Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. kmarcin

    kmarcin

    VIP


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      1 110


  2. WojtekM

    WojtekM

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      2 421


  3. Szymonidius

    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      218


  4. johnny_narciarz

    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      8 428


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 31.05.2017 w Odpowiedzi

  1. Aklim na dzień dobry kilka podstawowych pytań: - Ile ważysz? Bo to jest istotne pod kątem decyzji alu czy carbon i pod kątem kół, które też mają ograniczoną nośność. - w jakim terenie będziesz głównie jeździł, czy to będzie teren górzysty, pagórkowaty czy plaski? - po jakich jakościowo drogach będziesz jeździł? - jakie dystanse zamierzasz pokonywać jednorazowo, ile mniej więcej kilometrów miesięcznie przewidujesz, że będziesz jeździł ? - czy tym rowerem będziesz chciał jeździć tylko po asfalcie czy też planujesz jakieś leśne ubite dróżki, szutry? (chodzi o wybór szosa/gravel/przełaj i coś za coś z tym związane), - czy zamierzasz się ścigać, cisnąć na typowy trening, czy w grę wchodzi tylko jazda rekreacyjna? O tyle te odpowiedzi są ważne, bo pomagają nakreślić przede wszystkim typ roweru szosowego lub pochodnego, dobór odpowiedniego osprzętu do potrzeb, odpowiednich kół, itp. Pamiętaj, że to TY jesteś silnikiem i napędem, a nie rower sam w sobie. Jak masz nogę to na najprostszej i najtańszej szosówce objedziesz jak chcesz każdego słabszego, który jechałby na rowerze z World Tour. Lepszy, dużo lepszy i droższy rower powiedzmy za 15-30 tys zł nie sprawi, że będziesz jeździł średnio o 5 km/h szybciej niż na słabszym za 3-6 tys zł. Na początek wybór nowy czy używany? Kupując rower używany nigdy nie wiesz nie masz pewności jak był on używany, eksploatowany, serwisowany, itp. Jeśli ma faktycznie mały przebieg, nie uczestniczył w żadnej kraksie, ktoś dbał o niego, to taki można brać pod uwagę. Ale bardzo dużo oferowanych rowerów używanych jest solidnie wyeksploatowana po różnych nawierzchniach. Większość też ma poszczególne podzespoły już zajeżdżone, które niebawem trzeba wymienić na nowe, a to są koszta, zwłaszcza jeżeli są to wyższe grupy Shimano, powiedzmy od 105 5800 przez Ultegrę po Durace. O Campagnolo nawet nie wspominam, bo tu ceny są duuużo wyższe. Bardzo często oferowane rowery mają stare grupy Durace, Ultegra. Tak, to brzmi dumnie i z prestiżem, ale tylko z nazwy. Wymieniając jakiś element na nowy przeważnie powstaje brak kompatybilności w tych starych 9-10 rzędowych grupach, a nowszych, 11-rzędowych. Tu wymiana pociąga wszystko, od przerzutek, po klamkomanetki, itp. Innym problemem są koła, które do wystawianych rowerów przeważnie wkładane są najtańsze, najcięższe modele, ew. z dobrze już zjechaną bieżnią hamulcową i piastami. Karbon czy Alu? Jeśli ważysz powiedzmy ponad 90 kg, to nie pchałbym się w karbonowe ramy ze względu na wyższą podatność na pęknięcie pod wpływem sił i ciężaru. Nie mówię już o karbonowych sztycach, mostkach, kierownicach. Tak, rower z karbonową ramą i widelcem karbonowym (wraz z karbo rurą sterową) jest dużo bardziej komfortowy od alu, dużo lepiej pochłania wstrząsy spowodowane nierówną nawierzchnią. Jest też lżejszy, co ma głównie znaczenie przy podjazdach, jest też sztywniejszy i