Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.06.2016 w Odpowiedzi
-
70 km Pilicą z biwakiem, czyli spływ Krzętów - Sulejów. Cz.5 - ostatnia....na brzegu olbrzymi uschnięty dąb. A dlaczego uschnięty? Kolejna zwałeczka przy której trzeba było się nagimnastykować tzn wysiąść z kajaka. Las zmienił się na liściasty... ...a tym samych zmieniła się rzeka. Nawet wysepki na tym odcinku rzeki są porośnięte dużymi drzewami a nie jak to zwykle trawą, czy krzewami. Zbliżamy się do końca spływu - na brzegach coraz więcej ludzi, na wodzie pojawiają się kajaki a przy brzegu pierwsze zabudowania. Ostatnie kilka kilometrów i docieramy zmęczeni do Sulejowa.Kolejne ponad 35 km za nami......szybkie pakowanie do auta, podróż po samochody "porzucone" w górze rzeki i powrót do domu na mecz Polaków - niestety na bramkę "na żywo' nie zdążyłem.Cóż? Zobaczę te z Niemcami... Piękna przygoda za nami......kolejne, te na wodzie już w planach.A WZF na wodzie?Wszystko zależy ilu będzie chętnych......proponuję Pilicę.Na koniec dwie fotki Expata, mówią wszystko... pozdrawiam serdeczniemarboru4 punkty
-
70 km Pilicą z biwakiem, czyli spływ Krzętów - Sulejów. Cz.4W nocy odwiedza nas zajączek......czy kształt ognia wam go nie przypomina? Wieczorne czary mary :wink: Noc mija szybko.Ziemniaczki są dopełnieniem kolacji.Śpimy jak niedźwiedzie...dawno tak zdrowo i dobrze mi się nie kimało. Budzimy się wcześnie rano. Expat pompuje kajak... Moja super komfortowa sypialnia nad Pilicą: Startujemy dzień drugi... ...kajaki już na wodzie. Strzelam do Czapli Siwej. W niedzielę słońce paliło dosyć intensywnie - ja założyłem swój ulubiony kajakowy golfik po to by się przed słońcem uchronić.Oczywiście czapeczka na głowie i okulary to, taki sam obowiązkowy strój jak przyklejony, zielony listek na nosie. Do Sulejowa mamy jeszcze spory kawałek od miejscówki gdzie jemy drugie śniadanie. Za Łęgiem Ręczyńskim rzeka robi się szeroka - można się zrelaksować i odpocząć. Zaczynają doskwierać nam mielizny - głębokość wody spada i trzeba mocno pilnować nurtu by nie osiąść na mieliźnie.Co chwila zmienia się osoba prowadząca spływ i co chwila któraś utyka pokazując innym, którędy nie płynąć.Szerokość rzeki ok 20 metrów a spływalny tylko metr szerokości przy jednym, bądź drugim brzegu...pomiędzy zakrętami nieco głębiej po środku...Trzeba mieć oczy szeroko otwarte i "czytać wodę".Docieramy do malowniczej kładki na której odbywa się ceremoniał przysięgi harcerskiej.Miło popatrzeć... Na poniższej fotce widać dokładnie jak jest płytko i jaki odcień piasku jest na dnie rzeki... CDN4 punkty
-
70 km Pilicą z biwakiem, czyli spływ Krzętów - Sulejów. Cz.3Mija kilka kilometrów za miasteczkiem i ponownie wpływamy do lasu.To Przedborski Park Krajobrazowy.Tu napotykamy kolejną imponującą skarpę......nie jest tak potężna i piękna jak poprzednia ale jest na czym oko zawiesić i pokontemplować widok w ciszy. Teraz są meandry... teraz każdy kolejny zakręt, to więcej powalonych drzew i przeszkód w wodzie.Widoki?Spójrzcie: Mijamy po drodze jedno z miejsc biwakowania przygotowanych dla kajakarzy.W takiej miejscówce jest zawsze dach nad głową, miejsce na ognisko itd.My wolimy biwak bardziej dziki......poza tym jeszcze nie zrobiliśmy "normy" w ten dzień. Napotykamy pierwszą z poważniejszych zwałek na trasie całego spływu.Chcąc, nie chcąc trzeba było wyjść z kajaka i przeskoczyć drzewko... Co