Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. johnny_narciarz

    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      8 428


  2. kuman300

    kuman300

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      59


  3. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      4 153


  4. Annaa

    Annaa

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      730


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 18.05.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. Nie mów hop, bo producenci szykują kolejną nowinkę http://www.1enduro.pl/showtime-sea-otter-classic-2016/
    5 punktów
  2. Ja bym jeszcze od siebie dodał, widok z czerwonego szlaku na Jakuszyce Z samej Wysokiej Kopy fajny widok na skocznię mamucią (choć tu akurat jest zasłonięta przez choinkę) w Harrachovie i trasy zjazdowe Cervena i Modra. Osobiście lubię tu zjeżdżać (przynajmniej tak uważałem jak jeździłem po ratrakowanych trasach) Wracając do Szrenicy, po prawej ta plama to Hala Szrenicka wraz ze schroniskiem, na lewo od Hali moja ulubiona Lola (bardzo ładnie nazwana przez Anię Lokiem), odchodząca od niej w lewo trawersem Śnieżynka, zamieniająca się od stacji pośredniej starego krzesła w Puchatka. Kiedyś w dawnych historycznych czasach była to świetna stacja narciarska (jak dodamy do tego jeszcze ściankę). Teraz trąci niestety nieco myszką, ale.... A zima przez chwilę naprawdę była śliczna... Karkonosze to moje Góry Po zejściu ze szlaku postanowiliśmy odwiedzić jeszcze jeden z najsłynniejszych zakrętów w Polsce... między Szklarską a Świeradowem Pozdrawiam serdecznie.
    3 punkty
  3. Jeszcze krótka fotorelacja z G.Izerskich,czyli widoczki. Jelenia Góra,Góry Kaczawskie...pola,łąki,lasy. Szrenica. Ten finezyjny loczek,to Lolobrygida Śnieżne Kotły i stacja przekaźnikowa. Krótka zima w Izerach. Szrenica ski wiosną. Na koniec naszej wycieczki, lokalne pieski nas obszczekały...później chętnie pozowały do zdjęć,zwłaszcza ten rudy.
    3 punkty
  4. Na Łomnicy, podobnie jak na Jaworzynie i w Bieszczadach spadł śnieg. Tylko tam trochę więcej Na Chopku cały czas da się zjechać do Lukovej
    3 punkty
  5. Krążą opinie,że niełatwo trafić na ten szczyt Korony gór PL.Nie ma o nim wzmianki na drogowskazach w G.Izerskich, ale z mapą bez problemu go odnajdziemy. W niedzielę spakowaliśmy plecaki, pojechaliśmy do Szklarskiej Poręby.Z Osiedla Podgórze zaczynamy naszą wycieczkę. Pierwszym przystankiem po godzinie ciut męczącego podejścia jest Wysoki Kamień i schronisko o tej samej nazwie. Jest trochę zimno,Mariusz zaprasza mnie na zupę, "normalnej" zupy nie zjemy...są flaczki:sorrow: Zamawiamy ciasto z rabarbarem i czekoladę zamiast.(12zł od osoby,zgroza!) Jesteśmy na słusznej wysokości 1058m, przed nami 6km przyjemnego marszu.Postraszyło silnym wiatrem i śniegiem,na szczęście przez chwilę. Idzie się fajnie,mijamy po drodze ciekawe formacje skalne,na które koniecznie trzeba się wdrapać popodziwiać widoczki. Robi się małe napięcie,wchodzimy na teren najwyżej położonego zakładu wydobywczego w Polsce. Śpiesznie się oddalamy.Idziemy kawałek drogą asfaltową,na szczęście szlak każe nam wejść znów w las. Szast prast dotarliśmy do naszego celu,Wiaty Turystycznej. Na niej przydatna informacja od życzliwego człowieka. Trawiasto-podmokła ścieżka prowadzi nas na Wysoką Kopę. Następuje załamanie pogody,sypie śnieg co wcale nam nie przeszkadza,żeby w końcu coś zjeść: Ania pozdrawia.
    2 punkty
  6. Dzięki za piękną relację. :applause: Jesteście moimi przewodnikami... :wink: Jak wszystko pójdzie dobrze,to pewnie część z tych szczytów zaliczymy w czerwcu - oby! Pozdrawiam.
