Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 01.01.2016 w Odpowiedzi
-
Minął kolejny rok,więc trzeba było godnie przywitać nowy.Były plany,żeby dla odmiany zawitać na Nową Osadę,ale tam nie dali rady.Warunki na drogach dobre,nawet na rower,co osobiście wcześniej sprawdziłem.Samochodów sporo,tak od Ustronia sznureczek podążał,ale wszystko na bieżąco.Na miejscu meldujemy się o 7.30 - pół godziny przed startem imprezy.Temperatura mocno na minusie,dokładnie -9 st.Ponieważ wcześniej nie sprawdziłem,co mamy w cenie karnetu,oprócz jazdy oczywiście,musiałem udać się do Informacji.Wypasu jakiegoś nie ma,ale dają kiełbaskę i napój alkoholowy - grzane wino lub piwo.Od razu widać,że obawy o śnieg wielu zniechęciło,bo frekwencja wyraźnie mniejsza niż przed rokiem.A co na stoku? Normalnie cud!!! Jeszcze w niedzielę wyglądało to tak: Zaledwie 4 dni później,czyli w Sylwestrowy wieczór tak: :applause: Myślałem,że co najwyżej zdążą przygotować wąską przecinkę,w dodatku mieszaninę kamieni ze śniegiem,a tu nic z tych rzeczy!Warunki na stoku określiłbym jako dobre i dostateczne.Na początku sztruks i w większości równo,później gdzieniegdzie wyszło trochę lodu,tudzież gródki lodowe,a pod armatkami trochę więcej kopnego śniegu.Ten ostatni odpowiadał mi najbardziej.Jednak do samego końca żadnych kamyczków nie zobaczyłem.Jeden minus to zsiadanie z krzesełka - zjazd po plastikowej macie.To sprawiało wielu ludziom problemy.Nie bardzo rozumiem,czemu nie mogli tego lekko podsypać. Ludziom,którzy zostali w domach, chyba żal się zrobiło, bo zaczęli dojeżdżać i przy kasie nawet kolejka się tworzyła.Niestety to też przenosiło się na stok i kolejka do kanapy była dość spora.Stanie tak na 10 do 15 min. W sumie przyjechaliśmy się pobawić,a nie tylko pośmigać i nawet nam to specjalnie nie przeszkadzało. Impreza - na dole była scena,był DJ,konkursy z nagrodami i zabawa. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. My dość wcześniej poszliśmy zrealizować kupony na jedzonko i picie,co było dobrym posunięciem.Wtedy kolejki do baru jeszcze nie było i nie straciliśmy zbyt wiele czasu.Dobre,zwłaszcza temu,że panowie coś nie za bardzo się wyrabiali. Chyba powinni większego grilla sobie sprawić.Później tam z godzinę trzeba by czekać. Po jedzonku przetestowaliśmy jeszcze talerzyk,bo tam kolejki nie było.No i super!Warunki dobre i bez straty czasu na czekanie. Później,jak się ludzie porozchodzili po barach,nawet do krzesełka wchodziło się niemal na bieżąco.My postanowiliśmy przywitać Nowy Rok na górze.Z resztą tak zrobiło sporo luda.Stamtąd fajnie widać,jak wszędzie dookoła strzelają. Wspomnę jeszcze o tym,że nikt się nie opił! Do samego końca pełna kultura.Nie było czuć w tłumie "oddechu Grzechotnika".Impreza była dobrze zabezpieczona,ochrona spisała się na medal.To tak,jakby ktoś chciał w przyszłości,ale miał obawy. Również i My,po raz drugi,przywitaliśmy Nowy Rok na trzeźwo. Na koniec jeszcze taka zabawna historia.Kiedy coś podobnego opisywał MB (dawniej Figo).Otóż Żona,ubierając na szybkości buty po ciemku,miała problem z ich zapięciem... Ciekawe czemu? :wink: PS.Dla tych,co nie chcą czytać moich wypocin,a chcą tylko informacji,jak warunki itp,pogrubiłem kluczowe fragmenty tekstu - może tak być? PS2.Więcej zdjęć możecie zobaczyć w galerii skionline.pl Pozdrawiam, Johnny15 punktów
-