chwila zaskoczenie i jeszcze piękniejsze pejzaże: Powoli kończymy ten dzień na wodzie, na liczniku Endomondo pokonane ponad 34 km.Docieramy do upatrzonego przeze mnie miejsca na biwak, które pierwszy raz zobaczyłem ponad dwa lata temu. Jesteśmy zmęczeni ale dosyć szybko się ogarniamy.Rozbijamy namioty, przebieramy się, szykujemy drzewo na ognisko... ...jest radość :happy: jest wspaniale jak za dawnych lat. Biwak, wędki, przyroda, głusza - wolność. Ściemnia się - zmieniają się kolory... ...dzwoni Expat - Piotrek...Jesteśmy zaskoczeni - jedzie do nas :eek: Dołączy do biwaku i z samego rana będzie również płynął z nami.Technologia......namiary na GPS dwie godzinki z Radomia i jest!Na polance "rośnie" trzecia "budka". Zmierzcha nad rzeką a na niebie pojawiają się nowe barwy... ...rozpoczynamy kolację. CDN4 punkty
-
70 km Pilicą z biwakiem, czyli spływ Krzętów - Sulejów. Cz.2Płyniemy dalej.Często złączamy kajaki i dyskutując o życiu.Na co dzień nie ma na to czasu......człowiek gdzieś pędzi, jest zaganiany: praca, dom - dom, praca. Jak to dobrze, że w tym kołowrocie następują takie chwile.Zbliżamy się do lasu... ...tutaj spotykamy kilkumetrową piaszczystą skarpę.Skarp widziałem już wiele zarówno przy Pilicy jak i Radomce - takiej monumentalnej jeszcze nigdy. Struktura piachu przypomina mi skały w Dolomitach.Takiego widoku i takich kształtów jeszcze nie widziałem.Coś pięknego. Wielkość i "rozmach" tego miejsca robi wrażenie.Olbrzymie zakole i żółciutki piasek niczym z Bułgarii.Nie dosyć, że niesamowicie to jeszcze całkowicie odludnie - w okolicy żywego ducha, czysto, cicho...tylko my, kajaki i natura. Płyniemy dalej i zbliżamy się powoli do Przedborza. Z daleka widać już wieżę tutejszego kościoła. Stan wody jest na tyle niski, że odsłania nam w ciągu kilku kilometrów trochę "ciekawości" kajakowych w postaci progów i bystrzy.Pierwszy zniszczony stopień wodny, tuż przed mostem drogowym tworzy rodzącą w krwi adrenalinę - białą wodę. Odcinek pod mostem pokonujemy po lewej stronie - po prawej ponabijane w dno kołki. Kilkaset metrów i napotykamy kilka następujących po siebie spiętrzeń wody - jest szum, jest zabawa! Jest przygoda. Na kolejnym, kamiennym, częściowo rozwalonym progu Jacek wybiera nie tą stronę - nie czyta dobrze rzeki i utyka na chwilę. Każde kolejne bystrze wywołuje na naszych twarzach szerokie uśmiechy.Lubimy To! Jest adrenalina... ...na tym odcinku rzeki jest trochę górskiego klimatu. CDN4 punkty
-
70 km Pilicą z biwakiem, czyli spływ Krzętów - Sulejów.Od wielu tygodni planowaliśmy spływ weekendowy z biwakiem - nareszcie się udało.Logistyka, miejsce spływu zostało wybrane już od dawno, wystarczyło zrealizować zamierzenia.Piękna pogoda i na samym początku dwóch śmiałków do przedsięwzięcia: ja i kumpel Jacek......pod koniec dnia pierwszego ekipa się powiększyła - ale o tym, w dość rozległej relacji z tego wydarzenia.70 kilometrowy odcinek Pilicy z Krzętowa do Sulejowa podzieliliśmy na dwie połowy - przedzieliła je noc pod namiotem, z ogniskiem, kiełbaską i ziemniaczkami.Wystartowaliśmy z Radomia o godzinie 6:30.Jedziemy na dwa auta - pierwsze zostawiamy w Sulejowie pod kościołem, drugim wyjeżdżamy w górę rzeki, do Krzętowa.Rozkładamy sprzęt: Tym razem kajak uzbrajam jako jednoosobowy.Pakowanie łódki jest również nieco inne - zabieram nie tylko jedzenie i picie na dwa dni ale również kupę