    2 punkty
  7. Czyżbyś coś sugerował... ? :proud: Mi wiele nie trzeba powtarzać... :wink: :
    2 punkty
  8. Ania dzięki za super fotorelację :applause: To taka troszkę "fryzjerska" opowieść z pięknym loczkiem w tle, i jakimś tajemniczym Brodaczem :cheerful: :happy: Pozdrowienia dla Was od naszej dwójki :smile:
    1 punkt
  9. To poleć koledze,zeby wybrał się na takie testy - na prawdę warto! Tego nie próbowałem.... ale przy najbliższej okazji przekręcę korbą do tyłu . :biggrin: Wczoraj się dowiedziałem,ze właśnie Kross otwarł swoje centrum testowe na Błoniach w Bielsku-Białej,wiec tam kolejny test. No i przekręcę do tyłu . Mimo tego, żonie chce kupić rower z takim napedem,bo jakoś z dwoma przerzutkami sobie słabo radzi... :crazy: Po testach Treka,w ich opisach przy którymś modelu znalazłem taki punkt: "kompatybilny z kołami 26 cali".Teraz wiem o co chodzi. Już przy zakupie mojego Scotta reklamowali mi właśnie rower z oponami "+".W tym przypadku szerokość to 2,8 cala.Ponoc opór toczenia wzrasta jedynie o 1%,za to przyczepność wzrasta o 20% w stosunku do standardowej opony.No ale w tym momencie były one dostępne tylko w najwyższej półce cenowej. Mnie jeszcze ciekawi fat bike... Miałem okazję przejechać się kawałek na czymś takim.Opony 4,8 szerokości! :biggrin: Przy takiej oponie to nawet amorów nie potrzeba.Sama opona pięknie tłumi nierówności. Ale nie miałem okazji pojeździć po śniegu,a pewnie zwlaszcza wtedy można poczuć zalety takiego koła,t j. lepszej przyczepności.
    1 punkt
  10. Ja 4 lata temu zakupiłem dla siebie rower, wątek był założony z powodu pytań kolegi, który przymierzał się do zakupu. Nie znam się na osprzęcie w kwestii ich opisów, ale potrafię dostrzec zalety w przypadku fizycznego zetknięcia z nim...np. hamulce XT. Mam takie u siebie i podzielam twoje zdanie- rewelacja:) Mam też podobne zdanie o systemie 1x10 czy 1x11. Nie pasuje mi, dla mnie gorsze zestopniowanie kasety i niższa precyzja działania napędu...ALE to co najgorsze, nie wiem czy zwróciłeś na to uwagę. Jak zakręcisz korbą do tyłu na najlżejszym przełożeniu łańcuch spada i wędruje po kasecie jak pozwijany grzechotnik!!! Beznadzieja:/ Takie przypadłości mają nawet systemy Sram XXO coś tam za kosmiczne pieniądze. Za pierwszym razem, gdy to mi się przytrafiło aż się spociłem myśląc że coś zepsułem i teraz będę musiał wyskoczyć z kasy :D PS. Nie powrócisz do koła 26 bo praktycznie nie uświadczysz Właśnie w niedzielę jeździłem na Specialized z kołami 29 ...szybciej, dynamiczniej jeździło mi się na moim kole 26. Skłaniałbym się ku wnioskowi że większe znaczenie ma napęd niż samo koło. Pomijam dobre dobranie ramy bo to oczywista oczywistość
    1 punkt
  11. Oj i tutaj się mylisz. Załóż raz a więcej na platformy się nie przesiądziesz. Tym bardziej, że charatasz po górach często Ja teraz to żyć nie mogę bez spd, a uwierz mi kiedy różnica i to in plus jak najbardziej. Co prawda ja swój pierwszy maraton też przyjechałem bez spd, ale teraz już bym tego moim biednym piszczelom nie zrobił :eek: Wysłane z mojego SM-G900F przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  12. Dokładnie było jak piszesz - zeszły rok dla kajaków był marny - właśnie przez poziom wody :frown:: To był jeden z głównych powodów małej ilości moich wypraw. Radomka, w tym czasie, dla ciężkich dwójek raczej nie była spływalna - lekkie jedynki pewnie dałyby radę. Normalny stan wody na tej rzece, to często głębokość max po kolana. Przy suszy - spada o połowę...zdarzają się wówczas mielizny. Niższego stanu raczej nie widziałem - jak brakuje wody w jej korycie - opuszczana jest wówczas tama na zbiorniku w Domaniowie i to tam mocno się waha poziom lustra wody a na rzece jest w miarę ok. Bardzo fajny temat - nie widoczny jeszcze na mapach satelitarnych w google, to nowy zalew niedaleko Domaniowa na rzeczce Wiązownicy (okolice wsi Jagodno pod Przytykiem). http://www.echodnia.eu/radomskie/wiadomosci/powiat-radomski/art/8142712,nowy-zalew-pod-przytykiem-niemal-tak-duzy-jak-w-siczkach-wideo-zdjecia,id,t.html Musimy