Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.02.2016 w Odpowiedzi
-
Dziś jak to zazwyczaj w niedzielę nikt rano nie miał ochoty wstać. Wybrałem się więc sam do SON-u.Jako, że byłem prawie że pierwszy choć raz mogłem zrobić zdjęcie porannego sztruksu: Nieźle też było pod orczykami Jak można było się spodziewać warunki pogodowe spowodowały niezłe te na trasie, więc jazda dzisiaj była przednia:[video=youtube;ql1nvjW6Nhg] Tydzień trzeba będzie sobie odpuścić, zaczynam odczuwać kolana a wkrótce w nasze strony ponoć ktoś ma zawitać.11 punktów
-
Szyndzielnia i DembowiecDziś odwiedziłem Szyndzielnię i Dębowiec - taka piesza,lajtowa wycieczka.Dębowiec ledwie zipie - da się jeździć,ale przetarcia spore!Jak się pogoda nie poprawi,to szybko spłynie.Na Szyndzielni orczyki zawieszone,śniegu na trasie dość,ale wyciąg stoi... Gondola jeździ,ale warunków do zjazdu brak.Napatrzcie się na gondolkę,bo ta ma swoje ostatnie chwilę - będzie wymieniona tego lata.Pomyśleć,że ja nieco popracowałem przy jej budowie w 1995 roku... Stok na Szyndzielni: Na szczycie postawili wierzę widokową.Wejście kosztuję 3 zł i warto na nią wejść!Widoki piękne! Żonka nie weszła na wierzę.Jakbym się nie starał,to ją nie szło namówić...10 punktów
-
Dzisiaj jak na poważnego narciarza przystało, wstałem o szóstej i obrałem kierunek na Małą Czantorię -Poniwiec. Nigdy wcześniej tam nie byłem, a stok wydawał się całkiem całkiem. I taki też jest. Nachylenie stoku odpowiednie, góra łagodniejsza, dół trochę stromszy, nie jest to ośla łączka i do nauki jazdy nie bardzo się nadaje, co skutkuje brakiem szkółek. Jestem na otwarciu, karnet poranny do 13 i na kanapę. Na początku twardo i fajnie, po godzinie słoneczko zaczęło dawać znać. Stok robił się coraz miększy, zaczął płynąć i minerały zaczęły wyłazić. Obsługa robiła co mogła, dosypywali śniegu, wywalali minerały do lasu, ale trochę ta walka jest nierówna. Poniwiec to pierwszy stok w dolinie Wisły, zatem najbardziej narażony na odwilż. Po 12 w trosce o ślizgi zakończyłem jazdę ,ale polecam tez stok, wrócę na pewno. Kilka zdjęć10 punktów
-
Skolnity - Palenica - PoniwiecDzisiaj pogoda wiosenna, co niestety nie służy beskidzkim stokom, miejmy nadzieję, że w najbliższym czasie coś dosypie. :Skolnity:Do godziny 10-ej warunki bardzo dobre, później pojawiły się muldy i odsypy, miękko. Żadnych kolejek do krzesła, ale ludzi wyraźnie więcej. Pierwsze minerały od jedenastej, szczególnie przy zjeździe z krzesła. Palenica:Godzina 12, miękko, sporo muld i odsypów, przetarcia na górze i dole stoku z minerałami. Warunki oceniam na trudne, szczególnie dla ślizgów nart. Poniwiec:Temperatura mocno na plusie, więc stok miękki z odsypami i muldami (warunki i tak lepsze niż na Skolnity i Palenicy). Frekwencja bardzo mała. Po godzinie 14-ej omijanie przetarć z minerałami staje się naprawdę dużym wyzwaniem. : Podsumowanie:Niestety temperatury zabijają beskidzkie stoki, jazda z przyjemnością przez pierwsze dwie godziny, później możliwa, ale tylko na nartach których nienawidzimy. :stupid:9 punktów
-
Szczyrk – SON – 13.02.2016 r. Wczoraj po 2 dniach wcześniejszych opadów postanowiłem znowu zawitać (jakby nie było- po raz 3 z rzędu) do Szczyrku. Byłem mocno nastawiony na nartowanie, ale jadąc z rana pogoda na trasie potrafiła dobić – deszcz, mgła, mżawka i dodatnia temperatura. W Buczkowicach mżawka, po przyjeździe do Szczyrku – ok. + 1,. Tym razem parkuję za 10 zł, bo moim wozidłem w pryzmę nie będę atakował – na parkingu pod Golgotą full, ale akurat jedno miejsce się zwolniło, więc nie trzeba było dreptać. Pod orczykiem na Suche - nawet w miarę, tylko dość zmrożone. Orczyk Suche-Skrzyczeńska – prawy-gorszy (trochę twardych esów-floresów), a lewy-lepszy – obydwa zmrożone. Tym razem beż żadnych przetarć i kamorców a Panowie nie musieli przez cały dzień machać tyle łopatami co w ubiegłym tygodniu. Ze Skrzyczeńskiej jadę w dół: 7-ka – bardzo fajnie, 4-ka – jak na razie jest całkiem ok - czuć