Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 31.01.2015 w Odpowiedzi
-
SON 31 stycznia do południaPo wczorajszej śnieżycy jechałem z małymi obawami czy stoki będą przygotowane.Na miejscu miłe zaskoczenie. Poradzili sobie dobrze z przygotowaniem.Do godz. 10 bardzo mało narciarzy. Kolejki znikome lub wcale.Kilka pierwszych zjazdów niebieską z Hali Skrzyczeńskiej jechałem na trasie dosłownie sam.Jazda dzisiaj rano po świeżym, ubitym śniegu to czysta przyjemność. Zero przetarć i minerałów.Golgota z rana bardzo fajna, ok. 11 jak kończyłem też nie było źle. Lodu brak.Poza trasami tez już można pośmigać, śniegu jest do 30-50 cm. Trzeba korzystać bo nie wiadomo jak długo taki stan puchu się utrzyma.Turowcy też będą jak najbardziej zadowoleni.Podobno na chwilę ruszyły orczyki z Czyrnej, ale był problem techniczny i zatrzymali. Podobno.13 punktów
-
Korbielów 2015 Pilsko dzisiaj? Nie spodziewałem się tak dobrych warunków - wręcz idealnych, jeśli mówimy o trasach. Ostatnio pisałem o złym przygotowaniu torów pod orczykami. Dzisiaj pod orczykiem na szczyt równa powierzchnia, na trasie swieży śnieg ubity przez ratraki, brak przetarć - bomba. Szczerze to myślałem, że przez noc spadło z 10-15 cm śniegu, a tu na szczycie 30 cm jak nie lepiej świeżego od Miziowej w dół trochę mniej. Rano na parkingu spory ruch, kolejka na 10 metrów do kasy na Strugi. Ale 9 na 10 narciarzy miało szerokie narty dzisiaj z rana był prawdziwy szturm freeride'owców Dopiero później te proporcje się wyrównały. W lesie jest na prawde przyzwoicie, jednak do najlepszych czasów sporo brakuje - najlepiej widać to jeżdżąc poniżej Miziowej - konary, powalone drzewa, krzaki, czy chociażby kosówka na szczycie nie jest jeszcze przykryta tak jak kiedyś to bywało. Mimo tego jazda cudna, banany na twarzach od rana bo nie spodziewaliśmy się z kumplem, że będzie tak fajnie. Jednak przy tej liczbie amatorów jazdy poza trasą jest walka, kto pierwszy na jakiej miejscówce będzie Z rana mgliście, troche posypywało śniegiem, później z Miziowej widać było pięknie oświetlone doliny, chmury się trochę podniosły i na dole było piękne słońce. Zamknięta niby jest niebieska 6ka, ale zjazd nią jest bezproblemowy, chyba nawet była równana ratrakiem. Bez problemu zjechać można też Buczynką na Solisko - szczególnie po wczorajszym opadzie. Ja pojechałem pod trasą budowanego krzesła, miejscami zawieszona jest już lina prowadząca w drugą stronę. Na Solisku chyba trochę więcej ludzi niż na Babie, ok 14 trasa była miękka i już rozjeżdżona - ale przy tej liczbie ludzi zaraz po opadzie to normalne Foto na koniec:10 punktów
-
cz.1 - Szlak Rycerski Dziś miałem być w pracy,ale niespodziewanie dostałem wolne.Skoro tak,to trzeba było jakoś ten dzień zagospodarować.Na szybkości przypomniałem sobie trasę,którą już dawno temu wymyśliłem,częściowo przebiegającą "Szlakiem Rycerskim" w Ustroniu. Dziś nie miałem możliwości być o brzasku,więc wyjechałem dopiero po godz. 9.Nie obyło się bez problemów już na starcie.Otóż przymarzły mi drzwi od strony pasażera.Żona musiała wsiąść od strony kierowcy.Kolejny problem,to wsadzić do małego auta narty o długości 185 cm... Do tego kobieta - mówisz jej,żeby pochyliła się razem z oparciem,to ta rozkłada fotel,jakby do leżenia... :stupid: Na szczęście jakoś się to ogarnęło i czas ruszać.Żona wysiadła w B-B,a ja na fullwypasówkę i do Ustronia.Ta odśnieżona perfekcyjnie,"Wiślanka" gorzej,bo trochę oblodzona.Dość szybko docieram na miejsce i parkuję po drugiej stronie,na bezpłatnym parkingu.Jedynie mam obawy o wyjazd stamtąd,bo tu nikt nie odśnieżał.Tym jednak będę się przejmował po powrocie.Zbieram sprzęt i kieruję się w stronę "Szlaku Rycerskiego".Ponieważ słabo z oznakowaniem od tej strony (przewidziano tu jedynie odwrotny kierunek),informuję,że szlak zaczyna się na ulicy "Świerkowej".Niestety ze sporym opóźnieniem włączam Endomondo.Wspomniana droga lekko zalodzona i zaśnieżona,więc od razu uzbrajam sprzęt. Niestety kiedy wpinam buta,nagle coś poszło nie tak i pasek od trekkera został mi w ręce.Dokładnie to taki element,który zatrzaskuję buta od tyłu.Z tego co widzę,to nic się wielkiego nie stało,ale bez śrubokręta nic z tym nie zrobię.Jestem jeszcze blisko dolnej stacji Czantorii,ale nie chce mi się wracać."Masz łeb i ...uj,to kombinuj".Zastosowałem taką "polską metodę",czyli tu się zwiąże,tam naciągnie i będzie.Metoda się sprawdziła,więc ruszam.Jak coś,to na Poniwcu będzie jakiś serwis i tam się to zrobi jak należy. Około 500 m idę jeszcze przez zabudowania,po czy zaczyna się las i