ciuchów, namiot, śpiwór, matę samopompującą i inne gadżety biwakowe... siekierę, latarki, przybory toaletowe, banki energii i inne duperele.Spokojnie i na luzaka wszystko się mieści mimo, że wody i napojów łącznie ponad 10 litrów i ma to sporo objętości.Rozkładanie maneli, drugie auto - wszystko dzięki zaprzyjaźnionemu gospodarstwu agroturystycznemu "Chata u Brata" w Krzętowie.http://chataubrata.com/ Wstępnie rozmawiałem z właścicielami i jak kilku forumowiczy wyraziło chęć......być może we wrześniu zorganizujemy tu małe forumowe WZF połączone ze spływem Maluszyn - Przedbórz (po środku nocleg)?Są chętni? Startujemy na wodzie ok 9:30 na pięknej plaży i miejscu wodowania przy dopiero co wyremontowanym, starym "gierkowskim" ośrodku wypoczynkowym. Pogoda na początku niezbyt pewna.Chmury ciężkie i o ciemnym zabarwieniu......odprowadzający nas nad rzekę właściciel "Chaty u Brata" mówi, że rano dosyć mocno lało.Jesteśmy dobrej myśli - w prognozach poza porannym, przelotnym deszczem nie było nic niepokojącego - pogoda miała się ustabilizować, miało wyjść słońce i być ciepło, bo ponad +20......i tak zresztą było. Jedyna in minus rzecz to, północny wiatr - pełne dwa dni płynęliśmy mając go jako przeciwnika.Płyniemy... Odcinek Krzętów - Przedbórz, ok 20 km, to ostatni odcinek Pilicy, którego nie zrobiłem "wiosłem" na tej rzece od Maluszyna aż do ujścia.Można pokusić się na wydłużenie spływu Pilicą i zaliczenie większej odległości (szlak kajakowy zaczyna się od Szczekocin) ale wyższy odcinek jest mocno uciążliwy: duża ilość karkołomnych przenosek, progów wodnych i innych przeszkód......może kiedyś?Mijamy sympatyczną rodzinkę: Nad Pilicą mieszkają również takie oto zwierzęta :eek: Po "łąkowym" fragmencie zaczyna robić się "skarpowo"... Wody w rzece mało......niestety susza daje się we znaki. Poziom jest dramatycznie niski i ledwo co spływalny.Na moje oko - jeśli nie spadną deszcze w centralnej Polsce - to w przyszły weekend kajakowanie Pilicą i innymi rzekami bądź będzie niemożliwe, bądź bardzo uciążliwe.W niektórych miejscach mocne szuranie kajakiem po dnie rzeki - zwłaszcza na "brodach" bądź to, na zwałkach, innych przeszkodach. Na odcinku poniżej Krzętowa Pilica przecina wyżynę krakowsko-częstochowską - sporo górek i pagórków.Niektórzy mieszkają w super pięknych okolicznościach przyrody - tylko pozazdrościć. Niebo się przeciera, a my mijamy jeden z kilku malowniczych mostów. Robimy pierwszą przerwę - ponieważ temperatura przed południem oscylowała wokół 14 stopni postanowiliśmy napić się naparsteczek......ot na rozgrzewkę - reszta małej buteleczki - przy ognisku. CDN4 punkty
-
Jeśli ktoś ma dostęp do telewizji satelitarnej, to bez problemu i dodatkowych opłat może obejrzeć dowolny mecz na jednym z niemieckich kanałów. Darmowe transmisje są na ZDF (kanał 470 Cyfrowego Polsatu, kanał 245 NC+), SAT1 i Das Erste (kanał 471 Cyfrowego Polsatu, kanał 359 NC+). Wszystkie mecze transmitowane są także w czeskiej telewizji CT Sport HD. Można przypuszczać, że jeśli Czesi nadają w HD, to jakoś obrazu będzie o wiele wyższa niż meczów oglądanych w internecie po wykupieniu pakietu na Ipla. Zródło natemat.pl3 punkty
-
W Saas-Fee wymieniają starą gondolę Von Roll na nowy wyciąg. Jest na sprzedaż jeszcze kilka starych wagoników (4 sztuki). https://www.facebook.com/Saastal.Bergbahnen.AG/photos/?tab=album&album_id=640494649459887 Wagoniki szybko schodzą, więc... jakby ktoś chciał to trzeba się szybko decydować. Kontakt w sprawie zakupu [email protected]3 punkty
