolować pozycje aby cały czas stać na całych stopach. Zwracamy uwagę aby: - pochylanie było jednoczesne, ruch płynny - nie tracić stabilność - stopy cały czas na ziemi - nie obracać tułowia , nawet przy maksymalnych wychyleniach tułów nieruchome, żadnej rotacji Teraz spróbujmy przechylić kolana i biodra w taki sposób aby poczuć że obciążane są krawędzie stóp – kontrolujmy ten nacisk poprze pogłębianie układu kolana biodra. Teraz jesteśmy na krawędziach. Nie dział na nas siła odśrodkowa bo stoimy dlatego pozycja jest trudniejsza do kontrolowania a możliwe wychylenia znacznie mniejsze ale mechanika jest identyczna jak w skręcie ciętym. Spróbujmy wykonać to ćwiczenie w butach narciarskich. Tu już niewielkie pochylenie kolan i bioder poskutkuje obciążeniem krawędzi – w tym wypadku buta (pamiętajcie o tym żeby podłoże nie było śliskie) Starajcie się teraz zmieniać rytmicznie krawędzie. Zwróćcie uwagę że przy zmianie następuje coś w rodzaju przeskoku z jednej krawędzi buta na drugą. Zwracajcie uwagę żeby ten przeskok był jednodczesny w obu nogach, zsynchronizowany a nie stanowił dwóch oddzielnych ruchów. Zwracajcie uwagę aby stopy nie ruszały się ani do przodu ani do tyłu, żadnych ruchów obrotowych ani stopami ani żadną inna częścią ciała, tylko naprzemienne pochylanie kolan i bioder rekompensowane pochyleniem tułowia w drugą stronę. Gdy zastosujecie ten schemat ruchowy na stoku o niewielkim nachyleniu będziecie wycinać piękne równomierne łuki. Na nartach zaczynajcie na małej prędkości, zwracajcie uwagę aby narta wewnętrzna nie wysuwała się zbytnio – przy łukach o małym do średniego promieniach praktycznie w ogóle. Miłej zabawy Pozdrawiam serdecznie1 punkt
-
Tutaj mamy sprawę oczywistą, kolega w pewien sposób się jednak zreflektował. Co do Pinia, jak było nie wiem, ale posty cokolwiek dziwne w temacie. Generalnie cieszyłbym się jakby JC podał o której kto typował, żeby nie było wątpliwości i niedomówień. Do tych/tego, którzy sobie postanowili poszaleć proponuję, aby powiedzieli to głośno i przeprosili, żeby nie było niesmaku. Pozdrawiam1 punkt
-
Co do korków ; newralgiczne punkty na trasie bez względu na opcje przejazdu to ; 1) zjazd z A8 na kierunek Kufstain A 93 2) Od Kufstein do zjazdu do doliny. Tutaj jest rozwiązanie , jeżeli autostrada stoi , warto zjechać w Wörgl ( zatankować ) następnie jechać drogą lokalną nr 171 do i następnie przed mostem na rzece Ziller skręcić w lewo na drogę L294 , która także prowadzi do doliny.1 punkt
-
Jak byłbym na Twoim miejscu to bym brał pod uwagę dwie opcje. Jedna to z Wawy A2 na Świecko i ring berliński, ale tam też moga być mega korki, zależy o której godzinie będziesz na ringu, i dalej oczywiście A9 na Monachium. Ja obecnie jestem we Włoszech i jechałem z Wrocławia ... zero korków po drodze, a jechałem też w sobotę. Wszystko zależy od tego, o której godzinie będziesz w okolicach Monachium. dobrze jest minąć je najpóźniej o 6, bo później to już masakra. Ja minąłem ok. 5 i był totalny luz na obwodnicy Monachium i przez całą Austrię. Polecam Ci jeszcze jedną drogę z wawy ... wyjeżdżasz na Nadarzyn i lecisz S8, aktualnie leci już do samego Wrocławia, cały czas dwa pasy. S8 od razu wpadasz na A8 (Autostradowa Obwodnica Wrocławia) i na końcu zjeżdzasz na A4 (kierunek Jędrzychowice). Polecam zjechać z autostrady na Zgorzelec, 2 km od zjazdu jest Orlen, aktualnie ropa po 4.29 zł. Wracasz na A4 lecisz nią na Dresden i Chemnitz i przy Chemnitz wbijasz się na A72 (kierunek Hof i Monachium), na wysokości Hof'u wbijasz się na A9 i lecisz na południe w kierunku Monachium, Austrii itd. Odległość ta sama jak przez ring berliński, a oszczędzasz na opłatach na A2 w