przyjemna,lekka trasa.Jedynie szlaban trochę przeszkodził. Tak fajnie jest ok. kilometra.Później znów trafiamy między zabudowania i co gorsza,na posypaną drogę w dół.Jedyny sposób to ściągnąć narty,przypiąć do plecaka (Jacek,to właśnie sugerowałem) i dalej z buta,aż coś się poprawi.Niestety,przy okazji dostrzegam kolejny problem - co za dzień?! : Otóż część pod butem złożona jest z dwóch elementów,które skręcone są 4 śrubami.Mi aż 3 zniknęły,a element ledwie się trzymał. Nie dość,że nie wziąłem śrubokręta,to nie mam nawet kawałka sznurka,czy innej szarej taśmy.Uznałem zatem,że trzeba iść z buta do Poniwca.Z resztą i tak innej możliwości nie było,bo szlak wiedzie wzdłuż drogi dojazdowej.Już nawinąłem 3 km,a przecież Endomondo zapuściłem ze sporym opóźnieniem,a tu takie pocieszenie: na szczęście kilka dni temu kupiłem fajny plecak,który świetnie się nadaje do noszenia nart.Tylko w butach narciarskich kijowo się spaceruję.Po drodze widzę coś takiego,co wygląda jakby na zapomniany mały stok narciarski.No chyba,że to budka z piwem,a reszta tylko tak wygląda... Ten fragment wyprawy bez klimatu i mi się nie podoba.Wkurzają zwłaszcza nawijające tam i z powrotem samochody.Do tego robi się jeszcze wąsko.Najbardziej jednak straszy chwilowa zadyma z drzew,bo ogranicza widoczność do max 5 metrów.jakby tak auto pojechało? :eek: Dobrze,że choć przez las idę,a nie jak przez miasto. W końcu docieram do Poniwca.Szlak miał mieć 3,5 km,a tylko GPS zmierzył mi 5 km,gdzie to nie jest cała trasa.Ale kłamią.Oczywiście to nie jest jakaś masakryczna odległość,ale wpływa na czas i późniejsze decyzje.8 punktów
-
Biały Czarny GrońKilka fotek z porannej jazdy od 8 do 10. Z samego rana warunki super, mało ludzi i jazda czały czas. Od 9 więcej osób i pojawiają się pierwsze kolejki. Na szczęście zakończyłem jazdę gdy wszystkie śpiochy zaczęły zjeżdżać na stok. Tak więc kto rano wstaje..... Śniegu dosypało sporo więc super jazda, co prawda było kilka minerałów ale to pojedyncze sztuki i głównie na końcu trasy lub przy lesie. Snow park już przeniesiony ale jeszcze nie ustawiony na nowym miejscu. Na zdjęciach widać w jakim jest stanie.8 punktów
-
CosDzisiaj wybrałem się na COS w Szczyrku.Po 12 zaczęło sypać :angel:, ale temperatura od -1*C do +1*C. Wiatr słaby, rzadziej umierkowany. Do 10.30 było słonecznie.Warunki dostateczne/dobre. Teoretycznie była tylko jedna trasa otwarta - czerwona ze Skrzycznego na Jaworzynę i potem do orczyków. Ale praktycznie jeździłem niebieską "Ondreaszkiem" oraz FIS. Na trasach sporo lodu, minerałów, czasami trochę ziemi i korzeni :shocked:. Często na zamkniętych trasach panowały lepsze warunki niż na otwartych. Ludzi mało, jazda na okrągło. Widoki bajkowe :angel: . Zdjęć nie wiele, bo bateria mi się skończyła :angry: SON dzisiejszy i jutrzejszy opiszę jutro. Warunki takie jak przy intensywnych opadach trochę mokrego śniegu.8 punktów
-
cz.2 - Poniwiec Dotarłem na miejsce,czas znaleźć serwis.Ten namierzam błyskawicznie.Śrubokręt pożyczają bez trudu,ale śrub żadnych nie posiadają.Nie pozostało nic innego jak w miarę równo obdzielić oba trekkery. Naprawiam też zatrzask piętki.Przy okazji panowie mocno się zainteresowali tym ustrojstwem. W związku z tym i zainteresowaniem również tu na forum,opiszę to jak znajdę dłuższą chwilkę. Przy okazji jeden Pan złożył mi ofertę kupna moich Armad... Sprzęt naprawiony,czas ruszać do kasy.Miałem w planie pojeździć tu godzinę,a następnie wspinać się dalej.Skoro jednak wędrówka się wydłużyła,kupuję jeden przejazd,tak za poznawczo,bo nigdy tu nie jeździłem. Spakowany,to na krzesełko. Jest godzina nieco po 12,ludzi umiarkowanie.Wejście na wyciąg na bieżąco. Samo krzesło jest wolne,nawet bardzo wolne. Takie mam odczucia. No to patrzę na trasę,a ta wygląda na mocno "zmęczoną".Widać sporo lodu i kopce,oraz narciarzy jadących dość koślawo,że tak powiem.Wygląda to raczej na walkę o przeżycie. Ruszam więc sprawdzić. Muldy spore,a pomiędzy tym lodowisko. Mi to nie przeszkadza, po prostu trochę wolniej i uważniej. Gorzej z minerałami,bo tych miejscami dużo! Muszę wręcz uciekać na drugą stronę stoku,żeby nart nie zniszczyć. Oj,słabo to wygląda. Dobrze,że tylko jeden przejazd... Coś zmarzłem na krześle i niestety nie zdążyłem się rozgrzać podczas zjazdu.Skoro tak,to czas na pit stop i do baru przy dolnej stacji. Kupiłem grzańca i 2 oscypki. Całkiem dobre to było. Odtajałem,to czas ruszać na tury.W międzyczasie słyszę narzekania ludzi,chyba mieli zacząć za chwilę ratrakować.Ja jednak na to nie czekam i ruszam do góry taką drogą obok stoku.Znajduję się ona po prawej stronie,patrząc od dołu. Niezbyt stroma i bardzo przyjemna. Śniegu tam sporo,spokojnie można by zjechać tędy. Jedno mniej fajne miejsce,ale łatwe do ominięcia. Później będzie już tylko lepiej i nawet trochę słońca było.7 punktów
