Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 23.02.2016 w Odpowiedzi
-
Tym razem wylądowałem w Zell am See. Pierwsze dwa dni typowo wiosenne. Ale na nasze szczęście w noc przyjazdu ostro popadało.Jazda główne na Szgmitten że względu na znajomych którym pomagam.Cały ośrodek obiechałem w niecałe pół dnia. Niewielka stacja ale dość Przyjemna. Od niebieskich po czarne które ciągną się kameralnie przez las. Starczy tego nudzenia :smile: Wczoraj wieczorem dla relaksu odwiedliśy Tauern Spa w Kaprun.Miejsce ok ale mało przyjazne dla rodzin z małymi dziećmi. Mój Viggo ma 2.5 roku i brak tam totalnie basenów dla tak małych dzieci. Basen w Zillertal jest dużo lepszy. No i cena 55 euro za dwie dorosłe i dziecko. To tak dla info. Ogólnie z zewnątrz zachęca, ale dostęp do całego obiektu mają tylko goście hotelu. Pozdrawiam14 punktów
-
Po wczorajszych wodnych nartach w Witowie dziś jeździłem na Mosornym Groniu w Zawoi. Byłem na otwarciu i nawet przez pierwsze cztery zjazdy warunki były ok i można było mieć z jazdy satysfakcję. Potem niestety coraz trudniej, zwłaszcza początek i koniec trasy i tam już walka...[ATTACH]28545[/ATTACH][ATTACH]28546[/ATTACH][ATTACH]28547[/ATTACH][ATTACH]28548[/ATTACH]Wysłane z mojego LT26i przy użyciu Tapatalka12 punktów
-
Zapierające dech w piersiach widoki? Niekoniecznie.Prześliczna , malownicza miejscowość? Niekoniecznie.Wysokie góry, długie i szerokie trasy? Niekoniecznie.Nowoczesna infrastruktura wyciągowa? Niekoniecznie.Wielki snowpark, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie? Niekoniecznie.Czy wobec tego należy tam w ogóle jechać? KONIECZNIE!Krótka relacja z wyjazdu do Zlodo Alto – CIVETTA SKI.CIVETTA to całkiem spory ośrodek narciarski, który obejmuje cztery miejscowości:Alleghe, Selva di Cadore, Palafavera i Zoldo. Nie będę opisywał samego resortu, bo to znajdziecie tutaj: opis na skipnline.pl oraz na stronie ośrodka: http://www.dolomitisuperski.com/en/ski-area/civettaMiałem przyjemność stacjonować w miasteczku Zoldo (konkretnie Zoldo Alto), czyli niewielkiej miejscowości, niewyróżniającej się niczym szczególnym. Bez wątpienia znajduje się tam wszystko, co jest potrzebne. Jest sklep ogólnospożywczy z dużą ilością asortymentu (taka 3 razy większa żabka), dwie albo trzy pizzerie, sklep z pamiątkami, piwiarnia, dwa bankomaty i dwa kościółki. Tyle. Pozwolę sobie na małą dygresję na wstępie. Mieszkaliśmy w hotelu Mae na obrzeżach Zoldo. Pierwsze wrażenie nie było zbyt optymistyczne… Żeby to ująć delikatnie- z zewnątrz hotel nie wyglądał zbyt pewnie… W środku już nieco lepiej. Okazało się jednak, że jest fenomenalnym miejscem. Rodzina z Toskanii rzuciła dotychczasowe życie, przyjechała w góry i kupiła hotel. Państwo mają dwóch synów – Lorenzo (3 lata) i Gabriela (8 lat), który jeździ w miejscowym klubie. Całkiem spory hotel prowadzą we dwoje. Do pomocy zatrudniają dwie panie. Codziennie od 7:30 śniadanie – szwedzki stół. Później właściciel Mercedesem Vito wozi gości do oddalonej o około półtora kilometra stacji narciarskiej (o umówionej godzinie czeka pod dolną stacją gondoli, żeby przywieźć gości do hotelu). Później ubiera białe ubranko i zostaje kucharzem. To, czego dokonuje w kuchni zasługuje na osobny artykuł. Jednak co kucharz z Toskanii, to kucharz z Toskanii ;-) A wieczorem siadają na zmianę z małżonką w hotelowym barze i … siedzą dopóki ostatni gość nie opuści lobby. Napisałem o tym, bo jak długo jeżdżę na różne obozy, tak jeszcze nigdy nie byłem w tak klimatycznym hotelu. Mógłbym tam pojechać prywatnie.Co do samego ośrodka, to jak już zapewne zdążyliście się zorientować, że widoki są naprawdę ładne, jak to w dolomitach, ale z pewnością większe wrażenie wywarły na mnie te, które ukazują się po wyjechaniu na Tiefenbach Glacier, Hochjoch czy Passo del Tonale. Trasy nie są specjalnie długie – owszem, jest jakaś jedna mająca 3 km, ale to bardziej nartostrada niż trasa, po prostu się nią człowiek przemieszcza. Snowpark? Malutki. Wyciągi? Większość ma już swoje lata, głównie kanapy i krzesła. 