-
Dzisiaj nabyłem pierwsze buty SPD. Będzie zabawa. Byle za bardzo nie bolało .2 punkty
-
Myślę że każdy forma lobbingu jest dobra. Skoro TPN pyta, to trzeba skorzystać i napisać co na duszy turowca leży. Jeśli się nie odezwiemy, to później mogą powiedzieć: "nie zgłaszaliście zmian". Ankietę wiąże też z ostatnią falą krytyki TPN na ich facebooku: kwestia zamykania gór dla skiturowców, mandaty, nowa opłata dla fotografów sesji ślubnych. Ja mam nadzieję, że TPN ma dobre intencje i chce zebrać pomysły i opinie (stąd bardziej otwarta forma). Może je np. wykorzystać przeciwko fiakrom którzy skutecznie uwalili melexa jak na razie. Jeśli ludzie masowo zgłoszą np. pomysł pojazdu elektrycznego (jakiegolwiek, może to być nawet rower) na drodze do Morskiego, to TPN będzie mógł tym się podpierać i uskuteczniać. Może jestem naiwny, bo to tak pewnie nie działa. Ale generalnie masowy i systematyczny lobbing w dłuższej perspektywie działa. Patrz np. organizacja rowerowa w naszym mieście :-) Kwestie techniczne, że to jest doc, email, to są szczegóły, zrzucam to na karb braku doświadczenia w tym temacie. Dla mnie to nie jest problem, aby wysłać to mailem.2 punkty
-
Parę zdjęć organizatoraNa stronach organizatora pojawiły się zdjęcia z imprezy. Jest Mati1981 i ja. :)Ja na trasie: Dojeżdżam do mety: Mati1981 dojeżdża do mety: Mati1981 startuję do sprintów: Mati1981 podczas sprintu: Tutaj wszystkie zdjęcia:https://www.dropbox.com/sh/k3zpfa7fzjkqgos/AAD-twCR13nI6zLI6DEUSQQCa?dl=02 punkty
-
Fala krytyki poszła i jest wersja online https://www.ankietka.pl/ankieta/234109/turystyka-w-tatrzanskim-parku-narodowym.html I nowy komunikat: Pracujemy nad strategią udostępniania Tatrzańskiego Parku Narodowego. Wasz głos jest dla nas bardzo ważny, dlatego prosimy o wypełnienie ankiety. Jej wyniki posłużą do opracowania materiałów na warsztaty z przedstawicielami różnych grupami interesariuszy, które odbędą się pod koniec czerwca. Dziękujemy za Wasze wsparcie.1 punkt
-
Ciekawe, że ankieta jest zwykłym plikiem .doc który trzeba jeszcze wysłać emailem. W dodatku jest nieustrukturyzowana (w zasadzie otwarta) co bardzo utrudnia opracowanie (choć czasem prowadzi to do niespodziewanych konkluzji). Autor uzyska nasze emaile (chyba, że utworzymy jednorazowe konta). Będzie musiał zakodować każdą odpowiedź. Słowem zdumiewająco amatorsko (w dobie gdy są gotowe narzędzia). Przypadek to czy nie? Może to po prostu niekompetencja a może pole do nadużyć. Będzie można stworzyć listę przyjaciół i wrogów. Będzie można zawieruszyć przesłane pliki (np przenosząc do spamu). Przy badaniach rynku "unika" się takich sytuacji. Zastanawiam się czy warto w ogóle odpowiadać. Istnieje oczywiście możliwość, że wersja "na papierze" będzie wypełniana przy użyciu ankieterów. Ale wtedy otwarta konstrukcja pytań skutecznie zamknie tę metodę pracy. Czyli "bez wódki nie rozbieriosz" Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Bardzo żałowała, że nie mogła z nami wyruszyć... praca i inne obowiązki nie pozwoliły jej na przyjazd :frown:: ...ale obiecuję, że następnym razem przecioram ją porządnie po jakiejś rzece... a miejsce w namiocie swoim jej znajdę :wink: będzie miała przytulniej :cheerful: Byk poprawiony :cheerful: Moderatorzy śpią... :wink:1 punkt