-
SkolnityDzisiaj miałem nigdzie nie jechać. Jednak żona namówiła mnie na wieczorne nartowanie. Wybór padł na Skolnity, ja byłem tam już kilka razy, a małżonka wcale. Kupujemy skipasy na wieczorną jazdę od 18 do 21 za 35zł. Ludzi tradycyjnie niewiele. Co do warunków, sypnęło trochę świeżego śniegu, nie widać, przetarć ani kamieni. Środek tarsy rozjeżdżony i gładki po bokach świeży śnieg i odsypy, na dole miękko. Dzisiaj zabrałem pierwszy raz RTMa 80 i to były warunki w sam raz dla tej narty :biggrin:7 punktów
-
Kolejny raz, narciarsko a w zasadzie towarzysko wybrałem się na deski i spotkanie ze znajomymi do Szwajcarii Bałtowskiej. Jeszcze wieczorem padał w centralnej Polsce deszcz i miałem wiele obaw, czy aby deski nie zostaną w samochodzie a spotkanie odbędzie się w miłym towarzystwie, przy kawie i ciastkach w karczmie na baranich skórach, a tu niespodzianka - po przebudzeniu, zerkam za okno, a tu biało. Nie dosyć, że wszystko dookoła pokrył puch, to puch nadal dosyć intensywnie leci z nieba. Cóż było robić, szybkie śniadanie pakowanie nart i... ...i jak popatrzyłem na ogródek, to przed wyjazdem musiałem reanimować jedną z roślin: Ciężki i mokry śnieg totalnie przygiął do ziemi moją jedyną z zielonymi liśćmi ozdobę zimowej pory roku...bambusa. Oczywiście trochę trzeba było się wysilić, by oczyścić i reanimować japoński element mojego krajobrazu. Temperatura po drodze waha się w okolicach +1. Choć padało pewnie całą noc i przybyło ok 5-10 śniegu, krajobraz się zabielił...to jak dla mnie - troszkę za mało, by rozpocząć sezon kajakowy...choć mijana przeze mnie Modrzewianka kusi: Początek kajakowania zaplanowałem wówczas jak spadnie tyle białego, by przy brzegach rzeki pojawiły się duże, piękne i co najmniej metrowe zaspy. Tym czasem po minięciu kilku okolicznych wiosek dojeżdżam do Rezerwatu Modrzewi, by po pokonaniu malowniczego wąwozu dotrzeć na miejsce - Bałtowa. Przestało padać, na parkingu jeszcze niewiele aut - jest parę minut po dziewiątej. Przebieram się i kupuję karnet 3 godzinny za 60zł. Jak się później okaże, ze względu na opady znajomi docierają ze sporym opóźnieniem - w sumie, to się nie dziwię, na drogach rano ślizgawica jak na lodowisku. Pierwszy rzut oka na stok - puch na trasie. Jest miękko, a świeży opad klei się do nart. Jazda jest wolna. Hamowanie i... ...odkrywam brunatną rzeczywistość ostatnich dni powyżej zera w środkowej Polsce. Na najdłuższej, przejazdowej trasie nikt jeszcze nie jeździł - puch. Pod krzesłem jest już kilka śladów... ...ale można sobie pouprawiać trochę pseudo narciarstwa pozatrasowego. Ponieważ trasa tutaj na początku jest płaska, śnieg jest wolny - jazda na niej jest średnio przyjemna, choć na fotce wygląda to nieźle. Przyjeżdżają znajomi. Okazuje się, że to początkujący narciarze i idą na oślą łączkę - z resztą kilka razy zjeżdżamy, czas mija na miłych rozmowach. Przybywa narciarzy i na trasie pod krzesłem zaczynają się robić małe odsypy, przetarcia, to przeszkadza współtowarzyszą i przenosimy się ponownie pod ostrzejszą trasę przy orczyku. Przejaśnia się. A gdy kończymy nartowanie, spotkanie Słońce miejscowo przedziera się przez chmury. Powietrze robi się przejrzyste - gdzieś w oddali widać pasmo Gór Świętokrzyskich. Kończymy dzień na stoku, 31 w sezonie. Endo wskazuje dzisiaj: DYSTANS 26.64 km MAKS. PRĘDKOŚĆ 47.8 km/h KALORIE 1829 kcal Ok godziny 13 - tłumy. Trasa przy orczyku, którą dzisiaj zjechałem najwięcej razy - oblężona i w środkowej części przetarta do ziemi i kamyczków. Niestety uszkodziłem lekko ślizg jednej z nart. pozdrawiam z centralnej Polski marboru6 punktów
-
cz.4 - Czantoria Dotarłem w końcu do górnej stacji kolei linowej na Czantorii. Początkowy plan zakładał,że jak będzie jeszcze trochę czasu i sił,to wykonam zjazd,wespnę się niebieską trasą i drugi zjazd. Niestety czasu raczej mało,a do tego moja słabsza noga już od dłuższego czasu ma dość. Właściwie to ją już włóczyłem za sobą. Widać,że sporo mi jeszcze brakuję,a zwłaszcza tejże nóżce. Dobra,dość gadania, robię fotki i czas ruszać. Już na początku trasy widzę,że tu również stok zmęczony i znów będą morskie fale. Na zwężce kopce są na tyle duże,że można by się za nimi schować. Ja celowo wjeżdżam na nie,bo szerokie narty bardzo fajnie się w tej sytuacji zachowują. Polecam spróbować. Muldy i lód pomiędzy nimi jest,ale minerałów nie zauważyłem. No,może przy samym dole,gdzie się skręca pod wyciąg. Sam zjazd sprawia mi przyjemność i tak szkoda,że Czantoria nie ma jakiego sensownego karnetu na jedną godzinę. Ale cóż,choć raz... Dojechałem na dół i z żalem żegnam czantorię. Narciarze jeszcze jeżdżą,choć o tej porze już pustki. Ogólnie wyprawa się udała,mimo przeciwności.Początek mało klimatyczny,ale następnym razem poszukam innej drogi,albo ją zmodyfikuję. Pomysł już jest. Następna wyprawa chyba będzie do Szczyrku,ale raczej nie jutro... Padam! :redface:6 punktów
