Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      36

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. MOSTOSTAL

    MOSTOSTAL

    Użytkownik forum


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      993


  3. Mitek

    Mitek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      7 273


  4. piter100

    piter100

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      633


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 16.02.2015 w Odpowiedzi

  1. Właśnie wróciłem z Paulą ze szpitala. Jesteśmy już w domu. Ordynator po przejrzeniu wyników badań i wywiadzie z Paulą uznał, że może wrócić i odpoczywać w warunkach domowych. Dostała zwolnienie do końca miesiąca i ma ograniczyć w tym czasie swoją aktywność. Boli ją nadal, nie może się schylać...i mówi, że "zbieranie" myśli ją męczy. Jak weszliśmy do domu, praktycznie od razu położyła się i zasnęła. Po drodze dyskutowałem z nią długo odnośnie jej jazdy i tego, że mnie nie słucha i przecenia swoje możliwości, jeździ nie przewidując...nie patrzy na innych tory jazdy (spójrzcie na filmik - jest tam taki fragment gdy gość przed nią się przewraca - nawet nie zareagowała) - Mitku, Chłopaki jeszcze raz prośba do Was o to by ocenić jej jazdę i napisać szczerze, co ma poprawić. Może jak od Was to przeczyta, to wreszcie do niej dotrze, że jeszcze długa droga przed nią. Tym bardziej proszę, że pytała, czy już ktoś coś napisał w temacie :happy: Niestety z przyszłotygodniowego wyjazdu w Beskidy zrezygnowaliśmy... ...rozmawiałem z nią również, by zastanowiła się nad opcją zrezygnowania z wyjazdy marcowego w Alpy - odmówiła kategorycznie, powiedziała, że jedzie i nawet nie ma dyskusji. W każdym bądź razie, pasję i miłość do nart ma olbrzymią. Już myśli o śmiganiu, nowych nartach itd... A ja? Cóż? Zastanawiam się, czy to dobrze - to co przeżyłem...masakra - i tak jak Mitek pisze o odczuciach Kolegi, który to widział - Cud, że skończyło się tak jak się skończyło... Nauczę ma Ona, nauczkę mam ja - zawsze czujnym, zawsze ostrożnym być, myśleć...za siebie i za innych wokół.
    9 punktów
  2. Coś w tym jest co mówisz...Właśnie wróciłem ze Szczyrku. Byłem 12 dni. Tak na prawdę to pojeździłem niewiele bo najpierw śniegu było mało, potem sypal jak poplony, że nie było w zasadzie frajdy z jazdy. Ale od ostatniej środy... bajka. W środę pojechałem na wieczorną Golgotę. Dawno nie pamiętam tak przygotowanej.... i pustej. Cuuudo. Każdy następny dzień obfitował w słońce i na prawdę fajne warunki. Najgorzej jeździło mi się na Skrzycznem. Masakra, zwłaszcza dolny odcinek. O ile FIS jeszcze jeszcze to średnio przygotowane Doliny i usiany minerałem wszelakiem odcinek od dolnej stacji zabytkowego Mullera do dolnej stacji krzeseł to masakra. Miła sprawa to karty na wszystko. Polewałem z tych setek ludków stojących na dole do krzesła w kolejce na pewnie półtorej godziny, kiedy można sobie podjechać np. do Soliska i kartę doładować bez żadnej kolejki.. ;-) Gwoli ścisłości... kto u licha w tym "cosiku" rządzi..? Jedna zblazowana baba w okienku kasy.. koleja na 200m a puste krzesła idą. Przejęli schedę po gacie..?Poza tym korki na wyjeździe ze Szczyrku... ja pierdziu! Wczoraj ok. 16 pojechałem na BK odwieźć narty syna do wypożyczalni. Wracając ok 17 zastal mnie korej niemal od samego Soliska. Do Akacjowej (gdzie mieszkałem) jechałem prawie godzinę! Myślałem, że mnie "góralsko kurwica" weźmie! Dziś ponoć kolega jechał z BK na Akacjową 2,5 h! Tam nie gondoli czy kanap a drogi potrzeba! Masakra jakaś! Ponoć to przez światła w Bystrej... Czy ludzie nie wiedzą, że można jechać prosto na Łodygowice i tam się wbijać na obwodnicę BB..? Qźwa ja ze śledziolandu jestem a wiem.Na koniec ciekawostka ... Mój ulubiony "krótki Julian" pozostaje. TMR nie planuje jego demontażu ani przebudowy na nowszy model, bo jest "solidną trwałą konstrukcją o bdb parametrach"... rozmawiałem z jakimś pracownikiem TMR w Czyrnej, wieczorową porą. Człek mówił po polsku ale z wyraźnym akcentem Słowackim. Nie wiem kto to był ale nie Hlavaty bo jego twarz znam. Plany rozbudowy obejmują także Węgierski w Brennej i ponoć są jakieś rozmowy o Szyndzielni. Więcej nie wydusiłem. W COSie pozostanie także Stary Muller. W każdym razie dopóki ośrodek będzie w rękach COS. Ten wyciąg to jak się okazuje oczko w głowie i nikt nawet nie myślał o jego unicestwieniu. Cieszy mnie to niezmiernie. Podobno także woj. Kons. Zabytków jest świadomy jego istnienia co odbieram jako osobisty sukces. Resztę żelastwa będą sukcesywnie wymieniać tak w COS jak i w SON. Szkoda, że nie dane nam było się gdzieś spotkać na żywo z SB czy Johnnym... Niestety nie miałem na miejscu dostępu do netu.. ;-)