tam zrobić eksplorację "na pstrąga", bo poprzez spiętrzenie wody - rzeczka zasilająca ten zbiornik powinna być spływalna na kilku kilometrowym fragmencie. Miejsce bardzo piękne - dookoła las i zero ludzi. Odcinek, który spływałeś Radomką z Brzózy do ujścia - bardzo ładny. Zagożdżonka - piękny ciek w Puszczy Kozienickiej. Spływalna jest jedynie wczesną wiosną, gdy jest dużo wody. W lato gdy jest jej mało, a roślinny intensywnie rosną - nawet jedynką nie ma szans na zaliczenie tej rzeczki. Chyba nie będzie dużym nadużyciem jeśli wkleję link do blooga mojego kumpla Marka i spływu Zagożdżonką. Zainteresowani znajdą tam również wiele innych ciekawych relacji z pływania po Mazowszu i województwie świętokrzyskim. http://pointernaszlaku.blogspot.com/2016/02/20160216-januszno-kozienice-zagozdzonka.html?spref=fb
    1 punkt
  13. No,jeśli nie planujesz downhillu to taki rower nie ma sensu. :wink: Przy okazji ja też rozwinę nieco temat,bo ostatnio dowiedziałem się ciekawej rzeczy.Otóż kolega miał fajnego Fulla Specialized na kołach 29 cali,ale miał wypadek i mocno uszkodził ramę.Niestety naprawić się jej nie dało.Gość w sklepie zaoferował mu,że przyjmie go w rozliczeniu i dał dobrą cenę na Meridę - też Full ale na kołach 26. No i niestety kolega mocno narzeka,że stary rower był zdecydowanie wygodniejszy,szybszy,nie odczuwało się tak nierówności,do tego ciężko mu się na nim jeździ. Jest mega niezadowolony! Po moich doświadczeniach też powiem,że mnie się na starym rowerze wyraźnie ciężej jedzie (koła 26) i chyba coś w tym jest. Mój kolega jest wysoką osobą,coś koło 190 cm,więc to też może mieć znaczenie. : No właśnie - te koła.W ten weekend miałem okazję przetestować rower Trek Top Fuel 9 na kołach 29 cali. Już po pierwszych metrach stwierdziłem,że jedzie mi się bardzo podobnie jak na moim Scott-e (mam koła 27,5 cala).Właściwie żadnej znaczącej różnicy. To,że jadę na kołach 29 cali dowiedziałem się,kiedy popatrzyłem na rozmiar opony. Oczywiście może mieć na to wpływ mój wzrost. Po tym doświadczeniu stwierdziłem,że dla mnie nie ma znaczenia czy jadę na 27,5 czy na 29 i być może w przyszłości wymienię swój na 29er. Natomiast na pewno nie powrócę do koła 26 cali. Pomijając komfort,lepsze właściwości jezdne itp.,jest jeszcze kwestia dostępności części z górnej półki do starych rowerów. Wszyscy znaczący producenci robią obecnie rowery jedynie na kołach 27,5 i 29 cali. Może być tak,że za kilka lat dostać choćby dobre opony o wymiarze 26 może być problemem. Owszem,osprzęt ma znaczenie,ale najważniejsza sprawa to dobra rama,jej geometria,odpowiednio dobrana do wzrostu itp. Niestety nie miałem okazji przetestować hamulców SRAM-a,więc tu się nie wypowiem. Za to w ostatni weekend mogłem przetestować napęd SRAM 1 x 11 i hamulce Shimano Deore XT. Napęd super,ale sterowanie nie za bardzo przypadło mi do gustu. "Dół" i "góra" przełączamy kciukiem. "Dół" ok,ale żeby wrzucić szybsze przełożenie,trzeba "odszukać" głęboko schowaną i małą dźwignię. Dla sportowców może dobre rozwiązania,ale mnie trochę niewygodne. Może kwestia przyzwyczajenia. Hamulce Shimano brzytwa! Precyzyjne i bardzo mocne. Roobs,proponuję Ci wziąć udział w testach takich rowerów.Jak pisałem w innym wątku,są one całkowicie darmowe,a będzie mógł się przekonać na własnej skórze co Ci pasuję. Takich imprez jest coraz więcej,organizują je: Scott (2 razy w roku),Trek (też ponoć 2 razy w roku),Merida i nasz Kross. Być może jeszcze jakaś firma,wszystkich nie śledzę. : PS.Czy warto wydać 20 tysiaków? Jak dla mnie,z punktu widzenia amatora,różnice nie są wielkie między podstawowymi modelami,a tymi topowymi.Jeśli nie startujemy w zawodach,to ok. "dychy" na dzień dzisiejszy powinna starczyć na fajnego Fulla. Jak dobrze poszukasz,to nawet mniej,ale warto wtedy przyjrzeć się uważnie na czym producent oszczędził. Między moim Scottem a tym Trekiem za 17 200 zł nie odczułem żadnej znaczącej różnicy. Ba! Ja mam 3 stopnie ustawienia amorów - zablokowane,"normalne" i miękkie - czego w tym Treku nie ma (jest blokada i odblokowane).