Ruszyła nareszcie Szczyrkowska śnieżna machina. Lubię posiedzieć w rodzinnym gronie, ale o 1,30 wiedziałem że rano będzie ciężko wstać. A plan mógł być tylko jeden. Dla mnie trasa w SON nr 7 Suche - Solisko jest jak dla Adama skocznia w Ramsau.Pod kasą 8,55, wcześniej oczywiście dyszka poszła się paść na parkingu. Golgota już na ukończeniu: Przed kasami jestem drugi, jakże by inaczej. Pani uprzejmie wyjaśnia, że trzeba czekać aż z góry nie dostanie sygnału, że można puszczać narciarzy. Później okazuje się, że było w tym trochę racji. Trasa pod orczykami wymaga przejazdu przynajmniej kilkudziesięciu narciarzy: Za to na trasie jest rewelacja, warunki wg mnie bardzo dobre: Czas szybko mija, śmiga się doskonale, ale czas najwyższy na przerwę. Szkoda tylko, że nikomu nie chciało się ze mną wstać. Obiad byłby dzisiaj z głowy: Po takim posiłku wstępują we mnie nowe siły. Tak jak za każdym razem w SON śmigam do ostatniej minuty. Wracam bardzo zadowolony. Jutro spodziewam się tutaj rzezi, jak narciarska brać się dowie jak dobrze przygotowany jest ten 500m stok. Ale ja będę zupełnie gdzie indziej. Filmik oczywiście bo to zawsze najlepiej ukazuje panujące warunki na stoku. Jedźcie tam jutro wszyscy, warunki doskonałe:[video=youtube;joWy8QWtJN4] Hey, jutro kolejna relacja.14 punktów
-
Stacja Kazimierz Lepiej późno niż wcale - rozpocząłem sezon narciarski 2016. Na nizinach jest już czynnych kilka stacji - miałem do wyboru: Rąblów, Parchatkę bądź Kazimierz Dolny. Wybrałem ten ostatni z racji najdłuższej trasy. Temperatura -8, od czasu, do czasu prószący delikatnie śnieżek - piękna zimowa aura. Komplet zabaweczek: Główna, ostrzejsza trasa w ośrodku jeszcze nie śmiga...ale za to śmigają na maksa armaty. Podejrzewam, że jutro zostanie otworzona. Jeździmy dwie godziny po dłuższej, szerszej ale za to bardziej płaskiej. Warunki? Rewelacyjne! Śniegu co najmniej 40 cm, jest równo, twardo i szybko. Ludzi niewiele - ruch przy czynnych dwóch wyciągach orczykowych odbywał się prawie cały czas na bieżąco. W tym roku wystartowałem późno...ale mam nadzieję, że będzie to intensywny sezon. Rozgrzewka w dniu dzisiejszym została zrobiona... ...myślę, że jutro będzie kolejny trening. Pozdrawiam serdecznie. marboru9 punktów
-
Kaszubskie górki-TrzepowoWprawdzie nie zdałem jeszcze relacji z ostatniego wyjazdu z Alp ale sylwester goniłTak więc sylwester miał być bez nart ale wyszło jak zawsze :tongue:Na zabawie sylwestrowej nieszczęśliwie poznaje narciarza z kaszubDziś rano męldujemy się 50 km od Sopotu w ośrodeczku narciarskim TrzepowoSzybkie wypożyczanie sprzętu i jedziemy sie powygłupiać na 300 metrowej łagodnej górceStok przygotowany przyzwoicieZalega dobre 20-30 cm śniegu Brak minerałów,przetarćZaplecze gastronomiczne ok z dobrymi cenamiMuszę wspomnąć o zaplaczu sanitarnym które jest zdecydowanie lepsze,czyściejsze niż w naszych beskidzkich stokachJak na tak malutki ośrodek wszystko tu bardzo ładnie się zazębiaTak więc narciarze z północy polski spokojnie już sobie mogą poszusowaćJutro pod lupę pójdzie Góra Chrobrego albo Wieżyca9 punktów
-
Zdegustowany warunkami narciarskimi i prognozami,postanowiłem tuż przed świętami wrócić do roweru.Tradycyjnie tam,gdzie cieplej,czyli kierunek południowo -wschodni.Mój składany Dahon jeszcze tam nie był,więc postanowiłem mu pokazać Izrael.Kolega zakupił na tę okazję składak i zabrałem go do kraju,który już dwukrotnie przejechałem rowerem ale w nieco innej formule...Wsiedliśmy więc w samolot Wizz i wylądowali w Tel Avivie.Nasze rowerki bezproblemowo weszły do niewielkiego wypożyczonego autka,którym przemierzyliśmy większy dystans ze stolicy do Eilatu,a potem jeszcze rowerami do Egiptu i Jordanii...Dahon spotkał multum pobratymców,bo szał na rowery elektryczne uwidocznił się w postaci stad składaków z napędem,pomykających bardzo chyżo..W ciągu tygodnia wykąpaliśmy się w Morzu Martwym i Czerwonym,odwiedzili Mea Sharim i Masadę,pojeździli wokół Tel Avivu,Jerozolimy i Eilatu..c6 punktów