3 gondole i trzeba przyznać, że akurat one są w dobrej kondycji. Wobec tego, co mnie urzekło? Przygotowanie tras. Codziennie świetnie przygotowane trasy. Ilość ludzi. Pomimo wysokiego sezonu jazda bez kolejek. Całkowity ich brak!!! 3-minutowa kolejka robiła się tylko w jednym miejscu – na wysokości 1847 m. Pewnie dlatego, że tam włączali się narciarze jadący z Selva di Cadore oraz wszyscy ci, którzy mieszkali w trzech pozostałych miejscowościach, a chcieli wyciągnąć się na najwyższy punkt ośrodka (2100 m). Na nasze szczęście Zoldo jest usytuowane lekko z boku i niewiele osób chciało się zapuszczać w te stronę – dla nas rewelacja. Z Zoldo można się było wyciągnąć gondolą na 1764 m – skąd w każdą stronę odchodziły trasy - w sumie 12 (bo dwie nie były uruchomione) lub wybrać podróż krzesłem w stronę Palafavery, żeby przesiąść się na kolejne krzesło i móc korzystać z 33 tras. Osobiście polecam te trasy w Zoldo + te zlokalizowane w koloicach Palafavery. Pozostałe to raczej powinno się traktować wycieczkowo - przy ładnej pogodzie, żeby pooglądać widoki i wrócić do świecącego pustkami Zoldo. Warto podkreślić, że w każdy czwartek, piątek i sobotę w Zoldo można jeździć od 19:30 do 22:30. Ludzi sporo. Co prawda na wagonik trzeba czekać maksymalnie minutę do półtorej (jeśli się chce całą bandą wsiąść), ale na trasie już trzeba uważać, bo w porównaniu z porankiem, to jest szarańcza (ale absolutnie na trasie nie ma większej ilości narciarzy niż w standardową sobotę na Złotym Groniu). Na nocnym jeżdżeniu mamy do dyspozycji dwie trasy – czarną (nic specjalnego, może jedna fajna ścianka na dole) i nieco dłuższą czerwoną, która już jest nieco fajniejsza. Co ciekawe, oświetlenie jest fenomenalne! Czułem się, jak na pucharze świata w Schladming :-) Po raz pierwszy tak fajnie jeździło mi się przy sztucznym świetle. Po prostu, było widno jak w dzień. Jeśli chodzi o trasy, to nie należą do specjalnie trudnych. Kolor czarny może trochę na wyrost. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że cały ośrodek w okolicach Zoldo to takie solidne czerwone + dwie niebieskie. Przy górnej stacji gondoli znajduje się nieduży wyciąg dla dzieci (a kawałek dalej zaczyna się niebieska trasa, którą dzieciaki już po pierwszym dniu nauki mogą zjechać na sam dół, do dolnej stacji gondoli) oraz cały taki kompleks dla dzieci z dmuchanymi zjeżdżalniami, trampolinami, itd. Na uwagę zasługują też dwie rzeczy. Po pierwsze, jak to we Włoszech, zarówno na wyciągach, jak i w restauracjach bardzo sympatyczna obsługa. Po drugie, na trasach co kawałek usytuowane są bardzo przyjemne knajpy. To taki trochę Szczyrkowski Ośrodek Narciarski, tylko w nieco lepszym wydaniu :stupid:Myślę, że spokojnie mógłbym tam wrócić. Dla osób, które wybierają się na rodzinny wyjazd, a nie wszyscy członkowie rodziny są zaprawionymi w bojach ścigantami, ośrodek do rozważenia, bo każdy powinien znaleźć tu coś dla siebie. I ten brak ludzi… Pelmo 3168 m widziane z pozycji ulicy Pelmo widziane z górnej stacji gondoli Civetta 3218 m Civetta8 punktów
-
Artix dzięki za dobre słowa, ale... Mitek, dwa dni temu pisałem Ci, żebyś schował ego do kieszeni. Dzisiaj to ja je muszą schować (głęboko) i uderzyć się w pierś. Przejrzałem kilka, kilkanaście twoich wpisów, tematów, jak zwał tak zwał. Nie znalazłem w nich ani chamstwa, ani snobizmu. Czasami delikatną ironię. Co więcej ironia ta była najczęściej kierowana do osób, które były zbyt pewne swoich umiejętności. Nie znam Cię Mitku, nie wiem czy to prawda co piszesz o doświadczeniu instruktorskim, czy ilości posiadanych par nart (tak to mi utkwiło w głowie , ale co by nie mówić każdy swój wywód podpierasz konkretami. Potrafisz zadziałać na nerwy bardzo i temu nie zaprzeczam, ale może bierze się to stąd, że "burzysz" wielu osobom (w tym mnie) wyimaginowany obraz narciarstwa. Kiedy zaczynałem przygodę z forum oceniłem się na 8 :stupid: Teraz niby mam wpisane 7, ale nie wiem czy dałbym sobie 6. Ostatnio jak jakiś "frajer" 2 godziny jeździłem na oślej łączce i ćwiczyłem różne elementy (ofensywną sylwetkę, równoległe prowadzenie kolan, układ dośrodkowy itp.) Pisząc tego posta, chciałem chociaż napisać, że nie zgadzam się z Twoimi tezami dot. małej roli nart w sposobie jazdy...Już chciałem pisać, że w przypadku śmigu może i masz rację, ale w jeździe na krawędziach nie ma szans żeby nie poznać na jakich nartach ktoś jedzie. Wtedy przypomniałem sobie jak jeżdżą alpejczycy na nartach R35... Ilu z nas zrobiło by tak ciasny skręt nawet na narcie R13 ? To samo tutaj: - pan w 1:48 na slalomce R11,5 - ten sam pan w 1:28 na narcie o profilu GS R18 Uwaga przeklinają! Tak jak ten gość z neveitalia chcę jeździć za maks 5 sezonów. Baa, będę tak jeździł za 5 sezonów. Pewnie niektórzy pomyślą, że jestem jak chorągiewka na wietrze, nie. Po prostu spojrzałem na całą sytuację obiektywnie. Słowo pisane ma to do siebie, że może być odebrane w dwojaki sposób. Założę się, że gdyby ta dyskusja miała miejsce w barze to byśmy mieli sporo radochy z wymieniania poglądów. Myliłem się parę sezonów temu co do swojej jazdy, życie pokaże czy również pomyliłem się kilka postów wyżej jeśli chodzi o osobę Mitka. Tak czy inaczej, Mitek przepraszam za oczernianie i użycie w kontekście Twojej osoby takich słów jak chamski czy snobistyczny. Zwracam honor. Ps. Nie kłóćmy się w ogóle Peace! Pss. Nie paliłem fajki pokoju.6 punktów