    1 punkt
  14. Niestety nie i raczej tego nie zmienię w najbliższym czasie.Nie uważam żeby było to konieczne - tak z mojego doświadczenia górskiego. Dzięki! Już się wpisałem. :biggrin: Nie wiem czy będę mieć wtedy czas (na 90 % tak),ale skoro to nic nie kosztuję,to czemu się nie wpisać? Póki co lista nie jest zbyt długa. Pozdrawiam. PS.Mnie chyba p.... :stupid:
    1 punkt
  15. Tak sobie czytam piękną relację, i jakoś myśl mi zeszła chyba troche w bok. "Radomki dziewiczej" nie pozostało wiele....No cóż, takie czasy! Nie, nie chcę powiedzieć że ja przyłożyłem do tego, nazwijmy to rękę! W żadnym wypadku, ależ skąd! Ale na marginesie zadam pytanie, Mariusz, a z Pionek to Radomka? Można tak nazwać?:smile: No i jeszcze jedna refleksja. "Za moich czasów" to Radomki miały świętokrzyski urok, nie mazowiecki!:sorrow:
    1 punkt
  16. Cześć Pisząc "stała" miałem na myśli poziom nie nurt. Zeszły rok był w środkowej Polsce katastrofalny. Na Nidzie - płynęliśmy gdzieś w środku lata - można było siąść w nurcie w miejscu gdzie - jak mówili miejscowi - normalnie kryło. Ale już na przykład na Warmi (płynąłem Welem, kawałkiem Drwęcy i jeszcze jakimiś takimi małymi) było w miarę normalnie. Zresztą ta tendencja spadku poziomu jest widoczna już od paru lat niestety. Co do dopływu to teraz rozumiem. Mam wrażenie, że to po prostu kanał zbierający wodę z pól i odpływ z tych stawów powyżej. A ten Bosak to tez chyba kanał czy raczej kanały tylko w tym miejscu gdzie zbliża się do Radomki (lewa strona Twojego zdjęcia) chyba wykorzystuje jej starorzecze i wygląda, że tam tez jest jakieś połączenie. Bardzo fajna ta Rodomka - kiedyś płynąłem tylko jakiś odcinek blisko ujścia w okolicach Brzóza-Ryczywół a widać, że ta góra jest równie ciekawa jeżeli nie ciekawsza. W każdym razie fajna eksploracja. Pogody życzę. Pozdrowienia
    1 punkt
  17. Dzisiaj kolejne kilometry w pedałach. Przy okazji dowiedziałem się nieco o sobotnich testach rowerowych
    1 punkt
  18. Ja byłem na testach Treka w sobotę (z maturzystą Markiem) i niedzielę (z gimnazjalistą Marcinem).Naszym głównym celem było przetestowanie rowerów szosowych, które były nam do tej pory obce.Dostaliśmy całkowicie nowe szosówki o wartości 18 i 25 tys. PLN,w tym jedną z elektrycznymi przerzutkami.Rowery przy nas były odwijane z folii czyli były to nówki :biggrin: . Rozmiarówka do wyboru była pełna.Pierwsze metry to jazda dziwna w stosunku do "górali", ale za chwilę temat ogarnęliśmy.Lekkość jazdy, przyśpieszenia i cisza toczenia to inna liga. Nawet nierówności asfaltu nie były jakimś znaczącym dyskomfortem.W sobotę miałem okazję dosiąść rumaka wspomaganego prądem. Doznania przyjemne. Jazda pod górę i przyspieszenia to bajka.Trzeba niekiedy uważać bo rower przy starcie po naciśnięciu na pedały potrafi nieźle wyrwać do przodu.Miny mijanych pod górę innych bikerów bezcenne :smile: .Podobno testowe rowery przysłane chyba zza oceanu zostaną w PL na cały sezon (potem pojadą do innych krajów) i jeszcze ma być kilkanaście tur testowych w innych miastach więc jak ktoś chce to niech śledzi strony internetowe. Ja o testach dowiedziałem się podczas wizyty w sklepie w sobotę.