świeżą dostawę śniegu – po przetarciach, łąkach i trawie z ubiegłego tygodnia nie ma żadnej mowy zarówno na 4 jak i na 4a – jedynie pojedyncze niegroźne kamorce i małe brązowe plamy – ale póki co - nic strasznego. Najlepsza – szeroka polana zaraz poniżej akwarium na rozwidleniu 4 i 6 – tu bardzo dużo świeżego śniegu i super warunki. Ale 7-ka i tak najlepsza (jedynie małe drobne brązowy plamy na ostatniej górce przed samym Suchym) i tu mi się najlepiej jeździ. Na Suche przychodzi mgła i wilgoć, więc lecę do góry. Od Skrzyczeńskiej na samą górę dziś jeżdżą obydwa orczyki, więc o żadnych kolejkach mowy być nie może. Na tym odcinku pod orczykami – najgorzej – lodowo + tak jak tydzień temu – 3-4 ślady zamarznięte ślady do wyboru do koloru a przed sama górą trzeba uważać i patrzyć jak się jedzie – tam dużo ludzi ma problemy i wypada z gry. Tu na odwrót – lewy orczyk gorszy, ten po prawej stronie (mniej wybierany) – z lepszymi śladami. I tak jak tydzień temu – na tym odcinku orczyki często stopują, tak więc w ciągu dnia nie raz wiszę na drągu i czekam, aż ruszę ponownie ( po którymś razie zaczyna się to robić już irytujące – czy na tym odcinku są jakieś problemy z maszynami, czy może tak często go z powodu upadków wyłączają?). Za to na tym odcinku po prawej stronie najbardziej podoba mi się stary, żółty ratrak, który od lat stoi niejako porzucony a który świetnie nadawałby się jako eksponat do muzeum narciarstwa:D. Trasa z M.S. bardzo fajna – jedynie na samej górze małe poletka lodu, ale na razie tak małe, że praktycznie nie przeszkadzają w jeździe. Poza tym na tej trasie żadnych przetarć. Ok. godz. 11 zaczyna delikatnie padać śnieg. Co jakiś czas na którymś etapie trasy przychodzi mgła, chmura, wilgoć i utrzymuje się przez dłuższy czas. Po 13 robię małą przerwę na jedzenie i picie a potem zjeżdżam w dół. 4 i 4a już bardziej zmęczone – powyłaziło trochę kamieni a i odkryło się więcej brązowych plam plus trochę odsypów – o tej porze najlepsza nadal była góra plus 7-ka ze Skrzyczeńskiej do Suchego. Jako, że w piątek po późnym powrocie do domu wskoczyłem od razu na stronę SONu i zobaczyłem, że otwierają 2-kę na Czyrną – postanowiłem wziąć moje pierwsze taliowane, używane narty, które teraz robią jako żwirówki – wziąłem je ze sobą jako zapasowe na testowanie Czyrnej, bo w owy piątek po godz. 22 napisali, że warunki w Czyrnej w dolnej części bardzo trudne – na wytestowanie tego odcinka – jak znalazł. Nad Solisko właśnie przyszła bardzo gęsta mgła i siadła znowu na dłużej, bardzo dużo ludzi zakończyło chyba w związku z tym nartowanie, więc zjechałem do auta, aby przebrać narty i buty i udać się do Czyrnej. 5 lat już tych moich Fischerów na nogach nie miałem, więc na parkingu zdziwko – ale to wszystko miękkie;P – buty musiałem spiąć na maxa, bo po przebraniu czułem się w nich jak w kapciach i brakowało mi twardości. Zmieniłem sprzęt i dawaj – na Halę Skrzyczeńską. Stamtąd udaje się na 2-kę. Na całej trasie –na początku bardzo gęsta mgła – widoczność na parę metrów. Ale warunki na trasie – po prostu: ekstra! – wiadomo – trasa już o tej godzinie lekko zmęczona i jest trochę odsypów, ale w porównaniu z Soliskiem – narciarzy jak na lekarstwo – śniegu na tyle, że nie ma żadnych przetarć i pól kamieni a Młaki i Bobula – cuuuddoooo – na całej szerokości nasypane świeżym śniegiem, szeroko i nikt więcej, jak tylko ja! Jedynie za Bobulą parę wystających trawek ze śniegu i przed zakrętem ostrym w prawo-brązowe plamy i parę sztuk kamieni do wyminięcia czy to z prawej, czy z lewej strony. Na przejeździe – nasypane z śladami po autach– spokojnie można przejechać/przejść (swoją drogą – bardzo ładny domek z przeszkolną zabudową tuż za przejazdem – nie pogardziłbym taką bazą wypadową na weekendy i to w tej lokalizacji:wink:. Za przejazdem zostaje ostatni odcinek, na którym warunki niby miały być bardzo trudne. Rzeczywiście – jest trochę brązowo, trochę kamieni, ale w życiu bym nie powiedział, że