-
na zdjęciu nr 8 nawet ja się zabłąkałem w czarno-żółtej koszulce :wink: chociaż nie startowałem1 punkt
-
PopołudniowoPo górskich wyczynach, przyszło dzisiaj trochę poruszać się na rowerze. Zastanawialiśmy się, czy oby nie będzie padał deszcz...ale co tam deszcz?Niestety z opadów przez cały wieczór były nici - szkoda, bo straszna susza :frown::Kilka fotek przy nowej obwodnicy Radomia......wszędobylskie kaczki :wink: Część rowerzystów zamiast pedałować, moczy kije: Dziura: Dwa pociągi......pierwszy: i ten bardziej kolorowy: Później swoje jednoślady skierowaliśmy w stronę Rezerwatu rzeki Kosówki i tamtejszego lasu, pól - te tereny kiedyś trzeba będzie lepiej wyeksplorować. Śmignięte ponad dwie dychy, kości, mięśnie rozruszane.Trzeba poćwiczyć formę, bo jakoś w tym roku jazda na rowerze słabo idzie. Cóż? Lepiej pojeździć troszkę niż zupełnie nic.1 punkt
-
Coś dla MOSTOSTAL-a. Fajne podejście do historii co mi osobiście bardzo się podoba !!!! http://wiadomosci.onet.pl/slask/dawna-gorna-stacja-kolei-na-szyndzielnie-bedzie-otwarta-dla-turystow/dhsvf91 punkt
-
Pilica - wypoczynek i rekreacja, czyli spływ "emerytów". Cz.3Tego dnia z bliska udało się przez chwilę poobserwować rodzinkę Perkozów dwuczubych. Człowiek trochę przez te kajaki zaczyna się interesować ornitologią......szkoda tylko, że sporo bardzo ciekawych i pięknych ptaków ucieka tak szybko przed aparatem, że nie sposób zrobić zdjęcie. Płyniemy dalej......dzień jest leniwy, my się nie śpieszymy, płyniemy powoli, gadamy, odpoczywamy.Rzeka niesie jak nie wiosłujemy, a jak wiosłujemy, to raczej tylko wtedy by nurt nie "porwał nas na manowce".Nic się nie dzieje...i to właśnie tego dnia jest najpiękniejsze......ot spływ emerytów. Miejscami, jak pod tym drzewem możemy zaobserwować jakąś potężną rybę.Co tak ganiało drobnicę?Wariantów jest sporo. W Pilicy mieszkają nie tylko szczupaki i okonie, ale również piękne klenie, bolenie i jazie. Zdarzają się sumy i sandacze.Sprawdziłem głębokość rzeki tuż za przeszkodą - wiosło 225 cm skryło się całe i dna nie dotknąłem...więc?Tylko żywcówka i długie oczekiwanie na branie mogłoby wyjaśnić hałasy pod drzewem. Mijamy kolejny most......tu spływalną tylko prawa strona, która kończy się mielizną i wysiadką z kajaków. Później już raczej bez takich płycizn.Pilica potrafi oczarować... My płyniemy leniwie, łabędzie płyną leniwie... nawet za bardzo nie chce im się uciekać przed kajakami.Cóż? Niedziela. Mazowieckie klimaty... Powoli docieramy do mety - Biała Góra.Pojawiają się ludzie na plaży, pojawia się jakiś ruch na wodzie, coś się dzieje......my jednak wolimy ciszę, spokój i to jak jesteśmy sami pośród "zielonego". Sprzęt składamy na trawie, przy żółtym mostku, udajemy się do samochodu i kończymy ten relaksacyjny i bardzo przyjemny spływ... ...a ponieważ nie jesteśmy emerytami, to pewnie na Pilicy nie pojawimy się zbyt szybko. Jaka rzeka będzie kolejnym celem naszych kajakowych podbojów?Wisła, Kamienna, Nida, Wieprz...? Z pewnością w lipcu Dunajec. Oby poziom wód się podniósł.Coś wymyślimy.PS. Mario... mam nadzieję, że tymi kajakami Was zarazimy :applause: Niebawem o tym podyskutujemy...Pozdrawiam serdeczniemarboru1 punkt
-