-
6 punktów
-
Jako że udało mi się upolować promocyjny bilet do Monachium, postanowiłem ostatni weekend spędzić mocno narciarsko. Wylot w sobotę o 6.15 z Wrocławia, wynajem auta, niestety trafiłem na korek na autostradzie, więc dojazd trochę się przedłużył, ale już 11:30 jechałem gondolką Fleckalmbahn na górę.Bardzo fajne warunki śniegowe do samego dołu, o dziwo jak na środek lutego bardzo mało ludzi. Po południu zaczął padać śnieg i padał do późnego wieczora.Nocowałem w Kirchberg i tam całe miasteczko zasypane. W nocy śnieg przerodził się w ulewę i nad ranem wszystko płynęło. Niemiła niespodzianka spotkała mnie po przyjeździe na parking, bo gondolka Fleckalmbahn nieczynna z powodu wiatru. W związku z tym pojechałem do Kitzbuehel pod Hahnenkamm i tu druga niemiła niespodzianka - parking pod wyciągiem płatny (7,50 euro). Wyciąg jednak działał, więc zdecydowałem się zostać i parę minut po 8:30 jechałem gondolką na górę. Warunki były dość osobliwe - dużo świeżego śniegu na który spadło dużo deszczu - w związku z tym śnieg kleił się do nart. Podobno było 7 stopni na plusie. Deszcz jeszcze trochę kropił ale szybko przestał. Rano część wyciągów była zamknięta, ale mniej więcej o 10 otwarte było już wszystko z wyjątkiem Fleckalmbahn. Po południu zrobiły się muldy, ale trochę się chyba ochłodziło i śnieg nabrał rozsądniejszej konsystencji. Jeździłem do końca dnia, powrót na lotnisko bez korka (2h), przylot do Wrocławia o 23:00.Sam ośrodek bardzo fajny (byłem pierwszy raz) - jest gdzie jeździć, sporo szerokich i stromych tras, jakaś rekordowa liczba 8-osobowych krzeseł, ogólnie polecam.Parę zdjęć: jedna z wielu czarnych tras ktoś lepi bałwana widok na Kitzbuehel "extreme skiroute" nie jest aż tak strasznie extreme jakiś widoczek5 punktów
-
5 punktów
-
Zgadzam się,to by wystarczyło.Tutaj jednak chyba chodzi o tych słabszych narciarzy,żeby jechali jednym wyciągiem do samej góry.Co za tym idzie,żeby stali w jednej kolejce do kolejki... :biggrin: Przy okazji będą musieli oświetlić trasę z samej góry. : A lepsi narciarze? Jak to powiedział Dyrektor SON - będą mieli czas,żeby ubrać gogle,rękawiczki, podopinać buty... :biggrin:4 punkty
-
4 punkty
-
A bo ja wiem która była najbardziej stroma?Chyba ta:http://www.my-entdecker.de/2013/11/06/adrenalin-pur-auf-der-piste-42-diretissima-gerlos/ Piszą, że momentami ma 78% - czyli jak Harakiri.Trasa fajna, jechałem kilkanaście razy.Co się na tym najstromszym dzieje w przypadku awarii sprzętu widać tu:[video=youtube;KZBHrJGzWNQ] Wiem, że było :biggrin:PS: a tak mi się wspomniało, że podobny temat już był:http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/8908-Najtrudniejsze-trasy-w-Austrii#topPozdrawiam4 punkty
-
Cześć Ferrari - dzięki za obiektywizm. Ja dalej jednak pociągnę po swojemu. Goście, którzy prezentują jazdę w takich filmikach to zawodowcy, praktycznie w 100% zawodnicy i to nie z Pucharu Koziołka Matołka. Ludzie, którzy od wieku 2,3 latek na nartach spędzają 150-200 dni w roku w specjalnym systemie szkolenia. To niestety widać i czuć jak to się mówi. Do tego dochodzi kwestia pewnego medialnego oszustwa. Filmiki nagrywane są w sterylnych przygotowanych i długo oczekiwanych warunkach. Czy to sztruksik czy tez muldy są wyczekane aby pozwoliły na prezentację całości możliwości jeźdźca. Droga do zbliżenia się do takiej klasy jest jedna: szkolenia sportowe z dobrymi trenerami. Inaczej nie masz co marzyć o takiej jeździe. Prawda jest taka, że dobry narciarz to zawodnik lub były zawodnik. Inni zdarzają się bardzo bardzo rzadko. Dlatego też jeżeli rzeczywiście masz parcie to kupuj dobrego GS i na szkolenie do Ptaka czy innego dobrego gościa się wybieraj . Wtedy masz szansę za parę lat być zadowolonym z filmiku jaki nakręcisz czego Ci niniejszym serdecznie życzę. Pozdrowienia serdeczne3 punkty
-
Odpowiem przewrotnie. Od 10 lat jestem dorosły i bujam się z dziewczyną 155 cm wzrostu, lekko dupiastą, cienką w talii i dość szeroką w kłębie. Chodzi podniesiona w szpilkach. Jestem z niej zadowolony, jedyny problem to po całej nocy, palący ..... Coraz częściej myśłę o zmianie. Mam na oku większą laskę, trochę bardziej równą, ale chodzi na płaskim obcasie. Opis ten dotyczy związku. Czy dojrzały i zorientowany partner pisałby coś takiego? To samo dotyczy problemu narciarstwa i Twojego opisu "problemu". Chłopie ćwicz, sprawdzaj, czytaj, szukaj, ucz się, wzbogacaj wiedzę i doświadczenie, ... i wybieraj. Wybieraj pod siebie, swoje potrzeby, świadomie! Nikt Ciebie na nartach nie posadzi i powie, te są luks!!!3 punkty
-