to warunki bardzo trudne – co najwyżej dostateczne/trudne. Czyrna – rulez! – już w tym momencie żałuję, że nie przyjechałem tu wcześniej, bo jazda super, super szeroko, śniegu odpowiednio + dużo osób wystraszyło się chyba tych warunków i na trasach praktycznie pusto – raz na jakiś czas parę osób zjedzie i spokój – no po prostu bajka! Udaje się do orczyków – tam Pan wręcz się nudzi, bo taka kolejka:P – na Halę Skrzyczeńską działa ten lewy- bardziej stromy orczyk – przy Bieńkuli – prawy: wyłączony. Ze wspomnieniami w głowie sprzed paru lat, kiedy na tym odcinku telepało na lodowych wertepach wpinam się i jadę w górę. A tu zaskoczenie – pod orczykiem – super – żadnych wertepów, w miarę równo – jedzie mi się bardzo fajnie. Wiadomo – jest dość stromo i jest grupa osób (w tym – z dziećmi), która nie radzi sobie z tą stromizną, spada z orczyka a później ma problem z powrotem na dół (każdy początkujący na Czyrnej chyba to przerabiał;), ale jak dla mnie – super – warunki pod tym orczykiem lepsze niż z H.S. na M.S. i jestem aż miło zaskoczony tym, co zastałem. Szybko udaje się na 2-kę, mgła już przeszła i teraz pozostaje tylko przyjemna jazda – delektuję się tymi Młakami i Bobulą i całą ich szerokością i tylko w głowie wciąż sobie powtarzam – po co zmieniałeś te narty (na tak miękkie, że aż śmieje się jak na nich jeżdżę) i czemu nie przyjechałeś tu wcześniej?! Pusto, miło – a w dodatku w Czyrnej w barze czysta, ciepła, wyposażona i sprzątana toaleta (w porównaniu do Toi-Toi pod Golgotą-brrrr!). Czas leci bardzo szybko i staram się jak najwięcej nacieszyć się tą Czyrną. Zastanawiam się tylko, czy rzeczywiście nie ma możliwości jej zaśnieżania – na trasie nr 2 chyba przed Młakami widzę przecież kraniki – tak samo przy wyciągu przy Bieńkuli. Spieszę się bardzo, żeby zdążyć ostatni raz zjechać do Czyrnej, ale ten orczyk bardzo wolno jedzie, więc na H.S. jestem na krótko przed 16:30 – nie ma szans – nie zdążę a do Soliska a nie chce mi się później dreptać/dojeżdżać. Szybka decyzja – ostatni wjazd na M.S:) - łapię się jeszcze na kołowrotku, przed samą górą trochę nerwowo w jeździe pod orczykiem, bo już mocno wywalone i zmrożone, wjazd na samą górę i zaraz po tym orczyki zatrzymują się. Jest pięknie, coraz to bardziej pusto. Jadę sobie powoli – na samej górze na trasie dość dużo już lodu. Czekam aż wszyscy zjadą, podziwiam widoki a następnie cały stok od lewej do prawej tylko mój:). Jadę tak sobie leniwie, staję, podziwiam widoki, po czym nagle zza pleców słyszę głos – odwracam się – a tu GOPR-owiec i mówi do mnie: „Proszę pana – to ja muszę tu być o tej porze ostatni” – no coż – jak mus to mus:P – jadę w dół, pan GOPRowiec za mną, nawet jak przejechał a ja stanąłem na chwilę ponownie popatrzyć na widoki to grzecznie na mnie poczekał. Wracam 7-ką – ta już na ostatniej górce przed Suchym dość brązowa i zmęczona ale ku mojemu zdziwieniu – odcinek Suche-Solisko – jest rozkopany, lecz bez takiej masakry jak w zeszłym tygodniu. Na Golgocie ratraki już zjeżdżają, do bramek kolejka wygłodzonych wieczornej jazdy, więc ja szybko do egipskich ciemności obskurnego „fuj-fuja” i szybko do kolejki. Po ratrakowaniu Golgota bardzo fajna (nie to co zastane już o 10:30), ale miękka. Po paru zjazdach podjeżdżam do samochodu zmienić narty na te „właściwe”, bo na tych starych, miękkich deskach i w tych butach trochę „dziwnie” jeździ się po Golgocie:P A Golgota – jak to Golgtoa - po 50 minutach jest już zmęczona, a po ponad godzinie z racji nachylenia – dużo już odsypów i muld i coraz to mniej ludzi – ponadto teraz tu przychodzi i siada na niej mgła, tak więc coraz to mniejsza przyjemność z jazdy. Moje nogi też już coraz gorzej to znoszą, więc postanawiam pożegnać się z Soliskiem i przeskoczyć na 7. I tu znowu zaskoczenie – 7-ka po godz. 18 bardziej trzyma, jest jakby bardziej zmrożona i bardzo fajnie można pojeździć – wow – trzeba tu było szybciej przyjść z Golgoty. Na 7 zostaje do końca – jest