Polsce oraz eliminujesz ryzyko stania w korkach na ringu berlińskim. Naprawdę polecam alternatywę przez Wrocław. Ja przed wyjazdem patrzyłem na google maps i na natężenie ruchu ... od ok. 9 tworzą się korki w Austrii i wcześniej przy Monachium i Rosenheim. https://www.google.pl/maps/dir/Warszawa/Zillertal,+Uderns,+Austria/@50.8656792,14.8530714,8z/data=!4m29!4m28!1m20!1m1!1s0x471ecc669a869f01:0x72f0be2a88ead3fc!2m2!1d21.0122287!2d52.2296756!3m4!1m2!1d20.4432254!2d51.9092119!3s0x471969871ca48507:0x26362077211a944e!3m4!1m2!1d19.4773475!2d51.634896!3s0x471a3104a34d0391:0x73a661308a19cbbd!3m4!1m2!1d17.7913859!2d51.3036075!3s0x47100859dada0395:0x6d83527c9074412d!1m5!1m1!1s0x4777d09a56da6d17:0xbf80e57f0a2f537d!2m2!1d11.8677929!2d47.3132869!3e0?hl=pl1 punkt
-
1 punkt
-
Mariusz...bardzo ładna sylwetka, predkosc pod kontrolą, jazda na krawędzi, tak jak napisał Mitek jakby tak jezdzilo chociaz kilka procent narciarzy to stoki by byly malownicze...co moge ja dodać to popracuj nad rękami...tzn jadąc kontroluj ułożenie rąk wzgledem ciała, a najlepiej jak katem oka widzisz obie ręce a groty kijów powinny być wleczone lekko po śniegu na wysokości połowy buta...to przy jeździe srednim s kretem ktory prezentujesz...natomiast jak jedziesz smigiem śmiało mozesz zabijać kijek prawy w prawym skrecie a lewy w lewym skrecie.Powalcz z tym na malej predkosci a potem na większej...najtrudniej pokazac te ewolucje na plaskim stoku przy malej predkosci.Chcialbym zobaczyc miszcza na plaskim co wykonuje prawidlowo plug. W mojej ocenie po pewnej kosmetyce mozesz być wzorowym narciarzem rekreacyjnym, bo nikt z nas nie jest i nie bedzie zawodnikiem PŚ.1 punkt
-
Tak dobrze to nie ma. Maksymalną przepustowość limituje nie zagęszczenie krzeseł/gondol (patrz: średnio dwukrotnie większa liczba kanap w wyciągach niewyprzęganych) na linie, tylko czas potrzebny na wejście pasażerom na peron. W przypadku podwójnych peronów wsiadania (telemixy vel kombinahny lub kanapy DLS), przez peron wewnętrzny przejeżdżają w poprzek wszystkie krzesła/gondole zmierzające na peron zewnętrzny tym samym blokując wejście. Więc dla peronu wewnętrznego odstęp czasowy kanap jest taki sam jakby był przy zwykłym pojedynczym peronie, tyle że połowa kanap przejeżdża na pusto. Na zewnętrznym peronie oczywiście jest bardziej komfortowo, bo odstęp jest znacznie większy. Przyjmuje się, że minimalny odstęp między krzesłami to 6 sekund przy 4os kanapie co daje max przepustowość 2400 os/h. Przy 6os kanapie byłoby to proporcjonalnie 3600 os/h, ale to rzadkość - zwykle stosuje się większe odstępy - najczęściej max 2400-3000 os/h. I tu można nieco powalczyć podwójnymi peronami (DLS) - delikatnie zagęszcza się kanapy - przez peron wewnętrzny jeżdżą co ok. 5 sek, na zewnętrzny co ok 9. Nad wejściem stawia się informację, że "sugerowane wejście dla początkujących" na peron zewnętrzny i jakoś to działa W praktyce powstają wtedy 6os kanapy o przepustowości 4000 os/h. Najbardziej przepustowe jedno-peronowe szóstki to 3600 os/h. To się tyczy kanap dwuperonowych. W telemixach przepustowość to temat raczej poboczny.1 punkt
-
Tak samo można straszyć korkami przed światłami w Poysdorfie, a wcześniej remontem drogi przed Brnem. Jeśli na drodze nie ma niespodzianek czasowo wychodzi bardzo podobnie. Najczęściej wybierałem trasę przez Berlin Monachium i było OK. Czasami trochę w tłoku w okolicy Monachium, ale na korek nigdy nie trafiłem może kwestia pory przejazdu. Raz pojechałem przez Wrocław - porażka. A ostatnio jadąc właśnie w jedną stronę z noclegiem wybrałem trasę przez Brno Mikulow i byłem mile zaskoczony. W Mikulowie jest sporo pensjonatów - znaleźliśmy nocleg bez wcześniejszej rezerwacji (ale jeśli z dziećmi to może warto rezerwować wcześniej by nie było niespodzianki). Z Brna można jechać także "starą trasą" na Znojmo i tam nocować, ale mi osobiście wariant przez Mikulow bardziej odpowiada.1 punkt