-
cz.3 - w stronę Czantorii Wraz ze wzrostem wysokości,powiększa się grubość pokrywy śnieżnej.Tutaj proszę nie używać zwrotów:"na stoku zalega pokrywa śnieżna".Ona nie zalega,tylko leży i cieszy! Na górze Małej Czantorii jest go ok pół metra,a może nawet więcej.Kijek dość mocno się chowa. Fajne są te polany na górze Poniwca.Niektóre nadawały by się do zjazdu. Jednak ja nie spróbuję,bo auto mam pod Czantorią i brakłoby czasu.Może następnym razem? Chwilę później dogania mnie inny turowiec. Zamieniamy parę słów. On zaparkował pod Poniwcem,więc będzie testował ową polankę.Aż żal w sercu... Podobnie jak ja,zmierza w stronę Czantorii,ale później wraca przez las. Im dalej idę,tym śnieg głębszy. Dowaliło na górze! Po niedługiej chwili,kompan zniknął. Puszka się cieszy do momentu,kiedy trafiam na zwalone drzewo.Niby nic wielkiego,ale nie za bardzo da się je ominąć,a mi się nie chce ściągać nart.Próbuję na różne sposoby obejść,ale wszędzie jakieś przeszkody. W końcu ściągam narty,przeskakuję przez pień i mogę kontynuować. W tym momencie od drugiej strony dotarł inny turowiec,taki starszy Pan. Znów pogawędka,jego też zainteresował Alpine Trekker. Kiedy ja zbieram się do dalszej wędrówki,słyszę tylko: "tak mi się nie chce"... Miał na myśli ściąganie nart i przechodzenie przez drzewo. Śmiech i ruszam dalej. Po drodzę podziwiam ośnieżone kujoki - piękne są. Niedaleko szczytu Czantorii trafiam na schronisko.Początkowo myślałem,że to polskie,ale jednak nie!Ciekawe czy tam Knedle serwują? Szkoda,że pomyślałem o ty później. Od szczytu to ok. 500,tak na oko. Za to śniegu tu miejscami metr! Są miejsca,gdzie ten sięga mi do klatki piersiowej! Cel osiągnięty,czas ściągnąć foki i przygotować się do zjazdu. Podczas wspinaczki miałem na sobie jedynie koszulkę termoaktywną i cieniutki windstopper,a i tak chwilami było mi zbyt ciepło.Do zjazdu uznałem,że lepiej będzie się nieco ubrać.Założyłem więc softshela i grube rękawiczki. Wszelakie ustrojstwo spakowane i jazda na dół. Niestety przy słabym nachyleniu,ten dość ciężki puch stawia spory opór i często muszę się odpychać,albo nabierać rozpędu na wydeptanym kawałku. Taka mała niedogodność.6 punktów
-
6 punktów
-
6 punktów
-
Po 12.30 pojechałem na SON. Tym razem pojechaliśmy trójką ze Skrzycznego, więc było świetnie . Po wczorajszych opadach śniegu w ośrodku są otwarte:2 (ale z dużą ilością mimerałów) 3, 4, 7, 9, 10, 11, 12, 13Poza tymi trasami jeździłem jeszcze 6. Jazda po puchu i po śladach po butach :cheerful:. Pomimo nowej dostawy śniegu, w niektórych miejscach były kamienie i lód. Przynajmniej muld było mniej i śnieg był lżejszy. MINUSY:Pod wyciągami znowutragedia. Zero przygotowania. Tą zamkniętą "szóstką" raz czy dwa mógłby przejechać ratrak i byłby miód!PLUSY:Zero kolejek (do 16.30). I jedzenie :biggrin:6 punktów
-
Nowa osada teraz . Przybyło sporo śniegu , warunki dobre, ale ludzi sporo. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk6 punktów
-
5 punktów
-
Najpierw napiszę co wczoraj 30.01 Od 14.30, czyli od chwili, kiedy wyruszyłem ze Skrzycznego, zachmurzenie całkowite i umiarkowane/intensywne opady śniegu :biggrin: Temperatura od ok. -4*C na górze do +1, 5*C na dole. Wiatr umiarkowany. Warunki na otwartych trasach bardzo dobre i dobre. Pod orczykami trahedia!!! Nawet nie chodzi o smar na śniegu, o szarpanie (co jest urokiem orczyków :wink: czy o patyki na torach. Tylko o tory. Ogromne nierówności zwłaszcza pod orczykami na Halę Skrzeczeńską. Żadnym ratrakiem lub chociaż skuterem nie zostało przejechane!. Na trasach lodu sporo, kamienie czasami wystawały. A teraz opis mojej trasy. Ze Skrzycznego ruszyliśmy na Małe Skrzyczne dwójką. Bez kijków było strasznie ciężko. Przez intensywne opady śniegu nawet na zjazdach nie dało się jechać. Tylko cały czas krok w krok na nartach do przodu. Szliśmy i szliśmy. Ciężkie warunki w części zostały zrekompensowane przez widok ośnieżonych drzew. W końcu postanowiłem, że jeśli