    1 punkt
  19. Szosą do Czech Dziś ponownie wybrałem się na poranne kręcenie w grupie. I tak 9 osobowy peleton wyjechał punktualnie o 6:00 z bielskiej dzielnicy Wapienica. Kierunek jaki został założony to wizyta u sąsiadów z Czech. Trasa początkowo przebiegała przez Skoczów, Dębowiec, Kończyce, aż dotarliśmy do granicy. Po stronie naszych południowych sąsiadów wpadliśmy do pierwszego miasteczka czyli Karwiny, a dalej przez Czeski Cieszyn do Trinca. Tam odbiliśmy na Leszną Górną a zaraz za tym czekała na nas niezła górka. Krótka ale treściwa, czyli podjazd pod Budzin gdzie maksymalne nachylenie dochodziło do 22%. Tam miałem lekki kryzys i na szczyt wjechałem na końcu stawki, ale za to widoczki wynagrodziły trudy wspinaczki. Końcówka podjazdu... Dalej udaliśmy się przez Cisownicę do Ustronia, Górek Wielkich i przez Świętoszówkę do Bielska. Prawie 4 godziny kręcenia szybko upłynęły, ponad 100 km zostało przejechane. Druga seteczka w tym roku bardzo się udała choć trudy dzisiejszej jazdy pewnie będę odczuwał jeszcze przez parę godzin.... Pozdrawiam serdecznie Maciek
    1 punkt
  20. Testy rowerów Trek - cz.2Po przetestowaniu szosy przyszedł czas na górale. Niestety zainteresowanie spore,więc czasem trzeba było czekać. Chciałem żonie wziąć e-rower (ze wspomaganiem elektrycznym) ale niestety ludzie jak pojechali,tak wsiąkli i doczekać się nie można było. Trza było brać co "spłynie". Andrzej z Markiem szybko wyhaczyli jednego fulla i hardtaila,a ja żonie fulla. Niestety brakło bryki dla mnie. Na szczęście szybko zjechało dwóch gości i dla mnie też znalazł się full. Wszystkie górale miały napęd 1x11 co mnie bardzo cieszyło,bo chciałem go przetestować bardziej niż np. zawieszenie.Do tego chyba wszystkie były na kołach 29 cali,więc mogłem porównać do mojego Scotta,który ma 27,5 cala. No i tu niespodzianka - spodziewałem się sporej różnicy w zwrotności czy przyspieszaniu,a czułem się właściwie tak samo jak na moim sprzęcie. Jak dla mnie różnica praktycznie nieodczuwalna i bez znaczenia. No,ale sam rowerek oczywiście ekstra! Żonie też się spodobał... Napęd - 1x11 jak dla mnie jest w zupełności wystarczający.Myślałem,że może będzie za ciężko pod górkę,ale nic w tym rodzaju. Rozpiętość przełożeń jest wystarczająca. Wszystko co dobre szybko się kończy,więc oddaliśmy rowery z wielkim żalem.Najbardziej żonka,bo ja swojego full mam. No i trzeba będzie pomyśleć o rowerze dla lepszej połówki...Dziś niecałe 20 km,ale za to na ciekawym sprzęcie - warto było!
    1 punkt
  21. Testy rowerów TrekDzięki informacji od Andy-w dziś wzięliśmy z Żonką udział w testach rowerów Trek,mimo dość sporego zimna i straszących chmur. W sumie wybraliśmy się w 4 osoby: Andy-w,jego syn Marcin,Ja i Dżonka. Żeby wziąć udział w testach trzeba było mieć 2 dowody tożsamości i swoje pedały. Niestety ja miałem jeden komplet i do tego Żonka nie miała kasku,który zazwyczaj jest wymagany. Na szczęście Andrzej nas doposażył - jeszcze raz wielkie dzięki! Pozostało spisać umowę i do dzieła. Trek do testów wystawił całkowicie nowe rowery i do tego z górnej półki! Także było na czym pojeździć. Na pierwszy ogień wzięliśmy szosy,oczywiście karbonowe i do tego w większości z najwyższą grupą osprzętu. Waga nieco ponad 7 kg. - to mniej więcej tyle,co ważą moje narty skitourowe... Żonka miała problem się przyzwyczaić,co mnie nie dziwi,bo też miałem spory problem na początku. No ale później już z górki. Nie ukrywam,że szosa mi się podoba,żonie z resztą też,ale kupić takie dwie...Karbon świetnie tłumi nierówności i w ogóle nie odczuwa się braku amorów,a jak lekko się przyspiesza! Dla mnie rewelacja. Poleca spróbować,a okazji nie brakuję,bo nie tylko Trek takie testy organizuję. Regularnie moża testować Scotta, Meridę,a ostatnio też Krossa.