lepiej przyspiesza, ale to ma tak naprawdę znaczenie w ściganiu się, gdzie każde sekundy są ważne, a nie w jeździe rekreacyjnej. Ale Karbon ma też minusy, a największym jest podatność na uszkodzenie. Z nim jest trochę jak z jajkiem i najgorsze są punktowe uszkodzenia, uderzenia czy też pęknięcia, które mogą spowodować, że rama czy jakiś element po prostu w tym miejscu strzeli. Dobrym wyborem jest dobra aluminiowa rama z karbonowym widelcem (najlepiej z karbonową rurą sterową). Teraz ramy alu są niewiele cięższe niż podstawowe ramy karbonowe. Wspomniany wcześniej Canyon Endurance 6.0 AL jest jednym z najbardziej komfortowych rowerów szosowych przewyższających pod tym kątem wiele modeli karbonowych. Mając dobrą ramę Alu mamy wtedy zazwyczaj lepszy osprzęt. Koła Istotna jest waga no i generalnie ich toczenie się. Te podstawowe modele mają gorsze toczenie i są ciężkie, co odczuwa się przede wszystkim na podjazdach i jakiś sprintach. Ale z drugiej strony są wytrzymalsze i mają większą nośność w kg niż lekkie, bardzo dobre koła. Nie baw się raczej w szytki, tylko szukaj standardowego rozwiązania dętka + opona, bo to niby trochę słabsze rozwiązanie, ale dużo mniej awaryjne i ekonomiczniejsze. Choć przy szybkim zjeździe jak przebije się szytkę, to powietrze powoli schodzi i można się łatwo zatrzymać, a jak dętka pęknie to robi się wielki problem i jest duże prawdopodobieństwo, że będziemy hamować, ale dupą o asfalt. Osprzęt Jeśli nie zamierzasz się ścigać, to nie ma sensu pchać się w grupy Ultegra i Durace. 105 5800 jest to średnio-wysoka półka i naprawdę mogę ją polecić,bo jest sprawdzona, pewna i bezawaryjna. Nie wymaga ciągłych regulacji, wszystko chodzi szybko i pewnie. Jeśli chodzi o słabsze grupy, to możesz rozważyć jeszcze Tiagrę 4700, ale nie 4600, bo raz że jest brzydka, to dwa że wyraźne słabsza (hamulce, precyzja działania osprzętu). Sora jest przyzwoitą grupą, ale tylko 9 rzędową, co w przypadku upgradu wiąże się z wymianą wszystkiego. Problemem w Sorze jest też działanie i precyzja pod obciążeniem i dosyć częste rozregulowanie się. Claris i Tourney... o tych grupach po prostu zapomnij i nie bierz ich nawet pod uwagę nie ważne w jak atrakcyjnej cenie byłby rower i jak by ci się podobał. Jeśli chodzi o korby to najbardziej uniwersalne korby to 52x36 i kaseta 11-28. Jeśli zamierzasz jeździć po górach, to być może lepszym rozwiązaniem byłoby z przodu 50x34. Nie bierz 3 tarcz z przodu, bo to bez sensu i tylko zwiększa wagę i sprawia problemy z regulacją i właściwym działaniem. Jeśli jeździsz w górach, to uważaj kupując rower, żeby nie było typowo płaskich zestawów 53x39 i kaseta 11-23 czy 11-25. To jest dobre na Mazowszu, a nie tam gdzie są dłuższe lub strome podjazdy. Szosa/gravel/przełaj. Przełaj, to tak naprawdę wyścigowy gravel, o trochę innej geometrii, charakterystyce i. przeznaczeniu. A Gravel, to coś jak szosa, tylko pozycja jest wygodniejsza, ma inne koła, grubsze opony, które pozwalają zjechać z asflatu i przeważnie hamulce tarczowe, które w sumie są dobrym rozwiązaniem, choć znacząco podnoszącym wagę roweru. Tarczówki docenia się przeważnie w górach, na serpentynach, na zjazdach i w czasie hamowania na mokrej nawierzchni, gdzie biją na głowę skutecznością i bezpieczeństwem zwykłe hamulce. Minusem Gravela jest to, że na asfalcie jest jednak wolniejszy od szosówki, gorzej przyspiesza, gorzej wjeżdża pod górę.