fajnie, oczywiście – już małe odsypy się porobiły, ale jeździ mi się wyśmienicie – góra-dół, góra-dół – nogi już jak kołki, ale gonię, żeby ostatnie minuty w tym miejscu wykorzystać, aż Pan orczykowy widząc mnie co chwilę w końcu się pyta – „to ile jeszcze Panu zostało” – ostatnie 2 wjazdy to już ekspres- wjazd i zjazd – 3 minuty, kolejny i koniec:) Pod koniec zaczyna padać deszcz, siąpi wręcz tak, ze coś mi z kasku lub górnej części gogli kapie a kurtka i spodnie mokre. Karnet się kończy, tak więc prosto do auta i jadę w końcu zjeść coś większego i ciepłego. Tak goniłem na koniec, że po przyjeździe do domu odkryłem Go-Passa w kieszeni kurtki – mam nadzieję, że będzie dane mi go jeszcze uzupełnić, wykorzystać i ostatecznie kaucję odzyskać:wink: Bardzo fajny dzień, szkoda tylko tej Czyrnej – jak dla mnie było tam dzisiaj super, oby tylko napadało jeszcze śniegu, coby 1-kę otworzyli (tam dzisiaj ostrożnościowo – nie pchałem się) i mam nadzieję, że w przyszłym roku zrobią już porządną w Czyrnej instalację do zaśnieżania, bo dopiero z Czyrną cały ośrodek nabiera smaku:)8 punktów
-
Jeszcze jedna fotka z wyjazdu... Kamień i tablica upamiętniająca Ulrike Maier, austriacką narciarkę alpejską. Której największe sukcesy to trzy medale mistrzostw świata w narciarstwie alpejskim (w tym dwa złote w supergigancie). W Saalbach zdobyła dwa medale Mistrzostw Świata w 1991 roku - srebrny w slalomie gigancie i złoty w Supergigancie. Zmarła w szpitalu w Murnau am Staffelsee po fatalnym w skutkach zjeździe w zawodach Pucharu Świata w Garmisch-Partenkirchen. Przy szybkości ok. 120 km/godz. straciła równowagę, upadła i złamała kark. Początkowo uważano, że stało się to wskutek uderzenia w drewniany słupek osłaniający fotokomórkę do mierzenia międzyczasu, stąd na FIS spadły głosy krytyki. Dopiero przeprowadzona kilka miesięcy później szczegółowa analiza wypadku wykazała, że Maier nie uderzyła w słupek, tylko w znajdującą się tuż obok zaspę śnieżną. Osierociła czteroletnią córeczkę Melanię. Pochowano ją w rodzinnej miejscowości Rauris. Źródło: Wikipedia.pl Złoty przejazd z Saalbach [video=youtube;2yl8ZoaEf1k] ...i ten tragiczny z Ga-Pa :frown:: [video=youtube;jQrbfg3143Q] Jakaż szkoda Dziewczyny :sorrow: RIP Ulli Maier8 punktów
-
cz.2Kiedy już przetestowałem dwie lepsze kanapy,ruszyłem na tego starego "hebla".Prawdziwe "Vintage Ski".Jak dla mnie,to była atrakcja,bo takich wyciągów wiele pewnie już nie ma.Jedzie strasznie wolno,siedzisko wyłożone drewnianymi listewkami,jak na Goryczkowej i nieco niewygodne,pałąk malowany chyba ze dwadzieścia razy,a i tak rdza wychodzi,ale ma swój urok.No i tłoku tu brak.Największa atrakcyjność polega na tym,że krzesełko to obsługuję najciekawszą ściankę w całym ośrodku.Jedzie wolno do góry,ale szybko jedzie się w dół! Zdarzyło się,że po 11 wyrosła olbrzymia kolejka do "4".Nie wiem co było powodem,ale to był jednorazowy incydent.Potem już wszędzie na bieżąco.Ale na wszelki wypadek tymczasowo jeździłem na "6".Tak sobie przeskakiwałem to tu,to tam,w zależności gdzie mgła zaglądała,tudzież ile luda zagościła.Parę fotek jeszcze: Podsumowując.Ośrodek dość ciekawy,trasy długie ale łatwe.Powiedziałbym,że to same niebieskie,z domieszką koloru czerwonego,ale takiego lajtowego.Jak ktoś oczekuję stromych tras,będzie zawiedziony.Za to początkujący mają całe pole do popisu.Myślałem,że tu będzie sporo naszych rodaków,ale nic bardziej mylnego!Byli niemal sami Słowacy i Węgrzy.Raz usłyszałem też dyskusję w języku niemieckim... Mi się podoba,ale odległość od domu... Do tego żadnej sensownej drogi.PS.Po zakończeniu tego sezonu narciarskiego,podzielę się moimi wrażeniami z posiadania karnetu całosezonowego i wszystko podliczę... Dodam też moje "za" i "przeciw".No ale do tego jeszcze czas... :wink:8 punktów
-