Pilica - wypoczynek i rekreacja, czyli spływ "emerytów". Cz.2Mielizna, to zawsze okazja do porobienia fotek......King of the Wiosło :tongue: Piaszczyste łachy można pokonywać jak już widzieliście bądź to, sposobem ciągnionym, bądź pchanym.Sam osobiście preferuję ten drugi :wink: Grunt, że wszyscy zadowoleni... Może jestem monotematyczny z tym niebem na fotografii...ale w tym roku mam na tym punkcie najwyraźniej "zboczenie". Dla odmiany......woda i ślad po wieśle :wink: :eek: Tego dnia jedna rzecz mogła być inna - wiatr, a w szczegółach? Jego kierunek.Wiosłuje się źle jak dosyć mocno, na otwartej przestrzeni, powiewa "w dziób" - trzeba wówczas wykorzystać wszystkie napędowe możliwości kajaka dwuosobowego. Po pokonaniu połowy dystansu, Jacek znalazł doskonałe miejsce na przerwę i popas. Ponownie Seawave w odsłonie dwu i jednoosobowej - tym razem z boku. Jak to na kajakach bywa... by zjeść coś na ciepło, trzeba przygotować ognisko. To coś, to zazwyczaj kiełbaska. Po krótkiej przerwie ruszamy dalej.Okoliczności przyrody zaczynają być coraz piękniejsze. Pojawiają się drzewa, a wysepki i otaczające je wąskie przesmyki rzeki zachęcające do eksploracji......tego dnia jednak postanowiliśmy się nieco "pobyczyć" w kajakach i jedynym celem spływu był pełen relaks na wodzie. Wiosna i jej zapachy? To lubimy.1 punkt
-
Pilica - wypoczynek i rekreacja, czyli spływ "emerytów". Cz.1Nim zacznę opis i fotorelację niedzielnego spływu Pilicą (piszę dopiero teraz - wciąż deficyt czasu) odpowiem:Kmarcin - dzięki. Fanie, że Ci się moje, "wodne" relacje podobają.Bumer - wieczorem to jest czyszczenie kajaka i zazwyczaj padam na ryjek...po spływie wieczorem innych sportów nie uprawiam z reguły :wink:Darku - podobno będzie burzowo... oby nie. Wpadniesz do nas?Pogoda w niedzielę zapowiadała się wakacyjnie - i taka była. Ciepło, upalnie i bardzo przyjemnie.Na początku słoneczko chowało się za chmurami, a później było już tylko lepiej...Spływ był pocieszeniem po odwołanym cało weekendowym pływaniu z biwakiem.Trasę jaką zrobiliśmy, to Białobrzegi - Biała Góra. Odcinek prosty, łatwy i przyjemny, 20 kilometrów.Kajaki napompowaliśmy przy miejskiej plaży. Wodowanie łatwe i przyjemne na żółciutkim piasku. Tym razem skład na wyprawie: marboru, Paula, Jacek.Na tle starego mostu przed Białobrzegami. Poziom wody na Pilicy równie kiepski jak na Radomce.Maj i takie stany?... co to będzie w lipcu, sierpniu? Od samego początku był to lajtowy spływ, bez gnania do przodu, z wolnym dryfowaniem i jajami różnymi......małe zderzenie: Pilica na tym odcinku, to typowa mazowiecka rzeka z zerowym stopniem trudności w pływaniu nią.Szeroka, płytka a dookoła łąki, lasy, piaszczyste skarpy - zero przeszkód, bez niespodzianek...po prostu rzeka dla "emeryta".Za to widoki?Takie... Po zachmurzonym starcie, później zaczęło się przejaśniać - niebo pokazało swój błękit. Relaks i odpoczynek... Mijamy pierwszy most na trasie naszego spływu......za nim?To co ostatnio uwielbiam fotografować - niebo zasnute chmurami. Humory dopisują a wokół cisza, spokój i chłodzący, kojący, delikatny wiaterek.Poniżej typowy obraz brzegów nizinnej rzeki. Piaszczyste skarpy, to również te klimaty... Pilica potrafi być bardzo malownicza. Jest szeroka, płytka i obfitująca w całą masę wysp i wysepek różnej wielkości i czasami nawet w dużych skupiskach.W jej nurcie można natchnąć się na takie niecodzienne rzeczy, jak wbity w dno pień drzewa z wyrośniętą na nim trawą......z daleka wyglądało to jak jakaś bajkowa głowa. Chwila zagapienia, wpłynięcie nie w tą odnogę rzeki co trzeba, pomiędzy wysepkami i ląduje się na mieliźnie.Woda płytka, ciepła i spacer po rzece w takich okolicznościach przyrody, to czysta przyjemność......w szczególności jeśli posiada się dobry holownik... :biggrin: :wink:1 punkt