    4 punkty
  2. Żeby była jasność, chodziło mi o to, że nie zawsze trzeba sugerować tym, co piszą na stronie ośrodka, Jeżdżę już na nartach przeszło 30 lat i śledząc warunki pogodowe wiem, czego mogę się spodziewać w danej stacji narciarskiej. Raczej nie sugeruję się tym, co jest napisane. Co do Hintertuxa to jest to mój ulubiony lodowiec i mam nadzieję jeszcze nie raz go odwiedzić. No i jeszcze jedno zdjęcie zrobione tego samego dnia w innym miejscu, chyba mogli napisać 350 cm
    3 punkty
  3. No nie wiem, może przeoczyłem temat, może byłem przez jakiś czas nieobecny Szosówki i kolarstwo szosowe wciągnęło mnie 3 lata temu i to bardzo przypadkowo, ale za to bardzo mocno. Zakochałem się w tym, a że obecny rower sam składałem i robiłem upgrade, gdzie wszystkie podzespoły kupowałem oddzielnie, to trochę czasu poświęciłem na praktykę, testy, sprawy techniczne i teorię i wydaje mi się, że wiem już co nieco w tym temacie Cosworth240, a to że wybrałeś akurat tego Canyona, którego wybrałeś... to jest to naprawdę bardzo dobry wybór o ile nie najlepszy pod kątem cena do jakości i nie miej rozterek czy to nie za niski model. A moja szosówka wygląda obecnie tak ( w tym roku zmieniłem koła):
    3 punkty
  4. Nie, oczywiście "na oko" nie jesteś w stanie ocenić karbonu. To skróty myślowe z mojej strony. Przez "zły karbon" vs "dobre aluminium" miałem na myśli kompletne konfiguracje: - rower z karbonową ramą na słabszym osprzęcie - rower z aluminiową ramą z lepszym osprzętem Dobre ramy aluminiowe są lekkie i sztywne. A jeżeli dołożymy do tego karbonowy widelec, sztycę i dobrą grupę, to dla przeciętnego, niedzielnego kolarza przyjemność z jazdy będzie duża. Nie chcę już wchodzić w tematy typu wytrzymałość, bo są różne opinie, i to nie jest tak, że karbon jakoś strasznie łatwo uszkodzić. Nie jest jednak tajemnicą, że zawodowi kolarze, jeżdżący na najbardziej zaawansowanych ramach, mają bardzo niskie BMI i rowery na wymianę jakby co ;).
    3 punkty
  5. I tu się z @andy-w zgadzam. Zamiast słabego karbonu lepiej kupić: dobre (lekkie i sztywne) aluminium, z karbonowym widelcem i sztycą z włókna węglowego. Do tego w komplecie z dobrym i lekkim osprzętem. Dobrego osprzętu szybko się nie zajedzie - przynajmniej nie zrobi tego amator traktujący szosę jako atrakcję na weekendowe przejażdżki. PS - @johnny_narciarz na rowerach z Decathlonu jeździła kiedyś np. grupa AG2R, więc jak najbardziej były obecne na TdF, Giro, Vuelcie, brukach Roubaix .... Tera AG2R La Mondiale jeździ na rowerach Factor. Chyba FDJ miało też jakiś mariaż z Decathlonem. Ciuchy na pewno mieli z Deca, ale rowery to nie wiem - teraz FDJ jeździ na Lapierre. Nie, nie jestem fanem sprzętu z Decathlonu - sam jeżdżę na rowerach Kross, które od biedy można uznać za markowe.
    2 punkty
  6. Trenowałem upgrade rowerów na własnej skórze. Były to co prawda fulle allmountain, ale moje spostrzeżenia można przenieść na "szosę" . Jedno jest pewne. Absolutnie się to nie opłaca finansowo. Dużo taniej lepsze "szpeje" wychodzą zakupione z rowerem. Zdemontowane "gorsze" części sprzedajesz za połowę ceny, a jak dojdziesz do wniosku, że chcesz rower sprzedać to nikt Ci za to co włożyłeś nie zapłaci. Nowe części a zwłaszcza korby i koła są na prawdę drogie., Tak więc rower najlepiej kupić w specyfikacji najlepszej na jaką nas stać lub nawet ciut dopłacić do założonego budżetu. Satysfakcja z jazdy na rowerze z przyzwoitym osprzętem gwarantowana od razu po zakupie. Masz blisko do Bielska, gdzie w kilku sklepach możesz otrzymać spore upusty na rower.
    2 punkty
  7. Jakby ktoś planował turystyczny wjazd na Kasprowy w najbliższym czasie: "6go czerwca będzie można wjechać (i zjechać) na Kasprowy Wierch bezpłatnie. Z okazji uroczystych obchodów 20-lecia wizyty Ojca Świętego Jana Pawła II na Kasprowym Wierchu. Darmowego przejazdu nie da się wcześniej zarezerwować, tak więc jeśli tylko pogoda dopisze można się spodziewać sporej kolejki do wejścia do wagonika. Kolejka będzie czynna od godziny 8.00."