    9 punktów
  3. Pojechałem do Szpindla na mistrzostwa czech masters, byłem jedynym polakiem. Zawody były jak zwykle na Stohu, czyli super sportowym stoku gdzie regularnie trenuje czeska kadra. Stok przygotowany GENIALNIE, twardy beton, równy jak stół w szerz i wzdłuż. Dwa przejazdy dobrego, długiego giganta. Super organizacja, czesi na takie zawody nawet sok z gumi-jagód rozpylili. Wygrana grupa wiekowa i 3 czas w generalce po super walce. Do tego luźna jazda "od lasu do lasu" po pustym, stromym, IDEALNYM stoku. Całodzienny skipass zawodniczy 300czk, parek w rohliku 25czk. Przy tych wrażeniach nawet 330km w obie strony z Wrocławia nie robi problemu. ciekawostka: Tam koło tego niebieskiego śladu stała tyczka i przejechało ok 100 zawodników w pierwszym przejeździe, a na betonie nie pozostał nawet ślad! tak wygląda dobrze przygotowany stok pod zawody:
    6 punktów
  4. Cóż...dzisiaj w domu, cisza, spokój - miałem sporo czasu na skręcenie filmiku z nartowania w Parchatce. Wymyśliłem również nowy temat, miejsce gdzie wszyscy będą mogli się pochwalić swoimi produkcjami filmowymi. Temat o kamerkach jest, są w nim wskazówki dotyczące sprzętu, programów do obróbki...a jak dotąd nie było jednego miejsca, wątku na efekt naszych kręceń z wypadów narciarskich, czyli filmów. Ciekawe, czy przyjmie się pomysł na ten wątek? By zachęcić Was do publikacji - zacznę pierwszy. Poniższy filmik nakręcony został 14.02.2015 w malutkiej stacji narciarskiej nieopodal Puław - Parchatce. Kamera GoPro Hero 4 Silver - wszystkie ujęcia z ręki + uchwyt na kasku. Będzie fajnie jak napiszecie, co mógłbym zrobić lepiej? Zapraszam na projekcję :wink: [video=youtube;6HLy9bRRyxk]
    5 punktów
  5. Niewiele brakowała, a zamiast pechowych wczorajszych nart w Bałtowie - mielibyśmy, piękna, słoneczne nartowanie na ziemi salzburskiej ze znajomymi - cóż, szkoda. W każdym bądź razie w tej chwili, grono znajomych śmiga po alpejskich stokach - wczoraj mieli pierwszy dzień jazdy, rozruchowy w Zell am See. Poniżej kilka zdjęć z tego wypadu. Wczoraj: Tam też wczoraj podobno wypadek był...ktoś kiedyś powiedział, że najwięcej niefortunnych zdarzeń jest w piękną pogodę - chyba to prawda. Skuter wyrusza na akcję... Spacer po okolicach Kaprun - zdjęcia nie jeżdżącej Kumpeli: I jeszcze raz górska rzeczka...na kajaczek była by w sam raz :wink: Endriu obiecał, że podrzuci więcej fotek - jak na razie pogoda przepiękna, lampa - warunki na stokach, doskonałe!
    5 punktów
  6. Moja uwaga dotycząca tego wypadku jest następująca, NIE MA W 100% BEZPIECZNYCH STOKÓW!!! Stok w Bałtowie to praktycznie "ślizgawka". Widziałem jak Paulina radziła sobie na bez porównania bardziej wymagających stokach. Widziałem jak jeżdzi na stromiznach, po lodzie, w miękkiej kaszy, a także z dużo większymi prędkościami niż te, które można rozwinąć w Bałtowie. A jednak Bałtów był feralny. Nie widziałem samego upadku Pauliny. Jadąc usłyszałem jedynie stuknięcie nart i głośne "ojjj". Wydaje mi się, że Paulina najechała na moje tyły nart. Piszę wydaje mi się, bo nie poczułem żadnego uderzenia, jakiegoś przyhamowania czy jakiegokolwiek impulsu. Słyszałem jedynie, że coś się za mną dzieje. Nie przypuszczałem, że to co się dzieje, moze dotyczyć Pauliny. Myślałem sobie, ktoś to przewrócił się, i tyle. Natychmiast zatrzymałem się i zobaczyłem, że leży Paulina. Co było dalej, już wiecie. Wcześniej, nigdy bym nie przypuszczał, że sprawny narciarz może sobie zrobić krzywdę w Bałtowie, ale jak przypomnę sobie zeszłoroczny wypadek mojego kolegi, też w Bałtowie, też w tym samym miejscu(!!!), który rozwalił sobie staw biodrowy ( ma obecnie protezę tego stawu), to przychodzi refleksja. Jak mało trzeba, aby wydarzyło się nieszczęście. Może to chwila nieuwagi, moze rozlużnienie, może grudka lodu,moze jakiś dołek. I nie potrzeba do tego wysokich gór, stromych stoków czy pędzenia z dużymi prędkościami!