-
5 punktów
-
rohace Byłem dzisiaj. Ludzi mało ale po 2 godzinach "wyszedł" lód i jeździło się ciężko tzn. nie miałem ze sobą łyżew:laughing:4 punkty
-
Dalej zjechaliśmy 36 na Krupovą. Tak samo, jak wyżej - twardo, ale zaczął pojawiać się lód na górze. A na dole pojawiła się kolejka - na 8 minut. Po wciągnięciu się talerzykiem, odczekaniu przy krześle i wjeździe krzesłem, zjechaliśmy 34a. Twardo, bez lodu i BEZ KAMIENI!. Na Kosodrevinie spotkałem się z Jaśkiem, więc mały pit-stop na 20 minut zaliczony. Po zobaczeniu jego nart, nie będę już narzekał na stan swoich :wink: Po spotkaniu zjechałem 5 razy Zjazdarską. Niestety miód zaczął się psuć - pojawiło się sporo lodu. W końcu wróciliśmy na północ. Trasę na Konsky Grun można opisać krótko - lodowomuldowa TRAGEDIA!!! W momencie kiedy połowa jeżdżących leży na stoku, nie jest zbyt dobrze. Nie mam pojęcia, co oni z tym zrobią. Poniżej Konskiego trasa w dobrym stanie. Lodu trochę jest, ale dużo mniej niż wyżej. Z Priehyby zjechaliśmy do krzesła na Lukovą. 2b z dużą ilością lodu, ale bez przetarć. Trochę żałowałem, że nie pojechałem dwójką, bo mimo zamknięcia wyglądała nieźle. Z Lukovej zjechaliśmy na Rovną Holę i przerwa na ostatnią buchte w tym roku. Stamtąd jedziemy... o pardon. Zsuwamy się FISem. LÓD. Więcej nie trzeba pisać. Jak przy skręcie czułem twardy, śnieżny grunt, to ulga była taka, jakbym się na nowo narodził! Potem zjechałem Turisricką 5. Do Vyhliadki ok. Później DRAMAT. Mnóstwo ludzi - dzieci, młodych, starych, świetnych narciarzy, słabych narciarzy i uczących się. Jakim cudem w nikogo nie wjechałem (brakowało metra), to nie wiem. Po wjedzie na Rovną Holę rozdzielamy się. Ja cisnę FISem, pomarańczowymi, 2b i na Lukovą, a tata z bratem 2a, 2b i też na Lukovą. Szaleńczy zjazd FISem trwał jakieś 6 minut. 2b ledwo co dojechałem (zahaczyłem o czyjeś narty). Przy bramce do krzesła znalazłem się o 15:28. Uff... Na górze byłem o 15:38. Na spokojnie zjechałem 5a (tak, jak pisałem, dało się już JECHAĆ), 5 i 14. Powiem tak... jak śnieg nie spadnie, to cienko to widzę... wody w zbiorniku nie ma, a ilość lodu na trasach to jest jakaś porażka... Jutro zahacze o Rohaće. Ktoś coś?4 punkty
-
Gratuluję!!! Tak trzymać!!! :applause: Oby już warunki sprzyjały wszystkim szusującym - tego życzę całemu Forum! :cheerful:3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Ha, ha, to znaczy, że jednak czytasz wszystko, nawet te najdłuższe relacje od A do Z :crazy: Mi tam osobiście każda relacja pasuje, czy to krótka, czy też meeega długa, bo jak ktoś ma czas, ma wenę to niech pisze. A i tak dla mnie najważniejsze to zdjęcia, bo fajnie zerknąć jak w danym miejscu jest, jakie trasy, jakie warunki. Te zdjęcia jak są fajnie zrobione i pokazane, to więcej opiszą niż czasem metry tekstu.3 punkty
-
Do doskonałych warunków to daleka droga,tak widzę na filmie.Ratrakowali trasę chyba końmi.3 punkty
-
Pan LIS kasuje za 1 odcinek stawke 70 tys zł ,a my tu na forum relacje i zdjęcia za darmo....zamiast glaskać żonę to stukamy w klawiaturę..... doradzamy lub opisujemy warunki w danym osrodku. Jestem często na nartach ale lubie czytać opinię o rozwoju naszego narciarstwa. BRAWO dla naszch darmowych narciarskich dziennikarzy...3 punkty
-