    1 punkt
  22. Dziś bardziej stabilna pogoda,więc zapuściłem się nieco dalej.Dokładnie to w moje ulubione miejsce - Lasy Kobiórskie i plaża nad J.Paprocany. Po drodze odwiedziłem ponownie park w Pszczynie,J.Goczałkowickie, J.Łąka i oczywiście Goczałkowice Zdrój. Dziś łącznie 112 km. Plaża nad J.Paprocany jest spora i wygląda bardzo fajnie Lasy Kobiórskie - ostatnio jakieś porządki robią Szlaków tu sporo! Park w Pszczynie Zagroda z Żubrami niestety szczelnie ogrodzona i żadnego Żubra nie zobaczyłem,po za bilbordem... :sorrow: Pięknie odrestaurowany dworzec kolejowy w Goczałkowicach Zdroju Kolejny dzień bardzo fajnie spędzony. :
    1 punkt
  23. Kolejna jazda, trochę wsi, trochę miasta :)Kolejna jazda wieczorna.Tym razem asfalt i trochę wsi, trochę miasta.Na początku ptak... ...księżniczka :wink: Kwiaty kasztanowca :happy: Tutejsze dzikie konie :cheerful: Nieruchomość do sprzedania... ...i trzy odsłony zachodu słońca.I - Nad stawem. II - "Mazowieckie klimaty" III - "Moje stare osiedle, Ustronie" Dwie dyszki machnięte :happy:
    1 punkt
  24. A ja dziś trochę po szutrach,trochę po asfalcie,ale zawsze bocznymi dróżkami. :)W tym tygodniu: Ja : Burza - 3:0 :)Jakoś się ślizgam między opadami,dziś było blisko. :biggrin: Dziś nieco ponad 70 km. :)Ciekawe co jutro,bo pogoda ma się zmieniać...
    1 punkt
  25. Ja dziś też uciekłem od asfaltu i ruchu samochodów. Małe mtb i bielski Dębowiec 2x zaliczony. Bardzo miła odmiana od ciągłego szosowania... Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  26. A po pracy? Nuda... do lasu ;)Już myślałem, że dzisiaj nie będzie rowerowania po pracy.Ok 15 pogoda diametralnie się popsuła i zaczął padać deszcz - na szczęście, nie trwało to długo, a po 17stej wyszło słońce.A jak rowerek - to, gdzie tu jechać? Do lasu......ten sołtykowski jest blisko i znam go, jak własną kieszeń.Asfaltu jakoś ostatnio nie lubię - odmieniło mi się na starość, czy co?Po dwóch kilometrach skręcam na polną drogę i odwiedzam rozlewisko, po starej kopalni piachu. Teraz jest tu woda, są ryby i są wędkarze, którzy przyjeżdżają tu na rowerach by pomoczyć kija. Jeszcze chwila utwardzonej nawierzchni, mijam 90sięcio letnią, malutką szkołę podstawową im. Orła Białego w Sołtykowie. I jestem wśród zieleni.Dzisiaj zaliczam trochę jazdy terenowej i najwyższe kilkumetrowe wzniesienie.Pięknie! Konwalie już z dzwonkami. Jadę w stronę leśniczówki i po drodze zmienia się drzewostan na liściasty. Z jednej strony iglaki, z drugiej strony liściaki... Na teren nadleśnictwa nie wjadą miłośnicy innych gór......zakaz nie dotyczy ALP :wink: To, co lubię... żmije, i to, czego wręcz nienawidzę - kleszcze. W lesie należy się strzec jednych i drugich - lepiej po krzaczorach nie chodzić. Praca leśnika musi być świetna!?Klimat leśniczówki, niemalże każdej, którą widziałem, to magia. Ta "pod moim domem", najbliższa wygląda tak: Jeszcze kilkaset metrów i niestety wyjeżdżam z kompleksu leśnego.Tuż przy przydrożnym parkingu kamień z pamiątkową tablicą. Napis na niej upamiętnia wydarzenie sprzed 72 lat bez 1 dnia..."Miejsce pamięci historycznej. W tym miejscu w nocy z 12 na 13 maja 1944 roku, samolot angielski Liberator dokonał zrzutu broni dla Armii Krajowej. Zrzut odebrali żołnierze z placówek: Maków, Wincentów i Makowiec. Chwała Bohaterom!W drodze powrotnej do domu - majówka... Słońce powoli zachodzi, a sporo już wyrośnięte zboże zwiastuje urodzaj w tym roku. Wolne, nieśpieszne, mega relaksacyjne 25 km.Baterie naładowane.pozdrawiammarboru