    5 punktów
  7. Dzisiaj przeżyłem najgorszy dzień w życiu... Moja druga połówka miała bardzo poważny wypadek na stoku... Dopiero wróciłem ze szpitala i cieszę się, że jest wszystko w miarę ok. Jak to się stało? Byliśmy od rana z Bumerem w Bałtowie - po dwóch godzinach jazdy pod krzesłem, w trakcie trwającego dnia zaczęło przybywać ludzi - postanowiliśmy przenieść się pod orczyk...w zasadzie, to ja stwierdziłem, że na głównej trasie jest zbyt dużo narciarzy i jest niebeziecznie... Zjazd - ja z Andrzejem dłuższą, płaską trasą, Paula ostrzejszą krótszą. Jeden skręt widzę ich obydwoje...drugi skręt... widzę Paulę leżącą na stoku - bez nart, kije wyrzucone...a ona leży i się nie podnosi. Byłem przy niej po kilku sekundach... ...myślałem, że to nic groźnego... A ona dziwnie wygięta, w konwulsjach, nieprzytomna...z buzi ślina i drgawki coraz większe... Szybko położyłem ją na bok, sprawdziłem czy oddycha, czy ma puls... Krzyknąłem do Andrzeja, by dzwonił po pogotowie... Dalej, to chyba on będzie potrafił lepiej to opisać? Myślałem, że złamała kręgosłup...że za chwilę umrze mi na rękach... To co wówczas przeżyłem - to najgorsze chwile w moim życiu. Bezsilność, rozpacz...? Wszystko co najgorsze - na raz. Po chwili zjawiła się przytomna dziewczyna, która zaczęła mi pomagać, potem pomoc medyczna, pracownicy Szwajcarii Bałtowskiej... Wydarzenia zaczęły, czas zaczął, płynąć tak szybko... Na szczęście - po 15-20 minutach pojawił się ambulans z ratownikami medycznymi i lekarzem. Paula częściowo odzyskała przytomność - nic nie złamała, nic sobie nie zrobiła z innymi częściami ciała. Impet upadku przyjęła głowa. Z rozmów potem, była to prawdopodobnie skroń, prawa strona czoła - na kasku zero oznak upadku, uderzenia. W sumie tylko przypuszczamy, że tak się wydarzyło? Bo nie widziałem, i pewności nie mam. Po chwili karetka odjechała spod stoku, a my z Bumerem za nią... ...w szpitalu ostrowieckim dosyć szybko, tomograf - i uffff wygląda na to, że wszystko jest ok. Skończyło się dramatycznymi wydarzeniami na śniegu... ...a dla Pauli wstrząśnieniem mózgu i pewnie kilkoma dniami w szpitalu. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok. Emocje chyba dopiero teraz, gdy to piszę, trochę mnie puściły - trałma i stan mojej kochanej połóweczki, bezsilność i myśli, że ją stracę...kogoś najbliższego mi w życiu, "na rękach"... Nigdy więcej nie chcę przeżywać czegoś takiego. Jak doszło do wypadku? Niestety wina mojej narciarki - najechała na końcówki nart Bumera, straciła równowagę, narty...poleciała w górę, spadła na głowę... Nie dostosowała prędkości, zagapiła się, zamyśliła? Ona nic nie pamięta oprócz tego, że najeżdża na Andrzeja... Nawet nie wiecie jak się cieszę, że dramatyczne wydarzenia tego dnia znalazły pozytywne zakończenie... ...i tak, jazda wieczorem w piątek - super, wczoraj w Parchatce - super!...dzisiaj w piękny, słoneczny dzień - dramat. A wczoraj w nocy składałem testowy, GoProwy filmik z Nią w roli głównej - Walentynkowy...i patrzyłem sobie jak sobie fajnie śmiga. [video=youtube;S9OVFiBfrnY]https://www.youtube.com/watch?v=S9OVFiBfrnY [video=vimeo;119654867] Paula... ...pewnie to czytasz teraz, ze szpitala, albo może przeczytasz gdy się obudzisz - bo wiesz, że ten wątek musiał powstać... Kocham Cię Skarbie.
    4 punkty
  8. Dziękuję wszystkim za wsparcie. Dzisiaj rano jest z nią zdecydowanie lepiej. Może już normalnie, w miarę funkcjonować, chodzi już sama, bez pomocy. Głowa mniej boli. Mam nadzieję, że ją szybko puszczą do domu. Pozdrawiamy Andrzej, dzięki za wczorajszą pomoc.
    4 punkty
  9. Widzę Przemek, że ty również lubisz "otworzyć" wyciąg - ja też !! Od 8.30 do 9.30 (do "zdania" dzieciaków) można sie poczuć jak na prywatnym stoku, IDEALNIE przygotowanym!Przemek - dzięki za info z pierwszej ręki o opadzie , po Twoich info włozyłem do box-a szerokie dechy. Przydały się - z dodatkowego opadu skorzystałem od razu w niedziele - a wcześniej myślałem że Paganella to nie jest teren freeride - BŁĄD :biggrin: Trafiłem na fantastyczną pogodę - 5 dni pełnej lampy, a 6 dzień - zaskakująca pogoda - morze chmur poniżej szczytów :angel: Obiecuje relacje - tylko dojdę do siebie, bo przy takim słońcu siedziałem bez czapki, a jednak mróz był, no i troche mnie pozamiatało (na szczęście odczułem to w trakcie powrotu).
    4 punkty