Witam. Jestem od piątku w Zawoi, wczoraj była jeszcze piękna zima! A dziś.... niestety leje od rana, więc krótka relacja z wczorajszej jazdy na wyciągu Wojtek w Zawoi Czatoża. Na miejscu pojawiam się z żoną i córką koło 8:30, jazda na początku bardzo fajna, stok przygotowany dobrze, jazda na bieżąco mimo mających się odbywać zawodów. 2 godzinki szybko zlecialy a moje dziewczyny mają dość. Dziś miała być powtórka, ale co zrobić... POZDRAWIAM Maciek PS. Znajomi byli wczoraj na wieczornej jeździe na Mosornym, muldy po pachy.... [ATTACH]28403[/ATTACH] Wysłane z mojego LT26i przy użyciu Tapatalka3 punkty
-
3 punkty
-
Witam Serdecznie wszystkich Mam na imię Daria, jeżdżę od 7 roku życia na nartach, lubię to forum ze względu na relację Johnny Narciarz, Leitner i Marboru, Mitka za wiedzę jaką przekazuje, Wróżkę i Idealist za to że propagują je wśród kobiet, Mamad i Janek za fajne prognozy, SB za to że czyści to forum z niekulturalnych ludzi i pilnuje porządku :applause:, oraz JC za stworzenie takiego wspaniałego forum. Pewnie dobrze nam się będzie pisać Myślę że mnie dobrze przyjmiecie2 punkty
-
Oglądam właśnie slalom w Sztokholmie... i zastanawiam się ile czasu zajmie panu Domańskiemu połapanie się że do drugiego przejazdu zawodnicy/zawodniczki startują z opóźnieniem/stratą z pierwszego..:shocked: pozdr.Torres2 punkty
-
Dziś kolejny dzień z plusowymi temperaturami. Około dziesiątej stoki puściły w niższych partiach.Tylko czarne pozostały w dobrym stanie, więc i po takich dziś głównie szusowalen.Śnieg, deszcz, słońce i mgła na przemian. Po południu masakra. Muldy na pół metra i katorga w cukrze dla słabszych narciarzy. Austriackie banany :biggrin: Dziś było dość szybko. Rekord sezonu 90km/h2 punkty
-
Ja bym tam zostawiła jak jest, cały czar Szczyrku pryśnie2 punkty
-
Szkoda, że Szczyrk który pamiętam pójdzie w zapomnienie...2 punkty
-
Ja tam wolę jak wygrywają Czeszki lub Słowaczki (sąsiedzi), bo dopóki, Katarzyna Wąsek nie zacznie wygrywać to im kibicuję.2 punkty
-
Albo przygotują aparat do zdjęć na forum :wink:2 punkty
-
Janku śnieżyć już na pewno nie będą, a nie sądzę, żeby spadło 0,5m śniegu i utrzymało się to przez kilkanaście dni. Dziś na FB Telegraf już ogłosił zakończenie sezonu zimowego, a po tym jak wyglądają pozostałe stoki to też nie zapowiada się na reaktywację. Liczę jednak na to, że może w przyszłym tygodniu uda się wyskoczyć na 3 dni gdzieś w okolice Zakopanego czy Krynicy, a potem jeszcze raz w połowie marca. Oby w górach stoki przetrwały.2 punkty
-
Cześć Ale w tych co by istniały jeździło by się bezpiecznie i na luziku. Pozdrowienia2 punkty
-
Ja w tych "kontrowersyjnych" tematach widze probe promocji wlasnego bloga. Dlatego nie dziwie sie Jackowi ze usuwa linki. Tak jak pisalem wczesniej kazdy weryfikuje po swojemu, nie ma co na sile szukac tematow i problemow ktore tak naprawde nie sa problemami.2 punkty
-
12.02.2016r. portalsamorzadowy.pl Całą rozmowę z prezesem Tatry Mountain Resorts można zobaczyć tutaj: http://www.portalsamorzadowy.pl/wydarzenia-lokalne/tatry-mountain-resorts-w-tym-roku-nowe-atrakcje-w-szczyrku-i-chorzowie,77624.html2 punkty
-
tutaj jest wszystko dokładnie opisane: http://www.worldcupjasna.sk/info/uzitocne-informacie/ na chwilę obecną, to się wybieram :smile:2 punkty
-
SzczyrkNie ma sencu dużo pisać - w sobotę warunki na otwartych trasach można podzielić na :Doskonałe:cos - Czarna do HiltonaSon -Małe skrzyczne Średnie:cos - czerwona ( była zamknieta)Son Hala - Suche Trudne:Son - Suche SoliskoDramatyczne:Cos - OndraszekLudzi mało w Cos w Son kolejki do krzesła 5-10 minutPodsumowując: wyjeżdziłem się , wypad bardzo udany , jednak do czasu poprawienia infrastruktury daje sobie ze Szczyrkiem na luz. Dziś od rana monco padało wytrzymałem 50 minut - poległem - z warunków sobotnich pozostanie pewnie w poniedziałek wspomnienie ...... padał deszcz również na szczycie a śnieg poprostu znikał :2 punkty
-
2 punkty
-
Claim - The BEst Ski Movie Ever! Bardzo ciekawa propozycja. 13 minut, wiec idealny na dobranoc Włączyłem sobie wczoraj i ... dzielę się tym z Wami dzisiaj. Czy jest to najlepszy film narciarski świata? Nie sądzę. Ale muszę przyznać, że jest niezły. Oceńcie sami! [video=youtube;gea9_DIgyKE]1 punkt
-
A tuatj najnowsza produkcja "stałego, forumowego bywalca": [video=youtube;R1NagZN2kjY]1 punkt
-
odpowiedz dla DEMBUS jest tu na FORUM jeden facet co prowadzi tez BLOGA i twierdzi że lekcja z Instruktorem to wydawnie kasy w BŁOTO Moja ocena twej córeczki + 5 . Drobne niuanse to za szeroko rączki . troche za malo balansu ciałem dół - góra. rozstaw nart ma być taki sam jak kolan. ona momentami łaczy kolanka. Ale jest to piekna jazda. Mała uwaga co do koloru kasku - niebieski to kolor dla chłopców. wiesz że troche zartuje. BRAWO CORKA BRAWO TATA oraz BRAWO dla MAMUSI ..1 punkt