    1 punkt
  8. Tobie ma się podobać, a nie innym Inni i tak będą patrzeć Jeśli ważysz 94 kg to odpuść karbon, odpuść też koła karbonowe czy jakieś super lekkie, które są super, ale pod lekkich kolarzy. Nie pakuj się też w karbonowe części jak sztyce, mostki i kierownice. To są wylajtowane elementy tak, żeby zbić jak najbardziej wagę, a przy tym przeznaczone dla lżejszych jeźdźców. Przy Twojej wadze zwiększa się ryzyko strzelenia. Celuj też bardziej w kategorię endurance, grandfondo, czy różnie jeszcze nazywanej. Ma ona mniej agresywną geometrię niż ramy wyścigowe, jedziesz trochę bardziej wyprostowany niż na wyścigówce i jest po prostu wygodniej i prowadzenie jest spokojniejsze i mniej nerwowe. Zależy też jakie dystanse będziesz robił i dużo zależy od ustawienia roweru. Ja mam na przykład ramę typowo wyścigową i nie czuję żadnego bólu pleców, krzyża, lędźwi, ale z braku czasu robię przeważnie 30-70 km rundki. Choć po 100km też nie odczuwam bólu pleców. Wybieraj więc rozmiar ramy 56 lub 58 (patrz na rurę poziomą), a która to już zależy od konkretnej geometrii konkretnego modelu. Wybierz Alu z full karbonowym widłem. Do tego najlepiej grupę 105 5800, korbę 50x34 i kasetę 11x28. Jest ona niewiele droższa od nowej Tiagry, a dużo tańsza od Ultegry, która moim zdaniem nie da Ci nic oprócz uszczuplenia portfela Co do kół, to producenci przeważnie dają do rowerów w tej klasie cenowej proste, ciężkie i tanie koła systemowe lub niezależnych producentów, najczęściej Mavic Aksium. Możesz je sprzedać z nowego roweru nieużywane, dołożyć trochę i kupić lepsze i lżejsze koła w dobrej cenie, albo po prostu jeździć i za jakiś czas dopiero zamienić jeśli uznasz to za stosowne. A ten mój, z tymi kołami, które mam teraz, to kosztował chyba ok 7 tys. zł. Nie wiem dokładnie, bo nie liczyłem. Chciałem żeby po prostu podobał mi się i żeby mi się dobrze nim jeździło. Żona wkurza się na mnie, bo mówię, że to mój trzeci syn Scott
    1 punkt
  9. Aklim i nie pakuj się raczej w wąskie obręcze starego typu i opony 700x23. Wybieraj raczej obręcze o szerokości zewnętrznej nie mniejszej niż 23mm i oponach 700x25. Zapewniają one i lepsze toczenie i większe bezpieczeństwo, a przede wszystkim dają dużo więcej komfortu. Jeśli mogę polecić to w wersji ekonomicznej opony zwijane Continental UltraSport II, a w wersji wypasionej Continental GP4000s II. Są to naprawdę dobre opony, o dobrych właściwościach, bezawaryjne i wytrzymałe. Przejechałem i na tych i na tych w sumie ok. 6000km w tym po polnych drogach, żwirze, szutrze i nigdy nie złapałem kapcia. No i jeszcze jedno, niby nie ważne, a bardzo ważne, choćby dla własnego samopoczucia ROWER MUSI CI SIĘ PODOBAĆ
    1 punkt
  10. jedno jest pewne adwokatem to ty nie jesteś
    1 punkt
  11. No i to się nazywa odpowiedź. Gdzieś ty chłopie był jak ja szukałem kolarki... ;-)
    1 punkt
  12. tylko nie wiem czy ten fan nie zamieni się w hardkor
    1 punkt
  13. To zmienia postać rzeczy. Od siebie dodam, że nawet nie brałem pod uwagę mniej znanych marek. Dlatego dawałem przykład Scotta. No nie tak, że Carbon za wszelką cenę. Choć np. wspomnianego wcześniej Decathlonu też bym nie lekceważył. Od mniej więcej połowy lat 70-tych kadra młodzieżowa Francji trenuje właśnie na ich rowerach! Trochę doświadczenia więc mają. No ale w Tour De France takiego sprzętu nie widziałem... Ciekawe tylko, że dziś już nie słychać nic o Tytanie czy stopach magnezu - w latach 90-tych to były topowe wersje.