za następnym zakrętem nie będzie zjazdu, to się walnę na śnieg i poczekam...nie wiem na co :stupid:. Gdy dochodziłem do tego zakrętu, dała się słyszeć rozmowa dwóch panów. Coś tam krzyczeli i klnęli. A tu patrzę za zakrętem górna stacja orczyka! a na niej dwóch panów. Radości nie było końca Po krótkim odpoczynku zaczął się zjazd. Jak się później okazało, najlepszy zjazd w moim życiu!. Aż do Hali Skrzyczeńskiej jazda po puchu... nietkniętym żadną nartą! O męce na Małe Skrzyczne szybko zapomniałem i cieszyłem się spełnionym marzeniem - wspaniałym freeridem po trasie. Następne zjazdy - czwórką, siódemką, golgotą i zamkniętą (ale nie dla mnie! :wink:) 12. też były fajne, ale ten z Małego Skrzycznego to był miód malina! Zdjęć nie mam, bo bateria padła :frustrating: Podsumowując: Co prawda tytuł nie sugeruje nic dobrego, ale piękna tras TMR nie zniszczył. Za to tory pod wyciągami spokojnie można by czymś przejechać.4 punkty
-
Miałem się nie odzywać na forum, bo coraz więcej tu hejterów i głupich mądrali - ale ostatni raz. Dwa dni sypie, dziś rano odśnieżanie busa zajęło mi 15-20 minut. Wstałem specjalnie wcześniej bo widziałem co się dzieje a chciałem być jednym z pierwszych na stoku. Na Biełej Puti jestem koło godziny 8 i parking pełny muszę jechać dalej - wczoraj o tej porze było z 10-15 samochodów. Widzę ile śniegu (ze 30- 35 cm świeżego nie licząc wczorajszego opadu) wyciągam z zadowoleniem moje Sick Day i gdy docieram do wyciągu okazuje się że stoi wielka kolejka a w niej z 80% narciarzy ma narty pozatrasowe. Jadąc na Lukową widzę jakie piękne warunki są na czarnej-majstrowskiej (w tym roku nie była jeszcze otwarta). W miarę dojeżdżania do górnej stacji mina mi rzednie bo widzę jak wszyscy wycinają linie właśnie tą trasą, a puchu jest naprawdę masa. Uwierzcie mi przy pierwszym zjeździe miałem już problem z wycięciem swojej własnej linii, a do godziny 10 wszystkie pozatrasowe miejsca dostępne bez foczenia były już rozjeżdżone. Fakt, że ogólnie jest mało śniegu (jak na jazdę poza trasą) i nie wszystkie miejsca są w miarę dostępne. Na koniec podwożąc Słowaków, którzy szli z buta do dolnego parkingu usłyszałem niefajną wiadomość. Podobno dziś na Chopoku w lawinie zginął Polak - w necie nic nie znalazłem, ale na Prehybie 2 razy lądował śmigłowiec. Od razu sobie pomyślałem że mój detektor lawinowy przejeździł dziś nie włączony w plecaku. Jeśli Słowaccy się spiszą :biggrin: jutro powinny być świetne warunki na trasach.4 punkty
-
Wróciłem dzisiaj z Arta Terme (noclegi w apartamentach należących do hotelu Gortani http://hotelgortani.pl/untitled.html), w Alpach Karnickich, w regionie Friaul. Jeździłem w ośrodku Zoncolan i Tarvisio (1 dzień), ale na karnecie są jeszcze trzy ośrodki - http://www.promotur.org/ Pierwszy raz byłem w tak małym ośrodku (28 km), co okazało się bardziej zaletą niż wadą - mało ludzi (poza niedzielą), w pozostałe dni - pustki. W dużych ośrodkach (w Dolomitach, Val di Sole, czy Saalbach) zawsze mnie ciągnęło na trasy, które były widoczne z przełęczy, na które wyjeżdżały wyciągi. I zamiast pojeździć na fajnych trasach, które były po drodze, ja gnałem dalej. A tu było inaczej - w niedzielę objazd wszystkich tras (pięć krzeseł i jedna gondola stuosobowa), a od poniedziałku katowanie ulubionych tras. Niesamowitą atrakcją był widok z Monte Tamai na Zatokę Wenecką (Adriatyk) i Monte Lussari w Tarvisio. Wadą jest odległość z hotelu do ośrodka Zoncolan - ok. 15 km (dojazd skibusem hotelowym), zaletą oprócz małej ilości narciarzy - cena (230 €) za 7 nocy, skipas, korzystanie z basenu i sauny. Dołączam kilka zdjęć3 punkty
-
LaMOlina żegna nas tak Wyjazd bardzo udany , piec dni cudownej jazdy Hotel ma swoje plusy ( cena , obsługa , jedzenie , atmosfera ) ma tez minusy ( słabo izolowane pokoje wszystko słychać a wpuszczenie wody to hałas jakby pociąg obok jechał )Jednak minusy nie przesłoniły plusów Jeśli tu wrócę a jest taka szansa to wypożyczam auto na lotnisku i jestem niezależny od grupy ( przy 4 osobach koszty śmieszne )Fajnie jest być pod wyciągami na otwarcie gdyż naprawdę nikogo praktycznie do 10 nie ma Jazda do 17 to jazda juz w cieniu bo słoneczko się chowa za górami Widoki pokazaliśmy na zdjęciach mam nadzieje ze nie zanudzilem forumowiczow Dziękuje za śledzenie naszej wyprawy w PIreneje i potwierdzam , nie ośrodek jest najważniejszy a śnieg i słońce wtedy i gorszy wyciąg nie przeszkadza a pustki na trasach to jest to co każdy chyba lubi najbardziej3 punkty
-