Dotarliśmy do regionu Lungau-Katschberg-Obertauern.Droga bardzo dobra. Trochę słońca, chmur i deszczyku.Na miejscu śniegu nawet sporo, ale tylko na zboczach północno-wschodnich.Na południowo-zachodnich trawa i tylko paski śniegu na trasach. Ale to na dole.Na górze prawdopodobnie normalna zima wszędzie. Jutro przekonamy się.Kilka fotek wykonanych na dole na zamknięcie stoków ok 17 godz. Gospodyni przywitała nas informacją na drzwiach, że jest na farmie (czytaj: w oborze) :biggrin:oraz nalewką z szyszek jakiegoś iglaka.Rano mamy dostać jajka prosto od kur i mleko prosto od krowy.7 punktów
-
cz.1W taką pogodę to miewam wątpliwości,czy warto jechać na narty,bo na drogach nieciekawie,bo nartowanie może być mało przyjemne,bo przemoknę,bo... a może jednak nie?Pobudka 4 rano i szybkie pakowanko,żeby o 5 rano być już w drodze.Tak według planu.Rzeczywistość zawsze to nieco koryguję.Tym razem jadę tradycyjną drogą przez Kozy,Wadowice itd.Uznałem,że o tej porze nie będzie problemu i się nie pomyliłem.Jazda szła sprawnie bez forsowania tępa.Nawet Białkę minąłem błyskawicznie.Tak do granicy,bo za nią inny świat!Sypie śnieg,a na drogach obowiązuję standard biały!Wszystko byłoby ok,gdyby nie paraliż co poniektórych kierowców na widok śniegu.Na szczęście samochodów niewiele. Mijam TŁ i cisnę dalej.Na drogach pusto i w miarę szybko docieram pod Strbskie.Udaje mi się zaparkować na górnym parkingu,jak wcześniej słyszałem.Miejsca tu mało,więc tylko ranne ptaszki mają szansę.Co ciekawe,tuż za tym parkingiem,są jakby następne,ale nie odśnieżone... Ludzie muszą parkować dużo dalej.Mało to fajne,ale dziś to nie mój problem,ja się załapałem.Jednak nawet z tego parkingu trzeba nieco podejść.Wygodni mogą narzekać.Ale mniejsza o to,bo już jestem i czas zabrać się do roboty! Nie na leżakowanie tu przyjechałem. Na początek ruszam na krzesło czteroosobowe.No właśnie - dla zainteresowanych przegląd wyciągów.Działają tu 3 krzesełka,czy tam kanapy.Jedno trzyosobowe, taki stary powolny hebel,ale mający swój niepowtarzalny urok,przy najfajniejszej ściance w całym ośrodku.Drugie to czteroosobowe szybkie,wyprzęgane,ale bez bublin,za to startujące od samego dołu,do najwyższego punktu stacji.Mimo sporego tempa jazdy,podróż trochę trwa,jak w Alpach. Trzecie to sześcioosobowe,szybkie,ale obsługujące krótszą trasę.Jak wspomniałem wcześniej,zacząłem od tego czteroosobowego.Jak dla mnie,to najlepsza opcja,dające największą możliwość pojeżdżenia i tu też spędziłem najwięcej czasu.Ten wyciąg jedzie z dala od trasy i gdyby nie mgła,byłyby piękne widoki.czasem szczyty się odsłaniały,ale tylko czasem. Na początek testuję,można powiedzieć,główną trasę.Warunki z rana znakomite!Piękny sztruksik,żadnego lodu czy minerałów.Do tego frekwencja minimalna - często jechałem sam na krześle,choć nie unikałem towarzystwa.Raz nawet miałem fajną pogawędkę z sympatycznym Słowakiem.Niestety zabawę psuję nieco mgła,która zwiesiła się w górnej części tras.Na szczęście szybko wyjeżdżałem z tej chmurki. Oczywiście szybko ruszyłem sprawdzić kolejne trasy i wyciągi.Na początek krzesło szóstka.To wyprzęgany Leitner. Co tu wiele gadać? Może to,że patrzę na trasę i na wyciąg i coś mi się nie zgadza.Co?No ilość narciarzy,którą potencjalnie może wwieźć to krzesło w stosunku do przepustowości trasy... Ale tam kolejek nie było,więc problem czysto teoretyczny.Trasa wzdłuż wyciągu to taka niebieska z lekką domieszką czerwieni przy samym dole.Nawet da się pojechać.6 punktów
-
6 punktów
-
5 punktów
-
Jeszcze w zeszłą niedzielę, kiedy Góralki w komplecie śmigały w Korbielowie: myślałem, że zima w odwrocie i powoli myślami już byłem w Austrii. Kiedy jednak w środę białe szaleństwo pogodowe ogarnęło Beskidy, nie mogłem oderwać wzroku od mojej ukochanej góry Skrzyczne, którą ciągle widzę: Śniegu jednak spadło tyle, że kierunek mógł być tylko jeden - Pilsko. Spać prawie nie mogłem, wiedząc że warunki będą rewelacyjne. I tak było w ten Walentynkowy wypad: Ostatnio mój braciszek na potrzeby świetnych ujęć "bardzo się poświęca", choć tutaj musiał się zapatrzyć na obserwującą nas w chwili upadku moją Walentynkę:[video=youtube;7WEznq6ljMQ] No ale tym razem wesoło nie było, przynajmniej dopóki nie wstał z uśmiechem: W taki dzień czas bardzo szybko mija, zwłaszcza przy kiełbasce: więc trzeba wracać, oczywiście przez Buczynkę: Ale jutro też jest dzień. I jeszcze dla zainteresowanych, na takie warunki jak dziś progressory to najlepsze narty.Do jutra.5 punktów