    1 punkt
  14. Hehe - nie byłbym sobą, gdybym nie odpowiedział, ale taki mam zawód, że lubię aby ostatnie słowo jednak należało do mnie ;-) Po - pierwsze wybaczam ;-) Po drugie nie do końca mnie zrozumiałeś i twierdzę, że sobie jednak nie zaprzeczam, ale że niezrozumienie mogło być winą pewnego skrótu myślowego z mojej strony. Moje myśli poruszały się wokół palety Canyon Endurace i porównaniu jej z rowerami konkurencji w podobnej cenie. W przypadku Canyona różnica pomiędzy rowerem Canyon Endurace AL 6.0 (5.200 PLN), a Canyon Endurace CF 7.0 (7.000 PLN), czyli rower o tym samym spec'u tylko różniący się ramą alu vs. carbon, to różnica w cenie 1.800 PLN. W moim przypadku nawet więcej, bo na AL było 500 PLN przeceny, czyli chodziło o różnicę 2.300 PLN. Uważam, że to sporo kasy i jestem przekonany, że to upgrade nie warty w moim przypadku, przy moim sposobie użytkowania tego roweru, tej ceny. Miałem natomiast wtedy wątpliwość, że w sumie to patrząc na paletę Canyon'a https://www.canyon.com/pl/road/endurace/ wybrałem rower drugi od dołu, a do góry jest tego sporo (dochodzi do prawie 33 tysi). Człowiek ma wtedy przemyślenia, czy nie należy jednak trochę dołożyć kasy żeby być gdzieś bliżej środka palety. Szybko jednak porównałem to z ofertą konkurencji i po prostu doszedłem, że to co u Canyon'a jest na dole, u konkurencji, to już jednak wyżej. Ich rower ALU 6.0 ma spec lepszy niż niektóre rowery Carbon z biedniejszymi komponentami albo mniej znanej marki. I tu właśnie doszedłem do tego, że wolę mieć rower alu fajnej marki w fajnym jak na amatora specu, niż rower z ramą carbon, który będzie miał albo biedniejszy spec albo gorszą markę. Ot co. Co nie znaczy, że wszyscy muszą mieć tak jak ja... Ja doszedłem do tego, że jeżeli okaże się, że jeżdżę na tym rowerze jakieś wielkie dystanse i w ogóle złapałem bakcyla, to za jakieś czas sobie zafunduje rower za 10 czy 15 tysięcy. Z dobrych wiadomości dla mojego portfela - na to się póki co jednak nie zanosi. To co mam w zupełności mi wystarcza i nie ciągnie mnie do wyższych poziomów sprzętowych ;-)
    1 punkt
  15. A teraz na rower najważniejszy jest .................. smartfon , Bez niego się po prostu nie da. Ja kupiłem zgodnie z sugestiami (marboru również) rower crossowy. Nadaje się to zarówno na asfalt jak i "poza trasę" czyli jakaś dróżka leśna, polna itp. Myślę, że w celu rowerowego "zmęczenia" się, jest to opcja wystarczająca. Jeżeli Andrzej (aklim) plany są bardziej ambitne, to moją "poradę" można między "bajki" włożyć Pozdrawiam
    1 punkt
  16. Bo kiedyś człowiek się cieszył, jeśli w ogóle miał rower... A jak takie Wigry 3 miało jeszcze przedni hamulec, to dopiero był wypas! Dziś mamy wybór i tylko zasobność portfela lub nasza fantazja podpowiada co by sobie kupić. A jak skomplikowana robi się kierownica... tyle dźwigienek i przycisków... Pozdro.
    1 punkt
  17. Jak to czytam to tak się zastanawiam gdzie te czasy że wystarczał sam rower, a co to było nie miało większego znaczenia. pozdrawiam
    1 punkt
  18. Nie to żebym po przejechaniu paruset km szosą czuł się alfa i omegą, ALE mam wrażenie, że miałem te same dylematy co aklim i z powyższą wypowiedzią Johnnye'ego zgadzam się i nie. Zgadzam się w tym sensie, że to jak będziesz użytkować ten rower powinno determinować to co chcesz kupić. Ja uważam, że w teren najlepszy jest rower MTB, a na szosę kolarka. Te wszystkie fitness rowery/przełaje to są jakieś półśrodki. Ja mam rower MTB i rower na szosę. Od tego na na jaką trasę się danego dnia decyduje czy wyjeżdża z garażu jeden lub drugi. Z drugiej strony jeżeli nie chcesz mieć dwóch rowerów, a myślisz o tym, że będziesz opuszczał utwardzone drogi, to pewnie taki przełaj nie jest złym