Krótka relacja Na Rohaćach dzisiaj temperatura ok. -6*C na górze). Nie było dużo ludzi, więc nie trzeba było stać w kolejkach do wyciągów. Warunki dobre i dostateczne. Lód (taki od sztucznego śniegu, nie chodzi mi o żywy lód) gdzieniegdzie się zdarzał, z biegiem czasu przybywało go. Najgorzej na ściance (głównej trasy). Tam luźnego śniegu było niewiele - niemal wyłącznie LÓD. Otwarta była główna trasa z góry do dolnego orczyka i do kanapy. Trasę 3 śnieżyli, ale dało się nią przejechać. Czynne wyciągi: dwa talerzyki z parkingu (złamany i dla dzieci), górny talerzyk i kanapa Leitnera. Zdjęcia i filmiki wstawię do długiej relacji, która powinna się pojawić za kilka minut.2 punkty
-
Długa relacja Niestety pobyt na Chopku dobiegł końca, więc trzeba było wracać. W dzień powrotu, jak zwykle, chcieliśmy odwiedzić jeszcze jakiś ośrodek po drodze. Dosyć długo się nad tym zastanawialiśmy - braliśmy pod uwagę Babę w Korbielowie, Szczyrk, Białkę i Jurgów. Generalnie chcieliśmy pojeździć w Polsce. Po kolei odrzucaliśmy kolejne ośrodki - Białka zatłoczona, w Jurgowie byliśmy rok temu. Baba? Pewnie będzie tłok (otwarcie, Nowy Rok itd.). Podobnie w Szczyrku (po relacji Górala widzę, że popełniliśmy błąd!). Przypomniałem sobie o Rohaćach. Z info na stronie widać, że jeżdżą, więc nie pozostało nic innego, jak tam pojechać! I przy okazji wypróbować drogę przez Zuberec, którą nigdy nie jechaliśmy. Droga przyjemna, ruch mały, niespodzianek brak. Chociaż wyżej zdarzał się lód na poboczu. Na drodze do Zverovki (parking przy ośrodku) lodu było więcej, ale wyjeżdżone koleiny były czyste. Na parkingu stało kilkanaście samochodów, więc zapowiada się luźno. Kupujemy 3-godzinne karnety i na stok! Na Rohaćach jestem pierwszy raz, ale dzięki relacjom znam ten ośrodek prawie na pamięć! Na początku wciągamy się złamanym talerzykiem z parkingu. Coś się psuł, więc od razu śmignęliśmy do kanapy. Kolejka podobna do tej z Lucek, ale ma zupełnie inny kolor - stacje dolne i górne są biało - niebieskie a nie czarno-niebieskie. Podobnie z zawiesiami - na Rohaćach są one szare, a na Lućkach czarne. Kanapa jedzie z maksymalną szybkością, więc po 6,5 minutach jesteśmy na górze. Widoki na Rohace piękne! Od razu zjeżdżamy do górnego talerzyka. Twardo, przyjemnie. Można się przyczepić do lodu, ale po walce o przeżycie na Chopoku, takie trudności nie robią na nas wrażenia :biggrin: Dawno tak przyjemnie mi się nie jechało! Talerzykiem na górę i główną trasą jedziemy do Leitnera. Trasa poniżej talerzyka w porządku aż do ścianki. (Jak coś, to jazdę zaczęliśmy o 10:29) Ścianka z małą iloscią lodu, więc spokojnie da się zjechać. Najlepsze warunki na dole - lodu prawie nie było. Generalnie kręciliśmy się po tej trasie i dwóch wyciagach (raz tylko zjechaliśmy do złamanego). Z biegiem dnia lodu przybywało (powoli Rohaće dorastaly do Chopoku :stupid:).2 punkty
-
Dla odpowiedź jest oczywista - forum istnieje, bo piszemy, a wycieczki wirtualne po stokach jakie mamy dzięki osobom piszącym o swoich narciarskich wypadach to najprzyjemniejsze "czytanki", przynajmniej dla mnie. Jeśli coś jest dla mnie zbyt szczegółowe, to po prostu szybko skanuję tekst, ale jestem wdzięczna tym, którym się chce chcieć. Ja też staram się zawsze napisać kilka zdań po moich wyjazdach w Alpy, ale zdaję sobie sprawę, że wypadają one blado, zwłaszcza w obszarze zdjęć, bo mam problem ten, że jestem tak nakręcona na jazdę, że zapominam o robieniu zdjęć, a jeśli coś robię, to przeważnie prywatne, rodzinne ujęcia, a przecież nie chodzi o to, żeby tu epatować gębami :wink:2 punkty
-