-
4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Odwiedziłem dzisiaj COS Skrzyczne -warunki do jazdy fajne. Trasy przygotowane, ludzi umiarkowanie mało- oczywiście jak na niedzielę w ferie i słoneczko Do kanapy na Jaworzynie max 5 minut do orczyka na Dolinach w też max kilka minut. Od 8.20-10 jazda praktycznie na okrągło bez kolejek. Szkoda że niżej tego śniegu naturalnego jest tak mało4 punkty
-
Dzisiaj w końcu wybraliśmy się do Jurgowa. Na parkingu byliśmy około 8:15, przy bramkach 8:45. Panowie obsługowi puścili ruch dokładnie o 9:00. Z nami czeka już dosyć pokaźna grupa ludzi, niektórzy marudzą, pytając na co czekają, czemu nie wpuszczają wcześniej. Ciekaw jestem czy oni pracę zaczynają 15 minut przed czasem...Rano warunek w porządku. Na sztruks spadła 2 centymetrowa warstwa świeżego śniegu.Niestety przez dodatnią temperaturę z każdą chwilą robiło się coraz miękcej. Gdzieniegdzie niewielkie odsypy na przemian z plackami lodu (lód miękki). Kolejek brak, ale na stoku ciasno, dużo szkółek i osób uczących się. Trzeba uważać, często spędzamy na górze dobrą chwilę, czekając na luźniejszy moment. Ogólnie jestem bardzo zadowolony, ale widać że odwilż dała się we znaki. Mam nadzieję, że coś jeszcze dosypie4 punkty
-
...w Portugalii chłopaki bawią się na Black Nazie - filmik nakręcony 5 dni temu. Robi wrażenie :eek: [video=youtube;L3Lf2TK7t_o]3 punkty
-
Nowy wątek (ile ja tego tworzę :eek:) będzie dotyczył pozytywnie zakręconych narciarzy, czerpiąc widoczną i niejednokrotnie nas, "zwykłych" narciarzy zaskakującą radość z jazdy :happy: Każdy kocha narciarstwo na swój sposób :biggrin: Pięknie jeśli ktoś tym jest przesiąknięty i żyje pełnią życia. Na początek dwa filmiki i zetknięcie dwóch kultur na japońskiej ziemi. Przesympatyczny starszy Pan w Japonii preferujący od wielu lat jazdę tyłem na stoku :applause: Starodawne długie "ołówki" i odwrotnie przymocowane do nich wiązania narciarskie - niezwykle uśmiechnięty i pozytywny człowiek :happy: Zwróćcie uwagę na muzykę na filmiku - super klimacik. [video=youtube;Lyrqm4H5aBE] Dla kontrastu inna nacja i inna kultura. Zupełnie inny typ radości narciarskiej :biggrin: Rzekłbym radość zwierzęca :biggrin: Muzyka GNR "Welcome to the jungle" idealnie pasuje do filmiku :applause: [video=vimeo;155163809] https://vimeo.com/155163809 Który filmik podoba się Wam bardziej? Macie podobne, internetowe znaleziska? Wrzucajcie.3 punkty
-
Eeee, Marboru strachliwy nie jest, więc przyjedzie :smile:, a "na wszelki wypadek", w wiaderku przywiezie własny śnieg :wink:3 punkty
-
2 punkty
-
Wczoraj dodałem filmiki z Soszowa w wątku Niedosyt w Soszowie Dla zachęty zamieszczam jeden tutaj [video=youtube;d_c0E0EmPAQ] Powoli też dodaje na YT filmiki ze Szczyrku. Jak skleję coś większego, to wstawię na forum2 punkty
-
Po obejrzeniu drugiego filmu, też od razu pomyślałem o tym bardzo znanym panu. Stworzyliby super duet - takich trzech jak ich dwóch nie ma ani jednego. Pierwszy film bez komentarza. Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