rozwiązaniem, choć on ani nie będzie w terenie tym czym nawet średni rower MTB, ani na szosie tym co nawet średnia szosa. Nie zgadzam się natomiast z tą częścią - "podstawa to karbon". Większość osób, którą pytałem, wyraźnie mówiła - lepiej dobrej klasy rower z ramą alu (ale koniecznie widelcem karbon), niż silenie się na rower z ramą karbon. Przy moim ówczesnym budżecie (6 tys) odradzono mi w ogóle zastanawianie się nad takim rowerem. Większość osób nie wyczuje różnicy pomiędzy dobrą ramą alu a full karbonem - polecam co sądzą o tym dylemacie Dan & Simon, czyli dwóch pro-kolarzy, którzy akurat jakieś tam niewielkie różnice są w stanie wyczuć - proponuje poczekać do wniosków: Na pewno wszystko zależy od pewnej filozofii jak podchodzisz do wyboru: - kupić nowy czy używany - jasne można kupić używany rower lepszej klasy ALE można też się na tym nieźle przejechać i dlatego ja postawiłem na nowy sprzęt; - kupić rower w słabszym spec'u i doposażać - ja uważam, że lepiej kupić możliwie najlepszy rower jako kompletny pakiet, bo taki rower będzie Ci od początku sprawiał max radość, a ja osobiście jakoś dzisiaj w ogóle nie myślę o tym, żeby coś w nim zmieniać. Rozumiem jednak, że są tacy którzy po prostu lubią tak sobie coś z upgrade'ować i dla takiej osoby to jest jakaś opcja; - kupić rower mniej znanej, ale tańszej marki - na to też się nie zdecydowałem, choć przez chwilę patrzyłem w tą stronę. Tu nie chodzi jednak tylko o to, że rower ma groupset shimano 105. Do Poloneza też wsadzano silniki Rovera i jakoś nie uczyniło to z tego auta dobrego samochodu. Oczywiście ten przykład to pewna przesada, ale tak najczęściej jest z tymi rowerami tańszych marek - w szczegółach, a często nie tylko w szczegółach (np. rama) nie mają tak dobrych rozwiązań jak rowery najlepszych producentów. Nie to żebym wierzył we wszystko co jest pisane w testach, ale przeczytałem naprawdę sporo testów porównawczych rowerów dla osób, które zaczynają przygodę z szosą i zauważyłem pewną prawidłowość, zwykle wygrywał je Canyon Endurace - dwa linki choćby tutaj: http://www.bikeradar.com/road/gear/article/best-road-bikes-under-1000-29719/ http://www.roadbike.de/test/rennrad/im-roadbike-test-9-einsteiger-rennraeder-fuer-die-saison-2014.1167992.9.htm Było tego więcej... To czego tutaj nikt nie napisał, a jest dość ważne żeby nie powiedzieć najważniejsze w moim odczuciu - geometria. Ja chciałem rower, który nie ma na maxa agresywnej/sportowej geometrii, bo po prostu bałem się o ewentualny ból pleców i w ogóle jak się nagle na takim rowerze odnajdę. Dlatego też u mnie odpadł ostatecznie rower, który też brałem pod uwagę tj. Rose Pro SL 2000, często polecany jako pierwsza kolarka, właśnie ze względu na bardziej "sportową" ramę niż Endurace. Warto moim zdaniem zwrócić uwagę na ten element. Wiadomo, że każdy będzie chwalił swój wybór. Ja nie mam i nie miałem doświadczenia z innymi rowerami tego typu. Zdałem się na innych w moim wyborze. Sporo czytałem, sporo pytałem. Dokonałem pewnego wyboru i z perspektywy przejechanym kilkuset kilometrów jestem więcej niż bardzo zadowolony. Ahha - aklim - nie przejmuj się tym, że wydaje Ci się, że budżet pozwala Ci kupić coś co lokuje się w średnich lub niskich stanach. Też miałem takie przemyślenia. W palecie Canyona kupiłem rower jakby drugi od dołu - a do góry było naprawdę sporo modeli. Dziś wiem, że budżet na poziomie ok. 5 tys. zł pozwala na kupno bardzo fajnego roweru, który sprawi Ci dużo radości i satysfakcji, choć pewnie Tour de France na nim nie wygrasz, ale to byłoby pewnie trudne o ile nie niemożliwe nawet gdybyś wydał na rower 50 tys.
    1 punkt
  19. @Leitner powinien Ci teraz odpisać, cytując Twoje słowa - nie wiem, co bierzesz, ale weź połowę!