Trzeba było się pożegnać, bo dzisiaj ostatni dzień na Chopku... w tym roku! Rano na dole przyjemny mrozek -10 Przy bramkach na Lućkach meldujemy się o 8:35. Piękna sloneczna pogoda i góry śniegu na trasie. Leitnerem hop na górę i prosto piątką na Záhradky (nie jechaliśmy na Lućky, bo tłok się robił). Trasa póki co twarda i bez lodu. No i otworzyli NOWĄ TRASĘ! Prawie 100 metrów wariantu 5! :biggrin: Na Záhradkach okazało się, że ratrakują Pretekarską 1, niestety nie otworzyli jej dzisiaj. Kanapą jedziemy na Rovną Holę. Stamtąd 2a do Funitelu. Trasa ładnie dośnieżona i praktycznie bez lodu. Z Priehyby widać, że śnieżą Jeleni Grun i 2. Na Chopku... ciepło -5. Kierujemy się na 33a. Trasa... MIÓD!!! Twardo, z kilkucentymetrową warstwą nieratrakowanego śniegu. Niestety w miodzie trafił się fragment żądła (wystające głazy na początku). Trasa do gondoli twarda i bez lodu! Potem pojechaliśmy czerwoną do Srdiećka. Twardo, przyjemnie się jechało. Tylko na początku kilka kamieni.2 punkty
-
2 punkty
-
SB oczywiście jest wiele prawdy w tym co piszesz. Też tracę zapał do czytania gdy relacja jest zbyt obszerna. No ale całe szczęście że można wybrać i najzwyczajniej nie czytać :smile:2 punkty
-
pozwolisz SB , że nie do końca się z Tobą zgodzę :wink: , jak ktoś czuje wenę i ma ochotę pisać i wstawiać zdjęcia i filmy to niech to robi . Ja co najwyżej , jak post przydługawy i mniej dla mnie interesujący , włączam czasem tzw. szybkie przewijanie :smile:2 punkty
-
No i dzięki Ci za to:applause: Takie relacje czytam z chęcią, nie widzę sensu opisywania każdej trasy zakręt po zakręcie, trawers po trawersie, a czasami to mam wrażenie że autor nie myje zębów, bo w zasadzie wspomniał o wszystkim, a o tym nie było ani słowa:stupid: I przyznam że jak otwieram taki elaborat i widzę zapaćkany monitor od góry do dołu literkami i okazuje się że to jest z jednego dnia z 6 na stoku plus 2 dni z podróży to zamykam, bo zwyczajnie nie mam czasu, a i też nie che mi się tego czytać. Nie neguję tego czy to jest potrzebne tworzenie tak obszernych relacji, czy nie, nie mam wiedzy na ten temat, ja po prostu wolę kwit esencję, a nie powieść/opowieść. Tak że nie wyobrażam sobie co by było jak by wszyscy zaczęli pisać relacje nie daj bóg obszerne z każdego dnia na nartach, myślę że był by bigos, chaos i spustoszenie nie do ogarnięcia, każdy po 2 dniach nieobecności na forum nie potrafił by się tu odnaleźć2 punkty
-
Koniec sezonu rowerowego 2015Ponieważ niektórzy upominają mnie,że to przeze mnie zima nie chcę nadejść,bo nie chcę odstawić roweru,postanowiłem nie odwlekać decyzji i dziś kończę sezon rowerowy 2015! :biggrin: :wink:Dziś taka lajtowa sześćdziesiątka po okolicy. Małe podsumowanie - przejechałem 8104 km,a planowałem 5000... No,ciekawe co przyniesie next sezon?Oby był co najmniej równie udany! :smile:2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Jeździliśmy tak, ale w koncu nie wytrzymali, zjechali śnieżoną trójką :crazy: Na samym początku kilka kamieni (ale co to jest w porównaniu do Chopka!), potem biaaało. Po 10 miesiacach przerwy przejechałem się po puchu (sztucznym, ale jednak puchu ). Warunki świetne! Swoją drogą to ciekawe, że często zamknięte trasy ze śniegiem są lepsze niż te otwarte... To koniec jazdy po słowacku (na razie :wink:), za to w środę planuje Kazimierz i/lub Rąblów/Parchatka. Jakoś trzeba żyć :biggrin:. PS Filmiki będą jutro, bo na razie nie chcą na YT wejść...1 punkt
-
Żartujesz Janie : przeprowadzka tak ale bliżej Ustronia :applause: Toć napisałem w naszych beskidzkich ośrodkach W poniedziałek będę w Szczyrku z rodzinką Możemy herbatke wypić :wink:1 punkt