  10. WitamMiałem jechać na Kubińską Holę. Miałem, dobre słowo. Wybór jednak padł na Orava Snow, Orawska Leśna. Pobudka 6.00, z łóżka zwlokłem się jakiś 20 minut później. Szybko pytanie do córki, czy jedzie ze mną, w odpowiedzi usłyszałem coś o szaleństwie z mojej strony, syn za to raczył odpowiedzieć, NIE. Odpalam laptopa, przegląd gruponów, zakup Orava Snow, wydruk w portfel i w drogę. Wyjazd 7.00, na miejscu o 9.30. Temperatura -8,50 °C. Ludzi mało, parking zaczyna się pomału zapełniać. W kasie ( bez kolejki ) szybka wymiana gruponu na karnet, przebieranko i na wyciąg. Krzesełko nie wyprzęgane, z taśma rozbiegową, w swoim tempie sunie na górę. U góry, już z wyciągu widać, że trasy przygotowane perfekcyjnie. Pierwszy zjazd niebieską ( na prawo od wyciągu patrząc w górę ) potwierdza wcześniejsze obserwację. Trasa SUPER, równo, twardo, szybko. O ile można mówić o szybkości na tej niebieskiej. Jeszcze dwa razy na górę, zjazd niebieską, i rozgrzewkę mam za sobą. Za czwartym razem zjazd w lewo, na "czerwoną", tzn. tą bardziej stromą. I to samo! Trasa przygotowana SUPER, twardo, równo, nic tylko zasuwać. Mrozik trzyma dalej. Po paru zjazdach tą czerwoną nie skręcam w lewo w połowie trasy na krzesełko, tylko prosto. Na cel obieram wyciąg talerzykowy który prowadzi na górkę obok. Tam już jest trochę bardziej wymagająco. Trasy czerwone i jeden kawałek czarny. I znowu szok. Ale z tych pozytywnych. Godzina około 12.00 a tam sztruks I to samo, równo, szybko, rewelacyjnie. Parę wjazdów i zjazdów i powrót na krzesełko. Nogi domagają się odpoczynku. Godzina około 13.00. Nie wiem jaka temperatura, nie znalazłem termometru. Nie mniej jednak stok nada trzyma, warunki absolutnie rewelacyjne. Godzina 14.00. Mam dość, pora się zwijać do domu. Nie wiem ile razy zjechałem, po piętnastu wjazdach krzesełkiem przestałem liczyć. Na nartkach podjeżdżam sobie pod samochód, żadnych spacerów w butach narciarski :biggrin:. Przebieranko w „cywilne” ubranie, zdanie karnetu i do domu. O godzinie 14.15 termometr w samochodzie pokazuje +4,5°C.Podsumowanie:Orava Snow, kolejny bardzo udany wyjazd do tego ośrodka. Według mnie, jeden z najlepszych ośrodków na Słowacji, jak i w Polsce dla judzi jak ja, lubujących się w jeździe rekreacyjnej, nie lubiących tłoku. Ośrodek idealny dla zaczynających przygodę z nartami lub tymi co pierwsze kroki maję już za sobą. Dla trochę bardziej ambitnych wyciąg talerzykowy i kilka trochę trudniejszym tras do wyboru. Mówiąc krótko, każdy znajdzie coś dla siebie. Nie wiem czy to patriotycznie, ale jak sobie przypomnę którykolwiek z Polskich ośrodek, to robi się trochę słabo. U nas tłok, ścisk, przewaga ośrodków typu jeden wyciąg + trasa zjazdowa wzdłuż tegoż wyciągu. Nuda. Co do warunków, to nie wiem czy któryś z naszych można porównać? Oczywiście zdaje sobie sprawę z faktu, że o stanie tras decyduje ilość narciarzy. I to jest właśnie wielki plus tego ośrodka. Mało ludzi, brak kolejek, trasy trzymają do samego końca. Jak tylko czas pozwoli, w tym roku jeszcze raz musze „zaliczyć” ten ośrodek.Poniżej kilka zdjęć. Co rzuca się w oczy, brak ludzi :applause: Piękna pogoda, pełne słońce calutki dzień. Ani nawet małe chmurki nie stwierdzono. I do tego brak wiatru. Takie warunki o godzinie 13.30 PozdrawiamJacek
    3 punkty
  11. A dzisiaj odwiedziłem Spytkowice;Kompleks Beskid; Mały,fajny,niezatłoczony ośrodek,niedaleko Krakowa.Jeden z najlepszych w okolicy do nauki jazdy. W miłym towarzystwie: Spędziłem tu parę godzin. Szczególnie polecam ośrodek rodzinom z dziećmi,nawet osoby niejeżdżące :eek:Będą miały co robić;przy stoku jest hotel z basenem. Pozdrawiam
    3 punkty
  12. W sobotę wieczorna Śnieżnica.Świeżo po ratrakowaniu,od 18 do 21.W godzinę można obrócić 5 razy.Ludzi niedużo,kolejek brak.
    3 punkty
  13. Piotrek, Darek, Maciek - też strasznie żałuję, że Beskidy odwołaliśmy i się pewnie w tym sezonie nie zobaczymy w tym miejscu - to chyba jakiś pech, bo w zeszłym roku z Gregorem też się umawiałem i nie wyszło :frown:: Cóż - co się odwlecze, to nie uciecze. No i z całą pewnością zamierzamy również w tym roku kończyć sezon gdzieś w okolicach kwietnia, ponownie na Kasprowym - więc, mam nadzieję, że do spotkania dojdzie do skutku, a nasze grono się powiększy o innych Forumowiczy - byłoby super! Mitku, dzięki za kilka słów odnośnie Pauliny jazdy :happy: "Kaskaderka" po przeczytaniu tych słów - spytała mnie, czy byśmy nie mogli jakoś razem ponartować - chciała by się z Tobą spotkać i usłyszeć co nieco wskazówek na żywo. Więc jak wyzdrowieje, a pogoda dopisze - to może w końcu uda nam się spotkać np. w takim Kazimierzu? Sam bym chętnie przyjął kilka wskazówek. Darku - cieszę się, że w filmiku dostrzegłeś coś bardzo ważnego dla mnie i dla "Różowych Portek" :happy:
    3 punkty
  14. Żeby załapać się na glebę, to trzeba jej od 16.00 pilnować, inaczej pozostają schody albo korytarz przed wejściem. W najgorszym razie kamienne obejście wokół schroniska, polecam ławki wokół ścian:) Ale to lato hehehehehehe