    1 punkt
  20. Zdjęcia z drona, niestety słabiutkie Więcej: http://www.dziennikzachodni.pl/wiadomosci/beskidy/a/szczyrkowski-osrodek-sportowy-inwestycje-ida-pelna-para-zdjecia-z-drona,12104116/
    1 punkt
  21. Jeszcze kilka zdjęć z placu budowy Szczyrkowskiego Ośrodka Narciarskiego
    1 punkt
  22. Tak jak obiecałem, wstawiam troszkę zdjęć z dzisiejszego wypadu Czyrna-Hala-Solisko. Jako że nie przepadam za tym aby opisywać poszczególne fotki, to napiszę ogólnie, przede wszystkim od samego początku na starcie widać zaawansowaną wycinkę drzew, w szczególności na wąskich gardłach lub zakrętach co może cieszyć. Pracę przy budowie zbiornika wydaję mi się że idą sprawnie, (pracowali nawet dziś!), na pewno na ten moment można odnieść wrażenie że na Hali panuje totalna pustka (bez drzew) lecz na pewno widok zmieni się na lepsze gdy przybędą stacje kolei, zbiornik oraz restauracje. Jak można zauważyć na zdjęciach na pewno sporo czasu zajmie im także profilowanie tras. Jeśli pogoda dopiszę to kolejne fotki z mojej strony za 2 tygodnie. Pozdrawiam wszystkich!
    1 punkt
  23. Niedzielne 21 kilometrów Pilicą. Odcinek: Tomaszów Mazowiecki - Inowłódz. Sezon kajakowy zaczęliśmy wcześnie, ale niestety wiosna nie była łaskawa co do pogody i dopiero w połowie maja uskuteczniliśmy kolejny spływ. Tym razem mieliśmy w planach leniwe pływanie i Pilicę. Pełen relaks, zero pośpiechu i 21 kilometrów z Tomaszowa Mazowieckiego do Inowłodza - ostatni raz ten odcinek płynąłem chyba z 10 lat temu. Zapraszam do fotorelacji z tego pływania. Start przy ujęciu wody w Tomaszowie Mazowieckim: Zaraz za tamą fajne, sztuczne bystrze - szkoda, że się nie da go spłynąć W samym Tomaszowie jest kilka niewielkich bystrzy - pierwsze przed mostem kolejowym - na zdjęciu Expat. Drugie pod mostem...a tuż przed jego spłynięciem udało się strzelić pociąg Woda ciemna i z tego co pamiętam kiedyś w tym miejscu było dużo groźniej - skały, niewielki próg wodny i porządne bystrze - teraz wygładzono ten fragment pewnie ze względu na spływy komercyjne i ich bezpieczeństwo. Szkoda. Trzecie bysterko tuż za mostem: Zaczynamy leniuchowanie i powolny spływik. Piotrek toruje... Mijamy dopływ Pilicy, Wolburkę. Pilicowe skarpy (w nich mieszkają, nad nimi latają stadami niezwykle urocze Jaskółki zwane "brzegówkami"): Trafił się Perkoz: Udało się też z powodzeniem przekazać aparat fotograficzny na drugi "Okręt": Humory dopisywały Szkoda tylko, że @JC wypadł nam ze spływu Cóż? Następnym razem Klimat nizinnej rzeki... ...i krajobraz udało się strzelić z Mewą Polowanie na ptaki jeszcze będzie... Krzaczory: Jakiś rozbitek, czy co? Z bliska - znajomy jakiś Wiosłujemy w stronę Spały... ...kto wiosłuje, ten wiosłuje I jesteśmy... Wpływamy teraz w uroczy, mieszany las spalski. Ten bardzo komercyjny fragment Pilicy - o dziwo w dniu dzisiejszym jest pusty. Wciągu całej trasy mijamy jeden niewielki spływ zespołowy w okolicach Teofilowa. Tym czasem nieco zieleni i nawet wyszło słoneczko Kolejne tego dnia złapane w obiektyw ptaszki Czyżby jakieś Kurki Wodne? Kompletny ze mnie ornitologiczny ignorant Znowu zieleń wybucha wraz z promieniami słońca. Rzeka w tym miejscu jest płytka - przez wodę przebija kolor piachu. Jest pięknie! Będąc w domu już tęsknimy do kolejnych dni na wodzie. Mijamy kajakarzy i Smoka Powoli zbliżamy się do końca spływu... Inowłódz. Tuż za mostem ostatnie bystrze i wodowanie kajaków... ...kończy się świetny dzień Pizzą w Spale. Pozdrawiamy marboru, Paula i Expat
    1 punkt