-
1 punkt
-
Tu masz relację: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/20862-Sylwester-na-stoku?p=226696#post2266961 punkt
-
Azoty dzisiaj-nienaganny beton,przynajmniej do 11 00,ludzi średnio-żadnych kolejek,ale strach szybko jechać na długich nartach.Żadnych minerałów-chyba jedna z najlepszych możliwości...1 punkt
-
Widzisz jaki jesteś, sam chcesz pisać długo i dużo, a a jak ja napiszę krótko to nie potrafisz zaabsorbować treści ze zrozumieniem:rolleyes:: Nie pisałem nigdzie o autorach, a jedynie o tworzeniu obszernych racji, gdzie od razy zaznaczyłem że nie przeszkadza mi to, reasumując chciałem podkreślić jakie relacje, w jaki sposób napisane mnie najbardziej zainteresują i z przyjemnością się z nimi zapoznam:rolleyes:: Do relacji z Chopoka jedynie zaglądam z obowiązków służbowych, narciarsko mnie ten region w ogóle nie interesuje i nie mówię że nigdy już tam nie pojadę, ale raczej się nie wybieram, choć są mi znane przypadki podstępu osób trzecich i tam gdzie się nie wybierałem mimo wszystko lądowałem:stupid: A wracając do Twoich Johnny relacji kiedyś znudzony czytaniem takiej długiej z Ochodzitej, zrobiłem tak, skopiowałem tekst wkleiłem to translatora google, dałem tłumaczenie na jeżyk niemiecki, a następnie to tłumaczenie wrzuciłem znowu na translatora i przetłumaczyłem na jeżyk polski:biggrin: Dalej... nie...nie... nie czytamy, tylko klikamy ikonkę głośnika i sympatyczna pani swoim smętnym i bezpłciowym głosem czyta powstałą zawartość, no zabawa jest przednia:biggrin: Polecam :applause:1 punkt
-
1 punkt
-
Wszystkiego najlepszego! ZDROWIA, szczęścia, dobrej pogody, dużo śniegu, spełnienia marzeń i dużo WZF No i świetnie przygotowanych tras!1 punkt
-
I jeszcze krótka relacja. "W skrócie". Rano na północy warunki bardzo dobre. Południe świetne, po 11:30 pojawił się lód na 33a. Ludzi sporo (kolejka do krzesła na 10min). Po południu na północy lód. Warunki trudne. Za to nie było kamieni.1 punkt
-
Świetny filmik - nie tylko narciarski... ...okolice Ski Circle, Saalbach okiem turysty. Autor inspiruje i zachęca do innego spojrzenia na okolice znane głównie z "białego szaleństwa". Filmik stworzony kilka dni temu - można popatrzeć, przy okazji na warunki :smile: Niebawem tam będziemy :wink: [video=vimeo;150109737] https://vimeo.com/1501097371 punkt
-
1 punkt
-
Na Azotach był dzisiaj mój Tato. Jeździł dwie godziny. Rano trasa przygotowana i zero przetrać. Armaty cały czas pracowały nad poszerzeniem trasy. W południe dużo ludzi i muldy. Zero minerałów, a śnieg szybki. Pod armatkami sterty śniegu. Słonecznie, ale mocne podmuchy wiatru. Jutro maja otworzyć ten wyciąg co jest wcześniej więc ludzie się rozjadą.1 punkt
-
1 punkt
-
Witam WszystkichByło ,minęło, szkoda że tak szybko zleciało !!:redface:W dniach 11.- 19. 12 2015r. udało się zaliczyć "Pierwszy Śnieg" Wyjazd był pod znakiem zapytania - brak śniegu. Doniesienia jednak mówiły iż co nieco jest więc się zdecydowałem. Tym razem Bellamonte hotel Canada - Polecam dobra lokalizacja a i jedzonko niczego sobie dość dobrze wyposażony fitness i przystępna cena. Śniegu niestety jak na lekarstwo (widać na fotkach) i tylko sztuczny. Poranny "sztruks" wyglądał imponująco ale niestety to istny beton dopiero w okolicach południa (jak trochę popuściło) robiła się dobra jazda. Rekompensatą był za to lazur nieba i prawie puste trasy z atrakcji to w jednym z dni na Obereggen był zgrywany slalom - (same gwiazdy) i można było z bliska i bezpłatnie popatrzeć jak chłopaki wymiatają . Niestety "browarek" zdrożał ale Wenecjano na dobre wyparło Bombardini i faktycznie smakuje wyśmienicie mimo iż to zimny trunek.Pozdrawiam wszystkich i w Nowym Roku życzę wielu wielu dni na nartach i tonę ZDROWIAjasiek1 punkt