    3 punkty
  15. Kolejne foty z drugiego dnia - Kitzsteinhorn.
    3 punkty
  16. PasiekiW sobotę córka wróciła z zimowiska i oznajmiła mi, że w niedzielę rano chce jechać na szkółkę :eek:Zgarniamy po drodze koleżankę mojej pociechy i odstawiam obydwie młode damy pod autokar. Parę minut przed ósmą jestem już na A1 i pędzę w kierunku Wisły. W Żorach tradycyjna niedzielna kontrola trzeźwości. Wesoły policjant żartueje, że "muszą porawić statystyki" :wink:Reszta podróży bez przygód, ruch umiarkowany. Po drodze pstrykam fotki mijanych stacji narciarskich. Parking na Skolnity pełny. Stacja zyskuje popularność, frekwencja się zwiększa. Szkoda :tongue:Melduję się na Pasiekach przed 9. Pierwszy raz odwiedzam tą stację. Do dyspozycji mamy karnet czasowy od 9 do 11, a po tej godzinie do wieczora tylko karnety punktowe. Nie ma bramek w zamian za nie jest pan z dziurkaczem :biggrin: Teraz parę słów o warunkach. Na początku jest mega twardo. Niestety jest też nierówno, a na trasie walają się bryły lodu, od niewielkich do takich wielkości pięści. Oj chyba pan ratrakowy śpieszył się na walentynki :tongue:Naszczęście jest ciepło i grudki lodu znikają błyskawicznie :happy: Po 10 pojawiają się szkółki w tym i mój "koczkodan". Pierwszy raz nie narzekała, że jest jej zimno :eek: Ilość ludzi sytematycznie rośnie, jednak cały czas na stoku jest luźno.Wyjeżdżamy z Pasiek po 14, podczas ostatnich zjazdów nie zauważam by stok był nadmiernie zdegradowany.Podsumowując. Stok do nauki z nachyleniem podobnym jak Siglany, jednak o innej od nich charakterystyce. Na plus napewno niska frekwencja. Minus za nienajlepsze przygotowanie trasy. Powrót masakra. Odcinek od Pasiek do Skolnity w godzinę. No cóż tego można się było spodziewać :
    3 punkty
  17. W niedzielę powtórka z soboty,prawie tak samo-tylko ludzi połowę mniej.No i trzeba uważać na "gminnych":biggrin: :eek:
    2 punkty
  18. Żeby było ciekawiej, to identyczna sytuacja jak z Paulą i Bumerem była praktycznie rok temu ze mną i Bumerem w Tumlinie podczas wieczornej jazdy. Skończyło się jedynie moją wywrotką bez najmniejszych konsekwencji zdrowotnych. A jak to się stało? A tak, że Bumer ruszył pierwszy w dół i jechał praktycznie cały czas korytarzem pośrodku stoku. Ja ruszyłem kilka sekund po Andrzeju i prawą stroną stoku właśnie po to, żeby nie jechać obok siebie i żeby ograniczyć ryzyko zderzenia. Ale jechałem sporo szybciej niż Andrzej, przez cały czas obserwując jego tor jazdy. Na nieszczęście podczas ostatniego skrętu już na wypłaszczeniu kiedy byłem już praktycznie na równi z Andrzejem, Andrzej zmienił dotychczasowy tor jazdy i nie skręcił w lewo w kierunku spadku stoku, a po prostu przeciągnął prawy skręt tak żeby wykorzystać szerokość stoku i lewy skręt wykonać przy jego prawej granicy. I tam właśnie skrzyżowałyby się nasze drogi. Miałem 3 wyjścia: wjechać rozpędzony w Andrzeja, wyjechać w krzaki i drzewa poza stok albo jak najszybciej przejść z prawego w lewy skręt, tak żeby przeciąć tor jazdy Andrzeja już po jego przejeździe. Wybrałem wariant nr 3, ale że prędkość była trochę za wysoka, bo ok. 60km/h, umiejętności za małe, za mało czasu, za mało miejsca i przede wszystkim nagłe zaskoczenie i strach przed zderzeniem, brakło mi naprawdę niewiele, żeby ten manewr udał się. Niestety albo i dzięki Bogu udało mi się przejechać po tyłach nart Bumera, a po chwili wyrżnąłem w śnieg i zrobiłem kilka obertasów. A Andrzej jechał dalej. Na szczęście oprócz najedzenia się strachu, wytrzepaniu śniegu z gogli i z twarzy, to kompletnie nic mi się nie stało. Mogłem powiedzieć, że Andrzej zajechał mi drogę. Ale z drugiej strony on był niżej, nie widział mnie, nie widział jak jadę, a że ja jechałem za nim, jechałem szybciej to ja byłem odpowiedzialny za to żeby jechać tak, żeby uniknąć kolizji. Niestety te wszystkie czynniki, elementy jazdy, zbieg okoliczności, doprowadziły do takiej sytuacji jaka miała miejsce. Pewnie bardzo podobnej do tej jaka miała miejsce z Paulą i Andrzejem, z tymże ja miałem dużo więcej szczęścia.Tak mniej więcej wyglądały nasze tory jazdy na zdjęciach z Tumlina:
    2 punkty
  19. Cześć Skoro mamy pisać szczerze - zobowiązał nas Mariusz jak rozumiem - to będę pisał. Co do Pauli Twoja diagnoza jest niestety bardzo trafna Mariuszku. Bałtów to łączka na której nie powinno sie nic stać zwłaszcza w takich warunkach. Skoro się stało to błędy były ewidentne. Jeżeli Paula najechała na narty Bumera to znaczy, że jechali w niewielkiej odległości a już samo to jest błędem - chyba, że mamy do czynienia z zamierzona jazda synchroniczną (ale to raczej nie ten etap). Kolejny element to duża szybkość nieadekwatna do umiejętności. Paula jeździ półskrętem w lekkim odchyleniu. Taka jazda zapracuje w Bałtowie ale na stromszym trudniejszym stoku będzie utrata kontroli jak nic. To nie jest panowanie nad prędkością tylko panowanie mniej więcej nad kierunkiem jazdy a to co innego. Na szczęście niewielkie reperkusje więc warto potraktować ta sytuację jako ostrzeżenie. Z taktyki jazdy Paula dostaje 2 i już ja skarało. Po części postów w temacie też widać niezrozumienie tego co to znaczy "panowanie nad nartami". Dobry narciarz sie nie wywraca bo każdy upadek może się skończyć tak jak Pauli albo gorzej. Pozdro
    2 punkty