-
oceniam błędy : 1. wbijasz 2 kijki razem a potem rozrzut na 2 strony niczym kombajn 2. rozstaw stop jest na okolo 15 cm a rozstaw kolan na 5 cm może . a powinna być rozstaw stóp na 30 cmi taki sam rozstaw kolan na te 30 cm elementy poprawiajace to wlożenie 2 pięsci miedzy kolana . lub wlożenie kijków poziomo z tyłu pod kolana a chwyt ich z przodu pomiedzy kolanami . twoj stok bł torche plaski .pozdrawiam. do zobaczenia na stoku // PILSKA czy Szczyrku1 punkt
-
Ładny filmik i fajna jazda Marboru. Szkoda, że stok taki.. niewymagający, bo prawdziwego kopa tych nart można poczuć na jakiejś fajnej czerwonej ściance :smile:. Marcin, GoPro by tak ładnie nie wyszło, było by jedno wielkie rybie oko :wink:.1 punkt
-
Prawidłowa pozycja na nartach + elementy balansu Wjedz na 6 albo 6a w Białce lub 1/2, nie wytrzymasz z bólu ;-) Edit: ból wynika z napięcia mięśniowego a to z...tutaj możesz wpisać rożne rzeczy (w tym moje przypuszczenie ale aby je potwierdzić zjedz kilka razy dynamiczniej w/w trasami) Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk1 punkt
-
To wbijanie dwóch kijów to jakieś ćwiczenie? Bo jak normalna jazda to uważam, że bez sensu. Jedziesz na krawędzi i to wbijanie górnego kija wybija Cię kompletnie z rytmu i wychodzi to wszystko jakoś nie w tempo. W ogóle wbicie kija to tylko dolnego, a przy skręcie ciętym takie tylko lekkie zamarkowanie wbicia, żeby nie powodowało to impulsu rotacyjnego. Poza tym nie wbija się kija przez wypuszczenie stopki kija a przez wysunięcie całego ramienia do przodu. Odchylenia do tyłu nie widzę raczej pozycja zrównoważona. Film fajnie zmontowany. Jest potencjał u jeźdźca i u reżysera. Pozdrawiam. PS minimalne odchylenie w pierwszej części filmu. Później jest ok. Więcej pracy góra dół.1 punkt
-
Fundu,aś się rozpisał... Super relacja,z przyjemnością przeczytania. :cheerful: Takie 2 uwagi: 1.Nowe bramki super i podają na dużym,wyraźnym wyświetlaczu ile nam pozostaje. 2.Zgadzam się - te opłaty za parkingi to patologia i gnojstwo! :1 punkt
-
Przeglądając sobie kalendarz PŚ i zawody jakie mamy do typowania zauważyłem że na stronie FIS przed kombinacją w Wengen widnieje zjazd który będzie chyba dodatkowo osobną konkurencją zaliczoną do klasyfikacji PŚ? wiadomo później mamy przejazd slalomu i wynik kombinacji, ale z tego co pamiętam za zjazd Panowie też dostaną punkty? i podobna sytuacja jest w Kitz gdzie w kalendarzu jest super-G. Piszę bo można wprowadzić do typowania wtedy gdy jest kombinacja jeszcze zjazd czy super-g, w zależności co zalicza się wtedy do kombinacji. Jeśli się nie mylę to taka propozycja, więcej pkt do zgarnięcia dla nas:)1 punkt
-
Wracam właśnie z Istebnej - kto chce jechać niech zmieni swoje plany! Ludzi opór, a wciąż dojeżdżają - kolejka do kasy na 20 metrów. Teraz w stronę Istebnej korek od Tesco w Ustroniu (skrzyżowanie przed zwężeniem) korek do centrum Wisły. Gra nie warta świeczki. Ja byłem od 7:30 do 10. Zdjęcia wrzucę, jak wrócę, bo zostało mi 2% baterii. Tylko powiem, że warunki super!1 punkt
-
W Kamieńsku warunki miód. Po południu relacja i więcej zdjęć . Wysłane z mojego HTC One przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Czantoriia Nie ma jeszcze 9.00 a kolejka jak o 11.00. Szykuje sie maksymalne zagęszczenie ludzia e Warunki dobre, ale za moment bedzie tak ciasno, ze trzeba sobie darować Trochę lodu, trochę minerałów Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk1 punkt