-
Maciek nie smutna prawda, tylko g... prawda. A dlaczego? Bo nie każdemu się chce pisać, bo nie każdy umie, bo każdy ma inny charakter. Powodów mnóstwo. A teraz to mnie zaskoczyłeś... ...tylko tyle widzisz sensu w swoim pisaniu? Jaja sobie robisz. Dzięki temu, że piszesz, to: po pierwsze – jesteś sławny hahaha A tak na serio, to poznałeś tabun świetnych i ciekawych ludzi w realu...sam motywujesz się do kolejnych wyjazdów – to powinno wystarczyć Ci jako argumenty nie do zbicia. Jasiek nie ma racji. Interesuje go tylko Chopok i ma gdzieś pisanie, relacje z innych ośrodków narciarskich poza Słowacją – to po pierwsze. A po drugie – zadaj sobie pytanie ilu ludzi jeździ w Alpy, pisze o tym, że będzie jechał, pozyskuje z forum informacje, a po przyjeździe nic... ...Maciek takie jest forum. Jedni piszą, inni czytają, jeszcze inni jeszcze co innego. Tak było i będzie – nie ma co na ten temat pisać. Pozdrawiam serdecznie. PS. A Kolega Leintner – cóż? Myślę, że go zainspirowałeś do pisania i robienia zdjęć. Czy to nie piękne?1 punkt
-
Jeszcze raz pojechaliśmy do gondoli i na Chopok. W rotundzie kilkuminutowa przerwa na zakup pocztówek. Jak się okazało zatrzymali Funitel (myślałem, że ktoś nie wysiadł, ale zatrzymanie trwało zbyt długo...). Gondola z południa też stanęła. Wyłączyli też tablice, krany w łazienkach, suszarki i całe światło. Oznaczać to mogło tylko jedno. BRAK PRĄDU. Po krótkiej naradzie decydujemy się na zjazd do Lukovej. Trasa z muldami i lodem. Na Lukovej zobaczyłem, że jeździ gondola na Brhliska. No to jedziemy. Jak byliśmy na lukovej, to włączyli resztę kolei na napędzie awaryjnym (ok. 0,5- 1m/s). Trasa na Priehybę z lodem. 2b z niewielkimi przetarciami na początku, dalej w porządku. Biela Put jak zwykle w dobrym stanie. Przy gondoli bez kolejki, więc szybko zdążyliśmy obrócić dwa razy. Trasa 10 Vrbićka do wariantów z niewielką ilością lodu. Potem niebieski wariant i część do 7a z loooodem. Na wariancie leżało trochę kamieni. Dalej ok. Na Brhliskach zrobiliśmy małą przerwę. Po niej okazało się, że prąd wrócił, więc można było porzucić Brhliska na rzecz FISu, którym jeszcze nie jechaliśmy. Po odczekaniu w kolejce na Biela Put, wjechaniu na Koliesko i dalej na Lukovą, pojechaliśmy 5a. Część jak zwykle trzeba było przejść. Część trasy śnieżyli bo zostawili taką 1,5 - metrową czapę. FIS z niemal samym lodem, dlatego ludzi nie było za dużo. Żeby już się nie męczyć na nim, do końca dnia katowaliśmy 5 i 14. Lodu trochę było (najwiecej poniżej Vyhliadki), więc sporo osób się powywracało. Jutro ostatni dzień na Chopku. W tym roku Mam nadzieję, że nie w tym sezonie!1 punkt
-
Dzisiaj, dzięki naśnieżaniu, było generalnie lepiej... chociaż nie obyło się bez niespodzianek Przy bramkach na Lućkach znaleźliśmy się o 8:39. Chłodno (-7*C), niebo bezchmurne, wiatru całe szczęście nie ma. Jadąc kanapą, widzieliśmy, że śnieżą Chopok-Konsky Grun i Pretekarską Priehyba-Záhradky. Lucky przejechaliśmy, jak zwykle, dwa razy. Twardo, z niewielką ilością lodu (takiego pod sztucznym śniegiem), bez przetarć. Potem, inaczej niż zwykle, piątką zjechaliśmy do pomarańczowych bublin. Kanapą wciągamy się na Priehybę. Widać było, że śnieżą 2 i zaczynają Jeleni Grun. Funitelem wjechaliśmy na Chopok. Temperatura -7*C i piękne widoki! Niemalże idealnie przygotowaną 33a (cały czas śnieżyli, lodu praktycznie nie