  20. No mam nadzieję, że się w końcu spotkamy na stoku!Co do spinania SON/COS z Brenną i Szyndzielnią to osoba z którą rozmawiałem dość jednoznacznie powiedziała mi, że to jest bardzo prawdopodobne ale wciąż w fazie rozmów. Patrząc na to jak sobie radzą w Szczyrku, śmiem twierdzić, że może się to udać. Oni nie mają przeciwwskazań, są spoza układów i mają niepowtarzalny atut w postaci grubych plików €.. ;-) To działa na wszystkich.. nawet na Wszawobrodych co widać po Czarnym Groniu czy Kanapie na Skrzyczne. Żal zad gniecie, że trzeba w ten sposób załatwiać sprawy w Naszym Kraju ale skoro nie można inaczej...? W końcu jakby do to będzie na nich.. ;-)
    2 punkty
  21. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia Paula. Nie ma sensu nikogo pouczać bo z takich wypadków największe doświadczenie wynosi ten kto się rozbił. Podczas mojego pierwszego wyjazdu w Dolomity wydawało mi się że jeżdżę na tyle sprawnie że dam sobie radę - tak to wyglądało do 3-go dnia. Jeździłem szybko i mocno, świat był mój, wiatr we włosach i adrenalina. Wystarczyła jedna mulda na której wystrzeliłem jak z procy wpadając między sosny rosnące wzdłuż trasy i wybijając sobie bark. Teraz po latach jak analizuje tamten przypadek, to mam wrażenie że otarłem się o śmierć - to był czas jeżdżenia bez kasku, wystarczyło paręnaście centymetrów w lewo bądź prawo i przyłożyłbym centralnie w drzewo - byłaby śmierć albo trwałe kalectwo, skończyło się na szczęście tylko zwichniętym barkiem. Już następnego dnia bylem na oślej łączce z ręką na temblaku i z prędkością 2km/h zjechałem kilka razy żeby mi wypadek nie został w głowie - niestety został i teraz jeżdżę przesadnie ostrożnie, często się zatrzymuję żeby przepuścić tych co jada za mną, nie pcham się w tłum, nie jeżdżę blisko za innymi, pilnuję się żeby nie zrobić sobie krzywdy. Do tej pory paraliżuje mnie niekiedy strach przed wypadkiem, połamaniem, tragedią. Narty to wspaniały sport, ale cholernie niebezpieczny, trzeba sobie tylko uświadomić że nie jesteśmy z żelaza. Tego uczę swojego syna który w tym roku zaczął jeździć - rozwaga nade wszystko. Jeszcze raz najlepszego, wracaj szybko do zdrowia Paula i śmigaj dalej, byle bezpiecznie
    2 punkty
  22. Drugi dzień w Południowy Tyrolu poświeciliśmy na objazd Sella Rondy zgodnie z ruchem wskazówek zegara, czyli trasą pomarańczową. Ruszyliśmy z Val Gardeny w kierunku Alta Badia po drodze odbijając na chwile w dolinę Edelweis. Ciche, bardzo urocze miejsce ze wspaniałymi widokami na masyw Sella. Zdjęcia z doliny Edelweis
    2 punkty
  23. Cześć Właśnie rozmawiałem z kolegą z pracy, który był wczoraj w Bałtowie i widział upadek Pauliny. Sam upadek nie wyglądał groźnie ale reperkusje były bardzo poważne i mówi, że w pewnym momencie sam martwił się czy nieznana mu narciarska w ogóle żyje. Co do "feralnych stoków" to jest to nieprawda. Takich stoków nie ma a upadek jest zawsze wynikiem błędu. W tym wypadku również jestem tego pewien choć upadku nie widziałem. Jazda na nartach kończy się z chwilą gdy zdejmujemy je z nóg - do tego momentu musimy być uważni i skupieni o czym często zapominają nawet wytrawni narciarze. Myślę, że część osób pamięta wypadek Renate Heusl w Bormio na zawodach kończących sezon w PŚ. Upadła i złamała nogę za metą - dodajmy bardzo poważnie co zoowocowało praktycznym zakończeniem kariery. Nie miała niestety okazji stanąć na podium dla zwycięzców klasyfikacji zjazdu, która wtedy wygrała. Pozdrowienia
    2 punkty
  24. Cześć Mariuszu Drogi, relacja brzmi dramatycznie. Życzę Wam nigdy więcej takich przeżyć. Paula niech szybko wraca na stok bo ważne jest żeby nie było psychicznych urazów po takim zdarzeniu. Miałem parę takich sytuacji i wiem z doświadczenia, że to ważne. Oglądałem jeżdżącą Paulę zaraz po wstawieniu i miałem napisać coś o moich wrażeniach ale się powstrzymałem. Nie chciałem, żeby znowu wyszło, że marudzę czy się czepiam i dałem sobie spokój. Teraz bardzo żałuję. Pierwsze zdanie postu miało brzmieć, że jeździ zbyt szybko w stosunku do umiejętności. Teraz pluję sobie w brodę. Pozdrowienia serdeczne
    2 punkty
  25. Szwajcaria Bałtowska Kilka fotek... ...dramatyczne wydarzenia tego dnia, tutaj: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/20025-Walentynka...i-dramat-na-stoku...?p=212639&viewfull=1#post212639 Andrzej - dziękuję za pomoc, którą nam okazałeś dzisiejszego dnia :applause:
    2 punkty
  26. Duje Panie, duje...:tongue: [video=youtube;T2dnzxo5RBk] [video=youtube;8Kv54pm0egw]
    2 punkty
  27. Ale Ci co planowali to ich już tam nie ma i to dość dawno, a Ci co ewentualnie mogli by planować to ich tam jeszcze nie ma, natomiast ci co są to ich nie będzie więc nie planują, no tak to ogólnie wygląda:rolleyes::
    2 punkty
  28. Diagnoza niestety słuszna. Kiedyś wkleiłem taki filmik z Pauliną: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18979-Narciarskie-wzloty-i-upadki?p=195429&viewfull=1#post195429 Tu starała się nie wypuszczać nart, ale w pewnym momencie (na skutek zmęczenia i braku umiejętności - nie brać do siebie:smile:, trasa na Kasprowym do łatwych nie należy) się to nie udaje, piękna utrata kontroli nad nartami i buuuuum:smile: Tak, że Paulino droga:smile: trzeba ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Jeszcze raz wielkie i serdeczne pozdrowionka dla was. PS: Jak będziecie się wybierać na Kasprowego dajcie znać.