-
Gdybyście byli zainteresowani, więcej zdjęć (między innymi zdjęcia przedstawiające samą miejscowość) znajdziecie tutaj: http://www.skionline.pl/forum/album.php?albumid=3951 punkt
-
1 punkt
-
Ja mieszkałam tu: http://schönauer-hof.at/ Generalnie to jest agroturystyka, apartament baaardzo przyjemny. Gospodarze bardzo mili, produkują własne wędliny, sery i alko. Startowaliśmy spod domu przez łączkę na nartach i lądowaliśmy w dolnej części trasy 80 - ja akurat lubię tak mieszkać ale nie wszyscy tak mają. Na zakupy i tak trzeba dojeżdżać autkiem do Hermagor. Nie pamiętam czy pisałam relację z Nassfeld czy nie... nie mogę znaleźć galerii fotek... hmm... coś się popsuło na forum...1 punkt
-
Cześć Jak przestaniesz latać to sportowa narta do wzrostu albo +5 cm powinna być OK. Krótka narta wymaga od jadącego uwagi i aktywności w każdym monecie jazdy. na długiej można się powozić tak, że jeżeli jesteś ogarniętym narciarzem bierz GS a najlepiej nartę typu Master. Pozdrowienia1 punkt
-
1 punkt
-
Tak,ja kredytówki nie posiadam. Natomiast nie wszystkimi kartami da się płacić przez internet! Miałem taki problem na początku i musiałem wyrobić nową kartę.1 punkt
-
1 punkt
-
cz.1Dzisiejszy dzień był wyjątkowy,bo po raz pierwszy w życiu mogłem przetestować ośrodek,który dopiero jest w budowie.Nie muszę się tu rozpisywać,jak wzorowo właściciele BSA podchodzą do tej inwestycji.Teraz chcieli,żeby postronni narciarze pośmigali i się wypowiedzieli.Wziąłem udział w konkursie organizowanym przez Ignacego - maskotka Beskid Sport Areny - i wygrałem udział w testach.Również nasz forumowy kolega Leitner dostał taką możliwość.Tak więc umówiliśmy się na dworcu PKP w B-B,gdzie przechwyciłem Marcina i ruszyliśmy w stronę Szczyrku.Na miejscu pojawiliśmy się dość wcześnie,bo 10.20.Zaproszenie mieliśmy na godz. 11.00.Udało się sensownie zaparkować tuż za mostkiem i dalej z buta do góry.Chciałem wjechać wyżej,ale brakowało możliwości odpowiedniego rozpędu (w nocy dosypało ze 20 cm świeżego śniegu),a do tego na górze straszyło błoto.W końcu to ciągle jest budowa.Jesteśmy.Póki co,sami.Jest czas na przyjrzenie się budowie i na fotki.Nieco później pojawiło się jeszcze kilka osób. Chwilę później zjechał do nas jedne z przedstawicieli BSA i nasz transport,czyli ratrak. :angel: Przyjechał też sam Ignacy.Objaśniono nam z grubsza jak mamy się zapakować na to cudo i do dzieła! Marzyło mi się kiedyś przejechać ratrakiem,choćby jako pasażer,no i się udało! Ale teraz marzę,żeby przejechać się jako kierowca - apetyt rośnie w miarę jedzenia... No to co?Jadymy!!! :angel: Niewątpliwie to była jedna z atrakcji. Dotarliśmy na górę,więc czas ubrać narty...1 punkt
-
n3I15 Temat twego posta bardzo mnie zszokował ... oszustwa pogodowe oraz dlugości tras... skad ty czerpiesz takie tematy do pisania. Pogoda jest zmienna i podam przyklad Szczyrku sobota opad 15 cm sniegu niedziela . bardzo mocne opady i wszytko płynie poniedziałek - piekne słońce . Byłem tam na stoku i odczulem na mokrej kurtce a dzis super sloneczko Inwestor budując trasę chyba mierzy . Jeżli masz uwagi do Istebnej to jedz tam i walcz ... Wracajac do tego posta o treści INSTRUKTOR przeciał trasę ..... na Bialy Krzyzu pracuje około 15 instruktorów. Każdy z nich mając lekcje przecina droge innemu uczniowi . i nikt nie robi wojny jak ty na BLOGU i na FORUM . Druga sprawa tam kazdy do dziecka podchodzi z radoscią . Planujesz dochodzenie w temacie pogody , dołacz jeszcze dochodzenie w sprawie BOLKA.1 punkt
-
Witam Mam Progressory 800 drugi sezon i jestem z nich bardzo zadowolony: http://www.skionline.pl/sprzet/narty,14-15,fischer,progressor-800-black,7150.html Jeździ się na nich bardzo fajnie, jestem początkującym narciarzem i uważam że był to super wybór ponieważ: - łatwo skrecają - wybaczają błędy :smile: - są na tyle twarde że nie telepią przy wiekszych prędkościach - na gorzej przygotowanym stoku z nowym sniegiem, puch też dają radę - da się jechac krótkim i długim skrętem - myślę ze na parę lat wystarczą i będę mógł szlifować na nich technike - nie męczą, da się na nich jeździć cały dzień więc można maksymalnie wykorzystać czas na stoku, a czy nie o to chodzi? Nie mam takiego doświadczenia jak niektórzy na forum ( jeździlem wczesniej na nartach ale było to zbyt mało żeby się rozwijać, poważna przygoda zaczęła się trzy lata temu, w tamtym roku cztery tygodnie na nartach, w tym niecałe dwa ale mam nadzieje ze sezon jeszcze się nie skończył) ale jako początkujący mogę Ci te narty polecić, nie kupuj tylko nic miękkiego bo strasznie telepią. Mam nadzieje że chociaż trochę pomogłem Pozdrawiam1 punkt
-