Aribiter to fajnie ze Pireneje was zauroczyly choc to tylko mala czesc ;-) bo tak naprawde nawet nie przejachales calego Alpa ;-) Zaluj ;-) nie mogles wczoraj noca poszusowac bo warunki byly obledne :angel: dawno tak sie nie wyszalem :-)snieg naszczescie malo padal, sypnelo potem znow ale mowie wam nocny narciarski raj :-) i to jest bardzo dobra opcja :-)raz przylatujesz kiedy chcesz:smile: dwa masz co robic po jezdzeniu a jest naprawde jak ktos lubi jest co zobaczyc ;-) nie wspominajac juz o tym co pisalismy mozna poszalec i poodkrywac wszelakie knajpki kulinarne :-) no i jak masz auto to mozesz tez podjechac do innych pobliskich stacji Tez zupelnie inna jazda i kazda zupelnie co innego oferuje i tego nalezy sie trzymac :-) slonaca i sniegu tutaj nie brak w koncu La Molina jest najbardziej sloneczna stacja ;-)to moze sie uda za rok ;-) Jak tak polubiles Cava, to jak Ci sie uda to na wspominienie kup sobie na lotnisku marke Juvé & Camps , taki smak na koniec wyjazdu :angel:2 punkty
-
Dziękuję za dobre słowa, to bardzo miłe :applause: Relacja miała być na żywo, ale niestety nie wyszło - net był tak słabej jakości, że napisanie kilku słów, wgranie kilku zdjęć było niesamowicie karkołomnym przedsięwzięciem. Jako dopełnienie poniższej relacji...jeszcze dwa krótkie filmiki nagrane telefonem przez expata. Pierwszy z Kappl: [video=youtube;oqTkm4TLcXU] I drugi z Ischgl: [video=youtube;PIpTWfAk1Xs] Teraz czekam na produkcję Mirka :smile: Chłopaki: miraz, Jurek, Andrzej - mam nadzieję, że niebawem spotkamy się gdzieś w Alpach na stoku. Do Ciebie w tej sprawie Bumerze odezwę się w przyszłym tygodniu. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję :tongue: Aha.... Jurku...i jeszcze dwie Twoje fotki... ...z Paulą: ...i z owadem :biggrin: Pozdrowienia dla wszystkich, miłego oglądania. marboru2 punkty
-
Dzięki uprzejmości mojej koleżanki Izy chciałbym Wam przekazać kilka słów na temat kameralnego ośrodka narciarskiego Aprica, trochę pięknych fotek, trochę o warunkach. Znajomi tam przebywają od zeszłego tygodnia - nartują do jutra. Samo miejsce znajduje się w dolinie Valtellina znajdującej się w Lombardii, we Włoszech - blisko granicy ze Szwajcarią. Jazda na nartach na wysokościach 1200 - 2300m npm, mniej więcej. Ilość tras narciarskich ok 50km - 20 tras. Wyciągi: 2 gondole, 5 krzeseł, 10 orczyków. 2 swowparki, 40% tras niebieskich, 40% czerwonych i 20% trudnych. Najdłuższa nartostrada 7km. Kameralnie, prawie jak "na wsi" - zero narciarzy, raczej Włosi, trochę Czechów i Polaków. Jazda w lesie, wśród pięknie ośnieżonych drzew. W weekend, na początku tygodnia trochę opadów, teraz słoneczko i piękna pogoda. Spójrzcie na fotki z trasą pośrodku. Na trasach gdzieniegdzie narciarze: Widok w stronę doliny: Góry: Nowocześniejsze krzesełko (jest ich tam podobno 3 sztuki): Czyż nie jest tam niesamowicie?! Trochę puchu...tak na prawie cały znak - narciarze free byliby zachwyceni. Są tam też podobno, dwa klimatyczne krzesła ala goryczkowa...w tle piękna trasa i fragment prawie nieskażonego puchu poza trasą: Widoczek na jedną z tras i górskie okolice: Klimat tego miejsca... Coś pięknego! Gdzieś tam z tyłu głowy kiełkuje mi pomysł na wyprawę do Bormio, okolice... ...więc może byłoby warto? Fotki niesamowicie kuszą a koleżanka Iza jest zachwycona miejscem. pozdrawiam marboru1 punkt
-
Ej, mylisz narciarstwo alpejskie z bezpiecznym seksem i to jeszcze zawodowym :biggrin: Brzmi jak brzmi. Zależy czy oceniasz z pozycji TV oglądając APS, czy też z pozycji własnych umiejętności :smile:1 punkt
-
Na koniec ubiegłego sezonu kupiłem sobie Titany .Wczesniej przez lata jeżdziłęm na slalomkach 160-165cm.Po tej zmianie na rozmiar 170cm przy moich 180 wzrostu zastanawiam się jedynie dlaczego przez tyle lat byłem monogamistą nastawionym na slalomki.Czy stok twardy,mięki,zmuldzony narta doskonale się przystosowuje.Właśnie wróciłem ze Ski Circus gdzie pogoda -a tym samym trasy-była różna I naprawdę w każdych warunkach jazda sprawiała radość.Wczoraj jeżdziłem przez prawie 7 godzin po miękich muldach I 10-15 cm świeżym śniegu I naprawdę dawało to wiele radochy której przy poprzednim sprzęcie raczej bym nie doświadczył.Również na twardych północnych trasach Hinterglemm narty trzymały doskonale,nie gorzej niż poprzednie.Jedyny błąd jaki zrobiłem kupując tą nartę dotyczy jej długości.Mając obecne doświadczenia brałbym długość 177.1 punkt
-
Na F w grupie Freeriders jest takie info : Niestety nie dla wszystkich ten dzień był szczęśliwy- w godzinach rannych sporą lawinę (550m) podcina Słowacki narciarz. Nie pomógł plecak ABS- Zostaje odkopany dopiero przez HZS. Po reanimacji odzyskuje funkcje życiowe i zostaje przetransportowany do Szpitala w Bańskiej Bystrzycy- pod zwałami śniegu przebywał jednak długo1 punkt