Dawno na forum nie było pozycji książkowej związanej z narciarstwem, ostatnio na takową się natknąłem. Dla wszystkich lubiących historię II Wojny Światowej i narciarstwo. "Wspinaczka ku zwycięstwu" Nieznana historia elitarnej 10. Dywizji Górskiej Armii Stanów Zjednoczonych (Climb to Conquer The Untold story of WWII's 10th Mountan Division Ski Troops) Peter Shelton Z amerykańskich stoków na linię Gotów Miały Włochy swoich Alpini, miała Francja Chasseurs Alpins, a Niemcy Gebirgsjäger. Podczas wojny zimowej Finowie dowiedli wartości oddziałów poruszających się sprawnie na nartach w terenie, w trudnych zimowych warunkach. Dało to do myślenia amerykańskim tuzom narciarstwa, którzy podczas II Wojny Światowej postanowili podsunąć sztabowi Armii Stanów Zjednoczonych pomysł utworzenia oddziałów narciarskich. Sztab początkowo nie traktował tego pomysłu zbyt poważnie. Po namowach organizacji narciarskich powołano do życia eksperymentalne oddziały górskie. Dom Wydawniczy Rebis wydał ostatnio książkę Petera Sheltona opowiadającą o 10. Dywizji Górskiej Armii Stanów Zjednoczonych. Można w niej przeczytać o rodzącej się w bólach tej elitarnej jednostce, jej niełatwych początkach na frontach II wojny światowej oraz ważnej roli, jaką odegrała w tym konflikcie. Autor dotarł do wielu żołnierzy 10. Dywizji Górskiej oraz osób z nią związanych. Zgromadził nie tylko wspomnienia, ale także pamiętniki oraz listy z czasów tworzenia się formacji i czasów walk na froncie we Włoszech. To pozwoliło mu więcej niż spisać historię oddziału, ale także stworzyć opowieść - myślę, że całkiem atrakcyjną - pełną barwnych osobowości. Dowiadujemy się jak pasjonaci narciarstwa i wspinaczki, wywodzący się w dużej mierze z narciarskiego pogotowia ratunkowego -National Ski Partol- stają się oddziałem. Oddziałem, o którym mówiono, że "nigdy nie weźmie udziału w walkach". A jednak wniósł znaczny wkład podczas walk w Apeninach, przełamując niemiecki system umocnień zwany linią Gotów lub Zieloną linią. Książka porusza nie tylko militarny wymiar 10. Dywizji Górskiej. Zwraca uwagę na rolę, jaką po zakończeniu wojny odegrali byli już żołnierze w rozwoju sportów zimowych. Ich losy potoczyły się rozmaicie. Niektórzy założyli dochodowe firmy, inni zajęli się organizowaniem ośrodków narciarskich, jeszcze inni zaangażowali się w ochronę przyrody, tak bliską dla ludzi gór. Jeśli chodzi o formę książki, to brakowało mi trochę map, pozwalających umiejscowić opisywane wydarzenia. Dla Amerykanów mnogość nazw stanów i miast pewnie nie stanowi problemu, ale myślę, że Europejczyk nie koniecznie orientuje się w geografii Stanów Zjednoczonych. Po drugie, przydałyby się mapki obrazujące działania na froncie we Włoszech. O ile wiadomo, gdzie mniej więcej leży Nizina Padańska, Bolonia czy Werona, to nazwy gór w okolicy linii Gotów już niewiele mówią. A dobrze byłoby mieć mapki-ściągi pod ręką i obyć się bez szukania ich po googlu. Książka Petera Sheltona nie należy może do literatury ściśle górskiej, ale w interesujący sposób splata w sobie rozmaite wątki. Autor z wyczuciem łączy życiorysy nietuzinkowych ludzi z niewesołymi klimatami wojennymi. Polecam wszystkim, których interesuje ciekawa mieszanka historii górskiej, narciarskiej oraz wojennej. Źródło: http://www.goryponadchmurami.pl/2 punkty
-
Znam kilku narciarzy, którzy też do tyłu nieźle śmigają :laughing: To też bezsens? :eek: :biggrin: [video=vimeo;153386029] https://vimeo.com/153386029 Sam osobiście podobnego znam :cheerful: :happy:2 punkty
-
Upss,przepraszam panie i panowie ale wczoraj nic nie zdążyłem poklikać bo sporo jeżdziliśmySamego ośrodka nie będę opisywał bo zrobiłem to rok temu :smile:Tak więc St.Moritz przywitało nas pogodnie i mrożnoW nocy temperatura -18 w dzień przyjemne -8 :tongue:Piszą że śniegu dobry metr ale ja tu jestem i tyle nie maTrasy przygotowane przyzwoicie,ale cudów ni ma Ludzi jak na ferie nie za dużo :Ciekawe dla czego :tongue:Drugi dzień nartowania bardzo udany,jutro przenosimy się do DovosMała fotorelacja bo internet cieniutki,chyba za mało płacimy za hotel :stupid:2 punkty
-
Poprzedni film Nowy film Proszę o konstruktywne wypowiedzi:D Pozdrawiam, Dawid1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Jak tak dalej pójdzie i Hirscher nie podgoni jakimiś SG to będzie WIELKIE KUKU po Norwesku. I będę musiał jednemu Ojcu coś odszczekać. I wcale tego nie będę żałował :biggrin: Pozdrawiam,1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dziękuję chłopaki za życzenia a w szczególności tobie Marboru za pamięć :applause: pozdrawiam i do zobaczenia na stoku i nie tylko :wink: ps. Jestem do soboty w Zakopcu. , jak ktoś coś to pisać na pw to się zgadamy :smile:h1 punkt