Byłem w sobotę i niedzielę na Chopoku. W sobotę niestety zacząłem jazdę dopiero o po 10 (korek, pełne parkingi Lucky i Zahradky - przymusowy dojazd skibusem), więc świeżutkiego śniegu nie uraczyłem na stokach. Na trasach po północnej stronie szybko zrobiły się muldy i lodowe wysepki. Śnieg poza trasą całkiem fajny i świeży, a przede wszystkim w zadowalającej ilości. Trochę mgły, którą szybko przewiewało. Na południu po godzinie 13 było mleko. W niedzielę na Zahradky - deszczyk, Chopok - bardzo silny wiatr, gondola po północnej stronie przed godziną 11 została zamknięta do 12. Rodziców z dziećmi ostrzegano, a na górze Horska Sluzba ich zawracała. Było naprawdę srogo i niebezpiecznie dla niewprawionych, wiatr przewracał dorosłych. Podsypało kapkę śniegu (a raczej nawiało), więc i tak było całkiem miło :biggrin: Na dolnych trasach mokry i ciężki śnieg, ale raczej znikoma ilość lodu. Według mnie, jeździło się dużo przyjemniej niż w sobotę. Poza trasami ostro spowalniający śnieg. O 15 musiałem się zwijać1 punkt
-
Po wielu dniach ciepłej temperatury na zewnątrz, deszczach i braku wolnego czasu, udało się wreszcie wybrać na narty i ocenić warunki narciarskie w centralnej Polsce. Celem dzisiejszego dnia znajdujący się w województwie lubelskim, tuż za Wisłą, tuż za Puławami ośrodek narciarski Narty Sport w Rąblowie http://www.nartsport.pl/ Dzisiejsze narty zaplanowaliśmy we dwóch z Piotrkiem - expatem. Pobudka tuż po świcie - szybkie zerknięcie za okno i? Plus i minus. Plusem jest to, że w nocy poprószyło trochę śniegiem. Minusem - brak ujemnej temperatury, zerknięcie na termometr - wynik +1. Cóż? Będzie miękko...a jak miękko, to zabieram ze sobą w dniu dzisiejszym swoją starą nartę all mountain. Na stronie internetowej komunikat mówił o otwarciu ośrodka o godzinie 9tej...niestety wyjazd trochę się nam opóźnił i na miejscu jesteśmy o godzinie 9:40...i całe szczęście, bo ośrodek stoi, wyciągi nie działają. Na szczęście, zapytany narciarz na parkingu informuje nas, że otwarcie przesunięte jest na godzinę 10 - całe szczęście, że nieprzewidziane sprawy zatrzymały nas dłużej w mieście, bo byśmy musieli długo czekać. Informacja o zmianie godziny na stronie internetowej Rąblowa ukazała się o 9:37...oj nieładnie. Kupujemy karnety dwugodzinne za 35 zł (cena weekendowa) i miła niespodzianka, bo biorąc pod uwagę ceny z zeszłego roku zmiana na korzyść narciarzy o 5 zł - konkurencja sąsiadującego Kazimierza i Parchatki robi swoje. Przebieramy się i idziemy w stronę stoku. Jesteśmy pierwszymi narciarzami, dookoła cisza i pusto. Mijamy tutejszą knajpkę i zarazem Pizzernię, patrzymy na pokryty niewielką warstwą białego puchu powierzchnię, po której będziemy jeździć. Cukrowy sztruks: Na krótszej górce - pustka. Startujemy w górę a za nami jeszcze trzech narciarzy. Jest równo, miękko z twardym, lodowym podkładem - liczyłem, że będzie gorzej a jest całkiem znośnie. Tutejsze rękodzieło i recykling. W snow parku trawa... ...ilość śniegu na moje oko nie zgadza się z danymi podawanymi przez ośrodek. Jest go od 5 (krótka przycinka dookoła lasku na najdłuższej trasie) do 25 cm (najkrótszy wariant zjazdu). Śmigamy jakieś pół godzinki, po czym zostaje otwarty drugi ze znajdujących się w Rąblowie wyciągów orczykowych. Pod dwoma - śniegu brak. Widok na dłuższą trasę, przy drugim orczyku: Wariant za lasem wąski z małą ilością śniegu - na poniższej fotce również najbardziej "zewnętrzny" wyciąg i nieczynna trasa. U góry jest miękko i wyraźnie mniej śniegu niż na krótkim zjeździe. Do końca czasu, który pozostał nam na karnetach jeździmy po tej stronie ośrodka wybierając raz za razem wariant przy orczyku z tym dookoła lasu. W przewężeniu należało uważać. Warstwa zbitego podkładu i przeciery do ziemi. Gdy kończyliśmy jeździć w ośrodku pojawiła się już spora ilość narciarzy i deskarzy. Śnieg stał się grząski i ciężki - warunki dla średnio zaawansowanych i początkujących stały się trudne. Mimo wszystko jesteśmy pozytywnie zaskoczeniu tym, że mimo długotrwałej wiosennej auty i + temperatur, deszczy, warunki są znośne i da się jeździć na nartach w centrum Polski. Na moje oko - spokojnie jeszcze tydzień wiosny nie powinien zamknąć możliwości poszusowania dla narciarzy. 20 dzień na nartach odfajkowany. pozdrawiam marboru1 punkt
-