    1 punkt
  27. Ja też wykorzystałem czas i wybrałem się ponownie nad J.Paprocany do Tychów i po drodze do Parku w Pszczynie.
    1 punkt
  28. Znów krótka przerwa w pracy, trzeba było jakoś czas zagospodarować, do tego piekna pogoda więc szybki szosing. Przegibek i Łysa przełęcz zaliczone. Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  29. Ostatnio pokręciłem się trochę na rowerze. Po małych wycieczkach zostały mi zdjęcia i zapalenie gardła :stupid:
    1 punkt
  30. Kurcze, wszyscy jeżdżą, no ja też w sumie jeżdżę, a przynajmniej staram się jeździć tak co 2-3 dni praktycznie tylko na szosówce, którą kocham :crazy: Raz też wybrałem się na mtb na Telegraf i generalnie koło domu, bo deszcz miał padać. Niestety z braku czasu moje jazdy ograniczają się do max. 1-2 godzinnych wypadów, gdzie pokręcę 30-60km i nie w jakieś konkretne, atrakcyjne miejsca, a po prostu zrobić rundkę tak żebym złapał trochę endorfin i zmieścił się w czasie.Zacznę od fotek z mtb i kręcenia się w promieniu 5km od domu, czyli wjazd na Telegraf, trochę downhillu potem, przejazd dookoła Telegrafu przez las, a potem przez podmokłe łąki do rezerwatu geologicznego Wietrznia. W sumie ok 20km wykręcone. Było pięknie, dopóki nie złapałem gumy i ponad 1km musiałem z buta prowadzić rower do domu.zdjęcia robione kamerką xiaomi yi i liźnięte potem zrobionym presetem w Lightroomie
    1 punkt
  31. Mi też udało się wyrwać z kolegą późnym popołudniem na dwa kółka.22 km po pagórkach zrobiliśmy. Niestety zapadał zmrok więc trzeba było wracać.Lasy już się zazieleniają. Płynie zaskakująco wiele strumyków, których zeszłej wiosny nie było.Atrakcją też był ponoć 900 konny Nissan GTR.
    1 punkt
  32. Wczoraj po pracy wybrałem się nad J.Paprocany w Tychach.Bardzo lubię tam jeździć, a zwłaszcza Lasy Kobiórskie. Ostatnio jak tam jechałem, trasa była mocno zniszczona przez ciężarówki wywozące drewno,ale już wszystko wraca do normy. Opcji jazdy też jest tam sporo i do tego można nie spotkać ani jednego człowieka przez ponad 10 km! Na początek jednak objazd J.Goczalkowickie to ( to mój stały punkt programu ),J.Łąka, trochę woku Pszczyny i w Las!J.Łąka Ten dworek znajduje się na jakimś wyższym wzniesieniu koło Pszczyny Trasa przez Lasy Kobiórskie Ta trasa jest też szlakiem rowerowym Taki przejazd po drodze... Aleja Książęca - częściowo grunt,częściowo asfalt Al.Książęca - tu skręcamy nad J.Paprocany Cel osiągnięty! Plaża tuż za słynną Piramidą Powrót drugą trasą. Tutaj spotkać żywa duszę,to trzeba mieć szczęście... Szlaków rowerowych woku Pszczyny i Tychów jest mnóstwo. Wkrótce trzeba będzie je poznać. Najciekawsze to Green Way,wiodocy z Krakowa do... Wiednia! W sumie wyszło 82 km ( + przed pracą 20 ).Bardzo fajna trasa,ale że względu na spore odcinki gruntowe,na pewno nie na szosę. Zwłaszcza Lasy Kobiórskie - tu opcji jazdy sporo! PS.Sorry Torres,ale to wyszło spontanicznie,temu nie dałem znać.Dzień wcześniej,a nawet rano miałem obawy co do pogody oraz wyglądu trasy...