-
1 punkt
-
Po wczorajszych opadach dzisiaj na Raczy nareszcie można było się wyszaleć. Było wszystko: sporo śniegu na trasach, mniej poza, poranny sztruksik, weekendowe kolejki do kasy, popołudniowe muldy. Kamieni brak. Tłumy na Dedovce, Marguśka i Laliki na bieżaco. Dla mnie najlepszy dzień na śniegu w tym sezonie.1 punkt
-
Lindsey Vonn’s The Climb - całość filmiku o wypadku, rehabilitacji Lindsey itd pod linkiem: http://www.redbull.com/us/en/snow/stories/1331702086424/watch-lindsey-vonn-s-the-climb-documentary-movie-free Namiar od Wróżki z FB :cheerful: Dziękuję Kasiu1 punkt
-
Uważam, że sprowadzanie LV do celebrytki jest niesprawiedliwym uproszczeniem. Równie dobrze można powiedzieć, że jest ładną blondynką, która dobrze radzi sobie na nartach :wink: To że sport zawodowy i pieniądze idą w parze to oczywista oczywistość i nie tylko w jej przypadku idzie to w parze z kontraktami sponsorskimi i reklamowymi, do zapewnienia sobie najlepszych warunków treningowych potrzeba niebotycznych pieniędzy, wiadomo też, że kariera nie trwa wiecznie i trzeba wykorzystać czas bycia na topie na zabezpieczenie przyszłości swojej i najbliższych. Film nosi tytuł "Climb", co moim zdaniem doskonale oddaje jej mozolną, tytaniczną pracę, niezwykłą siłę woli i determinację do tego by z takiej otchłani wydźwignąć się na szczyt. Tej pracy nie wykonały za nią pieniądze, to był jej pot, krew i łzy... Poza tym, postaci LV nie można odbierać w oderwaniu od amerykańskiej kultury i mentalności. Tam od znanego sportowca oczekuje się, że będzie spełniał funkcję "role model", będzie kształtował umysły i charaktery, zwraca się baczniejszą niż gdzie indziej uwagę na osobowość gwiazdy, i LV również w tę rolę się wpisuje. Taką samą ikoną był jakiś czas temu Michael Jordan i mimo swojego zaangażowania społecznego i medialnego nikt nie nazwie go dziś celebrytą, tylko jednym z najlepszych koszykarzy w historii. Dzięki za wstawienie linka do filmu, obejrzałam z największą przyjemnością1 punkt
-
COS - warunki na koniec stycznia Dzisiaj po raz kolejny byłem na COS-ie. Niestety na miejscu byłem dopiero o 8.30, bo 0, 5h zajęło odśnieżanie samchodu, więc nie udało mi się wejść do stacji bublinek:sad:. Cały czas temperatura od -7*C na górze do -3 przy Hiltonie. Słabe opady śniegu. Wiatr słaby i umiarkowany. Oficjalnie otworzyli Ondraszka. W dolnej części wystawały kamienie. Ale poza tym cudownie :angel:. Na czerwonej trasie gdzieniegdzie wystawał lód i minerały. Na FIS-ie zawody. Ludzi za dużo nie było. Do bublinek max. 1-2minuty czekania.1 punkt
-
1 punkt
-
Witaj! Pomieszam Ci trochę w głowie i zapytam co z i.Supershape Rally ? Poza tym jak mi wiadomo cała linia Supershape to sprzęt zarówno na twarde przygotowane stoki jak i rozjeżdżone trasy...Tę tezę mogę potwierdzić. Posiadam Rally z sezonu 13/14 i te deski dają mi nieograniczone możliwości (swoje umiejętności określiłbym na 8 wg. forumowej skali) zarówno na twardych równych stokach jak i na muldach i odsypach. Idą jak czołg... Generalnie uważam, że jak kupisz którąkolwiek z narta z linii i.Supershape to sprzedasz swoje deski "na nieprzygotowane stoki"..zwyczajnie będą Ci zbędne http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/19259-Head-isupershape-rally?highlight=rally - tutaj masz wątek w którym wszyscy się rozpływamy nad supershape, głównie nad modelem Rally Co do długości - bierz zdecydowanie 170. Ja mam 178 cm wzrostu i jeżdzę na 170 i są idealne, a przy większych prędkościach docenisz dłuższą dechę1 punkt
-
Vado dzięki za informacje te przydatne i te mniej Mnie nocna jazda nie interesuje , jak wbijam na stok na rozpoczęcie i jeżdżę 8 godzin to wybacz ale o nocnych jazdach nie myśle To jest dobre dla tych co wytrzymują 24 h na nartach a ja juz nie :sorrow: Są tacy co na cały dzień zjadą dwa razy siedzą w knajpach i opowiadają opowieści dziwnej treści Dla mnie ważniejsza jest jazda na nartach niż szukanie specjałow lokalnej kuchni ( nie mówię ze nie lubię lokalnych specjałow ) ale nie to jest najważniejsze Dodam iż ceny na stoku porównując z I czy A są naprawdę przyjazne bo za 10 eu na dwie osoby wypisze dwa piwka i zjesz super kanapkę na ciepło1 punkt
-