    1 punkt
  29. Marboru , szybkiego powrotu do zdrowia dla połóweczki. Mam nadzieję, że już nigdy nie będziesz musiał zamieszczać podobnych relacji. Swoją drogą to ironia losu, że wypadki zdarzają się wtedy, gdy wydaje nam się, że jesteśmy bezpieczni, że jest łatwy stok, albo blisko do domu. Chyba wtedy wyłącza nam się czujność i o nieszczęście nietrudno.Pozdrawiam:smile:
    1 punkt
  30. Masssakra. Wspolczuje tych przezyc i zycze szybkiego powrotu do zdrowia. Opis czytalo sie naprawde z ciarkami na plecach. Super, ze po wszystkim podchodzisz do tego profesjonalnie i starasz sie wyciagac wnioski. Pozdrowienia raz jeszcze. Nelis
    1 punkt
  31. Mariusz,bardzo się cieszę, że wszystko ok. Szkoda,że tu nie zawitacie,ale zdrowie ważniejsze! Z tego co piszesz,to powiało optymizmem,ale jeszcze chyba nie ma co otwierać szampana. Oby Paula szybko wyzdrowiała i mam nadzieję, że się poznamy podczas wyjazdu w jedynie słusznym kierunku.
    1 punkt
  32. Cześć Na te mistrzostwa Marcel był przygotowany na 290% nie tylko na 100% Darek. Nie w tym rzecz. Pozdrawiam
    1 punkt
  33. Bezpieczne stoki są, to ludzie są niebezpieczni, i tu zgodzę się z Mitkiem, narciarze nie dopasowują szybkości w stosunku do umiejętności,a jak słyszę kretyński tekst typu"te narty SAME skręcają"to po prostu ręce opadają. Zdrowia i pogody ducha.
    1 punkt
  34. Współczuję. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Tak na marginesie: uważam, że jazda w grupie niesie ze sobą większe zagrożenia niż jazda "samotna". Soczek pewnie potwierdzi.... Pozdrawiam.
    1 punkt
  35. Aż mróz przechodzi po plecach... Ufff, dobrze, że już jest lepiej. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia!
    1 punkt
  36. Nie lubię! Uwielbiam te pustki na stoku z rana:biggrin: Nie ma za co, cieszę się, że się jakoś przydałem:smile: Wiem, obserwowałem kamerki. Żona zabroniła mi pokazywać jej jaką trafiliście pogodę:biggrin: Pozdrawiam. Ciszę się, że i Wam udał się wyjazd:smile:
    1 punkt
  37. Stary, trzymam kciuki za powrót do zdrowia Twojej Kobiety! Wiem co czujesz. Moja też 3 lata temu wywinęła salto w Łomnicy i spadła na głowę. Na szczęście nie straciła przytomności ale wstrząśnienie mózgu było. Kask uratował ją. Ale pociemniało mi w oczach jak to zobaczyłem. Głowa do góry!
    1 punkt
  38. Szybkiego powrotu do zdrowia, (i na stok). Pozdrawiam
    1 punkt
  39. Chcesz powiedzieć AMP Futbol? Szacun. Naprawdę.
    1 punkt
  40. MŚ Beaver Creek 2015 11 miejsce MŚ Rosja 2012 4 miejsce MŚ Meksyk 2014
    1 punkt
  41. Szybkiego powrotu do zdrowia ...
    1 punkt
  42. fajnie kobieta jezdzi i uraz . ale mysle ze bedzie ok ...pozdrawiam
    1 punkt
  43. Cześć Nawet śnieg nie jest konieczny. Pamiętam takie wyjazdy gdy śniegu praktycznie nie było i szukało się go po górach. Pamiętam do tej pory a minęło ponad 20 lat. Na nartach nudzą się tylko Ci co nie umieją jeździć. Pozdrowienia
    1 punkt
  44. Wczorajszy przejazd przez knajpę
    1 punkt
  45. Johnny ok postaram się po krótce opisać ale jak masz coś konkretnego to pytaj Na I dniach byłem tak że o 18 wyjechaliśmy z Jaworzna i przed 21 byliśmy na parkingu w Palenicy, więc o czołówkach poszliśmy do schroniska w Roztoce (ok 30min lajtowego spacerku), rano mieliśmy wyjść bardzo wczas, ale jak to zawsze bywa, tutaj zaspaliśmy (wieczorem siedzieliśmy i "dyskutowaliśmy", tak długo że nas głowa rano bolała ), rano ciężko się wyzbierać i tak jakoś chyba o 9 ze schroniska wystartowaliśmy (a szkolenie zaczynało się chyba od 8:30 ), ja szedłem na ciężkich skiturach kolega miał zjazdówki przytroczone do plecaka ale to chłopak który ma chyba przeszczepione płuca od dinozaura bo nie ważne czym mu załadujesz plecak i co do niego dotroczysz on i tak będzie zapychał z przodu i Cię poganiał a Ty nawet jak na lekko to zostajesz przy nim w tyle )))) nie mniej jednak ja "zamykałem tyły" i co 15min robiłem 3min postoju no tak początki były ciężkie i jakoś doczłapałem przez Roztokę do D5S na chyba 11:30 hehehe więc szybkie szkolenia lawinowe na 3 polach (o dziwo udało się jeszcze załapać), wieczorem wykłady/prelekcje i znowu impreza tym razem dosiadli się Słowacy ze swoimi medycznymi ziołowymi miksturami )))))) nocleg na jadalni o dziwo nawet luźno. Rano znowu głowa bolała na zawody nie zostawaliśmy więc spakowaliśmy się i o 10 pojechaliśmy w dół do auta... Najciekawszy był zjazd z Nizniej Kopy (nachylenie ok 33-34stopnie), a potem "rynna" Doliną Roztoki to były akrobacje )) potem pojechaliśmy jeszcze na narty do Korbielowa... gdzie kupiśmy karnet 2h ja wyjechałem raz... i zachciało mi się "freerajdu" tak mi się spodobał zjazd że nie zauważyłem jak trasa odbija w prawo na Buczynkę a ja pojechałem w Dolinę w dół wpakowałem się gdzieś na