    1 punkt
  33. Byłem dzisiaj w Korbielowie. Przykro to wygląda dwie nowe kanapy stoją i się marnują. Wiem na tej wolnej kanapie kamianna-solisko była w tym roku jazda. Ale pod koniec lat 90-tych nie było nowych kanap tylko orczyki ale to wszystko jeździło od samego dołu do samej góry i to w dobrych lub bardzo dobrych warunkach a teraz nie dość że trzeba polować na dobre warunki to jeszcze niektóre wyciągi nie działają bo albo nie ma pieniędzy albo pozwoleń. Nie mogę zapomnieć jak to kiedyś w Korbielowie było fajnie teraz słabo to wygląda choć są nowe wyciągi a wtedy orczyki. Naprawde przykro na to patrzeć
    1 punkt
  34. Widzę że wątek o rowerach ostro ruszył do przodu. I fajnie! Ja dziś ponownie pokręciłem, po wczorajszej samotnej jeździe, tym razem w grupie 11 osobowej! Zbiórka 6:00 w Straconce, więc musiałam się szybko gramolić, czułem sie prawie jakbym wstawał na jakiś wyjazd narciarski... Docieram na miejsce jako ostatni, ale punktualnie! Ruszamy więc w kierunku pierwszego podjazdu czyli Przegibka. Gadu, gadu i jesteśmy na szczycie. Ruch na drodze zerowy co bardzo cieszy. I tak jedziemy dalej, trochę tego dziś wyszło, bo zaliczyliśmy jeszcze Kocierz, Żar i ponownie Przegibek. W sumie wyszło około 90 km i 2000 w pionie. Udało mi sie rozłożyć siły równomiernie na cały dystans, także nie zaliczyłem zgonu, a najcięższe podjazdy jechałem poprostu swoim tempem. Serdecznie pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  35. kwietniowa SzyndzielniaNiestety w najbliższej okolicy śniegu już nie ma. Tak więc rowery wciągają nas coraz bardziej.Wczoraj zaliczyliśmy 2 razy Kozią Górę, a dzisiaj Szyndzielnię.Na Szyndzielnię postanowiliśmy wyjechać innym szlakiem jak zawsze czyli żółtym z Wapienicy.Coś po drodze pochrzaniliśmy i wylądowaliśmy na drodze służącej do zwożenia drzew. Około 300 metrowa ścianka dała nam mocno w kość. Jazda nie była możliwa. Za to było pchanie, pchanie, pchanie. Marcin nieco marudził, ale dał radę. Ja też miałem ochotę ponarzekać, ale przed synami oficjalnie dawałem radę.Po jakims czasie dołączyliśmy do żóltego szlaku i tutaj nawierzchnia i stromość były juz bardziej cywilizowane.Za to po mozolnej wspinaczce i krótkim odpoczynku czekała nas nagroda czyli zjazd do Wapienicy. Część trasy czyli tzw "dziabary" to ostre i strome serpentyny między drzewami. Można na nich nieźle "wyglebić". Dla doświadczonych raiderów to pestka, ale mój instynkt przeżycia nakazał mi 2 razy zejść z roweru.Po "dziabarach" zjazd na Cyberniok i trasą prawie downhillową do Wapienicy.Ubranko Marcina po zjeździe wyglądało na nieco pochlapane.
    1 punkt
  36. Wycieczka do OświęcimiaJa też odbyłem wycieczkę,ale wczoraj po pracy.Miał być wypad nad Sołę na Bielany - to moje ulubione miejsce - a dojechałem do Oświęcimia... Wyszło 75 km. Tak czasem bywa. :wink: Trochę szutrów,trochę bocznych asfaltów i ścieżek rowerowych,bo w Oświęcimiu jest ich sporo! Dobra!Czas spać,bo jutro narciarska robota czeka! :wink: :biggrin:
    1 punkt
  37. Pierwsze 4 dychy na rozruch - okolice Wilcznej.Jakoś w tym roku ciężko mi było się zmobilizować, by wreszcie ruszyć się na rower.Poza "serwisowymi" 10km nie jeździłem nic - do dzisiaj.Mimo tego, że pogoda zmienna - raz słońce, raz deszcz udało się wyrwać za miasto.Pola, lasy Mazowsza są piękne.Niecałe 3km od domu i mam już swój klimat... Tradycyjne foto przy pierwszej, większej "przestrzeni". Początek sezonu rowerowego, to również obowiązkowa wizyta w drewnianym kościółku w Bardzicach. Nie tylko sama świątynia jest drewniana - drewniane są wszystkie bramy prowadzące do niej, kilka znajdujących się rzeźb oraz dzwonnica. Kilka kilometrów po asfalcie i dojeżdżamy do naszej ulubionej, przeciwpożarowej, leśnej drogi w stronę Wilcznej. Zero ludzi, spokój i tylko odgłos naszych opon na żwirze oraz ptaków gdzieś pośród drzew... Leśny klimacik: Droga w stronę Wilcznej - na początku dosyć stromy podjazd, jak na mazowieckie warunki a potem kilku kilometrowy, kręty zjazd.To był bardzo dobry pomysł z tymi dzisiejszymi rowerami :happy: Mazowiecka wieś w pełnej krasie... Wiosna Pierwsze 4 dychy zaliczone :angel:
    1 punkt
  38. Piękna pogoda = rower. Wymyśliłem sobie wycieczkę z BB przez Górki Wielkie, Ustroń, Wisłę, Szczyrk do BB. Było super, tylko żeby nie ten ból d.... . Ale jest szansa, że za 500 km zniknie! Warunki do jazdy były bardzo dobre. Trasa sucha, na drodze przez Salmopol ruch umiarkowany. Pogoda odpowiednia.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...