Mam Speeda (177 cm) i Titana (163 cm). Ten pierwszy przy moich wymiarach (180cm) jest mnie idealny. Titana mam dosyć przypadkowo i śmiało mógłby mieć 170 cm, ale i tak kocham i nie oddam:smile: Magnum to coś pomiędzy powyższymi i wg mnie powinieneś celować w 170 cm przy twoim wzroście. Jeśli wybierzesz Speeda to też 177. Tak czy inaczej obojętnie którą wybierzesz będziesz zadowolony:smile: PS. Z tego co pamiętam chyba na Zagroniu i na Nowej Osadzie Head ma centra testowe.1 punkt
-
Właśnie obejrzałem film. Celebrytka, która podniosła się z takich tarapatów zdrowotnych, które przytrafiały się 1) w trakcie mistrzostw świata, 2) tuż przed igrzyskami.. Wielkie uznanie, że w takim czasie wróciła do tak wielkiej formy. Takie rzeczy są właśnie miarą siły sportowca. Piękny film :smile:.1 punkt
-
....ale kontakt wzrokowy był- w czasie czwartkowych zawodów :biggrin: W tym roku jakos tak wyszło ze nie pomyslalem zeby odpytać, w sumie wszystko było jedno w którym tygodniu ferii jedziemy :frown:: życzę slonecznej pogody przez całe 6 dni jazdy! I dokładnie jadę z tego samego biura :wink: zamelduj prosze na miejscu jak warunki.1 punkt
-
Strbske PlesoWitam, dzisiaj powróciłem w tygodniowego pobytu w Strbskim Pleso, ludzi tam sporo ponieważ trwa tam uniwersjada, z tego powodu zamknięty jest całkowicie parking przy wyciągu i trzeba korzystać z Centralnego Parkowiska na dole. Czynne są wszystkie wyciągi, śniegu pod dostatkiem (dzisiaj dosypało na maxa), trasy dobrze przygotowane, ludzi niezbyt dużo, kolejek do wyciągów brak. Śnieg jest lekko zmrożony i sporadycznie na trasie można natknąć się na oblodzenia. Ogólnie warto się tam wybrać (teraz to raczej napewno z łańcuchami na kołach). Załączam parę fotek z 29.01.2015r.1 punkt
-
Jak już pisałem byłem na cienkowie wczoraj. Warunki jak na wieczorną przyzwoite. Dwa miejsca gdzie lód mocno wychodził i ciężko było ustac, były miejsca gdzie było sporo muld ale po trzech zjazdach mieliśmy opanowana trasę. 17 km w 3 godziny. Prędkość maksymalna 65kmh. zdjęcia: Wysłane z LG L901 punkt
-
butifary może z grilla nie jadłem a może i tak na stoku te przepyszne kanapki min. z tą waszą butifarą jadłem i mi smakuje a i dodam że niepotrzebnie na przekąskę każdy brał po porcji ( a porcja to dwie kanapki ) syte że ..... baw się dobrze ps. w moim towarzystwie ciężko by było pojechać na kolację do tych różnych lokali bo nie było by kierowcy na powrót , CAVA też dobra1 punkt
-
Czarny Groń nocąWczoraj mi się podobało, więc dziś po pracy wybrałem się na wieczorne jeżdżenie. Warun ok. Trochę się zrobiło nieprzyjemnego, łapiącego narty, kopnego śniegu w kilku miejscach, bo armatki cały czas pracowały. Ogólnie bardzo przyzwoicie. Jedyne, co mi się nie podobało, to znacznie większa ilość ludzi niż za dnia. Było też kilku buraków. Znowu powracam do tematu gazrurki i lania cymbałów po nerach. Gdyby taki interwencjonizm na stoku nie podchodził pod paragraf, to pierwszy byłbym w korpusie porządkowym na trasach. W ogóle, to bym wprowadził jakieś ograniczenia np. jeden narciarz na 500 mkw trasy :stupid: Może już głupio gadam, bo późno jest, a rozdrażniony jestem, gdyż mi Panowie zmierzyli w Oświęcimiu 80 w zabudowanym ... :sorrow: Wstyd mi. Portfel też płacze.Zdjęcia z dziś (jakość słaba, bo taki mam aparat w telefonie):1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
To może od dupy strony ;-) Jaki cel przyświeca nakładaniu struktury ? Ślizg ma pewne właściwości (czy to są właściwości fizyczne czy chemiczne a może i takie i takie - nie wiem), które sprawiają, że smar wchłania się w jego strukturę. Według mnie jedynym istotnym wpływem struktury na wchłanialność smaru jest zwiększenie powierzchni. Pany...spójrzmy prawdzie w oczy nam ani smary za kilka stówek ani struktury nie są potrzebne. Nawet tym z Was którzy polskie stoki oglądacie na zdjęciach bo śmigacie tylko w kolebce narciarstwa alpejskiego(to nie złośliwość). Smarujemy i ostrzymy sprzęty codziennie, nakładamy struktury, wygrzewamy dechy, cudujemy z płytami i wiązaniami a bolesna rzeczywistość taka, że jak patrzymy na fotkę (!!!!) streif'a wrzuconą przez SB to mamy miękkie nogi. Wszystkie te zabiegi poprawiają komfort psychiczny ale stawiam dolary przeciw orzeszkom, że 99,9% użytkowników tego forum nie poczuje różnicy pomiędzy smarami (może poza skrajnie rożnymi), kątem 88 a 87, rożnymi strukturami etc. ale przychodzimy do serwisu i wybieramy opcję "zawodniczą" bo jak serwis "zawodniczy" to przecież lepszy :-D a gwarantuje Wam, że nie umielibyście się odnaleźć na zawodniczo przygotowanej slalomce ;-) a serwisy zacierają ręce bo klient wychodzi z takim sprzętem od razu z przekonaniem o +2 do umiejętności i kasa się zgadza ;-) Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk1 punkt