drogę z małymi "wiatrołomami" i jak wróciłem jakoś z buta do ośrodka (zapadałem się po jaja) to mineły prawie 2h II Dni już opisywałem to przekleję linka: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/19130-II-Dni-Skiturowo-Lawinowe-D5S Nie było chętnych więc wybraliśmy się trudniejszym wariantem --------------------------------------------------------------------------------------------------- A teraz konkretniej: - fajnie być tam już w piątek wieczorem - dojść można trudniejszym wariantem przez Zawrat (męcząca i trudniejsza trasa), lub "lajtowo" standardowo przez Dolinę Roztoki - polecam jednak drugi wariant , wtedy auto zostawiasz w Palenicy Białczańskiej i masz 30min spacerkiem do Wodogrzmotów Mickiewicza i odbijasz w prawo do D5S przez Dolinę Roztoki tak idziesz ok 1h-1,5h pod próg, a potem ok 30min do schroniska, najważniejsze nie idzie się przez Siklawę zielonym bo jest zimą zamknięty tylko czarnym a potem jego wariantem zimowym omijając Niznią Kopę z lewej strony (zdjęcie w załączniku), jeżeli będą bardzo bardzo twarde warunki to raki mogą być konieczne, ale w piątek i sobotę raczej będzie bardzo dużo osób tamtędy szło. Przy 3 lawinowej trzeba uważać bo teren na progu ma ok 30-35stopni nachylenia. - jedzenie: każdy żywi się tak jak lubi i tak jak go stać.... jest do dyspozycji kuchnia turystyczna w pełni wyposażona. Ja zawsze biorę suchy prowiant na śniadania i kolację, a obiady kupuję na miejscu. Kolega bierze zawsze całe wyżywienie - śpiwór: w sumie to lepiej mieć niż nie mieć, szczególnie jak wyląduje się na glebie - noclegi: nie wiem jak będzie z pokojami ja czekam na odpowiedz czy jest coś wolnego chciałem zarezerwować pokój 8 lub 10 osób (na razie mam 4 chętnych i 2 osoby w rezerwie co się zastanawiają) jak będę miał coś wolnego to dam znać a jak nie to zawsze w pokoju znajdzie się miejsce na glebie... lepsze to niż na glebie na korytarzu - alkohol: piwo jest, mocniejsze trunki trzeba samemu wtargać : P - szkolenia: poziom podstawowy, najczęściej uczestniczą w nim osoby które nigdy nie miały do czynienia z lawinami, skiturami, turystyką zimową wysokogórską. Często są to narciarze zjazdowi lub turyści. Sporo osób które miały pierwszy raz sprzęt skiturowy na nogach, nie wiedzą że wiązania są "uchylne" i po co są te "foki" (jedna Pani cały staw przeczłapała w zapiętych wiązaniach do "zjazdu"), wycieczki raczej krótkie ok 2h, raczej po płaskim w okół stawów, tak żeby zapoznać "z czym to się je". - nagrody: dużo : ) chociaż jak na razie nic nie wygrałem Ja będę chciał się wybrać w piątek ok 5-6 z Jaworzna i pewnie powrót w niedzielę ok 14 ze schroniska.
    1 punkt
  46. Pilsko dzisiaj. Dzisiejszy filmik z wyjazdu na Pilsko. Wyjazd z Bielska 6,30, na miejscu 7,30. Wyjazd na górę po ósmej. Do dziesiątej jazda praktyczne na okrągło. Później coraz więcej ludzi i kolejki. Po 11 odwrót. Pogoda wspaniała, słońce, wietrznie, rano mroźno, w południe powyżej zera. Po dwunastej zakończyliśmy jazdę. Filmik z dzisiaj: [video=youtube_share;UywTfRiixcI] Pozdrawiam JaroW
    1 punkt
  47. Lagazuoi Ski Tour w Południowym Tyrolu Lagazuoi Ski Tour w Południowym Tyrolu - wycieczka narciarska z Alta Badia na szczyt Lagazuoi 2778 m oraz zjazd, uznawaną za jedną z najładniej położonych w Alpach, trasą o długości 8,5km. Zapraszam do galerii zdjęć
    1 punkt
  48. TMR Szczyrk Raczej same minusy, przeniosłem się na Skrzyczne gdzie warunku na Fis i czerwonej perfekcyjne. Nie wiem czy Zarząd nowej firmy zdaje sobie sprawę że Bieńkula jest (była?) bardzo popularna Pozostawienie jej odłogiem jest co najmniej niegospodarnością, a wizerunkowo dla TMR to katastrofa. Lance na Bieńkuli czekają...na nowego zarządcę , bo aktualny do wyrzucenia. [video=youtube;3oRs_XrVZws]https://www.youtube.com/watch?v=3oRs_XrVZws https://www.youtube.com/watch?v=3oRs_XrVZws
    1 punkt
  49. No i przeleciało... Czeka się, czeka, jedzie i prawie od razu trzeba wracać :frown::. Paganella drugi raz z rzędu mnie nie zawiodła. Pogoda generalnie w porządku - 3 dni słoneczne, jeden pół na pół i dwa z opadami śniegu. Szczególnie w czwartek mocno sypnęło (Dembus skorzysta z dodatkowych centymetrów :wink:- pozdrawiam). Niestety, w związku ze sporymi opadami w piątek trasy siłą rzeczy nieprzygotowane (choć dzieci mówią, że nie ma jak jazda po muldach :biggrin:.Ludzi sporo (szczególnie niedzielę tłoczno), ale bez tragedii. Na stokach dominują dwie nacje - Włosi i Polacy. Widać, że Włochom zależy na turystach z Polski-w tym roku wydali nawet mapki z polskim opisem. Do tego w kilku knajpach menu po polsku, choć z błędami. Miłe ...:smile:Poniżej kilka zdjęć jak wyglądają stoki dla tych co to nie wylegują się w łóżkach :wink:
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...