-
Qrwa, ale dzięksa mogłeś Artur wrzucić za dobre chęci Tu mi się Mrozinski skojarzył, jak dostał od kumpla link na YouTube i odpisał, że zajebiste i uśmiałem się po pachy. Za kilka dni obejrzał i okazało się, że to relacja z glodującej Etiopii. Zrobiło mu się przykro1 punkt
-
Film nr 1. Totalny bez sens. :stupid: Film nr 2. Gość przynajmniej coś jedzie a że miał kaprycho bez górnej garderoby, jego brocha :wink:1 punkt
-
W związku z zaistniałą sytuacją. :smile: Życzę dużo zdrówka,samych pogodnych dni.Dosłownie i w przenośni. W narciarskim życiu również. :biggrin:1 punkt
-
Mam dylemat.: Z którą wówczas na piwo a z którą na lody? :stupid: Och. Sorry. stoi napisane na loda.:tongue:1 punkt
-
Ja chcesz słono przepłacić, to można i tak. Ja wczoraj kupowałem winietę na stacji benzynowej w Czeskim Cieszynie i ... oprócz mnie nie było żadnego innego klienta. Stacja jest widoczna z mostu granicznego. Więc po co przepłacać.1 punkt
-
Właśnie wróciłem ze Strbskiego... Ja jadę następująco: B-B,Żywiec, Korbielów, granica, kawałek na Słowacji po czy w lewo, dalej przez Jabłonkę do Nowego Targu, Białka, Jurgów i dalej już Słowacja. Rano nigdzie nie stoję w korkach,przelatuję się dość szybko nawet przez Białkę! Powrót nieco gorzej,ale tylko lekkie spowolnienie w Białce,no i może w Nowym Targu, dalej już płynnie i bez przeszkód.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Sypnęło. Aż przeciarałem gogle ze zdumienia/ze śniegu (niepotrzebne skreślić :wink:). Sypał mokry snieg tak, że jechało się dość wolno. Ostatni przejazd przez bramki o 14:55 uff... Coż więcej napisać? Było pięknie, warunki dobre i bardzo dobre, ale te kilka minusów zapadło w pamięci. Jednak gdy otworzą górę, to ośrodek będzie świetny! Kamerka GoPro mi się zepsuła (albo rozładowała) i filmiki nagrałem, nisch mi Forum wybaczy, telefonem. Jechałem tak, żeby na nikogo nie wjechać, nawet na ekran nie patrzyłem :eek: Jak się załadują na YT, to je wstawię. To niestety koniec nartowania... póki co ;-) Dokładną relację z SON-u z wczoraj postaram się napisać jutro. Jak mi się uda, to napiszę też podsumowanie tego tygodnia. Pozdrawiam już z Warszawy :frown::1 punkt
-
Kolejka do krzesełka na 6 minut. Całe szczęście z biegiem czasu ludzi ubywało. Po wjechaniu na górę, jedziemy kawałkiem czerwonej i zieloną "piątką". Trasa wąska, ale nie wiem dlaczego zielona - na końcu wygląda jak lepsza niebieska. Piątką dojeżdża się do niebieskiej. Po kolejnym wjeździe ciśniemy czerwoną. Na początku niemiłą niespodzianka - kolejny MINUS - luźne kamienie przysypane śniegiem. Dalej wychodził lód, twardy betonowy podkład. W Wiśle spadło 11cm mniej niż w Szczyrku, więc nie ma co narzekać. Kolejnym razem zjeżdżamy zamkniętym tunelem i kierujemy się na czarną, która kusiła od pierwszego wejrzenia : Na trasie puchchchch... chociaż lekko zmrożony. Chyba raz czy dwa zahaczyłem o jakiś minerał, więc nie dziwię się, że jej nie otworzyli. Dziwne jednak, że nie przejechali jej ratrakiem, żeby ubić świeży śnieg. Do końca karnetu (do 15, potem jest ratrakowanie) jeździliśmy na zmianę czerwoną, niebieską i zieloną. Ok. 13:30 zaczęły pojawiać się luźne kamyki na niebieskiej. Podobnie z lodem. Na końcu zielonej pojawiły się przetarcia. O 14 zaczęły nadciągać chmury, a wraz z nimi dwóch policjantów. Sypnie czy nie sypnie? Oto jest pytanie!1 punkt
-
Doskonała zimowa wizytówka miasta. Mimo, że w Bostonie nie ma żadnych gór, to można tam pojeździć na deskach :applause: Zaśnieżony obraz miasta, kilka trików robi naprawdę duże wrażenie. Mi najbardziej przypadł do gustu "numer" z jazdą po zaparkowanym aucie :applause: [video=youtube;uAcxbT1MRlQ]1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dla zainteresowanych ośrodkiem historyczny filmik z Saalbach z lat 60siątych. [video=youtube;CYvdca0n3QU]1 punkt