było, może 2-3 kamienie na początku). Trasa-dojazd do gondoli nawet ok. Lodu prawie nie było, podobnie z kamieniami. Z Kosodreviny zjechaliśmy 31 i 36. Obie trasy prawie świetnie przygotowane. Kilkanaście kamieni leżało na początku 31, ale poza tym super! Ścianka twarda, bez muld i lodu. Trasa na Krupovą też w dobrym stanie. Po dwukrotnym wciągnięciu się na Srdiećko, hop na krzesło i do niebieskiej 34a. Trasowers podobny jak wczoraj. Widać, że śnieżyli, ale górek śniegu nie rozgarnęli. Straciatella po raz x. Taki plus, że miejsce, z którego wczoraj leciały kamienie, zasypali :biggrin:. Potem jeszcze raz zjechaliśmy czerwoną. Następnie krótki spacer do gondolki i do 33a. Kamerkę GoPro (jak wrócę do domu, to wstawię filmiki) przymocowałem na narcie. Niemalże cały czas, kiedy jechałem czarną, patrzyłem na kamerkę. Mniej więcej za połową długości, po spojrzeniu na nartę, okazało się, że jest ona czysta. Zbyt czysta. Nagle, ni stąd ni zowąd, tuż obok nart przetoczyła się kamerka :eek: Całe szczęście udało mi się ją złapać. Wszystko się ładnie nagrało! Jak się później okazało, to nie koniec niespodzianek.1 punkt
-
Jeszcze kilka zdjęć z dzisiejszego naśnieżania. Mam nadzieję, że dużo się nie powtarza.1 punkt
-
Kolejny raz zamkniętą dwójkę. Niestety to ona wypróbowała nas :eek: Na zmrożonych bryłkach śniegu i świeżym sztucznym śniegiem łatwo się nie jechało. W końcu dojechaliśmy do Kolieska i dalej do gondoli. Biela Put jak zwykle - bez muld, twardo i bez przetarć. Gondolą wjechaliśmy chyba 4 razy i 2 razy górnym talerzykiem. Raz kolejka do niego była taka: Vrbicka (10) pełna lodu, a objazd ścianki na dodatek z przetarciami (mimo wszystko warunki lepsze od wczorajszych). Potem podeszliśmy do 6 minutowej kolejki do krzesła Biela Put. Po wjeździe nim oraz krzesłem na Lukovą, znaleźliśmy się na górze o 15:30. Jedyna trudność jaka przed nami została to jeszcze ta nieszczęsna 5a. Aż do miejsca z kamieniami pełno lodu (niestety pomimo kilkidziesięciometrowego hamowania, wpadłem na kamienie). Po przejściu (a właściwie zjechaniu na butach po lodzie) było już coraz lepiej Z Rovnej Holi spokojnie zjechaliśmy 5 i 14 na parking. Piątka na początku miała trochę zmrożonego betonu, ale nie było źle :wink: Jest coraz lepiej, może w końcu wyratrakują 1c z Chopka. PS Warunki takie sobie, ale widoki rekompensuja je1 punkt
-
I jeszcze choinka [ATTACH]25023[/ATTACH] Po odpoczynku jedziemy 33a - na początku wystające kamienie, jednak na większości warunki świetne. Trasę do gondoli sporo dośnieżyli. Gdzieniegdzie pojawiał się lód, ale przetarć nie było. [ATTACH]25024[/ATTACH] Zaraz wskakujemy na 31, początek może być (mniej przetatć niż wczoraj), dalej świetnie. Natomiast ścianka z kamieniami. Lepsza niż wczoraj - gdyby zaśnieżyli drugie tyle, to mineraly by nie wystawały! Dalej jedziemy 36 na Krupovą. Twardy, betonowy podkład, dlatego zjechaliśmy tam tylko raz. Potem wjechaliśmy na Kosodrevine, żeby sprawdzić niebieski trasowers. Początek wyglądał obiecująco, ale ok. połowy (100m za tym ostrym zakrętem) powtórka z wczoraj - straciatella. Koniec był dobry (zasypali wczorajsze przetarcia), za to z boku zaczęły na trasę spadać... kamienie! Widocznie po poszerzeniu trawersu nie zabezpieczyli tego fragmentu. Żeby już dalej nie niszczyć nart wracamy na Chopok. Trasami 1c, 1b i 1a dojeżdzamy do Priehyby. 1c pełna lodu i kamieni. Jak się jechało, to co chwila ktoś się przewracał. Wyglądało, to tak, jakby z tyłu ktoś strzelał do narciarzy :stupid: 1b bardzo dobra, lodu niewiele, równo bez muld.1 punkt