cz.3Po kilku zjazdach zaproszono nas na poczęstunek.Mogliby zrobić jedno danie,tak po prostu,ale nie! Przygotowali się perfekcyjnie! No właśnie: perfekcyjnie... To słowo pasuję do tej stacji chyba na każdym kroku!Nie dziwię się,że JC nazwał tą inwestycję jako najbardziej wzorowo przeprowadzaną. Ja tylko mogę potwierdzić i chwalić. Warunki polowe,jak to na budowie,ale zarówno Żurek jak i Bigos - spróbowałem jednego i drugiego - znakomite! Trza było tylko znaleźć dogodny stolik.Jakby na życzenie,znalazły się dwa - dla mnie i dla Leitnera. Po posiłku poproszono nas o krótkie przedstawienie się i swoją opinię... Ma być jakiś filmik,co nie omieszkam przegapić. Jeszcze ratraki - zasługują na wzmiankę.jak ja bym chciał sobie czymś takim pojeździć!!! Dla mnie super przygoda i możliwość szczegółowego poznania nowej stacji.Przyjemnie było porozmawiać z właścicielami,których serdecznie pozdrawiam i życzę odniesienia sukcesu!Ludzie z pasją,mega sympatyczni,odpowiadający na każde pytanie.Dzień niewątpliwie bardzo ciekawy.Ale na BSA się nie skończyło... Dziś,razem z Mostostalem i Leitnerem,odbyliśmy rozmowę z Dyrektorem SON... Super facet,z pasją,narciarz,który poopowiadał nam o planowanych inwestycjach,gdzie i co powstanie,jakie problemy napotykają itp. Ale chyba nie będę wiele zdradzał,a oddam głos Marcinowi,który pewnie właśnie dojeżdża do Warszawy... Tak! jechał 3 godziny do B-B,później ze mną do Szczyrku,impreza,spotkanie,znów ze mną na dworzec,16.54 pociąg do Katowic,przesiadka i już tylko ponad dwie godziny i będzie w domu... :applause: Szacun!!!!!!! :1 punkt
-
cz.2Narty ubrane.Dostaliśmy instrukcję,żeby zjechać do tunelu,gdzie nas ponownie załadują do ratraka.Tunelu?Nie wiedziałem,ale się domyślałem dokąd.Na wszelki wypadek jeden z gospodarzy zjechał i czekał tam na nas.Jak wspomniałem wcześniej,w nocy dosypało,ale generalnie takiego mokrego śniegu.Ratraki jeździły non stop,więc jazda była niemal wyłącznie po sztruksie.Niestety śnieg mokry i trochę tępy,ale na to rady nie ma.Za to takiej jego ilości mogą zazdrościć chyba wszystkie stacje narciarskie w Beskidach!Jest go od 1 - 1,5 metra! Można to było łatwo zobaczyć z boku trasy.Jak nas zapewnił jeden z gospodarzy,wystarczy im 72 godziny mrozu,takiego -10 st,żeby od zera naśnieżyć trasę do grubości 1 metra!!! Takiego ubitego metra!!! mają tam 40 armatek śnieżnych firmy Supersnow,rozstawiony co 100 metrów. I tu przy okazji wspomnę po co im te testy. Otóż przy pierwszym odpaleniu,okazało się,że z 40 armatek,odpaliły ledwie dwie! Więc na spokojnie mogli przeanalizować czemu tak się stało i jak to poprawić.Lepiej teraz,niż kiedy stacja będzie miała ruszyć. Dodam jeszcze,że posiadają tam aż 4 ,pachnące świeżością, ratraki. Dopytywaliśmy się też o inne sprawy,jak choćby parkingi.Okazuję się,że po przeciwnej stronie drogi mają jakiś stary hotel,który będzie wyburzony,a w jego miejsce będzie parking.Mają kompleksowo przebudować cały teren - m.in. może powstanie rondo,ale to zależy jeszcze od ostatecznego pomysłu.Później może jakieś kładki,skibusiki,podwożące pod sam wyciąg - to wszystko jeszcze w fazie projektowania,przemyślenia.Na szczycie Beskidu ma powstać hotel.Trasy - na mapce zaznaczona jest czarna koło wyciągu,ale prawdopodobnie,na otwarcie ośrodka,nie będzie jeszcze gotowa.Nad samymi trasami jeszcze mają trochę pracy do wykonania.Na razie jest czynna jedna,którą nazwałbym główną.Dałbym jej kolor czerwony,choć raczej taki lekki czerwony.Spróbowałem jazdy śmigiem,ale też na krawędzi i dało się fajnie pobujać.Wszędzie równo,u góry dość szeroko,więc można bez strachu. Atrakcji ciąg dalszy - wcześniej wwożono nas ratrakiem,ale nam było mało i chcieliśmy,podobnie jak druga grupa,pojechać na orczyku za ratrakiem.Tak jeszcze nie jechałem,więc czemu nie spróbować.Nieco zamieszania,bo wcześnie wjeżdżało po 5 osób,a teraz 10 i jadymy ponownie do góry.Oczywiście trza to było uwiecznić. To był taki 10-osobowy orczyk! Nawet krzeseł takich nie ma! :1 punkt
-
Dzisiaj, drugą sobote z rzędu Jurgów. Wczoraj na kamerkach obraz nędzy, na szczęście dosypało to męska decyzja, że jedziemy. Cudów nie oczekiwaliśmy i się nie zawiedliśmy.- Warunek: twardo, miejscami lodowo. Świeży śnieg dosyć związał z podkładem. Odsypów raczej brak. Temperatura rano delikatny minus, później wraz z biegiem czasu coraz cieplej. Snieg przez cały czas (do 13:00) zmrożony. - Natężenie - ludzi bardzo dużo. Powiedziałbym, że więcej niż w zeszłym tygodniu. Dużo dzieci / szkółek - trzeba uważać. Do tego stopnia, że na jakąś godzinę poszedłem na boczny stok (nr 6) a'la ośla łączka i ćwiczyłem jazdę zadaniową. - piękne widoki: Zdjęcie stoku: Wyjazd na plus, niestety zima słaba, więc cudów nie ma.