  24. Nikt nie każe mieć sentymentu do starych wyciągów. Tak samo nikt nie każe mieć sentymentu do starych samochodów, tramwajów, pociągów itd. Takie stare samochody mogą być warte kilkanaście tysięcy. Żeby przejechać się starym tramwajem, który do 2012 r. jeździł ulicami Warszawy ustawiały się wczoraj kolejki! A jeszcze kilka lat temu niemal wszyscy się cieszyli, że w końcu Warszawa pozbywa się tego złomu. Mało tego - w kolejkach do starej "parówki" (taki tramwaj dla niewtajemniczonych) nie stali wyłącznie jacyś miłośnicy starej komunikacji, tylko rodziny z dziećmi! Nie mówiąc już o tramwajach przedwojennych, do których czasami nie dało się wejść - każdy chciał zadzwonić dzwonkiem, pokręcić korbką i usiąść na drewnianej ławeczce. Z orczykami jest podobnie - teraz zwykły orczyk jest wart mniej więcej kilkadziesiąt złotych. Za to pewien orczyk z końca lat 60. (chyba) kosztuje ok. 200 EURO!!! Za kilkanaście lat wszędzie będą wozić plastikowe kanapy i wypasione gondole. Gdzieniegdzie zostaną orczyki, ale na 100 % zostaną unowocześnione i staną się dużo bardziej wygodne. Zgadnij, ile będzie wart orczyk z SON-u? Nie twierdzę, że wtedy ktoś będzie żałować, że Szczyrk się zmienił, ale jestem pewien, że jak zrobi się wystawę starego sprzętu - ratraka, orczyku, krzesła, nart itd., to będzie ogromne zainteresowanie! Mieszasz dwie rzeczy - SON i prywatnych właścicieli knajp. Nie wiem czy wiesz, ale nie wszystkie bary przy trasach są własnością SON-u i ośrodek nie ma wpływu na ich działalność. Mogą zachęcać do zmiany wystroju, lepszych kibli, ale nie wywalą kogoś z nieswojego miejsca! Szczyrk przede wszystkim potrzebuje zmiany mentalności i podejścia do niektórych kwestii. Inwestycje raczej tego nie zmienią (na pewno nie bezpośrednio). I na koniec - jako miłośnik orczyków CIESZĘ SIĘ, że SON się zmienia, bo to jedyna szansa dla moich (i nie tylko moich) retro-pomysłów.
    1 punkt
  25. Zdrowia wszystkim Forumowiczom! Za Chopok, Za BSA, za SON, za COS, za Nową Osadę, za wszystkie inne ośrodki. Pomarzyć zawsze można...
    1 punkt
  26. Taaaak....... Bardzo ciekawe rozmowy się tu toczą. To może na zgodę tak po kielichu: Pozdrawiam wszystkich interlokutorów.
    1 punkt
  27. Chcesz zobaczyć muldy? Pokazał Ci je już Szymonidius i ja też Ci je też pokarze. Oto muldy, a nie "babki z piasku". Widać je z kilku kilometrów. Warunki były określone jako DOBRE! Myślisz, że ktoś z szusujących narzekał? Jeśli już, to wierzyli, że przyjadą do nich ludzie umiejący jeździć na nartach i znających realia marcowego szusowania. Żeby była jasność - nie chodzi tu o jakieś nadzwyczajne umiejętności. Zazwyczaj najwięcej narzekają "narciarze kanapowi", jak to Jasiek określił. Mimo wszystko nie widzę, żeby przeważały głosy krytyczne... Ja na pewno na siłę nikogo nie będę przekonywał, nie mam w tym interesu. Nie podoba się? Nie musisz tam jeździć. Będę miał więcej miejsca na stoku. Oto chodzi! Takie porównania nie mają sensu! To tak jakby porównywać Mercedesa S Klasse do jakiegoś kompaktowego samochodziku. Nawet jak mały samochodzik będzie "luksusowy", nigdy nie zadowoli kogoś, kto oczekuje przestrzeni, wygody czy mocnego, pięknie mruczącego V12. Z drugiej strony znajdą się tacy, co mają inne oczekiwania i będą woleli ten kompakt, bo niemal 100% ich jazdy będzie się odbywać w mieście. A może wymusi na nich dalszy rozwój? Połączenie z Beskidkiem, połączenie z Brenną... Może być ciekawie i wszystko z korzyścią dla nas.
    1 punkt
  28. Narzekacie na BSA, a ja jak byłem na Hintertuxie, to też na stronie było napisane, że jest 350 cm, a wcale tyle nie było, bo sprawdzałem. I napisali jeszcze, że warunki bardzo dobre, a na dole były muldy, jak na Saharze w Bielsku za dawnych czasów Już tam chyba nie pojadę, mam nadzieję, że splajtują jak będą tak oszukiwali narciarzy. Sorki, ale nie mogłem się powstrzymać.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...