-
W Berlinie Leitner buduje miejską gondolę. Kilka fotek z seilbahn.net1 punkt
-
J - bar z Kasprowego... Ja za to w swojej piwnicy mam to: Po kilku dniach odczyszczony i już z oryginalną kotwicą zawisł w piwnicy: To jest najprawdziwszy orczyk Swoboda MkI. Takie były zakupione przez GON w Szczyrku w roku 1968 kiedy powstawał "Długi Górnik" w Czyrnej. Później okraszono nimi inne wyciągi, głównie Juliany, Cielętnik i Solisko-Suche. Zdaje się też były na Golgocie ale mocno przemieszane z późniejszym modelem znanym do dziś np z Soszowa. W Szczyrku nie było takich tylko na wyciągu na Małe Skrzyczne. Ten powstał jako ostatni i od początku miał bębny MkII.Mój TSW Swoboda MkI nie pochodzi jednak ze Szczyrku (u nas ostatnie MkI znikły w 1989r) a z Łotwy. Tam, koło miejscowości Madona znajduje się najwyższy szczyt tego kraju - Gaizinkalns, pagórek w typie naszej Wieżycy o szalonej wysokości 312m n.p.m. W czasach słusznie minionych, radzieckie władze zakupiły i postawiły tam oryginalny wyciąg Swoboda, pierwszej generacji. W przeciwieństwie do Polski jest to kompletny od A do Z austriacki wyciąg. Stoi i pracuje tam do dziś i wciąż ma bębny pierwszej generacji ! Dzięki internetowi i Facebookowi, nawiązałem kontakt z właścicielem wyciągu. Słono mnie kosztował zakup tego orczyka ale zrzuciłem się na niego wraz z Austriakiem z Alpinforum, człowiekiem dla którego tak jak i dla mnie ten bęben to istny Święty Graal. Czy dacie wiarę, że nawet w samym Carvatechu (dawniej Swoboda) nie udało się uzyskać ani informacji ani złamanego zdjęcia tego bębna..??! Tak, były takie, robili je w Traunsteinwerkstatten ale to było tak dawno, że nikt już nic nie ma! TSW Swoboda MkI - orczyk, o którym marzyłem od dziecka, wreszcie jest w moim posiadaniu. Co prawda kosztował 250€ i jeszcze w zamian oddałem mój odrestaurowany bęben MkII (z avataru), bo stan musi się zgadzać, ale wspomnienia, historia i spełnienie marzenia z dzieciństwa okazały się bezcenne! Piszczuś - tak nazywałem te bębny jako kilkuletni kajtek. Pod koniec rozwijania linki wydawały piskliwy dźwięk, takie "jiiiii" - i ten też tak robi! Miło było to usłyszeć po niemal 30 latach! Na razie bęben został umyty ekstrakcyjną i doczepiona została oryginalna drewniana kotwica - znaleziona kilka lat temu w magazynach w Czyrnej. Jest nawet oryginalna guma odbojowa. Jedyna różnica to linka, która w oryginale była stalowa (4mm) a tu Łotysz wymienił ją na plecionkę z polipropylenu nota bene identyczną z tymi jakie były stosowane w polskich Mostostalach, a która jest już w Polsce nie do zdobycia. Ta zamiana okazała się jednak zbawienna dla obudowy bębna, która ulegała nieraz niemal przepiłowaniu przez stalową linkę. No cóż.. mój bęben ludzi już wozić nie będzie, więc ori linka zostanie założona a przy okazji do oryginału powróci Mostostal MkI, w którym aktualnie jest plecionka ale z współczesna żeglarska... ;-)Zapytacie pewnie: "Jak można podniecać się jakimś kawałkiem aluminium - toż to tylko zwykły orczyk...?!"Ano można... ! Dla mnie ten bęben to jak pomost do czasów kiedy miałem 6 lat, gdy nie miałem kłopotów a świat wydawał się piękny beztroski i kolorowy...1 punkt
-
1 punkt