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dzień Siódmy - powrót. Po basenie i relaksie w piątek, gdy zachodziło Słońce, widok z pokoju przedstawiał się następująco... Myślałem, że piękniej być nie może w Alpach... ...ale się pomyliłem. Gdy wstałem ok godziny 6 rano - moim oczom ukazał się spektakl, który nazwałem "pozłacaniem szczytów". Spójrzcie: Ciężko było wyjeżdżać. Do autokaru wsiadam o 7:30 i rozpoczynam podróż powrotną. Po kilku minutach mijam schody, po których codziennie wchodziłem do wyciągu numer 30 w Sansicario... Później mijam kolejkę gondolową i wjeżdżam do Cesany, po kolejnych podróżujących na lotnisko do Werony: Opuszczając rondo tej miejscowości ostatnie spojrzenie na znajomą dolinę... Podróżując autostradami włoskimi niemalże cały czas i do samej Werony towarzyszy mi widok ośnieżonych szczytów w oddali... Na lotnisku jestem ok 13. Zanim się się odprawiłem i trafiłem na pokład samolotu, musiałem się odnaleźć w typowo włoskim bałaganie i zgiełku. Chaos tego miejsca jest niesamowity... Na pokładzie jestem przed 15. Start się opóźnia, bo jest podobno jakiś problem z bagażami. Stewardesa mówi do wszystkich, że start się opóźni z tego powodu o pół godziny. Po pół godzinie stwierdzono, że jest wszystko w porządku i wystartowaliśmy. Jedno z ostatnich spojrzeń na Italię: Cały półtorej godzinny lot - to widok chmur. Nie zapowiada to dobrej pogody dla narciarzy na przyszły tydzień w Alpach... Tuż przed lądowaniem ukazuje się polska ziemia... ...jakie zaskoczenie gdy moim oczom ukazuje się biały śnieg: Jeszcze chwila i dotykamy kołami pasa startowego: Szybko i sprawnie jesteśmy pod terminalem i przechodzimy po bagaże. Walizki wyjeżdżają jednocześnie z nartami, które są podane w drugim końcu "sali bagażowej" lotniska - z miejsca gdzie wydawany jest bagaż niepełnowymiarowy. Nikt nie jest o tym wcześniej informowany, że tak właśnie będzie. Nart nikt nie odbiera - bo nie wie, że właśnie w tamtym miejscu będą wydawane. Z pełnych pokrowcy robi się niekształtna góra, pod taśmą nim ktoś się zorientował co się dzieje. Narty przylatują tylko dla stu osób... ...pozostali czekają ponad pół godziny i nic się nie dzieje. Idziemy się spytać, co z naszym bagażem? Odpowiedź jest spodziewana... 70 par nart nie została zapakowana do samolotu... Wyścig do działu reklamacji i półtorej godziny z załatwianiem formalności. Nieoficjalna informacja jest taka, że Włosi nie potrafili dobrze spakować samolotu i nie zmieścił się bagaż. Narty zostały w Weronie. No tak...jak coś jest nie tak - to Włosi... ehhh Dla mnie to skandal i w zasadzie Zero zdziwienia, że LOT bankrutuje... Skoro dla 70 osób będzie musiał w całej Polsce dostarczać narty kurierem. Niektórzy z pasażerów lotu 7756 na wyjazd pożyczała narty z wypożyczalni - kasą za zwłokę obciąży linie lotnicze. Czy zarobią na tym przelocie? Wątpię. Mi cała sytuacja skomplikowała dzisiejszy wyjazd na narty. W domu jestem ok 22. Podsumowując podróż. Dla mnie lot samolotem z nartami na zorganizowaną imprezę turystyczną, na narty - jest bez sensu. Ze względu na niewielką w sumie oszczędność czasu. Po drugie ze względu na problemy z bagażem. Z całą pewnością nie wybiorę się w ten sposób w Alpy. Postaram się napisać jeszcze małe podsumowanie dla Regionu i terenów narciarskich. PS. Mifilimie, niestety nie dam rady w ciągu najbliższych dwóch tygodni wyjechać na dłużej.1 punkt
-
Pragelato i Sestriere część I Drugi dzień, podobnie jak pierwszy przywitał mnie Słoneczkiem. Super! Plan na dzisiaj to Pragelato oraz Sestriere. Podobnie jak w niedzielę – jestem przy pierwszym wyciągu jeszcze przed jego uruchomieniem. Jadę pierwszą kanapą. Szybko w górę, by odnaleźć trasę Cresta, potem 27 bis i 46. Cały zjazd z M. Fraiteve powyżej wymienionymi ścieżkami jest niebieski. To bardzo długa i piękna nartostrada… …oczywiście pokusiło wyjechanie poza trasę. Skończyło się niegroźnym upadkiem. Śnieg poza trasą ma delikatną warstwę lodu, a pod spodem puszek. Narty zjazdowe niestety nie nadają się za bardzo do takich warunków. Poniżej na zdjęciu widać, że jako tako się utrzymuję…a kijek, po przebiciu warstwy lodu cały się swobodnie zapada… Dalsza jazda już po sztruksiku, w stronę widocznych na zdjęciu tras w Sestriere: Jest pięknie, widokowo. Robię bardzo dużo zdjęć. Skały + jaskinia: Trasa 46 kończy się asfaltem, i by przebić się dalej należy zejść jakieś 150m z buta do pierwszych tras po drugiej stronie doliny. W górę jadę wyciągiem 16, po czym na jego szczycie widzę mapkę z oznaczonymi kierunkami jazdy. Widząc przepiękne warunki zjeżdżam na dół… … i przy ponownej podróży krzesełkiem postanawiam pojechać niebieską Paltemouche do Pragelato. Zjeżdżając w dół widzę jakieś krzesełko, i bardzo wąską trasę zjazdową w tej miejscowości. Krzesełka nie mam na mapie Vialattelli, więc pojawiającą się pokusę dławię w sobie i wracam z powrotem piękną, dużą gondolą. Śmigam kolejne razy krzesłem 16 testując liczne tutejsze trasy… Kolejne krzesło to 20. Wciągam się nim i mym oczom ukazuje się Sestriere w całej okazałości…wraz ze Snowparkiem:1 punkt







